Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zaraz zaraz - skoro kolega pisze, że ja "nie istnieję" jako pierwszy, to czemu tego nie zauważasz wpisując moją parafrazę jako powód twojego zdenerwowania? Właśnie z taką obłudą walczę i walczyć będę.

Nie zrozumiemy się nigdy, Michał.
skończyłam
miłego dnia
:))

No proste pytanie zadałem, nie dziwię się, że po tej śmiesznej manifestacji znikasz. To też jest typowe, dokładnie jak nieumiejętność czytania komentarzy.
  • Odpowiedzi 73
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Cześć Pancolku, miałem się nie wtrącać, bo się "dobrze" bawię :)
ale mógłbyś mi powiedzieć, w którym miejscu ten tekst zasługuje na bana?

Ja uważam, że ani ten tekst, ani tekst Michała na to nie zasługuje, póki
granice nie zostały przekroczone.
To nawet ciekawy eksperyment, kto lepiej i dłużej w formie wierszowanej sobie poradzi ;)))
Może i jaki konkurs z tego wyniknie. Czemu nie, przynajmniej dojdzie do zdrowej rywalizacji,
a na koniec nastąpią gratulacje i podziękowania?
Pozdrawiam ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To oczywiście jest tekst na bana

Też się nie zgodzę.
Problemem tego tekstu jest mój tekst w warsztacie. Problemem reakcji na niego jest to, że ten tekst (mój) tak naprawdę pisany jest językiem moich oponentów, którzy równie szydzą, obrażają, no, może nawet bardziej niż ja. Przykład - wpis jednego z nich pod wierszem Autorki, która nie ma z tym nic wspólnego - "ble ble ble". Dlatego pisząc na mnie, tak naprawdę oni piszą na samych siebie, i to jest ten mój chytry "podstęp". Ja już dalej nie wnikam, bo tutaj sami się gubią, bo jedni uważają to za bunt starych przeciwko młodym, drudzy na odwrót, gruntem jednak jest żenada, jaką odstawia to TWA (i teraz nie boję się użyć tego skrótu, bo wklepując sobie plusy z uzasadnieniami, że Krzywak nie ma racji jest komizmem).
Przekleję ten fragment do Warsztatu, bo zauważyłem, że zaczynają powoli posty znikać :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tylko o tej "druzynie" (nie "drużynie") nie ma ani słowa! Ja bym chciał wiedzieć, z kim mam zaszczyt tak denerwować tych młodych, wrażliwych, miłych poetów, którzy muszą walczyć z tak demonicznymi gangami jak ów "druzyna" :)))

No a teraz młody Andriej siedzi w swojej kuźni i z radości zaciera (i pociera) ręcami, bo z tego szumu urodziły się zmutowane dzieci.

Co do kandydatury: zawsze byłem zdania, że filozofowie powinni rządzić Państwem,

mnie proszę jednak w żadną "drużynę" nie szyfladkować, kroczę własnymi ścieżkami.

Sprawa idzie o to "coś", co tutaj po prostu znaleźć się nie powinno. Nikt nie jest idealny (i nigdy nie będzie), jednak publikowanie takich pierdoletów zasługuje na karę 1 roku ograniczenia wolności w zawieszeniu. Jedno tupeciarskie słowo, jeden wyraz ducha w tym stylu, i popisałbyś swoje romantyzmy w kiciu.

TAKIE SĄ FAKTY - i nie chodzi o 'andreja' i jego "druzyne", ale o ten nieby-wiersz, proste.

Pzdr.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Chłopaki, aksamitny, ale ban ;) polemika powinna trzymać fason, nawet artystyczna, a takie "wy konserwy, psy ogrodnika... wasza ignorancja...". Osobiście jestem za banem dniowym, tzn. cholernie krótkim jako żółta kartka.
Z drugiej strony słowo grafoman też ma wydźwięk obraźliwy i bynajmniej "pies ogrodnika" nie jest gorszy ;) hmmm...
W każdym razie nigdzie nie zgłosiłem tego i nie zgłaszam, bo mam zero pewności, żeby było jasne. Tak tylko mi się napisało. Dzięki za odzew moje wy piękne chłopaczki.

ps: "zamazane paradaise"?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



E, ja tam nie cisnę po nazwiskach. Zresztą co z was za konkurencja? Coś od a do be, już mi się nawet mylicie...
A minus za grafomanię, mam zwyczaj, że kupogniotom wklejam minusy. Proste?
wiec szykuj sie ze ja tobie bd tez wlepiac niue naleze do twojego nak clubu ale wyryje ci sie od dzis w pamieci
Opublikowano

siedze na fotelu ale sie smieje, a nie zacieram rece uderzyło w tych których miało haha... minusy o tym swiadcza i komentarze. Manifest oczywiscie dostałem najbardziej krytyczne komy od tych ktorych sie spodziewałem od druzyny... na nie tylko czekałem.
macie jednak druzyne i nic nie zrobicie, tylko problem w tym ze moja druzyna jeszcze milczy nie weim czemu tylko kilku sie odzywa jak zwykle ale popracujemy nad tym.
chcesz przeneiść do warsztatu bo co ? nie idzie po twojej mysli ? ale minusy dla zasady i z przyzwyczajenia pasuje dawać??? no oczywiście bo to dajemy my bogowie ! a wy wierszokleci cicho!
Otóz nie nie bd cicho i koniec!
Rozpocząłeś niezłą awanture tym wierszem.
jak chcesz mi dać bana za co ?
Nie widziałem w regulaminie że nie wolno w wierszach sie wyrażać krytycznie i obraźliwie taka jest poezja można w niej wszystko zamieścić bez obawy o to ze się bana dostanie... wolność słowa haha...
Ładny manifest jestem dumny z niego a najbardziej ze was moja drużyno wkurzyłem lekko ale jednak.

Nie dogadamy sie to wystarczajacy dowod ze jestescie starzy...

Opublikowano

najlepszy dowód ;] stare konserwy ja daje plus za odwage manifest i z przyzwyczajenia żeby dawaćplusy gdzie wy dajecie minusy ;]

A ty nie bd taki pewny dla mnie nie jesteś poetą np nie!
Naucz się pisać a potem pisz.... i schowaj to najlepiej potem ;]

kup sobie aparat i próbuj sił w fotografii lepiej....

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


można wszystko żartm, ale z nazwiskiem jest niesmacznie.
autor popełnił błąd, ciekawe jak by się czuł na miejscu Michała, no On ma tylko nick ;)

przykro mi, że takie teksty!
Opublikowano

Tylko nie wklejaj tego do Zetki przypadkiem, bo znowu minus i będą fochy.
Wujek dobra Rada.




Dnia: Dzisiaj 11:19:33, napisał(a): M. Krzywak
Komentarzy: 13578

www.fotoik.pl/index.php?akcja=autor& ... p;strona=0


Tak się daje minusy Panie M Krzywak jak wiersz jest w warsztacie, to cios poniżej pasa, chyba że ten dział to sami nieucy, wierszokleci itp, co Pan opisuje w swoich komentarzach i poniża Pan wszystkie osoby tam piszące już Pan uczepił się w komentarzach : Aluny, Magdy Tary, Bea, Andreja, mnie ilu jeszcze osób Pan sobie upatrzy , a teraz oskarża Pan o popieranie siebie i wstawianie plusów już to udowodniłem człowieku. Dyskryminujesz ludzi zabierasz im godność , honor, cześć, chęć pisania itd dlaczego i z jakiego upowaznienia . Jeszcze tak na marginesie Pan Lecter , f fisia, Bernadetta i inni dają mi minusy, czy ja im ubliżam nie , a jedynie zastanawiam się dlaczego?
Nie muszę sie zgadzać z opiniami ale to publiczne forum i oparte jest na wolności słowa, każdego tu zalogowanego
Chciałbyś tak Tobie aplauzy to cacy ,,pisarz", a jak stanie przeciwko to minus nawet , jak napisze z bożą pomocą, tak wygląda pisarska etyka, humanitaryzm itp

Pan doprowadza do anarchii wstawił Pan wiersz do Warsztatu, gdzie teraz ironia jest skierowana przeciwko Z czyli ludziom piszacym tu lata i od nich wielu nauczyło się poprawnie pisać dla wiadomości tutejszych pisarzy, gdyż słowa Pana ,, wsadzacie sobie plusy w zadki" dot nie Warsztatu gdyż tam nie ma etykietek, tylko są w Z


Teraz dla Pana wiadomości iż uczepił się Pan Andreja ,tylko za swoje przekonania i uwazanie siebie za ideał oraz Pan myśli, że jest wyższy od Boga wstawiam PLUS gdyż rażącymi słowami wbił Pan nóż w człowieka nawet go nie znając i jeszcze jedno ujął Pan całą godność działowi Z jak W za to też plus, gdyż tak nie można

szacuneczek

be

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Magdalena Właśnie, dokładnie, w pewien sposób jest. 
    • @Berenika97 To  dobry wiersz — mroczny, gęsty i konsekwentny od początku do końca. Podoba mi się, że tutaj wszystko powoli gaśnie, osuwa się, rdzewieje i znika, ale dzieje się to bez histerii, tylko z jakąś chłodną godnością. Najmocniej zostają mi w głowie: ślepe okno, okuty kufer i klucz połknięty przez rdzę — świetne obrazy. Wiersz ma klimat i ciężar. Ja tak nie potrafię.  U mnie chaos -  usprawiedliwia mnie tylko  to, że jestem mężczyzną - archaicznym. 
    • Zobaczyłem dzisiaj kota W towarzystwie z kociętami Leżącego na środku drogi   Ich wnętrzności były czarne Padły na piekący asfalt A ich koniec był ubogi   Przy zapachu jajecznicy Odór smażonego truchła Przywołuje czarną dziurę   Postać jej zagina światło Jakby czernią emanuje Kiedy wzrokiem ją świdruję   Białe oczy niewzruszone Dwa to punkty w jej sylwetce Pusto patrzą na kocięta   Kiedy dusze ich wysysa Ścierwo gnije i rozkłada Lecz czerń nie jest tym przejęta   I po chwili gdy już skończy Każdy chce by sobie poszła By zniknęła każdy prosi   Lecz ta ciemność nie zanika Tylko wciąż dalej żeruje I na innych się przenosi   A ja stałem tak ciągle otępiony Gdy widziałem kolejne to demony Przyczepione do każdej tak istoty Miały ludzi, rośliny, nawet koty   Te od spodu kwiaty już wąchały Czarne byty wszystko rozkładały Gdy na głowie poczułem to ciążenie Zrozumiałem że wszystkim jest cierpienie   Śmierć - panowie rozkładu To oni nas hodują Mija krótki żywot Oni wciąż żerują   Mam nadzieję, że umrę Choć nie jestem gotowy Ot małe marzenie  Dawno ściętej głowy Nabitej na kark.
    • w mieszkaniu pachnącym rosołem i lekko przypalonym snem który ktoś próbował uratować dolewką wody stoi ona królowa klamek które same się naciskają  i drzwi które przestają należeć do was Pelagia wchodzi jak rachunek za cudze życie z odsetkami liczonymi od waszego pierwszego oddechu wchodzi z reklamówką która szeleści jak wyrok w zawieszeniu niosąc w środku mrożonki które nigdy nie zaznały wybaczenia jej włosy to tłuste kable pod napięciem gdyby je dotknąć można by zasilić pół osiedla w poczuciu winy i jeszcze zostałoby na oświetlenie waszych błędów twarz ma jak garnek po bigosie niby umyty ale zapach zostaje na zawsze wygląda jak protokół powypadkowy  każda zmarszczka to paragraf na waszą radość a usta zaciśnięte tak mocno że mogłyby prostować gwoździe. Pelagia arcykapłanka domowego porządku odprawia nabożeństwa nad waszym zlewem jakby tłuszcz był grzechem pierworodnym głosi że zbawienie przychodzi w płynie do naczyń a grzech najlepiej zeskrobać druciakiem i polać Domestosem aż zacznie skrzypieć z czystości jej głos to łyżka stukająca o zęby to odgłos żwiru sypanego do trumny waszego wolnego popołudnia suchy rytmiczny i ostateczny mówi długo jak czajnik który nie wie kiedy przestać gwizdać bo nikt go nigdy nie zdjął z ognia po trzech zdaniach nie oddychasz po pięciu przepraszasz za rzeczy których jeszcze nie zrobiłeś po siedmiu zaczynasz planować winy na przyszłość Pelagia nie pyta o zdrowie ona jest patomorfologiem waszej niedzieli w różowym fartuchu w bratki przeprowadza sekcję zwłok waszego entuzjazmu wsadza wam palec w przełyk żeby sprawdzić czy wasze sumienia mają odpowiedni odczyn ph i czy nie strawiliście przypadkiem resztek własnej godności którą podała wam w sosie na kolację w zeszły wtorek w jej obecności zegary zaczynają chodzić wstecz aż lądujecie w kącie z rękami za głową przepraszając za to że wasz ślub nie był mszą żałobną za jej młodość wypluwa waszą radość na spodeczek bo twierdzi że jest niedopieczona i ma w środku jeszcze krew waszych marzeń o ucieczce które według niej powinny być już dawno ścięte fileciarka relacji bierze wasz dzień kładzie go na desce i tnie w poprzek sensu aż zostaje tylko to co jej pasuje do obiadu i co da się łatwo przełknąć bez myślenia wasze plany lądują w misce jak odpadki a ona robi z nich "na szybko coś dobrego” co smakuje jak dożywotni obowiązek i zostaje w żołądku na zawsze wchodzi do waszej  sypialni z licznikem Geigera na grzechy; sprawdza czy wasze kołdry nie promieniują zbytnią swobodą i posypuje prześcieradła solą egzorcyzmowaną żeby namiętność nie wykiełkowała ponad normę unijną wasze łóżko traktuje jak stół do ping-ponga na którym rozgrywa mecz o waszą uległość  dezynfekuje was z intymności i przycina wasze sny sekatorem żeby nie wystawały poza krawędź jej przyzwolenia wasze "kocham” pakuje próżniowo w folię bąbelkową wyciska z niego powietrze i sens i opisuje flamastrem: do użytku po śmierci -  w razie braku innych atrakcji potem posypuje wasze ciała talkiem dla niemowląt żebyście nie mogli się do siebie przytulić bez poślizgu winy i lekkiego wstydu klienci czyli wy kiwacie głowami jak ziemniaki w gotującej się wodzie pękacie powoli od środka bo już nie macie siły się nie ugotować a ona bierze to za wdzięczność i dokłada soli aż zaczynacie smakować jak jej racja jej spojrzenie jak ręka wkładana do szuflady z nożami niby nic się nie stało a jednak krwawisz i nie wiesz skąd i zaczynasz podejrzewać siebie przesuwa talerze żeby głód miał odpowiednią hierarchię i wiedział gdzie jest jego miejsce a kiedy siada na kanapie meble jęczą w dialekcie staropolskiej męki i proszą o skrócenie wyroku jej śmiech to dźwięk widelca szorującego po dnie pustego garnka sygnał że właśnie zjadła wasze wolne popołudnie kiedy mówi "synku” powietrze gęstnieje jak sos zbyt długo gotowany robi się ciężkie tłuste i nie do odrzucenia oddychasz tym i zaczynasz smakować jak ktoś inny kto już dawno przestał mieć wybór otwiera okno i wpuszcza do środka zaduch z klatek schodowych roku osiemdziesiątego drugiego w którym każde wasze " chcę" brzmi jak zdrada stanu i powód do donosu Pelagia magazyn przeterminowanych prawd ma w torebce zamrażarkę turystyczną która buczy cicho jak wyrzut sumienia    trzyma tam wasze odcięte pępowiny z datą ważności: nigdy! żeby w każdej chwili móc was nimi poddusić gdybyście zachcieli odetchnąć bez jej zgody jej uśmiech to ekspozycja w muzeum patologii rodzinnej zwiedzanie obowiązkowe rzędy zębów jak nagrobki waszych wspólnych weekendów które osobiście zabiła ścierką do naczyń i kazaniem o wyższości firanek nad wolnością kiedy w końcu wychodzi nie zostawia pustki zostawia po sobie galaretę która tężeje na waszych twarzach to nie jest już dom to inkubator jej racji gdzie wasze kręgosłupy służą jej za szczebelki do drabiny po której wspina się by napluć Bogu w okno za zbyt małą ilość octu w waszej krwi zostajecie w tym rosole po kostki pływacie jak oka tłuszczu które nie mogą się połączyć bo ona już dawno was przesiała przez sito swoich oczekiwań wieczorami gdy próbujecie się dotknąć skóra schodzi wam płatami odsłaniając jej inicjały wypalone na waszych mięśniach jak znak jakości na mięsie armatnim Pelagia nie wraca do siebie Pelagia po prostu zmienia formę skupienia teraz jest waszą zgagą waszym bezdechem jest tym szarym nalotem na waszych językach który sprawia że każde wasze "kocham” smakuje jak stara ścierka do podłogi siedzicie cicho żeby nie zbudzić jej echa w rurach patrzycie w talerze gdzie wasze marzenia dogorywają w gęstym sosie a ona ta wielka pajęczyca w fartuchu w bratki już dawno was wypatroszyła wypchała trocinami waszych kompleksów i postawiła na meblościance swojego życia jesteście martwą naturą jej najsmaczniejszą bo podaną na żywca niedzielną ofiarą całopalną            
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...