hmmm Opublikowano 30 Grudnia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Grudnia 2009 gdy na skraju sosnowego boru stary Dąb umiera na pozór nic się nie zmienia to samo świeci słońce ten sam śpiew skowronka na pobliskiej łące ta sama leśna droga ten sam kurz na nogach *** zanim upadł długie lata stał oparty o pobliskie drzewa byłem dotykałem popękanej kory chłonąłem przesłanie ostatniego tchnienia tę pieśń o życiu spełnionym i o dobrej śmierci która gdy przychodzi nie burzy nie szkodzi a dopełnia pamięci mojego Dziadka Warszawa 24 maja 2009 To mój debiut na tym forum. Proszę o opinie.
Bernadetta1 Opublikowano 31 Grudnia 2009 Zgłoś Opublikowano 31 Grudnia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. nie lubie oceniać osobistych wierszy, poswieconych pamieci jakiejs osobie.,,chłonalem przesłanie ostatniego tchnienia''-brrr;)no niestety zapraszam do działu dla debiutantów.pozdrawiam serdecznie
HAYQ Opublikowano 31 Grudnia 2009 Zgłoś Opublikowano 31 Grudnia 2009 bardzo osobisty wiersz, a takie najtrudniej ocenić więc może jedynie skromna propozycja. Pozdrawiamgdy na skraju sosnowego boru stary dąb umiera na pozór nic się nie zmienia to samo świeci słońce ta sama leśna droga śpiew skowronka ten sam na nogach kurz zanim upadł długie lata stał oparty o pobliskie drzewa byłem dotykałem popękanej kory chłonąłem przesłanie ostatniego tchnienia tę pieśń o życiu spełnionym i o dobrej śmierci która gdy przychodzi nie burzy nie szkodzi dopełnia
Bea.2u Opublikowano 31 Grudnia 2009 Zgłoś Opublikowano 31 Grudnia 2009 Witam, nie zgadzam się ani lirycznie ani merytorycznie z fragmentem: " zanim upadł długie lata stał oparty o pobliskie drzewa byłem dotykałem popękanej kory chłonąłem przesłanie ostatniego tchnienia" do poprawki. reszta może być. Pozdrawiam i życzę.. miłości? w Nowym Roku :) /b
Messalin_Nagietka Opublikowano 31 Grudnia 2009 Zgłoś Opublikowano 31 Grudnia 2009 niczego nie opowiedziałeś o dębie same banały do sześcianu MN
Agata_Lebek Opublikowano 31 Grudnia 2009 Zgłoś Opublikowano 31 Grudnia 2009 Do przełknięcia jedynie wersja HAYQ - owa ;) jak dla mnie. Dla Autora i Czytelnika najlepsze życzenia :)) Dla wiersz niestety minus, ale czasem jest tak że co źle się zaczyna to się dobrze kończy ;)
Stefan_Rewiński Opublikowano 31 Grudnia 2009 Zgłoś Opublikowano 31 Grudnia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. hmmm, fajne to. Pozdrawiam.
hmmm Opublikowano 1 Stycznia 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Stycznia 2010 Dziękuję za uwagi i komentarze. Wiersz jest osobisty, co nie tylko pewnie utrudnia ocenę, ale również i przyjmowanie krytyki. Ośmieliłem się go pokazać publicznie, bo poruszony temat wydał mi się mimo wszystko jakoś tam uniwersalny. Od śmierci mojego Dziadka "zdażyło" mi się napotkać jeszcze dwa inne takie dęby w tym sosnowym borze. A to zaledwie pół roku... Jest coś dla mnie intrygującego i nurtującego W temacie śmierci człowieka spełnionego, który wykonał (i to bardzo dobrze) swoje życiowe zadanie. To rodzi sporo pytań i refleksji o mój własny udział w tej pokoleniowej zmianie warty... Cenne było dla mnie, jak będą postrzegać ten wiersz osoby, które nic nie wiedzą o moim Dziadku (choćby to, że ten sosnowy bór to nawiązanie do jego kurpiowskich korzeni) i na ile broni się bez niego w tle. No to już wiem: "-brrr;)no niestety ", "nie zgadzam się ani lirycznie ani merytorycznie z fragmentem", "same banały do sześcianu", "Dla wiersza niestety minus". Tzn. nie do końca wiem, bo sytuacja byłaby bardziej jednoznaczna bez ostatniego komentarza Stefana Rewińskiego... Za poradą Bernadetty1 przeniosę się na forum dla początkujących poetów. Następna nauka z tego doświadczenia jest taka, że potrzebuję, aby mówić do mnie większymi literami ;-) Jeszcze raz dziękuję za komentarze i życzę udanego zawodowo, rodzinnie i poetycko roku 2010.
H.Lecter Opublikowano 1 Stycznia 2010 Zgłoś Opublikowano 1 Stycznia 2010 stary Dąb umiera na pozór nic się nie zmienia chłonąłem przesłanie ostatniego tchnienia Poezjowanie jeszcze zupełnie " surowe ". Trzeba czasu, dużo czasu...
Bea.2u Opublikowano 2 Stycznia 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Stycznia 2010 wyjaśniam: skoro fragment nie do przyjęcia, to znaczy, że reszta niezła, dobra lub może być.. albo.. po poprawie całość może być lepsza. tak czy inaczej, nie skrytykowałam na minus całego wiersza. każdy autor ma własną indywidualność, wrażliwość i nie zawsze musi się ona zgadzać z wrażliwością czytelnika. Pozdrawiam :) /b
hmmm Opublikowano 2 Stycznia 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Stycznia 2010 Joanno, No i udało Ci się zaskoczyć mnie swoim komentarzem. Nie tylko tylko dlatego, że piszesz o tej wypełnionej, a nie pustej części szklanki, ale dlatego, że jesteś bodajże pierwszą osobą, co do której nabrałem przekonania, że przeczytała ten wiersz z intencją zrozumienia jego przesłania, a nie tylko oceną umiejętności warsztatowych autora... I to jest miłe, bardzo miłe. Nie to żebym nie cenił uwag natury warsztatowej, zwłaszcza podanych w tak subtelny sposób, jak to zrobiła HAYQ. A zapewne na tym forum o tego typu uwagi przede wszystkim chodzi. Niemniej w ostatecznym rachunku chciałoby się być również wysłuchanym ;-) Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Bea, dziękuje że nie przekreślasz wiersza jako całości. Ten fragment, który dyskutujemy, mówi o długiej chorobie, która poprzedziła śmierć mojego Dziadka i o wsparciu, które dostawał od swoich najbliższych, a bez którego te ostatnie 7 lat może i nie trwałoby nawet i roku. Jest prywatnym hołdem dla tych "pobliskich drzew", o które stał oparty mój Dąb przez ostatnie lata. Tyle poezji, bo w życiu codziennym to bardziej pampersowo wyglądało (i to w sensie dosłownym) Jeszcze raz dziękuje za wszystkie komentarze i życzę wszystkiego dobrego w rozpoczętym roku, hmmm
MARIUSZ RAKOSKI Opublikowano 2 Stycznia 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Stycznia 2010 Zależy od tego, co uważamy za poezję... moje widzimisię spełnia :) Pozytywnie. rzeczywiście korekta kolegi/koleżanki bardziej funkcjonalna.
jacekdudek Opublikowano 2 Stycznia 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Stycznia 2010 gdy na skraju sosnowego boru stary Dąb na pozór nic się nie zmienia to samo świeci słońce ten sam śpiew ta sama leśna droga ten sam kurz *** zanim upadł długie lata stał oparty o pobliskie drzewa (rewelka) byłem dotykałem popękanej kory chłonąłem przesłanie pieśń o życiu o dobrej śmierci nie burzy nie szkodzi a dopełnia tak dla mnie, pozdrawiam
Bea.2u Opublikowano 2 Stycznia 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Stycznia 2010 hmmmmm, nie chciałabym się nadmiernie udzielać, ale widzisz: posługujesz się obrazowaniem za pomocą symbolu dębu. Dąb nie opiera się o inne drzewa rośnie i umiera samotnie. zaś błędy w stylu wychwycił Lecter. To druga część fragmentu, która razi. zwyczajnie popraw ten wiersz, jak będziesz już wiedział jak. chyba warto uczcić pamięć dziadka. w tym roku też zetknęłam się ze śmiercią niezwykłej osoby. rozumiem. Pozdrawiam /b PS zostawiam plusa na zachętę:) i za postawę pod wierszem :))
Messalin_Nagietka Opublikowano 3 Stycznia 2010 Zgłoś Opublikowano 3 Stycznia 2010 pochodzę Panie Hmmmmm z Przasnysza zapewne wiesz, że to o rzut beretem od Puszczy Zielonej śmierć dziadka szanuję, natomiast wiersz niczego mi nie wnosi, jest strasznie banalny, mam (obecnie) często do czynienia z dębami stojącymi w lesie (także sosnwym), mam do czynienia ze stojącymi na skraju wsi, wewnątrz wsi nie nakreśliłeś co było przed co będzie gdzie są zołędzie? MN
hmmm Opublikowano 4 Stycznia 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Stycznia 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dziękuję, zachęta działa. I dziękuję za uwagę odnośnie dębu. Z tego wszystkiego, co tu zostało powiedziane bodajże w największym stopniu okazała się przydatna. Inaczej niż byś się spodziewała, niemniej dała do myślenia. Zrozumiałem, gdy już napisałeś to w swoim pierwszym komentarzu. Godzę się z tym, że są ludzie, dla których ten wiersz nie niesie niczego interesującego. Cieszę się z obecności tych, którzy coś w nim dostrzegają (mimo wszelkich niedoskonałości formy). Pewnie jestem młodszy od Ciebie, a ty masz to "przerobione" dogłębniej i moje refleksje brzmią dla Ciebie pusto lub naiwnie. No cóż, z niepełną czterdziestką na karku mogę w miarę dojrzale pisać o miłości, w temacie śmierci wciąż jestem nastolatkiem (I jakby okazji do zdobywania bezpośrednich doświadczeń jest mniej ;-) Jeżeli kiedyś podejmiesz poetycko temat śmierci - z uwagą będę czytał i się uczył (a jeżeli podjąłeś, tylko ja się nie doczytałem, proszę wskaż mi gdzie). A powinienem? Wiele uwag wypowiedzianych na tym forum przyjmuję z pokorą, ale w przypadku tej konkretnej jestem gotowy do dyskusji. To nie jest wiersz o Dębie, albo raczej nie przede wszystkim. Przede wszystkim to on jest o śmierci. Ktoś nawet sugerował zmianę tytułu na "przemijanie" (bardziej lub mniej świadomie uchwycił to) Żołędzie i jakie drzewa z nich wyrosły (bo nie ze wszystkich dęby) to jest temat na zupełnie inny utwór (i raczej prozą).
Bea.2u Opublikowano 4 Stycznia 2010 Zgłoś Opublikowano 4 Stycznia 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. się znaczy?? zdradź, może ułatwi mi to komunikację w przyszłości :) Noworocznie :)) /b
hmmm Opublikowano 5 Stycznia 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Stycznia 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. się znaczy?? zdradź, może ułatwi mi to komunikację w przyszłości :) Noworocznie :)) /b Bea, Więc to było tak. Po przeczytaniu Twojego komentarza przeszedłem do guglania zdjęć dębów. Oczywiście w intencji znalezienia powalonych dębów, a najlepiej jeszcze opartych o inne drzewa. Coby tak nonszalancko rzucić kilkoma linkami w odpowiedzi. No i nawet kilka powalonych udało mi się znaleźć, aczkolwiek takiego opartego o inne drzewa to już nie. Natomiast najwięcej było takich wielgachnych rozrośniętych i stojących samotnie. I to o gabarytach, że żadna sosenka ich nie uradzi. Najpierw panika, że jakiś wiersz z gatunku science-fiction napisałem. Ale dosyć szybko pojawiła się inna refleksja. Zakładając, że dąb "powinien" stać i umierać samotnie, a do tego być za duży i za ciężki dla pobliskich drzew - to co o moim dębie i moich pobliskich drzewach mówi opisana w wierszu scena? No i doszedłem do wniosku, że mówi dokładnie to, co bym bardzo pragnął o nich powiedzieć. Jestem świadomy, że bawię się w tej chwili w "co miał na myśli autor" i to będąc pewnym, że świadomie z opisaną powyżej intencją na pewno tego nie pisał. Ale ta interpretacja bardzo mi przypadła do gustu. Nie mogę przecież wykluczyć, że udało mi się napisać coś mądrzejszego ode mnie samego ;-) pozdrawiam, hmmm
Bea.2u Opublikowano 6 Stycznia 2010 Zgłoś Opublikowano 6 Stycznia 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. się znaczy?? zdradź, może ułatwi mi to komunikację w przyszłości :) Noworocznie :)) /b Bea, Więc to było tak. Po przeczytaniu Twojego komentarza przeszedłem do guglania zdjęć dębów. Oczywiście w intencji znalezienia powalonych dębów, a najlepiej jeszcze opartych o inne drzewa. Coby tak nonszalancko rzucić kilkoma linkami w odpowiedzi. No i nawet kilka powalonych udało mi się znaleźć, aczkolwiek takiego opartego o inne drzewa to już nie. Natomiast najwięcej było takich wielgachnych rozrośniętych i stojących samotnie. I to o gabarytach, że żadna sosenka ich nie uradzi. Najpierw panika, że jakiś wiersz z gatunku science-fiction napisałem. Ale dosyć szybko pojawiła się inna refleksja. Zakładając, że dąb "powinien" stać i umierać samotnie, a do tego być za duży i za ciężki dla pobliskich drzew - to co o moim dębie i moich pobliskich drzewach mówi opisana w wierszu scena? No i doszedłem do wniosku, że mówi dokładnie to, co bym bardzo pragnął o nich powiedzieć. Jestem świadomy, że bawię się w tej chwili w "co miał na myśli autor" i to będąc pewnym, że świadomie z opisaną powyżej intencją na pewno tego nie pisał. Ale ta interpretacja bardzo mi przypadła do gustu. Nie mogę przecież wykluczyć, że udało mi się napisać coś mądrzejszego ode mnie samego ;-) pozdrawiam, hmmm dzięki za wyjaśnienie :) mnie czasem zdarza się napisać coś mądrzejszego ode mnie samej. Witkacy też miewał z tym niejaki problem ;)) hejka /b
Jolanta_S. Opublikowano 26 Kwietnia 2010 Zgłoś Opublikowano 26 Kwietnia 2010 gdy na skraju sosnowego boru stary Dąb umiera na pozór nic się nie zmienia to samo świeci słońce ten sam śpiew skowronka na pobliskiej łące ta sama leśna droga ten sam kurz na nogach zanim upadł długie lata stał oparty o pobliskie drzewa byłem dotykałem popękanej kory chłonąłem przesłanie ostatniego tchnienia tę pieśń o życiu spełnionym i dobrej śmierci która gdy przychodzi nie burzy nie szkodzi a dopełnia w takiej formie lepiej mi się czyta, nie wiem po co te gwiazdki autor zamieszcza? serdecznie - Jola.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się