Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

czasami mocno wierzę…
że to uczucie nie zniknie ..a jednak
znów pustka, drżenie
samotnie na łóżku liczę na palcach cierpienia
jakie to piękne prawda?
Usta zapomniały jednego słowa
lub serce utonęło już dawno
a ja o tym nie wiem
Ach te łzy wylane na wiersz
spośród miliona jedna nie może wyschnąć
- ta czekająca na miłość

Opublikowano

wiesz Filipie, ja mam chyba słabość do tego co piszesz, bo mimo że to ani nie wygląda, ani nie zachęca z zewnątrz niczym, to jak zacznę czytać to przeczytam i każdy wyraz i do samego końca, a nie zawsze tak bywa :) bardzo w nich czuć Ciebie i to mi się bardzo w nich podoba, dodaje im duszy, są szczere i może niewyszukane, ale w pewien sposób urzekają.

wierze -ę

dobrej nocy
Natalia

Opublikowano

dzięki Natalio...wiesz wczoraj napisałem ten wiersz o 1 w nocy...tak mi się źle zrobiło...a dzisiaj twój komentarz skrzydeł mi dodał...zaraz poprawiam dziękuje

Opublikowano

Przede wszystkim jest tam błąd ortograficzny!
"z pośród miliona..."
Oczywiście pisze się "spośród"! To poważne uchybienie, rozumiem neologizmy, paradoksy, celowe błedy składniowe (anakoluty), ale nie błędy ortograficzne!

Opublikowano

za błędy ort przepraszam mam dyslekcje i nie zwróciłem uwagi :-(...jednak wolę komentarze dotyczące treści....

Panie Michale no cóż jestem facetem lecz i twardziela w samotności niekiedy dopada smutek, rozpacz nie miałem życia usłanego różami dla Pana może to i jest niezrozumiałe dla mnie prawdziwe...pozdrawiam wszystkich

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



takich bzdur dawno nie słyszałem Panie Michale...uważa Pan że poeci nie płaczą a te wzruszające utwory skąd mają się niby brać co to każdy poeta to "twardziel"....dzisiaj to Pan mnie poruszył ale tymi głupatomi które Pan wypisuje....p.s i nie płakałem choć było mi źle co nie znaczy że nie chciałbym.....

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...