Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Tyle tylko i aż tyle
mnie spotkało
że mam już dość
czego nigdy nie miałem –
świętego spokoju.
Nawet jeżeli to tylko jest
moje przeświadczenie
że w ogóle mam święty spokój.
Ale czy to nie to samo
a nawet więcej (tyle coś mieć
co przeświadczenie że się tyle ma) –
chociaż to niepojęte
przynajmniej dla niedowiarków.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak (nawet jeżeli Ameryka dawno już została odkryta). Ale bardziej niż odkrywam, przypominam o czymś, co dla wszystkich wcale nie musi być, i nie jest więc takie oczywiste vel rzeczywiste; ale co (nawet tym, którzy tego nie chcą ) jednak warto wiedzieć. Acz muszę przyznać, że jest to szalenie trudny wiersz, bo mówi zarazem, po pierwsze o pragnieniu świętego spokoju, jak i, po drugie o przesyceniu świętym spokojem (tj. o stanie, kiedy się już ma czegoś dość, w tym wypadku właśnie świętego spokoju). Ale ten wiersz też mówi o czymś (przynajmniej dla mnie) jeszcze bardziej ważnym, kluczowym nie tylko dla wiersza. Mianowicie o tym, że równie, a może nawet bardziej istotne jest poczucie (wyobrażenie), czy jak to ująłem - przeświadczenie, że się coś ma, niż samo tylko (rzeczywiste vel fizyczne) posiadanie czegoś. Czyli mówi tyle tylko i aż tyle, ale też tylko i wyłącznie według mnie. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oczywiście że tak, jak dla kogo. No bo jakie myślenie, taki odbiór. W końcu ograniczonym postrzeganiem, nie można dojrzeć nieograniczonego (w tym wypadku wiersza vel poezji). Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oczywiście że tak, jak dla kogo. No bo jakie myślenie, taki odbiór. W końcu ograniczonym postrzeganiem, nie można dojrzeć nieograniczonego (w tym wypadku wiersza vel poezji). Pozdrawiam

Wiersz vel poezja, nie musi i nie jest więc oczywistym, acz rzeczywistym, równie a może bardziej, zarazem przeczuciem, czy jak to też ale tylko można wyrazić, przeswiadczeniem autorskiego bełkotu, co nie odkrywam ale bardziej przypominam (nawet tym, którzy tego nie chcą wiedzieć) ale też tylko i wyłącznie według mnie (co jest szalenie trudne), dla świętego spokoju vel pozdrawiam... ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Dla mnie, zaznaczam, że dla mnie, dobry wiersz musi opowiadac jakąś historię i to w niebanalny sposób. Musi mieć otwarcie, które mnie popchnie do dalszego czytania; akcję i dobrą puentę, taką, że wiersz wbije się w pamięć, każe do siebie wrócić. Tu tego nie ma, niestety.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


może zreformuj formę [przekazu]...? bo ta powyżej jest nieodmiennie niestrawna :(((
nawet banalna myśl "acz" podana prosto, "vel" przystępnie, prowokuje do chwili zastanowienia,
ale wygibasowanie banału może jedynie wzbudzić litość, albo szczękościsk [u mnie szczękościsk],

Wija, naprawdę przykro mi pisać takie komentarze
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oczywiście że tak, jak dla kogo. No bo jakie myślenie, taki odbiór. W końcu ograniczonym postrzeganiem, nie można dojrzeć nieograniczonego (w tym wypadku wiersza vel poezji). Pozdrawiam

Wiersz vel poezja, nie musi i nie jest więc oczywistym, acz rzeczywistym, równie a może bardziej, zarazem przeczuciem, czy jak to też ale tylko można wyrazić, przeswiadczeniem autorskiego bełkotu, co nie odkrywam ale bardziej przypominam (nawet tym, którzy tego nie chcą wiedzieć) ale też tylko i wyłącznie według mnie (co jest szalenie trudne), dla świętego spokoju vel pozdrawiam... ;)
Czym Ty i komu imponujesz, kiedy naśladować coś, czy kogoś to nawet małpa potrafi, a podrzeźniać każdy głupek. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wiersz vel poezja, nie musi i nie jest więc oczywistym, acz rzeczywistym, równie a może bardziej, zarazem przeczuciem, czy jak to też ale tylko można wyrazić, przeswiadczeniem autorskiego bełkotu, co nie odkrywam ale bardziej przypominam (nawet tym, którzy tego nie chcą wiedzieć) ale też tylko i wyłącznie według mnie (co jest szalenie trudne), dla świętego spokoju vel pozdrawiam... ;)
Czym Ty i komu imponujesz, kiedy naśladować coś, czy kogoś to nawet małpa potrafi, a podrzeźniać każdy głupek. Pozdrawiam

Wija, co cię tak wyprowadziło z równowagi ? Własne odbicie w "lustrze" ? ;))
Masz rację, najlepiej stłuc lustro...
;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Dla mnie, zaznaczam, że dla mnie, dobry wiersz musi opowiadac jakąś historię i to w niebanalny sposób. Musi mieć otwarcie, które mnie popchnie do dalszego czytania; akcję i dobrą puentę, taką, że wiersz wbije się w pamięć, każe do siebie wrócić. Tu tego nie ma, niestety.
A ja uważam, że wiersz może mieć i spełniać wszystko to, co Ty wymieniasz, ale nie musi (oczywiście tym lepiej, im więcej spełnia tych warunków). Każdy (albo prawie każdy) wiersz ma swoje zalety i wady, czyli swoje mocne i słabe strony. A to, że każdy wiersz opiera się raczej na czym innym (jak choćby na mało popularnych wartościach), bardziej chyba jest jego zaletą niż wadą. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Już mnie nawet nie zawiodłeś Macieju, właśnie tego, czy czegoś podobnego (niczego więc nowego), po kim jak po kim, ale po Tobie się spodziewałem. Dziękuję więc i pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


może zreformuj formę [przekazu]...? bo ta powyżej jest nieodmiennie niestrawna :(((
nawet banalna myśl "acz" podana prosto, "vel" przystępnie, prowokuje do chwili zastanowienia,
ale wygibasowanie banału może jedynie wzbudzić litość, albo szczękościsk [u mnie szczękościsk],

Wija, naprawdę przykro mi pisać takie komentarze
A ja naprawdę, chociaż tylko częściowo zgadzam się z Tobą. W końcu dzięki (między innymi) Tobie wiem, chociaż z grubsza, co w trawie piszczy związanego z moją twórczością (nie koniecznie tylko liryczną). No i chociaż na zmiany nigdy nie jest za późno, obawiam się jednak, że w moim przypadku tylko niewielkie zmiany ewentualnie wchodzą w rachubę, bo gruntownie to już chyba, a nawet na pewno się nie zmienię. Być może szkoda, ale też (niestety czy stety) siebie nie przeskoczę. Dziękuję, tak czy inaczej za dobre słowo. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czym Ty i komu imponujesz, kiedy naśladować coś, czy kogoś to nawet małpa potrafi, a podrzeźniać każdy głupek. Pozdrawiam

Wija, co cię tak wyprowadziło z równowagi ? Własne odbicie w "lustrze" ? ;))
Masz rację, najlepiej stłuc lustro...
;)
Czyżby coś mnie wyprowadziło z równowagi? To, że Ty to tak widzisz i wmawiasz mnie i innym, to nie znaczy, że tak jest. To jest tylko Twoje pobożne życzenie, bądź chciejstwo. Zapewniam Cię, że nie widzę się w żadnej rzeczy, która jest naśladownictwem i przedrzeźnianiem, nawet samego mnie. I nie mam zamiaru tłuc czegoś, co jest wyrazem Twojej małostkowości i niegrzeczności. Ja, co najwyżej unaoczniam Ci to, jakie prymitywne są sposoby Twojego krytykanctwa. Ale cóż zrobić, kiedy krytyków się nie wybiera, tylko ewentualnie czasami wkurza demaskując ich znawstwo i uprzedzenia. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Dla mnie, zaznaczam, że dla mnie, dobry wiersz musi opowiadac jakąś historię i to w niebanalny sposób. Musi mieć otwarcie, które mnie popchnie do dalszego czytania; akcję i dobrą puentę, taką, że wiersz wbije się w pamięć, każe do siebie wrócić. Tu tego nie ma, niestety.
A ja uważam, że wiersz może mieć i spełniać wszystko to, co Ty wymieniasz, ale nie musi (oczywiście tym lepiej, im więcej spełnia tych warunków). Każdy (albo prawie każdy) wiersz ma swoje zalety i wady, czyli swoje mocne i słabe strony. A to, że każdy wiersz opiera się raczej na czym innym (jak choćby na mało popularnych wartościach), bardziej chyba jest jego zaletą niż wadą. Pozdrawiam


Tak uważasz? Trudno, mylić się rzeczą ludzka. I przykro mi to mówić, ale ja tu, w tym powyższym tekście nie widzę żadnych wartości. Nawet tych mało popularnych, o których napomknąłeś.
Opublikowano

Czy autor nie pomyślał o całkowitym usunięciu interpunkcji lub wstawieniu całej- byłoby czytelniej.
Jeśli chodzi o :
mam już dość
czego nigdy nie miałem
albo nie rozumiem w pełni - albo to niepoprawna forma stylistyczna (Mam już dość tego, czego nigdy nie miałem) - albo brakuje znaku pytania i znaku przystankowego (Mam już dość. Czego nigdy nie miałem?)

tyle coś mieć, co przeświadczenie... - tyle co mieć przeświadczenie...

Z resztą, stworzyłeś liryczne dziwadło, które przypomina niestosowny anakolut. Bez sensu... A tak bardzo chciałem skumać...
Serdeczności,
Piotr

Opublikowano

juliajaz -

No to się różnimy, nawet diametralnie. No i zgoda, że mylić się jest rzeczą ludzką, ale kto się myli, to według mnie – sprawa otwarta (dyskusyjna). Wiersz przecież nie musi być stałą i skostniałą formą. Może, a nawet powinien wymykać się pewnemu postrzeganiu, tak czy inaczej popularnej modzie i przywiązaniu nie zawsze do nieprzemijających wartości. Chociaż nie przeczę, że co do piękna i wartości, to były i są określone dla człowieka dogmaty, gdyż nie może być tak, żeby dobro było złem, a zło dobrem. Ale też nie należy nadinterpretować zwykłej i niezwykłej rzeczy gustu i wrażliwości, najbardziej zależnej od osobowości ludzkiej. Chodzi po prosto o to, żeby nie ograniczać możliwości (indywidualne) człowieka. Dziękuję Ci więc za własne zdanie w tej sprawie, tj. również za to, że się nie zawsze zgadzasz ze mną. Bo też na szczęście (takie są czasy, że) wcale nie musimy zgadzać się, co nie znaczy żeby się nie szanować. Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Myślałem i pisałem tak, nawet jest ślad w dziale dla początkujących, ale czy jest czytelniej, tego nie wiem. Co do drugiej sprawy, to jest pewien problem (mój problem), bo mógłbym odpowiedzieć, że to jest tylko skrót myślowy, i tak też jest, ale tylko po części. Bo głównie chodziło mi o to, żeby (tu w pierwszym zdaniu) zarazem ująć [jak już powyżej gdzieś wyjaśniałem] to, że można mieć dość, nawet tego, czego się nigdy nie miało. No i ja sobie tak umyśliłem, że poprzez brak oczywistego słowa „tego” bardziej zaznaczy się dwoistość mojego myślenia. Nie przeczę, że pewnie przesadziłem, bo raczej niczego to nie wyjaśnia, a pewnie wszystko tylko jeszcze bardziej gmatwa. Żeby tylko „gmatwa”, bo to także odsłania rozdwojenie mojej jaźni, czyli nie do końca pożądany stan umysłu, który jeśli tylko dłużej trwa niż uniesienie poetyckie, wymaga leczenia i to raczej w jakimś oddziale zamkniętym (odizolowanym od większości myślącej normalnie vel zdrowo). Podobnie jest w kwestii „przeświadczenia”, jak wychodzi, za dużo chciałem powiedzieć za jednym razem, w jednym więc wyrażeniu (w wierszu w nawiasie), które to stwierdzenie podsumowuje myśl wcześniejszą z wiersza, że przeświadczenie (czyli/ bądź wyobrażenie sobie) że się coś posiada, jest równoznaczne, a nawet pewniejsze/cenniejsze (przynajmniej dla psychiki) od tego, jakby się to coś miało w rzeczywistości. Jeszcze inaczej mówiąc, wystarczy mieć coś (jak kiedy i jak co) w przenośni, żeby również, a nawet bardziej być tym usatysfakcjonowanym niżby się to miało nie w przenośni. Dlatego mówię „nie w przenośni” a nie słowami „rzeczywiście”, „normalnie”, bo jak kiedyś napisałem:

Rzeczywistość,
to nie jest to, co jest,
ani to, czego nie ma.
Rzeczywistość to jest to,
co sobie wyobrażamy
i to, czego nie możemy
sobie wyobrazić.

Czy coś podobnego, bo nawet już nie pamiętam gdzie i kiedy, ale mi się właśnie przypomniało. Do reszty, a więc zakończenia pańskiego komentarza, odniosę się być może później, dzisiaj już nie mam (tylko i wyłączni) czasu, nawet jeżeli mam jeszcze ochotę. Pozdrawiam.
Opublikowano

Piotr Płoszaj!

Co do reszty uwag (jak najkrócej mówiąc) powiem tylko, że mój wiersz vel dziwadło vel anakolut (jeżeli tylko ten wiersz jest tym dziwadłem i tym anakolutem, a być może jest), jest też pięknym (a przynajmniej ciekawym) dziwadłem i anakolutem. Oczywiście, że tylko dla mnie i dla niewielu jeszcze wiadomych mi osób, ale zawsze dla kogoś. W końcu nawet bezsens można skumać, jeżeli tylko, tyle jest się otwartym, co nie ma uprzedzeń do innego postrzegania rzeczywistości. Nie ukrywam więc, że pewnie dla większości to niezwykła łamigłówka, chociaż nie koniecznie do rozwiązania, czy w ogóle godna uwagi zajmowania się nią (tracenia czyjegoś cennego czasu). Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • My, którzy tym miastem jesteśmy dręczeni, ciągniemy liny naszych sił. My wszyscy jesteśmy ledwo rozróżnialni, ale czy Moskwa jest rozróżnialna? ¹ I będę mówić, lub nie będę, ale w trzech pierścieniach ² mi się skostnieję. I kiedy uderzę głową w asfalt: to znaczy, że “umiem żyć”. Z zawrotami głowy, od mauzoleum do Nikolskiej³ odwieczne prawo naszego kraju mówi — musisz spróbować polskiej smarowidła ⁴ , wchodzą jak gość, i usiąść na zagraconym stołku, i rozmawiać o tym, o tamtym prostymi słowami — o niczym.   I długim słoncem schodząją, schodzam do wnętrza metra, w wagonie usiędam mi daleko, do nieznanej Obrażenki. I spij, póki sny nie przyjdą nigdy więcej, ogłądająć przez okno w pięćdziesiątym⁵ w jakiej odległości zdecydował się huśtać tramwaj z cichym tętnem. Trzy stacje kolejowe ⁶: Masakra! Znowu tutaj. Uzależnienie od czasu świetnie spełniło swoją rolę.   W tej stolicy, w tym centrum, w tym punkcie setki, jak mówi się w centrum druku, wycieki są coraz większe. Były pływy wszelkiego rodzaju – pływy na czole, muza z lirami, gdzie zasnęliśmy w wagonie pod tym, co słuchają pasażerowie ⁷.   Spójrzysz do kielicha – jest wypita. Tak, kielich namiętności jest wypity. Miłość i strach są teraz nic dla mnie. Prawda pozostaje tylko w ustach. Tylko czyj los to domino, szczęście którego jest sto na sto, jak się mówi, los [jak tylko spróbujesz go] oddzielić — zobaczysz pustkę. Zobaczysz, że wszystko jest rozróżnialne — pudełka nowych, zniszczonych budynków. Okazuje się, że świat jest taki sam we wszystkim z obszarów różnicowania odpadów. Zrozumiesz, że świat to kino w którym jesteśmy znanymi aktorami ⁸, a którego celem jest sacralizować montażystów.   Piszę swój wiersz, gdzie wystarczająco słow to liczba „wiele”, nie możesz ich odjąć, ale znajdziesz temat, którego nie znajdziesz, powiem… ale konieczny, gdy patrzysz przez wizjer nieznajomego. Tak przyszedł z pomysłów pod rymy wersów, które napisałem. Piszę dla was, dla honoru tech, kto za morzem.⁹   Jestem jak złamanie — gdzie bym się nie pchał — będę kontynuacją wiersza!   Rzuć mnie, gdzie chcesz, ale wyrwę sobie całe gardło. Ty, Boże, wysłuchasz – nie zaufałbym jak nóż na kamniu!   Jak się mówi, jesteśmy krusi od słowa, ale z mojej kruchości krzyczę “Vivat”! Z czystym sumieniem na łodzi wrócę do swojej ojczystej fregaty. (10)   Błyskanie inspiracji z piór, wosk się rozlał, tak jak księżyc, grudka tego momentu w wierszu zostaje ocalałej: jestem ocalałą! Będę kontynuować tę wieczną niewidzialność w złośliwości nocnych rymów, dla tego honoru jestem niesiona z latarni do latarni... Czas przykrywa zasłony, płynie, zastąpiony półsnem. Półksiężyc jest gładki, wiatr jest bryzą. Latarnia ze swoimi światłami do ucha szepcze o sobie, ale ja, mrugając oczami, nie rozumiem jej, i nie zrozumiem. Deszcz wychodzi nagi. Zegar wciąż idzie swoją drogą, umierając. Dwie strzały leżąc, pomyślą, że noc jest głucha. Ale bije "tik" i bije "tak", jedna w nocy wierzy, że była jedyną, która stworzyła świat, i tak zegarmistrz znów zrobil swoją pracę. styczeń-czerwiec 2022   ____________________   ¹ Moskwa to jest miastem pełne sprzeczności; nawet my mieszkańcy Moskwy, nazywamy je “miastem kontrastów”. Na przestrzeni kilometra, najwyżej dwóch, możemy znaleźć Teatr Wielki, Kościół Wasilija Błogosławionego, mauzoleum Lenina, Ogród Królewski Aleksandra, ale gdy tylko oddalamy się od centrum, krajobraz — od budynków do jakość życia — zmienia się. ² Trzy pierścienie: jak rzymski “Raccordo anulare”. Trzecia Obwodnica Moskwy, znana ze swoich korków, w których czasem można utknąć nawet na cztery godziny, dlatego właśnie tan ludzie “kostnieją”. ³ Mauzoleum: słynne mauzoleum Lenina, obok niego znajduje się droga Nikolska, która jest piękną pieszą drogą i łączy z ogromny Plac Czerwony (od strony Soboru Kazańskiego) z placem Łubiańskim. ⁴ Nigdzie nie można znaleźć “polskiego smarowidła”. Nawiasem mówiąc tak nazywa je maje krewna. Jest to pasta z pokrojonego jajka i majonezu. Podawana z chlebem lub rybą.   ⁵ Pięćdziesiąty: tramwaj, trasa przebiega którego przez dzielnicy, jak Lefortowo, Basmannyj itp. ⁶ Trzy stacje kolejowe: tak nazywa się plac Komsomolska w Moskwie, gdzie znajdują się trzy stacje kolejowe: Kazańskają, Jaroslawskają i Leningradskają. ⁷ Tłumaczenie wszystkich tych stów nie będzie miało żadnego sensu, ponieważ w oryginalnym językę (rosyjskiem) słowa są: “w stolize etoj, etom zentre,/i toczke zentnera massiva,/kak govoriat v odnom press-zentre/melczajut mestnosti razliwy”, lub “ko łbu prilivy…/muzy liry…/passażiry…” zostały znalezione razem wyłącznie dla gry słow.   ⁸ Odniesienie do słynnej frazy Williama Szekspira "cały świat jest teatrem, / w którym jesteśmy aktorami”. ⁹ tech, kto za morzem: sposób (moim brzydkim zdaniem) wskazywania rosyjskich imigrantów (po stronie tech, który natomiast przebywają na terytorium Rosji).   (10) “и с чистой совестью на шлюпке/вернусь на свой родной фрегат” są wierszi z poezji słynnego rosyjskiego poety Osipowa Mandelsztamowa.    
    • @Poezja to życie Różowe okulary w błąd wprowadzają fałszywy obraz dają .   Ona jest jedyna, jak każda dziewczyna  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego popołudnia 
    • ... albo znacie - film "Outlander"? We wyreżyserowanej w 2008 roku przez Howarda McCain'a historii, opartej na scenariuszu napisanym wspólnie z Dirk'iem Blackman'em, najważniejsze są trzy osoby: Kainan, Freya i Eric. Imię pierwszej, zagranej przez Jim'a Caviezel'a, łatwo skojarzyć z nazwiskiem reżysera; Imię drugiej, kreowanej przez Sophia'ę Myles jest tożsame z nordycką boginią miłości, płodności, wojny i magii. Wreszcie Eric: zdawałoby się imię jak imię, wybrane jednak celowo, chociaż ta właśnie filmowa postać jest chłopcem - pochodząc bowiem z języka staronordyckiego, oznacza "wiecznego władcę" lub kogoś "zawsze potężnego".    Powtórzę: zdawałoby się historia jak historia, napisana i nakręcona, by dać zarobić wszystkim zaangażowanym w jej powstanie. Jest jednak głębszą, niż może wydawać się na - czy też po - pierwsze obejrzenie. Oto kosmita z planety, której nazwa nie zostaje w filmie wymieniona, wraz z towarzyszami atakuje ziemię zamieszkałą przez drapieżniki zwane Morwenami, zabija je ogniem z nieba (patrz zdanie z filmu) i niszczy ich świat dla własnej korzyści. Dokładniej celem zyskania ziemi, albo - by nawiązać do obecnie trwających w naszym świecie wydarzeń, że tak je łagodnie nazwę, a zarazem do tychże sprzed lat kilkudziesięciu - budowy wielkiego państwa lub zyskania narodowej przestrzeni. Przypomina ona - historia owa - z pewnością tę przedstawioną przez James'a Cameron'a w "Awatar'ze". Przypomina - niestety także,  określenie "nie tylko" jako astosowne jest nie na miejscu - wspomniane uprzednio wydarzenia.     Jakże to ludzka historia i jakże ludzki punkt widzenia - rzecz oczywista, reprezentowany przez osoby niskoenergetyczne: wpaść na pomysł zagarnięcia cudzej przestrzeni i urzeczywistnić go ze świadomością mordowania mieszkańców tejże przestrzeni, przy czym w żadnym stopniu przejmując się ową świadomością. O zabijanych nie mówiąc: to konieczność. Istotne, że chcemy tego właśnie my. Nam wolno.     Oczywiście jest to opowieść i ludzka: Cainan - pora teraz na następne skojarzenie, z Conanem Barbarzyńcą mianowicie, bynajmniej tylko imienne - zakochuje się we Frey'i. Czy trzeba dodawać, że z wzajemnością? Nie trzeba, prawda? W przeciwnym razie nie byłoby historii bądź istniejąca w ten sposób, w zbyt małym stopniu gwarantując oczekiwaną oglądalność niezbyt przypadłaby ona widzom do umysłów. Nadmieniony zaś wcześniej Eryk zostaje usynowiony. Scenariuszowe te fakty ujmuje jedno z końcowych zdań: "Wziął sobie żonę i chłopca, którego usynowił".     Jest w "Outlander'ze" - zaznaczę tu, że znacznie bardziej podoba mi się tłumaczenie "Inoziemiec", będące wcale na równi z "Cudzoziemcem" - jeszcze jeden wątek. Celowo posadowiony na końcu filmu , moim zdaniem właśnie dla zwrócenia nań stosownej uwagi. Oto główna bohaterka - że to ona, wskazuje brzmienie głosu - wypowiada zdanie: "Kainana przysłali bogowie". Nie tyle chodzi o to, iż nie odpowiada to tegożfilmowej prawdzie - Kainan wszak opowiedział Freyi o sobie, skąd pochodzi - ile o pochodzeniowe związki nas ludzi z istotami z innych światów. Na co wyraźnie wskazują sumeryjskie historie o Anunnaki, opowieści Dogonów, legendy Kaczynów czy - wraz z innymi mitologiami i panteonami od Wschodu do Zachodu, zwłaszcza hinduistycznym - ta nordycka dawnych Skandynawów. Podobieństwa działań bogów, jak ich w owych mitach rozmaitych ludów nazywano, z poczynaniami starotestamentalnych Nefilim są uderzające. Z przekąsem wspomnę czasem zdarzający się brak kobiecej wiary w męskie słowa, co akurat w przypadku Freyi miało miejsce. Ale może była to kwestia jej interpretacji, dodania sobie wartości, że wiąże się uczuciowo i małżeńsko z bogiem. A może Kainan, nie dopytany, nie powiedział jej wszystkiego? Może i jemu było miło zostać uznanym za boga?    Inoziemiec. Outlander. "Cudzoziemiec", jak główny bohater jest określany do chwili przyjęcia do wikińskiej społeczności, stanowiącej podstawę i tło akcji, nim zaczęli oni zwracać się do niego po imieniu. Patrząc na obecny świat i spoglądając na jego historię - przy założeniu, że ta prezentowana w oficjalnej nauce jest prawdziwa w sferze stoczonych bitew i wojen - trudno nie zadać pytania, jak wiele w Ziemioludziach - Ziemianach - owego "Ino". "Out". "Cudzo".     "Czyńcie sobie Ziemię poddaną"? Stworzeni "na obraz i podobieństwo"? Hm. Czy stan świata, wynikający ze wymienionego w uprzednim zdaniu stworzenia "na obraz i podobieństwo" nie świadczy dobitnie o niskiej energii zbyt wielu tuziemców?     Autor niniejszego opowiadania miewa czasem następującą myśl. Jeżeli ci, którzy do tej pory śpią, nie obudzą się lub nie zechcą wejść do grona czy może już nawet społeczności Przebudzonych czy Świadomych, to kto wie, czy Ziemia, świadoma istota - Gaia,  jak nazywali ją starożytni Grecy - nie czeka już, aby oddzielić ich dusze od sfery fizycznej? Wiedząc, że bez nich będzie jaśniejszą i o wiele bardziej pozytywną energetycznie przestrzenią? Samowymieniony na początku tegoż akapitu Autor bynajmniej zdziwiłby się, jeśli dla wielu byłby to przedostatni - a może nawet ostatni - tak zwany Wielki Piątek.      Kartuzy, 3. Kwietnia 2026
    • @Jacek_Suchowicz I żyli długo i szczęśliwie…. Na Twoje zakończenia zawsze można liczyć.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pozdrawiam serdecznie. I Wesołych Świąt.
    • @Stukacz

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...