Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

1. cały czas? śledzisz mnie? jestem co najwyżej raz na jakiś czas i czytam wiersze 3-4 użytkowników, którzy mnie interesują. nie śledzę forumowych tematów, nie żyję tym od rana do nocy.
2. myślę, że wielu użytkowników nie było tu przez miesiąc i dla wielu org nie jest całym życiem. komu trzeba powtarzać? no choćby Messalinowi - jak widać, nie tylko ja nie wiem, o co chodzi.
3. odsyłam do powyższych rad. serio;)

  • Odpowiedzi 45
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



i o jakiej grze mowa? bo zaraz mnie poniesie, uważasz, że to piaskownica?? jakieś gry tu będziesz toczyć !!

powiem krótko, dziekuję.
Opublikowano

To skoro trzeba jak krowie na rowie przykład, to ja założę zaraz temat, że zbieram kasę, bo potrzebuję.

A jak ktoś będzie pytał o szczegóły, to powiem, że mnie to upokarza i żeby czytał moje wpisy.

A jak ktoś będzie dalej się pytał, to powiem, że to potwarz, bo na pewno znajdzie się słówko, którego będzie można się czepić.

Taka akcja to żenada. A są tu ludzie, którzy naprawdę mogliby pomóc.

Przepraszam bardzo, ale gdybym ja zbierał kasę dla kogoś, to trąbiłbym na prawo i lewo o szczegółach, bo to zdecydowanie zwiększa szansę na sukces, a chyba o to chodzi w takich akcjach.

I powiem jeszcze, że jak ktoś nie jest gotowy opowiedzieć o swoim problemie, to znaczy, że nie jest gotowy przyjąć pomoc.

A na koniec zastanowię się publicznie, jak to się dzieje, że ludzie z anonsów telewizyjnych opłacanych przez różne fundacje jakoś się nie krygują, że wstyd i że niefajnie publicznie o takich sprawach.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ostatnio interesował mnie problem rehabilitacji dwóch chłopców- braci niepełnosprawnych w jakiejś ubogiej rodzinie wiejskiej/ sytuacja pokazana w TVN/. Jak dobrze pamiętam gmina Tyrawa Wołoska. Zaniechanie rehabilitacji skazywało tych chłopców na dożywotnie kalectwo.

Dlatego najzwyczajniej pytam -na jaki cel zbierane są pieniądze, bo ogólnikowe
"poważne kłopoty zdrowotne " - proszę wybaczyć - wg mnie zakrawa na kpinę
lub zabawę w altruizm.

Moje szersze zdanie na temat ubóstwa jest wyłożone na mojej prywatnej stronie internetowej:

www.mazurkiewicz.com.pl/przeplatane.html
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ostatnio interesował mnie problem rehabilitacji dwóch chłopców- braci niepełnosprawnych w jakiejś ubogiej rodzinie wiejskiej/ sytuacja pokazana w TVN/. Jak dobrze pamiętam gmina Tyrawa Wołoska. Zaniechanie rehabilitacji skazywało tych chłopców na dożywotnie kalectwo.

Dlatego najzwyczajniej pytam -na jaki cel zbierane są pieniądze, bo ogólnikowe
"poważne kłopoty zdrowotne " - proszę wybaczyć - wg mnie zakrawa na kpinę
lub zabawę w altruizm.

Moje szersze zdanie na temat ubóstwa jest wyłożone na mojej prywatnej stronie internetowej:

www.mazurkiewicz.com.pl/przeplatane.html

jeśli ma Pan doczynienia z podobnymi sytuacjami, to dobrze Pan wie, że nie jest łatwo ani poprosić o pomoc, ani tlumaczyć się, ani obnażać problemy. nie pisuję na ten temat wierszy,nie interesuję się na codzień. zwyczajnie i po ludzku poruszył mnie problem koleżanki z forum. to, co mogę powiedzieć: nie zbieramy żadnych wielkich kwot. doraźnie była mowa o 2 tyś zł. nie operacja, nie duzy zakup, zwyczajnie zabrakło w pewnym momencie na realizację recept. można nie wierzyć. można odsyłać do innych, można powiedzieć, że ma się rodzinę, sąsiadów itd. ale nie zawsze w zyciu wszystko się pięknie układa, i jeśli zachodzi taka potrzeba, konieczność, ludzie w ostateczności zwracają się do grona dalszych znajomych. i ja to rozumiem i nie robię przesłuchań. wiem, że Aluna ma trudną sytuację zarówno rodzinną, jak i zdrowotną. pociągnęło to za sobą kłopoty finansowe. bardzo proszę nie uzywać odnośnie tej sprawy określeń typu: kpina, czy zabawa w altruizm.

Pozdrawiam
/b
Opublikowano

a jeśli chodzi o kwestie merytoryczne, o których mowa wyżej -
dajmy na to, mogę się rozeznać, kilka osób z mojej rodziny pracuje w mopsie, mogłabym wypytać co i jak załatwić. niestety, problem - ojej, nie wiem, o co mam zapytać...

tyle tylko próbuję uzmysłowić samowolnej dyspozytorce informacji

Opublikowano

Fajnie. Ktoś tam, o kim wiem tylko tyle, że z nagła w jakimś poście w sposób obraźliwy przekręca mój nick, wszystko wie i zna wszystkie szczegóły i to powinno wystarczyć. A jak komuś nie wystarczy, to znaczy, że cham, prostak, rozbójnik, świnia i w ogóle zły człowiek jakiś, który NIE CHCE POMAGAĆ.

To jest kpina, bez względu na to, czy Pani sobie życzy, by używać takich wyrazów odnośnie do tej sytuacji, czy nie. A można spokojnie użyć słów mocniejszych.

Jeżeli mam komuś pomagać, nawet wysyłając 10 złotych, to mam prawo wiedzieć po co i na co. A jeżeli mi się tych informacji nie przekazuje i ja nie pomagam, to nikt nie ma prawa nawet sugerować, że coś ze mną jest nie tak, bo to są MOJE pieniądze, ciężko zarobione. Wystarczy, że prawie 40% wyrobione przeze mnie idzie nie wiadomo gdzie i na co.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Olesia,
dla mnie zawsze juz będziesz tą osobą, która uznała sprawę Aluny z grę.
sorry.
a ty dla mnie już zawsze będziesz osobą, która nie potrafi odpisać na zadane pytania, czytać ze zrozumieniem i czepiającą się rzeczy najmniej istotnych, przy okazji prezentującą postawę "wiem, ale nie powiem" - nawet jeśli działa to na szkodę osoby potrzebującej:) no i ?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Olesia,
dla mnie zawsze juz będziesz tą osobą, która uznała sprawę Aluny z grę.
sorry.
a ty dla mnie już zawsze będziesz osobą, która nie potrafi odpisać na zadane pytania, czytać ze zrozumieniem i czepiającą się rzeczy najmniej istotnych, przy okazji prezentującą postawę "wiem, ale nie powiem" - nawet jeśli działa to na szkodę osoby potrzebującej:) no i ?

dobranoc.
może jutro zmądrzejesz.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a ty dla mnie już zawsze będziesz osobą, która nie potrafi odpisać na zadane pytania, czytać ze zrozumieniem i czepiającą się rzeczy najmniej istotnych, przy okazji prezentującą postawę "wiem, ale nie powiem" - nawet jeśli działa to na szkodę osoby potrzebującej:) no i ?

dobranoc.
może jutro zmądrzejesz.
ja może jutro. a ty kiedy?
Opublikowano

Nie w tym rzecz, aby licytować się kto jest bardziej chory i komu jest więcej potrzeba. Jeżeli ktoś przeciwnie uważa nie powinien w ogóle wypowiadać się tutaj, tylko iść na fora poświęcone stricto charytatywnie.

Aluna jest naszą społecznościową Koleżanką. Kiedyś otrzymałem od Niej list z wyjaśnieniami i śmiało mogę Wam powiedzieć, że wesoło nie jest.

Poprzez ten konkurs pragniemy wesprzeć Ją na tyle, na ile możemy. Chociażby starczyło Jej na lekarstwa i dojazdy do specjalistów.

Poza tym nie dziwię się, że Aluna nie chce wypowiadać się więcej na temat swojej choroby. Ostatnim razem, gdy to zrobiła musiałem usunąć temat, gdyż tyle świństwa niektórzy napisali, że szkoda gadać.

Andrzej Sztuczka

Opublikowano

Wyrażenie "jeżeli ktoś uważa inaczej, to nie powinien się wypowiadać" brzmi co najmniej niefortunnie. Może Pan sobie tutaj robić, co chce, jednak jeżeli już firmuje Pan publiczne zbiórki, to w Pańskim interesie chyba jest dopilnować, żeby sprawa przynajmniej wyglądała poważnie. To nie jest zrzutka na imprezę między grupką ziomali tylko rozpowszechniona informacja dotycząca przekazywania środków pieniężnych konkretnej osobie. W takich sytuacjach wypada podać cel takiej zbiórki. To, że ktoś jest biedny i mu nie wystarcza to trochę za mało, bo tak mogłoby powiedzieć wielu ludzi, również tutejszych użytkowników. I nie w tym rzecz, żeby się licytować, ale w tym, że takie wytłumaczenie jest po prostu niepoważne. Niektórzy zachowują się tutaj jako powiernicy jakiejś tajnej wiedzy na temat istoty rzeczy jednocześnie dysponując swobodnie danymi osobowymi i numerami kont - to wygląda dziwnie. Nie wiem, co myśleć o czymś takim, kiedy ktoś godzi się na publiczne podanie swoich danych a nie godzi się na to, żeby powiedzieć z grubsza, o co chodzi? to może te zakładane posty to jest pomoc na siłę? pojawia się masa pytań a w odpowiedzi tylko i wyłącznie wypowiedzi wymijające, pełne jakiegoś nieuzasadnionego niczym poczucia wyższości. To jest jakieś chore. I powiem Panu, że nie pragniecie wesprzeć na tyle, na ile można, bo gdyby sprawa była jednorazowo objaśniona, jak trzeba, zebrałoby się o wiele więcej pieniędzy niż w sytuacji, w której mamy czeski film. Wcale nie oczekuję, że ktoś będzie opowiadać o swojej chorobie - dlatego też jako zupełnie obcy człowiek nie mam zamiaru zgłaszać się na privie i wypytywać Aluny o cokolwiek. Ale Pan jest osobą, która posiada wszelkie możliwości, żeby to załatwić porządnie - krótko, treściwie, taktownie, bez wchodzenia w zbędne szczegóły, ale z podaniem danych niezbędnych, opisać sprawę w temacie, w którym nikt nie miałby uprawnień do robienia wpisów. W ten sposób nie doszłoby do przypadków wypisywania "świństw". Zamiast tego mamy całą masę tematów, z których nic nie wynika poza tym, że ktoś zapłacił (jak ogłoszenia parafialne), że są przeszkadzacze i ogólnie, jeżeli ktoś ma jakieś "ale", to jest be. Ja nie rozumiem takiego podejścia, jeżeli ktoś robi imprezę dla znajomych i wtajemniczonych, to po co wywiesza ogłoszenia na osiedlu, że coś się kroi. Żeby potem powiedzieć: "dawaj kasę, albo spadaj"? to jest niepoważne i zakrawa na kpinę, tak jak powiedział egzegeta - człowiek, który dał się tutaj poznać niejednokrotnie z wyważonych opinii.

Ja mogę zrozumieć, że ktoś się najpierw do czegoś zabiera, a potem pomyśli - zdarza się. Ale nie rozumiem zamykania komuś ust w odpowiedzi na konkretne pytania. Człowiek na poziomie może się poczuć czymś takim zniesmaczony i tak rozumiem fakt, że egzegeta zamilkł pod tym tematem.

Jest sporo ludzi, którzy zanim dadzą pieniądze, chcą wiedzieć na co i po co. Takim ludziom zazwyczaj nie wystarcza to, że Bea2u, Mariusz Rakoski i Andrzej Sztuczka wiedzą i pochwalają, ale nie powiedzą. Ci ludzie nie dadzą kasy. A czy nie byłoby lepiej dla beneficjenta, żeby jednak dali? czy w tej akcji nie chodzi przypadkiem o to, żeby zebrać jak najwięcej? czy o to, żeby powstawały posty, w których wtajemniczeni będą się produkować o tym, jak być pięknym i robić piękne rzeczy?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pan mnie źle zrozumiał. Chodziło mi o wypunktowywanie osób, "którym bardziej jest potrzeba".

Wiadomo, że są osoby o wiele bardziej chore i potrzebujące. I jeżeli mamy zestawić przypadek Aluny wobec takich osób, to rzeczywiście nie mamy o czym dyskutować.

Pragnę jeszcze raz podkreślić, że poezja.org to nie portal charytatywny, a cała akcja jest zorganizowana na potrzeby naszej chorej Koleżanki. Solidaryzujemy się z nią w tych chwilach.

Każdego, kto jest zainteresowany problemem odsyłam do priv z Aluną. Z pewnością Wam odpisze.

andrzej Sztuczka
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no nie wiem - pół dnia temu napisałam do Aluny bardzo konkretną wiadomość - nie odpisała.
Pan zdaje się też czeka na odpowiedzi na swoje maile.;)

Nasze czasy przyzwyczaiły nas do tego, że mamy wszystko natychmiast. Czasami przyzwyczajenia to zła rzecz i trzeba cierpliwie poczekać na swoje :)

a.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pan mnie źle zrozumiał. Chodziło mi o wypunktowywanie osób, "którym bardziej jest potrzeba".

Wiadomo, że są osoby o wiele bardziej chore i potrzebujące. I jeżeli mamy zestawić przypadek Aluny wobec takich osób, to rzeczywiście nie mamy o czym dyskutować.

Pragnę jeszcze raz podkreślić, że poezja.org to nie portal charytatywny, a cała akcja jest zorganizowana na potrzeby naszej chorej Koleżanki. Solidaryzujemy się z nią w tych chwilach.

Każdego, kto jest zainteresowany problemem odsyłam do priv z Aluną. Z pewnością Wam odpisze.

andrzej Sztuczka
Proszę Pana, w firmie, w której pracuję, co jakiś czas pojawiają się anonse dotyczące wsparcia różnych osób z różnych powodów. Nie zdarzyło się ani razu, aby osoba wysyłająca taką informację nie podała danych takich jak: powód, dla którego wsparcie jest konieczne, konkretna informacja na co są zbierane pieniądze i dlaczego trzeba je zbierać (bo np NFZ się wypiął, albo coś), jeśli potrzebna jest pomoc merytoryczna, to dokładnie w jakim zakresie i wreszcie: jaka kwota jest potrzebna. Wygląda to mniej więcej tak:

"X cierpi na (nazwa jednostki chorobowej). Potrzebuje codziennie dwóch dawek leku Y, który kosztuje Z zł za dawkę. Taka kwota przekracza możliwości finansowe rodziny. X potrzebuje N dawek leku, by wyzdrowieć, co daje kwotę P. Pomóżcie nam ją zebrać."

Dodam, że moja firma ma niewiele wspólnego z prowadzeniem działalności charytatywnej, poza tym, że istnieje fundacja luźno z nią związana.

Nie przypominam sobie przypadku, żeby ktokolwiek odsyłał ludzi z pytaniami do osoby chorej lub jej rodziny. Takie postępowanie jest niewątpliwie objawem taktu, ale w tym wypadku to uderzenie w płot. Bo nie wydaje mi się dbałoscią o dobrostan osoby dotkniętej nieszczęściem stwarzanie sytuacji, w której ta osoba może być bombardowana mnóstwem pytań od obcych ludzi na temat jest sytuacji prywatnej. Notka jak powyżej załatwia sprawę i zdejmuje ciężar tłumaczenia 100 razy obcym ludziom swojej przykrej sytuacji z, w tym wypadku, Aluny.

Na koniec dodam, że nie widziałem, żeby ktokolwiek tu zestawiał przypadki i porównywał pod względem bycia bardziej potrzebującym, a to że to nie jest portal charytatywny nie ma nic do rzeczy (są takie?). To, że prawo Pana do niczego nie obliguje, nie znaczy, że przy takiej akcji nie powinny być utrzymane pewne standardy i dobre obyczaje. Pomijając oczywiste plusy ich zachowania, z pewnością przyczynią się do większego sukcesu akcji, ponieważ takie czasy mamy, że wielu ludzi jest z gruntu nieufnych. I to nie dlatego, że są źli, tylko dlatego, że takie są czasy. Zresztą, jak się wszystko wyjaśni na samym początku, to potem nie trzeba się obrażać, że ktoś coś zasugerował albo nie zasugerował, ale ktoś tak to zrozumiał.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pan mnie źle zrozumiał. Chodziło mi o wypunktowywanie osób, "którym bardziej jest potrzeba".

Wiadomo, że są osoby o wiele bardziej chore i potrzebujące. I jeżeli mamy zestawić przypadek Aluny wobec takich osób, to rzeczywiście nie mamy o czym dyskutować.

Pragnę jeszcze raz podkreślić, że poezja.org to nie portal charytatywny, a cała akcja jest zorganizowana na potrzeby naszej chorej Koleżanki. Solidaryzujemy się z nią w tych chwilach.

Każdego, kto jest zainteresowany problemem odsyłam do priv z Aluną. Z pewnością Wam odpisze.

andrzej Sztuczka
Proszę Pana, w firmie, w której pracuję, co jakiś czas pojawiają się anonse dotyczące wsparcia różnych osób z różnych powodów. Nie zdarzyło się ani razu, aby osoba wysyłająca taką informację nie podała danych takich jak: powód, dla którego wsparcie jest konieczne, konkretna informacja na co są zbierane pieniądze i dlaczego trzeba je zbierać (bo np NFZ się wypiął, albo coś), jeśli potrzebna jest pomoc merytoryczna, to dokładnie w jakim zakresie i wreszcie: jaka kwota jest potrzebna. Wygląda to mniej więcej tak:

"X cierpi na (nazwa jednostki chorobowej). Potrzebuje codziennie dwóch dawek leku Y, który kosztuje Z zł za dawkę. Taka kwota przekracza możliwości finansowe rodziny. X potrzebuje N dawek leku, by wyzdrowieć, co daje kwotę P. Pomóżcie nam ją zebrać."

Dodam, że moja firma ma niewiele wspólnego z prowadzeniem działalności charytatywnej, poza tym, że istnieje fundacja luźno z nią związana.

Nie przypominam sobie przypadku, żeby ktokolwiek odsyłał ludzi z pytaniami do osoby chorej lub jej rodziny. Takie postępowanie jest niewątpliwie objawem taktu, ale w tym wypadku to uderzenie w płot. Bo nie wydaje mi się dbałoscią o dobrostan osoby dotkniętej nieszczęściem stwarzanie sytuacji, w której ta osoba może być bombardowana mnóstwem pytań od obcych ludzi na temat jest sytuacji prywatnej. Notka jak powyżej załatwia sprawę i zdejmuje ciężar tłumaczenia 100 razy obcym ludziom swojej przykrej sytuacji z, w tym wypadku, Aluny.

Na koniec dodam, że nie widziałem, żeby ktokolwiek tu zestawiał przypadki i porównywał pod względem bycia bardziej potrzebującym, a to że to nie jest portal charytatywny nie ma nic do rzeczy (są takie?). To, że prawo Pana do niczego nie obliguje, nie znaczy, że przy takiej akcji nie powinny być utrzymane pewne standardy i dobre obyczaje. Pomijając oczywiste plusy ich zachowania, z pewnością przyczynią się do większego sukcesu akcji, ponieważ takie czasy mamy, że wielu ludzi jest z gruntu nieufnych. I to nie dlatego, że są źli, tylko dlatego, że takie są czasy. Zresztą, jak się wszystko wyjaśni na samym początku, to potem nie trzeba się obrażać, że ktoś coś zasugerował albo nie zasugerował, ale ktoś tak to zrozumiał.

Jeszcze raz podkreślam. Poezja.org to nie firma, a Aluna to nie z nieba wzięta osoba, tylko nasza portalowa, czynna poetka, która zachorowała i prosi o pomoc.

a.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...