Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Liście opadają, znikają powoli
Gardzi nami zimny wiatr
Wiej sobie, wiej! Do woli!
Liście opadają, znikają powoli

Jutro przymrozkiem drzewa ogolisz
Założysz na głowy siwy pióropusz
Tnij jeśli chcesz! To nie boli
Jutro przymrozkiem drzewa ogolisz

Liście opadają, znikają powoli
To nie cud, to słońce tak jasne
Czego ty chcesz? Życie dogonić?
Już za poźno, znikamy powoli

Opublikowano

mrozikiem?!
no wybacz, ale parsknęłam śmiechem i do końca wiersza się nie uspokoiłam :)
dlaczego ostry, bezwzględny, zimny, kaleczący, władczy mróz określasz mianem "mroziku", dzięki czemu od razu przed oczami niknie potężny mróz a pojawia się ledwie szron i to wczesną wiosną?

Niektóre wersy, w szczególności ostatnie, wypowiada peel niemal z gniewem... przez co wydaje mi się, że peelowi przydarzyło się coś bardzo smutnego, być może stracił kogoś bliskiego, dlatego o tym znikaniu pisze... i to najwyraźniej uznając, że jest ono nie do uniknięcia, co zradza poczucie beznadziejności ("już za późno"), która przytłacza.

krzyczy bólem ten wiersz (chociaż mrozik stara się rozbroić tę napiętą sytuację :))

Serdecznie pozdrawiam
Natalia

Opublikowano

Konsekwentna konstrukcja – klamry zapinające początek i koniec strof, a tak głębiej :

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przede wszystkim widać tę właśnie warstwę – wiatr zawiał i odsłonił zadumę ukryta pod liśćmi. Pięknie Piotrze !
Opublikowano

Dziękuję wszystkim za ciepłe komentarze :)

Witku: cóż Ci powiedzieć :) Szamana nie było, ale jeszcze na pewno się pojawi ;) Chciałem na chwilę zwolnić tempo, zamyślić się, ponieść kontrastom jesiennych barw... Ehhh... Dzięki ;)

Natalio: Czemu śmieszne? :) Mrozik to zdrobnienie od mrozu. Taki delikatny, w bezwietrzny dzień można się w niego wtulić... Powietrze jest takie żeśkie, aż czuje się, że żyje. Co do końcówki, to miała być w takim samym tonie co reszta. Widocznie się nie udało :) Może dlatego, że życie toczy się dalej, ale w dalszym ciągu znikamy. Jakaś cząstka nas w każdą jesień, co roku zanika :) Czuję się tak jakbym się zagonił w "kozi róg" :) Sam muszę go dobrze zrozumieć :) Dziękuję za dogłębną analizę :)

czarna: Dzięki serdeczne :)

Areno: Hmmm, odkryłaś coś czego ja nawet nie wiedziałem :) Muszę się zgodzić. Teraz kilka rzeczy stało się jasnych ;) Dzięki!

Jeszcze raz wszystkicm dziękuję za komenatrze ;)

Pozdrawiam serdecznie

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Ładnie Piotrze! Jestem pod wrażeniem. Ten wiersz śpiewa, gra nostalgiczną melodię. Trochę się zgadzam z Natalią co do mroziku. Chodzi o to, że jest jakby trochę dziecinny i jakoś nie pasuje do klimatu. A gdyby zamiast niego dać przymrozek?
Mam nadzieję, że jeszcze tu zaglądasz i znajdziesz ten komentarz.
Pozdrawiam.
Jacek.

  • 7 miesięcy temu...
Opublikowano

Natrafiłem na to przez przypadek i jakoś nie mogę powstrzymać się od komentarza.
powoli - do woli - powoli - ogolisz - boli - ogolisz - powoli - powoli

Oj boli, bardzo boli. Boli, niczym golenie się tępą żyletką powoli.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...