Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

czytelników poezji na ogół nie wychowują media - nie szanuje ich autor, dlatego słusznie odrzucony jest za insynuację -
nie każdy choruje na promowanie siebie w mediach, a pewnie autor wyobrażając sobie takie ambicje czytelnika sam siebie zdradza - swoje uroszczenia przypisując innym;
nieładnie -

J.S

Opublikowano

WiJa znam doskonale ten "medal" z obu stron...
Jeśli chodzi o styl pisania - czysta głupota aby narzucać autorowi swoje sugestie…

Dobra rada jak reklama - najlepiej wcale nie czytać i nie oglądać - gwarancja, że bubla się nie kupi!

Serdecznie pozdrawiam - Jola.

Opublikowano

WIJA napisał:

Bo po prostu nie mam zamiaru obniżać poziomu tej poezji w tych wierszach

a ja miałem nadzieję, że autor czyta komentarze i ma chociaż odrobinę świadomości, że wiersze się nie podobają ponieważ są słabe, czyli idąc logicznym tokiem myślenia, przydałoby się nad nimi popracować. A tu zupełnie inna informacja do mnie dociera, autor po prostu zachwyca się swoją twórczością. Tzw. narcyzm literacki a to już jest problem

p.s życzę więcej dystansu do własnej twórczości oraz proponuję czytać czytać czytać, na pewno nie zaszkodzi.
pozdr

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Za każdym moim wierszem kryje się przesłanie, a z każdym czytaniem mojego wiersza odsłania się i niesie wiersza przesłanie. A swoją drogą cała moja twórczość (jako odrębna całość) też jest pełna przesłania, bądź jak kto woli jest jednym wielkim przesłaniem, zresztą mówi o tym moja sygnaturka. Mogę do tego dodać, że dyskutując, nie krzywdować sobie, a zwłaszcza nie ulegać złu i głupocie. Oczywiście, że „złu i głupocie” według mojego mniemania i dogmatów, których, tyle jestem pewny, co w nie wierzę. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nieodmiennie niestrawna stylistyka
-dziwaczna,

pozdrawiam i dedykuję :
www.youtube.com/watch?v=OgV4iBQVNyU

;)
Właśnie tak, i to jest zaletą i siłą mojej twórczości. Zresztą podobne mówiono o twórczości np. Norwida, czy E. Dickinson (co nie znaczy, że się z kimś takim porównuję, bo jestem tylko i aż tym kim jestem, i kim się czuję) Dziękuję za dedykację, zresztą rzecz od dawna mi śmieszną, chociaż przesłanie tej rzeczy (tyle głupich kroków, co błędnych decyzji) jest zgoła inne, tzn. odnosi do sankcjonowania, jeżeli nie bardziej wymyślania głupoty na najwyższych szczeblach władzy, a ja niczego urzędowo nie jestem władny narzucić (zatwierdzić), co nie znaczy że jestem bezwładny tu gdzie jestem (na przeciwległym biegunie każdej władzy, każdego ministerstwa, jak i każdej towarzyskiej sitwy). Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nieodmiennie niestrawna stylistyka
-dziwaczna,

pozdrawiam i dedykuję :
www.youtube.com/watch?v=OgV4iBQVNyU

;)
Właśnie tak, i to jest zaletą i siłą mojej twórczości. Zresztą podobne mówiono o twórczości np. Norwida, czy E. Dickinson (co nie znaczy, że się z kimś takim porównuję, bo jestem tylko i aż tym kim jestem, i kim się czuję) Dziękuję za dedykację, zresztą rzecz od dawna mi śmieszną, chociaż przesłanie tej rzeczy (tyle głupich kroków, co błędnych decyzji) jest zgoła inne, tzn. odnosi do sankcjonowania, jeżeli nie bardziej wymyślania głupoty na najwyższych szczeblach władzy, a ja niczego urzędowo nie jestem władny narzucić (zatwierdzić), co nie znaczy że jestem bezwładny tu gdzie jestem (na przeciwległym biegunie każdej władzy, każdego ministerstwa, jak i każdej towarzyskiej sitwy). Pozdrawiam
waćpan raczy żartować.......

NIEUDOLNOŚĆ wysławiania się pozostaje wyłącznie NIEUDOLNOŚCIĄ,
i proszęTU nie wymachiwać KITĄ obrazującą doczepioną ideologię



eeeeeeeeeeeedit
ajmsołsory, wszak to dzieło na miarę Leonarda !!!
- voilà! : NIEUDOLNOŚĆ Z TRESKĄ

parfaitement [że bebechy zWiJa]
ale nic-to, czapki z głów! [kiedy moher się zWiJa]
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Za każdym moim wierszem kryje się przesłanie, a z każdym czytaniem mojego wiersza odsłania się i niesie wiersza przesłanie. A swoją drogą cała moja twórczość (jako odrębna całość) też jest pełna przesłania, bądź jak kto woli jest jednym wielkim przesłaniem, zresztą mówi o tym moja sygnaturka. Mogę do tego dodać, że dyskutując, nie krzywdować sobie, a zwłaszcza nie ulegać złu i głupocie. Oczywiście, że „złu i głupocie” według mojego mniemania i dogmatów, których, tyle jestem pewny, co w nie wierzę. Pozdrawiam


Rany, tyle tego przesłania, że oczy mi przesłoniło i mam mroczki. Może dlatego nie widzę wiersza. A może dlatego, że ten tekst, kórego tak usilnie autor broni, wierszem nie jest.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zapewniam Cię Jacku, że szanuję czytelników, wszystkich (bez względu na ich gust, zresztą jak i szanuję wszystkich twórców), a zwłaszcza mających własne zdanie, na temat tego, co przeczytali. Odrzucenie mnie przez pewne osoby, poczytuję sobie za zaletę, a nawet za moje zwycięstwo. Co do insynuacji, To Ty sam tak (a nie inaczej) interpretujesz moje słowa i narzucasz swoją błędną (błędną oczywiście tylko i wyłączni według mojego rozeznania) interpretację mnie i czytelnikom. Zapewniam Cię też Jacku, że nie choruję (co mi wmawiasz) na promowanie siebie w mediach. Jest to jedyny portal na którym się udzielam, i pomimo że sporo moich wierszy spada z Zetki, i mimo że sporo osób chce tj. radzi mi opuszczenie tego portalu na rzecz innych portali, gdzie właśnie dobrze się oni mają (poniekąd uciekinierzy z tego forum), ja jednak trwam przy swoim, chociaż wcale się nie zarzekam, że do śmierci, acz prędzej do znudzenia się i zniechęcenia marazmem, niż negatywnymi ocenami mojej twórczości.
Poza tym, zapewniam Cię Jacku, że moje ambicje są na moją skromna miarę, jaką nie jest ani zawodowstwo, ani amatorstwo, a jest po prostu twórczość, tyle dobra czy zła, co jedyna (w swoim rodzaju), i czy to więc ma coś wspólnego ze zdradą siebie (owszem według Twojej /a według mnie błędnej/ interpretacji moich słów).
A dosłowniej, co do zdrady siebie poprzez przypisywanie swoich uproszczeń innym, to przecież cóż w tym dziwnego, że skoro moje wiersze są trudne, bo mam specyficzny tok myślenia i przedstawiania obrazu (tematu czy sprawy), to nieraz w komentarzach przedstawiam i usiłuję wyjaśnić zaistniałą sytuację, jak i dlaczego różni czytelnicy odbierają różnie moją, tak czy inaczej trudną twórczość. Szczerość jak widać nie popłaca, ale cóż mam zrobić, że zawsze komuś nie będzie się podobało to, co ja robię i sądzę, również wyjaśniając sytuację.
Z kolei odnosząc się do tego, że Ty Jacku podsumowujesz moje zachowanie, jako nieładne, to jest Twoja wola, Twoje prawo i Twoje zdanie, z czym wszystkim ja się oczywiście nie zgadzam. A uważam, że jest wręcz odwrotnie, że jeżeli już jest jakieś naganne zachowanie, to np. Twoje, kiedy stawiasz mi minusa nie za ocenę wiersza, a dopiero wtedy, kiedy ugryzł Cię mój komentarz, a ugryzł zresztą dlatego, bo go do końca nie zrozumiałeś. Dodam tutaj, że nikomu nie mam za złe żadnego minusa, czasami tylko nie zgadzam się, właściwie z dorabianiem ideologii przy stawianiu mi minusa.
No i nie wyobrażam sobie Ciebie Jacku, żebyś miał być jedynym krytykiem i poetą, który się (nigdy) nie myli, zresztą nie tylko, co do oceny (pozytywnej lub negatywnej) czyichś wierszy, jak i przeceniania (in plus) swoich. Gdyż ludzie, a zwłaszcza twórcy, ze swojej natury (poniekąd więc z natury rzeczy, jaką jest człowieczeństwo) są megalomanami, i właściwie nie ma wyjątków, są tylko obłudnicy, którzy usiłują wmówić światu, że tak nie jest.
Mogę Cię jeszcze zapewnić, że staram się stosować taką samą miarę wobec innych, jaką mam wobec siebie, dla innych jednak czasami jestem bardziej ulgowy, a czasami bardziej wyrozumiały, a choćby dlatego że nikt nie jest ideałem, a każdy jest tylko i aż człowiekiem. No i dlatego np. też, przynajmniej usiłuję nie obnosić się z urazami (jeżeli je w ogóle mam), bo też wiem, ze użalanie się nad sobą, to poczucie, jeżeli nie klęski życiowej, to przegranej sprawy. A wszystko przecież, tak czy inaczej jest przede mną, zresztą jak i (stoi otworem) przed wszystkimi. Pozdrawiam (i muszę powiedzieć, że miło mi było Jacku podzielić się z Tobą tymi kilkoma uwagami)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dobrze Jolu wiesz, no to Ci przypomnę, że nawet najmniejszymi oznakami aprobowania, tyle mojego zdania, co występowania przeciw moim oponentom naraża Cię na pewne (dodatkowe) przykrości. Ale tym bardziej dziękuję Ci za swoje zdanie w tej nie do końca mojej sprawie. Pozdrawiam
Opublikowano

pchła szachrajka –

Szanowna Pani pchła szachrajko (jeśli nie pchło szachrajko), niestety, a może na szczęście dla mnie, komentarze Pani są (nawet nie chcę je tutaj przywoływać, takie wulgarne i obraźliwe) poniżej pasa, tj. zwykłej bądź zwyczajowej ludzkiej przyzwoitości vel grzeczności. A w tego rodzaju wymowę zdań, ja bardzo przepraszam, ale nie wchodzę. Proszę tylko na przyszłość o więcej powściągliwości w wyrażaniu swoich, tyle to myśli, co niepohamowanych uczuć i emocji. Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No to powtórzę (się) jeszcze raz, mam świadomość, że moje wiersze się nie podobają, ale mam również świadomość z przeczuciem, vel przeświadczeniem, że nie podobają się nie dlatego, że są słabe, tylko dlatego, że są za trudne. Za trudne w tym wypadku oznacza tylko tyle, że ja i czytelnik nie nadajemy na tej samej fali, nie ma więc między mną a czytelnikiem łączności (przynajmniej wystarczającej do zrozumienia vel pojęcia mnie). Ale też muszę przyznać, że są tacy czytelnicy, i to których znowuż wcale nie jest tak mało, do których dociera moja poezja. A więc dla tych, do których dociera, co mówię, to jednak nie jest (to) takie trudne do zrozumienia i odczucia. Czy to więc źle, że są tacy i tacy twórcy, jak i tacy i tacy czytelnicy, nieraz różni w jednej osobie. No i tyle razy powtarzam, nie wszystko wszystkim musi się podobać, ale wszystkim chwała za swoje zdanie i upodobania (jeżeli tylko nie są wynaturzeniem ludzkim). W końcu różnorodność jest nieprzebranym bogactwem ludzkim, co tylko jeszcze bardziej wzbogaca człowieka, a nie, jakby niektórzy chcieli, żeby różnorodność (w tym wypadku twórcza) zubożała człowieka. Może jeszcze dodam zapewniając Cię, acz tylko na słowo honoru, że sporo czytałem i czytam, i to z własnej i nie przymuszonej woli, chociaż przeważnie dla własnej przyjemności (mam więc spore luki w obowiązkowych vel przykładnych lekturach). Mogę nawet powiedzieć, że oczy sobie zepsułem od (niewłaściwego) czytania (co można rozumieć dosłownie i w przenośni). Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Za każdym moim wierszem kryje się przesłanie, a z każdym czytaniem mojego wiersza odsłania się i niesie wiersza przesłanie. A swoją drogą cała moja twórczość (jako odrębna całość) też jest pełna przesłania, bądź jak kto woli jest jednym wielkim przesłaniem, zresztą mówi o tym moja sygnaturka. Mogę do tego dodać, że dyskutując, nie krzywdować sobie, a zwłaszcza nie ulegać złu i głupocie. Oczywiście, że „złu i głupocie” według mojego mniemania i dogmatów, których, tyle jestem pewny, co w nie wierzę. Pozdrawiam


Rany, tyle tego przesłania, że oczy mi przesłoniło i mam mroczki. Może dlatego nie widzę wiersza. A może dlatego, że ten tekst, kórego tak usilnie autor broni, wierszem nie jest.
Julio, oburzasz się na coś, co jest podszyte humorem, a przynajmniej miało/ma rozluźnić powagę, tak czy inaczej mojego przeceniania (w górę) przesłań. Żeby więc nie wycofywać się z zawsze jakiegoś (a dla mnie nawet ważnego) znaczenia przesłań, starałem się chociaż podskórnie, lekko (żartobliwie) podejść do tego tematu. Widać, nie udało mi się, skoro od czytania tego komentarza miałaś/masz mroczki. A nawet przez to moje wyjaśnienie, tym bardziej nie podoba Ci się wiersz z przesłaniem, czy bez przesłania. Co do ostatniej kwestii poruszonej przez Ciebie, to ja, a choćby i sam, uważam, że ten tekst jest jednak wierszem. Acz nic nie mam przeciw temu, że Ty, jak i zresztą niemało innych osób, wiersza w tym tekście nie widzicie. W końcu nie musimy mieć tego samego poczucia, również wartości i znaczenia tego, co czym jest. I to jest piękne i dobre, tzn. piękna i dobra jest różnica zdań, ale zaznaczam, nie zawsze, czy nie we wszystkich sytuacjach (sporach) życiowych. Acz co do wartości twórczej, możemy się przecież spierać, dlaczego by nie. Przynajmniej ja tak uważam. Pozdrawiam
Opublikowano

przyznaję, że przesadziłam
- przepraszam

ps. przyznaję również, że drażni mnie twój sposób wypowiadania się,
od pewnego czasu gdy czytam lub słyszę "vel" "acz" mam ochotę rzucać przedmiotami...
hmm... może spróbuję naprawić się przy pomocy jogi ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A wiesz, że masz rację, bo ja czasami, a nawet najczęściej specjalnie, tj. tendencyjnie używam takich różnych, powiedzmy, że dla mnie wygód, a nawet wygódek, które poza tym że są wkur…, są po prostu i niestety moimi naleciałościami, jako więc i pozostałością po miejscach i środowiskach w jakich, tyle się kręciłem, co mną kręcono (ale to i tak nie są moje najgorsze wady). Ale Ty za bardzo się nie naprawiaj, może tylko z jednej czy drugiej skrajności czy przesady. Bo przecież, cały urok Twoich komentarzy (jak i całej twórczości), jest w tym, że są tyle kąśliwe, co dobitne, (można, a nawet trzeba mylić z czymś dobijającym, nawet do przesady). Pozdrawiam
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Za krotkie nogi na wysokie progi, bo jestem tylko marynarzem a nie pisarzem.
Jednakze zawitalem na wysokie progi, wiersz przeczytalem i przemyslalem, zanim sie do komentarzy innych, i swojego zabralem.
I "chciejstwo" i forma wiersza sa proste jak smuga cienia, dlatego nie rozumiem
zacietrzewienia naszych Siostr i Braci w Chrystusie.

Prostota i wiernosc swoim myslom podpieraly tworczosc wielu, ze chocby wymienie Rimbauda, Morrisona czy Nerude w pierwszym przemysleniu...

Prostota nie sprzyja pozorantom i tym co szukaja zdobniejszych od wlasnych narcyzom...

Zastanawia mnie tylko jakim kryteriom byli poddani "literaci" znajdujacy pole popisu na tak zwanym "forum dla zaawansowanch". Nie chodzi mi w tym miejscu o tworczosc ale o jakosc komentarzy, wskazujaca na zamilowanie do pieniactwa, braku tolerancji i jakze czesto przyslowiowej GLUPOTY

Ahoj!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przepraszam, że nieomal przegapiłem Twój komentarz. Do wiersza już bym nie chciał wracać, bo po prostu jest taki jaki jest (dla jednych zły, dla drugich nie koniecznie, a przynajmniej nie do końca). Ale też nic nie ma bez przyczyny, mogę nawet powiedzieć, że sam się napraszam (taką, a nie inną moją twórczością) o takie właśnie, a nie inne komentarze, najczęściej więc negatywne. Ostatnio jednak coraz częściej zastanawiam się na tym, dlaczego jestem taki uparty co do swojego punktu widzenia (sposobu, stylu), wręcz maniakalnego. Tłumaczyłem się nieraz już, że po prostu taki jestem, że chcąc nie chcąc, taka to jest natura moja. Tylko że, czy to jest cała prawda? Człowieka w końcu całe życie coś (jak nie jedno to drugie) kształtuje, i to co było, nie zawsze takie musi być, łącznie zatem z naturą ludzką, która po części składa się z cech wrodzonych, a po części cech nabytych. Pytanie więc zasadnicze, co dominuje, a co lepiej (by było) żeby dominowało w zachowaniu człowieka. Widocznie ja mam takie doświadczenia, że (wolę, czy nie wolę, ale) tak, a nie inaczej postępuję, i tego, a nie czego innego się trzymam. Ale przecież, przynajmniej sobie myślę, że jeżeli ktoś mnie przekona do swoich racji, to zmienię swoje poglądy i swój sposób bycia, być może nawet nie wiedząc o tym. Człowiek przecież zawsze wybiera to, co jest lepsze dla niego, a ja chyba nie jestem jakimś masochistom, żebym sam chciał źle dla siebie. Niech mnie tylko ktoś przekonująco przekona do swoich racji, to się chętnie zmienię, i to na zdrowy rozum, jeżeli tylko taki posiadam. Bo czyż twórczość dla twórcy nie jest rodzajem jakieś choroby, najpewniej psychicznej. Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Łamigłówka    przeźroczysty zapach w bezwonnych przemyśleniach kształtuje chaos myślenia    więc albo być może  pustka to cisza w szumie istnienia   a w perspektywie ważenia  pozytyw versus negatyw  wszystko jak było    a jednak się zmienia 
    • Na opuszczonym wybrzeżu Spotkałem parę Ona była dla niego On dla niej Był Orfeuszem   Była Eurydyką Uprowadzoną z piekieł W tym wymyślonym świecie Mity nie miały końca Rodziły z piasku Martwe pnie drzew Herosi robili z nich ławki Przy domu zakwitał bez Był także inny zapach Tak pachnieć mógł przebudzony las Wilgotne włosy kobiety siedzącej obok Żeby uwierzyć w cud Potrzebowali morza Przypływów odpływów Pływali po powierzchni Drobiazgów powszednich dni  
    • Na podjeździe do domu,  zazwyczaj zarezerwowanym dla mojego auta, zastukotał dźwięk podkutych końskich kopyt, dało się słyszeć ostrą pracę,  zmęczonych długim galopem chrap. Zapadła krótka, niespokojna cisza… rżenie osmańskiej,  przysadzistej i gniadej klaczy, poniosło się w wieczorny mrok. Dawniej na wsi takiej jak ta, odezwałoby się ku niemu, panie koguta, ryk bydła czy kwik prosiąt. Teraz jedynie usidlone  w metalowe kraty kojców  lub przycupłe w  zamarzniętych zaspach ogrodzeń psy, szczekały przeraźliwie, ujadały i wyły. Drżały już nie z zimna a trwogi. Podwinęły ogony między tylne łapy i przekrwionym wzrokiem, łypały lękliwie ku postaci ostatniego ducha dawnych dni.     Klacz zatrzymała się,  dumnie prężąc mocarną pierś. Wyciągnęła łeb naprzód,  eksponując pięknie ułożoną  i zaczesaną grzywę. Uprząż na jej głowie,  zdobiła ją jak końską księżniczkę. Wysadzana była  szafirowymi i rubinowymi guzami. Wędzidło i uzdy z najwyższej klasy skóry, przeszywane złotą i srebrną nicią. Turecka, krótka i wysoko osadzona kulbaka niczym tron monomacha. Uginała się wręcz od złota i kamieni. Perski czaprak pod jej ciężarem, szczelnie osadził się na bokach klaczy, zdobiąc grzbiet jak koronacyjny płaszcz. Jeździec musiał być doskonały w swym fachu lub ufać klaczy bardziej  niż komukolwiek innemu. A to dlatego,  że jechał bez wsparcia strzemion  a popręk założony był luźno  tak by nie zadawać  zbędnego bólu zwierzęciu  i pozostawić mu jak największą swobodę.     Jeździec gładko przełożył nogę i opadł na  niedawno odśnieżoną kostkę podjazdu. Poklepał wierną towarzyszkę  i ruszył ku drzwiom domostwa. A był to nie zamek, nie pałac czy dwór szlachecki a zwykły nowoczesny dom. Piętrowy, z żółtą elewacją, dużymi oknami, dachówką na dachu  i założoną nie tak dawno fotowoltaiką. W salonie i kuchni na parterze panował mrok, ale w mniejszym pokoju na piętrze paliło się światło nocnej lampki, ledwie rozjaśniające,  grube, białe, okienne rolety. Jeździec stanął na progu, bacząc jeszcze widać na kolejny ruch. Odetchnął ciężko,  pogardził przyciskiem dzwonka i zapukał donośnie.     Światło momentalnie zgasło. Dało się słyszeć odgłos zamykanych drzwi i lekkie acz prędkie kroki na schodach. Szczęk zamków, naciśnięcie klamki i już mógł ją ujrzeć na powrót. A nie było ku temu sposobności przez lata. Stanęli naprzeciw siebie.     Szczęść Ci Boże Mario Antonino  w ten wieczór wigilijny. Jeślim nie gość w dom Twój, to i z pewnością nie Bóg a prędzej diabeł, lecz może w oczach Twych ciemnych,  jeszcze ojciec marnotrawny a jeśli już nawet i nie on  to może chociaż wędrowiec  co prosi o gościnę i miskę strawy. A pamiętaj  wędrowca przegnać z progu swego, to grzech śmiertelny, szczególnie w ten jeden wieczór.     Widział łzy w jej oczach, nie spodziewała się go  jeszcze kiedykolwiek ujrzeć. Choć prawdę powiedziawszy nie widziała go przez większość swego życia. Jej ojciec nigdy dla niej nie umarł. Nie wyrzekła się go,  choć matka błagała ją o to, tworząc jej w myślach od maleńkości  obraz człowieka porywczego, tyrana i pijaka co bardziej ukochał wojnę  i złotą wolność nad rodzinę.     Był kim był. Mówiono, że Stadnicki Diabeł  to przy nim święty z ikony. Walczył całe życie. W obronie swych praw, dóbr, honoru. W obronie Rzeczypospolitej  i świętego ukraińskiego, rodzinnego stepu. Ostatnie lata walczył i ze swymi demonami. A jak wiadomo Fortuna to stara murwa.  Raz groszem sypnie  a innym razem rzyć gołą ukaże  i kijem jak mołojca, do krwi ostatniej obije.     Więc teraz na starość przybył się żegnać. Ze światem jaki chciał od zatracenia uchować, ale i z jedyną córką. Jedyną osobą, która mu pozostała. Wejdź ojcze.  Zaprosiła go gestem do środka, po czym gorąco uściskała. Nie była już dziewczynką, panną na wydaniu  ani niewiastą w kwiecie wieku. Dobijała już do lat czterdziestu a on nie widział jej od przeszło ośmiu. Cudowne i grube, jasnorude włosy uplotła w warkocz sięgający końca pleców. Oczy jej prawie czarne w świetle, tak bliźniacze jego oczom, rzucały wesołe iskierki  i były niczym przepełnione  optymizmem i miłością lustro w cudownej urody ramie, jej bladej, piegowatej cery.     Była od niego niższa o głowę. Szczupła i wiotka wręcz. Doskonała byłaby z niej  stepowa wilczyca. Pamiętał jak uczył ją jazdy konno, walki karabelą czy ubierał nie w suknie  a zdobne sukmany i żupany. Zawsze prawił jej, że musi mieć umysł lotny i wolny  a prawicę silną i niezależną. Bo jest ostatnia z rodu ludzi wolnych. Ujął jej dłoń i ku swemu zadowoleniu  ujrzał na serdecznym palcu rodowy sygnet  z jasieńczykowym kluczem i parą pawich piór.     Nigdy go nie zdejmuję i noszę jako obrączkę której się nigdy nie doczekałam  i już nie doczekam. Widać taki mój los ojcze  żem zaślubiona samotnej śmierci  ale wiernie trwam jako ostatnia z rodu. Masz jeszcze czas dziecko, by Twe łono wydało  błogosławionego dla mnie wnuka i jemu przekażesz kiedyś ten pierścień, jako wszyscy poprzedni Tobie od czterystu lat.     Ty mieszkasz tu jak w bajkowej bańce. Znoju ani śmierci tu nie ma. Krwi i cierpienia nie zaznałaś nigdy. Do wojny i pokoju starań nie musiałaś toczyć. Toć teraz polska wieś bezpieczna i spokojna. Bogactwo dawnych dworów  zgrabione pod liche strzechy. Myśmy już wszystko zapomnieli, często to słyszę od zdrajców herbowych. A ja pamiętam i trwać będę. Bo nie sądy i trybunały będą o mnie stanowić ani plebejskie konstytucję na pohybel panom braciom spisane. Ja jestem prawem. I prawem i lewem  mogę ciąć prostaczków przygłupich łby tą oto miłą kochanką. Wyjął z czarnej pochwy,  długą, kozacką szablę. Pokrytą ornamentami na głowni i rękojeści. Ja jestem duchem przeszłych lat, co żyją póki i ja dycham jeszcze.     Nie widziała ojca te osiem lat. Zmienił się, zestarzał, opadł z sił. Jego łysa czaszka nosiła ogrom blizn i cięć. Stracił prawe oko  a lewe przecięte było na wskroś  blizną zapadłą lekko i czernawą. Wąs siwy i długi opadał na  gęstą i jeszcze okazalszą brodę. Był w zdobnym żupanie  o czerwonej jak krew barwie, przepasanym jedwabnym pasem z klejnotami  Kontusz ze złotogłowia narzucił niedbale  a na nim jeszcze szal z sobola. Buty o noskach wysokich, widać nosił od dawna  bo poznały na własnej skórze  ciężar jego żywota.     Ugość mnie dziecko przez te noc. Porozmawiamy i powspominamy. Byle nie Twą matkę nieboszczkę, niech ją diabły ochoczo chędorzą w piekle  za to kim była i czym się stała. Rachuję, że wina czy marmazji  u Ciebie niestatek? Lipcowego dwójniaka w beczkach  też raczej nie trzymasz? Więc choć kawy zaparz  może mi od niej trzewia nie pogniją. Nalej też wody czystej do wiadra i napoj  moją kochaną Strzygę, co by mogła skosztować  czego innego niż krwi wrogów.     Ale najpierw słuchaj tego co rzeknę Ci teraz. Następnym razem przybędę tu martwy już. Lub dojdzie Cię wieść o mym zgonie. Tylko jedną mam prośbę najdroższa Mario. Zdobądź me prochy  i jedź czym prędzej wtedy za granicę  która teraz wszystkich dzieli  lecz której ja nie uznaję. I rozpuść mnie na wiatr  nad ukochanym stepem. Przysięgasz mi Mario? Przysięgam ojcze.        
    • @Berenika97 No i po moim makijażu... :) Świetny!!
    • Pierwsza część opisowa maluje wewnętrzny krajobraz. Druga jest refleksją zakończoną uśmiechem. Uśmiech jest dobrą odpowiedzią na wewnętrzne rozterki. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...