Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

małe dziewczynki marzą o białych sukniach,
zakładają przez głowę makijaż, prowadzą czernią oczy,
kształtują źrenice, chcą być piękne

my zżymamy się niedopasowani do garbatych piersi,
przystrojonych czasem, nocą

przysypywane zmarszczkami włosów, otulone, dziewczynki
marzą o aktach miłości zawiązanych na szyi sznurem pereł,
pokazują kostki, profil kolan, rzucają wyzwanie

przybiegamy do nich dzierżąc w dłoniach zużyty flakonik
komplementów, wypłakane chusteczki, nocą

wygłodniałe dziewczyny wychodzą spod kołder,
zaciągają spódnice, poprawiają twarz, fermentują w oczekiwaniu
na białe suknie, chcą być piękne

zastępujemy siebie, każdego dnia lepsi od poprzedniego,
dzielimy się po kawałku, nocą

Opublikowano

Tekst poprawny, z jednym błyskiem :

nocą

wygłodniałe dziewczyny wychodzą spod kołder,
zaciągają spódnice, poprawiają twarz, fermentują w oczekiwaniu
na białe suknie

Niezbyt często, coś mi błyska w oczy na tej stronie, dlatego - plus.
: )

Opublikowano

Lecter... ja tu wracam zawsze co jakiś czas i wczoraj stwierdziłem, że faktycznie, mało się rzuca w oczy... Ale bywa :)


mała dziewczynka bawi się lalkami albo zapałkami ten wiersz przypomina mi pedofilię

pozd

bestia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jeżeli mamy być lepsi od siebie samych, to proponuję tę małą zmianę
chyba, że chcemy być lepsi od "dnia" (co wydaje mi się nielogiczne) to proszę nie zwracać uwagi na wyboldowane
pozdrawiam


Dzięki za sugestię, ale chyba nie o to mi chodziło... :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...