Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

do dziś nie rozumiem
jak dałem się uwieść rogatej
Naomi Campbell

z jej długich rzęs
spływałem w niekończący się zachwyt
zachwyt zmieniał się w uśmiech
który zawsze będzie pamiętać
w którym zawsze będę pamiętać

czym zaimponowała
to powściągliwością w rozmowie
i apetytem
w którym wyraża się cały urok
życia

także majestatycznością
arystokratycznym oddaniem się
własnemu istnieniu
co dla każdej modelki
jest
i powinno być
czymś jak najbardziej naturalnym

miss łąk
piękność lata

jej okazałość
krowa

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



fajny,
choć wolałam oderwaną "krowę" na końcu, bo wtedy wiersz robił się nie tylko o krowie, jako zwierzęciu, a nabierał swoistego wyrzutu w wymiarze ludzkim
i jeśli chcesz użyć Pani Campbell, to Naomi, nie Noemi

Pozdrawiam :)
Opublikowano

aha i jeśli tę krowę jednak zdecydowałbyś się, tak jak pierwotnie stała, oderwać, to zmniejszyłabym "jej okazałość", bo to wtedy będzie brzmiało nie tylko jak tytuł dostojeństwa, ale też jak wysławianie wdzięków, coś a la pieśń nad pieśniami
widzę tutaj też boginię-krowę.
dawno mi się tak nie spodobał Twój wiersz, bardzo się cieszę :)))

Opublikowano

egzegeta.;
- oczywiście, poprawiam
i dziękuję
:)
J.S

dzie wuszka.;
dzięki za podszepty, bo inspirujące;
skwapliwie skorzystałem
:)
J.S

Fanaberka.;
muszę zaufać
- pozdrawiam
:)!
J.S

H.Lecter.;
- dać się "uwieść" to wyższy stopień podziwu;
ale spoko, jedynym owocem pozostanie tylko ten wiersz, ale chętnie ojcowałbym gryfom i innym bazyliszkom...
:))
J.S

kalina kowalska.;
- "zwłaszcza jak się rąbie w kogoś swoją komórką" ?!
to jakieś traumatyczne wspomnienie?
taaaak...krowa żąda respektu i z szacunku dla jej rogatości lepiej żądania spełniać;
pozdrawiam
:)
J.S

Opublikowano

JacekSojan:No no nieźle tu sobie poczynasz z tą -"Naomi Campbell"
Żeby z niej zrobić takową -(mleczną doiną krowę) Trzeba mieć tupet.
Nie jest to wiersz wysokich lotów. Ale za ów pomysł masz plusa.


Ave!

J.S

Opublikowano

Przekonuje mnie lotność i nieodparty urok owej zwierzyny! :) Również zdolność patrzenia w sposób szczególny, jaką niewątpliwie posiadł był Autor wiersza;)

Wzmiankowana krowa /co do tego nie mam wątpliwości!/ przy okazji stosownego święta, przemówi do nas poprawną angielszczyzną! :))

Pozdrawiam najserdeczniej :)

Opublikowano

"obrazowy i wciągający czytelnika jak krowa trawę wiersz :-)

Pozdrawiam.
--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: Wczoraj 09:42:49, napisał(a): Boskie Kalosze

!
- zatem, jeśli ten wiersz to nie mowa-trawa, to chyba wiersz...dla krowy!
:)
J.S

Super-Tango;

- jesteś zakochany, bo taki wielkoduszny!
super!
J.S

Stefan Rewiński.;
- jako to nie wiesz, co z modelkami? są tacy co też je doją - za portfel!
:)
J.S

Matylda Górska.;
mylisz się, krowa to też dama...
:)
J.S

Barbara Janas.;
- kto prosi, się oprosi, więc masz: muuuuuuuu!, kwiiik-kwyk!, buuuuuuuu!
:)
J.S

Dorota Jabłońska.;
dama zwana krową zna wiele języków, także język gestów, zwłaszcza gdy na buty w odpowiedzi rzuci serwis...!
:)!
J.S

Opublikowano

Do krowy tęskno mi Panie
;)
Świetne, prawie tak doskonałe jak stado baranów :))

--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: Dzisiaj 13:12:55, napisał(a): Agata Lebek

- jak mi ktoś rozpisze to stado baranów na wiersz to dopiero uwierzę...
:)!
J.S

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Charismafilos ciekawy obraz zatem namalowany został w Twojej wyobraźni. Mnie się taki podoba.  
    • @marekg @marekg i to co urzeka w Twoim wierszu Marku to chile zatrzymane nie tylko słowem ale i nastrój w wierszu czuć i obrazy się nakładają  jakby chciało się rzec 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        zostańmy tu na wieczność -:) choć życia szkoda-:) piękna pogoda i nastrojowy wiersz pora na spacer iść jak u Galczyñskiego z wierszem” pod pachą”   pozdrowienia serdeczne
    • Pozwól mi zagrać w twoim filmie jako aktor pierwszoplanowy  gdzie wybuchną uczucia namiętne łącząc serca na planie filmowym   zagramy przed kamerami dusz licząc na miłości nagrodę bez wstydu razem autentyczni z ekranowym pocałunkiem   improwizując bez scenariusza niech miłość będzie reżyserem a nasze ciała jak dwa ubrania stworzone dla siebie na miarę   pozwól mi zagrać w twoim filmie
    • @Poet Ka ... malarstwo poezja  rzeźba ... sztuka  dziś ... bardzo wstydliwa    nie tylko rzeczywistość  sobą zakrywa    im mniej pokaże  tym ją szybciej  stawiają na ołtarze  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • „Gortatów – dom wakacji” – 5   Do tej obory garaż był dobudowany. Stał tam motocykl „Jawa”, rzadko używany. Często, jak nikt nie widział, to na nim siadałem i po całym świecie sobie podróżowałem.   Pędziłem drogami, czasem nawet latałem. Kulę ziemską chyba sto razy objechałem. Przez świat mnie prowadziły stare okulary, które upiększały mego świata rozmiary.   Zakurzony, stary kask na głowę wkładałem, odgłos silnika wargami wytwarzałem. I ruszałem z piskiem opon, na jednym kole, w trasę po tym naszym, ziemskim całym padole.   Zwiedziłem świata kawał tymi podróżami. Wakacje w marzeniach, z zamkniętymi oczami. Motocykl stał zepsuty z jakiejś tam przyczyny, ale ze mną objeżdżał świat w ciągu godziny.   Świat, który zwiedzałem, był inny od naszego. Nie wiedzieć dlaczego, widziałem go lepszego. Był słodko-kolorowy, ludzie lepiej się mieli, byli uprzejmi, uśmiechnięci i weseli.   Kiedy padał deszcz, na motorze się bawiłem, albo też na strych dużego domu wchodziłem. Do gołębi się wspinałem, aż na piętro trzecie, bo wszędzie mnie nosiło tam, z tych nudów przecież.   Dom był wysoki, a schodów już tam nie było, więc na ten poziom po drabinie się wchodziło. Tam były gołębie i gołębie pisklęta. Gołębnik bardzo wielki, na całości piętra.    I znów były tam półki i gniazd niezliczenie, i przepięknych gołębi całe zatrzęsienie. Były te bojące się, co na jajkach siedziały, i te, które pisklęta sobą zastawiały.   Wchodziłem tam często, kiedy deszcze padały. Gołębie na zewnątrz wtedy nie uciekały. A było ich tak dużo, jak w mrowisku mrówek, siedziały i dbały o swój cały przychówek.   Niektóre dotknąć piskląt swoich pozwalały,  inne mnie odważnie skrzydłami przeganiały.  Nieraz na ubraniu kupami mnie zbrudziły, nie żeby ze złości – po prostu się załatwiły.   A tych kupich łajenek było wszędzie pełno, na podłodze warstwa – z pół metra na pewno! I ten zapach tak dziwny, nawet nie śmierdzący, w nosie jakby szczypiący, a w oczach kłujący.   Po tym, jak się wyszło na powietrze świeże, to aż tchu brakowało w świeżości plenerze. I nikt nic nie tłumaczył, co i jak, i dlaczego. Przeżycia te pamiętam do dnia dzisiejszego.   – cdn.   Leszek Piotr Laskowski.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...