Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

przyjaźń - to słowo większe od nas,
ciężko udźwignąć jego brzemię,
choć nie kołacze do bram duszy
to nie odchodzi z pierwszym cieniem

lecz kiedy powiesz jej juź: VON!
zabieraj łapy, poszła precz!
nie skora znów wychylić nosa,
nie cieszy nawet tysiąc tęcz

przyjaźni nie da się wyrzucić
jak kundla z auta w leśny mrok-
-nie wróci sama juź do domu,
gdzie się nie ruszy, gubi krok

Opublikowano

Dziękuję Emilu za miły komentarz. Serdecznie pozdrawiam. Para:)

Prawdziwa przyjaźń się nie gniewa
za jeden cień, surowy ton
razem zapłacze i pośpiewa
jeśli prawdziwa - to dojrzewa
i wyda plon

ta farbowana dla zabawy
sprzeda się tanio za pięć su
i nie ma jej i nie ma sprawy
taniego mięsa nie daj psu
nawet psu

Opublikowano

Boszszs, toż to dzisiaj dzień dobroci dla zwierząt! I Grabiczek u mnie, i Ty Babo...Zaszczyt wielki! Dzięki za komplementy! Tak, noc mi służy. Przyjaźnię się z nocą, a ona ze mną. Cieplutko, Para :)

Opublikowano

Panie Biały! Nie trzeba się smucić. To wierszyk o końcu nieszczerej, nieprawdziwej "przyjaźni"! Nie ma czego żałować! To nie jest o zawodzie miłosnym! Mój Anioł Stróż jest ciągle przy mnie, wierny i troskliwy! Dobrze, że nie napisałam wiersza o końcu świata! Co by się tu działo!!! Cieplutko pozdrawiam, Para:)

Opublikowano

Mnie nie przekonuje taka estetyka. I rymowanie. Owszem, to forum dla początkujących, i powiem, co powinienem powiedzieć - że jak na taką stylistykę to jest dość poprawnie, melodyjnie. Jakieś umiejętności autorka ma. Natomiast takie (nazbyt dla mnie ckliwe) wyznanie mnie nie porusza, nie trafia do mnie.

Ale cóż, różni ludzie - różne gusta.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Ruffle: Cóż..."wiersz nie musi być doskonały":) Rozumiem, że chodziło Ci o poetykę, nie estetykę! Cieszę się z uznania, bo to w końcu zaszczyt usłyszeć pod ckliwym wierszem, że "jakieś umiejętności autorka ma". Pozdrawiam i dzięki za czytanie. Para:)

  • 2 lata później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...