Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



- jako jeden z Jacków wezwany do tablicy jestem autorem debiutanckiego "dziedzictwa kataryniarza" ( pisany w latach 1975-1980) a wydanego w 1981, tuż przed stanem wojennym - mojego pierwszego zbioru wierszy prezentujacego sytuację egzystencjalną w wyraźnym dystansie do obowiązującej ówcześnie poprawności politycznej, iż w socyaliźmie jest fajnie, wszyscy mają chleb i dach nad głową, a w ogóle żyją w raju....a w Twoim komentarzu bezecie jest dwuznaczna sugestia, która bardzo mi się nie podoba, bo jest insynuacją, podczas, gdy ja w swoim komentarzu do wiersza Suchowicza niczego nie insynuuję podając tylko gołe fakty w formie cytatów autorstwa samej noblistki...że była koniukturalistką w świetle faktów nie jesteś w stanie zaprzeczyć, natomiast ja protestuję przeciwko określeniu hucpą przypomnienie początków artystycznych Szymborskiej, bo to jest prawda - żadna hucpa!
Proszę wyjaśnić, na czym polegają nasze - Jacków - paranoje]? To odwołanie się do debiutu Szymborskiej? To historia, żadne paranoje. Tylko dokument.

J.S

"To historia, żadne paranoje. Tylko dokument"

Nie tyle dokument, co gra dokumentami, by udowodnić oczywistą oczywistość... ;)
Historia jest, tylko o poezji ktoś zapomniał....
  • Odpowiedzi 45
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"to tyle, jeśli idzie o "błędy młodości" szanownej noblistki,
których nie uważam za zasadne usprawiedliwiać, kiedy za "niesocrealistyczną" twórczość odsiadywało się srogie wyroki"

Tak. Polska, to kraj bohaterów (wyłącznie)... ;)
Bohaterowie (coraz młodsi) sugerują by odebrać Nobla, czy wystarczy splunąć z pogardą pod nogi... ? ;)

"niektóre rzeczy pasują jak ulał
- do każdej władzy, jaką mieliśmy szansę doświadczyć na własnej d, nie tylko do tej teraźniejszej"

Pan Jacek (kryształowy), nie pisze o "każdej władzy", tylko o jednej, konkretnej, która jest przeciwieństwem poprzedniej, równie "kryształowej"... ;)
Opublikowano

"Tak. Polska, to kraj bohaterów (wyłącznie)... ;)
Bohaterowie (coraz młodsi) sugerują by odebrać Nobla, czy wystarczy splunąć z pogardą pod nogi... ? ;)
Lecterze To TY pierwszy o tym napisałeś Ty na usiłujesz nas sprowokować. A tu nie o tym.
Nobla dostała za doskonałe opanowanie pióra - pod tym względem jest wzorem. A to, że umie się dostosować - tylko pozazdrościć.

"niektóre rzeczy pasują jak ulał
- do każdej władzy, jaką mieliśmy szansę doświadczyć na własnej d, nie tylko do tej teraźniejszej"

Pan Jacek (kryształowy), nie pisze o "każdej władzy", tylko o jednej, konkretnej (która dała się poznać jako kryształowa), i która jest przeciwieństwem poprzedniej , równie "kryształowej"...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



interesuję się pisaniem od 6 lat ale na takie fajne kawałki nigdzie nie wpadłem
przeurocze

ale poważnie - te moje rozterki poruszają dramaty Mrożka i pewno to przypadek ale w repertuarach teatralnych go brak o przepraszam ostatnio chyba w Teheranie i w Moskwie odbyły się premiery jego sztuk

dzięki i pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak. Polska, to kraj bohaterów (wyłącznie)... ;)
Oczywiście (wyłącznością zbiorczą) kraszonych, z wybiórczą (najczęściej) w przedzie, a i tak dodatkowo podmalowywaną, w zależności… od skrajności) ;p

Dezaprobatę nie zawsze trzeba wyrażać w tak drastyczny sposób. Lecterze? ;)
Niektórzy oczywiście to robią, nie uwzględniając, że między czernią i bielą istnieją jeszcze odcienie szarości.
Poza tym splunąć poecie pod nogi (?) byłoby zbyt obcesowym zabiegiem. Uwzględniając jego artystyczną wrażliwość, poprzeczkę należałoby ustawić znacznie wyżej, co nie znaczy, żeby zaraz od nóg przejść w wyższe rejony, z powyższą czynnością ;)
Czasem największą karą bywa samoświadomość. I na tym (poza nie kupowaniem dzieł) bym poprzestał.
Co nie znaczy, że nie czytam, nie dorabiam tylko :)
Ale… że rzecz jest trudna do identyfikacji, pozwoliłem sobie na tę próbę, z uwzględnieniem przypadku, w innych mniej "wrażliwych" może się nie sprawdzić. :)

Pan Jacek (kryształowy), nie pisze o "każdej władzy", tylko o jednej, konkretnej, która jest przeciwieństwem poprzedniej, równie "kryształowej"... ;)
Tak Lecterze, wiem o czym pisał Jacek (no wiesz... taki afront? ;), nie jestem jednak tak wrażliwy, jak nasza noblistka i moje gały nie tylko patrzą, ale i widzą jeszcze. Może dlatego, że nigdy nie byłem w żadnej partii. Zastanawiam się, czy darować Ci tę gafę ;)))
Co do władzy kryształowej, no cóż, kryształ nawet u naszych węgierskich bratanków ostatnio stracił na wartości, to nie to, co kiedyś, ech… ;)))
Opublikowano

""To historia, żadne paranoje. Tylko dokument"

Nie tyle dokument, co gra dokumentami, by udowodnić oczywistą oczywistość... ;)
Historia jest, tylko o poezji ktoś zapomniał...."
--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: Dzisiaj 08:34:43, napisał(a): H.Lecter
Komentarzy: 6732

Satyra, apel - to także czasami poezja;
- gdy się poezję wypreparuje ze współczesności społecznej i politycznej to wówczas staje się automatycznie poezją lepszą? to należałoby połowę utworów romantyków, a współcześnie Herberta i Miłosza uznać za pomyłkę....
- o co chodzi w zarzucie o "grę dokumentami"? i dla kogo socrealistyczny dorobek nobliski to "oczywista oczywistość" - skoro młodzi nie mają wcale do niej dostępu, bo dziwnym trafem ta twórczość poznikała z bibliotek i tylko rzadkim trafem można natrafić na nią w antykwariatach...nie ma to-tamto, trzymajmy się faktów, z których niektóre są skrzętnie pomijane, co przecież w niczym nie umniejsza dorobku artystycznego Pani Wisławie Sz.

J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jacku Drogi S. (krakauerze)
napisałem krótko i częściowo oględnie (czyt. "zawiłą aluzją" skierowaną tylko i wyłącznie do jednej głowy). Ale wydaje mi się, że jasno wyraziłem to, co najważniejsze: poezja jest ok i nie uważam, że należy ją żenić z jakimiś ideologiami, zwłaszcza po linii i na bazie partyjniackiej.
Skoro Cie aż tak ukułem, że wybuchnąłeś ujawnieniem się, przepraszam.
Szkoda tylko, że nie piszesz całej prawdy. Oprócz kilkugodzinnego trudu wklepywania wierszy noblistki z klawiatury, który sobie zadałeś (za jaką pokutę?), zarzucasz jej pazerność na druk oraz odmawiasz tego, że tak mogła wtedy myśleć rzeczywiście. Przed ocenianiem kogoś (zwłaszcza w kwestiach moralności) zawsze sobie zadaję wcześniej pytanie: czy nie zrobiłem czegoś, co może podlegać pod ten (czy podobny) zarzut. Piszesz o swoim debiucie, jako o nonkonformistycznym wystąpieniu poetyckim (nie znam tych wierszy - nie będę polemizował - wierzę), ale pomijasz fakt, jacy ludzie i jakie wydawnictwo to opublikowało; wzmianka o przededniu 'stanu wojennego' może sugerować, że to było co najmniej CDN lub KOS (czy inne z wydawnictw bezdebitowych).
Co do reszty - masz rację, nie dyskutuję z faktami, tylko z tym, co z nimi i po co...
(w sprawie hucpy i paranoi - odpowiadam Twemu imiennikowi, ale również dla Ciebie).



Drogi Jacku S. (mazowszaninie)
(nb. dziwne to, dopiero teraz zauważyłem żeście obaj JS!)
Lubię Twoje rymy, zwłaszcza, gdy są zabawne i dowcipne. Nie oceniałem tu Twego wiersza, tylko okoliczności, w jakich zafunkcjonował czy też funkcję, jaką zaczął pełnić. Pozwoliłem sobie na to choćby z tego względu, że ukończywszy studia polonistyczne (dawno i nieprawda, jak w bajkach stoi) poświęciłem zapewne sporo więcej czasu od Ciebie, Drogi Interlokutorze, na pomyślenie o procesach historyczno-literackich. Nie spieram się z faktami (zauważ to Drogi Autorze), ale uważam, że Twój zabieg przeczy najprostszym zasadom pedagogiki, czyli uczeniu się na przykładach, a zwłaszcza na błędach (a najbardziej: na cudzych). Zbłądziła młoda Szymborska (i wielu z pokolenia "pryszczatych") i liczni, którzy wtedy "zaczynali" życie. Angażowanie poezji w służbę ideologii, jak pokazuje nie tylko ta historia, kończyło się najczęściej zabiciem literatury (sztuki). Ty zaś wchodząc (świadomie!) w dialog z tym "złym" tekstem - piszesz wersję odwróconą chłoszcząc rzeczywistość wprost, zdecydowanie, jednoznacznie, bezwyjątkowo! I gdyby nie było jak jest, teraz, być może byłoby to czytane tylko i jedynie jako krytyka społecznych wad (rządzących czy obywateli - wsio ryba). Jest jednak, jak jest i - do czego się wprost przyznajesz - tekst miał wesprzeć jedną "nogę" naszej kulawej rzeczywistości.
Może skończę ten wywód odwołując się do bliższych Ci skojarzeń (historie literackie bywają zagmatwane i nudnawe). Gdybym ja kierował się podobnymi do Twoich przesłankami - musiałbym sądzić, że do zaprojektowanego przez Ciebie (Kolego Inżynierze) sedesu - nie mam prawa i przyjemności nasiusiać. Dlaczego? Ano dlatego choćby, żeś projektując go mógł być wpatrzony w portret Prezesa albo co gorsza wsłuchany w jego gołębie przemówienia z kampanii prezydenckiej. Ale spokojnie Jacku, dam radę i trafię do tego pisuaru, gdy mnie przypili potrzeba, bo nie traktuję go ideologicznie. Wierzę w Twoją wiedzę i uczciwość Inżynierską. Mam nadzieję, że jesteś w stanie zrewanżować się czymś podobnym; potraktować poezję z należnym jej szacunkiem, jako sztuki, która ginie obciążana zadaniami propagandowymi, zwłaszcza partyjniactwa. Na podstawie mojej wiedzy - jestem o tym przekonany.
Nie dotknąłeś mnie również, Drogi Jacku, wywleczeniem eseldowskiego hasła na temat mordy - zajmując się poezją, pisząc czy komentując, nie utożsamiam się z tą czy inną partią.
Jako człowiek - równy Tobie i drugiemu Jackowi - uważam jednak (przepraszam za ten prywatny wtręt nie mający wprost związku z wierszem czy polemiką powyżej, ale niezbędny dla logicznego zakończenia wywodu), że najwyższa pora skończyć z sytuacją, która wymusza przed rozpoczęciem rozmowy z kimkolwiek, sprawdzenie czy jest za jednymi czy drugimi, bo w innym wypadku zacznie się kolejna, mała, nasza codzienna wojenka.
A mnie się już nie chce. To nazwałem hucpą i paranoją, zapewne zbyt emocjonalnie, poniósł mnie talent komentatorski, na bank!, wybaczcie.
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Drogi Bogdanie Z.
Uniżenie chylę czoła przed wszystkimi polonistami, gdyż już ten przedmiot w szkole wzbudzał we mnie niesamowity wręcz wstręt przyprawiając o mdłości gdy miałem pisać wypracowanie typu, co autor miał na myśli pisząc… Nigdy nie udawało mi się trafić, w to, czego ode mnie oczekiwano. To akurat zostało mi do dziś. Przez ponad pół wieku nie przyszło mi do głowy, że zachoruję na poezję. A jednak stało się.
Ale do rzeczy: przypomnę jeszcze raz, przeczytawszy ten kawałek wiersza noblistki dopisałem swój tekst, chcąc aby czytelnik wyłuskał podobieństwa tych dwóch pozornie jakże dalekich epok (kwitnący stalinizm i „budujący się na gruzach socjalizmu kapitalizm”).
Nadal nie widzę w tym nic niestosownego, twierdząc może naiwnie, że poezja nie ma rewirów zakazanych a wręcz przeciwnie, tylko odpowiednio postrzegając świat można dostrzec ją wszędzie. Ale może mówiąc tak bardziej obrazowo wrócę na poletko poetycko-hydrauliczne na które wdepnąłeś.
Już Hašek zauważył, że muchy obsrywając portret najjaśniejszego nie okazują odpowiedniego szacunku a cóż mówić o ludziach. Zresztą komu tu ten szacunek należy okazywać. Jeden ciągle zalicza wpadki wykazując się brakiem wiedzy np. historycznej, a drugi podejmuje decyzje niekorzystne dla kraju którego ponoć jest obywatelem. Wyciągając dalsze wnioski mogę jedynie powiedzieć, że gdyby portrety w/w osób, umieszczono w odpowiednim miejscu, u większości obywateli wywołałby szybszy ruch robaczkowy jelit, skracając do minimum załatwienie spraw niezbędnych.
Miałem obawy, czy aby przypadkiem mnie źle nie zrozumiesz gdy pozdrowię Ciebie tym hasłem (przypisałeś je SLD ale początek bierze w PZPR). Widzę, że nie do końca odebrałeś jak potrzeba. Zauważ, proszę to pozdrowienie stało się pewnym symbolem, epoki, która jak ciągle się łudzę powinna odejść w zapomnienie.
Jak na wstępie wspomniałem, dostrzegam pewne paralele pomiędzy tamtym okresem a współczesnością – stąd pozwoliłem sobie na takie pozdrowienie.
Jeśli w jakikolwiek sposób Ciebie dotknąłem to przepraszam. Zawsze działają emocje. Darujmy sobie przeto owe hucpy i paranoje gdyż każdy z nas ma prawo do własnego postrzegania rzeczywistości. I dzięki temu nie nudzimy się ze sobą.
Pozdrawiam serdecznie Jacek
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Drogi Bogdanie Z.
Uniżenie chylę czoła przed wszystkimi polonistami, gdyż już ten przedmiot w szkole wzbudzał we mnie niesamowity wręcz wstręt przyprawiając o mdłości gdy miałem pisać wypracowanie typu, co autor miał na myśli pisząc… Nigdy nie udawało mi się trafić, w to, co ode mnie oczekiwano. To akurat zostało mi do dziś. Przez ponad pół wieku nie przyszło mi do głowy, że zachoruję na poezję. A jednak stało się.
Ale do rzeczy: przypomnę jeszcze raz, przeczytawszy ten kawałek wiersza noblistki dopisałem swój tekst, chcąc aby czytelnik wyłuskał podobieństwa tych dwóch pozornie jakże dalekich epok (kwitnący stalinizm i „budujący się na gruzach socjalizmu kapitalizm”).
Nadal nie widzę w tym nic niestosownego, twierdząc może naiwnie, że poezja nie ma rewirów zakazanych a wręcz przeciwnie, tylko odpowiednio postrzegając świat można dostrzec ją wszędzie. Ale może mówiąc tak bardziej obrazowo wrócę na poletko poetycko-hydrauliczne na które wdepnąłeś.
Już Hašek zauważył, że muchy obsrywając portret najjaśniejszego nie okazują odpowiedniego szacunku a cóż mówić o ludziach. Zresztą komu tu ten szacunek należy okazywać. Jeden ciągle zalicza wpadki wykazując się brakiem wiedzy np. historycznej, a drugi podejmuje decyzje niekorzystne dla kraju którego ponoć jest obywatelem. Wyciągając dalsze wnioski mogę jedynie powiedzieć, że gdyby portrety w/w osób, umieszczono w odpowiednim miejscu, u większości obywateli wywołałby szybszy ruch robaczkowy jelit, skracając do minimum załatwienie spraw niezbędnych.
Miałem obawy, czy aby przypadkiem mnie źle nie zrozumiesz gdy pozdrowię Ciebie tym hasłem (przypisałeś je SLD ale początek bierze w PZPR). Widzę, że nie do końca odebrałeś jak potrzeba. Zauważ, proszę to pozdrowienie stało się pewnym symbolem, epoki, która jak ciągle się łudzę powinna odejść w zapomnienie.
Jak na wstępie wspomniałem, dostrzegam pewne paralele pomiędzy tamtym okresem a współczesnością – stąd pozwoliłem sobie na takie pozdrowienie.
Jeśli w jakikolwiek sposób Ciebie dotknąłem to przepraszam. Zawsze działają emocje. Darujmy sobie przeto owe hucpy i paranoje gdyż każdy z nas ma prawo do własnego postrzegania rzeczywistości. I dzięki temu nie nudzimy się ze sobą.
Pozdrawiam serdecznie Jacek

"przeczytawszy ten kawałek wiersza noblistki dopisałem swój tekst, chcąc aby czytelnik wyłuskał podobieństwa tych dwóch pozornie jakże dalekich epok (kwitnący stalinizm i „budujący się na gruzach socjalizmu kapitalizm”)"

W tym momencie przekroczył pan granice przyzwoitości, zdrowego rozsądku i dobrego smaku...
To jest zwykłe wycieranie sobie gęby ludzkim bólem, poniżeniem i śmiercią, dla robienia ideologicznych geszeftów.

Smutne.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przyznam Jacku, że inicjatywa całkiem chwalebna, osobiście jednak nie czuję w sobie ani powołania, ani umiejętności w kreowaniu czyjegoś światopoglądu. Sorry, źle się wyraziłem (to właśnie ten brak umiejętności), w poszerzaniu wiedzy. Wierzę (może w wielu przypadkach i naiwnie) w rozsądek młodego pokolenia. I będę chyba się tego trzymał, jako jednostka uparta, niezdyscyplinowana i do tego jeszcze z natury nie całkiem (z wyjątkami oczywiście) poważna. :)
Mam sentyment i szacunek do Szpotańskiego z uwagi na jego nieugiętość, ale też i krnąbrny, a więc bardzo mi bliski charakter :)
Ale jeśli miałbyś ochotę, nie mam nic przeciwko, dla mnie czytanie utworów Szpotańskiego, a nawet wzmianki o Nim samym, to prawdziwa przyjemność.
Szacunek.
Opublikowano

Właśnie z tej okazji ciesząc się niezmiernie pragnę uczcić ten szczególny i ważny fakt przypomnieniem słynnego wiersza noblistki na okoliczność śmierci Stalina.
Mam również prośbę do rozradowanego Lectera o przypomnienie liczby ofiar stalinizmu młodszym poetom.

Wisława Szymborska
TEN DZIEŃ
"Życie Literackie" nr 11/61 z 15 marca 1953 r.

Jeszcze dzwonek, ostry dzwonek w uszach brzmi.
Kto u progu? Z jaką wieścią, i tak wcześnie?
Nie chcę wiedzieć. Może ciągle jestem we śnie.
Nie podejdę, nie otworzę drzwi.

Czy to ranek na oknami, mroźna skra
tak oślepia, że dokoła patrzę łzami?
Czy to zegar tak zadudnił sekundami.
Czy to moje własne serce werbel gra?

Póki nikt z was nie wypowie pierwszych słów,
brak pewności jest nadzieją, towarzysze...
Milczę. Wiedzą, że to czego nie chcę słyszeć -
muszę czytać z pochylonych głów.

Jaki rozkaz przekazuje nam
na sztandarach rewolucji profil czwarty?
- Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty!
Wzmocnić warty u wszystkich bram!

Oto Partia - ludzkości wzrok.
Oto Partia: siła ludów i sumienie.
Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie.
Jego Partia rozgarnia mrok.

Niewzruszony drukarski znak
drżenia ręki mej piszącej nie przekaże,
nie wykrzywi go ból, łza nie zmaże.
A to słusznie. A to nawet lepiej tak."

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



- jeśli historyków literatury prezentujących dorobek danego autora w sposób rzeczowy, wiarygodny i pełny nazwiesz lustratorami tylko dlatego, że nie cofną się przed prezentacją także "dzieł" niewygodnych w dorobku - to czy nie staniesz się rzecznikiem grobów pobielanych, a w istocie manipulatorem tej hstorii?
- Szaweł, zanim został apostołem Pawłem też brał udział w zbrodni - ten przykład uczy, że do mądrości i prawdy prowadzą różne drogi, nierzadko przez kłamstwo i krew, a pisząc swoje agitki Szymborska niestety przyłożyła rękę i do kłamstwa i do akceptacji zbrodniczego systemu, który mordował najlepszych swoich obywateli;
- to nie jest żadne lustrowanie, to przywoływanie gołych faktów;
i szczerze mówiąc - zdumiewasz...ludzi sądzą ich czyny (czasami wiersze) i nie trzeba tu ludzkich sądów...
- do Orła Białego znam bardziej zasłużonych pisarzy niż ci, którzy akurat dostali to wyróżnienie...
- ale o tym kiedyś, jeszcze się upomnę -

J.S
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



- jeśli historyków literatury prezentujących dorobek danego autora w sposób rzeczowy, wiarygodny i pełny nazwiesz lustratorami tylko dlatego, że nie cofną się przed prezentacją także "dzieł" niewygodnych w dorobku - to czy nie staniesz się rzecznikiem grobów pobielanych, a w istocie manipulatorem tej hstorii?
- Szaweł, zanim został apostołem Pawłem też brał udział w zbrodni - ten przykład uczy, że do mądrości i prawdy prowadzą różne drogi, nierzadko przez kłamstwo i krew, a pisząc swoje agitki Szymborska niestety przyłożyła rękę i do kłamstwa i do akceptacji zbrodniczego systemu, który mordował najlepszych swoich obywateli;
- to nie jest żadne lustrowanie, to przywoływanie gołych faktów;
i szczerze mówiąc - zdumiewasz...ludzi sądzą ich czyny (czasami wiersze) i nie trzeba tu ludzkich sądów...
- do Orła Białego znam bardziej zasłużonych pisarzy niż ci, którzy akurat dostali to wyróżnienie...
- ale o tym kiedyś, jeszcze się upomnę -

J.S

Kto jest tym historykiem literatury ? :) O jakiej prezentacji dorobku autora mówisz, "to coś" powyżej, to tekst aspirujący do mówienia o ważnych sprawach współczesności, czyż nie ? :)

"Szaweł, zanim został apostołem Pawłem też brał udział w zbrodni"

Szymborska w roli czołowego, czerwonego siepacza, z rękami uwalanymi krwią ?! :)))
Znam paru "wybitniejszych"... ;)
To nie powiatowy oddział IPN-u, tu się prezentuje poezję, i o poezji się rozmawia...
Mnie nie zdumiewa zdumienie osób chorujących na "oczywistą oczywistość"...
Ten bardziej zasłużony poeta, to zapewne Rymkiewicz... ;)

Do Jarosława Kaczyńskiego

Ojczyzna jest w potrzebie – to znaczy: łajdacy
Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy

Polska – mówią – i owszem to nawet rzecz miła
Ale wprzód niech przeprosi tych których skrzywdziła

Polska – mówią – wspaniale lecz trzeba po trochu
Ją ucywilizować – niech klęczy na grochu

Niech zmądrzeje niech zmieni swoje obyczaje
Bo z tymi moherami to się żyć nie daje

I znowu są dwie Polski – są dwa jej oblicza
Jakub Jasiński wstaje z książki Mickiewicza

Polska go nie pytała czy ma chęć umierać
A on wiedział – że tego nie wolno wybierać

Dwie Polski – ta o której wiedzieli prorocy
I ta którą w objęcia bierze car północy

Dwie Polski – jedna chce się podobać na świecie
I ta druga – ta którą wiozą na lawecie

Ta w naszą krew jak w sztandar królewski ubrana
Naszych najświętszych przodków tajemnicza rana

Powiedzą że to patos – tu trzeba patosu
Ja tu mówię o sprawie odwiecznego losu

Co zrobicie? – pytają nas teraz przodkowie
I nikt na to pytanie za nas nie odpowie

To co nas podzieliło – to się już nie sklei
Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei

Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu
Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!

Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo?
O to nas teraz pyta to spalone ciało

I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie
Niech się Pan trzyma – Drogi Panie Jarosławie

Milanówek, 19 kwietnia 2010 roku


Jak widać, Suchowicz nie jest zbyt oryginalny... ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wieczór nie jest spokojem. To nie łaska - to zawieszenie wyroku, nóż drżący nad głową, gotów runąć. Światło dogasa jak iskra w spalonym sercu, ostatni żar w popiele dawnych snów. Niebo nie zasypia. Ono patrzy. Bez powiek. Jak lustro, które pamięta każdy krzyk, każdy szept. Oni siedzą. Milczą. Nie z wyboru - każde słowo to zawleczka granatu. Między nimi: mina, niewidzialna, lecz żywa. Nad nimi: dym, gęsty jak żal. W nich: żużel pod popiołem, nie wygasły, lecz gotów eksplodować w płomień. Jej ręce nie proszą o odkupienie. Są napięte jak struny gitary, połamanej w furii, drżącej od wściekłości. Paznokcie wbijają się w dłonie, jakby modliła się o grzech, o upadek, o wszystko, co spala. On wie - widzi w jej oczach ogień, co strawił ich sen, lecz zostawił ciała nietknięte. Jego palce drżą, nie od LSD, lecz od niej. Od wspomnienia jej języka na jego żyle -  ciepłego jak benzyna, palącego jak prawda. Od obrazu jej pleców, wyrytych w pamięci jak wyrok bez apelacji. Między nimi cisza, nie święta, cisza jak bezdech między strzałami. Gęsta, lepka, pulsująca jak krew, jak sperma katastrofy. Cisza jak ciemność, co zjada światło, co rodzi bestię. Patrzą na siebie jak dwie bestie, zranione, lecz związane bólem, który tylko one rozumieją. W oczach: popioły spalonego świata. W ciałach: gotowość do nowego końca, do języka skóry, co milczy przed trzęsieniem ziemi. Nie dotykają się. Lecz ich skóra już wie. Skóra szepcze: „poczekaj”. Serce ryczy: „teraz”. Gdy jego palec muska jej nadgarstek - świat zapada się w siebie. Wszystko kurczy się do tej jednej sekundy, chorej, pięknej, zawieszonej w wieczności, gdzie Bóg odwraca wzrok, a diabeł wstrzymuje oddech, jakby sam tęsknił za miłością i ukojeniem. Oddechy stają się ostrzami. Zmysły - wilkami, gotowymi do skoku. Cienie na ścianach tańczą jak żyły w ogniu. Oni się nie kochają. Nie pieprzą się. Oni się wydarzają - jak burza bez deszczu, jak sen, który gryzie do krwi. Jeszcze nie teraz. Ale już za późno, by się wycofać. Wieczór się kończy, a z nim kruszy się powstrzymywanie. Ona przechyla głowę, jak wyzwanie. On nie ustępuje, jak skała przed lawiną. Serce ryczy: „teraz”, jak dziki lew, który rozdziera ciszę na strzępy, gotowy rzucić się w przepaść. Ziemia drży, budząc pod ich ciałami coś desperackiego. Bez imienia, bez winy, bez końca - bestię w nich, co czeka, by wyrwać się z łańcuchów. I wtedy ciało - tylko ciało - przerywa ciszę: dość. Ona wstaje, płomień, co pożera mrok, on chwyta jej dłoń, jak hak wbijany w skałę. Ziemia pęka. Ich oczy - nie świt, lecz żar wulkanu, co nie zna litości, nie zna win. Nie kroczą w stronę światła. Oni są światłem - dzikim, pierdolonym, co spala wszystko, zostawiając tylko popiół i echo ich ryku w wieczności. Krzykiem o miłość.      
    • Wątek do usunięcia, już nie spamuję Leśmian - Oczy w niebiosach" width="200" data-embed-src="https://www.youtube-nocookie.com/embed/lRCa7uo021U?feature=oembed">  
    • @Dagna Roma nie upoważniła mnie do zabierania głosu w jej imieniu. Więc ja tylko w swoim.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Kogo nazywasz "przybłędami" ? Innych ludzi ? Innych niż Ty ? Gratulacje. To czysty faszyzm jest. Faszyści niemieccy nazywali tak żydów. Wielu niemców nazywa tak dzisiaj pracujących tam Polaków. Ale tu, na portalu poetyckim takie określenia innych ludzi mają specyficzny kontekst. Kontekst moralny i prawny. Jest art. 216 KK. Ale jest też kontekst ludzki. Ty, człowiek, piszesz o innym człowieku, że jest przybłędą !!!!!! Brak mi słów żeby cię określić. Najdelikatniejsze będzie takie, że jestes po prostu ......... !!!!   I tylko tak przy okazji. Propagując tutaj praktyki egzorcystyczne narażasz się na śmieszność.   Myślę, że Ty jestes wampirem energetycznym. Pasożytem na ofierze którą sobie wyszukujesz. Roma nie prosiła cie o rady. Sama z siebie próbujesz ją zniszczyć.   Jesteś osobą bez czci i honoru.     Ps. Zastanowie się jeszcze czy obrażanie publiczne grupy ludzi  nie dałoby się podciągnąć pod oskarżenie przez oskarżyciela publicznego -prokuratora.   Może wtedy, przez wszystko co przeżyjesz nauczy cię szacunku do innych ludzi.
    • Owego świata nie ma, na karcie codzienności.   Ciemne słońce wiruje i cztery są księżyce. Planeta jest magiczna, czasami zawodzi los.   W powietrzu wisi moc : Leci człowiek-nietoperz. Zataczają okręgi złote, srebrne gołębie; zwiastują one szczęście.   Poniżej mieszka książę. Dba o oset i różę. Czasem pasie baranki.     Towarzyszą nam znaki i niedopowiedzenia.        
    • @infelia :))) ależ fantazja:)  Super
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...