Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

szkola.wp.pl/kat,108798,title,Gimnazjum-wylegarnia-przestepcow,wid,11917499,wiadomosc.html

Powinni stworzyć kodeks wewnątrzszkolny. I np. za obrzucenie wulgaryzmami nauczyciela 24 godziny karceru, bez jedzenia. Bez litowania się nad motłochem

  • Odpowiedzi 70
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Moim zdaniem też powinno ostro się traktować takich uczniów. Warto sobie przypomnieć jaką aferę robili dziennikarze, kiedy "edukator" Giertych chciał wprowadzić projekt "zero tolerancji" i chwalili młodzież chodzącą na "spontaniczne protesty".

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dokładnie. To Giertych nadał nauczycielom status funkcjonariuszy publicznych. I chwała mu za to.

Rośnie nam społeczeństwo egoistów i wandali, bo jak nazwać takich osobników inaczej?
Wiedzą, że Państwo sobie z nimi nie radzi i może im co najwyżej pogrozić palcem. A przecież powiedzieć do nauczyciela: "Kurwa jebany chuju... HAHAHAHAHAHA..." i rzucić w niego czymś to ubaw z najwyższej półki
Opublikowano

Pomijając endeckie ciągoty Giertycha, to o ile sobie przypominam, był to jedyny minister, który chciał coś z tym zrobić. Jak sam skończył - każdy wie. Natomiast jak skończył premier, który wprowadził zupełnie niepotrzebne gimnazja (i licea profilowane podobnie) - no, kojarzy ktoś jegomościa?

Oczywiście problem jest dużo głębszy, nie chodzi tylko o to jak wygląda szkoła. Nakładają się jeszcze wzory przejęte od rodziców, środowisko pozaszkolne, media (film "Ciacho" reklamowany przez WOŚP i dla dzieci od 12 roku życia - kopalnia dobrego wychowania). Bez gruntownej zmiany wszystkich tych czynników sprawa wygląda raczej beznadziejnie.

Opublikowano

straszne... odpalili petardę, rozumiem że trzeba szykować cała zmianę bielizny dla obserwatorów sceny ^^ ^^ ^^
jeszcze nie noszą broni i się nie zabijają więc nie jest aż tak źle :D

a że chamstwo to to fakt ;/ lewackie zniszczenie nasila się.

Dobry lewak = martwy lewak :)

Opublikowano

zlikwidować jak najszybciej gimnazja,
podstawówka - 8 lat, liceum, studia,
jeżeli nie będzie woli politycznej zmian to trzeba wprowadzić
radykalne rozwiązania ze Szwejka - krótka rozprawa i sędzia nakazuje:
woźny, powiesić drania na trzepaku przed szkołą,

adolf - akurat w twoich ustach hasło: dobry lewak - martwy lewak,
nie brzmi najszczęśliwiej /przez imienne koneksje z innym adolfem -
tym o zabójczym, nomen omen, wąsiku/,
i.

Opublikowano

Wzorce wzorcami, ale brakuje wg mnie idei - gdzie ci nauczyciele z powołania, którzy uczą dzieci nie klepać regułek, a uczą rozsądnie żyć? Ja na palcach ręki mogę policzyć ludzi, którzy nie traktują tego jako zawodu, który należy odwalić.
Powoływanie się na politykę jako przyczynę dzisiejszego stanu, to za przeproszeniem - uproszczenie tematu. 100 lat temu edukacji praktycznie nie było dla wszystkich, a powszechny obowiązek szkolny wprowadzili właśnie komuniści (karykaturalny, ale fakt jest faktem). Pianie publiczne że dobry lewak = martwy lewak to iście szkolny przykład wygłaszania nietolerancji, agresji i nienawiści - jeżeli przełożymy to na grunt szkolny.
A sama młodzież, o ile się orientuje (a orientuje się poniekąd dobrze, bo nie z podręczników) czuje po prostu znudzenie i dla nich atrakcyjniejsze są gry i filmy, niż "jakiś tam Norwid i Słowacki". A młodzieży trzeba pokazać, że lata temu futuryści pisali że "będźemy zwozic taczkami z placuw, skweruw i ulic ńeświeże mumie mickiewiczuw i słowackih", a gdy się pośmieją wytłumaczyć, że ów wyśmiewany dworem szlachecki u romantyków był po prostu buntem tego wieku i cała ta idylla była po prostu jednym wielkim krzykiem rozpaczy...
To jest wyjście z sytuacji, a nie jakaś tam polityka, bo prawnik raczej dobrym wychowawcą nie będzie.
Ot, moje zdanie na ten temat.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



I sporo masz racji. Ja całe szczęście w życiu trafiłem aż na trzech (cud!) świetnych polonistów i to między innymi właśnie dzięki nim teraz piszę. A jednak część moich znajomych, choć mieli kontakt z tymi samymi nauczycielami, byli tym wszystkim po prostu znudzeni i traktowali nawet najbardziej interesujące zajęcia "na odwal".

Może lepiej nie szukać jednoznacznych (a nawet wieloznacznych) odpowiedzi. Lepiej myśleć co można zrobić, by obecną sytuację zmienić. Najlepiej oczywiście we własnym domu i w relacjach ze swoimi dziećmi.
Opublikowano

Co można zrobić? Po pierwsze przyjmować do pracy ludzi, którzy się tym interesują, mają to coś, a nie ludzi, którzy są krewnymi dyrektorek, tudzież dyrektorów.
Po drugie - wciągać dzieci do przeróżnych inicjatyw - ja akurat mam syna w prywatnym przedszkolu i z tego co obserwuje, to naprawdę organizuje się dla nich przeróżne atrakcje (za dość poważne pieniądze). A że u nas bida w kulturze aż piszczy i nie bardzo się ma, to samemu trzeba się zaangażować. No, ale przecież nauczyciel ciągle jest wybitnie zmęczony pracą. A młodzież może uczestniczyć we współczesnym życiu kulturalnym, ale musi to mieć przestępie podane. Wzór - pan Rodzik, który osobiście chodził po szkołach i ściągał młodzież na spotkania poetyckie. Były i konkursy i wydawanie tomików, jakoś się dało.
Po trzecie wreszcie - u nas szkoła traktowana do tej pory jest jako męka Pańska i to też warto by zmienić.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To bardzo ładnie brzmi, ale nasuwa mi się pytanie, skąd takich ludzi wziąć? Jeśli oni istnieją, to czemu nie pracują w zawodzie? Aż taka jest konkurencja na stołek polonisty?
Opublikowano

Wiele wartościowych osób, które byłoby dobrymi nauczycielami po prostu nie wybiera tego zawodu, bo znajduje inny, lepszy (lepiej płatny?). W efekcie wśród nauczycieli jest garstka wyjątkowych, którzy chcieli uczyć nawet pomimo kiepskich warunków pracy, a reszta to osoby z przypadku, które nie znalazły lepszej.

Tak czy inaczej, młodzież jest na równi pochyłej. W naszej rozmowie ujawniają się kolejne problemy, których nie ma jak rozwiązać. Warto jeszcze wspomnieć o masie prywatnych uczelni dla półgłówków, gdzie dostaje się dyplom tylko za płacenie kasy. W efekcie, choć politycy chwalą się bardzo wysoką na tle innych krajów europejskich ilością studentów, większość z nich ma bardzo marne wykształcenie.

Opublikowano

Co do Giertycha - ten wykład jego ojca, w którym snuł wywody o tym, że dinozaury żyły w czasach, gdy żyli ludzie, bo przecież widziano smoka wawelskiego - to plotka była czy co?

W ogóle na nazwisko "Giertych" się wzdrygam. "Zero tolerancji". Młodzież ambitną, alternatywną chłostać, a zostawiać armię łysych głów bez ideałów. O, przepraszam - z jednym ideałem: zabić tego, zabić tamtego, bo nam nie pasuje (Wszechpolscy).

Porażka.

I znów mam ochotę na:

Bursa Andrzej
Modlitwa dziękczynna z wymówką

Nie uczyniłeś mnie ślepym
Dzięki Ci za to Panie

Nie uczyniłeś mnie garbatym
Dzięki Ci za to Panie

Nie uczyniłeś mnie dziecięciem alkoholika
Dzięki Ci za to Panie

Nie uczyniłeś mnie wodogłowcem
Dzięki Ci za to Panie

Nie uczyniłeś mnie jąkałą kuternogą karłem epileptykiem
hermafrodytą koniem mchem ani niczym z fauny i flory
Dzięki Ci za to Panie

Ale dlaczego uczyniłeś mnie Polakiem?

No czemu????

Opublikowano

Ja swego czasu, świeżo po skończeniu studiów próbowałem, rozwoziłem dziesiątki cv, raz tylko wezwano mnie na rozmowę i to było tyle. I nie pisze tutaj po to, żeby się żalić, bo jakoś żyję, ale po to, że w sumie straciłem ponad 15 000 tys., i czasem mam ogromną chęć napisać do UJ o zwrot tych pieniędzy.
A co dalej - ja mam takie wrażenie, że w tym momencie z Polski chce się zrobić kolonie Europy - tania siła robocza za zachodzie, bezrobocie w kraju, kształcenie półgłówków przez półgłówków - to ówczesny model naszego Kraju. Młodzież się po prostu gubi - niezrozumiałe tradycje, nudne filmy Wajdy, które zarabiają na siebie przez przymusowe chodzenie na nie do kina, a wszystko to w sosie hipermarketowych rozrywek. Wyższa rozrywka ciągle spotyka się z jakąś niechęcią, w sumie więcej jest gadania, co by trzeba zrobić - niż samej roboty.
Dlatego ja perfidnie się cieszę, że ten kulawy system daje o sobie znać w tak agresywny sposób bo jestem z dala od tego, a znam to lenistwo i niechęć wszelakich urzędasów IV RP. Teraz szykuje wprowadzenie cenzury :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A gdzie on chciał chłostać tę ambitną, alternatywną młodzież? Gdzie chciał promować armię łysych? Sorry, ale to bzdury nie mające żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. To, że jego polityczni przeciwnicy zarzucają mu takie rzeczy, to chyba nie znaczy, że trzeba to przyjmować jako prawdę? bo gdzie na to jakiekolwiek dowody, gdzie te chłosty "ambitnych"? Reaguję alergicznie na powtarzanie takich tekstów, bez względu na to kogokolwiek one dotyczą. Lepiej już poważnie porozmawiać o faktach. Np. sprawa listy lektur - pomysł był średni, wykonany źle, ale wystarczy pomyśleć dlaczego wtedy wszyscy bili w tarabany o inkwizycji i liście zakazanej, a później, gdy kolejny minister listę zmienił była cisza? Właśnie dlatego, że w rzeczywistości nie chodzi o listę samą w sobie, nie chodzi o tego nieszczęsnego Gombrowicza, tylko o znalezienie pretekstu do dokopania przeciwnikom.

Podobnie z Młodzieżą Wszechpolską - sorry, ale oni nikogo nie zabijają. Można ich krytykować (i też to robię), ale krytykować sensownie. Tymczasem znów sprawa jak przy liście lektur: z Młodzieży Wszechpolskiej robi się neonazistowskie łyse pały, gdy tymczasem w Polsce działają prawdziwi neonaziści, którzy nie tylko rzucają kamieniami w parady równości, ale na swoich stronach nawołują do bicia i zabijania konkretnych osób, które im podpadły - podają np. numer telefonu czy adres młodej dziewczyny, która ma kilku przyjaciół Murzynów, podają namiary na jakiegoś czarnoskórego studenta, zdjęcia działaczy młodzieżówek lewicowych itd. przy każdym pisząc, że trzeba im dać nauczkę, że trzeba ich wyrzucić z kraju, że trzeba się ich pozbyć. To jest realny problem, o którym się milczy, podczas gdy drukuje się na pierwszych stronach zdjęcia Młodzieży Wszechpolskiej pozdrawiających się hail Hitler (czy jak oni wolą - salutem rzymskim).

Nie mam zamiaru wybielać Giertycha, nie głosowałem na niego. Ale bardzo irytuje mnie sprowadzanie dyskusji do powtarzania takich obiegowych tekstów.

A jeżeli chodzi o Macieja Giertycha, to jest on kreacjonistą. Mnie akurat spór kreacjonistów z ewolucjonistami mało obchodzi, każdy niech sobie uważa co chce, obie strony mają i mocne i słabe argumenty.
Opublikowano

Lista lektur proponowana przez Giertycha miała wiele plusów i nie miała nic wspólnego z cenzurą. Plusami było to, że nauczyciel mógł zmienić lektury wg swojego uznania. Można się np. zastanawiać nad Dobraczyńskim, który pisał opowiadania o sowietach ratujących święte obrazy i był za połączeniem marksizmu z katolicyzmem, ale nie o to tutaj chodziło. Mundurki to pomysł stary, ale mundurki mają to do siebie, że młodzież powinna siedzieć w szkole, a nie po parkach.
Ja większe zagrożenie widzę w tym całym pseudo liberalizmie, feminizmie, socjalizmie niż w prawicy. Ale też nie należy mylić pojęć nacjonalizmu z faszyzmem, co często się miesza, a występy niektórych działaczy prawicy są naprawdę na niskim poziomie.

Opublikowano

No właśnie to jest takie masło maślane. Ale i tak uważam, że czasem lepsze odbrązowienie tradycji na rzecz jej przystępności, niż tworzenie elit kulturalnych, które gżą się we własnym sosie za ciągle te same dotacje.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A gdzie on chciał chłostać tę ambitną, alternatywną młodzież? Gdzie chciał promować armię łysych? Sorry, ale to bzdury nie mające żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. To, że jego polityczni przeciwnicy zarzucają mu takie rzeczy, to chyba nie znaczy, że trzeba to przyjmować jako prawdę? bo gdzie na to jakiekolwiek dowody, gdzie te chłosty "ambitnych"? Reaguję alergicznie na powtarzanie takich tekstów, bez względu na to kogokolwiek one dotyczą. Lepiej już poważnie porozmawiać o faktach. Np. sprawa listy lektur - pomysł był średni, wykonany źle, ale wystarczy pomyśleć dlaczego wtedy wszyscy bili w tarabany o inkwizycji i liście zakazanej, a później, gdy kolejny minister listę zmienił była cisza? Właśnie dlatego, że w rzeczywistości nie chodzi o listę samą w sobie, nie chodzi o tego nieszczęsnego Gombrowicza, tylko o znalezienie pretekstu do dokopania przeciwnikom.

Podobnie z Młodzieżą Wszechpolską - sorry, ale oni nikogo nie zabijają. Można ich krytykować (i też to robię), ale krytykować sensownie. Tymczasem znów sprawa jak przy liście lektur: z Młodzieży Wszechpolskiej robi się neonazistowskie łyse pały, gdy tymczasem w Polsce działają prawdziwi neonaziści, którzy nie tylko rzucają kamieniami w parady równości, ale na swoich stronach nawołują do bicia i zabijania konkretnych osób, które im podpadły - podają np. numer telefonu czy adres młodej dziewczyny, która ma kilku przyjaciół Murzynów, podają namiary na jakiegoś czarnoskórego studenta, zdjęcia działaczy młodzieżówek lewicowych itd. przy każdym pisząc, że trzeba im dać nauczkę, że trzeba ich wyrzucić z kraju, że trzeba się ich pozbyć. To jest realny problem, o którym się milczy, podczas gdy drukuje się na pierwszych stronach zdjęcia Młodzieży Wszechpolskiej pozdrawiających się hail Hitler (czy jak oni wolą - salutem rzymskim).

Nie mam zamiaru wybielać Giertycha, nie głosowałem na niego. Ale bardzo irytuje mnie sprowadzanie dyskusji do powtarzania takich obiegowych tekstów.

A jeżeli chodzi o Macieja Giertycha, to jest on kreacjonistą. Mnie akurat spór kreacjonistów z ewolucjonistami mało obchodzi, każdy niech sobie uważa co chce, obie strony mają i mocne i słabe argumenty.

Dokładnie, jestem za Arkiem. Zawsze medal ma dwie strony: grzebanie w liście lektur było żenujące. Jako katolik (!), ale student, wolałbym zamiast Sienkiewicza już bardziej np. jakieś sztandarowe dzieło literatury gejowsko-lesbijskiej, bo o to w edukacji chodzi: o poszerzanie horyzontów, kształtowanie opinii, nie zamykanie się na jeden słuszny nurt itd.

Niemniej co do zabiegów "zero tolerancji" jest mnóstwo plusów. Popieram Arka.

ps: i jestem (serio) za laniem po mordach, jak Patryk (chyba ironicznie) napisał

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • ───

      I. Moskwa – Odessa
      Który już raz lecę z Moskwy do Odessy –
      I znów złapali mnie w nie linii lot!
      Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy,
      Niezawodna niby Wołga wszystkich flot.

      Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów,
      I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie,
      albo w Trieście...
      Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów,
      Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie...

      Mówili mi: „Nie licz na te adresy,
      Na żaden z niebios komunizmu dar”.
      A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy –
      Teraz jest oblodzony pas na start!

      A w Leningradzie z dachu woda kapie,
      Więc może mi pisane lecieć do Leningradu?
      Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie,
      Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie!

      Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs!
      A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy,
      Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy,
      I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust!

      Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód,
      Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg,
      Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród,
      To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg!
      Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam,
      Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic –
      Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam,
      A z góry na nas patrzy tej całej floty widz!

      Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort,
      Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą.
      Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port!
      I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę.

      No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom,
      Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak,
      Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą!
      Znajdą powody nawet, gdy powodów brak...

      Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła,
      Gdzie jutro gradobicie zapowiadają.
      Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają,
      Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra!

      Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach,
      I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot –
      I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa,
      Tak przystępna, jak ten cały fłot,

      Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk,
      A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg,

      Mam tego dość już, psia kość,
      I lecę tam, gdzie mi pozwalają!
      Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość,
      I lecę tam, gdzie mi otwierają!
      II. Polowanie na wilki
      Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem,
      Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem
      Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem
      Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty.

      Dwururki schowały się w cień jódł
      Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą;
      Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł
      Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów,

      Refren:
      Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie!
      Na szare samce, matki i szczenięta.
      Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -.
      To na śniegu krew i plamy krwawych flag.

      W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw,
      Strzelającym nie zadrży ręka,
      Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami,
      Biją bez litości, a ich kula celu sięga.

      Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej;
      Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione
      Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak
      Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!”

      Refren 

      Łapy u nas i szczęki wytrwałe.
      Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi,
      Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem,
      Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić!

      Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo.
      A moje dni już są policzone.
      Myśliwy już broń ujął w rękę prawą
      Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną.

      Refren

      Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag —
      Chęć życia jest we mnie silniejsza!
      I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask
      I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza.

      Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna,
      Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze.
      Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach,
      Ale gończym nic nie zostanie w rękach!

      Refren
      III. Polowanie z helikopterów
      Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy,
      I otwarła się brama hangaru,
      A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy
      Most chrzęsci pod naszym ciężarem.

      A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą,
      A śnieg wolno spada z gałęzi świerków.
      A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką,
      Śmigłowca huk był jak psa warkot.

      Refren:
      Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!!
      Na wilki szare, uparte i gniewne
      Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch,
      Już zapomnieli o litości pewnie—

      A kule koszą wsio stworzenie.
      Biegnę i wdycham te mroźne opary,
      Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem.

      Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary.
      A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk,
      Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej,
      A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg
      Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!”

      I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz.

      Refren

      Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się;
      Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku.
      I niech ci na górze próżno szukają mnie –
      Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku!

      A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem;
      Znów śnieg na bagnach wolno pada;
      Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę,
      Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady!

      ───
       

       

      @Michał PawicaWstęp:

       

      Cień Arbacie, Cień Łubianki

       

      Bułat miał rację, mówiąc o Polsce z tym swoim melancholijnym, moskiewskim zachwytem.

       

      Widział nas przez pryzmat hejnału mariackiego, znoszonych garniturów siedemnastolatków idących na barykady i rzewnych łez Jarosławny.

       

      Dla niego byliśmy mądrzy, muzykalni, subtelni – jakbyśmy wszyscy zostali ulepieni z tej samej gliny, z której Agnieszka wycinała swoje najpiękniejsze strofy. To była miłość bezgraniczna, sygnał alarmowy czysty i wyraźny, grany na trąbce przez zamordowanego rzemieślnika historii.

       

      Ale Bułat pisał swoje eposy, gdy nad Moskwą szalała zaledwie majowa burza. Nie mógł przewidzieć, że jego ukochany, boczny cygański trakt z Arbacie skręci kiedyś gwałtownie w ponure korytarze Łubianki, a dym z płonącej planety uniesie się nad naszą ziemią jak nad gorejącym krzewem. Że jego dziesiąty, desantowy batalion – ten, który szedł w noc od Kurska i Orła – zamiast wolności przyniesie swastykę Ruskiego Mira, a zamiast bitnych pieśni rozbrzmiewać będzie tępy śmiech chłopców z Omonotworu pałujących kobiety na placach Pitera.

       

      Kiedy mit pęka, język zaczyna dychać coraz ciszej. Zamiast czułej struny akordeonu dostajemy mokry worek nadziany na dumną głowę i ślady paralizatora na dłoniach.

       

      Wujek Wołodia – ten swojski sąsiad z bloku, były szpieg i perełka z korytka KGB – zaczął dokręcać nam śruby tak mocno, że nasza wspólna, wątła nić zaczęła pić krew. Kręci je dalej, w szale, bez rozkazu, aż po sam grób.

       

      Dlatego ta opowieść nie ma dialogów. Jest jak powieść historyczna pisana przez emerytowanego porucznika w cieniu zatrutej róży, wciśniętej w oszroniony kufel po tanim, importowanym piwie. To mit, w którym człowiek pisze, co Bóg jeszcze ledwo słyszy przez ryk silników i dym Nord-Ost. Wszystko to minie, powtarzamy jak mantrę, łykając czarny, więzienny chleb.

       

      Zanim jednak bramy Lefortowa runą, a dyktator stanie się zimnym trupem w kostnicy, musimy wykrzyczeć słowa podejrzanej konduity. Nawet jeśli nasz rym już ledwo dyszy. Nawet jeśli przyjdzie nam krzyczeć z całych płuc, prosto w twarz tej bladej godzinie, która z miłości zostawiła nam tylko swąd...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dzięki Marku. Również pozdrawiam.       To napisz o tym...   Jeśli możesz,                                     bez wulgaryzmów.   Pozdrawiam.
    • ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren  Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───     @Michał PawicaWstęp:   Cień Arbacie, Cień Łubianki   Bułat miał rację, mówiąc o Polsce z tym swoim melancholijnym, moskiewskim zachwytem.   Widział nas przez pryzmat hejnału mariackiego, znoszonych garniturów siedemnastolatków idących na barykady i rzewnych łez Jarosławny.   Dla niego byliśmy mądrzy, muzykalni, subtelni – jakbyśmy wszyscy zostali ulepieni z tej samej gliny, z której Agnieszka wycinała swoje najpiękniejsze strofy. To była miłość bezgraniczna, sygnał alarmowy czysty i wyraźny, grany na trąbce przez zamordowanego rzemieślnika historii.   Ale Bułat pisał swoje eposy, gdy nad Moskwą szalała zaledwie majowa burza. Nie mógł przewidzieć, że jego ukochany, boczny cygański trakt z Arbacie skręci kiedyś gwałtownie w ponure korytarze Łubianki, a dym z płonącej planety uniesie się nad naszą ziemią jak nad gorejącym krzewem. Że jego dziesiąty, desantowy batalion – ten, który szedł w noc od Kurska i Orła – zamiast wolności przyniesie swastykę Ruskiego Mira, a zamiast bitnych pieśni rozbrzmiewać będzie tępy śmiech chłopców z Omonotworu pałujących kobiety na placach Pitera.   Kiedy mit pęka, język zaczyna dychać coraz ciszej. Zamiast czułej struny akordeonu dostajemy mokry worek nadziany na dumną głowę i ślady paralizatora na dłoniach.   Wujek Wołodia – ten swojski sąsiad z bloku, były szpieg i perełka z korytka KGB – zaczął dokręcać nam śruby tak mocno, że nasza wspólna, wątła nić zaczęła pić krew. Kręci je dalej, w szale, bez rozkazu, aż po sam grób.   Dlatego ta opowieść nie ma dialogów. Jest jak powieść historyczna pisana przez emerytowanego porucznika w cieniu zatrutej róży, wciśniętej w oszroniony kufel po tanim, importowanym piwie. To mit, w którym człowiek pisze, co Bóg jeszcze ledwo słyszy przez ryk silników i dym Nord-Ost. Wszystko to minie, powtarzamy jak mantrę, łykając czarny, więzienny chleb.   Zanim jednak bramy Lefortowa runą, a dyktator stanie się zimnym trupem w kostnicy, musimy wykrzyczeć słowa podejrzanej konduity. Nawet jeśli nasz rym już ledwo dyszy. Nawet jeśli przyjdzie nam krzyczeć z całych płuc, prosto w twarz tej bladej godzinie, która z miłości zostawiła nam tylko swąd...
    • ,, Eucharystia jednoczy  przyjmujących ją ,, 1 Kor.10 , 16-17    jak ocean łączy kropel wiele  tak Eucharystia  wiąże ludzi w kościele    dar wolności  Bóg nie wymusza  zaprasza    lubimy kochamy  po swojemu    świat  zamiast się radować  walczy    a jest  jest ... cudem  cudem  wartym miłości szacunku   rysy skazy rany widać z daleka  wolna wola … problemem   komunia łączy  owoc  życie w zgodzie  z sobą z Bogiem   Jezu ufam Tobie    6.2026 andrew  Czwartek, święto Bożego Ciała  
    • @hania kluseczka Peelek taki, że jednej chciałby dać miłość, a resztę nienawidzić.
    • @Alicja_Wysocka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...