Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie pamiętam, kiedy to się zaczęło. Nie pamiętam też, kiedy się skończyło. Byłem jeszcze dzieciakiem, gdy zacząłem odczuwać, że moje życie mi się śni. Jestem święcie przekonany, że to było głupie i przejściowe, a żaden Pan Morfeusz nie przyjdzie i nie zaproponuje mi przebudzenia – życie nie jest snem.
Pewnego dnia postanowiłem jednak porozmawiać o tym z Marysią.

- …wiesz, jak byłem młodszy, wydawało mi się, że moje życie mi się śni, a ja się niedługo obudzę…- powiedziałem, nie dodając przy tym, że kiedyś bawiłem się z kolegami w coś, co oni określali medycznym mianem „niedotlenienia mózgu”, a co dla nich okazało się pierwszym i nieostatnim eksperymentem ze świadomością. Dzisiaj Łukasz z podstawówki palił marihuanę, a Leszek próbował wszystkiego, co można było dostać w pobliskiej dyskotece. Ale czasy podstawówki dawno minęły – zapomnijcie.
Marysia popadła w dłuższą zadumę. Jej oczy nabrały wyrazu ciekawości. Nie zapytała mnie wtedy o szczegóły, ale łapczywie podchwyciła mój temat.
- Kurczę, ja miałam trochę inaczej – zaśmiała się diabolicznie swoimi równiutkimi ząbkami – Mi się wydawało, że moje życie jest filmem , a ja gram główną rolę….wszyscy moi znajomi i rodzina, a szczególnie panie w przedszkolu, to są aktorzy i….ściemniają , hehe…- zakończyła z triumfem.
- Ale fajnie ! – odparłem z zainteresowaniem.
- No, dlatego potem, jak leciał „Truman Show” w kinach, od razu na to poleciałam z Anulką. Wszyscy, szczególnie Beata, mówili mi potem, że to straszne nudziarstwo, ale ja wiedziałam, że jakaś magia w tym filmie jest.
- A teraz Ci przeszło?
- Taa. Wiesz, przestałam o tym po prostu myśleć.
- Ale dziwne są takie uczucia, nie? Jak deja vu lub coś podobnego…
- No.

Siedzieliśmy wtedy w pokoiku Marysi. Cieszyłem się zawsze, że jestem właśnie z taką dziewczyną jak ona, z którą mogę pogadać o takich głupotach. Poza tym żyliśmy naprawdę luzacko, bez zmartwień, dzieląc czas między oglądanie filmów i pieszczoty.

Każdy miał prawdziwego przyjaciela. Marysia miała, chyba od kiedy pamiętam, Eryka. Maciek miał Maksa. Tylko ja, do czasu poznania Marysi, nie miałem nikogo na kogo mógłbym liczyć. Niezależnie od tego, co wyznajesz, w co wierzysz w danym momencie, przyjaciel jest zawsze odwrotnością tego, co myślisz o świecie. Może idealizuję, ale jest on jak ty, którego byś chciał lub chciała widzieć. Przyjaciele jednak byli zawsze przyjaciółmi innych.
W moim wcześniejszym życiu były czasy, gdy tylko telewizja tuliła się do moich stóp, niczym pies. Nie chcę jednak o nich zapomnieć.
Dla mnie samotność będzie zawsze punktem odniesienia. Czymś, od czego można się odbić i lepsze jest niż „dno”. Pieprzyć zepsucie i pieprzyć wszystko co zepsute i brudne, co klei się gdzieś w znaczeniu słowa „grzech”. Tak zwany grzech jest słodkim, dojrzałym owocem w zestawieniu z samotnością. I kim są, kim są ci wszyscy ludzie, którzy tego nie doświadczyli? Gdzie są, gdy mają wzrok nieobecny? Wolność? Wolność jest przereklamowaną rzeczą! Bo ten, kto jest bezsenny, jest „wolny by nie spać w nocy”, a gdy jesteś absolutnie samotny, otwiera się przed Tobą straszna przestrzeń, wolność, co twarz ma wiedźmy. Masz wtedy ochotę zamienić się w szalone dziecko i biegać po ulicy, szukając kogoś, do kogo można się przytulić, ale zamykasz zawsze umysł na tę możliwość, bo wolisz tulić się do tej wiedźmy. I ona Cię trzyma i końca nie widać.

Z rodziny Marysi najbardziej lubiłem właśnie Eryka. Jej ojciec, od czasu gdy zginął Rafał- starszy brat Marysi, był coraz rzadziej obecny w domu ciałem, a jeszcze rzadziej duchem. Gapił się zwykle w telewizor, czasami popijając piwo. Miał coraz większy brzuch. W skutek jego absencji , młodszy brat Marysi – Jarek, wyrósł na strasznego debila. Nie był zdominowany przez swoją zapracowaną matkę, był przez nią po prostu zagadywany, a ona była zagadywana przez niego. Jarek przeżywał swoje życie na pierwszy rzut oka beztrosko, tylko przy największych awanturach z siostrą i matką wyciągając jakieś brudne wspomnienia z dzieciństwa. Eryk natomiast był najmłodszy, jednak nikt go tak naprawdę nie ugniótł jak glinę. Był po prostu cichym obserwatorem życia rodziny. Wszystko to, te całe emocje, mieściły się w domu o powierzchni stu metrów kwadratowych. W tę polską strefę Gazy wkroczyłem pewnego dnia -ja.

Opublikowano

aleś niecierpliwy Marku...

kim jest Luka?

asher ma rację styl pisania, język jakim się posługujesz jest jakiś niestrawny, niektóre zdania po prostu ciężko zrozumieć. I tak naprawdę to ja nawet nie wiem o czym czytałam. Bohater opisuje jakichś ludzi, wplata w to swoje przemyślenia, hmm ciekawa jestem co będzie dalej, mam nadzieję, że rozwinie się w interesującą stronę :)

pozdrawiam serdecznie
Natalia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no cóż, przypuszczalnie część z nas pracuje, ma zajęcia na uczelni do godziny 20 wieczorem (jak ja) i nie możemy sobie pozwolić na komentowanie opowiadań w trybie rzeczywistym...

Muszę się zgodzić z Natalią i Asherem. Te zdania są dosyć dziwne, przynajmniej część z nich. Poza tym cała historia nie jest ani zarysowana, ani zakorzeniona w czymkolwiek.
Opublikowano

Nie wiem co wy macie do tych zdań, wcale nie są takie najgorsze (są jakieś usterki, ale żeby tak chłopaka obszczekać zaraz... eee). Ciężki jest ten fragment gdy piszesz o wolności. To o przyjaźni już jest ok, a fragment "genealogiczny" trochę za szybki w stosunku do ilości pojawiających się postaci - mam wrażenie że całość jakoś się tobie wymyka (- masz w ogóle wizję całości?). Początek mnie zaintrygował z tymi snami i już spodziewałem się że to będzie oś fabuły, jednakże za bardzo zboczyłeś pod koniec w te zależności miedzypersonale i boję się że wyjdzie nowa ogólniakowa saga... zobaczymy w części drugiej.

Opublikowano

Pierwsza część dopiero, i to część nader krótka - mam nadzieję, że pomimo nieudolnej krytyki nie odechciało Ci się pisać. Ale żeby nie robić pustych przebiegów mam do powiedzenia co następuje:
początek kojarzy mi się z tym, czego tu ostatnio dużo - dzieciństwo / szkoła / beztroska itd. Lubię to, i jak na razie nie czuję się znużony tym, że pojawia się ono na forum w tylu odsłonach. Hasło "rozmowa z Marysią" brzmi tajemniczo i podniośle - i bardzo dobrze.

Nie lubię aforyzmów. Bardzo bardzo bardzo rzadko się trafia, żeby ktoś miał coś mądrego do powiedzenia na tak okrąglutkie tematy jak wolność, miłość etc. etc. - co nie oznacza, że powiedziałeś na ten temat coś głupiego, po prostu automatycznie włącza mi się tryb ślizgania po tekście, więc może to tylko kwestia mojej nieudolności ;) poza tym bardzo poszatkowana ta część aforystyczna - wygląda na dyskurs, czy na polemikę, czy na sam wreszcie nie wiem co.

Do fragmentu genealogicznego brak zarzutów. Obstawiam po prostu, że narrator jest postscią nieuporządkowaną. Ciekawym dalszego ciągu. Plusik.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • „Miotła”   Zamiatam i co? Zgarniam i co? Zbieram i co? Co cię to obchodzi? Mnie zwą panna Miotła.   Mieszkam w bloku A pod numerem siódemka. Dobrze mi tu. Nie chce zmian. Po co mi one? Jak mi dobrze, co?   Wybacz, ale idę sprzątać.   „Widelec”   Nabijam i wbijam. Lubię zaszaleć. Nie ważne czy łyżka czy widelec. Lubię bo ochotę mam.   Nic ci do tego, kochanie. Weź przestań o mnie gadać. Irytację wprowadza tylko. Zaburzenie powoduje.   Wybacz, ale mam randkę z panią Łyżką spód szóstki.   „Łyżka”   Spożywałam zupę, gdy oni znowu. Męczące dla mnie. Przynajmniej niedługo spotkam specjalnego. Zaprosił mnie na niezwykle ważną randkę.   Bo pierwsza. Jestem pewna, że czujesz ekscytację, co? Od dawna marzyłam o miłości. Wreszcie mi się to przydarzyło.   Wybacz, ale muszę wesprzeć moją przyjaciółkę Miotłę.   „Radio”   Ja podobno co? O co mnie oskarżasz? Ja niby zagłuszam spokój?! Dobre gadanie.   Ja z moją panną nic takiego nie robię. Zwykłe partnerskie przyjemności. To nie grzech przecież. Spójrz głębiej. Tu każdego sekretnie nienawidzi.   Wybacz, ale moja ukochana woła.   „Nóż”   Tak, jestem z Radiem. Wydaję mi się że od zeszłego roku. Oficjalnie. Jestem taka szczęśliwa.   Nie rozumiem jednego. Często się denerwuje. A potem sąsiadki mi mówią, że zazdroszczą. Nie rozumiem czego.   Wybacz, ale muszę zawołać męża na obiad.   „Talerz”   Toczę się cały czas. Nie wiem gdzie. Nie wiem po co. Nie interesuje mnie to zbytnio.   Ulegam chwili. To jasne. Lubię taki stan rzeczy. Toczę się cały czas.   Wybacz, ale mnie nie interesują sąsiedzkie sprawunki.   „Telefon”   Co ty ode mnie znów chcesz? Daj mi się wyspać? Gdzie ty chcesz dzwonisz? Na policję, powiadasz?   Na tego męża? A po jaką cholerę? To dobry pan. Zawsze mi się kłania.   Wybacz, ale nie będę donosił na przyjaciela.   „Książka”   Żyje tu od wielu lat. Lecz nigdy o czymś podobnym nie słyszałam. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami.   A taki dobry pan z niego był. Żałuję, że umknęło mi to mojej uwadze. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami.   Wybacz, ale wybierz się do telefonu. On będzie wiedział co robić.   „Powietrze w bloku”   Ja to wiem wszystko o wszystkich. Chcesz posłuchać? Nie? A szkoda, panie.   Mógłbym w nieskończoność. Młodość pani Miotełki. Jak Radio trafił do więzienia. No, dokładnie. Sam się dziwiłem. Bo taki dobry pan z niego jest.   Wybacz, ale wracam do obowiązków.   „Blok A”   Mówiłem. Ostrzegałem. A skończyło się jak zapowiadałem. Co się stało? Pozwól, że wyjaśnię.   Tragedia się stała. Mieszkanie Radia i Noża. Puste, lecz czerwone. Sama tragedia.   Wybacz, ale mnie zburzą. Nikt tu nie chce mieszkać.   „Stół”   Oglądałam z boku. Przykro mi było. Mieszkała tam moja siostra. Ale co poradzić? Idę dalej.   Moja codzienność. Oglądam telewizję. Robię dania. Witam męża.   Dziękuję, że jesteś.   „Krzesło”   Wróciłem się do domu po pracy. Całuje mnie czule żona. Kochamy się ponad życie. Nie opuszczę jej.   Siadam na kanapie. Biorę obiad ze sobą. Moja żona obok mnie. Zjadła już.   Dziękuję, że jesteś.   „Poduszka”   Pogodna. Radosna. Lekka. Na wietrze jestem.   Tęsknię za talerzem. Przez całą sytuację przestał się ze mną spotykać. Tęsknię za nim. Pogodziłam się.   Dziękuję, że byłeś ze mną przez ten cały czas.   „Blok B”   Brak najdroższego przyjaciela. Zburzyli go miesiąc temu. Był dla mnie jak brat. Przepraszam, że ci nic nie powiedziałem.   Stoję. Moi mieszkańcy są pogodzeni. Są szczęśliwi. Może ja też powinienem.   Dziękuję ci Bloku A.   „Blok D”   A czy ktoś pamięta Blok C? Widzę jak przez mgłę. Dobre rzeczy tam mieszkały. Szkoda, że nikt o nich nie pamięta.   Bieda panowała u nich. Ale i tak lepiej im się żyło. Byli po prostu szczęśliwi. Może to wynikało, że nie przejmowali się niczym niż tylko przetrwaniem.   Dziękuję, że ja miałem lepszy start. Żałuję, że nie miałem takich rzeczy.   Wybacz, ale muszę sobie to wszystko przemyśleć. Ty idź na grób Bloku A. Pozdrów go ode mnie.   „Stare mieszkanie i kotek”   Pozostawili. Czy czuję gorycz? Nie. Został ze mną ten biały kotek.   Dawał mi ciepło, dopóki nie zburzyli całego bloku. Udało mi się znaleźć inne. Ciepłe ognisko. Rodzinna miłość.   Dziękujemy za siebie.   „Kosz na śmieci”   Nóż do mnie chodziła. Miotła do mnie chodziła. Łyżka do mnie chod ziła. Karmili mnie ich zmartwieniami.   Ale czy ktoś mnie słuchał? Ze smutkiem przyznaje, że nie. Ale nie mam nic im za złe. Byli jedynymi, którzy do mnie przychodzili.   Dziękuję wam za to że sprawiliście że poczułem się czymś.                
    • Zamierzona dominacja formy nad treścią wypowiedzi. Forma jest ważnym i samoistnym celem u ciebie - w tym wierszu.   1. Każda z 7 pierwszych linijek jest złożona z dwóch samodzielnych elementów.  2.W lewej kolumnie wiersza "połówki wierszy" wchodzą ze sobą w rymy i rytmy. 3. Dwie ostatnie linijki tworzą puentę, osobną całość, refleksję podmiotu lirycznego. Pzdr  
    • i nadchodzi ta wiosna w której słychać ptaków liryczny śpiew wiosna ta kolorem drzwi odmłodzi co otwiera na oścież wiesz niebem ona taka kobaltowo pycha taka schludnie całkiem miła a na powitanie ciebie mocno znowu radość w wiosny łyk w blask polubiła ta wiosna to zimy jak co roczne zapomnienie to czarodziejskie nowo to miłosne odmłodzenie wszystko kwitnie no i łąki też w końcu swą piersią zaśpiewają bo serduszkiem promienie słońca tudzież nas witają będzie piękny kwiecień no i rodny złoty maj dorodny w las kotek mi tu ładnie teraz proszę aby graj lecie głodny będzie dużo kwiatów naj tych nośnych ulic drzewach i ptaszyny co mi raj doraźnie dłoń podgrzewa a w marcu jak w garncu coś się jakby poruszy rzucimy marzannę no i sen o wiośnie się nam wzruszy to ten który nosiliśmy tej zimy ochłodzeni a on rodnym okiem bladym świtem świat nasz w końcu zmieni jeszcze kaczeńce się podniosą w tych młodych miłosnych glebach jeszcze wierzby zapłaczą w letnich podniebnych siewach jeszcze Krokusy i fiołki olśniewają swym dorodnym plonem wiosennie woń dobywają jeszcze Tatry pokażą swą złotą wiosny naturę co zboże blaknie miłości w lecie które zwierzyna odrodzi się z zimowego zapomnienia wszystko rozchodzi się bez trosk do życia i zwątpienia bo te liście które brodzą potem będą sobie ssać to co było deszczem co im można było latem grać na fortepianie i na mandolinie i akordeonie ta wiosna tak szybko nie minie ona płonie
    • @Charismafilos mam wierszyk ale się w jęzor ugryzę

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Idę spać bo mnie tu bałamucisz  Dobranoc Dawid i nie siedź za długo bo Cię oczy będą bolały
    • @Gosława i w te słowa ją nieśmiało klecić mowę swą wspaniałą Skoro już mnie panienka tak bez gaci zobaczyła I tak miła dla mnie raczyć była Przyjmę i zapaskę i pantalony ale tylko od mej przyszłej żony ;)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...