Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie jestem nieopierzonym młokosem ani nastolatką, którzy muszą komukolwiek cokolwiek udowadniać. Poza tym to nie moje teksty były komentowane. Ja nie potrzebuję publiki, piszę bo taką mam ochotę i będę to robić bo to lubię, naprawdę nie obchodzi mnie co kto ma na ten temat do powiedzenia.
Jeśli ktoś chce czytać i ma w tym przyjemność cieszy mnie to - jeśli nie podoba mu się, jego sprawa.
Upodobania są różnorodne i całe szczęście, każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.

Bronię natomiast wartości, które giną i nie ma to znaczenia kto i czyj tekst komentuje, lecz jak
to robi. Chodzi o kulturę porozumiewania się, poczucie przyzwoitości i odpowiedzialność za słowa.
Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że dla niektórych ludzi istnieją jeszcze jakieś wartości?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



OPISZ TE RAMY
bo nie wiem komu kneblować, komu przywalić, komu komu...
treści wartości się domagam bym mógł je streścić z naciskiem na treść (żołądkową)


Dałam sobie spokój na jakiś czas sądząc, że być może „opluwacze” znudzą się lub zmienią styl. Niestety nadal uprawiają swój proceder dlatego zgodnie z sugestią podaję przykłady zachowań, które nie są bynajmniej konstruktywnymi wypowiedziami, godzą jedynie pośrednio lub bezpośrednio w autora i są zwyczajnie chamskie.
Nie odnoszę się do walorów wierszy lub ich braku – to kwestia preferencji, nie interesuje mnie również kto z kim i dlaczego trzyma, czy osoby te sympatyzują czy nie i z jakich powodów – jest miejsce na prywatną korespondencję i tam można sobie ubliżać ile wlezie jeśli taka jest wola, poziom autora i komentatora, ale na forum publicznym nie musimy być świadkami przepychanek i chamstwa.

Autor: B.A.C. Stork Powiedz mi lipo

Komentarze
Mithotyn: ……. Gniot
Marek Konarski ……….. Grafomański składak - kilka kiczowatych obrazków, podlanych ..itd.

Autor: WiJa Wiersz: Rekomendacja (pewnego malarza i poety)

Komentarz
Jacek Skraba (Po zacytowaniu fragmentu wiersza) pisze ..... to znaczy od pisania takich bzdur

Autor: B.A.C Stork Wiersz: Mistrzowie pióra

Komentarze

Mithotyn - kolejny z miliona bełkot o wyższości....pierdów nad bąkami ….

Marek Konarski - Grafomania w stanie ekstazy

Mithotyn ....ty tak na co dzień, czy tylko dzisiaj robisz z siebie durnia..? bo tak w "piórze" ......jak i wypowiedziach - nic mądrego nie obserwuję......bo skoro mam do czynienia z megawtórnością czyli gniotem to ałtor jest.................grafomanem


Autor: Henryk Bukowski Wiersz: Rejs

Komentarz
Marek Konarski Pan to sam wymyśla, czy spisuje monologi z seriali ? - Niewydolna myśl w oparach grafomanii (jak widać wyrazy grafomania i gniot są ulubionymi określeniami Pana Konarskiego)

Komentarz Dorota Jabłońska

- tyle. Reszta do d.


Autor: Czarna Dama Wiersz: Rezonans dla dwojga

Komentarz Marek Konarski - Bzdety

Autor: B.A.C. Stork Wiersz: Zachód słońca

Komentarz Mithotyn: … treść infantylna i "podbudkowopiwna"................wiersz(?) nie - gniot(?) Tak...

I kolejne odzywki osoby o Nicku Mithotyn tym razem do mojego komentarza:

No tak kolejny mędrzec zwiastujący jedynie słuszną i nieodwracalną drogę ku wrażliwości i - głupocie. Stwórz rzeźbę z „gówna”, a ja zobaczę dzieło nie fekalia.


Autor: Henryk Bukowski Wiersz: Żołnierze wyklęci

Komentarze Mr. Żubr
- Co za banał i beznadzieja. Matko. Dla dobra ludzkości wyrzuć klawiaturę.
- Debil


Autor: WiJa Wiersz: Jak to jest ze mną i między nami

Komentarz Mithotyn - określenie gniot.......................byłoby jednak "określeniem" dla czegoś, co jest poza nazewnictwem...

- niech mnie banują - bo już dzięki pustej polemice z tobą Krzywak się odgrażał..............Wija - jesteś IDIOTĄ ! ! !


Autro: WiJa Wiersz: Na ziemi i na świecie

Komentarz H.Lecter Bezmyślne stękanie...Kosz.

Myślę, że starczy nie ma sensu babrać się więcej w niedojrzałych, obraźliwych odzywkach.
To brak szacunku nie tylko dla autora lecz również do osób, którym dany tekst odpowiada.
Świadczy to również o braku wychowania i wrażliwości tych osób.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



OPISZ TE RAMY
bo nie wiem komu kneblować, komu przywalić, komu komu...
treści wartości się domagam bym mógł je streścić z naciskiem na treść (żołądkową)


Dałam sobie spokój na jakiś czas sądząc, że być może „opluwacze” znudzą się lub zmienią styl. Niestety nadal uprawiają swój proceder dlatego zgodnie z sugestią podaję przykłady zachowań, które nie są bynajmniej konstruktywnymi wypowiedziami, godzą jedynie pośrednio lub bezpośrednio w autora i są zwyczajnie chamskie.
Nie odnoszę się do walorów wierszy lub ich braku – to kwestia preferencji, nie interesuje mnie również kto z kim i dlaczego trzyma, czy osoby te sympatyzują czy nie i z jakich powodów – jest miejsce na prywatną korespondencję i tam można sobie ubliżać ile wlezie jeśli taka jest wola, poziom autora i komentatora, ale na forum publicznym nie musimy być świadkami przepychanek i chamstwa.

Autor: B.A.C. Stork Powiedz mi lipo

Komentarze
Mithotyn: ……. Gniot
Marek Konarski ……….. Grafomański składak - kilka kiczowatych obrazków, podlanych ..itd.

Autor: WiJa Wiersz: Rekomendacja (pewnego malarza i poety)

Komentarz
Jacek Skraba (Po zacytowaniu fragmentu wiersza) pisze ..... to znaczy od pisania takich bzdur

Autor: B.A.C Stork Wiersz: Mistrzowie pióra

Komentarze

Mithotyn - kolejny z miliona bełkot o wyższości....pierdów nad bąkami ….

Marek Konarski - Grafomania w stanie ekstazy

Mithotyn ....ty tak na co dzień, czy tylko dzisiaj robisz z siebie durnia..? bo tak w "piórze" ......jak i wypowiedziach - nic mądrego nie obserwuję......bo skoro mam do czynienia z megawtórnością czyli gniotem to ałtor jest.................grafomanem


Autor: Henryk Bukowski Wiersz: Rejs

Komentarz
Marek Konarski Pan to sam wymyśla, czy spisuje monologi z seriali ? - Niewydolna myśl w oparach grafomanii (jak widać wyrazy grafomania i gniot są ulubionymi określeniami Pana Konarskiego)

Komentarz Dorota Jabłońska

- tyle. Reszta do d.


Autor: Czarna Dama Wiersz: Rezonans dla dwojga

Komentarz Marek Konarski - Bzdety

Autor: B.A.C. Stork Wiersz: Zachód słońca

Komentarz Mithotyn: … treść infantylna i "podbudkowopiwna"................wiersz(?) nie - gniot(?) Tak...

I kolejne odzywki osoby o Nicku Mithotyn tym razem do mojego komentarza:

No tak kolejny mędrzec zwiastujący jedynie słuszną i nieodwracalną drogę ku wrażliwości i - głupocie. Stwórz rzeźbę z „gówna”, a ja zobaczę dzieło nie fekalia.


Autor: Henryk Bukowski Wiersz: Żołnierze wyklęci

Komentarze Mr. Żubr
- Co za banał i beznadzieja. Matko. Dla dobra ludzkości wyrzuć klawiaturę.
- Debil


Autor: WiJa Wiersz: Jak to jest ze mną i między nami

Komentarz Mithotyn - określenie gniot.......................byłoby jednak "określeniem" dla czegoś, co jest poza nazewnictwem...

- niech mnie banują - bo już dzięki pustej polemice z tobą Krzywak się odgrażał..............Wija - jesteś IDIOTĄ ! ! !


Autro: WiJa Wiersz: Na ziemi i na świecie

Komentarz H.Lecter Bezmyślne stękanie...Kosz.

Myślę, że starczy nie ma sensu babrać się więcej w niedojrzałych, obraźliwych odzywkach.
To brak szacunku nie tylko dla autora lecz również do osób, którym dany tekst odpowiada.
Świadczy to również o braku wychowania i wrażliwości tych osób.

Wie pani co, tak sobie czytam te straszliwie obraźliwe i niemożebnie chamskie wypowiedzi i zastanawiam się, co w nich złego? W którym miejscu to chamstwo występuję? Tam, gdzie ktoś stwierdza że według niego, to co widzi i czyta, nie jest dla niego wierszem, lecz gniotem? A co w tym złego, że ktoś tak mówi, skoro tak uważa? Może i faktycznie nie jest to kompleksowa krytyka, konstruktywna przykładnie, ale nie wszystkie opinie muszą właśnie takie być; a Pani właściwie poza komentarzami Mithotyna, który dosyć grubiańsko sobie poczyna, żadnych przykładów na chamstwo nie przedłożyła.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Dałam sobie spokój na jakiś czas sądząc, że być może „opluwacze” znudzą się lub zmienią styl. Niestety nadal uprawiają swój proceder dlatego zgodnie z sugestią podaję przykłady zachowań, które nie są bynajmniej konstruktywnymi wypowiedziami, godzą jedynie pośrednio lub bezpośrednio w autora i są zwyczajnie chamskie.
Nie odnoszę się do walorów wierszy lub ich braku – to kwestia preferencji, nie interesuje mnie również kto z kim i dlaczego trzyma, czy osoby te sympatyzują czy nie i z jakich powodów – jest miejsce na prywatną korespondencję i tam można sobie ubliżać ile wlezie jeśli taka jest wola, poziom autora i komentatora, ale na forum publicznym nie musimy być świadkami przepychanek i chamstwa.

Autor: B.A.C. Stork Powiedz mi lipo

Komentarze
Mithotyn: ……. Gniot
Marek Konarski ……….. Grafomański składak - kilka kiczowatych obrazków, podlanych ..itd.

Autor: WiJa Wiersz: Rekomendacja (pewnego malarza i poety)

Komentarz
Jacek Skraba (Po zacytowaniu fragmentu wiersza) pisze ..... to znaczy od pisania takich bzdur

Autor: B.A.C Stork Wiersz: Mistrzowie pióra

Komentarze

Mithotyn - kolejny z miliona bełkot o wyższości....pierdów nad bąkami ….

Marek Konarski - Grafomania w stanie ekstazy

Mithotyn ....ty tak na co dzień, czy tylko dzisiaj robisz z siebie durnia..? bo tak w "piórze" ......jak i wypowiedziach - nic mądrego nie obserwuję......bo skoro mam do czynienia z megawtórnością czyli gniotem to ałtor jest.................grafomanem


Autor: Henryk Bukowski Wiersz: Rejs

Komentarz
Marek Konarski Pan to sam wymyśla, czy spisuje monologi z seriali ? - Niewydolna myśl w oparach grafomanii (jak widać wyrazy grafomania i gniot są ulubionymi określeniami Pana Konarskiego)

Komentarz Dorota Jabłońska

- tyle. Reszta do d.


Autor: Czarna Dama Wiersz: Rezonans dla dwojga

Komentarz Marek Konarski - Bzdety

Autor: B.A.C. Stork Wiersz: Zachód słońca

Komentarz Mithotyn: … treść infantylna i "podbudkowopiwna"................wiersz(?) nie - gniot(?) Tak...

I kolejne odzywki osoby o Nicku Mithotyn tym razem do mojego komentarza:

No tak kolejny mędrzec zwiastujący jedynie słuszną i nieodwracalną drogę ku wrażliwości i - głupocie. Stwórz rzeźbę z „gówna”, a ja zobaczę dzieło nie fekalia.


Autor: Henryk Bukowski Wiersz: Żołnierze wyklęci

Komentarze Mr. Żubr
- Co za banał i beznadzieja. Matko. Dla dobra ludzkości wyrzuć klawiaturę.
- Debil


Autor: WiJa Wiersz: Jak to jest ze mną i między nami

Komentarz Mithotyn - określenie gniot.......................byłoby jednak "określeniem" dla czegoś, co jest poza nazewnictwem...

- niech mnie banują - bo już dzięki pustej polemice z tobą Krzywak się odgrażał..............Wija - jesteś IDIOTĄ ! ! !


Autro: WiJa Wiersz: Na ziemi i na świecie

Komentarz H.Lecter Bezmyślne stękanie...Kosz.

Myślę, że starczy nie ma sensu babrać się więcej w niedojrzałych, obraźliwych odzywkach.
To brak szacunku nie tylko dla autora lecz również do osób, którym dany tekst odpowiada.
Świadczy to również o braku wychowania i wrażliwości tych osób.

Wie pani co, tak sobie czytam te straszliwie obraźliwe i niemożebnie chamskie wypowiedzi i zastanawiam się, co w nich złego? W którym miejscu to chamstwo występuję? Tam, gdzie ktoś stwierdza że według niego, to co widzi i czyta, nie jest dla niego wierszem, lecz gniotem? A co w tym złego, że ktoś tak mówi, skoro tak uważa? Może i faktycznie nie jest to kompleksowa krytyka, konstruktywna przykładnie, ale nie wszystkie opinie muszą właśnie takie być; a Pani właściwie poza komentarzami Mithotyna, który dosyć grubiańsko sobie poczyna, żadnych przykładów na chamstwo nie przedłożyła.

No cóż, każdy ma swoje kryteria oceny. Biorąc pod uwagę zdanie umieszczone przez Pana jako "motto" można by spodziewać się innej reakcji. Być może zrozumiałby Pan mój punkt widzenia gdyby to w odniesieniu do Pańskiej osoby i Pańskich tekstów ktoś użył określeń: debil, idiota, do dupy, gniot, bezmyślne stękanie, banał itd. Człowiek inteligentny i na poziomie nie pozwala sobie na takie odzywki, ponieważ zdaje sobie sprawę, że każdy kto tworzy jest emocjonalnie zaangażowany w to co robi, często dzieli się z nami, czytelnikami swoimi najbardziej intymnymi przeżyciami - potraktowanie go w taki sposób jest po prostu chamskie nie ma na to innego określenia. Ten kto uważa się za poetę chyba ma wystarczający zasób słownictwa, żeby w komentarzach unikać słów naruszających godność drugiej osoby i świadomie degradujących to co ona robi.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wie pani co, tak sobie czytam te straszliwie obraźliwe i niemożebnie chamskie wypowiedzi i zastanawiam się, co w nich złego? W którym miejscu to chamstwo występuję? Tam, gdzie ktoś stwierdza że według niego, to co widzi i czyta, nie jest dla niego wierszem, lecz gniotem? A co w tym złego, że ktoś tak mówi, skoro tak uważa? Może i faktycznie nie jest to kompleksowa krytyka, konstruktywna przykładnie, ale nie wszystkie opinie muszą właśnie takie być; a Pani właściwie poza komentarzami Mithotyna, który dosyć grubiańsko sobie poczyna, żadnych przykładów na chamstwo nie przedłożyła.

No cóż, każdy ma swoje kryteria oceny. Biorąc pod uwagę zdanie umieszczone przez Pana jako "motto" można by spodziewać się innej reakcji. Być może zrozumiałby Pan mój punkt widzenia gdyby to w odniesieniu do Pańskiej osoby i Pańskich tekstów ktoś użył określeń: debil, idiota, do dupy, gniot, bezmyślne stękanie, banał itd. Człowiek inteligentny i na poziomie nie pozwala sobie na takie odzywki, ponieważ zdaje sobie sprawę, że każdy kto tworzy jest emocjonalnie zaangażowany w to co robi, często dzieli się z nami, czytelnikami swoimi najbardziej intymnymi przeżyciami - potraktowanie go w taki sposób jest po prostu chamskie nie ma na to innego określenia. Ten kto uważa się za poetę chyba ma wystarczający zasób słownictwa, żeby w komentarzach unikać słów naruszających godność drugiej osoby i świadomie degradujących to co ona robi.

Raczej powinna Pani powiedzieć że biorąc pod uwagę zdanie umieszczone przeze mnie jako motto Pani spodziewała się innej reakcji, ale za to jakiej reakcji Pani się spodziewała nie odpowiada zupełnie nikt. Ja też uważam dokładnie tak samo jak Pani że każdy ma swoje własne kryteria oceny, ale mimo tego iż wielokrotnie zdarzało się tak, że właśnie na tym konkretnym forum jakiś zapalony uczestnik niekoniecznie zdołał utrzymać swoje nerwy na wodzy i dał mi to odczuć niewybrednym sformułowaniem, to jednak nie jestem za tym aby w krytyce ugłaskiwać wszystkich uczestników, bo w takich okolicznościach ten portal mógłby przerodzić się w placówkę pedagogiczną z filantropijnym profilem wspomagania ludzi niedołężnych i przeczulonych. Niekiedy krytyka musi być ostra i zdecydowana, co radziłbym rozdzielić od chamstwa, i nie wpychać wszystkiego do jednego wora, bo w krytyce także liczy się kontekst. Jeśli Panią obraża /uraża/ słowo: banał, to chyba problem leży nie w tym iż to słowo jest chamskie, lecz w braku dystansu do własnej twórczości. Jednym słowem: naddrażliwość. Poza tym człowiek inteligentny i na poziomie faktycznie nie lży ludzi na prawo i lewo, ani też nie odczuwa satysfakcji z tego, że obraził innego człowieka, dlatego niektóre określenia są niedopuszczalne, przy czym nie wszystkie; a tak naprawdę nie liczy się rodzaj słowa, tylko poetyka agresji, której krytyk się dopuszcza. A tak w ogóle to mam wrażenie że na niektórych usilnych i natrętnie słabych poetów do których piękna mowa i anielska cierpliwość nie przemawia, działa jedynie ostre, lakoniczne stwierdzenie, które działa jak wiadro zimnej wody.
Opublikowano

Człowiek inteligentny, wrażliwy, człowiek dla którego poezja jest ważna, i dla którego literatura ma znaczenie, z trudem przygląda się pismakom, których wierszyki są skandalicznie brzydkie, i niespecjalnie bawi się wówczas w psychoanalityka, bo ważniejsza jest dla niego wtedy jakość wiersza, od smutnego pismaka, którego tatuś nie pogłaskał po główce. Naprawdę.

Opublikowano

Dot. ostatniego komentarza "Islamic"
Przede wszystkim zachowania, które napiętnuję nie dotyczą moich wierszy więc trudno odnieść się do Pana stwierdzenia odnośnie nadwrażliwości czy braku dystansu do własnej twórczości, ponieważ nie o mnie chodzi.
Uważam, że osoby zajmujące się twórczością (nie tylko literacką) powinny stanowić swojego rodzaju elitę kulturalną dającą przykład zachowania się w różnych sytuacjach, pozostałym grupom społeczeństwa. Dlatego ich sposób wyrażania się, odnoszenia do innych osób nie jest bez znaczenia.
Sprawa "słabych poetów" - co to znaczy słabych wg. jakich zasad i kto jest autorytetem, żeby kwalifikować kogoś jako dobrego, czy złego? Mogę powiedzieć, że coś mi nie odpowiada, że nie jest w moim stylu, że mnie nie rusza, że nie wiem o co chodzi, ale biorąc pod uwagę różnorodność gustów jak i fakt, że każdy z nas jest odrębną jednostką z indywidualnym spojrzeniem na świat, ze swoistym tylko dla siebie sposobem postrzegania, czy możemy być aż tak zarozumiali, żeby swoje osądy przypisywać innym ludziom?
Być może dla kogoś innego Pańska twórczość jest gniotem (zgodnie z używaną na tym forum terminologią) ale czy jest nim naprawdę? Poza tym wyciągajmy wnioski z historii - ile było przypadków dyskryminowania malarzy, muzyków, poetów, twórców wszelkich dziedzin tylko dlatego, że odbiegali od uznawanego w danym momencie poziomu, stylu, mody itd. Kpiono z nich, gardzono ich pracami a za kilka lat... no właśnie. Może więc pora na odrobinę szacunku i zastanowienia.
Sądzę, że najskuteczniejszą i najzdrowszą metodą oceny jest brak zainteresowania jeśli uważamy, że czyjaś twórczość jest bezwartościowa.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Rozbawiła mnie Pani.

Ta "elita kulturalna" to chyba nieporozumienie. Rimbaud, Bukowski, Hłasko, Wojaczek, Gałczyński, Broniewski, Hemingway, Ibsen, Sartre, Rodin - to wszystko wzory cnót. :) Serdecznie by się uśmiali z tej filisterskiej definicji.

Jeżeli Pani zadaje pytania o zasady oceny i używa argumentu "autorytetów" to chyba źle trafiła. Zasady oceny poezji zależą od poziomu wiedzy i tzw. wyrobienia czytelniczego i krytycznego. Różnice w ocenie wynikają z różnicy poziomu. Mówienie o autorytetach jest nieporozumieniem, ponieważ w społeczności anonimowej ciężko o autorytet, który z definicji nie może być anonimowy. Nie potrzeba autorytetów, żeby formułować oceny, jeżeli ktoś ich do tego potrzebuje, to znaczy, że nie ma własnego rozumu. Można się podeprzeć opinią eksperta w dyskusji, ale to tylko pomoc w walce na argumenty.

Gdyby ludzie tutaj (i na innych forach) kierowali się Pani wykładnią, to podejrzewam, że bardzo wielu ludzi, którzy sporo się nauczyli, nie nauczyłoby się niczego. A brak zainteresowania wywołuje frustracje. Nie słyszała Pani o tych ignorowanych nastolatkach, którzy potem mordują kolegę fajtłapę? :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja mówię o sytuacji ogólnej, a nie o jednostkowym przykładzie Pani stosunku do własnej twórczości, dlatego też nie odnoszę się do Pani osoby, ale do zjawiska, które występuję, i które bardzo raczy się oburzać, kiedy ktoś zniecierpliwiony rzucaniem grochu w ścianę, wreszcie użyje nieco bardziej dosadnego sformułowania, które w rzeczy samej, wcale nie jest chamskim zachowaniem, lecz tak jak powiedziałem: dosadną opinią. Której wszakże można nie zauważyć, jeśli utrzymuję się pogląd, że takie opinie są zupełnie bezwartościowe. A lakoniczna opinia różni się tym od prowokacji, że dotyczy wiersza, po prostu.
Wszystkie Pani wypowiedzi opierają się na jakichś uprzednio przeprowadzonych analizach psychologicznych, których zadaniem jest wyjaśnienie zwykłej oczywistości. Skoro uważa Pani że może Pani powiedzieć że coś Pani w danym wierszu nie odpowiada, to gdzie leży różnica, kiedy któryś uczestnik napiszę: gniot? Przecież wiadomo, że jest to gniot według jego oceny, a jednocześnie wiadomo także, że wszystko mu się w tym wierszu nie podoba. Czy Panią takie coś uraża?
Być może dla Pani któryś wiersz jest poezją, ale czy jest nią naprawdę? Mnie akurat w ocenie wiersza nie idzie o styl czy poetykę współczesną, ale o wiarygodność emocji które są w nim zawarte; bo na zasadzie kryteriów które Pani odznacza, i przewrotności którą Pani stosuję, zaraz może okazać się, że ten człowiek którego krytyka uznała za pisarza, okazał się z czasem grafomanem, tylko według jakiego gremium? Kto ma decydować niby o jakości czegokolwiek skoro tak Pani stawia sprawę? Mnie też nie chodzi o to aby na forum publicznym szafować jedynie krótkimi, gburowatymi odzywkami, bo tego nie popieram; ale uważam, że mam prawo określić bardzo skrótowo mój stosunek do wiersza, zdając sobie sprawę, że wcale nie feruje żadnego wyroku, nie wysyłam wiersza na gilotynę, ani nikt nie musi się z moją opinią liczyć - po prostu piszę to, co czuję; i gdybym nie mógł tego zrobić, chyba byłbym czuł się wówczas cenzurowany, co wydaję mi się większym złem, aniżeli wypisywanie usilnie ugrzecznionych opinii własnych na temat wiersza, gdyż tak nakazuję ustalona linia krytyczna.
A ja sądzę że taka metoda oceny nie jest żadną metodą oceny, tylko jest sposobem cichego przyzwolenia na wypisywanie niedopuszczalnie - DLA MNIE - pokracznych kulfonów. Pozdro
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Gdyby ludzie tutaj (i na innych forach) kierowali się Pani wykładnią, to podejrzewam, że bardzo wielu ludzi, którzy sporo się nauczyli, nie nauczyłoby się niczego. A brak zainteresowania wywołuje frustracje. Nie słyszała Pani o tych ignorowanych nastolatkach, którzy potem mordują kolegę fajtłapę? :)

No właśnie. Czy Pani uważa, że pedagogika /jakkolwiek niefortunnie i nietrafnie brzmi to słowo wobec zjawiska o którym mówimy/ to wyłącznie głaskanie po główce?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Gdyby ludzie tutaj (i na innych forach) kierowali się Pani wykładnią, to podejrzewam, że bardzo wielu ludzi, którzy sporo się nauczyli, nie nauczyłoby się niczego. A brak zainteresowania wywołuje frustracje. Nie słyszała Pani o tych ignorowanych nastolatkach, którzy potem mordują kolegę fajtłapę? :)

No właśnie. Czy Pani uważa, że pedagogika /jakkolwiek niefortunnie i nietrafnie brzmi to słowo wobec zjawiska o którym mówimy/ to wyłącznie głaskanie po główce?

Dochodzę do wniosku, że albo ja piszę zbyt zawile albo Panowie nie rozumieją o co mi chodzi.
Nie chodzi o "głaskanie po główce", ale między tym głaskaniem a "kopem w tyłek" istnieje cała gama zachowań. Oczekuję od osób inteligentnych i na jakimś poziomie sensownych wypowiedzi.
Dla mnie słowo gniot, bełkot itp. takimi wypowiedziami nie są. Jeśli mam poważnie potraktować czyjąś wypowiedź chcę dowiedzieć się dlaczego to co komentuje jest wg niego złe.
Co do autorytetów - można być znanym i cenionym artystą (twórcą) co nie znaczy, że jest się autorytetem. Bardzo często osoby z tego środowiska lubią szokować i ich zachowanie odbiega od normy. Jednak byli i są tacy, którzy połączyli jedno z drugim.
To jacy jesteśmy i co sobą reprezentujemy zależy od nas, w związku z tym być może warto zastanowić się, czy nie powinniśmy przypadkiem podnieść poprzeczki jeśli chodzi o styl i poziom wypowiedzi i zachowania. Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie i zobaczyć co dzieje się na każdym kroku, nie niepokoi to Panów? i nie mówię w tej chwili o tym Forum (chociaż również). Wolna amerykanka, agresja, chamstwo, zawiść - nie da się uzdrowić całego świata, ale może warto spróbować coś zmienić przynajmniej na swoim podwórku.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No właśnie. Czy Pani uważa, że pedagogika /jakkolwiek niefortunnie i nietrafnie brzmi to słowo wobec zjawiska o którym mówimy/ to wyłącznie głaskanie po główce?

Dochodzę do wniosku, że albo ja piszę zbyt zawile albo Panowie nie rozumieją o co mi chodzi.
Nie chodzi o "głaskanie po główce", ale między tym głaskaniem a "kopem w tyłek" istnieje cała gama zachowań. Oczekuję od osób inteligentnych i na jakimś poziomie sensownych wypowiedzi.
Dla mnie słowo gniot, bełkot itp. takimi wypowiedziami nie są. Jeśli mam poważnie potraktować czyjąś wypowiedź chcę dowiedzieć się dlaczego to co komentuje jest wg niego złe.
Co do autorytetów - można być znanym i cenionym artystą (twórcą) co nie znaczy, że jest się autorytetem. Bardzo często osoby z tego środowiska lubią szokować i ich zachowanie odbiega od normy. Jednak byli i są tacy, którzy połączyli jedno z drugim.
To jacy jesteśmy i co sobą reprezentujemy zależy od nas, w związku z tym być może warto zastanowić się, czy nie powinniśmy przypadkiem podnieść poprzeczki jeśli chodzi o styl i poziom wypowiedzi i zachowania. Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie i zobaczyć co dzieje się na każdym kroku, nie niepokoi to Panów? i nie mówię w tej chwili o tym Forum (chociaż również). Wolna amerykanka, agresja, chamstwo, zawiść - nie da się uzdrowić całego świata, ale może warto spróbować coś zmienić przynajmniej na swoim podwórku.

Doprawdy czytelność Pani wypowiedzi w niektórych fragmentach istotnie pozostawia wiele do życzenia, ale być może ja mam zdziwaczałe życzenia, albo bardzo nieczytelnie potrafię czytać. To jest tak że może i Pani oczekuje od osób inteligentnych tego czego Pani od nich oczekuje, ale nieraz wręcz należy odezwać się relatywnie zdecydowanie, ponieważ uprzednie bardzo kulturalne porady czy sugestie spaliły całkowicie na panewce. Nie wiem jak Pani postrzega to forum ale ja postrzegam je w taki sposób, że jest to forum szkoleniowe; jest to zatem miejsce, w którym wspólnym nadrzędnym celem użytkowników jest doskonalenie się w rzemiośle pisania, i proszę mi wierzyć, że kiedy się na takim forum przebywa dłuższy czas, wtedy większość użytkowników jest nam znana, a sztuczna kurtuazja wydaję się być o tyle plastykowa, co nieautentyczna. Ja powiedziałem już wyżej że w takich sytuacjach należy spoglądać także na kontekst w którym ktoś umieszcza rzeczony, rzekomo chamski wpis; proszę sobie wyobrazić że niektórzy znają się w tym miejscu jak łyse konie, a niepotrzebna, usilna elokwencja jest wręcz nie na miejscu. Bywają straszliwie uparci użytkownicy. Bywają tacy użytkownicy, ktorzy na forum przesiadują wiele godzin dziennie od miesięcy a nawet zdarza się że wielu lat, a mimo tego że większość komentatorów sugeruję im w całkowicie dobrej woli różne korekty własnej twórczości, oni zaciekle bronią swoich urojonych wizji, nierzadko uciekając się w tej obronie do absurdalnych argumentów, z którymi nie ma innej sensownej wymiany zdań, jak radykalna i lakoniczna wymiana zdań. Ale ok, niech będzie: Pani na moje siedzi w głębokim idealizmie, a to nawet wzruszające jest.

A tak na marginesie to za przeproszeniem - proszę się nie urażać, bo też nie mam zamiaru Pani urazić - reszta Pani rozważań i sugestii brzmi jak filozofia psa Fafika. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dochodzę do wniosku, że albo ja piszę zbyt zawile albo Panowie nie rozumieją o co mi chodzi.
Nie chodzi o "głaskanie po główce", ale między tym głaskaniem a "kopem w tyłek" istnieje cała gama zachowań. Oczekuję od osób inteligentnych i na jakimś poziomie sensownych wypowiedzi.
Dla mnie słowo gniot, bełkot itp. takimi wypowiedziami nie są. Jeśli mam poważnie potraktować czyjąś wypowiedź chcę dowiedzieć się dlaczego to co komentuje jest wg niego złe.
Co do autorytetów - można być znanym i cenionym artystą (twórcą) co nie znaczy, że jest się autorytetem. Bardzo często osoby z tego środowiska lubią szokować i ich zachowanie odbiega od normy. Jednak byli i są tacy, którzy połączyli jedno z drugim.
To jacy jesteśmy i co sobą reprezentujemy zależy od nas, w związku z tym być może warto zastanowić się, czy nie powinniśmy przypadkiem podnieść poprzeczki jeśli chodzi o styl i poziom wypowiedzi i zachowania. Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie i zobaczyć co dzieje się na każdym kroku, nie niepokoi to Panów? i nie mówię w tej chwili o tym Forum (chociaż również). Wolna amerykanka, agresja, chamstwo, zawiść - nie da się uzdrowić całego świata, ale może warto spróbować coś zmienić przynajmniej na swoim podwórku.

Doprawdy czytelność Pani wypowiedzi w niektórych fragmentach istotnie pozostawia wiele do życzenia, ale być może ja mam zdziwaczałe życzenia, albo bardzo nieczytelnie potrafię czytać. To jest tak że może i Pani oczekuje od osób inteligentnych tego czego Pani od nich oczekuje, ale nieraz wręcz należy odezwać się relatywnie zdecydowanie, ponieważ uprzednie bardzo kulturalne porady czy sugestie spaliły całkowicie na panewce. Nie wiem jak Pani postrzega to forum ale ja postrzegam je w taki sposób, że jest to forum szkoleniowe; jest to zatem miejsce, w którym wspólnym nadrzędnym celem użytkowników jest doskonalenie się w rzemiośle pisania, i proszę mi wierzyć, że kiedy się na takim forum przebywa dłuższy czas, wtedy większość użytkowników jest nam znana, a sztuczna kurtuazja wydaję się być o tyle plastykowa, co nieautentyczna. Ja powiedziałem już wyżej że w takich sytuacjach należy spoglądać także na kontekst w którym ktoś umieszcza rzeczony, rzekomo chamski wpis; proszę sobie wyobrazić że niektórzy znają się w tym miejscu jak łyse konie, a niepotrzebna, usilna elokwencja jest wręcz nie na miejscu. Bywają straszliwie uparci użytkownicy. Bywają tacy użytkownicy, ktorzy na forum przesiadują wiele godzin dziennie od miesięcy a nawet zdarza się że wielu lat, a mimo tego że większość komentatorów sugeruję im w całkowicie dobrej woli różne korekty własnej twórczości, oni zaciekle bronią swoich urojonych wizji, nierzadko uciekając się w tej obronie do absurdalnych argumentów, z którymi nie ma innej sensownej wymiany zdań, jak radykalna i lakoniczna wymiana zdań. Ale ok, niech będzie: Pani na moje siedzi w głębokim idealizmie, a to nawet wzruszające jest.

A tak na marginesie to za przeproszeniem - proszę się nie urażać, bo też nie mam zamiaru Pani urazić - reszta Pani rozważań i sugestii brzmi jak filozofia psa Fafika. Pozdrawiam.

Nie zamierzam się obrażać - jeśli o tego samego "Psa Fafika" nam chodzi to dla mnie komplement :-) ....
Gdyby ludzie mieli czym pokiwać, na pewno byliby weselsi. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doprawdy czytelność Pani wypowiedzi w niektórych fragmentach istotnie pozostawia wiele do życzenia, ale być może ja mam zdziwaczałe życzenia, albo bardzo nieczytelnie potrafię czytać. To jest tak że może i Pani oczekuje od osób inteligentnych tego czego Pani od nich oczekuje, ale nieraz wręcz należy odezwać się relatywnie zdecydowanie, ponieważ uprzednie bardzo kulturalne porady czy sugestie spaliły całkowicie na panewce. Nie wiem jak Pani postrzega to forum ale ja postrzegam je w taki sposób, że jest to forum szkoleniowe; jest to zatem miejsce, w którym wspólnym nadrzędnym celem użytkowników jest doskonalenie się w rzemiośle pisania, i proszę mi wierzyć, że kiedy się na takim forum przebywa dłuższy czas, wtedy większość użytkowników jest nam znana, a sztuczna kurtuazja wydaję się być o tyle plastykowa, co nieautentyczna. Ja powiedziałem już wyżej że w takich sytuacjach należy spoglądać także na kontekst w którym ktoś umieszcza rzeczony, rzekomo chamski wpis; proszę sobie wyobrazić że niektórzy znają się w tym miejscu jak łyse konie, a niepotrzebna, usilna elokwencja jest wręcz nie na miejscu. Bywają straszliwie uparci użytkownicy. Bywają tacy użytkownicy, ktorzy na forum przesiadują wiele godzin dziennie od miesięcy a nawet zdarza się że wielu lat, a mimo tego że większość komentatorów sugeruję im w całkowicie dobrej woli różne korekty własnej twórczości, oni zaciekle bronią swoich urojonych wizji, nierzadko uciekając się w tej obronie do absurdalnych argumentów, z którymi nie ma innej sensownej wymiany zdań, jak radykalna i lakoniczna wymiana zdań. Ale ok, niech będzie: Pani na moje siedzi w głębokim idealizmie, a to nawet wzruszające jest.

A tak na marginesie to za przeproszeniem - proszę się nie urażać, bo też nie mam zamiaru Pani urazić - reszta Pani rozważań i sugestii brzmi jak filozofia psa Fafika. Pozdrawiam.

Nie zamierzam się obrażać - jeśli o tego samego "Psa Fafika" nam chodzi to dla mnie komplement :-) ....
Gdyby ludzie mieli czym pokiwać, na pewno byliby weselsi. Pozdrawiam.

Musi być Pani wielką znawczynią ludzi. Również pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
    • @.KOBIETA.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A gdybym, mimo woli, kiedyś Ci dopiekł - pomyśl: "rodziny" się nie wybiera
    • Zamknąłem oczy na chwilę i chyba przysnąłem. Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła więc zerwałem się z fotela w którym uciąłem drzemkę by sprawdzić przyczynę hałasu ale tak szybko jak wstałem pojąłem co się stało. Że to był sen w którym zbiłem lustro, pięścią z całej siły, i byłem kobietą w tym śnie to dziwne i był ten obleśny nieznany mi mężczyzna po którego wyjściu za drzwi uwolniłem swoje emocję rozbijając lustro. A więc moja wyobraźnia zbiła lustro? Zażartowałbym pytaniem czy to się wlicza do lat nieszczęścia ale bardzo ciężkie negatywne emocje które towarzyszyły sennym wizjom, które przeżyłem w śnie jakoś nie opuściły mnie wraz z otwarciem oczu. Czuję się fatalnie, jak czarna nicość, jak coś najgorszego i to z powodu kilku krótkich scen we śnie. Dzwoni telefon który wyciszam bez sprawdzania kto to, nie mam ochoty na ludzi, gaszę światło, zasuwam firany. Siedzę tak w ciszy i ciemności a wgłowie krzyczy mi płacze żali się wypomina. Nie zaznam spokoju wiele godzin aż wstanie dzień i pójdę sobie zrobić kawę. Dziś nie jem śniadania żołądek mam ściśnięty tym zdarzeniem ze snu jakby wydarzyło się naprawdę, nie mam apetytu i choć nieraz zmuszam się zdroworozsądkowo do odżywiania wiedząc że to dobre dla mojego organizmu tym razem dusza wygrywa nad ciałem i tylko wypalam dwa papierosy do mojej kawy. Pójdę do pracy i mi przejdzie- myślę bo wiem że tam myśli zajmą się czymś innym a jednak wbrew sobie poddaje się chyba swojej podświadomości i wybieram numer do firmy informując przez sekretariat że dziś mnie nie będzie. Zasłaniam szczelnie okna stawiam popielniczkę możliwie blisko wyciszam się w ciemnościach. Medytacja nie przynosi skutku. Niepokoi mnie ta wizja ze snu. Nie tylko zbite lustro ale cały klimat tej sceny. NIe umiem nazwać ani emocji, ani uczuć jednak wiem że są złe, niedobre. To bardzo ciężkie i przytłaczające myśli choć niesformułowane niepokoją mnie jak krajobraz oceanu nocą. Szybko kończą mi się papierosy, musiałem wypalać jednego po drugim niezuważenie gdzieś goniąc myślami po zakamarkach tego czego doświadczam by to poznać. Nie poznałem i nie mam papierosów. Kim jestem bez tych szlugów? Chyba sam siebie bym nie rozpoznał mijając się na ulicy gdybym nie trzymał papierosa między palcami w ustach. Jakby tego było mało że w moim wieku nie wiem kim jestem to jedyna moja tożsamość jakiej jestem pewien w tej chwili niknie. Albo będę kłębkiem nerwów tu zamknięty w ciemnym pokoju mojego mieszkania i z każdą chwilą będę obserwował rosnące objawy napięcia i głodu nikotynowego jak drżące ręce i nerwowe oddechy albo będę kłębkiem nerwów w drodze do sklepu, po ulicy, do ludzi i w śród ludzi. Już dawno zrozumiałem że nie nikotyna mnie uzależniła a poczucie zasłony jaką tworzę tym papierosem, dymu którym odgradzam się od innych, skupienia na sobie które zapewnia mi palenie. Nawet nie musiałbym wciągać tego dymu wystarczy sama świadomość że ćmi mi się w dłoniach ten mój przyjaciel jak maska, jak dystans od świata. Minie czas i pójdę jak na skazanie po kolejną paczkę tymczasem uciekam się do wszystkiego by odwlec tą chwilę do jak najdalej od teraz. Do wszystkiego w moim stanie oznacza rozpadnięcie się w fotelu i wbicie wzroku w sufit i coraz wolniejszym miarowym zamykaniem powiek. Medytacja? Nie sądze medytacja oczyszcza myśli i rozjaśnia moje stają się coraz bardziej brudne i zabarwione na czarno, czuję coraz większy niepokój, mam wrażenie że słyszę szum krwi w sercu. Toksycznej nieczystej krwi, zamkniętę oczy podsuwają mi widok jak na tym samym fotelu ktoś taki jak ja siedzi patrząc w sufit a z otworów ciała oczu uszu nosa sączy się krew i kapie po dłoniach, palcach na podłogę w coraz większą kałużę. Przeciągam palcami po spodzie dłoni które są mokre przerażony otwieram oczy i patrzę na uniesione na wysokość twarzy swoje ręce. Są tylko spocone, albo aż spocone bo nigdy nie pociły mi się ręce. Muszę iść po papierosy myślę i wstaję by ruszyć do drzwi w korytarzu mijam lustro iprzyspieszam wiedziony jakimś dziwnym przeczuciem nie chce widzieć ani swojego w nim odbicia ani lustra jako przedmiotu. To nie jest rzecz z dobrą karmą podpowiadają mi myśli jest w nim wiele zła uwięzione. Chciałbym tego nie wiedzieć i nie rozumiem skąd w mojej głowie takie myśli, wyrażane z taką pewnością jak oczywistość. Nie dyskutuje wtedy tylko słucham i mam wrażenie że ktoś kto je tam wkłada czerpie satsfakcję im bardziej przerażony żyję tą wiedzą. Przed drzwiami domu uderza mnie słoneczne światło upał ptaki liście na drzewach chcę się wycofać ale zdołałem już zamknąć drzwi na klucz zresztą potrzeba ucieczki w papierosa jest już nie do zniesienia więc zaciągam kaptur grubej bluzy jak najniżej na oczy a wzrok wbijam w chodnik. Kolejne kroki, byleby nikogo nie minąć byle nie zagadał byle nie spojrzeć w oczy byle uniknąć kontaktu choćby o kilkadziesiąt centymetrów. Sklep jest udręką. Niesamoobsługowy duży obiekt i jedna niskoopłacana kasjerka która z wyraźną niechęcią spełnia kolejne prośby z listy zakupu klienta który mówi by mu podać to i to ona idzie, wlecze się stękając i wzdychając bierze towar z półki przynosi na ladę nabija na kasę a klient że jeszcze to i to. Kolejka na kilka osób za długa dla mnie o wszystkie z kilku osób ale nie mam wyboru czekam i pocę się coraz bardziej płynę przerażony ogromem ludzi i ich bliskością. Niech nikt mnie tu nie zauważa proszę to w co wierzę w swoich myślach niech jestem niewidzialny, niech się nie oprze, nie przesunie obok niech nie trafi torbą z zakupami. Sekundy jak z gumy rozciągają się lepiąc każdy brud tego miejsca do mojego ciała. Zwymiotuje smrodem który nie jest zapachem a odorem myśli i sumień tych ludzi obok. Umiem oddychać ich moralnością. Zazwyczaj to okropny odór nie do wytrzymania smród z brudnych myśli, owrzodzonych czynów. Kto jest bez winy ten pewnie pachnie jak wata cukrowa, albo jak polna łąka. Nigdy mi się nie zdarzyło spotkać osoby przy której poczułem się dobrze i czysto. Zbiera mi się na wymioty ale nauczyłem się nad tym panować. Początek kolejki jest coraz bliżej, spokojnie znoszę niechęć sprzzedawczyni zza lady i nawet trochę jestem jej wdzięczny za tą szczerość z jaką traktuje klientów. Bo nie o to chodzi byśmy kogoś udawali albo coś przed kimś choć ktoś powie że lepiej być fałszywie miło potraktowanym mi jednak taka swoboda na jaką pozwala sobie ekspedientka pozwala na swobodniejsze oddechy, atmosfera choć ciężka i brudna jest jakby bardziej przejrzysta. Biorę kilka paczek i butelek wina i whiskey. Po tym doświadczeniu wiem że nie zbiorę się przez kilka dobrych dni do opuszczenia mieszkania, więcej nie odsłonie zasłon by przypadkiem nie dostrzec jakichś ludzi spacerujących po ulicach. Wracam do domu jak tylko szybko można chodzić z wzrokiem wbitym w chodnik. Kilkadziesiąt kroków i w prawo i już moją ulicą kolejnych kilkadziesiąt kroków, bramka podwórko zakręt kilka schodków nerwowo szarpie się z kluczem w zamku naciskam klamkę w pośpiechu od progu odkladam siatki z zakupami i rygluje czym prędziej drzwi. Odłączam dzwonek. Nie ma mnie dla nikogo. Niestety sam dla siebie tu będę choć wolałbym nie. Dla siebie i dla tego absolutu który pcha mnie przez tą wiedzę o nieczystościach, o brudzie, który wpycha mi w głowe te myśli śmierdzące rozkładającymi się trupami. To umiera ludzkość, gnije od wewnątrz już a zacznie gnić skóra niebawem jak mówi kolejne przeczucie. Uciec? Nie da się uciec wiem to. Mógłbyś powiedzieć że śmierć jest ucieczką jednak ja wiem że nie jest a potem jest jeszcze gorzej bo wrzucą cię w kolejne od nowa życie. Kurwa czemu ja tak sobie wierzę, czemu jestem pewien moich myśli, czemu one pojawiają się jako zdania twierdzące czemu nie jako przypuszczenia czy hipotezy tylko od razu z nastawieniem że tak jest właśnie. Czemu to moja wina a wiem że to moja wina. Myślę o pomocy jaką mógłbym otrzymać i wzdrygam się na samą myśl że obcej osobie miałbym przedstawić moje lęki, obawy, że miałbym jej opowiedzieć to wszystko o sobie. I co ktoś taki zrobiłby z taką wiedza? Napewno nie uwierzył. Akurat nie potrzebuje kolejnego nie dowiarka. Leki z apteki terapie może oddział zamknięty w związku z tym pewnie by zaordynował dla mnie. Więc nie pójdę i się nie przyznam bo i po co bo i tak ktoś uzna to za łgarstwo i zmyślone historię bo uwierzy sobie i wierzy w leczenie. To nie jest uleczalne to też wiem. Siadam w fotelu kieliszek wina dym z papierosa ciemność kilka chwil później usypiam.
    • @_M_arianna_W... Dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...