Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Poecicha szykuje śniadanie
nóż chrupocze po kruszącej się skórce
krojąc w kromki gąbczastą zawartość
obłym nożykiem delikatnie nakłada kremową
substancję smarującą, ździebełko szczypiorku
pasek papryki, plasterek szynki, i gotowe.

Złożona struktura przynosi oczekiwany efekt
masło śmietankowo rozpływa się pod językiem
chwila sam na sam ze smakiem
cóż za relaks, po długiej, pełnej snów nocy.
Kanapka w niej, ona w kanapce.

Nieopatrznie włącza elektroniczny cyferblat
spływają z ekranu matrixa migoczące fale
gdzieś tam buzuje mętna otchłań na wierzch
wyrzucając bałwany białej piany.
- słowa, słowa, słowa.
Matnia w niej, ona w matni.

/W tym czasie 10 milionów wielkich wybuchów
powiela maszyna wgryzająca się
w miniaturowej wielkości ciemne wszechświaty
- Rolf Heuer pracuje nad projektem Atlas./

Poecicha odłącza się od cyberprzestrzeni
wychodzi z domu, starannie zamyka drzwi
rzucając krótkie „brry” mijanemu sąsiadowi
- wiatr zaświszczał jej w uszach -
i zastanawia się, czy to zupełnie dobrze
posiadać jednoznacznie określone kształty.

Odbiornik nastawia
na śpiewane przez ptaki
piosenki.


27.07.2010.
/b

Opublikowano

"Kanapka w niej. Ona w kanapce." - to otwiera wyobraźnę, od tego można zacząć smaczny wiersz, choć na innym poziomie niż celebracja stołu śniadaniowego...
:))
J.S

PS.;
wyrafinowanie spowolnienie akcji znakomicie pasuje do nowoczesnej prozy, a nawet do scenariusza filmowego, w poezji zawodzi - takie mam odczucie;
pozdrawiam
J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Błędnik - ewolucyjnie wypracowany zmysł równowagi związany z ciążeniem.
Wiem, że nie jest to tekst podany na tacy. Następny będzie przejrzystszy. obiecuję :)
  • 10 miesięcy temu...
Opublikowano

Niby prosty wiersz
Ale jak człowiek się przyjrzy widzi trochę złożony sens ludzkiego istnienia w skrupulatnie poukładanym świecie.
Nie ma w nim miejsca na chaos smutek ,elektronika służy pomocą.
Pachnie prozaiczną utopia stworzoną w pragnienich autorki.
Ups chyba poszedłem za daleko:)
Z Poważaniem kokopustelnik18

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




koko, nicponiu, przyznam, że niezręcznie rozmawia mi się z Twoim obecnym nickiem.
co do interpretacji, to moja odwrotna: proste sensy, technologia bardziej umysłu.

hej :)
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




koko, nicponiu, przyznam, że niezręcznie rozmawia mi się z Twoim obecnym nickiem.
co do interpretacji, to moja odwrotna: proste sensy, technologia bardziej umysłu.

hej :)
/b
To mów do mnie po staremu pozwolisz więc ze dokończę :
Ale jak człowiek się przyjrzy widzi trochę złożony sens ludzkiego istnienia w skrupulatnie poukładanym świecie.
Nie ma w nim miejsca na chaos smutek ,elektronika służy pomocą.
Pachnie prozaiczną utopia stworzoną w pragnienich autorki.
Jest to wyimaginowane marzenie spokoju i ogólnie przyjętego porządku
Autorka prawdopodobnie zmęczona doczesnym światem szuka pociech w prostocie
Zapomniała jednak ze każde jej słowo gest i myśl nosi w sobie jej cząstkę
Jej pragnienia marzenia przemyślenia
te chciane ale i te mimowolne nawet te podświadome
Buduje sobie świat w którym wszystko jest proste przyjazne pookładane i ukrywa go w prostej czynności rozpisując ja życiowo
Posiada to jednak i kolejne dno
Wcielając to w szatę poetycką
Wprowadza to wieloznaczeniowośc ukształtowaną na wielokierunkowe rozmyślania
co o tym sądzisz?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




koko, nicponiu, przyznam, że niezręcznie rozmawia mi się z Twoim obecnym nickiem.
co do interpretacji, to moja odwrotna: proste sensy, technologia bardziej umysłu.

hej :)
/b
To mów do mnie po staremu pozwolisz więc ze dokończę :
Ale jak człowiek się przyjrzy widzi trochę złożony sens ludzkiego istnienia w skrupulatnie poukładanym świecie.
Nie ma w nim miejsca na chaos smutek ,elektronika służy pomocą.
Pachnie prozaiczną utopia stworzoną w pragnienich autorki.
Jest to wyimaginowane marzenie spokoju i ogólnie przyjętego porządku
Autorka prawdopodobnie zmęczona doczesnym światem szuka pociech w prostocie
Zapomniała jednak ze każde jej słowo gest i myśl nosi w sobie jej cząstkę
Jej pragnienia marzenia przemyślenia
te chciane ale i te mimowolne nawet te podświadome
Buduje sobie świat w którym wszystko jest proste przyjazne pookładane i ukrywa go w prostej czynności rozpisując ja życiowo
Posiada to jednak i kolejne dno
Wcielając to w szatę poetycką
Wprowadza to wieloznaczeniowośc ukształtowaną na wielokierunkowe rozmyślania
co o tym sądzisz?


jeśli sens, to nie ludzkiego istnienia, a istnienia w ogóle i nie w poukładanym świecie, a w chaosie, bo taki nas otacza. elektronika jako narzędzie ewolucyjnie bardziej zaawansowanie niż kamień z pewnością otworzyła nową epokę i jak każde narzędzie służy użyciu, umiejętnemu użyciu i jak każde narzędzie należy wiedzieć, kiedy odłożyć, by zająć się innymi sferami życia, innymi jego elementami. Nie wiem, czy to wyimaginowane marzenie spokoju, ten spokój bierze się z harmonii, którą natura sama potrafi pięknie stworzyć. nam jako twórcom daleko do ideału stworzenia. nie nazwałabym tego pociechą, raczej odnalezieniem naturalnego zmysłu równowagi. Wiersz jest odpowiedzą na portalowy wściekły, zapieniony bełkot wynikający z mikroskopijnego, jak piksel ego. Takie osobniki używają netu jak kamienia do rozbijania innym osobnikom zębów i czaszek, zamiast znaleźć zastosowanie twórcze. Takie osobniki nic nie znaczą wobec potęgi umysłu, który jak zbiorowa świadomość popycha w międzyczasie świat do przodu. To pokazanie małości i marginalności tych burz w szklance wody, tych monitorowych aktów zaistnienia wobec prawdziwego istnienia własnego ja na tle całego horyzontu zdarzeń. i ten cud natury, olśniewający cud, którego zrozumienie przynosi dystans i błogi uśmiech. jest tyle wymiarów, w które można się dowolnie wpasować, tyle, ile jesteśmy w stanie dostrzec.

zagłębiając się w złożoności z uśmiechem pozdrawiam :)
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To mów do mnie po staremu pozwolisz więc ze dokończę :
Ale jak człowiek się przyjrzy widzi trochę złożony sens ludzkiego istnienia w skrupulatnie poukładanym świecie.
Nie ma w nim miejsca na chaos smutek ,elektronika służy pomocą.
Pachnie prozaiczną utopia stworzoną w pragnienich autorki.
Jest to wyimaginowane marzenie spokoju i ogólnie przyjętego porządku
Autorka prawdopodobnie zmęczona doczesnym światem szuka pociech w prostocie
Zapomniała jednak ze każde jej słowo gest i myśl nosi w sobie jej cząstkę
Jej pragnienia marzenia przemyślenia
te chciane ale i te mimowolne nawet te podświadome
Buduje sobie świat w którym wszystko jest proste przyjazne pookładane i ukrywa go w prostej czynności rozpisując ja życiowo
Posiada to jednak i kolejne dno
Wcielając to w szatę poetycką
Wprowadza to wieloznaczeniowośc ukształtowaną na wielokierunkowe rozmyślania
co o tym sądzisz?


jeśli sens, to nie ludzkiego istnienia, a istnienia w ogóle i nie w poukładanym świecie, a w chaosie, bo taki nas otacza. elektronika jako narzędzie ewolucyjnie bardziej zaawansowanie niż kamień z pewnością otworzyła nową epokę i jak każde narzędzie służy użyciu, umiejętnemu użyciu i jak każde narzędzie należy wiedzieć, kiedy odłożyć, by zająć się innymi sferami życia, innymi jego elementami. Nie wiem, czy to wyimaginowane marzenie spokoju, ten spokój bierze się z harmonii, którą natura sama potrafi pięknie stworzyć. nam jako twórcom daleko do ideału stworzenia. nie nazwałabym tego pociechą, raczej odnalezieniem naturalnego zmysłu równowagi. Wiersz jest odpowiedzą na portalowy wściekły, zapieniony bełkot wynikający z mikroskopijnego, jak piksel ego. Takie osobniki używają netu jak kamienia do rozbijania innym osobnikom zębów i czaszek, zamiast znaleźć zastosowanie twórcze. Takie osobniki nic nie znaczą wobec potęgi umysłu, który jak zbiorowa świadomość popycha w międzyczasie świat do przodu. To pokazanie małości i marginalności tych burz w szklance wody, tych monitorowych aktów zaistnienia wobec prawdziwego istnienia własnego ja na tle całego horyzontu zdarzeń. i ten cud natury, olśniewający cud, którego zrozumienie przynosi dystans i błogi uśmiech. jest tyle wymiarów, w które można się dowolnie wpasować, tyle, ile jesteśmy w stanie dostrzec.

zagłębiając się w złożoności z uśmiechem pozdrawiam :)
/b
Trochę się nie zrozumieliśmy
mój opis dotyczył głębi ciebie ukrytej za tym opisem
To co napisałaś jest jak na tacy podane w metaforze utworu
Mi jednak chodziło o pójście w drug stronę
Skoro utwór jak mówisz pokazuje pewne ludzkie tendencje
To autor może mieć dwa cele
Albo to pochwala albo to potępia
każda z tych dróg prowadzi do bardziej ukrytego i złożonego sensu utworu
Skoro potępiasz ludzkie zachowania wynikające z ludzkiej natury
Pokazujesz tym samym jakie rozwiązania ty byś preferowała

,,To mów do mnie po staremu pozwolisz więc ze dokończę :
Ale jak człowiek się przyjrzy widzi trochę złożony sens ludzkiego istnienia w skrupulatnie poukładanym świecie.
Nie ma w nim miejsca na chaos smutek ,elektronika służy pomocą.
Pachnie prozaiczną utopia stworzoną w pragnienich autorki.
Jest to wyimaginowane marzenie spokoju i ogólnie przyjętego porządku
Autorka prawdopodobnie zmęczona doczesnym światem szuka pociech w prostocie
Zapomniała jednak ze każde jej słowo gest i myśl nosi w sobie jej cząstkę
Jej pragnienia marzenia przemyślenia
te chciane ale i te mimowolne nawet te podświadome
Buduje sobie świat w którym wszystko jest proste przyjazne pookładane "

To jest to co według mnie chcesz przedstawić tym ,,ludziom" jako to
co mogą umieścić w miejsce tego co potępiasz

Wiem że może potępianie to ostre słowo ale mimo wszystko prawdziwe.

Chodzi mi o to że skoro mówisz A głośno podświadomie mówisz B
działa to tak jak świadome ,,kocham cię" i podświadome ,,zależy mi , martwię się"

Jestem człowiekiem który szuka drugich den , głębszych myśli ukrytych kontynuacji

Mam nadzieje że nie motam za bardzo
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



kurczę, wszyscy mnie uważają za utopistę, może mają rację, ja jednak wszędzie widzę postęp i sens, jakiś sens. kwestia punktu widzenia i sposobu patrzenia. w tym wierszu akurat faktycznie peel jest tożsamy z autorem, autor wypowiada się wierszem. tak. bez podświadomości, w pełni świadomie. nie potępiam, ale wartościuję i odrzucam ze swojego świata. co inni zrobią, to już inna sprawa. w tym wypadku mówię tylko za siebie. to przestrzeń budowana w mojej świadomości. jest takie powiedzenie, że czasy są takie, jacy my jesteśmy. warto o tym pamiętać. pewien element odpowiedzialności za całokształt dobrze wpływa na nasze decyzje. czyż nie? relacja ja i świat jest aktywna. tak, ja wybieram śpiewające ptaki, czyż nie są piękne i genialne? ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



kurczę, wszyscy mnie uważają za utopistę, może mają rację, ja jednak wszędzie widzę postęp i sens, jakiś sens. kwestia punktu widzenia i sposobu patrzenia. w tym wierszu akurat faktycznie peel jest tożsamy z autorem, autor wypowiada się wierszem. tak. bez podświadomości, w pełni świadomie. nie potępiam, ale wartościuję i odrzucam ze swojego świata. co inni zrobią, to już inna sprawa. w tym wypadku mówię tylko za siebie. to przestrzeń budowana w mojej świadomości. jest takie powiedzenie, że czasy są takie, jacy my jesteśmy. warto o tym pamiętać. pewien element odpowiedzialności za całokształt dobrze wpływa na nasze decyzje. czyż nie? relacja ja i świat jest aktywna. tak, ja wybieram śpiewające ptaki, czyż nie są piękne i genialne? ;)


musisz pamiętać jako autorka o swoich rolach
Wieszcz Moralizator wzbudzacz sumienia
jako poeci jesteśmy Mediami ale zarazem czymś kompletnie przeciwnym
Mamy te same możliwości ale my jesteśmy wolni
Kształtując i ukazując swój świat podświadomie chcesz kogoś czegoś nauczyć do czegoś przekonać
Jako Media jednak nie tworzymy opinii a kształtujemy osobowość
mówiąc a wręcz krzycząc wytykamy światu co złe i chwalimy co dobre
Poezja nie umrze dopóki świat nie stanie się taki jak w 2 części mojego wiersza ,,dwie strony medalu" niedawno dodałem i zapraszam do komentowania i oceny obu
Mnie właśnie chodzi o naszą odpowiedzialność nie tylko jako twórców ale i jako ludzi bo życiem też można uczyć
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



kurczę, wszyscy mnie uważają za utopistę, może mają rację, ja jednak wszędzie widzę postęp i sens, jakiś sens. kwestia punktu widzenia i sposobu patrzenia. w tym wierszu akurat faktycznie peel jest tożsamy z autorem, autor wypowiada się wierszem. tak. bez podświadomości, w pełni świadomie. nie potępiam, ale wartościuję i odrzucam ze swojego świata. co inni zrobią, to już inna sprawa. w tym wypadku mówię tylko za siebie. to przestrzeń budowana w mojej świadomości. jest takie powiedzenie, że czasy są takie, jacy my jesteśmy. warto o tym pamiętać. pewien element odpowiedzialności za całokształt dobrze wpływa na nasze decyzje. czyż nie? relacja ja i świat jest aktywna. tak, ja wybieram śpiewające ptaki, czyż nie są piękne i genialne? ;)


musisz pamiętać jako autorka o swoich rolach
Wieszcz Moralizator wzbudzacz sumienia
jako poeci jesteśmy Mediami ale zarazem czymś kompletnie przeciwnym
Mamy te same możliwości ale my jesteśmy wolni
Kształtując i ukazując swój świat podświadomie chcesz kogoś czegoś nauczyć do czegoś przekonać
Jako Media jednak nie tworzymy opinii a kształtujemy osobowość
mówiąc a wręcz krzycząc wytykamy światu co złe i chwalimy co dobre
Poezja nie umrze dopóki świat nie stanie się taki jak w 2 części mojego wiersza ,,dwie strony medalu" niedawno dodałem i zapraszam do komentowania i oceny obu
Mnie właśnie chodzi o naszą odpowiedzialność nie tylko jako twórców ale i jako ludzi bo życiem też można uczyć


nie miałam zamiaru nikogo uczyć. choć mnie postawy niektórych wiele nauczyły :)
zajrzę, hej :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @MIROSŁAW C. dzięki piękne
    • @Łukasz Wiesław Jasiński Dziękuję! No cóż, starałam się przejrzyście, logicznie, po prostu. Pozdrawiam 
    • @Poet Ka, dziękuję i pozdrawiam.
    • Wszystkiego, co wiem, nauczyłem się od czarownic. Paracelsus
    • 20:48 M. 7 Al-Si [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jacques Brel Jeśli mam mieć tylko Twój żar, by odziać nas w cud I ubrać w słońca czar przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jest mojej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać - w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę Za bolączki, jakie zna świat, Jak trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ofiarować tym, których jedyna gra To wejść w światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I tylko ten hymn, co ciszę skradł, By werblowi kazał, by zamilknąć chciał Wtedy, mając jedynie za broń Siłę, którą daje Twój żar, Wtedy ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę....( I. Od chryzantemy do chryzantemy Rozpadają się przyjaźnie Od chryzantemy do chryzantemy Zanikają w naszej jaźni ci, których kochaliśmy. Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok. Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zawlec znów swoje kości stare Do słońca, aż do lata, Do wiosny, aż do jutra... Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zobaczyć raz, czy rzeka Ciągle jeszcze czeka, czy zatoka Jest dalej przystanią, znów tam stanąć... Zaraz będę, za parę chwil Ale dlaczego ja, czemu teraz Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, Zawsze byłem tylko przybyszem... Od chryzantemy do chryzantemy Za każdym razem coraz bardziej stary, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej nie do pary... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów wsiąść w miłość, na gapę, Jak wsiada się w autobus, By już nie być sam, By być na czyimś progu, Znowu czuć się dobrze, tam... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów gwiazdami nakarmić Drżące ciało i paść martwy Miiłością spalony jak słońcem, Z sercem spopielonym... Zaraz będę, za chwilę.,. To nawet nie ty jesteś wcześniej - To ja już się spóźniłem Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, że będę Czy kiedykolwiek byłem kimś innym, niż przybyszem"? II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości )zgrubny( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałam/liśmy się w powietrza ]dal[ I każdy tu pamięta kąt, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y swąd); Nic nie przypomina(ło) niczego innego(whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(to błąd!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dniaWciąż cię kocham, wieszKocham cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki) szarmanckiego( -księcia Od czasu (do czasu), traciłe/am }cię{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku] ]w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/jak kwlazł, właz Aby się zestarzeć, nie będąc dorosłymi {zejdź z ganku!} Im więcej czasu nas otacza I tym więcej )czasu( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[nagra,cza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę mniej, wkrótce Rozpadam się trochę później] kawałki/na[ Mniej chronimy nasze sekrety (przed/po wódce) Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia… Na której nie ma Ni zwierza, Ni człowieka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, bezoddech... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczyny w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje... ─── WAŻNE STRONY

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W porcie Amsterdam W porcie Amsterdam Są żeglarze, co śpiewają I sny, co sen odbierają, U wybrzeży portu Amsterdam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy śpią Jak sztandary, co lśnią Wzdłuż ponurych brzegów. Tam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy umierają Pełni piwa i dramatów z annałów O świcie, tam w porcie Amsterdam. Lecz w porcie Amsterdam Są żeglarze, co rodzą się W gęstym upale i nie rzadszej mgle Od oceanów ospały port Amsterdam, tam. ─── W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy chcą jeść Na zbyt białych obrusach, jak ich życia treść Ociekająca rybami – port Amsterdam. To nie przystań dla dam! Pokazują ci zęby całkiem połamane, Które sprawiają, że chcesz W jabłko Fortuny wgryźć się, Aby księżyc ubolewał, Że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem żołądka treść... W samym jądrze frytki, Którą biorą w swoją wielką dłoń, By wrócić, wstają ze śmiechem do bitki. W burzliwym hałasie Zapinają rozporki i wychodzą, bekając w niedoczasie. W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, Pocierając brzuchy, jak zwyczaj każe, O brzuchy kobiet. Kręcą się, tańczą jak w żałobie, Jak wypluwane słońca, W rozdartym dźwięku skwaszonego akordeonu, tak bez końca. Wykręcają szyje, Aby lepiej słyszeć swój śmiech, co buty szyje, Aż nagle akordeon gaśnie. Wtedy z poważnym gestem, a potem z dumnym spojrzeniem, tak właśnie, Wyciągają swoich bękartów z powrotem na światło dzienne I piszą testament w synaptyczny atrament.... ─── W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, którzy piją, I piją, i piją znowu, I piją jeszcze trochę, każdy sam. Piją za zdrowie Amsterdamskich kurw Z Hamburga czy gdzie indziej tam: Z wszystkich tych dziur. Wreszcie piją zdrowie dam, Które im udzieliły swoich pięknych ciał, Które dają im swoją cnotę cnót, Za złotą monetę obciągają drut. A kiedy wreszcie nasycą się, Wtykają nosy w niebo, Wydmuchują nosy w całun gwiazd, Sikają się, jakby im zbierało się na płacz Nad niewiernymi kobietami, z którymi trzeba... W porcie Amsterdam, W porcie Amsterdam, W porcie nie dla dam, Porcie, gdzie każdy sam. ─── Marieke Jacques Brel Aj Marieke, Marieke Kochałam cię tak cudnie Między wieżami Gandawy I Brugii Aj Marieke, Marieke Dawno temu, zmienne l złudnie Między wieżami Brugii i Gandawy Bez miłości, cudnej miłości Wiatr wieje, cichy wiatr Bez miłości, pełnej miłość Morze płacze, szara morza dal... Bez miłości, cudnej miłości Światło cierpi, światło w cień A piasek trze moją ziemię przemiłą Moją płaską ziemię, o mojej Flandrii sen Aj Marieke, Marieke Flamandzkich nieb Kolor wież Z Brugii i Gandawy niesie się Aj Marieke, Marieke Flamandzkie niebo daję w zastaw Płacz ze mną Od Brugii do Gandaw Bez miłości, cudnej miłości Gdy wieje wiatr, to już koniec Bez miłości, pięknej miłości Gdy morze płacze, już skończone Bez miłości, gdzie jest cudna miłość? Gdy światło cierpi, wszystko w cień A piasek harata moją ziemię, co skryła... Moja płaska ziemia, mój o Flandrii sen. Aj Marieke, Marieke Me flamandzkie niebo nieb Czy było ciężkie zbyt, Marieke? Z Brugii aż do Gandawy het? Aj Marieke, Marieke Od twoich dwudziestu lat Które tak pokochałem w mig? Z Brugii do Gandawyv aż Bez miłości, cudnej miłości Gdy śmieje się diabeł, czarny czort Bez miłości, pięknej miłości Gdy moje serce płonie, me serce, bo; Bez miłości, cudnej miłości Gdy umiera lato, smuci się czas A piasek szoruje moją ziemię tak miło Moja płaska ziemio, o Flandria na 5 Aj Marieke, Marieke Czas powraca powraca czas Z Brugii do Gandaw żyje w nas Aj Marieke, Marieke Zawraca czas Gdy kochałaś mnie Z Brugią i Gandawą wraz Aj, Marieke, Marieke Wieczorem w sam raz Entre les tours De Brugges à Gand Aj, Marieke, Marieke Każdy staw Otwiera wrota bram van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4)  III. Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas - Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wiedząc jak Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot  [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Ja dam ci Perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada znów I wydrążę z ziem Aż po śmierci tlen by skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę świat, gdzie miłość będzie królem twym miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów słów Bez sensu, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli razy dwa Jak płoną serca ich I: opowiem ci Baśń, jak ten król Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... widzieliśmy nie raz jak Ogień tryska znów Z góry starej jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem lepszy diamentów plon, Niż z kwietniów wszech, bo on.. A gdy nadejdzie sen niebo w ogniu ma stać Wtedy Czerwień i Czerń swój ślub będą brać Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi... Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ... Tańczę i śmieję się I słuchając cię Śpiewam, a potem milknę jak i gdzie... Daj mi ostać się Jako cień twego cienia cień twojej ręki cień,a nawet cień twojego psa Nie zostawiaj mnie  Nie zostawiaj, już... Mnie nie, nie Nie zostawiaj, tuż... ... Tuż ...   @Michał Pawica## Wstęp: List otwarty do Mistrza Wojciecha    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...