Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 60
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



popięram Rzondanie!
- a nase Rzondanie to konieczność chistoryczna, bo to demokratczne hcenie, wienkszości, a kópa to Siła a siła to Prawda;
hej! ahoooj!
jeah! :))
J.S
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Agatko, dla Francuzów francuskim Araratem, nawyższym miejscem chroniącym przed potopem będzie Mont Blanc, dla Polaków - Rysy; gdybym napisał z małej "rysy" to nie byłaby góra tylko jakieś zadrapania na jakiejś powierzchni, a ja odnoszę wiersz do konkretnej rzeczywistości, wspólnej dla Ciebie i mnie - tegorocznej powodzi trapiącej kraj, więc przywołanie biblijnego Araratu ma tu swoje uzasadnienie, nie jest przypadkowe;
pozdrawiam;
J.S
Opublikowano

Poeta to też archeolog, tylko "kopiący" we współczesności/ chwili - ona nigdy nie zaczyna się dzisiaj :) Archeolog klasyczny zaczyna od permu, by wyobrazić sobie oczy kobiety, poeta zagląda w owe oczy i widzi perm - myślowo spotykają się gdzieś pośrodku :)
Zacny wiersz.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



popięram Rzondanie!
- a nase Rzondanie to konieczność chistoryczna, bo to demokratczne hcenie, wienkszości, a kópa to Siła a siła to Prawda;
hej! ahoooj!
jeah! :))
J.S
akurat idea demokracji średnio do mnie przemawia, ale jak to mówią - lepszej nikt nie znalazł;)
Opublikowano
chwila

kalendarz mówi
dziś są imieniny
Anzelma i Zelmiry
co za niezwykła chwila
- krotochwilna strofka rodem z prostej wierszowanej bajeczki

dzisiaj
cokolwiek to znaczy dla archeologa
-- refleksja na poziomie szkolnym
szedłem przez Kraków
względność ruchu wobec Alfa Centaury
kwestionuje fakt przemieszczania się gdziekolwiek
a miasto pominięte w Biblii
znika jak Niniwa

otwarte na oścież niebieskie upusty
kierują myśl na Rysy
polski Ararat
---- łopatoliogicznie podana myśl. niegodna poety.


a jednak jestem
(cokolwiek to znaczy dla archeologa)
----- cha! o archeologię się poeta znów potyka.
bo choć nie zostawię malowanej willi
zasypanej popiołem wulkanu czy wojen
ujrzałem w oczach kobiety
potwierdzenie wędrówki
która trwa dłużej niż perm i czwartorzęd

czy zrozumie archeolog
dlaczego szukam poety

jak Homer Troję
ocali Kraków
--------------- znów łopatologia godna ściągawki a nie wiersza.
oczy tej kobiety
większe niż świat
i moje
wątpliwe istnienie


są fragmenty godne uwagi, o ruchu w czasoprzestrzeni oraz zaniku wręcz do niebytu, do czasu, gdy powtarzalność powraca - w drugiej strofie, oczywiście oczy kobiety większe niż świat i sam ciąg myślowy w wierszu, ale wykonanie niestety pół na pół. i oczywiście można ten fakt pominąć i skupić się na pajacowaniu mojej uwagi, marginalnej zresztą, o pisowni wielkich liter. autorowi łatwo przyczepić się do jednego z punktów i nie widzieć innych. łatwo też takim postaciom jak fisia i Olesia, które małpują i słyną z przeszkadzajstwa niegodnego istoty ludzkiej, kpić sobie i drwić. potem szepnąć autorowi pochlebną opinię w ramach nagrody za brak reakcji. autor łasy na podjęcie tematu wiersza.
fajnie się pajacuje i kpi z moich słów serią dysortografi, choć nie ma ona nic współnego z pisownią wielkich liter. no tak. na poziomie przedszkola. chociaż nie, moje dziecko nawet w tym wieku zachowywało się godniej.
/b
Opublikowano

... a może te wszystkie kłótnie niczemu i nikomu potrzebne podciągnąć pod pojęcie "licentia poetica"?

Idąc tym tokiem myślenia, równie dobrze można kwestionować fakt, że odkrycie koła nie było odkryciem gdyż okrągłe są dynia, jabłko i wiśnia ... a jednak!
Lecz magia słowa tkwi chyba w słowach najprostszych :)

:))))

Najprościej i najpiękniej skomentował wiersz H. Lecter :)

Opublikowano

tak, Matyldo, tylko nic tam o formie. zauważ.
zresztą, dziś serii metafor dopełniaczowych Herberta tu na orgu większość by nie przebolała, gdyby nie autorytet autora. czasem wydaje mi się, że ta jego skłonność brała się z niechęci do przegadania tematu. stosował metodę siły dookreślenia. być może nie mam racji i po jakimś czasie uznam, że ten wiersz tak właśnie miał wyglądać w swojej kostropatej gdzieniegdzie formie :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


szanowna u2
że świat nie wygląda wg u2, wcale nie oznacza 'tym gorzej dla świata',
na moje zezowate oko, jesteś zakutana w gorsecik rodem z minionej epoki (socjalistyczny real ;),
niby można sierpem i młotem (albo kilofem) przekonywać do swoich racji, ale w praktyce to jest wykonalne ino na własnym folwarku i na prywatnych niewolnikach,
a załóż sobie kobito własną 'orgię' i rozstawiaj gmin po kątach według swoich zasad,
tutaj ci się nie uda ;)

Sojana rozczytuję od kilku lat, może nie popadam w ekstazę przy każdym jego tekście, ale lubię podążać śladem rozstawionych przez niego intelektualno-poetyckich 'pułapek' ;),
czasem pokuszę się o skrótowo-myślowy komentarz, który Jacek 'chwyta',
ty - nie, bo jesteś za cienka w uszach i na dodatek w gorseciku ;)

ps. Apropos - Oleśka, jak leci? kiedy dzieci? ;)
:)

pps. będę się małpować do woli, w granicach anielskiej tolerancji ;)


ppps. Jacku, sory za spam :(
:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


szanowna u2
że świat nie wygląda wg u2, wcale nie oznacza 'tym gorzej dla świata',
na moje zezowate oko, jesteś zakutana w gorsecik rodem z minionej epoki (socjalistyczny real ;),
niby można sierpem i młotem (albo kilofem) przekonywać do swoich racji, ale w praktyce to jest wykonalne ino na własnym folwarku i na prywatnych niewolnikach,
a załóż sobie kobito własną 'orgię' i rozstawiaj gmin po kątach według swoich zasad,
tutaj ci się nie uda ;)

Sojana rozczytuję od kilku lat, może nie popadam w ekstazę przy każdym jego tekście, ale lubię podążać śladem rozstawionych przez niego intelektualno-poetyckich 'pułapek' ;),
czasem pokuszę się o skrótowo-myślowy komentarz, który Jacek 'chwyta',
ty - nie, bo jesteś za cienka w uszach i na dodatek w gorseciku ;)

ps. Apropos - Oleśka, jak leci? kiedy dzieci? ;)
:)

pps. będę się małpować do woli, w granicach anielskiej tolerancji ;)


ppps. Jacku, sory za spam :(
:)
fisiuniu podpisuję się pod tem obiema ręcami!

widzisz Bea, my się tu znamy od lat (również w realu, bo internet to nie wsjo!) i czytamy, i choć nie zawsze nam się wszystko podoba, potrafimy się zawsze dogadać - na luzie, a nie wszyscy to potrafią;) różne sposoby patrzenia na świat nie przeszkadzają, żeby ze sobą rozmawiać, a nie na siebie warczeć;)

ps. Fiśka - dzieci jeszcze niet, ale latam za białą sukienką, bo się zbliża zakajdankowanie;);p

pps. Bea, moja babcia jest pewnie sporo starsza od Ciebie, a potrafi mocniej wyluzować i nie spinać wiadomo czego;) a moje dzieci w przedszkolu będą się bawić - to nie czas na musztrę;)

pozdrowienia dla/od futurystów
i dla klasyka Jacka:*
Opublikowano

i jeszcze jedno - dziwni mnie, że nowi użytkownicy chcą przekabacić orgię na swoją modłę

i jeszcze ta nasza sława, Fiśka, legenda... ona nas przerosła... :D
niektórzy nie poradziliby sobie emocjonalnie w tym miejscu 5-6 lat temu, no, ale wtedy ludzie nie straszyli się sądami i mieli jaja

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


szanowna u2
że świat nie wygląda wg u2, wcale nie oznacza 'tym gorzej dla świata',
na moje zezowate oko, jesteś zakutana w gorsecik rodem z minionej epoki (socjalistyczny real ;),
niby można sierpem i młotem (albo kilofem) przekonywać do swoich racji, ale w praktyce to jest wykonalne ino na własnym folwarku i na prywatnych niewolnikach,
a załóż sobie kobito własną 'orgię' i rozstawiaj gmin po kątach według swoich zasad,
tutaj ci się nie uda ;)

Sojana rozczytuję od kilku lat, może nie popadam w ekstazę przy każdym jego tekście, ale lubię podążać śladem rozstawionych przez niego intelektualno-poetyckich 'pułapek' ;),
czasem pokuszę się o skrótowo-myślowy komentarz, który Jacek 'chwyta',
ty - nie, bo jesteś za cienka w uszach i na dodatek w gorseciku ;)

ps. Apropos - Oleśka, jak leci? kiedy dzieci? ;)
:)

pps. będę się małpować do woli, w granicach anielskiej tolerancji ;)


ppps. Jacku, sory za spam :(
:)
fisiuniu podpisuję się pod tem obiema ręcami!

widzisz Bea, my się tu znamy od lat (również w realu, bo internet to nie wsjo!) i czytamy, i choć nie zawsze nam się wszystko podoba, potrafimy się zawsze dogadać - na luzie, a nie wszyscy to potrafią;) różne sposoby patrzenia na świat nie przeszkadzają, żeby ze sobą rozmawiać, a nie na siebie warczeć;)

ps. Fiśka - dzieci jeszcze niet, ale latam za białą sukienką, bo się zbliża zakajdankowanie;);p

pps. Bea, moja babcia jest pewnie sporo starsza od Ciebie, a potrafi mocniej wyluzować i nie spinać wiadomo czego;) a moje dzieci w przedszkolu będą się bawić - to nie czas na musztrę;)

pozdrowienia dla/od futurystów
i dla klasyka Jacka:*

owszem, rozumiem. ja gorset - wy luzik. tylko skąd wytrzasnęłyście zakajdankowanie i ten czerwony gorset socjalizmu? to mi pachnie waszymi jakimiś naleciałościami, bo z pewnością nie moimi. i kto powiedział, że atakuję Jacka Sojana? mówię o tekście wiersza, nic więcej. lubienie/nielubienie nie ma tu nic do rzeczy. nadal uważam, że wiersz posiada wiele potknięć a ta wyartykułowana na koniec rola poety, to już normalna zasmażka. wiersz relatywnie zaledwie dobry. a myśl - bywają lotniejsze. i to moje zdanie, nikomu go nie narzucam.

tymczasem
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


fisiuniu podpisuję się pod tem obiema ręcami!

widzisz Bea, my się tu znamy od lat (również w realu, bo internet to nie wsjo!) i czytamy, i choć nie zawsze nam się wszystko podoba, potrafimy się zawsze dogadać - na luzie, a nie wszyscy to potrafią;) różne sposoby patrzenia na świat nie przeszkadzają, żeby ze sobą rozmawiać, a nie na siebie warczeć;)

ps. Fiśka - dzieci jeszcze niet, ale latam za białą sukienką, bo się zbliża zakajdankowanie;);p

pps. Bea, moja babcia jest pewnie sporo starsza od Ciebie, a potrafi mocniej wyluzować i nie spinać wiadomo czego;) a moje dzieci w przedszkolu będą się bawić - to nie czas na musztrę;)

pozdrowienia dla/od futurystów
i dla klasyka Jacka:*

owszem, rozumiem. ja gorset - wy luzik. tylko skąd wytrzasnęłyście zakajdankowanie i ten czerwony gorset socjalizmu? to mi pachnie waszymi jakimiś naleciałościami, bo z pewnością nie moimi. i kto powiedział, że atakuję Jacka Sojana? mówię o tekście wiersza, nic więcej. lubienie/nielubienie nie ma tu nic do rzeczy. nadal uważam, że wiersz posiada wiele potknięć a ta wyartykułowana na koniec rola poety, to już normalna zasmażka. wiersz relatywnie zaledwie dobry. a myśl - bywają lotniejsze. i to moje zdanie, nikomu go nie narzucam.

tymczasem
/b
ale my nie dyskutujemy o wierszu:) (sorry Jacek) może się Pani podobać lub nie, nam nic do tego, nie ingerujemy w gusta. chyba jasno wyartykułowałyśmy - Fisia przynajmniej - że czytamy, ale nie zawsze się zachwycamy.

dyskutujemy z Pani postawą, która jest, hmmm... trochę sztywna;) więcej luzu, to internet, nie szkoła;) nie wszystko trzeba brać na poważnie i strzelać focha. pasowałoby trochę wyjść z formy, a nie upupiać wszystkich, którzy zachowują się 'nie tak jak trzeba'.

a zakajdankowanie to zupełnie inna bajka;) o białym koniu;) przeca to nie było o Pani.
a gorset skąd? może stąd, że czasem Pani powietrza brakuje?

ps. no właśnie, kto powiedział, że Pani atakuje Sojana?

chilll
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



owszem, rozumiem. ja gorset - wy luzik. tylko skąd wytrzasnęłyście zakajdankowanie i ten czerwony gorset socjalizmu? to mi pachnie waszymi jakimiś naleciałościami, bo z pewnością nie moimi. i kto powiedział, że atakuję Jacka Sojana? mówię o tekście wiersza, nic więcej. lubienie/nielubienie nie ma tu nic do rzeczy. nadal uważam, że wiersz posiada wiele potknięć a ta wyartykułowana na koniec rola poety, to już normalna zasmażka. wiersz relatywnie zaledwie dobry. a myśl - bywają lotniejsze. i to moje zdanie, nikomu go nie narzucam.

tymczasem
/b
ale my nie dyskutujemy o wierszu:) (sorry Jacek) może się Pani podobać lub nie, nam nic do tego, nie ingerujemy w gusta. chyba jasno wyartykułowałyśmy - Fisia przynajmniej - że czytamy, ale nie zawsze się zachwycamy.

dyskutujemy z Pani postawą, która jest, hmmm... trochę sztywna;) więcej luzu, to internet, nie szkoła;) nie wszystko trzeba brać na poważnie i strzelać focha. pasowałoby trochę wyjść z formy, a nie upupiać wszystkich, którzy zachowują się 'nie tak jak trzeba'.

a zakajdankowanie to zupełnie inna bajka;) o białym koniu;) przeca to nie było o Pani.
a gorset skąd? może stąd, że czasem Pani powietrza brakuje?

ps. no właśnie, kto powiedział, że Pani atakuje Sojana?

chilll

to w końcu wolno, czy nie, wyrażać własne zdanie??
bo się pogubiłam w tych fiszbinach ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ale my nie dyskutujemy o wierszu:) (sorry Jacek) może się Pani podobać lub nie, nam nic do tego, nie ingerujemy w gusta. chyba jasno wyartykułowałyśmy - Fisia przynajmniej - że czytamy, ale nie zawsze się zachwycamy.

dyskutujemy z Pani postawą, która jest, hmmm... trochę sztywna;) więcej luzu, to internet, nie szkoła;) nie wszystko trzeba brać na poważnie i strzelać focha. pasowałoby trochę wyjść z formy, a nie upupiać wszystkich, którzy zachowują się 'nie tak jak trzeba'.

a zakajdankowanie to zupełnie inna bajka;) o białym koniu;) przeca to nie było o Pani.
a gorset skąd? może stąd, że czasem Pani powietrza brakuje?

ps. no właśnie, kto powiedział, że Pani atakuje Sojana?

chilll

to w końcu wolno, czy nie, wyrażać własne zdanie??
bo się pogubiłam w tych fiszbinach ;)
a czy ktokolwiek zabrania?
Opublikowano

Bea.2u.;
- przeczytałem uważnie wszystkie Twoje zastrzeżenia;
wypadałoby się do nich odnieść, zatem:

- wstęp, owszem, nieco krotochwilny (ale ja od samego początku walczyłem z postawą uroczystego durnia w poezji polskiej i staram się być tu konsekwentny);
- ale, nie tylko z tego powodu podałem dzień imienin niemal wcale nie mających pokrycia w polskiej rzeczywistości dotyczących patronów jakich sobie wybieramy dla naszych pociech - skoro wiersz nosi tytuł jaki nosi, musiałem zaznaczyć ten element który uchodzi świadomości archeologów, a mający znaczący wpływ na żywych, niemożliwy do rozpatrzenia z punktu nauki zwanej archeologią....
co do łopatologii - mam wrażenie naciągania tezy do wniosku, zgodnie z klasyfikacją Kanta, który rozróżnia zło na złośliwe ( sporadyczne i dokuczliwe czynienie rzeczy niemiłych bliżniemu) od zła diabolicznego (czynienia zła dla samego zła i czerpania z tego przyjemności);
dla mnie łopata to bardzo szlachetne narzędzie, zarówno w tworzeniu rzeczywistości jak i w pożegnaniu jej w sensie personalnym;
- mało obiektywizmu, rzeczowego w zarzutach - uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję, zatem proponuję dyskusję artystyczną, w wierszach i na wiersze; bo proszę wyjaśnić mi pojęcie "łopatologiczne" w odniesieniu do zaznaczonych wersów - u mnie nic przypadkowego, więc skoro coś akcentuję, ma to jakieś (według autora) znaczenie;
- trudno mi zrozumieć te wszystkie personalne ataki - bo jednak powtarzające się ataki na wiersz wybranych osób są wskazówką, że nie dotyczy to tylko wiersza lecz także autora;\
pozdrawiam
i życzę dystansu - do siebie i do czytanych utworów;
i przyjmuję do wiadomości - generalnie moja twórczość działa na panią negatywnie i jej Pani nie trawi...zdarza się;
sam też tak mam....
J.S

Opublikowano

f.isia.;
- dyskusje służące z założenia prezentacji swoich uprzedzeń nigdy nie prowadzą do rzeczowego konsensusu - każdy argument jest dobry byle kopnąć adresata; to było jest i będzie u osób z kompleksami; muszą sobie zrekompensować szukając "na siłę" wad u innych, czy też w ich "dziełach" - przecież to oczywiste;
ja nie uważam własnych utworów ani za doskonałe ani za skończone - ale liczę na dobrą wolę czytelnika, że zechce wziąć moje przesłanie za własne a przy okazji zwróci uwagę na ewentualne potknięcia i zaproponuje korekty, które uczynią utwór lepszym...
potrafię współpracować z czytelnikiem (wydaje mi się) i bardzo często ulegam ich sugestii, poprawiając tekst z pełną wdzięcznością – bo obiektywizmu czytelnika nie można zlekceważyć, co często ma niestety miejsce na orgu, gdy sam komentuję nieudane twory wskazując albo na absurd sformułowań albo niezręczność formuł... tu nie można pobłażać, bo inaczej wszyscy na tym tracą - złe praktyki szybko znajdują naśladowców, a chcących się doskonalić ubywa;
- niestety, obecna fala poetów na orgu chciałaby bez pracy nad sobą oczekiwać samych oklasków, i jeśli zjawi się pod tekstem tak wymagający czytelnik jak Lecter (a wcześniej Bogdan Zdanowicz) - mali charakterem poeci szukają tylko zemsty za to, że wykazał mierność ich dzieła;
zamiast być mu wdzięcznym - czekają tylko okazji aby mu dokopać i szybko skrzykują się aby hurmem odprawić egzekwie nad jego dziełem w przekonaniu, że odwet jest czymś nie tyle koniecznym co "honorowym" w swoiście pojętym znaczeniu tego słowa...nawet gangsterzy mają swój kodeks honorowy….

- ci, którzy uważają, że ta czy inna ocena utworu wynika tylko z niskich pobudek, z odruchu pantofelka – oceniają według siebie, nie biorąc pod uwagę, że ktoś może się kierować tylko i wyłącznie artystycznymi kryteriami – wolą mu przypisać złą wolę aniżeli uczciwość….
rozpisałem się przy okazji – rzeczywiście, znamy się i z realu i portalu, wiemy – gdzie są granice bufonady, gdzie głupoty a gdzie zabawy w najlepszym tego słowa znaczeniu…zdaje się, że wielu użytkowników orga myli te granice i miesza….
to że nasze doświadczenia i te życiowe i filologiczne są lekceważone – to można złożyć na karb przerostu ambicji, gorzej, że idzie za tym zatarcie granicy dobrego wychowania czyli pospolite chamstwo albo prostactwo; dawniej wśród literatów to było nie do zaakceptowania, wykluczało się takich ze środowiska – dzisiaj pauperyzm pozwala opluwać nauczyciela w imię oryginalnie pojętej „sztuki” zamiast czerpać ze wskazówek;
instytucja mistrza i ucznia nadal jest potrzebna ale jeśli uczeń chce rewolucji i niszczy nauczyciela byle zająć jego miejsce nie czekając na uznanie innych i przyznanie mu tego tytułu – zaczyna się pospolita bolszewia, gdzie homo sovieticus ma tylko urojone roszczenia bez żadnych realnych podstaw do ich egzekwowania;
- to wszystko piszę na marginesie prowadzonej tu dyskusji pod wierszem, bo sądzę, że sporo osób (wnioskując po ilości wejść) zagląda;
nikt, a znam i Olesię i f.isię nie chce pogrążać rozmówczynię Bea 2u, a jedynie – poniekąd z bezsilności – pojawia się tzw. komentarz domyślny, pozornie tylko złośliwy, ale mający jedynie na celu zdystansować ją samą do jej własnej postawy – wykazać pewnego rodzaju niekonsekwencję i przegięcie, a w końcu i niekompetentne wpadki, skoro adresatka ich nie zauważa ale nadal brnie na sztywno w lansowaniu swoich tez; trudno nie zauważyć, że przecież można dążyć do zbliżenia stanowisk a nie upierać się przy swoim – wystarczy tylko uważnie śledzić odpowiedzi do siebie kierowane;
-a w ogóle – po co aż tak napinać się, nie można trochę popatrzeć z przymrużeniem oka? Na zasadzie swobodnej rozmowy o?....bez takiego namaszczenia i zadęcia prorockiego i sądowego?
- przyjąć różnicę zdań jako naturalną i prowadzić dyskurs w formie otwartej zabawy słownej, bez togi?
- trzeba być aż tak do końca śmiertelnie nieprzemakalnym?
- o życie idzie?
o wierszyki! zachowajmy miarę!
J.S

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poezja to życie Różowe okulary w błąd wprowadzają fałszywy obraz dają .   Ona jest jedyna, jak każda dziewczyna  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego popołudnia 
    • ... albo znacie - film "Outlander"? We wyreżyserowanej w 2008 roku przez Howarda McCain'a historii, opartej na scenariuszu napisanym wspólnie z Dirk'iem Blackman'em, najważniejsze są trzy osoby: Kainan, Freya i Eric. Imię pierwszej, zagranej przez Jim'a Caviezel'a, łatwo skojarzyć z nazwiskiem reżysera; Imię drugiej, kreowanej przez Sophia'ę Myles jest tożsame z nordycką boginią miłości, płodności, wojny i magii. Wreszcie Eric: zdawałoby się imię jak imię, wybrane jednak celowo, chociaż ta właśnie filmowa postać jest chłopcem - pochodząc bowiem z języka staronordyckiego, oznacza "wiecznego władcę" lub kogoś "zawsze potężnego".    Powtórzę: zdawałoby się historia jak historia, napisana i nakręcona, by dać zarobić wszystkim zaangażowanym w jej powstanie. Jest jednak głębszą, niż może wydawać się na - czy też po - pierwsze obejrzenie. Oto kosmita z planety, której nazwa nie zostaje w filmie wymieniona, wraz z towarzyszami atakuje ziemię zamieszkałą przez drapieżniki zwane Morwenami, zabija je ogniem z nieba (patrz zdanie z filmu) i niszczy ich świat dla własnej korzyści. Dokładniej celem zyskania ziemi, albo - by nawiązać do obecnie trwających w naszym świecie wydarzeń, że tak je łagodnie nazwę, a zarazem do tychże sprzed lat kilkudziesięciu - budowy wielkiego państwa lub zyskania narodowej przestrzeni. Przypomina ona - historia owa - z pewnością tę przedstawioną przez James'a Cameron'a w "Awatar'ze". Przypomina - niestety także,  określenie "nie tylko" jako astosowne jest nie na miejscu - wspomniane uprzednio wydarzenia.     Jakże to ludzka historia i jakże ludzki punkt widzenia - rzecz oczywista, reprezentowany przez osoby niskoenergetyczne: wpaść na pomysł zagarnięcia cudzej przestrzeni i urzeczywistnić go ze świadomością mordowania mieszkańców tejże przestrzeni, przy czym w żadnym stopniu przejmując się ową świadomością. O zabijanych nie mówiąc: to konieczność. Istotne, że chcemy tego właśnie my. Nam wolno.     Oczywiście jest to opowieść i ludzka: Cainan - pora teraz na następne skojarzenie, z Conanem Barbarzyńcą mianowicie, bynajmniej tylko imienne - zakochuje się we Frey'i. Czy trzeba dodawać, że z wzajemnością? Nie trzeba, prawda? W przeciwnym razie nie byłoby historii bądź istniejąca w ten sposób, w zbyt małym stopniu gwarantując oczekiwaną oglądalność niezbyt przypadłaby ona widzom do umysłów. Nadmieniony zaś wcześniej Eryk zostaje usynowiony. Scenariuszowe te fakty ujmuje jedno z końcowych zdań: "Wziął sobie żonę i chłopca, którego usynowił".     Jest w "Outlander'ze" - zaznaczę tu, że znacznie bardziej podoba mi się tłumaczenie "Inoziemiec", będące wcale na równi z "Cudzoziemcem" - jeszcze jeden wątek. Celowo posadowiony na końcu filmu , moim zdaniem właśnie dla zwrócenia nań stosownej uwagi. Oto główna bohaterka - że to ona, wskazuje brzmienie głosu - wypowiada zdanie: "Kainana przysłali bogowie". Nie tyle chodzi o to, iż nie odpowiada to tegożfilmowej prawdzie - Kainan wszak opowiedział Freyi o sobie, skąd pochodzi - ile o pochodzeniowe związki nas ludzi z istotami z innych światów. Na co wyraźnie wskazują sumeryjskie historie o Anunnaki, opowieści Dogonów, legendy Kaczynów czy - wraz z innymi mitologiami i panteonami od Wschodu do Zachodu, zwłaszcza hinduistycznym - ta nordycka dawnych Skandynawów. Podobieństwa działań bogów, jak ich w owych mitach rozmaitych ludów nazywano, z poczynaniami starotestamentalnych Nefilim są uderzające. Z przekąsem wspomnę czasem zdarzający się brak kobiecej wiary w męskie słowa, co akurat w przypadku Freyi miało miejsce. Ale może była to kwestia jej interpretacji, dodania sobie wartości, że wiąże się uczuciowo i małżeńsko z bogiem. A może Kainan, nie dopytany, nie powiedział jej wszystkiego? Może i jemu było miło zostać uznanym za boga?    Inoziemiec. Outlander. "Cudzoziemiec", jak główny bohater jest określany do chwili przyjęcia do wikińskiej społeczności, stanowiącej podstawę i tło akcji, nim zaczęli oni zwracać się do niego po imieniu. Patrząc na obecny świat i spoglądając na jego historię - przy założeniu, że ta prezentowana w oficjalnej nauce jest prawdziwa w sferze stoczonych bitew i wojen - trudno nie zadać pytania, jak wiele w Ziemioludziach - Ziemianach - owego "Ino". "Out". "Cudzo".     "Czyńcie sobie Ziemię poddaną"? Stworzeni "na obraz i podobieństwo"? Hm. Czy stan świata, wynikający ze wymienionego w uprzednim zdaniu stworzenia "na obraz i podobieństwo" nie świadczy dobitnie o niskiej energii zbyt wielu tuziemców?     Autor niniejszego opowiadania miewa czasem następującą myśl. Jeżeli ci, którzy do tej pory śpią, nie obudzą się lub nie zechcą wejść do grona czy może już nawet społeczności Przebudzonych czy Świadomych, to kto wie, czy Ziemia, świadoma istota - Gaia,  jak nazywali ją starożytni Grecy - nie czeka już, aby oddzielić ich dusze od sfery fizycznej? Wiedząc, że bez nich będzie jaśniejszą i o wiele bardziej pozytywną energetycznie przestrzenią? Samowymieniony na początku tegoż akapitu Autor bynajmniej zdziwiłby się, jeśli dla wielu byłby to przedostatni - a może nawet ostatni - tak zwany Wielki Piątek.      Kartuzy, 3. Kwietnia 2026
    • @Jacek_Suchowicz I żyli długo i szczęśliwie…. Na Twoje zakończenia zawsze można liczyć.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pozdrawiam serdecznie. I Wesołych Świąt.
    • @Stukacz

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Wydzierał się i wydzierał, albowiem chciał swoje, czyli to co jego, tak, co jego właśnie, wydrzeć watasze zasępionych wilków, zwanych „północnymi”. I wydziergał w tym celu hasło w niewiele znaczącym i dość obojętnie oraz w gruncie rzeczy lakonicznie prowadzącym się zeszycie formatu A5. Wydarł kiedyś z niego kartkę, na którą z czasem i embarrasem wdarła się ważna treść.      Warszawa – Stegny, 03.04.2026r.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...