Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

"Dokąd, kurwa?!" - czyli ostatnia epopeja narodowa



Obdarte baraki w sercu miasta
Pałac Stalina symbol historii
mocarny
świetlany
gurujący nad zebranym na jego cześć
bazarowiskiem
i burdelami z kebabem

Pustą ulicą przejażdżka
przystanek, krzyk
lecąca przez drzwi torba
i morda wypchniętego bezdomnego
lądująca w kopczyku śniegu
temat na kolejne billboardy:
bo jebał psim gównem

"Dokąd, kurwa?!" - unosi się ktoś
odurzony odorem który zdążył już
zasnuć szyby lepką niejednolitą mgłą
tłum napiera na miejsca z przodu
jakby w strachu przed zarazą
otwarte okna, dmący wiatr
przeszywający mróz

jeszcze tylko kilka przystanków
w tej kurewskiej wyprawie
pomiędzy dworcem a nieuchronną:
pętlą

Opublikowano

ojjjjjjjj
podobało mi się to Śródmieście, jak cholera!
bardzo dobre!
a gurujący ?????????
miał być gurujący!!!!!!!!

phi!
no w końcu to Twój, niech będzie, że od góry
od guru było wieloznacznie
ale i tak się podoba
:))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No wiem, ale inaczej trzeba by każdemu tłumaczyć z osobna, jak na pierwszy raz, w ogóle by mnie zjedli... ;)

A i tak, widać, nikomu się nie podoba...
Przynajmniej dzięki Tobie za wsparcie moralne :*
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No wiem, ale inaczej trzeba by każdemu tłumaczyć z osobna, jak na pierwszy raz, w ogóle by mnie zjedli... ;)

A i tak, widać, nikomu się nie podoba...
Przynajmniej dzięki Tobie za wsparcie moralne :*

:)))))))))))
poczekaj na opinie innych
z tego miasta - wielu współodczuwa
:))))))))))
Opublikowano

nie przejmowałbym się na Twoim miejscu.
Gdyby każdy kabotyn tak pisał, byłoby naprawdę nieźle ;)))
Widać, nie trafiłeś na gust. Ale na mój trafiłeś. Nie uważam, aby akurat tutaj użyte wulgaryzmy były efekciarskie, bo wg. mnie pasują, jak ulał do otaczającej nas wokół "parszywki".
Być może nie wszyscy to widzą, albo tak to widzą :)
Dzisiejsze "burdele z kebabem" są tym samym, co niegdysiejsza gruźliczanka z saturatorów i choćby niedawne "przepiórcze piersi" (z zabijanych gołębi) podawane przez Chińczyków na stadionie. Łatwo zdobywany, darmowy towarek - dla (prociem pan) "koneserów"? ;))
Szkoda, że usunąłeś "gurującego", nie obawiałbym się, że czytelnik to głąb. Jak pamiętasz w Warsztacie ten niuans został jednak dostrzeżony i nawet jeśli wyszedł "niechcący", to szczęśliwie w dobrym momencie. Chociaż mam wątpliwości, czy to było niechcący - nieważne, trochę kokieterii nie zaszkodzi ;)

Wiersz wg. mnie jest świetny, ma podwójną wymowę. Ten niby prosty i brzydki język idealnie współgra z nierzadko ohydną, otaczającą nas rzeczywistością. W całym tym paskudztwie tkwi jednak sedno, czyli w gruncie rzeczy skarga na tę rzeczywistość. Smród kloszarda i fetor szczyn ze straganów (tego co prawda nie ma w tekście, ale znam z autopsji ;), zmieszany ze swądem palonego mięcha (dobrze, jeśli świeżego) plus nękanie "nieczystego" biedaka, tylko dlatego, że śmierdzący i brudny, więc w domyśle - bezbronny, to pożywka dobra dla wszystkich. Zarówno reklamodawców, reklamobiorców, ale i dziennikarzy, wszelkiej maści mediów jak i zwykłych przypadkowych gapiów. Świat plugawej komercji, obyczajowej znieczulicy i zgnilizny. K... ja p... dolę!
Można oczywiście odwrócić głowę i nie widzieć, wyjść, zatkać nos, ale ten koszmarek istnieje i coraz więcej go na ulicach.
:)
Pozdrawiam, oby tak dalej (acz, niekoniecznie zawsze tak samo)

Opublikowano

HAYQ, padam do stóp! Dzięki przeogromne za ratowanie resztek mojego morale. ;)

Sytuacja z bezdomnym była z życia wzięta - byłem w szoku, że społeczeństwo może być do tego stopnia zdziczone, żeby poprosić kierowcę o zatrzymanie się i w środku zimy, przy padającym śniegu siłą wyrzucić człowieka na pusty przystanek o trzeciej w nocy... skończyło się tym, że wysiadłem zaraz po nim, bo i mnie byli gotowi zaraz wynieść za parę słów krytyki pod ich adresem. Przeraża mnie, w co przeistacza się moje miasto i jego mieszkańcy. Place niekonczących się budów, zapach dworca centralnego, twarze zniszczonych pracą ludzi, powszechna emigracja, marazm, i te wynaturzenia, totalny brak współodczuwania z drugim człowiekiem... zupełnie jak byśmy kręcili się po uliczkach getta, albo obozach katorżniczej pracy na Syberii, gdzie ludzkie tragedie są do tego stopnia powszechne, że na nikim już nie robią wrażenia, każdy raczej myśli o swojej wygodzie, przetrwaniu...

Opublikowano

"Dokąd, kurwa?!" - czyli ostatnia epopeja narodowa

Obdarte baraki w sercu miasta
Pałac Stalina symbol historii
mocarny
świetlany
gurujący nad zebranym na jego cześć
bazarowiskiem
i burdelami z kebabem
...
w tej kurewskiej wyprawie
pomiędzy dworcem a nieuchronną:
pętlą

Jeśli klamra, która spina tekst nie jest kabotyńska, to ja jestem kebab ;)
Nie żyję w ogrodzonej dzielnicy, jestem z tego świata i twierdzę, że podnoszenie bolesnego marginesu rzeczywistości, incydentów zdarzających się w każdym miejscu i czasie (to nie raj, to ziemia), do rangi ogólnonarodowego kataklizmu spolecznego i obyczajowego (jak to autor doprecyzował :dziczy, getta, katorżniczej pracy na Syberii) jest chwytem tabloidowym -przerysowanym (didaskalia)i płyciutkim, epatowaniem sensacyjką zmierzającym do błyśnięcia efekciarską puentą (nieuchronna pętla !). Spędziłem setki godzin w autobusach, w których "nocowali" bezdomni i lumpy, i nie trafiłem na ślad agresji. Ona się może zdarzyć i się zdarza ale nie jest normą (ogólnonarodową epopeją). Smród nie przekreśla człowieka ale też (nie dajmuy się zwariować) nie jest uświęcającą zaletą, a "nieczyste" biedaki, to nie zawsze sierotki o duszyczkach jak śnieg białe, skrzywdzone przez los ;) Naiwne jest grymaszenie na bazar z jego zapaszkiem i budy z kebabami. Gdzie na świecie ich nie ma ? Podział dóbr od zawsze jest nierówny i zaspokajający "różne", ludzkie przecież, potrzeby. Chyba zamierzasz w swym oburzeniu, przebić nawet komunistyczne idee ;) "Prosty i brzydki język współgra idealnie z rzeczywistością", na zasadzie dodatkowej porcji "keczupu", mającej wzmocnić efekt. Co wiersz by stracił, gdyby zamiast "jebał", było śmierdział ?
Ten tekst, to marna poezja, tania tabloidalna publicystyka - mocne zdjęcia (Dokąd kurwa?!), mało treści.
Ludzie wszystko kupią... ;)

Opublikowano

a najgorzej; kurwa, jak się z igły skibę robi - taaaka tragedia narodowa epopeja; ja się pytam, co narrator od siebie robi, żeby mniej śmierdziało? nos zatyka piórkiem i kicha mięsem oburzony? się wysilił na efekciarskie sru tu tu i spełnił rolę? gówno!
a najgorsze jest gówno wyemancypowane na wielkie państwo - środka - państwo gówna; że niby lepszy, bo nie śmierdzi i od innych czuje - i ja się pytam, co takie państwo środka między budami i w środkach masowego brum dzyń dzyń robi? toż to poniżenie okropne jest, tak się z_niżać!
tekst bez pomysłu - jedynie sygnaturka/flesz sytuacyjny, ale wykonanie żałosne, płytkie i tendencyjne; takie kurwienie z wiatrem; breloczek, nie poezja.

edit:
zdrówki
kaśka

Opublikowano

Kubuś, może w Twojej okolicy wszystko pachnie fiołkami, ludzie mają duszyczki aniołków, a bezdomni dostają bezpłatne noclegi w hotelach, ale w sercu tego kraju tak nie jest. Dworzec Centralny w Warszawie wita cię zmieszanym odorem fastfoodów i szczyn tysięcy bezdomnych mieszkających w norach głęboko pod dworcem, gdzie możliwe, że od kilkunastu lat absolutnie żaden "normalny" człowiek nie zaglądał - to jest państwo w państwie. Z ławeczek, czy krzaków wokół Pałacu Kultury co raz widać Straż Miejską wyciągającą trupy zamarzłych na śmierć nieszczęśników, nie w każdej stolicy przejście stu metrów oznacza spotkanie co najmniej trzech bezdomnych, cyganów, żebraczy z małymi dziećmi, bez kończyn, proszących o wsparcie, nie każda stolica europejska ma za swoje centrum - tam gdzie kiedyś stały zabytkowe, najpiękniejsze kamiennice, za które Warszawę zwano "Paryżem Północy" - dziś pałac-dar bratniego narodu (dotąd w dokumentach miejskich z dodatkiem "im. J. Stalina", nikt przez 20 lat "wolności" nie pokusił się o skorygowanie tego), a wokół niego bazarowisko (jak kwitował Staszewski: "Na ulicy pod pałacem smród handlarzy się unosi / Piją, plują i rzygają i sprzedają w międzyczasie / Na plandekach i gazetach leży ścierwo zabrudzone / A na stołach czekolada razem z piwem przywieziona"), blaszaki, gdzie najpierw zamknięto setki handlowców, potem wyłudzono od nich grubą kasę na projekt nowej lokalizacji, po czym (ewenement prawny!) grunt kilkakrotnie podniósł swoją wartość, a władza umyła od tego ręce, koniec końców nasyłając służby porządkowe, które przypomniały młodszemu pokoleniu, jak wyglądał PRL (sprawozdanie z zamkniętej Marszałkowskiej podejrzewam - widziałeś). Można zakopać głowę w piasek, udać że tego wszystkiego nie ma, jeśli traktujesz to jako protest przeciwko biednym handlarzom, czy pretensję do bezdomnego o to, że śmierdzi (choć "śmierdzi" kupa niemowlęcia, stary bezdomny, śpiący w autobusie kloszard w powszechnej opinii ludzi "jebie", tak to większość ludzi po imieniu nazywa) - trochę nie zrozumiałeś. To sprawozdanie ze stanu faktycznego - przyjedź, zobacz na własne oczy, w jakim tonie bije dziś serce naszego kraju. (jeśli w Twojej okolicy, choć głęboko w to powątpiewam, podobnych problemów nie ma...)

Opublikowano

dlaczego nie odpowiadasz na wszystkie komentarze? widzimisiek? piszesz "epopeje narodowe" na publicznym forum, to licz się z głosem Narodu - nie ma tak łatwo.

lanie wody. to może ja na przykładzie powiem, w czym rzecz i możesz mi nie odpisywać:
miałam "osobistego" Pana Gienka, który czasem prowadzał się i przyprowadzał innych Panów Gienków.
prowadził się, jak się prowadził (nie mnie oceniać) ale był chory i był w potrzebie. kiedy straż miejska wywiozła go do ośrodka miałam nadzieję, że nie wróci, ale wrócił. pewnego dnia przestał przychodzić; oni wszyscy kiedyś przestają... giną, jak psy na przejeździe - tak już jest - ale wiesz, czego do dziś nie potrafię zrozumieć? że po pobycie w ośrodku nikt z władz/instytucji społecznych nie podał Gieniowi ręki. że ksiądz tylko wrzeszczał "nie dawać bezdomnym kasy, bo piją!"
że od sąsiadów usłyszałam "nie życzymy sobie dziadostwa w naszej dzielnicy" że nikomu nie przyszła do głowy myśl; "jeśli dam 5zł, to może Gienek na kacu nie przywali mojemu bratu/synowi w łep za 2 zł?"
i takie tam inne refleksje od pyty, które gdyby przyszły, Gienek żyłby może krócej/dłużej, ale przyjemniej godnie i bez wyroku - nie wiem, co się z nim stało i to mnie cholernie gryzie. tak jak Twój wiersz, który nawet nie dotknął tematu.
wiersz jest, jak niedogotowana pyza - klei się pustymi inwektywami, które rykoszetem godzą w p.liryczny - tyle.

Opublikowano

Milczenie jest najlepszą odpowiedzią na niektóre komentarze, a jeśli ktoś nie potrafi pojąć ironii zastosowanego tutaj określenia "epopeja" - tym bardziej...

Ostatnio moją drugą ojczyzną stała się Białoruś, i choć jak najdalszy jestem od chwalenia ustroju politycznego, gospodarczego, powiem Ci wprost: tam nie ma bezdomnych, czy bezrobotnych. Nie masz co robić - "sprzątaj ulice". W zamian ciepły posiłek i cichy kąt do życia. Pieprzona biurokracja, wszechmocny urzędas, skurwysyństwo administracyjne, ale natura tamtejszych ludzi jest mimo wszystko taka, że nie ma "to Pański problem!", tylko "to co my teraz z Pańskim problemem zrobimy?". To nie to samo co dane w łapę pięć złotych, które bardziej mają doraźnie zaspokoić Twoje sumienie, niż pragnienie danego człowieka.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


czyli lepiej wcale nie mieć sumienia?
a doczytałeś, jak pisałam o "instytucjach?"
aha :)
nie pisałam tylko o piątaku, ale o ślepocie, małoskowości i o pańskim zatykaniu nosa transparentnym utyskiwaniem "na" -
piątak, to chwilówka - Twój wiersz to ignorancja, ale dziękuję, że miałam okazję do wymiany pogladów:
- nie za to co zrobiłeś w tym wierszu, ale za to czego zrobić wierszem nie potrafiłeś - też :)
kaśka

p.s.
wszędzie są bezdomni i wszędzie śmierdzi, na Białorusi jest szara strefa/tabu na pewne niewygodne tematy, więc...
chciałam Ci też uświadomić, że problem nie leży w Polsce/w mieście/w innej dziupli, ale w ludziach - i to jeden z moich zarzutów w kwestii tego tekstu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


radość na wyrost; nie rozumiesz moich słów, czy tylko udajesz?
przypiąłeś etykietkę i ja się z tym nadal nie zgadzam.
żadna narodowa epopeja, ale ludzie.

no, właśnie - ludzie :)
a Ty, to kto? łoś?
chodzi o ludzi, a nie o szerokości geograficzne, nie o" naszą epopeję", to błąd myślowy i tego zawężenia się czepiam.

człowieku; nasze postawy nie są zbieżne; Ty kurwisz na dyskomfort i widzisz brud w "narodzie", jasno precyzujesz czas/miejsce i ograniczasz wypowiedź do -
ja zaś uważam, że gadasz ze mną przez sterylną maseczkę pańskiego noska i biernego obserwatora, że trujesz nie o ludziach, ale o fasadch/zabytkach i wyidealizowanym "dobru narodowym", które wyklucza istnienie szamba - szambo jest nie nasze?, szambo jest nie cacy? - a ja Ci mówię, że szambo jest tak stare jak Stare Miasto (schyl się, umocz palec), bo mentalność nie ulega renowacji, przez takich jałowych "obserwatorków", jak peel.

gdybyś myślał perspektywicznie, ten tekst wyglądałby inaczej/byłby inaczej umiejscowiony/zakotwiczony - nie zawężałbyś zjawiska do państwa nad Wisłą, to śmieszne :))
boleśnie ograniczasz przyczyny i skutki do[u] polskiego podwórka[/u] tu i teraz - a ja Ci mówię, że tak było, że tak jest wszędzie, a problem leży po stronie zdegustowanych wąchaczy, wodolejów.
wspominasz o Białorusi; niby układy/blokady fe, ale "tam bezdomnych nie ma" - to jest utopia!
Ty wiesz, o czym mówisz?
w Chinach też nie ma bezdomnych, bezrobocia nie ma i kilku innych rzeczy też ;))
zdrowia
Opublikowano

I z jednej strony sama dopiero biadoliłaś:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ale chwilę potem już przestrzegasz przed takim jednorazowym ugłaskaniem swojego sumienia przez doraźną jałmużnę i dajesz nowe lekarstwo:



- czyli jeszcze jedno przerzucenie odpowiedzialności na innych...

Myślę, że masz poważny problem, nie tylko z logiką, ale i z rozszyfrowaniem ironii, sarkazmu. Odczytujesz ten wiersz, jako bunt przeciwko zapachowi, a nie widzisz problemu sumienia ludzkiego, które - wbrew tego co Ci się zdaje - JEST nowym PIERDOLONYM (z akcentem na "JEBANYM") problemem tego narodu. Przez ostatnie lata staliśmy się tak bardzo "ełropejscy", że znacznie mniej ludzcy, ten naród ogarnia zepsucie, kategorie w jakich myślą młodzi, fajni, europjscy z humanizmem mają coraz mniej wspólnego. Nigdy, powtarzam - NIGDY na wschodzie nie doszłoby do podobnej sytuacji. Mentalność tych ludzi, zdolność współodczuwania nie pozwoli przejść spokojnie obok, kiedy na środku ulicy zobaczy choćby nie wiem jak odartego, zapuszczonego nieprzytomnego człowieka - w Polsce obejdą go szerokim łukiem, ew. ktoś wspomni patrolowi straży miejskiej, jeśli na swojej drodze takowy napotka, w końcu jak sama wspomniałaś "są od tego odpowiednie instytucje". Ty odetchniesz z ulgą, kiedy lumpa z Twojej okolicy zabiorą gdzieś dalej, tam tak nie jest. Człowiek ma swoją godność i jest ona wartością konstytucyjnie niezbywalną. W Polsce też tak jest, ale dopoki masz dowód osobisty z miejscem zamieszkania, które definiują Cię jako osobę żywą, człowieka. Inaczej dla tego świata nie istniejesz.

Przyjąłem do świadomości Twoje zniesmaczenie moim tekstem, przyjmuję je z pokorą, tylko proszę, przestań już wypowiadać się jako medium znające los bezdomnych, tematu którego rzekomo nie udało mi się dotknąć - jakby w ogóle zakładając (jak Ty to zrobiłaś), że to oni mieli być tematem tego tekstu.

Co do Białorusi - ja się cieszę, że tak dobrze znasz tamtejsze realia, na pewno byłaś tam, albo przynajmniej przeczytałaś w gazecie... Nie wiem, co mogę powiedzieć więcej... Kisiel by skwitował: "polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby"...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wróć  Wiedz że przepraszam nie padnie To za małe słowo na ostatnią zgaszoną zapałkę w pudełku podpisanym zaufanie i wiara w drugiego człowieka  Czynami też nie przeproszę  ale marzyłby mi się wers, który odbudowałby podpalony most płomieniem o czarnej barwie z piekła wzięty za odpowiedni drogowskaz by nie widzieć nie słyszeć nic ale krzyczeć skrzeczàcymi dźwiękami słowa wojennych nabo i  i jeszcze wiemy (ja to split być może więc powiem o sobie w trzeciej osobie) że ból fizyczny jest za zasługi chaosu na synaptycznych drogach zasłużony  pięć lep liści wypłaconych jak byś sam chciał moc ich zarobić błagam prosić  Wiem że błaganie po tym bałaganie jest równie bezczelne poza wyobrażenie  ale wiesz jak mam być szczelny  cały pokluty i podziurawiony blizny które omija słońce  blizny nieopalone już nigdy to zrobiłem wam to zrobiłem sobie to chore  a spowiedź  czekamy z moimi grzechami na samotności czas gdy stalker powieczas opuścić was ale bestia 24/7 w obserwacji myśli  po operacji skalpelem świata który nie  istnieje z teczki o kryptonimie  Anioły i demony gdzie jednym z rozdziałów był zabieg wszepienie sumienia  mk ultra nie ma słuchawki w lewej ucha przestrzeni takiej małej ale techniki technologi jak w serialu z De Nirem są realne i tak się robi z tymi co na zawsze bezimmienie umrą pochowani z dala miejsc które na mapach świata jako białe plamy odznaczają się  przysypani piachem o ciężarze własnych klamstw czyli żwir i kamienie jak te które tworzą cud świata w Gizie i nikt się nie dowie bo to nieistotne ważne jest to co jest cud przypadku gdzie Duch Święty przejął demoniczne myśli i wiatr poniósł w Niebo na skrzydłach które nie palą w słońcu się  Nie Ikar  Dedal Latają ptaki nie uznając granic Niosą melodię i śpiewając trelami Odnajdują mistykow za Pań brat z natury wibracjami którzy czytając nuty tych które ponad chmurami kontynety pokonują prowadzone gwiazdami i Ziemskim (tym no na co reaguje kompas zapomniałem słowa a niby myślę w tym języku jako Polak ale to chaos który przejął mnie i przekonał jako droga ku dobremu może nie dla mnie może nie dla bliskich ale dla cyfr które pokonują nazwane setkami milionów z definicji pojedyncze głowy słowem kmwtw omerta ale chyba i tak za dużo gadam jako że...) Skrzydła dał Bóg Bóg Bóg Bóg Bóg (taka tam rewolucja mała ale jeśli nie ma stalkera a jest schizofrenia nigdy nie wyjdzie na jaw jak prawda mojego życia za mojego życia jako to moja łaska i nagroda by bezimiennie zniknąć i wybuchając nad grobem zbudować parkiet śliski od plwocin (pisząc wiersz gdzie wieczny deszcz nie wiedziałem że Niebo pluje we mnie jeszcze ale co to tam za nieistotne to dziś się ma ja to mam albo mieć powinienem ale życie jest takie że myśli są subiektywne)) Armi Aniołów  połamany głos hałas i skrzek to objaw jednej z chorob dzieci wychowanych bezstresowo w tłumie bezimiennych mas wielkich miast sąsiadów których znasz ledwo twarz spowiedzi czas i bólu którego bym nie chciał uczulony na ciosy który boi się bić a ruszył do wojny ze słowem jak z przysłowiowym mieczem i nie przepraszam bo tu się wali mocniej tylko wydaje mi się że definicja slowa przepraszam nie sklei szkła ekranu przez który pukają ale to jeszcze nie to do takich jak my (trzecia osoba bo skalpela pociągnięcia po półkuli jednej drugiej mózgu (o ja glupcu ze mnie głupiec nie używałem mózgu jako ego było mym rozumem a słuchaćc ego to jak zamknąćoczy i zatkaćuszy zasnąć na jawie i w drogę ruszyć somnabulizm) przez który widzą jak monster idzie jak po nitce  art monster grzechy coraz gorsze by przeżyć cokolwiek  czuje ból  czy czuje ból?  czuje żal po operacji na sumieniu dziś do siebie choć nad ranem w snach poleciały nie tak dawno temu wersy że też mogliście być więcej i bardziej niż wymyslaczem góry k2 białych kłamstw wiem że ta metoda nie mówienia prawdy jest ku dobru tego co w niewiedzę ubieramy ale jak można nie wiedzieć o sobie tak bardzo nic myślęc że sumienie czyste jest i wykrzyczeć to zaklocajac nocny czas cisz i spkkojnego snu tym którzy nocą nie oddają się demonom lecz poscielili sobie dobrze by się dobrze wyspać  sen jako bezpieczna przystań gdzie umysł odpoczywa na oceanie wymiarów równoległych morzu pływa by poznać drogi wcieleń swojej osoby by poznać choć trochę losy na gałęziach drzewa możliwości którego tutejsze istnienie nie wybrało jako kroki (mi się często śni że to dorośli chodzą do szkoły ale nie wiem co z dziećmi chciałbym by rozwijały umiejętności słuchania psychiki i czytania uczyć swoich innych ku ogromowi empatii dla uwaznosci by innych w życiu nie ranić tylko miłością traktować siebie i innych ku nie nienawiści i ku ogólnego wspólnego umysłu cywilizacji spokoju niczym w Raju (ale co ja tam wiem jedynie że to nieistotne jest) więc przepraszam nie padnie bo jest za małe z definicji i nie padnie ubrane w czyny  marzy mi się jeden wers który cofnie czas i znów będzie musiało paść pierwsze słowo ale z zachowaną świadomością tu dotrę i nie popełnię sekundy gdzie ego zgubi mnie w chaosie  niejeden raz krzyk wyzwiska spokój będę umiał dać zamiast bólu i ran zamiast być krzyżem im i golgotą  faryzeuszem który przerażony wizją że ktoś może być lepszą wyższą mocą istotą wyda rozkaz słowami  zabije cię  i za cudze czyli moje grzechy nie będzie nikt cierpiał i nie złamię serc i wypiekajac chleb którego od razu nie pokryje pleśń który będzie sycił głodnych i nie poleje się krew na pustyni piach tworząc czerwone bagno ruchomych piasków nievdam się wciągnąć do miejsca znanego jako dno drugiego dna  że ponowny Big Bang stopi lody arktycznej pustyni mojego serca by spragnionych napoić wodą która nie zna zanieczyszczeń w jakich plywa dziś siedem morz i oceany  jesteśmy jak lalki barbie wypełnieni plastikiem  i jak dinozaury z których powstała ropa by ten plastik powstał  cudowna zwrotka która przekona że wojna też była kłamstwem bo kłamcą jest ten który do kłamstwa przyznaje się  bo kłamcą jest ten który sam siebie nie zna marzy mi się metafora która rozpali zapałkę po raz drugi (a może kolejny w nieskończoność oczekiwany z ufnoscia ale pozostało z wzruszeń w końcu jedynie ramieniami wzruszanie bo ile razy można dać drugą szansę jeden raz i jeden jeszcze to definicja liczby dwa (liczby mają definicje czemu nie czytamy za slownikiem ile to jedynek jest w tej liczbie bo to pewnie nieistotne jest) a nie że wydłuża się ciąg szans)  zapalić zapałkę która da ogień by na nowo złożyć lustro zbite poprzez stopienie i wykonanie jak w hucie szkła jego czystej tafli by nie było tam rys jak ran na sercu i duszy ale to na koniec i potem przyjdzje mi skończyć z biciem serca i po tych słowach jeszcze przed kropką lub zamknięciem ostatniego nawiasu ostatni oddech opuści płuca i w końcu dla wielu czekających nie będę już marnował tlenu na marny żywot ku utrapieniu niewinnych  Zbudować parkiet na mojm grobie bardzo proszę  tańczyć jak w tej sentencji o tańczeniu nad wroga grobem byłem  jestem wrogiem Z nienawiści wziąłem banicję i wygnanie jak na życzenie  Zapomnienie o mnie to by było dobre Wielkie Pierwsze Słowo niech nie doda mnie może gdy po wersie który przekona czas by zaczął wszystko dla nas żyjących na zasadzie jego (czasu) do przodu zawsze uplywania by ma osoba nie była cyfrą jeden w równaniach Stwórcy i jego planach wyliczenia granic nieskończenie długiego ciągu jedynek kolejno ustawianych na poziomej linii aż ta ostatnia nazwana jakimś krótkim słowem dla definicji i ułatwienia myślenia o niej rozpocznie Rajską epokę po sądzie który skończyć się może miłością i szczęściem wszystkich pojednaniem początku z końcem  czerni z bielą  gdzie zaczniemy być po środku każdej przeciwności jak w ziarnie z którego wszystko powstało  pogodzeni z historią docenimy dobro znając moc zła i strachu  nie będzie mowy tam w tym drugim Raju na którym się skończy koło historii zatoczy obrót i jak od Raju się zaczęło tak Rajem się skończy  ale z.madroscia historii która sprawi że zakazany smak owocu drzewa poznania będzie w genach dusz dzieci Boga które wydała Gaja ku skonczonosci materialnych dni by przekonać każdy byt jak to jest żyć z grzechem pierworodnym  i zostanie w nas miejsce gdzie pacierz to tylko krótkie Amen jak pozdrowienie obecnych które wszystko tłumaczy i czyni zrozumiałym  miejsce maleńkie które pomieści wszechświat cały by czuł się jednym i doskonałym  który w skromności swej wspólnej cząstki nie upoi się zachwytem własnej istoty jako doskonałości i zapragnie stworzyć na podobieństwo swoje Pierwsze Słowo by rozpoczęło nieskończoność Bożych istnień  ku towarzystwu i ku możliwości poznania zachwytu nad cudem  życia śmierci świata w obrazkach i kolorach i dusz rzędu z których każda dokona kolejnego obrotu osi koła czasu   na przepraszam nie mam czasu leżę na kanapie odwrócony plecami do świata z którym chciałem się pogodzić wojnami który chciałem przekonać ranami gasząc i tłukąc ogień i szkła okien i luster źrenice moje puste a podobno to miejsce gdzie widać duszę      za długie ale op dzięki za inspirację do niepotrzebnie nieistotnego komentarza tu który się ku jutrzejszym chęciom by się nievwydarzllyl uswiadomi mnie że nie jestem jak czas tylko jak sekundbik na zegarze pędzący tylko w jedną stronę  koniec
    • Ara, Ic - raf oto farciara.    
    • @KOBIETA   Dominika...      
    • Ada na łodzi: zdoła - nada.   Ja po statek, a jak etat - stop, aj.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...