castus Opublikowano 31 Marca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Marca 2010 mam tu dla was jajeczko ot taki sobie nienarodzony kogucik życie potrzebnie nie poczęte sól rwaną z głębi ziemi kiełbasy długi kawałek świnki krówki i trzeciej zmiany fabryki odczynników chemicznych wokoło ledwo zaczęły gnić porżnięte ręce oczy i głowy bukszpanu lub innej zielonej radości życia celowo zamordowanej ku uciesze tradycji bieli czerni moheru i motłochu tak wiem również jem przynajmniej tego nie święcę... solę
Magda_Tara Opublikowano 31 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 31 Marca 2010 oniemiałam mocą, goryczą, oniemiałam...nie..nie zachwytem wstrząsem uderzyłeś, zabolało, to dobrze pozdrawiam :)) sól zabija
Tomasz_Biela Opublikowano 31 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 31 Marca 2010 nieuporządkowany i rozklepany pomysł / ale podoba mi się sarkazm i dramaturgia tekstu wobec tytułu / reszta przeładowana / tomek
HAYQ Opublikowano 31 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 31 Marca 2010 Co by nie powiedzieć, wiersz zmusza do zastanowienia. Bo właściwie, jaka to różnica z tym święceniem lub nieświęceniem? Peel - tak, czy owak i tak "poświęca" - tradycję, w imię własnych poglądów, ale niestety - to poświęcenie jest równie fałszywe, jak to, któremu się przeciwstawia. Szarga więc obydwie te wartości. Zarówno tradycję, która jest dla niego barbarzyństwem, jak i własne poglądy i w gruncie rzeczy, nie dochowuje wierności żadnej z nich. popraw "niepoczęte". Pozdrawiam.
a._mrozinski Opublikowano 1 Kwietnia 2010 Zgłoś Opublikowano 1 Kwietnia 2010 Rozumiem rozdzieranie szat nad losem karpi przed Bożym Narodzeniem, ale zamordowana radość życia w koszyczku wielkanocnym? Przecież właśnie Wielka Noc jest kwintesencją życia, zarówno w sensie teologicznym, jak i najprostszym - meteorologicznym :) Arek
kasiaballou Opublikowano 1 Kwietnia 2010 Zgłoś Opublikowano 1 Kwietnia 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. oyeyy.. z koszyczka trąca baranek przyrżnięty, a teraa nie ma pana.. tylko moherowe rozprawy, kto, a kto, a jak a głębiej scyzoryk przymoczył :D typowe - dobre. świetna pointa i jeszcze skojarzył mi się z filmem "wielkie żarcie" ;) pozdrawiam kaśka
Baba_Izba Opublikowano 1 Kwietnia 2010 Zgłoś Opublikowano 1 Kwietnia 2010 Podoba mi się wiersz i ta odmienność spojrzenia; kupujemy, przyrządzamy - mięso: my, nie zabijamy! Naprawdę? Nie umiem przejść na wegetarianizm, lubię mięsko i tak wygodniej. Ja nie zabijam, poświęcę, jednak czuję, że to zakłamana moralność. Serdecznie pozdrawiam - baba
kasiaballou Opublikowano 1 Kwietnia 2010 Zgłoś Opublikowano 1 Kwietnia 2010 znowu zajrzałam: och! jakie to oburzające! nareszcie można o wierszach pogadać. to jest tak (w tym koszyczku) jak z igrzyskami. cezar musi dać tłuszy chleba i areny. inaczej nie będzie cezarem. a kiedy podnosi palec - tłusza musi zasycić apetyt, bo sam cezar daje. kciuk idzie w dół - tłum wiwatuje, cezar szczytuje. - gdyby ułaskawił? tłusza byłaby głodna, no - on musi, a oni tego chcą - chcą kiełbasy.. nagle/po czasie ktoś z tej samej tłuszy szepcze "gladiatora żal"... baranka z koszyczka szkoda.. - to takie niehumanitarne... a że każdy cezar ma wrogów (opozycja) gani się cezara za igrzyska, że z niego taki kaligula, no! i ten opadający kciuk! mięsko śmierdzi, ale wszyscy muszą jeść.. na miarę swojego apetytu. tylko (jak słusznie zauważył Autor wiersza) nie wszyscy są na tyle próżni, obłudni i zakłamani, dwulicowi żeby współuczestnicząc, udawać, że najważniejsze, to uświęcić (baranka) gladiatora, czy jakoś tak.. brrrr no, tak - nasza wiara ma swoje tradycje przecież...egipt, rzym, krym ;) mam głęboko w tuszy i tłuszę i cezara - idę na sałatkę (bezkurczakową) do maka :P raz jeszcze - dobry wiersz :)
Almare Opublikowano 1 Kwietnia 2010 Zgłoś Opublikowano 1 Kwietnia 2010 Można oczywiście i tak, jak autor/ka wiersza nam przekaz/ała - "przynajmniej nie święcę". Nie czepiam się, raczej zadaję pytanie, dla czego to robimy - uświęcamy jedzenie. Łatwo o tym zapomnieć, bo jedzenie bierzemy ze sklepów, mleko z kartonów, a wodę z butelek. Cofnijmy się w czasie - jedzenie i wysiłek jaki wkładano w jego zdobycie, ciągły jego brak. Strawa symbolem życia i to dosłownie. Bogom oddawano cześć, poświęcając im tym co najcenniejsze. Ludzie dawniej nie dojadali, dopiero dziewiętnasty wiek i nawozy sztuczne podniosły plonowanie, a tani transport umożliwił transport zboża na wielkie odległości. Społeczeństwo zaczęło tyć. Znałem ludzi, którzy przeżyli w czasie wojny prawdziwy głód, głód zagrażający życiu i wiem z jakim szacunkiem patrzyli na chleb. Dla nich poświęcanie jedzenia miało zawsze głęboki pierwotny sens: przeżyłem - dziękuję. Pozdrawiam.
castus Opublikowano 1 Kwietnia 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Kwietnia 2010 serdeczne dzięks i jajóf ten tego... aha...niepoczęte ma być bo tak być ma... Kaśka...orzesz TY :)
Pan_Biały Opublikowano 2 Kwietnia 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Kwietnia 2010 tak to wygląda, stety - niestety to ja powiem: "smacznego na święta" i rączka do góry kto nie tknie kiełbaski, ja nie podnoszę;) pozdrawiam r
kasiaballou Opublikowano 2 Kwietnia 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Kwietnia 2010 kiełbasę można jeść - koszerna/niekoszerna - kogo to - jest niecacy dopiero, jak się swojej świni w innej od świni "świni" nie widzi, a później jeszcze zaklina, żeby uświęcić - takie jojo ;)) smacznego :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się