Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w stosunkach damsko-męskich zdarza się prawdziwa przyjaźń, ona zwykle jest fundamentem dla miłości (niekoniecznie w sensie łóżkowym) - nie jest to łatwe, ale ...możliwe, kiedy jest miłość "agape", to znaczy więcej niż "pociąg fizyczny"

podoba mi się Twój wiersz, bo zmusza do refleksji i dyskusji (nawet z samym sobą:)

serdecznie pozdrawiam -
Krysia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Oxyvio, widzisz, albo istnieje albo nie istnieje, zależy od osobistych doświadczeń. Jak wspomniałaś przyjaźń ma wiele płaszczyzn i tak naprawdę jak ją widzimy zależy jak ją definiujemy. Są ludzie, którzy nie wyobrażają przyjaźnić się z kobietą/mężczyzną i chodzić z tą osobą do łóżka, rozdzielają te dwie kwestie, wg nich przyjaźń wtedy się kończy. Z kolei w innym przypadku może być czegoś początkiem, albo niczemu nie przeszkadzać. Ty tu wspomniałaś, że jest warunkiem, podając przykład małżeństwa, tak też może być, ale nie musi ;)

Dziękuję za czytanie, pozdrawiam ;)
Naprawdę nie musi? To na jakiej innej zasadzie można być razem przez 40 i więcej lat?
Może jestem naiwna, ale naprawdę nie umiem sobie wyobrazić nic innego, żadnego innego cementu niż przyjaźń.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Oxyvio, widzisz, albo istnieje albo nie istnieje, zależy od osobistych doświadczeń. Jak wspomniałaś przyjaźń ma wiele płaszczyzn i tak naprawdę jak ją widzimy zależy jak ją definiujemy. Są ludzie, którzy nie wyobrażają przyjaźnić się z kobietą/mężczyzną i chodzić z tą osobą do łóżka, rozdzielają te dwie kwestie, wg nich przyjaźń wtedy się kończy. Z kolei w innym przypadku może być czegoś początkiem, albo niczemu nie przeszkadzać. Ty tu wspomniałaś, że jest warunkiem, podając przykład małżeństwa, tak też może być, ale nie musi ;)

Dziękuję za czytanie, pozdrawiam ;)
Naprawdę nie musi? To na jakiej innej zasadzie można być razem przez 40 i więcej lat?
Może jestem naiwna, ale naprawdę nie umiem sobie wyobrazić nic innego, żadnego innego cementu niż przyjaźń.

Wychodzisz z subiektywnego punktu widzenia, tak samo jak peel, może spotkacie się gdzieś w połowie drogi ;) Nie musi, bo są małżeństwa, co mimo że trwają 40 lat nie ma w nich przyjaźni, a jest np: przyzwyczajenie. Staż małżeński nie musi świadczyć o głębokości więzi.
Opublikowano

"Z notatek: wiara, nadzieja, pułapka"... wierzę, że przyjaźń męsko damska
jest możliwa, ale nie jest to chyba proste, z różnych powodów...
ta.. zgrabna... bratnia i nie wiem, czy oko (serce) nie zawiesi się tu.. i tam.
Przyjmuję wiersz z lekkim przymrużeniem oka, jest zabawny.
Pozdrawiam... :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Naprawdę nie musi? To na jakiej innej zasadzie można być razem przez 40 i więcej lat?
Może jestem naiwna, ale naprawdę nie umiem sobie wyobrazić nic innego, żadnego innego cementu niż przyjaźń.

Wychodzisz z subiektywnego punktu widzenia, tak samo jak peel, może spotkacie się gdzieś w połowie drogi ;) Nie musi, bo są małżeństwa, co mimo że trwają 40 lat nie ma w nich przyjaźni, a jest np: przyzwyczajenie. Staż małżeński nie musi świadczyć o głębokości więzi.
Pewnie masz rację. Ale ja ciągle nie umiem sobie tego wyobrazić. To chyba strasznie ubogie i smutne? Tak mi się wydaje... :-( Na pewno nie dla mnie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wychodzisz z subiektywnego punktu widzenia, tak samo jak peel, może spotkacie się gdzieś w połowie drogi ;) Nie musi, bo są małżeństwa, co mimo że trwają 40 lat nie ma w nich przyjaźni, a jest np: przyzwyczajenie. Staż małżeński nie musi świadczyć o głębokości więzi.
Pewnie masz rację. Ale ja ciągle nie umiem sobie tego wyobrazić. To chyba strasznie ubogie i smutne? Tak mi się wydaje... :-( Na pewno nie dla mnie.

Jeśli ludzie umieją się dogadać, to chyba nie jest źle.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pewnie masz rację. Ale ja ciągle nie umiem sobie tego wyobrazić. To chyba strasznie ubogie i smutne? Tak mi się wydaje... :-( Na pewno nie dla mnie.

Jeśli ludzie umieją się dogadać, to chyba nie jest źle.
Jeśli umieją się dogadać i tworzyć wspólne życie codziennie przez kilkadziesiąt lat, to chyba są przyjaciółmi? Umiejętność dogadywania się co dzień pod jednym dachem przez lat 40 - to już wykracza ponad przyzwyczajenie...
Bo przyzwyczaić się można do kłótni, do obopólnego milczenia, do czyjejś ignorancji, do czyjegoś tyraństwa nawet, do pijaństwa, do różnych rzeczy... Ale dogadywanie się - to znacznie więcej niż przyzwyczajenie. Zdolność dogadywania się - to z jednej strony dopasowanie i dobranie się, a z drugiej wielka sztuka.
Tak myślę.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli ludzie umieją się dogadać, to chyba nie jest źle.
Jeśli umieją się dogadać i tworzyć wspólne życie codziennie przez kilkadziesiąt lat, to chyba są przyjaciółmi? Umiejętność dogadywania się co dzień pod jednym dachem przez lat 40 - to już wykracza ponad przyzwyczajenie...
Bo przyzwyczaić się można do kłótni, do obopólnego milczenia, do czyjejś ignorancji, do czyjegoś tyraństwa nawet, do pijaństwa, do różnych rzeczy... Ale dogadywanie się - to znacznie więcej niż przyzwyczajenie. Zdolność dogadywania się - to z jednej strony dopasowanie i dobranie się, a z drugiej wielka sztuka.
Tak myślę.

Znów wracamy do tego samego punktu, mogą, ale nie muszą, to tylko jeden ze składników, a przecież przyjaźń na samym "dogadywaniu się" nie polega, chyba, że komuś tyle wystarcza i wpisuje się w jego definicję przyjaźni, dla mnie potrzebna jest znacznie głębsza więź ;)
Opublikowano

Oj to prawda, że świat przestaje być czarno-biały gdy oddycha bratnia dusza, bratnia jak bratnia, ale jeszcze na dodatek zgrabna. Ale taka przyjaźnie jest możliwa, zapewniam, chociaż w moim przypadku też o mały włos. Kto to jest święty Dygda?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeśli umieją się dogadać i tworzyć wspólne życie codziennie przez kilkadziesiąt lat, to chyba są przyjaciółmi? Umiejętność dogadywania się co dzień pod jednym dachem przez lat 40 - to już wykracza ponad przyzwyczajenie...
Bo przyzwyczaić się można do kłótni, do obopólnego milczenia, do czyjejś ignorancji, do czyjegoś tyraństwa nawet, do pijaństwa, do różnych rzeczy... Ale dogadywanie się - to znacznie więcej niż przyzwyczajenie. Zdolność dogadywania się - to z jednej strony dopasowanie i dobranie się, a z drugiej wielka sztuka.
Tak myślę.

Znów wracamy do tego samego punktu, mogą, ale nie muszą, to tylko jeden ze składników, a przecież przyjaźń na samym "dogadywaniu się" nie polega, chyba, że komuś tyle wystarcza i wpisuje się w jego definicję przyjaźni, dla mnie potrzebna jest znacznie głębsza więź ;)
To zależy, na ile i jak głęboko ludzie muszą się dogadywać. Ja miałam na myśli takie dogadywanie się o wszystkim, na co dzień, od najdrobniejszych szczególików po najważniejsze sprawy, od zakupów na obiad poprzez wspólne spędzenie wolnego czasu po zwierzenia o uczuciach, związanych z sukcesem lub porażką partnera czy też wspólnego dziecka - tu już niezbędna jest przyjaźń.
Natomiast porozumiewanie się wyłącznie w sprawach powierzchownych - kto wynosi śmieci, a kto robi pranie - do tego oczywiście żadna przyjaźń nie jest potrzebna. Ale też to nie jest wspólne życie.
W każdym razie nie wspólne życie wewnętrzne. I to właśnie jest na pewno nie dla mnie. :-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Znów wracamy do tego samego punktu, mogą, ale nie muszą, to tylko jeden ze składników, a przecież przyjaźń na samym "dogadywaniu się" nie polega, chyba, że komuś tyle wystarcza i wpisuje się w jego definicję przyjaźni, dla mnie potrzebna jest znacznie głębsza więź ;)
To zależy, na ile i jak głęboko ludzie muszą się dogadywać. Ja miałam na myśli takie dogadywanie się o wszystkim, na co dzień, od najdrobniejszych szczególików po najważniejsze sprawy, od zakupów na obiad poprzez wspólne spędzenie wolnego czasu po zwierzenia o uczuciach, związanych z sukcesem lub porażką partnera czy też wspólnego dziecka - tu już niezbędna jest przyjaźń.
Natomiast porozumiewanie się wyłącznie w sprawach powierzchownych - kto wynosi śmieci, a kto robi pranie - do tego oczywiście żadna przyjaźń nie jest potrzebna. Ale też to nie jest wspólne życie.
W każdym razie nie wspólne życie wewnętrzne. I to właśnie jest na pewno nie dla mnie. :-)

Jeżeli chodzi o dogadywanie się na tej głębszej płaszczyźnie, to tak, mocno utrwala więź ;)
Mimo wszystko, ta przyjaź damsko- męską, to nie taka prosta rzecz, jeżeli w powietrzu wisi "chemia" - i to właśnie nie jest ten czarno biały świat, bo złożony, bo dzieją się też rzeczy nieoczekiwane (tak już wykraczając poza małżeństwo z 40 letnim stażem ;))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena cudowna, nieoczywista liryka   czytając ten wiersz, ma się wrażenie, że dotyka się czegoś bardzo prawdziwego   jazz! @Migrena trochę mi się kojarzy z Nerudą...
    • Dobranoc    Nadchodzi ciemna i cicha noc, wydawałoby się że łatwo pogrążyć się w głębokim śnie, jednak nie mi to pisane, bo odwiedzasz mnie każdej nocy, i mimo upływu miesięcy, zasiadłeś mi głowie, jak demon, który chce cię opętać i pozostawić rany na zawsze.   Ale w pamięci zapisały mi się spokojne noce, kiedy kołdra miło grzała moje ciało, a poduszka była miękka niczym owieczka, w mej głowie stosy myśli układały się w nicość, bo życzyłeś mi dobrej nocy, tak jak rodzic tuli dziecko do snu po koszmarze, tak samo ty zmieniałeś kolory rzeczywistości tym prostym słowem.   I było mi tak jakby ktoś każdej nocy również myślał o mnie, że może to ja tym razem zasiadłam w czyjejś głowie, ale nie tak na chwilę, tylko na stałe.   Jednak potem te niby nie straszne noce zamieniły się w piekielnie mroczne, bo myślałam o gwiazdach, lecz one nigdy nie myślały o mnie, tak jak ty, zapomniały o duszy dobrej.   Jednym słowem zmieniałeś moje koszmary w niebywałe sny, bo mnie tam kochałeś  i było mi z tym dobrze, bo sen zaczął koić me rany, a nie je pogłębiać.   Kiedy przestałeś, w nocy na zegarze widziałam już bardzo późną porę, jednak z bólu w moim sercu wypływały myśli, przez które me oczy się nie zamykały i okazało się że spędziłeś mi sen z powiek.   Noce dla innych ciche, dla mnie stały się zatrważająco głośne, bo nie daje mi spokoju myśl, że może znów wypowiesz słowo, dzięki któremu spokojnie zasnę, ale tylko może.
    • @Mel666 Dziękuję :-) Będzie ok. 10 kawałków, wrzucam stopniowo na emuze.me, a sam na YT. Dla zabawy:-) A jeśli ktoś przy okazji zobaczy w tym jakąś myśl, to też dobrze. Ma być atrakcyjnie muzycznie.   @Mel666 W sumie, żadne założenie (Bóg jest właścicielem/materia (what?) sama się zarządza bez planu) jest dobra, jeśli pozwala nam uporządkować świat w swoich głowach. @Mel666 Mel, bardzo oryginalnie piszesz, cieszymy się każdym Twoim wierszem. Spadam już, spróbuję zasnąć. Nie wiem, czy prysznic pomoże czy zaszkodzi :-) Dobranoc :-)
    • @Migrena "Bo miłość jest niepokojem Nie zna dnia, który da się powtórzyć"    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      bo moja miłość nie umie umierać. zmienia tylko ciała, jak zwierzę, które porzuca swoje ślady, kiedy zaczynają mówić za dużo.   to majstersztyk - poemat o róży ja odnajduję w nim -dodatkowo- ukryte pokłady niebanalnego humoru      
    • @LessLove mogę się z tym zgodzić. Gdzies przeczytalam, że człowiek jest z natury zły i, że bycie  dobrym to wybór.  Nie mówię, że fantazje są złe, ale czy powinniśmy być hedonistami?  Piszę to jako ateistka:) Kop od właściciela czasami się przydaje albo po prostu od przyjaciela;) @LessLove świetny kawalek:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...