Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ależ wiem, wiem doskonale, że największą wadą tego wiersza jest to, że go nie napisałeś Ty, czy któryś z Twoich pupilków i popleczników. Oczywiście więc, że to musi być nuda i banał, bo przecież nie może być czymś innym dla kogoś, kogo obłuda i ośmieszanie się (w tym wypadku) sięga zenitu. I taka właśnie jest jedyna prawda, i mogę Ci powiedzieć, że nawet święta prawda. Pozdrawiam.
Opublikowano

No banał jak nic, aż można powiedzieć, że w ogóle nic; chociaż mimo wszystko myśl jest - jeszcze tego Panu odebrać nie można - to już coś. Ja się z Pańskimi przemyśleniami zgadzam, to jest konkretne stanowisko, filozofia czy tam światopogląd na zasadnicze sprawy i odpowiedzi na ambitne pytania. Pan tu kreśli konsekwentnie jakąś afirmację duchowości i metafizyki gdyby zebrać te mizerne dziełka do kupy i się im przyjrzeć; wtedy można by powiedzieć, że wszystkie te wytwory są takie same, dosłowne i toporne poetycko aż żal. No cóż, przynajmniej jest Pan systematyczny w powielaniu gniotów; ciężko się dziwić że ta maniera się utrwala. Powodzenia. Pozdrowienia.

Opublikowano

A ja tobie WiJo powiem tak: najważniejsza jest świadomość własnej wartości i możliwości,a komentarze kogokolwiek z Zetki nie będą mieć jakiegokolwiek poważania i pełnej poprawności, jeśli takowe nie będą poparte krytyką zawodową. Zbliżając się do wad w utworze autor powinien trochę bardziej popracować nad składnią i interpunkcją. Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wystarczy, że Twój komentarz i Twoje wiersze są daniami najwyższej klasy, pewnie z kuchni francuskiej, albo chińskiej. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mówisz tak, bo musisz tak mówić, bo nie może Ci się podobać to, co pewnym opiniotwórcom się nie podoba, a właściwie nie pasuje, do tego co im przyświeca. Ale zapewniam Cię, że przyświeca im światło pokątne, ale widać, że Tobie w to graj, czyli odpowiada Ci. Zobaczy się więc (nie ma pośpiechu) do czego (gdzie) Cię to światło doprowadzi. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mówisz tak, bo musisz tak mówić, bo nie może Ci się podobać to, co pewnym opiniotwórcom się nie podoba, a właściwie nie pasuje, do tego co im przyświeca. Ale zapewniam Cię, że przyświeca im światło pokątne, ale widać, że Tobie w to graj, czyli odpowiada Ci. Zobaczy się więc (nie ma pośpiechu) do czego (gdzie) Cię to światło doprowadzi. Pozdrawiam.

No wiesz co, nie wiem z czego wróżysz, ale chyba z zatęchłych fusów. Bardzo mnie uradował zarzut o polityczną poprawność, bo jeszcze takiego nie mam w indeksie ;) Ja wiem jedynie, że twoja odrębność pismakowa bywa smaczna w tekstach ciągłych, ale w poezji cię nie widzę. Wiem też że nie ma się co wzdrygać, bo co prawda większość z tutejszych możnych to zacietrzewione towarzystwo wzajemnej konspiracji, ale gdyby się wysilić na odrobinę obiektywizmu, należałoby stwierdzić, że nawet oni jakowyś smak poetycki posiadają. Mnie tam nie zaszkodzi jeśli uznasz mnie za "jednego z nich", choć powiem ci że to bardzo karkołomne stwierdzenie ;) W każdym razie zdanie swoje podtrzymuję; a jest to zdanie indywidualne, a twoje analizy psychologiczne nie są żadnym argumentem, no chyba, że masz inne zdanie, uargumentowane kolejną wizjonerską analizą psychologiczną. Sedno jest jednak takie, że nie każdy jest bezproduktywnie i niekonstruktywnie zgryźliwy dla samej tylko hecy i radości z dawania tobie razów raz za razem aż zdechniesz; tylko że jak się podnoszą podobne stanowiska, z różnych galaktyk w podejściu i spojrzeniu na pisanie, z różnych epok i pokoleń, a zastrzeżenia w gruncie rzeczy są zbieżne, to uchyl trochę furtkę uporu, i wpuść do zagrody odrobinę dystansu i zdrowego rozsądku. Pozdro
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ale też, to co jest moją największą wadą, najkrócej mówiąc – moja składnia, jest moją największą zaletą. I najczęściej celowo tak się wyrażam, bez względu na to czy inaczej potrafię czy nie potrafię. Chociaż z wielkim bólem mógłbym, chociaż trochę wyrażać się inaczej (a więc poprawnie dla wszystkich). Ale, tyle nie dbam o to, co dbam o siebie, bez względu na to jaki jestem (ze swoimi wadami i zaletami). No i mam ten komfort, że nie muszę się nikomu podkładać, żeby się podobać. Nie muszę się więc podobać, a wszystkim i tak nie mogę. Pozdrawiam.
Opublikowano

Jeszcze moment, to o światle, które ma prowadzić. Przecież nie tu jest światło, sam to dobrze wiesz: tu jest miraż, ułuda, blichtr i usilne inicjatywy, które są bardzo twórcze. Ja sam sobie, bezsprzecznie. Ku chwale Ojczyzny!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mówisz tak, bo musisz tak mówić, bo nie może Ci się podobać to, co pewnym opiniotwórcom się nie podoba, a właściwie nie pasuje, do tego co im przyświeca. Ale zapewniam Cię, że przyświeca im światło pokątne, ale widać, że Tobie w to graj, czyli odpowiada Ci. Zobaczy się więc (nie ma pośpiechu) do czego (gdzie) Cię to światło doprowadzi. Pozdrawiam.

No wiesz co, nie wiem z czego wróżysz, ale chyba z zatęchłych fusów. Bardzo mnie uradował zarzut o polityczną poprawność, bo jeszcze takiego nie mam w indeksie ;) Ja wiem jedynie, że twoja odrębność pismakowa bywa smaczna w tekstach ciągłych, ale w poezji cię nie widzę. Wiem też że nie ma się co wzdrygać, bo co prawda większość z tutejszych możnych to zacietrzewione towarzystwo wzajemnej konspiracji, ale gdyby się wysilić na odrobinę obiektywizmu, należałoby stwierdzić, że nawet oni jakowyś smak poetycki posiadają. Mnie tam nie zaszkodzi jeśli uznasz mnie za "jednego z nich", choć powiem ci że to bardzo karkołomne stwierdzenie ;) W każdym razie zdanie swoje podtrzymuję; a jest to zdanie indywidualne, a twoje analizy psychologiczne nie są żadnym argumentem, no chyba, że masz inne zdanie, uargumentowane kolejną wizjonerską analizą psychologiczną. Sedno jest jednak takie, że nie każdy jest bezproduktywnie i niekonstruktywnie zgryźliwy dla samej tylko hecy i radości z dawania tobie razów raz za razem aż zdechniesz; tylko że jak się podnoszą podobne stanowiska, z różnych galaktyk w podejściu i spojrzeniu na pisanie, z różnych epok i pokoleń, a zastrzeżenia w gruncie rzeczy są zbieżne, to uchyl trochę furtkę uporu, i wpuść do zagrody odrobinę dystansu i zdrowego rozsądku. Pozdro
Nie powiem, że mi źle radzisz, ale nie powiem też, że Ci dawałem polityczne rady (czy prztyczki). No i nie wiem skąd, ale wiem, że masz dużo więcej do stracenia (zresztą w każdej dziedzinie) niż ja, a to już jest sytuacja nie bardzo komfortowa, a może nawet i krępująca. Chociaż nie mniej krępująca jest moja sytuacja, ale ja nie mam teraz czego żałować, co by mnie martwiło (choć co by nie mówić), jednak poza niektórymi nieodżałowanymi głupotami i głupstwami, które popełniłem, a które chociaż wpłynęły na ukształtowanie mnie – widać, niezbyt dobrze (przynajmniej dla niektórych). Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No wiesz co, nie wiem z czego wróżysz, ale chyba z zatęchłych fusów. Bardzo mnie uradował zarzut o polityczną poprawność, bo jeszcze takiego nie mam w indeksie ;) Ja wiem jedynie, że twoja odrębność pismakowa bywa smaczna w tekstach ciągłych, ale w poezji cię nie widzę. Wiem też że nie ma się co wzdrygać, bo co prawda większość z tutejszych możnych to zacietrzewione towarzystwo wzajemnej konspiracji, ale gdyby się wysilić na odrobinę obiektywizmu, należałoby stwierdzić, że nawet oni jakowyś smak poetycki posiadają. Mnie tam nie zaszkodzi jeśli uznasz mnie za "jednego z nich", choć powiem ci że to bardzo karkołomne stwierdzenie ;) W każdym razie zdanie swoje podtrzymuję; a jest to zdanie indywidualne, a twoje analizy psychologiczne nie są żadnym argumentem, no chyba, że masz inne zdanie, uargumentowane kolejną wizjonerską analizą psychologiczną. Sedno jest jednak takie, że nie każdy jest bezproduktywnie i niekonstruktywnie zgryźliwy dla samej tylko hecy i radości z dawania tobie razów raz za razem aż zdechniesz; tylko że jak się podnoszą podobne stanowiska, z różnych galaktyk w podejściu i spojrzeniu na pisanie, z różnych epok i pokoleń, a zastrzeżenia w gruncie rzeczy są zbieżne, to uchyl trochę furtkę uporu, i wpuść do zagrody odrobinę dystansu i zdrowego rozsądku. Pozdro
Nie powiem, że mi źle radzisz, ale nie powiem też, że Ci dawałem polityczne rady (czy prztyczki). No i nie wiem skąd, ale wiem, że masz dużo więcej do stracenia (zresztą w każdej dziedzinie) niż ja, a to już jest sytuacja nie bardzo komfortowa, a może nawet i krępująca. Chociaż nie mniej krępująca jest moja sytuacja, ale ja nie mam teraz czego żałować, co by mnie martwiło (choć co by nie mówić), jednak poza niektórymi nieodżałowanymi głupotami i głupstwami, które popełniłem, a które chociaż wpłynęły na ukształtowanie mnie – widać, niezbyt dobrze (przynajmniej dla niektórych). Pozdrawiam

Wiesz co, nie wiem czy cię rozczaruję, ale ja także naprawdę nie mam nic do stracenia; a przynajmniej na myśl mi się coś takiego nie przywodzi. Może i ja jestem niedoświadczony gryzipiórek, lat zaledwie: rocznik koniuszek PRLu, ale dużo już zdążyłem stracić; niemal wszystko. Także nie mam wymagań ;) Jestem sobie i cierpliwie czekam na koniec, bo sam sobie końca za nic w świecie nie zrobię - jestem słaby i ułomny, ale nie aż tak beznadziejnie. Pozdro
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ależ wiem, wiem doskonale, że największą wadą tego wiersza jest to, że go nie napisałeś Ty, czy któryś z Twoich pupilków i popleczników. Oczywiście więc, że to musi być nuda i banał, bo przecież nie może być czymś innym dla kogoś, kogo obłuda i ośmieszanie się (w tym wypadku) sięga zenitu. I taka właśnie jest jedyna prawda, i mogę Ci powiedzieć, że nawet święta prawda. Pozdrawiam.
Proszę pana - są Walentynki, nie namawiam do miłości - ale mógłby pan przynajmniej się odprężyć w temacie swojej sztuki.
I proszę zapamiętać - cokolwiek by pan napisał w celu wieszania psów - mnie to nie dotyka - po mam looz (o! jaki mi ładny wierszyk z rymem wyszedł był przypadkiem, znaczy: każdy potrafi!)
Serdecznie pozdrawiam
Opublikowano

ta dyskusja jest czcza i jałowa,nic nie wnosząca do sprawy nieistniejącego wiersza,a tym bardziej poezji-nic i nikt tego nie zmieni,gdyż upór WiJa do bycia poetą jest zbyt duży,powiedziałbym ośli,nie chcąc obrazić osła,bo niewinny i ma dużo większe wyczucie,a przede wszystkim swój honor,którego niektórym bardzo brakuje - zamiast dyskutować nad nieistniejącym,póki co należy go wyrzucać z Zki tylko gdzie?-początkujący mogą czuć się urażeni
potrzeba chyba interwencji Admina

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeżeli coś jest napisane słabo,
to niestety ale szukanie treści nie ma żadnych podstaw.
Myślę, że wiersz jest albo propagowaniem "jak nie należy pisać poezji" albo swoistą odskocznią od "wymogów" współczesnej poezji by ukazać kaleki indywidualizm autora. Inaczej nie potrafię wytłumaczyć - "...cały dorobek, całego życia..."
Pozdrawiam Walentynkowo i liczę na lepsze teksty :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


'cały dorobek całego życia'
&
'życie po życiu'
&
'dobre albo złe fatum'
- ???!

kiszki się wiją a rence opadują
na takie sirotki wyrazu,

ajmsory Wija
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ależ wiem, wiem doskonale, że największą wadą tego wiersza jest to, że go nie napisałeś Ty, czy któryś z Twoich pupilków i popleczników. Oczywiście więc, że to musi być nuda i banał, bo przecież nie może być czymś innym dla kogoś, kogo obłuda i ośmieszanie się (w tym wypadku) sięga zenitu. I taka właśnie jest jedyna prawda, i mogę Ci powiedzieć, że nawet święta prawda. Pozdrawiam.
Proszę pana - są Walentynki, nie namawiam do miłości - ale mógłby pan przynajmniej się odprężyć w temacie swojej sztuki.
I proszę zapamiętać - cokolwiek by pan napisał w celu wieszania psów - mnie to nie dotyka - po mam looz (o! jaki mi ładny wierszyk z rymem wyszedł był przypadkiem, znaczy: każdy potrafi!)
Serdecznie pozdrawiam
Żeby namawiać do odprężenia, trzeba samemu być odprężonym, a nie mówić, że się jest odprężony. Bo przynajmniej ja nie uwierzę w to, w co ślepo wierzą pupilkowie i poplecznicy; no i nie uwierzę w to, co sobie człowiek sam wmawia dla odprężenia się. Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • 1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.   Bogini   Idziesz do mnie całkiem goła, jak wyrwana z sennych marzeń, jak z obrazu Salvadora, kształt wyłania się z miraży.   Już się zbliżasz całkiem naga, rozebrana aż do pragnień, jak ta druga Goi Maja, rozłożona na obrazie.   Ty rozkładasz się doszczętnie, na kawałki i pierwiastki, tłum wyznawców zaraz klęknie, przecież ci nie robi łaski.   Wieloręka, wielousta, wielonoga, wielocipa, celem twoim jest rozpusta i w tej celi się zamykasz.   Z niej wychodzi z tobą zgoła prawda twoja, również naga: W każdym palcu złoty dolar, a opornych biczem smagasz.   Klub obleśnych hedonistów ciągle bije ci pokłony, pośród innych bożków jesteś wciąż ich bóstwem ulubionym.       2. Nie będziesz wzywał imienia Pana Boga twego nadaremno.   Imię   Pseudonimy, anonimy, imion brzmienia i wibracje, gdy się z nimi oswoimy, to się stają naszym światem.   Tym prawdziwym lub fałszywym, upragnionym lub niechcianym, jednak tylko dla nas żywych, przez nas samych nazywanym.   Chociaż byłeś Bezimienny, dla tych, którzy żyć nie mogą bez nazwania spraw codziennych, nas nazwałeś Swoją Drogą.   Pozwoliłeś też nam wołać odtąd Ciebie po Imieniu, przykazałeś przy tym jednak, by nie wzywać na daremno.   Buntownicze tłumy rosną, co nikogo nie chcą słuchać, na językach mają wolność, zniewalacze noszą w uszach.   Odrzucają Twoje ścieżki, własne rąbią sobie sami. Zbyt daleko już odeszli, chociaż błądzą, idą dalej.   Twoje Imię deformują na sposobów bardzo wiele Choć je często przywołują, częściej w łóżku niż w kościele.   Czasem w żarcie lub w zawiści, bez szacunku, przez przypadek, bardzo często z błahych przyczyn albo też bez przyczyn żadnych.     3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.   Święto   Różne rodzaje są świętowania. Takie, po którym chce się do pracy, ale też takie, po którym rana dnia następnego boli i drażni.   Ten, kto wybiera swojego pana, nie zawsze panu swojemu służy, różne bywają więc świętowania wśród bardzo różnie błądzących ludzi.   Ze światłocieni mgieł się wyłania wniosek najpewniej zupełnie słuszny, każdy ma takie świąt świętowania, jakiego pana i jak mu służy.     4. Czcij ojca swego i matkę swoją.   Byłem kochany, wiem to na pewno, bez słów podniosłych, gorących wyznań. Gdy pochłaniała zwykła codzienność, uczucia proste kryły się w czynach.   To nie był wcale świat doskonały, tkwiła skórzana w nim dyscyplina. Gdy sprawy kiepski obrót przybrały,  o pasie sobie ktoś przypominał.   Byłem kochany, więc było łatwiej znosić cierpienia i niedostatki,  okazać miłość ojcu i matce. Szacunek był czymś zupełnie jasnym.   Dziś patrzę na świat słabnącym wzrokiem, rzadki włos jeży mi się na głowie, gdy wokół rosną zabójcze matki, nie chcący dzieci przyszli ojcowie.       5. Nie zabijaj.   Zbrodnia   Nie powiedziałeś: Nie zabijaj brata, rodziców swoich, ani dziecka swego. Nie powiedziałeś: Nie zabijaj starca, schorzałego, nad grobem stojącego.   Nie powiedziałeś: Nie zabijaj siebie, bo to tak bardzo było oczywiste, gdy powiedziałeś: Nie zabijaj, przecież napiętnowałeś morderstwa już wszystkie.   Z własnych wyborów nie Twoje anioły świat urządzają, gotują nam przyszłość. By go przestawić w śmierciolubne tory, zamordowano naszą oczywistość.     6. Nie cudzołóż.   Kałuża nieczystości   Twoje oczy są takie błękitne,  niczym wody najczystsze pod niebem.  Twoje usta czerwienią wciąż kwitną, przyciągają spojrzenie do siebie.   Jego oczy są czarne jak noce, rozgwieżdżone i pełne tajemnic, lecz gdy wasze spojrzenia los plącze, to marzeniom już blisko do pełni.   Zapragnęłaś tych ramion i dłoni, ich szorstkiego dotyku na ciele, twoje piersi oddechem już gonią, za uściskiem, spełnionym marzeniem.   On ma żonę i dzieci dorosłe, ale nie jest do końca szczęśliwy. Tobie ufa, to przecież jest proste, choć jest tutaj, to ciągle jest z nimi.   Modre oczy z rozkoszy już mrużysz,  twoje ciało dreszczami zadrżało, w przyjemności nieczystej kałuży właśnie rodzi się zamęt i chaos.      7. Nie kradnij   O własności   Pojęcie własności w przewrotnym świecie wciąż się rozmywa w przeróżne formy. Co jest już czyjeś, może być przecież tego, co władzę ma tworzyć umowy.   Biednieją ubodzy, bogaci się mniejszość,  zmieniają się tylko tryby systemu, sprawniejsze co roku w tym, by nie uszło fiskalne przestępstwo komuś biednemu.   Bogatych nie wzrusza, tak bardzo prawo, choć wisi nad nimi również siekiera, zazwyczaj przychodzi im raczej łatwo swoje pomnażać, cudze odbierać.   Pojęcie własności bywa też złudne, bywają w dzierżawie dobra przechodnie, niestety, czasami bywa też trudne, ponieważ obciążać może i pognieść.    Choć kradną biedni, kradną bogaci, to wszystkim wybije jedna godzina, ten tylko w niej wygra i nic nie straci, kto dobra zostawił albo ich nie miał.   Gdy wokół hołdują tłumnie zyskowi jak echo powraca znów prawda stara, że mogą jedynie dusze uzdrowić uczciwe ciężarki i równa miara.     8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.   Słowo   Słowo ciągle ma swój ciężar, choć przytłacza je dziś obraz, co rozbiera się do zera dla popędu myśli dobra.   To nie zawsze jednak działa, chociaż mózgi obraz chłoną. Słowo może krzepić ciała i umysłów być ochroną.   Prawda czasem jednak boli. Rani niczym podłe kłamstwo. Trzeba zawsze dobrej woli, by opisać coś, co zaszło.   Słowo może być pomyłką, drzazgą wbitą w żywą tkankę. Może być igraszką zwykłą, lub być może zagmatwane.   Może jeszcze lecieć lekko lub uderzać twardym młotem. Lepiej zważyć je więc przeto, niż zatrzymać w locie potem.    Czasem lepiej nic nie mówić, niż się dzielić gorzką prawdą. Lepiej się ku Słowu zwrócić, niż powielać każde kłamstwo.     9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.   Między spojrzeniem a pieszczotą   Odległość była zbyt bliska... więc może to był zbieg zdarzeń,  że pełnia pani stanika o moje wsparła się ramię.   Chociaż nie jestem już młody, to w takie przypadki nie wierzę, jednak przelotny ten dotyk. zatrzymam sobie w sekrecie.   Bo choć nie jestem już młody a może właśnie dlatego, są jeszcze we mnie tęsknoty i głodne szarpie się ego.   Być może głupie, po prostu, drążą mi głowę rozterki, ale nie szukam kłopotów i wiem, że zawsze ktoś cierpi.   Gdy widzę panią z oddali to muszę szczerze tu przyznać, wcale nie żebym się chwalił, budzi się we mnie mężczyzna.   I chciałbym móc rzec, że TYLKO podziwiam pani urodę, będąc wzbudzonym mężczyzną, szczerze rzec tego nie mogę.   Jeszcze na koniec, ukradkiem patrzę na panią z daleka, kaganiec myślom zakładam, bo wiem, że w domu ON czeka.     10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.   Rzeczy   Nie mam dużo, mówiąc szczerze, raczej biednym niż bogatym, jednak ciągle mam za wiele, wrzeszczą z kątów zbędne graty.   Tym, co więcej im potrzeba, ani trochę nie zazdroszczę. mi wystarczy kromka chleba i codzienny życia pośpiech.   Otoczony przez bogaczy, którzy patrzą na mnie krzywo i wytykać chętnie raczą, że się możniej żyć powinno,   czuję czasem się ciut gorzej, ale nigdy, z żadnej biedy, nie zakwita w mojej głowie chwast zazdrości niepotrzebny.   Żyjcie sobie w swych pałacach i się woźcie powozami, mi wystarcza prosta praca, kiedyś wszyscy się zrównamy.   I choćbyście się wynieśli ponad szczyty, ponad życie, szkoda dla was jednej chwili mej zazdrości nie wzbudzicie.
    • @MIROSŁAW C. Dziękuję :)
    • @Marek.zak1 To prawda, Marku, miłość bywa ślepa i zupełnie nie liczy się z logiką. Czasem rzuca wyzwanie wszelkim kryteriom, stąd potem biorą się takie 'romanse' wozu z limuzyną. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie :) @LessLoveDziękuję :)
    • @Czarek Płatak dla mnie ten wiersz jest tęsknotą za światem, gdzie natura wiodła prym. Na pierwszy plan wysuwa się łąka, rudzik, mniszek itd. Ten sielski obrazek tak bardzo wtopił się w ten  "betonowy świat", że zanikł nieomal, pozostawiając nieogarniony żal i poczucie utraty czegoś ważnego...Bardzo ciekawy wiersz Czarku...ale wiadomo u Ciebie tylko takie niebanalne, jedyne w swoim rodzaju

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Chwała absolutna rządzi życiem moim wędruję po śniegu mistycznym padołem jęki przeraźliwe od rana wydaję jakbym raz za razem pchał serce nahajem. Myśli łomotania głowa już nie słucha wręcz zalewa pamięć rozogniona jucha i choć nie notuję wizji rozpalonych strofy żarem kwitną od zewnętrznej strony. Wrota ust ściśnięte oczy zacieśnione ręce zaplątane chronią uszy moje a z rany na piersiach w odwrotnym zwierciadle czytam moje myśli wypalone zgrabnie. Furia wściekła truje przeszywa na wylot nie pchaj mnie do nieba to nie moja chwila daj jeszcze pochodzić po stołecznym kole i palcami bębnić po zimnym cokole. Otworzę sarkofag stół pęknięty schowam w górę w dół znów pędzi na złamanie głowa przy wezgłowiu wiszą prorocze miraże jakby boski legion opuścił ołtarze. Moje słowa chłoną od odwrotnej strony i wychodzą strofy nieucieleśnione bo kiedy buzdygan z furii barki kłuje Szaman mi cytuje że ja się raduję. Obłęd już mnie skręca i wyciska troski a on opowiada że to napój boski słuchać już nie mogę myśli ściskam szmatą a on podpowiada liturgiczną szatą. A ja wciąż powtarzam jak ta kazalnica w mojej duszy chaos walczy eremita krzyczę o wolności gardło biedne zdzieram Ellenai mnie ciszy bo dziś jest niedziela. W głąb ziemi odchodzę w duszy wiersz zamykam to mnie tylko zbawi o co nikt nie pyta sarkofag zamknięty rycerz w zbroi darzy ludzki świat zamykam kur zapiał trzy razy.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

          @Robert Witold Gorzkowski  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...