Wstrentny Opublikowano 20 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 20 Maja 2010 --- Kiedy w pobliżu wyspy zatonie statek, przez długi czas fale wyrzucają na brzeg różne dziwaczne i niespodziewane szczątki. Bywają to skrzynie z prowiantem i pokaźnym zapasem czerwonego wina, a to strzelby nieraz i proch do nich strzelniczy, to znów innym razem sam Robinson z Piętaszkiem i urocze, rozczochrane kozy. Kiedy w ową noc w pierwszych kroplach o parapet zatonął mi dziadek, długo jeszcze następne dni wrzucały coś po nim w moje młode i małorozumne niczym aparat małoobrazkowy życie. Raz było to echo piosenki którą dziadek śpiewał gdy sobie nieźle popił ("bum cyk, bum cyk nad Berlinem",) innym razem skórzany wojskowy pas który jak wąż losu opasywał dziadka w drodze od Syberii przez Afrykę aż do Anglii. Nie mogąc doczekać się, kiedy zaciśnie się także na moich chłopięcych, krótkich spodenkach, postanowiłem zrobić w nim odpowiednią dziurkę. Wówczas to zauważyłem, że pomiędzy skórzanymi okładkami pasa tkwią zaszyte kawałki papieru, pożółkłe i dające się rozczytać a zwłaszcza zrozumieć dopiero po latach. Na przykład, dopiero dziś pojąłem spisane na jednej z nich to, co wtedy wydawało mi się taką abstrakcją, że zakrzyknąłem: - Przecież moja ukochana babcia Marysia ma na imię Marysia?! Czego jak czego, lecz El jest na świecie wiele Ele angielskie, Ele ruskie jak pierogi te co zmierzają właśnie do kościołów Ele i takie, co nie pójdą nigdy (Boże drogi!) A teraz sedno wiersza: czwartek lub niedziela (czytelnik już myśli: rym skończy się na "Ela",) tymczasem jedna z Elżbiet tkwi wciąż przy sobocie na molo w Sopocie i pan do niej podchodzi. Nie szkodzi, że ten pan długo nie pochodzi, jest to bowiem pan - czysto teoretyczny, a wracając do wiersza: ten pan jest bardzo śliczny (co prawda Autor daje wam tu straszne znaki, że przy Autorze - to on jest ogólnie nijaki :-)) Pan uśmiecha się czule (i obiecująco samochód, dużą willę z hiszpańskim ogrodem) a naszej niezwykłej Eli, och! - nagle się kończą pomysły na co dalej i robi się gorzej. Na szczęście jest molo jak rzęsa w Bałtyku są fale i mewy są na patyku pan czuły i słodki i paluszki słone a Ela jest jedyną z milionów Elek-one cmok... cmok... Co tak cmoka? z pewnością nie Cola Coca otwierana kantem dłoni... oni? Oni. --- Na koniec pytanie... Tak, słucham cię, kotku? A mnie, po czym poznałeś? Po nitce i motku. Ahaa... ------------------------------------------- Żywiec Okocim, sierpień 1936
anna_rebajn Opublikowano 21 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 21 Maja 2010 Jedno trzeba Ci przyznać. Jesteś mistrzem w zabawie słowami. Widać, że po prostu bawisz się językiem. To jest wirtuozeria. Nauczyć się nie da, trzeba to mieć. Przyznaj się tylko, czy to przychodzi z wiekiem, bo jak tak to mam jeszcze szansę :-)). anna
Pan_Biały Opublikowano 21 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 21 Maja 2010 przeczytałem z przyjemnością:) pozdrawiam r
bruno seping Opublikowano 21 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 21 Maja 2010 świetna forma! pod wrażeniem. pzdr:)
Magda_Tara Opublikowano 21 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 21 Maja 2010 i pan do niej podchodzi. Nie szkodzi, że ten pan długo nie pochodzi, jest to bowiem pan - czysto teoretyczny, a wracając do wiersza: ten pan jest bardzo śliczny (co prawda Autor daje wam tu straszne znaki, że przy Autorze - to on jest ogólnie nijaki :-)) :)))))))))nijaki pan a pytam w takim razie czym na śliczności zasłużył sobie pan ów gdy chodząc nie podchodził do panien i wdów lecz mężatki wolał zwodzić wzwodem? co innego Autor - Wstrentny do wstrząsu rozkoszy roztacza wdzięków koszyk pożera wzrokiem kobiety i mnie do bólu trzewi :))))))) z Braciszkiem się już przywitałam, :D ale jestem pod Tobą. facet nie może być piękny. witaj
Baba_Izba Opublikowano 21 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 21 Maja 2010 Jak to było w trzydziestym szóstym, po żywcu i okocimie, to całkiem, nawet bardzo, jak zwykle! Kiedy następny tomik? Pozdrawiam - baba
Kikus Dzikus Opublikowano 21 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 21 Maja 2010 że tak powiem fajowe to zabieram sobie do ulubionych pzdr:)
Almare Opublikowano 22 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 22 Maja 2010 Dziad twój, gdy był młody, zębami rwał kamienne mury. Oścień wbijał w stalowe płyty, wypijał rzekę spienionej wódy. Po ulicy szmer słyszał cichy: to ten szalony, wielki El-Nino. Świat miał u stóp? Tu, konsternacja. Poznał dziewczynę, na imię miała: Eli-Minacja. :)))))))) ciąg dalszy wszyscy znają
Oxyvia Opublikowano 23 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 23 Maja 2010 Ha ha ha! Tekst o dziadku bardzo dobry i wcale nie wesoły, choć śmieszny (a to dwie całkowicie różne rzeczy). A Ela... "a Ela jest jedyną z milionów Elek-one" To zupełnie tak, jak z różą Małego Księcia: dla niego była jedyna na małej planetce, potem na Ziemi zobaczył ich miliony, a dopiero później zrozumiał, że ta jedna jest ciągle dla niego jedyna pośród tych milionów, bo tylko ją kocha razem z jej uciążliwymi wadami i kaprysami, od których próbował uciec i do których bardzo pragnął wrócić.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się