Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Rzeczywiście wczoraj jakoś się zaaferowałem, dlatego bardzo mi głupio i jeszcze raz przepraszam.
Dziełem bym tego nie nazwał, raczej zabawą, natomiast czasem stwierdzenia "nie rozumiem i tyle" albo ten fragment jest grafomański i tyle wywołują u mnie reakcję nerwową (bardzo rzadko i muszę mieć zły dzień/wieczór, co oczywiście sprawy nie tłumaczy).
Bo każdy ma prawo do subiektywnej opinii nie tłumacząc dlaczego, to jasne.



Hmm, postaram się przemyśleć niefortunność tych wersów, bo wg mnie one tam pasują. Nie jako wyrwane z kontekstu ale w tej całości zwrotki jakie są, łącznie z dwuznacznością katarakty.
Co więcej, wydaje mi się że właśnie te wersy nawiązują mocno do obrazowego stylu Tarkowskiego.
I właśnie dlatego takie słowa zostały tam zamieszone.

Co do wklejania cudzych wierszy, właśnie nie byłem pewien czy to jest przyjęte tutaj, dlatego odesłałem a nie wkleiłem.

Co do tekstów - luster, jednym z moich założeń jest pisanie na gorące, brak poprawiania, cyzelowania itd. - bo odbicie jest czymś chwilowym i choć można się później "uszminkować" to jednak przelotnie odbijając się odbija się chwila. Mój tekst powstał w ok 20 min. i nie był poprawiany, co oczywiście jest wielkim zarzutem biorąc pod uwagę ugruntowanie rozumienia ars poetica jako znojnej dłubaniny nad doskonałą formą..

Co do tłumaczeń..uważam ten przekład polski za w miarę zgrabny, choć niestety nie wiem kto autorem, a Twoje uwagi o śpiewności, przekładzie itd. oczywiście bardzo celne i nic dodać nic ująć..

pozdrawiam i dziękuję za dużo konkretów!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nieporozumieniem jest to, jak widzę, że masz bardzo ścisłe pojęcie lustra.
Co do konsekwencji wypowiedzi - różnie to jest z konsekwencją lustra.
Bo można nie tyle widzieć w lustrze, co być po drugiej stronie lustra, a tam jak wiadomo
z ""Alicji" z konsekwencjami naszego prototypowego świata jest bardzo różnie :)
Tak, to byłaby bardzo formalna rzecz wtedy i niewątpliwie jeszcze ciekawsza.
Moje lustra sobie mocno pofolgowały w tym zakresie :)

Być może nie powinienem jednak mówić o lustrze i tekstach lustrzanych bo to prowokuje
takie rozumienie tych prób jak Twoje i to wyrażone powyżej bardzo celnie.


Można by spróbować się zabawić i odbić, dajmy na to, bardzo lustrzano - formalnie -
jakiś tekst. Ty i Ja. Ciekawe jak by to wyszło..
Opublikowano

No dobrze, skoro można tu wklejać cudze wiersze, to dla porównania wkleję lustrzany (krzywe lustro!!) dla Miłosza.
Najpierw oryginał, później mój.


ALKOHOLIK WSTĘPUJE W BRAMĘ NIEBIOS

Jaki będę, Ty wiedziałeś od początku.
I od początku każdego żywego stworzenia.

To musi być okropne, mieć taką świadomość,
w której są równoczesne
jest, będzie i było.

Żyć zaczynałem ufny i szczęśliwy,
pewny, że dla mnie co dzień wschodzi słońce,
i dla mnie otwierają się poranne kwiaty.
Od rana do wieczora biegałem w zaczarowanym ogrodzie.

Nic a nic nie wiedząc, że Ty z Księgi Genów
wybierasz mnie na nowy eksperyment,
jakbyś nie dosyć miał na to dowodów,
że tak zwana wolna wola
nic nie poradzi wbrew przeznaczeniu.

Pod twoim ubawionym spojrzeniem cierpiałem
jak liszka żywcem wbita na kolec tarniny.
Otwierała się przede mną straszność tego świata.

Czyż mogłem nie uciekać od niej w urojenie?
w trunek, po którym ustaje szczękanie zębami,
topnieje gniotąca pierś rozpalona kula
i można myśleć, że jeszcze będę żyć jak inni?
Aż zrozumiałem, że tylko błądzę od nadziei do nadziei
i zapytałem Ciebie, Wszechwiedzący, czemu
udręczasz mnie. Czy to próba, jak u Hioba,
aż uznam moją wiarę za ułudę
i powiem: nie ma Ciebie ni twoich wyroków,
a rządzi tu na ziemi tylko przypadek?
Jak możesz patrzeć
na równoczesny, miliardokrotny ból?

Myślę, że ludzie, jeżeli z tego powodu nie mogą uwierzyć,
że jesteś, zasługują w Twoich oczach na pochwałę.

Ale może dlatego, że litowałeś się bez miary, zstąpiłeś na ziemię,
żeby doznać tego, co czują śmiertelne istoty.

Znosząc ból ukrzyżowania za grzech, ale czyj?
Oto ja modlę się do Ciebie, ponieważ nie modlić się nie umiem.

Bo moje serce Ciebie pożąda, choć wiem, że nie uleczysz mnie.

I tak ma być, żeby ci, którzy cierpią, dalej cierpieli, wysławiając
Twoje Imię.

----

A TERAZ KRZYWE LUSTRO





Bo w wieczności nie ma żadnego
wczoraj ani jutro, a tylko Teraz.

Mistrz Eckhart




Jaki jestem w okamgnieniu tego co teraz,
zeszłej czy następnej zimy?
Wolność i wola, ta jej część nieodrodna - w Tobie,
we mnie i w każdym stworzeniu rozbite naczynie.

Żyć zaczynałem w strachu,
rankiem skulony pod stołem w bawialni,
pewny, że świat wali się na głowę.
Lecz wszystko dookoła pulsowało życiem:
pęknięta gumowa piłka, drewno, zwłoki owada.

Dorastając eksperymentowałem z sobą,
jak być innym, zabić strach.

Ta tak zwana wolna wola zaprawdę istnieje.
Wybierałem. Moje stopy przekraczały przeznaczenie,
pnąc się mozolnie w poprzek koleiny.
Kilka razy przewróciłem się na grzbiet,
wywijałem odnóżami w powietrzu. Nadchodził Twój podmuch.

Wielokroć zwieść mnie chciało marzenie!
Byłem – lub myślałem, że będę – to grzech przeciw wieczności.

Nie myślę jednak tylko o sobie. Gdy dotyka mnie przypadek:
jak mógłbym zaplanować wtedy własną korzyść?

Wstydzę się tego, że równoczesny miliardokrotny ból tak mało mnie obchodzi.
Co myślę i co piszę, nie cierpiąc głodu, żując słowo, bezkrwawie.

Czy był jakiś pierwszy grzech? I czyj?
Niedługo wieczór, czekam na to, co jak zwykle wybiorę.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nieporozumieniem jest to, jak widzę, że masz bardzo ścisłe pojęcie lustra.
Co do konsekwencji wypowiedzi - różnie to jest z konsekwencją lustra.
Bo można nie tyle widzieć w lustrze, co być po drugiej stronie lustra, a tam jak wiadomo
z ""Alicji" z konsekwencjami naszego prototypowego świata jest bardzo różnie :)
Tak, to byłaby bardzo formalna rzecz wtedy i niewątpliwie jeszcze ciekawsza.
Moje lustra sobie mocno pofolgowały w tym zakresie :)

Być może nie powinienem jednak mówić o lustrze i tekstach lustrzanych bo to prowokuje
takie rozumienie tych prób jak Twoje i to wyrażone powyżej bardzo celnie.


Można by spróbować się zabawić i odbić, dajmy na to, bardzo lustrzano - formalnie -
jakiś tekst. Ty i Ja. Ciekawe jak by to wyszło..


moje zasoby skromne - nie śmiem w szranki stawać.
Opublikowano

W szranki z kim?
Z poetami? Ze mną w ogóle w szranki stanąć nie można, bo nie jestem, na szczęście, poetą.
"wiersze" lustrzane to zabawa, choć jak widać nawet przy zabawia można się zaperzyć (co smutne), ale jak to pisał Witkacy, po pewnej dawce alk i przy nienajlepszym wieczorze, nie ma nasycenia dla takiego pana..wójtowi wsi się zdaje że jest prezydentem kuli ziemskiej a mała świnka biznesowa transaktorem wszechmamony :)

Ma Pani bardzo ciekawy chujowy wiersz, też popełniłem taką poważną - niepoważną zabawę, jak znajdę wkleję..

Opublikowano

MN

Ależ proszę mówić. Byle konkretnie. Ja też bowiem wielu rzeczy nie rozumiem (np Fenomenologii ducha Hegla albo programu PIS-u). Tzn zrozumieć jakoś można ale raczej woli się przemilczeć..

Problem polega czasem na tym, że (naprawdę, ja dobrze to rozumiem psychologicznie) ktoś jest pewnym guru w pewnym gremium, np opublikował kilkadziesiąt tekstów w danym miejscu itd., i wtedy zdaje się, że jak napisze: "nie rozumiem" to już jest cenzurka nie do zdarcia..

To tak jak w Erystyce świetnego swoją drogą literata Schopenhauera.
Gdy Kant wystąpił ze swoją krytyką filozofii większość profesorów szkoły eklektycznej, która się miała za autorytety ogłosiła po prostu: NIE ROZUMIEMY. I byli kontenci, że w ten sposób odparli nową, niezrozumiałą filozofię (na zasadzie: to bzdura, bo my nie rozumiemy, a my wyznaczamy standardy tego co warto rozumieć, a reszta to albo bełkot albo głupota). Dopiero jak się im łopatami do głowy zaczęło kłaść, tłumacząc jak dla dziecka co i jak, to rzeczywiście okazało się ŻE NIE ROZUMIELI. I stracili wtedy trochę humor..

Przepraszam Pana za wczoraj i pozdrawiam, życząc nie tracenia humoru

Opublikowano

ciekawsze od wiersza są komentarze, które usilnie bronią wiersza. A skoro wiersz się nie broni sam to znaczy, że coś niecoś z nim musi być.

w świecie internetu dystans to znaczące słowo( w którym jest spokój i cisza) a tu tak wiele hałasu. I na co to wszystko?
nudziłem się podczas czytania, a jako czytelnik mam do tego pełne prawo i subiektywnie powiem że nie będę się spierał o erudycję ,intelekt, po prostu poczytam coś ciekawszego
pozdr

Opublikowano

Przy całej oprawie teoretycznej, którą zafundował autor, tekst nadal kojarzy się jedynie z zabawą : mamy dwa prawie identyczne obrazki, znajdź siedem różniących je szczegółów...
Satysfakcja z lektury podobna...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Lecterku powtarzasz się, a to bardzo źle, zniknął "Gdańsk" mam nadzieję, że się cieszysz, szykanujesz wiersze, a żadnego uzasadnienia nie dajesz, żałosne są Twoje komentarze jak i "łzy - kosz cebuli", nigdy nie zrozumiesz moich wierszy, po co więc wsadzasz patyk w mrowisko - psujesz bezbronne i delikatne...
Opublikowano

Ja nie wiem..po prostu nastawiłem się na pewne konkrety i stąd pewne rozczarowanie.

Niech nam Hanibal napisze dwa wersy
które podwójnie się rymują, w środku i na końcu.
A jeśli, porównuje do tej gry dziecięcej
kto znajdzie różnice, niech się zmierzy z Arsenijem
wice, moje i nie tylko, śmiechem go zabiją
płaczą oczy cebulą, czy czosnkiem się smieją?


zdrovia :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kuriozalne, jak to niektórzy lubią się dobijać, tkwiąc tutaj uczepieni (zębami, pazurami.... majtkami? ;)
szczególnie kogo masz na myśli, wszyscy wiedzą - dzięki ;D
f.isiu, zazdrość... czego?
że jeszcze nie odeszłam z tego portalu z moimi seksownymi majtkami - nie zamierzam stąd odejść w najbliższym czasie, a majteczki właśnie ściągam i co?
widzisz coś? hi, hi...
pazurki jak zawsze...
ząbki białe, bielusieńkie i ten uśmiech zniewalający.
może bolą moje wiersze, więc nie czytać.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @beta_b Beatko bardzo Ci dziękuję za miłe słowa

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Staram się w tych moich wiersz ach przemycić odrobinę swojskości ale też niepokoju  Chyba się czasami udaje Przytulam Cię mocno
    • @Konrad Koper Mi się to wydaje mądrą przestrogą, w końcu nie wiemy co spotkamy na drugiej planecie, czy księżycu. Lepiej zawsze podchodzić do takich rzeczy z dystansem. Tak też jest w życiu, jeśli ktoś jest nieznajomy, musimy go najpierw poznać, nim mu zaufamy.  
    • "In uno corpore duo reges perpetuo bellant."   "Errare Humanum Est"   Dawno temu, to miejsce  było skrawkiem ziemskiego Edenu. Malowniczy krajobraz, skaziły cienie flag, proporców i włóczni. Końskie kopyta zryły świeżą trawę  a blaszane stopy rycerzy zgniotły opór powojów, ostów i maków. Lecz ta bitwa była  niezwykle ważna i potrzebna. Decydowała o  strategicznej pozycji hegemona. O nowym kierunku rozwoju. O życiu w dostatku  lub niewoli w kajdanach.     Umysł był tym który się bronił. Zimny, analityczny, szczegółowy  i do bólu drobiazgowy. Każda strategia. Każdy plan. Był przemyślany i doprowadzony do perfekcji. Musztra wojsk, trwała nieustannie. Bez względu na pogodę czy porę dnia. Jego wojska były znane  z okrucieństwa,  braku litości  i walki do ostatniej kropli krwi. Cyborgi a nie ludzie  o wyłączonych uczuciach. Na godłach chorągwi jazdy ich sentecja. Quidquid agis,  prudenter agas et respice finem. Każda lekkość bytu czy obyczaju, karana jest tu śmiercią. Kat jest ich ramieniem sprawiedliwości  a kostucha najbliższym przybocznym. Jest to kraj filozofów, myślicieli, mistrzów duchowych, rojalistów  i twardych, pozbawionych złudzeń osób.     Serce było agresorem. Jak zawsze. Dzikie to wojska a raczej zgraja. Zagony tubylców, wychowanych na  złotej wolności, czystym powietrzu  i życiu chwilą. Żyli w namiotach. Małych otoczonych ostrokołem wioskach gdzie jedynym panteonem  była indywidualna fantazja. Czcili bezbożne praktyki. Co dzień inna kobieta,  inna potrzeba, zachcianka. Amor vincit omnia. Tak zwykli powtarzać między sobą. Byli nieobliczalni, nieodgadnieni w czynach. Zabijali w imię miłości  i za nią gotowi byli ponieść ofiarę. Kochali ich bogowie, aniołowie, artyści i poeci. Lecieli zawsze  jak na niewidzialnych skrzydłach. Robili rzeczy wielkie acz głupie. Rozsądek był u nich karany wygnaniem. Wstrzemięźliwość pomijana milczeniem. Kochali po równo. Wino, śmiech i kobiety.     Starli się w tym miejscu. Komórki umysłu i serca. Bitwa była krwawa  i pozbawiona nawet krzty  honoru czy miłosierdzia. Dobijano rannych,  tratowano pozbawionych broni. Rozsieczono wielu dumnych bohaterów. Trwało to wiele dni i nocy. Gdy krzyki, pieśni i rozkazy ucichły. Ciała rozognione rozkładem, utworzyły doczesny kobierzec.     Nie wygrał nikt. Choć to obrońcy ponieśli dotkliwsze straty. W ramach rozejmu,  najeźdźcy wymusili na władcy umysłu, niesamowitą zniewagę. Przyjęcie do swego pałacu  najpiękniejszej córki króla serc. Umysł bronił się zaciekle. Ale musiał pojąć ją za żonę. Uległ temu koniowi trojańskiemu, wprowadzonemu zdradliwie do pałacu. I wreszcie pokochał ją tak  jak kochał swą dumę.     A to miejsce bitwy. Jak widzisz teraz jest tutaj las. Cichy i mroczny. Wyrosły tu przedziwne gatunki drzew. Niektórzy twierdzą, że wykiełkowały wprost  z ciał martwych wojowników. Ich liście ronią perłowe, słone łzy. Szmer wichru zdaje się krzykiem poległych. Kory ich pomarszczone nie czasem  a słowami miłosnych wierszy. W świetlistych koronach, połyskują złote freski. Aniołowie tańczą z mędrcami. Śmierć gra w kości z Bogiem. Nocami płoną tu błędne ogniki dusz. To pozostawieni na wieczną wartę trubadurzy. Okaleczeni, kalecy, ślepi. Snują się po dukcie jak dziki gon. Śpiewają głośno  to o miłości to znów o śmierci. Raz straszą to znów pocieszają, poetów i kochanków  którzy stracili rozum przez serce. I snują się wraz z trupą po lesie. Szukając sensu  w wiecznej, ludzkiej sprzeczności.            
    • @Poet Ka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • na saksofon, bas i tęsknotę   Z tęsknoty budzę się. Z tęsknoty kradnę czas. Z tęsknoty widzę cię, jak korytarzem gnasz.   Z tęsknoty do ciebie łbem o parapet walę. Jest jakiś kres miłosnych scen… jest jakiś kres.   Z tęsknoty buduję zamek, poskramiam czas. Z tęsknoty widzę cię, jak korytarzem gnasz.   Z tęsknoty cię zamknę, uwiężę cię w nim. Z tęsknoty do ciebie już nawet nie będę pił.   Ile razy w samotności sam byłem… Ile razy w samotności sam byłem.   Z tęsknoty do ciebie łbem o parapet walę. Jest jakiś kres miłosnych scen… jest jakiś kres.        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...