Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

patrzeć nie mogę tak daleko, bliżej nie widzę.
Zaakceptowane słowa, zwolnione od przysiąg odchodzą,
gdzie rozstrzelane portrety kolejnych wrogów.

Rozebrane minuty drżą obok, nie mogę do nich wracać,
prawda odparowała, niepotrzebnie marzną,
jak skrzepy zimy, pod mosty wpływać nie będą.

Nie buduję z siebie, podpór dla stałości mało.
W bezwzględności nurcie, zdarzenia toną bezgłośnie,
gubię sens nad rzeką, zapatrzony odpływaniem.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


powiem tak...lepszy Krzysiu niz ten ostatni Twoj , za który musiałam dac minusa:(...choc nie lubie tego robic...fajne są:rozebrane minuty,sens zapatrzony odpływaniem:)
Są perełki w tym wierszu:)
pozdrawiam Cie noworocznie i ciepło
Beata

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • @Sylwester_Lasota, dziękuję :)
    • @Konrad KoperStrach się bać, prawda Konradzie? Jeszcze frędzlem nazwą :)
    • @Grahamoza Wysoki poziom na portalu !! 5+  
    • @Grahamoza Ojej, ojej :) Pewnie ich przepędziłeś!  Po takim wierszu żaden 'stary frędzel' z sofy już się nie odważy krytykować. Pozdrawiam :)
    • tę krainę przekazuję ci werbalnie, mówię ją (nie: wmawiam) jak najprościej, okrągłymi słowami (po co brnąć w  kolczastą metaforykę, ubrzydalanie?), językiem, co nie jest jak szpicrózga, lecz niczym płaszczuś, wata w kieszonce, ochronny pancerzyk. opowiadam miejsce, w którym można pomylić człowieka z ogniem (raz zdarzył mi się taki pokraczny cud:  jadąc do Biedronki widziałem z drogi rozbiórkę zawalonej obory. nie wiem, czyjej. komuś rozlazł się budynek, niczym domek z maślanych kart. i likwidowano pozostałości, wypalano słomę. wracając z dyskontu przez sekundę miałem wrażenie, że ognisko jest naprawdę duże, wymknęło się spod kontroli. przyjrzałem się lepiej. nie było ani płomyczka. obok kopczyka popiołu siedział mężczyzna w pomarańczowym kombinezonie roboczym, mniej więcej takim, jakie noszą drogowcy). wypowiadam zdania-tysiąchektarową wieś, Ziarnobyl, gdzie wszystko rodzi się na gruzach Tragistanu, żaden Zmarnobyl, miejsce porażki i zatraty. słuchaj. niech wniknie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...