Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 43
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Aż mi w gardle zaschło z wrażenia! Bardzo pięknie przemawia
do mnie ten wiersz!
Co prawda, ja też przeczytałam "wewnętrzne" powieki,
zorientowałam się dopiero po odczytaniu komentarzy,
ale podoba mi się baaardzo!
Ściskam
- baba

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


co do zarzutu pierwszego - to pewnie masz rację - tylko ja bym to raczej zrzucił na karb konieczności komentowania na gorąco (a z moim podejściem do lektury poezji, za trzy dni byłoby wciąż za wcześnie), a wtedy raczej trudno uwolnić się od bagażu czytelniczych przyzwyczajeń i dziwactw.
a zarzut drugi - wiesz, nie sądzę żeby ten wiersz potrzebował mocniejszej pointy, ja zwyczajnie uważam, że on wychodzi znacznie poza konstatację sugerowaną przez ramy tytułu i pointy (o tytule takoż zapomniałem wspomnieć w poprzednim komentarzu). po prostu wyznaczona przez te dwa elementy interpretacja jest dosyć banalna i w poezji powtarzalna, podczas gdy sam wiersz jest znacznie lepszy i "głębszy". pisząc zaś "erotyczny" miałem na myśli miłosny w najlepszym tego słowa pojęciu i sądzę, że wyszłaś daleko poza to, czego po Twoich wierszach można się spodziewać. A że czytam znacznie więcej niż się po mnie ludzie spodziewają ;), dostrzegam wyraźny trend "wznoszący" w Twojej poezji, a mówiąc konkretniej, jest ona coraz dojrzalsza, bardziej wysublimowana, poetycka w najlepszym tego słowa znaczeniu. i nie jest to kiepsko zawoalowana krytyka wcześniejszych Twoich dokonań, tylko że wcześniej te wiersze mieściły się w kategorii "moje hobby", tym zaś przekraczasz granicę dzielącą "pisanie wierszy" od "tworzenia poezji", a dla mnie to dosyć ważna granica i myślę, że Ty również powinnaś zacząć oczekiwać od swoich tworów czegoś więcej niż "tak mojo", bo jesteś już chyba w miejscu, w którym możesz napisać wszystko, i to bez wyrzekania się swojego stylu, gdyż zdaje się nienaruszalny, z wyraźną sygnaturą - Anna Para. A należy nadmienić, że w większości przypadków coś podobnego niesie ze sobą poważne ograniczenia.
pozdrawiam serdecznie
Adam
Opublikowano

Adasiu:
Jest tak: Akademicka dyskusja pod własnym tekstem czyniłaby mnie bufonką, straszną w dodatku, zatem - nie rozwijam wypowiedzi. Powiem tylko, że "noc - matka, nie macocha" nie wydaje mi się zużytą metaforą, nadużytym symbolem. Ale - pewnie za mało czytam. Wybaczysz.
Piszesz tak wiele i tak sympatycznie o wierszach Anny Pary, że nie pozostaje mi nic innego, jak tylko podziękować pięknie. I zamilknąć.
Dziękuję pięknie.
I milknę.
Cieplutko, Para:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bardzo dobrze.

(przy okazji Twojego tekstu gadaliśmy z Bubakiem, jakie to niesprawiedliwe, że na W można "zsyłać" a na P nie ma możliwości "wciągnięcia". Choć z drugiej strony, co to za nobilitacja, to W...)

P.
Opublikowano

Paper_doll: Ach, rozumiem:) To, co nazywasz "W" - ja nazywam Zetką, dlatego nie bardzo rozumiałam, o czym rozmawiamy :) "W" - to dla mnie warsztat;)

Tak, to byłoby interesujące, gdyby do działu dla zaawansowanej poezji trafiały wiersze "z awansu". I tylko takie. Wymagałoby to stałej pracy merytorycznie świetnego collegium redaktorskiego, niestety. Gdyby się bowiem zdać na opinie innych użytkowników portalu, byłoby różnie...
Cieplutko, Para:)

Opublikowano

:)
No :)
Jakoś tak zawsze Zetkę nazywałam W. Na warsztat wchodzę rzadko :)

W każdym razie chodziło mi o to, że wspólnie doszliśmy do wniosku (tzn. ja i Bubak), że Twój tekst powinien bezwzględnie tam trafić. Zresztą, z tego co pamiętam, na początku istnienia portalu, gdy jeszcze czegoś można było się tu nauczyć, byli moderatorzy, którzy z P wciągali do W (czy zetki). I byli to ludzie merytorycznie przygotowani etc. Choć wiadomo, że były to ich subiektywne odczucia. Więc z drugiej strony lepiej, żeby to kolektyw wybierał. Choć oczywiście nie da się uniknąć "kumoterstwa". Szczególnie teraz, gdy tak bardzo jest to na orgu widoczne.

Wybacz wtrącenie nie w temacie. Właściwą wypowiedzią miało być - to bardzo dobry tekst.

Pozdrawiam serdecznie,

P.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Otwieram skrzynkę Kwiaty i zioła   Pomyślałem, że mają łatwiej Roślina wie, czego chce   Nie udaje róży Nie próbuje być miętą Jest   A Ty? Ciągle pytasz, kim jesteś   Więc kim jesteś? Kwiatem? Ziołem?   Czy przyprawą do cudzego życia?   Odpowiesz kiedy zakwitniesz   Byle nie sztuczną rośliną.
    • Niezwykle ciekawy ten wiersz, ale przede wszystkim dziękuję za wyjaśnienia. Już miałem googlować co ten leszy znaczy

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      . Mówiąc szczerze, do tej pory wydawało mi się, że Anglicy nie znają takiego zawodu jak leśniczy, ale nigdy nie drążyłem tematu, więc nie będę się upierał. Napisałem, że wiersz jest dla mnie ciekawy z dwóch powodów. Po pierwsze, jest taka teoria, że wystarczy siedemdziesiąt lat od momentu zaprzestania ludzkiej działalności na Ziemi, żeby natura wróciła do pierwotnego stanu, a widząc, co się dzieje np. w okolicach Czernobyla, nietrudno w to uwierzyć.  Zadziwiająca zbieżność lat tej teorii i tych podanych w wierszu. Po drugie, znam bardzo podobną drogę w polskim lesie. Była tam kiedyś wieś, ale na początku XX w. została relokowana przez władze carskie. Pozostała po niej droga, która jeszcze funkcjonowała w czasach mojego dzieciństwa. Potem jednak, z jakiegoś powodu zmieniono jej przebieg i w tej chwili ktoś, kto nie zna tej historii, nigdy nie odgadł by, którędy wcześniej biegła. Przychodzi mi też do głowy trzeci powód. I ma on właśnie związek tymi relokowanymi wsiami. Mam mianowicie takie niejasne przeczucie, że ich wspócześni mieszkańcy mają raczej mgliste pojęcie o losach swoich przodków, chociaż ta pamięć jeszcze gdzieś tam się tli. W związku z tym zastanawiałem się kiedyś, jak długo trwa pamięć społeczna (jeśli nie jest spisana) jakieś grupy ludzi, np. wioski. Doszedłem do wniosku, że przeważnie są to trzy pokolenia. Ludzie w przytłaczającej większości przypadków nie znają imion swoich pradziadków, nie mówiąc już o historii ich życia. Siedemdziesiąt lat, to może być wiek jednego człowieka, ale jest to też czas, w którym przychodzą na świat trzy generacje. Gdy ta pierwsza odchodzi, pamięć zaczyna zanikać, czyli droga w lesie zarasta. Nie wiem, może to zbyt daleko posunięta metafora, coś czego autor nie miał na myśli, ale wiersz wzbudził we mnie taką refleksję. Co do lasów w Wielkiej Brytanii, to, pomimo tego, że okrutnie je wykarczowano, to jednak jakieś niedobitki się pozostały. Ja znam np. Thetford Forest. Też spory, piękny zagajnik.   Pozdrawiam  
    • Zagięcie czasu. Mikroopowieść.   Balbina Kowalska stanęła przed brązową toaletką z trzyczęściowym lustrem. Przymierzyła broszę w kształcie ważki, którą dostała miesiąc wcześniej od Karolka Olszewskiego na klasowe mikołajki.   Odsłoniła pomarańczowo-zieloną zasłonkę, żeby popatrzeć na duże, mięciutkie płatki śniegu spadające wolno jak leniwce zsuwające się z drzewa po zaśnięciu. Roztarła oko, rozmazując wokół czarną maskarę marki Celia. Szykowała się świetna biba pod nieobecność rodziców.   Dorośli mieli się bawić na balu karnawałowym, a młodzież w mieszkaniu.   W pewnym momencie spojrzała w lustro, a widok w nim zaczął się zmieniać detal po detalu, szczegół po szczególe. Najpierw kolory były nasycone, później przybrały tonacje od czarnego, poprzez szary, do białego, następnie przeistoczyły się w sepię, aż w końcu zmieniły się w gamę barw tak czystą, że trudno to sobie było wyobrazić.   Żyrandol, tapety i meble nabrały starodawnego blichtru oraz połysku. Mała przezroczysta buteleczka perfum "Być może. Paris" zmieniła kształt na porcelanową baryłkę z dyfuzorem w kształcie woreczka firmy Guerlain. Usłyszała szelest falban taftowej sukni, w którą była ubrana, poczuła z tyłu drgania szkieletu tiurniury.„Kurczę – pomyślała Balbina – tak samo jak w Godzinie pąsowej róży. Ale jak sobie ta Anda wtedy poradziła? Szkoda, że nie czytałam uważnie, teraz zupełnie nie wiem, co robić! Ach. Eureka! Stary zegar!”. Przekręciła się na bok na łóżku z ekscytacją i otworzyła oczy...
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Nihil novi... po odrzuceniu (bo Bóg nie umiera, gdyby tak się stało nie byłby Bogiem, umrzeć może natomiast wiara w niego) Prawdziwego Boga, cywilizacje wytwarzają sobie własnych boków, najczęściej otwierając w ten sposób bramy demonom. Dzisiaj może to być np. wiara w potęgę AI, a kiedyś odlewano złote cielce. Pozdrawiam.   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...