Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

można wracać do domu czas od progu śnieg odmiótł
lecz jak wydobyć miodną ścieżkę ze słownych piołunów
co idą ze mną bosymi stopami po gwoździach
skrajem łąki gdzie kwitnie ostatni matricaria chamomilla

świt rozpostarty nad polem i cisza w wielobarwny wieniec
ziarna gwiazd wplata jak skowronek brewiarz w warkocze słoneczne
teraz spijam niezamierzoną rosę z warg i oczu mam mało czasu
i wrażenie zaniedbania kolejnego obrotu wokół własnej osi

kołyszę łodygami godzin nie mam szczęścia do wzlotów i upadków
a jednak żałosnym cieniem wlokącym odwłok tęsknoty wracam
jak księżyc odbity w werniksie obrazu do lasku nad rzeczką
nie ma drzew są drewniane słowa i puste krzesło dla ptaków

szukając szczęścia dotykam serca by poczuć się jak archeolog
grzebiący w przeszłości czuję się jak alien albo sopel lodu

Opublikowano

Matricaria chamomillia - po łacinie to rodzaj żeński- prawda?
Jeżeli zastosowano takie nazewnictwo, to czy nie należałoby również dostosować ten rodzaj w wierszu, a po polsku jest rodzaj męski, tak, jakby użyte było słowo - rumianek pospolity.
Jak należy rozwiązywać podobne kwestie, może ktoś wie?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




- owszem, można sobie w domyśle odpowiedzieć, że to ostatni kwiat - rumianek (rumian);
tak już jest - co ma innych językach rodzaj żeński - u nas występuje pod rodzajem męskim;

- co do wiersza...
nie bardzo rozumiem te gwoździe na łące, gdzie i piołun i rumianek....nie widzę spójności w tym obrazie;

"teraz spijam niezamierzoną rosę z warg i oczu mam mało czasu
i wrażenie zaniedbania kolejnego obrotu wokół własnej osi" => a to mi pachnie zaczadzeniem się słowami, gadulstwem, paplaniem...


ale końcówka zaskakująco nośna w tym przeniesieniu życia w jego imitację - to jest dobre,
bardzo dobre!

J.S

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ...to z niego powstał porządek świata  lubię to sobie powtarzać  wtedy wybaczam sobie                    okruchy pełne skruchy                    drobinki kurzu niezmiecione                    stare błędy w mym zabalaganionym zyciu czy lubię wtedy mój rozgardiasz? nie wiem jestem w stanie myśleć  dopiero gdy posprzątam   
    • inny tytuł i okładka, a w zakładce — „wszystko, co już pomyślane, to zostało zapisane”. jaki sens nadawać kolor morzu, skoro samo wzięło odcień nieba? jaki sens budować góry, kiedy same rosną wielkie? jaki sens w szukaniu sensu, który wszystko zmienia?   pytający już zadali wszystkie, usłyszeli wszystkie odpowiedzi, ale świat nie stanął. my — styrani jak papugi — powtarzamy błędy, tak jak lustra — wciąż, bez przerwy. nie ma głupich, bo już każdy mądry; są ci, którzy brakujące piszą strony, są ci, którzy piją wprost ze studni. diabli wzięli kompas.   moja książka — bez tytułu, bez okładki — ma zakładkę, a w niej drobne datki z wczorajszego dnia. jestem, byłem — a następne porzuciłem jak otwartą stronę. bo kto weźmie niekończącą się historię, gdy wydaję książkę z biblioteki, która pęka w szwach   perspektywa człowiek nie widzi dobrze ani w dal, ani z bliska bez perspektyw na przyszłość z perspektywą, że jest i ma ją mikroskop i luneta i wie,  skąd dalsza się wzięła
    • „Fantazyjna lekkość”   Najlepiej jest mi wysoko, wśród chmur, gdzie wiatr moje skrzydła unosi co dnia. Tam cisza układa najpiękniejszy wtór, a świat ma łagodność i jaśniejszy blask.   Czuję tę lekkość jak piórko na wietrze, gdy wolność otwiera ramiona bez słów. Tam czas nie przemija w szarej poniewierce, bo każda chwila płynie pośród snów.   To jest schronienie dla dusz niespokojnych, dla ludzi, co częściej patrzą ku gwiazdom. Dobrze mi jest wśród serc tak podobnych, co zamiast po ziemi — wędrują wyobraźnią.   Lecz każdy powrót sprowadza mnie niżej i skrzydła powoli opadają w cień. Codzienność dotyka chłodem coraz ciszej, rozsypując marzenia na zwyczajny dzień.   Jednak tam powracam przy każdej sposobności, choćby na moment, na oddech, na znak. Bo coś mnie przyciąga z tamtej lekkości, co każe mi wierzyć, że można żyć tak.   I nawet gdy życie przywoła mnie znowu, a szary mus spłynie po szybach jak deszcz, ja jestem wciąż w cieple zielonego domu, gdzie myśli jak ptaki odlatują hen.   Bo nie każde skrzydła są dane dla ciała, nie każdy lot widać w błękicie nieba. Czasem dusza sama nauczy się latać, choć stoi w milczeniu pośród zwykłych spraw.   Są ludzie stworzeni do życia na ziemi i tacy, co zawsze ku obłokom lgną — bo nawet gdy wrócą do swych obowiązków, sercem nadal wysoko nad światem tkwią.   Leszek Piotr Laskowski.    „Ten wiersz dedykuję powiększającej się grupie moich przyjaciół z naszego zielonego polskiego portalu literackiego. Dobrze, że jesteście. Dziękuję Wam ❤.”    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję!  Również pozdrawiam. :)
    • Anny Rataj u wuja ta rynna?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...