Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

- Aleś sobie nagrabił, stary! – na dźwięk kpiącego głosu za plecami, Autor odwrócił się gwałtownie od monitora.
- Nie strasz mnie tak, bo zawału dostanę! I będzie po tobie! – odciął się bez chwili zastanowienia.
Spojrzał wyzywająco na Narratora, który bezczelnie rozwalił się na szczycie regału po brzegi wypełnionego książkami. Przeraźliwie chude, długie kończyny majtały mu się na wysokości „Mistrza i Małgorzaty”.
- E, tam! Myślałby kto, żeś taki wrażliwy! – w szarozielonych tęczówkach stwora zamigotały złośliwe błyski. – Widziałeś, co o tobie napisali?
- Wielkie mi co! Marudzenie zblazowanych gryzipiórków! – prychnął lekceważąco Twórca.
- Sam jesteś gryzipiórek! A właściwie gryzi…, gryzi…, gryzi-co? Cholewcia! O! Mam! Gryzimyszek! Hehehe! Albo gryziklawiator! – Narrator ucieszony zeskoczył z regału i dla odmiany usadowił się na parapecie - między doniczkami asparagusa i paprotki.
- Tylko, że to mnie każesz wciskać ludziom te androny o błyszczących kościach! Jeszcze do tego poukładanych w stosiki! Głupka ze mnie robisz?! Niby, kto je miał poukładać? I po co?
- No… Nie wiem, jeszcze - ale coś chyba wymyślę? – pewność siebie Autora jakby trochę sklęsła.
- "Chyba wymyślę", "chyba wymyślę" – przedrzeźniał go Narrator. – Jak będziesz tak dalej leciał zdartymi kliszami, to gówno wymyślisz! Funta kłaków niewarta ta twoja pisanina! Skończ z tymi długimi opisami! I przestań się popisywać tasiemcowymi zdaniami! Na jednym oddechu do kropki nie mogę dojechać!
- Masz przecinki – zauważył przytomnie Autor, ale rozzłoszczony interlokutor zbył go machnięciem ogona.
- Powieści gotyckiej ci zachciało? To porządny kryminał ma być!
- Dobra już, dobra - nie denerwuj się tak – łagodził Autor. – Lepiej byś mi poradził, co mam zrobić z Mariankiem Kozieja? Fajny chłopak z niego nam wyszedł, co? – próbował się przypochlebić.
- Uśmiercić. Organizacja musi likwidować świadków. Taki łasuch, to łatwo zeżre coś zatrutego.
- No co ty! Jak to, uśmiercić?! Jaka znowu Organizacja?! Teraz ty lecisz banałem! – Autor aż się zachłysnął z oburzenia.
- No to rusz łepetyną! Ja bym ruszył, ale nie mam! Są jeszcze te hebrajskie gryzmoły, nie? Trochę za szybko zachlapałeś je wapnem - nawiasem mówiąc, skąd wytrzasnąłeś tam świeże wapno?
- Od starej Więckowskiej. Zostawiła na korytarzu, bo piec bieliła.
– Aha! Akurat! W listopadzie piec bieliła! To do niczego!
- No to - z budowy. Nowy sraczyk sobie stawiali na podwórku. Daj mi spokój z tym wapnem, nikt nie zwróci na nie uwagi!
- Na twoim miejscu, ja bym na to nie liczył...

Opublikowano

Aniu. Troszkę jestem wkurwiony ( ciut rozczarowany, ogólnie wkurwiony ):), bo wchodząc na '' Błyszczącego III '', miałem nadzieję na przeżycia prawie ekstremalne, a tu kiszka poniekąd... Zmagania Autora z Narratorem? Pomysł, być może niezły, ale... To tak, jakbym osiągnął wzwód z kobietą, a potem ona by powiedziała coś, po czym mój najlepszy fąfel powrócił w stan uśpienia...
Boli mnie strasznie łeb, więc techniczne niuanse pozostawiam innym krwiożerczym bestiom, ale co ja sam zauważyłem:
'' szaro-zielonych źrenicach'' - źrenice są czarne zazwyczaj, to tęczówki odpowiadają za kolor oczu:)
tęczówki są zazwyczaj wymieszane, więc - szarozielonych
'' Dobra, już, dobra '' - po '' Dobra '' przecinek niepotrzebny

Ogólnie mogłabyś nie tonować aż tak wulgaryzmów, choć wiem, że jeżeli Autor nie widzi takiej potrzeby, to nie ma sprawy:)

Piszesz, jak zwykle sprawnie, no ale... Wiem, zawsze jest jakieś ale:)

Pozdrówka:)
M.

Opublikowano

Sam jeden - poniekąd spodziewałam się takiej reakcji - tzn. rozczarowania, wkurwienia nie :) Nie pozostaje mi nic innego, jak mieć nadzieję, że jednak do części IV jeszcze zajrzysz? W kwestii używania/ nadużywania wulgaryzmów moje zdanie znasz, wiec powtarzać się nie będę.
Zauważone przez Ciebie błędy zaraz poprawię. Dzięki za uwagi i w ogóle - za wszystko - Ania

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeśli mogłabym Cię prosić, to sięgnij, Donie, do poprzednich części, na pewno rzucą Ci się w oczy miejsca do poprawienia. No i przekonasz się, jak bardzo Narrator miał rację :) Pozdrawiam serdecznie - Ania
Opublikowano

No tak, rozczarowanie to dobre słowo. Ja też spodziewałem się czegoś zupełnie innego.
To tak, jakbyś sama nie wiedziała co dalej z tekstem zrobić.
A oto co mój ulubiony kabaret na to: ;P

www.youtube.com/watch?v=lJlTtoCx_fw

Pozdrawiam,
Adam

Opublikowano

W pewnym sensie rzeczywiści nie wiem - może z nadmiaru możliwości, a może osiągnęłam upragniony dystans - i chciałam to wpleść w tę historię? Nie wiem. Znów pokierował mną impuls - a nie przemyślany plan działania.
A kabaretu nie znałam - superowy jest! Dzięki!
Następnym razem spróbuję postarać się bardziej
:) Ania

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Ale świetna dyskusja! Lubię takie klimaty. Atak - obrona, atak - obrona... Moim skromnym zdaniem tekst jest bardzo dobry. Podoba mi się ta kłótnia Autora z Narratorem. Trochę to jak taka szczera modlitwa stworzenia ze Stwórcą. Ostatecznie Narrator także jest dziełem Autora. Tylko tego ogona u stworzenia nie rozumiem...
Zasugerowałabym bliższy kontakt z następującymi zdaniami:

1. "Spojrzał wyzywająco na Narratora, który rozwalił się bezczelnie na szczycie regału wypełnionego książkami po brzegi, przeraźliwie chude, długie kończyny majtały mu się na wysokości „Mistrza i Małgorzaty”."

Może lepiej by brzmiało: "...,który bezczelnie rozwalił się na szczycie regału po brzegi wypełnionego książkami. Przeraźliwie... ".

2. "pewność siebie sklęsła" - nic nie zasugeruję, ale tak mi to jakoś nie brzmi.
3. Zmieniłabym szyk w zdaniu "Nie wiem jeszcze" na "jeszcze nie wiem". Trochę inne rozłożenie akcentu. Nacisk pada na "nie wiem".
4. "Gryzimyszek" i "gryziklawiator"? Jakoś skrzypi.

Pomysł super i realizacja takoż!
Pozdrawiam

Opublikowano

Bardzo dziękuję za przeczytanie i ciepłe słowa.
1.Tak, istotnie, brzmi lepiej – zmienię zgodnie z Twoją sugestią
2. Pomyślę, jak to udoskonalić.
3. Niezupełnie rozumiem. Chciałam, żeby akcent padał na „jeszcze” – w której wersji pada bardziej?
4. Miało skrzypieć.
5. Ogon został zapożyczony od jednego z moich ulubionych bohaterów J.Chmielewskiej.
Pozdrawiam serdecznie - Ania

  • 4 miesiące temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Myszolak   Bardzo dziękuję!  Dziękuję za to, że dostrzegłaś ten paradoks - że bliscy mogą jednocześnie chcieć dobrze i nie trafiać.  Chciałam ukazać przepaść między rytuałem pocieszania a przeżywaniem straty, z odrobiną też pewnej "przyjacielskiej manipulacji".  Trochę to karkołomne - bo od strony męskiej "psyche".  Pozdrawiam serdecznie. 
    • @hollow man Wiesz, w pisaniu potrzebna jest też przebieżka. To proces jest cały. Wraca się do dyspozycji. Zmierza gdzieś, powolutku, kroczkami, rzadko kiedy siadasz i piszesz nie wiadomo co. To oczywistość, ale to raczej tak jest. też miałem i okresy niepisania wcale i okresy porzucenia długopisu. Miałem też i nadmiary. I serio sądzę, że 4 wiersze w miesiącu to powinno być klue sprawy, ale do tego stanu dopracować się musisz po prostu. Takie ja akurat mam wrażenie.
    • "Pasożyt - po trupich kościach"   W świecie krzywych luster trwam – pchła pasożytnicza, Gdzie snobizm, chciwość i głód w każdej tętnią żyle. W otchłani pustych żądz, co dna nie zna zazwyczaj, Gwałcimy matkę-naturę, by pławić się w pyle.   Chcemy wszystkiego naraz, bez wstydu i miary, Depcząc miękkość darni; błękit nieba nas parzy. Złocimy brzegi rzeki, kojąc nimi kary, Karmimy próżność łzami – kat, co o raju marzy.   Wrosło w nas marnotrawstwo, pycha bezrozumna, Zostawiamy za sobą zgliszcza i rany krwawe. Niszczymy bez skrupułów, choć czeka nas trumna, Paląc fundament ziemi pod stopy nieprawe.   Zamki legły w gruzach, twierdze w proch prawie starte, Chciałbym świat ten uleczyć, lecz zbyt jestem mały. Znikają piramidy, dziś nic już niewarte, Trzeszczy ludzka roztropność, kruszą się jej skały.   Ile czasu mur ten wytrzyma napór głodu? Ziemia drży pod stopami, o litość nas błaga. Gnuśność nas pochłonie bez żalu i powodu? Idziemy wciąż przed siebie – ślepa to odwaga.   Niszczymy się nawzajem, kradnąc jutra nadzieję, Jakby świat był zabawką pośród kości bieli. Zrozumiemy zbyt późno, gdy sens w nas zniszczeje, Że śmierć żywiciela los pasożyta dzieli.   -Leszek Piotr Laskowski      
    • @andrew   Ciepły, obrazowy wiersz z prawdziwą obserwacją natury. Też lubię obserwować niebo. :)  
    • @Leszczym Taka dyscyplina. Rozumiem. U mnie inaczej. Kilkanaście lat nie pisałem, to mi beret podnosi.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...