Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 10.07.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. obwinniamy za zło świat Boga władzę … to oni nie my my jesteśmy ... wspaniali i wiemy jak ... Bóg nam ŚWIAT powierzył dał wolną wolę zło ... kto wybrał hitlera stalina … teraz robimy to samo ŚWIAT JEST TAKI JAK MY ekologia polityka codzienność my ... piszemy historię Jezu ufam Tobie ufam bliźniemu … świat coraz piękniejszy mimo … 7.2026 andrew Piątek, dzień wspomnienia męki i śmierci Jezusa Piąty dzień Pielgrzymki rowerowej Szczecin Częstochowa Na trasie spotykamy wielu wspaniałych ludzi
    8 punktów
  2. Znalazłam dziś Kilka czterolistnych łez Wyrosły na moim policzku Na szczęście Zabiorę je ze sobą Z dala od twoich dłoni
    8 punktów
  3. Link do piosenki: Okrutne strapienie gnębi duszę Twą samotną Jest jak rozpacz dziecka w krzyku zagubionego Które w bólach i łzach gaśnie złudą stokrotną Wśród pól i lasów, mórz i jezior – snu zmiennego Podążasz duchem w głąb brzmienia – samotnie Zmęczony życiem pocieszasz się, że w trudzie Odnajdziesz coś co kiedyś utracił wielokrotnie I zostają sny, gdzie twarze, gdzie ludzie Bez żalu przebaczają kamiennym posągom Przodkom co jak Ty w cień poszli zgarbieni Wbrew siebie, logice – wbrew przesądom Już za życia w mroku snów i rojeń – zgubieni Razi Cię błękit choć mrok i nicość przegania Razi Cię żar serca, zachwyt – który spijasz Pomimo natchnienia i z losem zmagania Przebrzmiewasz, tracisz się – przemijasz Jesteś bytem bez przyszłości – leżysz martwy Wśród innych za życia umarłych poetów A wiersz Twój jeszcze mniej niż Ty warty Brakuje w nim zwykłych radości, uśmiechów Sen, samotność, zdroje, szum i śpiewy Patrzą, mówią jak zapach, kolor kwiatów Jak wiatru wiosennego chłodne powiewy Jak ogrom i piękno stworzonych światów Patrzą, mówią, więc posłuchaj – odpowiedz I sam sobie – nie przez łzy, nie z rozpaczą Sam sobie: lubię, kocham się – powiedz A inni też to co piękne w Tobie – zobaczą
    7 punktów
  4. na kamiennym moście dzień wiatru szeptów wysłuchuje znowu zakochani przemykają cieniem trzymają się za ręce listki słońca niosą
    7 punktów
  5. Zabrał Janek na żaglówkę Kasię. Lekki wiatr, za burtą pluszcze woda, świeci słońce, Kasia opala się. Jaka piękna mazurska przygoda. Lecz dlaczego wiać zaczęło nagle? Błyskawicznie zmienia się pogoda. Janek szybko zrzucił wszystkie żagle. W samą porę – grzmi już od Mrągowa, błyskawice, jak ogniste szable. To niestety jest chmura burzowa, zagrożenie dla jachtów i ludzi. Kasia nie wie już, gdzie ma się schować. Bardzo źle jest, nie ma co się łudzić. Jacht, dziewczyna, a tu burza, trzciny... Jaś na szczęście wtedy się obudził. Jeśli nie chcesz stracić swej dziewczyny, inny moment znajdź na oświadczyny.
    6 punktów
  6. odkąd ptaki odfrunęły z moich słów i gwiazdy zgasły nie wiem jak nazwać strach i śmierć i miłość żurawie przechadzają się niedbale w rozognionym słońcu jasno widzę teraz ich odwagę i pełnię życia i miłość przyglądam się dłoniom bezradne oplatają jedna drugą i moje usta milczą unoszę ręce prężnym gestem wyrzucam je ponad głowę a krzyk rozdziera gardło bezimienne wyrasta nade mną niebo Anielskie Otwierają się niebiosa w górze i coraz bliższa bez imienia ziemia rozkwita a ziemia coraz mniejsza w pełni poznana zostaje w dole Mów ze mną, mów dalej…. * tekst pisany kursywą jest wierszem Haliny Poświatowskiej
    5 punktów
  7. Mimo ciężaru dni i lekcji, które paliły jak sól na skórze, życie pozostaje zachwytem — długim seansem pod otwartym niebem. Gdy nadejdzie chwila ostatnia — będzie trudno. Uciszę w sobie opór, rozpuszczę dłonie w ciszy i odejdę bez hałasu. Teraz jednak oddycham pełnią. Patrzę uważnie. Zabliźniam rany powoli, cierpliwie. By znów dotknąć tego, co przyjdzie mi dźwigać jak sztandar albo co rozświetli mnie tak nagle, że ze szczęścia zapłaczę.
    5 punktów
  8. Nika wiedziała, że to błąd, jeszcze zanim weszła do kina. Nie była to katastrofalna pomyłka, zostawiająca blizny - raczej ciche, uwierające przeczucie, niczym kamyk w bucie. "To nie tak miało wyglądać". Wojtek stał przy kasie w swojej szarej bluzie z kapturem, machał do niej z uśmiechem człowieka, który obsadził się w roli głównego bohatera i był absolutnie pewien, że napisał scenariusz na doskonały wieczór. Dziewczyna miała osiemnaście lat i wciąż naiwnie wierzyła, że wewnętrzny głos ostrzegawczy można zagłuszyć uprzejmością. - Ucieszy cię, że udało mi się dostać ostatnie miejsca w środkowym rzędzie - powiedział chłopak, wręczając jej bilet niczym order - najlepsze w całej sali! - Mhm ... - Nika spojrzała na tytuł "Stal i pot" - Wojtek, nie pytałeś mnie, czy chcę iść akurat na ten film. Wzruszył ramionami z miną kogoś, kto właśnie usłyszał bardzo nieistotną uwagę. - Bo wiem, że będziesz zachwycona. To nie jest zwykły film sportowy. To jest historia o człowieku, który musi wybrać między lojalnością a ambicją. Reżyser to Kowalczyk - ten od "Krwi na asfalcie." - Nie widziałam "Krwi na asfalcie." - To powinnaś zobaczyć! - rzucił i ruszył przodem. Nika zamarła na środku foyer, czuła, że jej decyzyjność kurczy się do rozmiarów ziarenka piasku. "Uciec teraz?" - pomyślała. To oznaczałoby awanturę, niezręczne tłumaczenia, może łatkę histeryczki. "Jeszcze nie" - zdecydowała - "dam mu jeszcze szansę." Ale zabrzmiało to jak kapitulacja. Sala tonęła w półmroku, wypełniona gęstą aurą męskiego testosteronu. Usiedli. Wojtek natychmiast przysunął się do niej - nie blisko, ale tak, żeby swoje ramię miał przy jej ramieniu. Nika pomyślała, że to jednak miłe, i trochę się rozluźniła, chwytając się tej drobnej intymności jak koła ratunkowego. Film się zaczął. Pierwsze dziesięć minut było znośne - klisza goniła kliszę: biedna dzielnica, zapłakana matka, ojciec alkoholik. Ułożyła się wygodniej, wmawiając sobie, że ten wieczór da się jeszcze uratować. A potem zaczęły się walki. Dźwięk był fizycznie bolesny. Chrzęst łamanych kości, sapanie, zwierzęcy ryk wirtualnego tłumu uderzały w nią falami. Nika nie była przewrażliwioną na widok filmowej przemocy, ale ta prymitywna rzeź na ekranie zwyczajnie ją nużyła. Odcięta od fabuły zaczęła obserwować Wojtka. Nie patrzyła na niego wzrokiem zakochanej dziewczyny. Patrzyła jak entomolog podziwiający dziwnego owada pod lupą. Wojtek oddychał filmem. Jego szczęka drgała w rytm ciosów, mięśnie karku były napięte jak postronki. Kiedy bohater oberwał w żebra, chłopak z sykiem wciągnął powietrze. Dziewczyna poczuła ukłucie rozczarowania. "Człowieku, ile ty masz lat? Jesteś o dwa lata starszy, a ja widzę w tobie chłopca zafascynowanego bijatyką za garażami." Nagle szturchnął ją w ramię, boleśnie wyrywając z zamyślenia. - Powinnaś teraz uważać - szepnął, wciąż zahipnotyzowany ekranem - zaraz scena z trenerem, kluczowa dla całej osi fabularnej. Nika zmrużyła oczy. Chłód bijący z klimatyzatora nagle wydał się przenikać pod jej skórę, zamrażając dłonie. - Dobrze - odparła cicho, choć w środku zwinęła się w kolczasty kłębek. Patrzyła na ekran. Trener wygłaszał patetyczny monolog o sercu do walki. Bokser ronił łzy potu i krwi. A ona czuła, że prawdziwy nokaut rozgrywa się właśnie w jej głowie. - Widzisz tego gościa po lewej? - Wojtek mówił tonem kustosza oprowadzającego po muzeum kogoś o bardzo niskim IQ. - Powinnaś zwrócić na niego uwagę. - Wojtek... - Co? - Oglądam przecież. - No właśnie mówię, żebyś oglądała. Powinnaś patrzeć na detale. Odwróciła wzrok w stronę migoczącego ekranu, choć nie widziała już obrazu, tylko rozmazane plamy światła. Zaczęła liczyć w myślach. Nie do dziesięciu, żeby się uspokoić. Zaczęła liczyć coś, co stawało się gwoździami do trumny tego wieczoru. Liczyła, ile razy Wojtek próbował ją sformatować swoim "powinnaś". Po seansie Wojtek wibrował energią. Szedł obok niej sprężystym krokiem, jakby to on przed chwilą zgarnął mistrzowski pas. Z jego ust wylewał się nieprzerwany potok słów - o kunszcie reżyserskim, o metodzie Stanisławskiego, o autentyzmie potu. Dla Niki jego głos był już tylko szumem ulicznego ruchu. - Rozumiesz, o co chodzi? - zawiesił głos, zadowolony z własnego intelektualnego wykładu - to prawdziwy kunszt, nie żaden tani montaż. Dziewczyna wpatrywała się w migoczącą latarnię, której światło odbijało się w kałużach. - Dobra - ożywił się nagle, jak monarcha łaskawie obdarowujący poddanych - w sobotę możemy pójść do kawiarni na Brackiej. Mają niezły wybór herbat, skoro nie pijesz kawy. Nika zatrzymała się wpół kroku. Iluzja pękła ostatecznie, z cichym, uwalniającym trzaskiem. Chłopak przeszedł jeszcze dwa metry, zanim zauważył brak "publiczności". Odwrócił się ze zmarszczonym czołem. - Co jest? - Nie będzie drugiej randki. Słowa zawisły w wilgotnym powietrzu. Wojtek zamrugał, jakby ktoś zmienił język w połowie filmu. - Słucham?! - Nie będziemy się więcej spotykać - powiedziała. Głos miała spokojny, wyprany z jakichkolwiek emocji. Była po prostu zmęczona, jak po dźwiganiu cudzego bagażu. - Miło z twojej strony, że zaprosiłeś, ale nie. - Ale... - przestąpił z nogi na nogę, a jego pewność siebie zaczęła pękać na krawędziach - film ci się nie podobał? Nika spojrzała na niego, widząc go wreszcie w pełnej ostrości. - Film nie ma z tym absolutnie nic wspólnego. -To co ma?! Rozterki, które tłumiła w sobie przez ostatnie dwie godziny, teraz domagały się głosu. Mogła wykrzyczeć, że potraktował ją jak rekwizyt w swoim idealnym scenariuszu. Że przez cały wieczór nie zadał ani jednego pytania, które dotyczyłoby jej. Że kiedy w ciemności kina uczyła się na pamięć rysów jego twarzy, to nie z miłości, lecz z rosnącego poczucia obcości, że był dla niej zagadką - i że ta zagadka okazała się boleśnie płytka. Ale też wiedziała, że niektóre bitwy nie są warte wchodzenia na ring. - Przez całe nasze spotkanie cztery razy powiedziałeś mi, co powinnam – odparła krótko. Wojtek zamrugał szybciej. - I? - I na tym koniec. Odwróciła się na pięcie i odeszła. Bez dramatyzmu, bez teatralnych gestów. Po prostu wyszła z jego życia z taką samą ulgą, z jaką zdejmuje się za ciasne buty. Chłopak został sam na mokrym chodniku. W jego głowie trybiki zgrzytały, próbując dopasować ten absurdalny finał do logicznego równania. Przecież film miał świetne recenzje. Przecież wspaniałomyślnie zaproponował modną kawiarnię zamiast byle sieciówki. Przecież przez całą drogę edukował ją w tak fascynujących kwestiach! A potem, niczym koło ratunkowe, przemknęła mu przez głowę zbawienna myśl. "Przez cały film gapiła się na mnie. Na mnie, nie na ekran. Przecież widziałem". Uśmiechnął się do siebie pod nosem. "Więc jednak jej zależało. Pewnie po prostu wstała lewą nogą." Sylwetka Niki malała w oddali, rozmywając się w świetle miejskich latarni, a Wojtek wciąż stał w tym samym miejscu - reżyser bez głównej aktorki, wciąż nie rozumiejąc, co było "cięciem", które ostatecznie zakończyło ten film.
    4 punkty
  9. nić ariadny na długiej nici codzienność ciągnie się obłaskawiana kawałkiem cukru w labiryncie kreatura czy kreacja ja ty my ludzie przetrawieni przez zwykłość pogryzieni przez czas w paszczy niepewnej swego nieistnienia słonecznego zegara nić ariadny smuga cienia im bliżej zaskoczenia tym bardziej jego nieświadomi bo jednak zaskoczy zdziwi zrujnuje pozostawi w bezradności codzienna zwykłość nie istnieje dopada absurd zdziwienia swoim losem losy innych w mnogości kontrastów rozmytych nieprzewidziane
    4 punkty
  10. Leżę pod Mirą. Nie wiem, czy to ja szukam jej cienia, czy ona zapamiętuje kształt mojego ciała. Oddychamy tym samym powietrzem. Każdy wdech przechodzi przez igły, każdy wydech wraca do ziemi. Kora wciąż parzy tam, gdzie kończy się moja skóra. Światło sączy się przez koronę, osiada w żebrach jak w gałęziach. Cieplej niż powinno. Palce pamiętają kształt gałęzi. Kręgosłup uczy się pionu sosny. Krew płynie wolniej, jakby od dawna znała drogę żywicy. Mój czas odliczają jej słoje. Mrówka wchodzi na moją kostkę i nie zatrzymuje się. Ziemia nie pyta, gdzie się kończę. Bierze, co dostanie.
    4 punkty
  11. Gdy szukam wytchnienia, kroczę przed siebie. Gdy szukam zrozumienia, nie rozmawiam — milczę. Gdy szukam zachwytu w tobie, ze smutkiem w oczach opuszczam tylko głowę. W pocałunkach deszczu na moment odnajduję tylko ciebie. W pocałunkach… Rozgłos nie jest nam potrzebny. Potrzebny jest tylko spokój. Wszystkie słowa już wypowiedziałem. Więc wsłuchaj się w ciszę. Posłuchaj, jak milczę. Niech miłość uderzy w największą ciszę, niech uderzy w największy smutek. Wsłuchaj się w nią. Niech zagra nam moja cisza, twój smutek. Żadne z nas nie wie, kim jest. Żadne z nas nie chce zrywać zielonych agrestów osobno z krzewu życia. Gdy szukam wytchnienia, kroczę przed siebie. Gdy szukam zrozumienia, nie rozmawiam — milczę. W pocałunkach deszczu na moment odnajduję tylko ciebie. W pocałunkach…
    4 punkty
  12. Jeżeli wszedłeś do cudzego domu, dostałeś miskę ciepłej strawy pełną, miejsce do spania oraz dach nad głową, jego mieszkańcom okaż swoją wdzięczność. Na obyczaje domu nie narzekaj, poszanowanie miej dla gospodarza, próżnej pyszności swojej się wyrzekaj, nie drwij, nie złorzecz, nie pluj, nie obrażaj. Gdy jesteś gościem, nie bywaj natrętem, co racje swoje siłą chce narzucać, bo bardzo szybko staniesz się intruzem i się do ciebie plecami odwrócą. Postępków domu kopiować nie musisz, tradycje własne możesz kultywować, ale przenigdy niech ciebie nie skusi, żeby świętości domu nie szanować. Bo gdy się staniesz persona non grata, albo gdy role w domu się odwrócą, to gniew wybuchchnie, co z czasem narasta, nie będziesz gościem, za drzwi cię wyrzucą. Jeśliś był głupcem, jeśliś był idiotą, nie żal mi ciebie, byłeś przecież winny, jednak jest gorsze, że nie dbałeś o to, że cień się kładzie też na wielu innych.
    4 punkty
  13. Wierzba (wersja poprawiona) Byle wierzbą być z gatunku wielkich - snuć wiklinę, wielkanocne bazie. Nie stać płaczem tuż nad nurtem rzeki jak kuzynki, które chylą twarze. Miałem wam wiklinę nieść na kosze lub zachwycać całolistnym ciałem. Byle gleb nie dzielić - nie daj Boże! - z płaczącymi. Z ich szumiącym żalem. Miałem stać się kręgosłupem palm i nie rzucać łzą zbyt gałęziście. Lecz się z deszczem deszczę, kiedy żal. Lecz się zdradzam, kiedy bolą liście. 5/6 VII 2026
    4 punkty
  14. Kocham cię mówisz wczoraj mówiłeś też tylko innej osobie po związkach zostają słowa noszone dalej jak cudze ubrania kiedy kocham ma znaczenie? może tylko wtedy gdy nie udaje wieczności może kochamy tylko teraz ułamek sekundy ten moment w którym nikt nie ucieka więc może warto choć na chwilę kochaj
    4 punkty
  15. Bitwa przemijała nad nami I słońce cicho zachodziło; Gdy niebo z nocy zastępami Wspaniale wszystkich okryło. Dookoła polegli spali Na wrzosach i szarych kamieniach, A konający swą ostatnią straż trzymali W dogasających dnia promieniach. I Emily (1837): The battle has passed from the height, And still did evening fall; While heaven with its hosts of night Gloriously canopied all. The dead around were sleeping On heath and granite grey, And the dying their last watch were keeping In the closing of the day. Od tłumacza: W Gondalu nie umiera się w błocie...
    4 punkty
  16. Brak mu refleksji, a zwą go człowiekiem Który głupotą błyszczy wraz z wiekiem. To kreatura uboga mentalnie Swą ignorancją żyje triumfalnie. Racja jest jego nie do podważenia, Jest zbyt nieskory do tego spojrzenia Prawdzie w oczy, to już go przerasta. On nieomylny, reszta precz i basta! Druga zaś strona wnikliwie patrząca Na świat popielny z zapałem brzdąca. Przed nim opada kurtyna dogmatu Toż to osoba innego formatu. Widzi ułudę, west padołu zgubę Owa dokręca tę bolesną śrubę. Wniosek jest jeden, jasny i klarowny Gorzki i smutny, niezwykle wymowny. Lepiej rozmawiać z surową ścianą Niż z tą duszą bytować spętaną. Albowiem pierwsza milczy i wysłucha, A druga będzie bredzić ci do ucha.
    4 punkty
  17. Witaj - dziękuję za ten ukłon - jest miły - Pzdr.słonecznym rankiem. Witaj - dziękuję serdecznie za pozytywny odbiór - Pzdr.uśmiechem wakacyjnym. Witaj - twój komentarz mnie bardzo ucieszył - dziękuję serdecznie - Pzdr.słonecznie. @Poet Ka - @Andrzej P. Zajączkowski - @violetta - @Posem - dzięki -
    4 punkty
  18. Nie zamykaj się człowieku w sobie to najboleśniejsza z bolesnych wad nie pozwól innym o sobie myśleć co ten człowiek naprawdę jest wart Każdy kryzys można pokonać nawet ten który mocno dokucza wystarczy z kimś porozmawiać nie potrzebny inny klucz A jeżeli to przyjacielu nie pomoże wyjdź z domu na wolną przestrzeń przemów do drzew wiatru i gwiazd od nich dowiesz się wiele więcej one wspólnym echem ci odpowiedzą nie jesteś na mapie życie tylko sam takich jak ty ludzi kryzysowych nie jeden na świecie kram Więc się nie zamykaj unikaj obaw drzwi do spokoju nie przymykaj nie popełniaj tych samych gaf
    3 punkty
  19. sennik aktualny za zasyp syp zasypianie zasypiaj i zaśpij tak bez nasennych tak zaśnij żeby czerwony kapturek zjadł wilka a wilk zapolował na krwiożerczego myśliwego nie śpij tylko pod progiem pod butem pod łóżkiem pod ziemią ani w odkrytym w czasie snu nieistniejącym pokoju na dnie prawdy o samym sobie w sobie wsobny osobny samotnik łapiący echo dzisiejszego dnia
    3 punkty
  20. myśli potrafią dokuczyć bywają jak zły sen myśląc trzeba uważać nie ulegać im bo każda krzywa myśl to trudna droga która może zaboleć jak czyjaś śmierć
    3 punkty
  21. Pani ma tajemnicze zielone oczy, gdy się mijamy pośród zwykłych dni. Patrzę ukradkiem, szukam tłumaczeń, dlaczego smutek tak często w nich się tli. Los był dla Pani podobno łaskawy, dom pełen ciepła, spokojny życia bieg. Z daleka wszystko wygląda bez skazy, a jednak oczy śpiewają inny tekst. Może to tylko moje złudzenie, a może każdy swój ukrywa cień. Bo nawet ludzie, którym nic nie braknie, tęsknią za czymś czego nie da nazwać się Może Pani brakuje rozmowy po świt a może nocnej przechadzce po plaży. Może tej dziewczynie od wielu lat, w zielonych oczach przygoda się marzy. A może zwyczajnie się mylę. Może te oczy po prostu śnią. A tylko ja, mijając ją czasami, piórem marzeń piszę historię jak mgłą Może to nie Pani czegoś brakuje, może to ja, patrząc w zielony blask, szukam odpowiedzi na własne pytania, których od dawna nie umiem już znać
    3 punkty
  22. Poetka Lekkiego Pióra Uczy się fachu od najlepszych w prozie, czy w poezji Jest prawdziwą w swym kunszcie poetką, która tworzy pewną ręką poetki lekkiego pióra W swej twórczości tworzy swobodnie nie jak jest jej wygodnie nie słucha zbędnych sugestii co poprawić , co ulepszyć piszę spójnie i bez presji O swą twórczość silnie walczy bez sztucznej inteligencji co czyni ja dzisiaj w tej kwestii poetką lekkiego pióra 8.07.2026 r. NatusieK97
    3 punkty
  23. Nie ma na to łaciny. Nie ma rozdziału w opasłych tomach. Nie ma mapy, by dojść do brzegu. Nie ma. Jestem tylko błędem w druku, naroślą na marginesie znanej im przyrody. Stoją. Wpisują mnie w rejestr zjawisk rzadkich. Patrzą. Przez palce, jak przez szczeliny w płocie. Boją się dotknąć tej bezimiennej usterki. Nie działają. Łatwiej uznać, że ten twór to martwa natura z żywym tylko sercem. Zbyt rzadka, by pomóc. Zbyt dziwna, by dotknąć. Jestem endemitem w muzeum bezradności. Oddycham już tylko za szybą, by oni mogli spojrzeć i z ulgą wracać do swoich bezpiecznie pospolitych ciał.
    3 punkty
  24. (nie)przepraszam za brak dojrzalosci każdego dnia uczę się mówić o słabości odczytując instrukcję obsługi wewnętrznego człowieka z podręcznika trzymanego do góry nogami (nie)przepraszam za uporczywe milczenie codziennie nadrabiam zaległe konwersacje powtarzając dialogi niosące emocjonalne pojednanie z poradnika o miłości własnej dla opornych (nie)przepraszam za gniew i poczucie niesprawiedliwości dzień po dniu przyzwalam sobie na prawo do czucia praktykując nazywanie emocji po imieniu z leksykonu wyrazów blisko i daleko-znacznych (nie)przepraszam za siebie zbyt długo uznawałam za prawdę apokryfy cudzych oczekiwań
    3 punkty
  25. w lesie nie ma zbytecznej zieleni brakuje tylko kilka wersów promieni słońca świat wędruje po drugiej stronie rzeki przez most turkoczą kolory aut we wszystkie odcienie prędkości cisza ukryta w kieszeni prawego brzegu przytula rozrzucone wiersze poeci przysiedli na skraju kartki echo miasta wygasza zieleń wiatr porywa ptakom skrzydła
    3 punkty
  26. @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Jakie cudne zdjęcie! U nas rośnie leszczyna i wiewiórki często bywają, aby zrobić zapasy. Ale nigdy nie udało nam się zrobić im zdjęcia. Ten pomysł z budką jest genialny! Mira to imię, które niedawno nadałam sośnie himalajskiej :) - to też pomysł pewnego poety z tego portalu. :))) Też mamy sporo sosen i aby szybciej zorientować się, o którym drzewie mówimy - nadaję im imiona własne. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Waldemar_Talar_Talar Bardzo dziękuję! Masz rację, a niektóre zostaną po nas. To wspaniałe organizmy! Serdecznie pozdrawiam. :) @violetta Ależ nie ma czego zazdrościć. Wystarczy posadzić drzewko, na początku zadbać trochę o jego dobre warunki i obserwować jego rozwój. Daje dużo satysfakcji. :) Pozdrawiam. :) @Poet Ka Bardzo dziękuję za te słowa. Świetnie odczytałaś. Dokładnie taki był mój zamysł. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Christine Bardzo dziękuję! Dokładnie! Serdecznie pozdrawiam. :)
    3 punkty
  27. Mój dom jest kryty ognioodporną strzechą na dachu z myśli ma panele słoneczne światła ze środka jak neony świecą dają znać o tym że ktoś w nim mieszka drzwi są wiecznie otwarte okna ogromne firanki abstrakcyjne a każda dziwniejsza rolety nieustannie duszą podniesione czasem ktoś zagląda do środka w moim domu nie ma ścian a na każdej która nie istnieje wiszą autoportrety które same się namalowały przy moim znajduje się głęboki basen pływam w nim nago w samym czepku jest też ogród nie tylko zielony oraz labirynt z roślin nieposadzonych w moim domu czuję się najlepiej sam ze sobą mieszkam często zapraszam gości budynek żyje własnym życiem ciągle remontowany wciąż rozbudowywany kolorowy dom w mojej głowie zwany wyobraźnią
    3 punkty
  28. @Na liniach czasu dołączam do słów @Poet Kapięknie, subtelne pisanie i oczywiście niesamowita wrażliwość. Pozdrawiam z zachwytem.🪻
    3 punkty
  29. @Na liniach czasu *niesamowicie świeże, nieoczywiste metafory, wymykające się literackim kliszom *krótka, treściwa forma *charakterystyczna dla Twoich wierszy, urokliwa konstrukcja graficzna *wieloznaczność, która jest tak mile widziana w poezji świetny wiersz!
    3 punkty
  30. Epidemia samotnych mężczyzn Wojen, wirusów i kleszczy Powiedz jej to nie uwierzy Jak bardzo ci na niej zależy. Czarna bluzka i szerokie szare dresy Ładna buźka i wyświetlone sms-y To właśnie ona, a obok niej stoi ten lepszy On ma prawo jazdy, a ja jestem pieszym. W tym ekspresowym mieście każdy biega, każdy gdzieś się śpieszy Anioły śpiewają, Pan Bóg płacze, a Diabeł się cieszy Oczywiście zakładając, że każdy z nich istnieje Może w grobie stoi pustka i się gorzko śmieje.
    3 punkty
  31. @Berenika97 Fajnie się czytało! Trochę szkoda zrobiło mi się Wojtka, starał się chłopak, ale jeszcze nie dorósł do pewnych spraw. Niestety, niektórzy już zostają Piotrusiami Panami. :))
    3 punkty
  32. barwne motyle to skrzydlate siostry, delikatne jak baletnice. są ozdobą ukwieconych łąk i marzeniem lata. eteryczne czarodziejki, jak odłamki tęczy, wyzwalają w sercu radość. te drobne istotki, jak ulotne chwile, potrafią w pełni cieszyć się życiem. chcę czerpać siłę z ich kruchego piękna i uczyć się od nich wolności, aby każdy dzień rozkwitał cudem i pieśnią życia.
    2 punkty
  33. Żeby zostać poetą heroicznym trzeba wpierw odnaležć ten heroizm w sobie, nawet wtedy gdy go zupełnie tam nie ma, być nie może i nie będzie. Należy przybrać takową karnację. Bal maskowy tak ma. Na tym balu nad balami nie trzeba zdejmować masek, mało tego, bo byłoby to zupełnie niestosowne i wbrew pozorom žle całkiem odebrane. Seranon, 08.07.2026r.
    2 punkty
  34. Winylem na Pragie Kobieta-gruszka w jatce lat trzydziestych, pod minogą lorneta w galantynie. Pasmanter wędzonkę golonką... Oczko w pończosze, Różycki na kole. Kercelak zaśpiewa harmonię tych lat: słoniny sparciałej perkalem spróchniałym, katarynek w okamgnieniu, białych kamieni, filozoficznych dancingów z przydługim sznurem jantarów. W solance kapusta. Na Bielańskiej – karuzela! Bujaj się, Fela! Ferajna, kapela! Z tamtych minionych lat...
    2 punkty
  35. Zgubiła się pomiędzy bladym świtem a cierpką kawą, teraz mija siebie codziennie - niczym obcą kobietę. W pośpiechu poprawia płaszcz, biegnie do pracy przez gąszcz cudzych uśmiechów i chmurnych spojrzeń. W torbach z zakupami dźwiga ciężar dnia, rzuca w korytarz wymuszone „dzień dobry”, a ten odpowiada pustym echem. Wieczorami, gdy w samotnych ścianach drży głos Bajora, karmi porzuconego kota i niezagojoną tęsknotę. Czasem wykrzesze z siebie krótki śmiech, jakby na przekór głuchej ciszy, która od tamtego dnia wciąż w niej dorasta. Na spacerze odwraca wzrok od splecionych dłoni. Chciałaby po prostu wrócić do siebie.
    2 punkty
  36. @Charismafilos Myślę ze wzruszeniem jak inni poeci żyją w nas i przez nas nadal tworzą. Poezja dzięki temu jest jakby jednym wielkim dziełem pokoleń poetów. Wszyscy w jedno połączeni nie zginiemy zapomnieni. Dziękuję za refleksję, która poniosła mnie ponad dziś i teraz.
    2 punkty
  37. @Stracony dziękuję :) Halinka jest dla mnie szczególna... wiele z nią przeżyłem. Wyjątkowa kobieta i genialna poetka...
    2 punkty
  38. niełatwo napisać wiersz który ozdobi szczyt poezji najpierw trzeba się nauczyć cierpliwości i pokory one pomogą iść bo bruku czyli twardym i śliskim pod wiatr i z wiatrem czyli czymś co nie łatwe trzeba zobaczyć i przeżyć rzeczywistość która różne obrazy maluje nie tylko ładne zrozumiałe to co wyżej napisane nie pachnie kłamstwem to próba zrozumienia jak trudno jest upiększyć wspomniany szczyt
    2 punkty
  39. kilka świateł dalej jest inna noc odwracamy się od siebie mój cień gaśnie po drugiej stronie ulicy na niebie biała pigułka księżyca okno jaśnieje bezsennością w farmakologicznym śnie gasną żarówki czarnym flamastrem rysowany pies urywa się ze smyczy
    2 punkty
  40. We włosach miałam muszle Posrebrzane szumem oceanu Zamyślona byłam nieco W stylu morskich marzeń Posrebrzane szumem oceanu Bryzą w odcieniu błękitu W stylu morskich marzeń Wplotłam wstążki z aksamitu Bryzą w odcieniu błękitu W głębi tęsknot zaplotłam warkocze Wplotłam wstążki z aksamitu Czekałam aż wyjdziesz do mnie w nocy W głębi tęsknot zaplotłam warkocze We śnie zakochana stałam na brzegu Czekałam aż wyjdziesz do mnie w nocy Wśród fal coraz cichszego śpiewu We śnie zakochana stałam na brzegu Zamyślona byłam nieco Wśród fal coraz cichszego śpiewu We włosach miałam muszle
    2 punkty
  41. @Na liniach czasu Piękne zderzenie bólu i szczęścia. "Na szczęście" jako podwójna gra znaczeń - majstersztyk w tak krótkiej formie. Świetne! :)
    2 punkty
  42. @Na liniach czasu Ładne ;))
    2 punkty
  43. @Christine Bardzo dziękuję! W sumie Wojtek był tylko jeszcze niedojrzałym emocjonalnie młodym człowiekiem, ale Nika za to może już za bardzo dojrzała - nie pasowali do siebie, do swoich oczekiwań. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @wiedźma @Poet Ka Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
    2 punkty
  44. ech węgierki najsłodsze są te ściśnięte mrozem kwieciste wiosenne zachęty z szorstkiej skórki i wilgotnego wnętrza wciśnięte w słoik w kolorze złoto rdzawym słońce wychynęło zza chmur półgłoem półszeptem strzępem śpiewu z opery cztery pory roku na starych fotografiach rozsypanych na stole jak resztki babiego lata na skroni z dnia na dzień od podniebienia do serca ośnieżony sad
    2 punkty
  45. ❤️❤️❤️
    2 punkty
  46. @wiedźma dziękuję bardzo 🥰 @Poet Ka @Poet Ka Cieszę sie bardzo, że wam się podoba i tu do mnie zaglądacie do mojego zakątka.😁 A takie komplementy to miód na moje serduszko. ❤️ Pięknego dnia wszystkim
    2 punkty
  47. Niewinna Jak Anioł Przyszłaś do mnie cała w bieli nieśmiało, jak panna młoda do przyszłego męża niedotknięta grzechem nieskazitelna,czysta niewinna jak anioł Rozwinęłaś swoje skrzydła pozwalając im lecieć jak gotowy do lotu ptak, tańczyłaś niesiona przez wiatr Zawróciłaś mi w głowie Twoją twarz w swoich oczach mam otuloną przez Twoje bujne blond loki. W pamięci noszę twoje piękne oczy niebieskookie ?- tak Zjawiskowa w całej swej urodzie jesteś piękna, niewinna jak anioł 9.07.2026 r. NatusieK97
    2 punkty
  48. @Berenika97 Łączy nas widzę miłość do sosen. Nie wiem dokładnie która to Mira, ale mam jedną himalajską z wielkimi szyszkami, jedna górską a cała reszta to nasze sosny zwyczajne. Wszystkie sam posadziłem zresztą. Te dają fajny żywiczny zapach i jak siedzę pod taką, to te żywice plus światło migocące od poruszanych gałęzi robią niesamowite wrażenie. Fajnie to opisałaś, a widać, że temat znasz. Dodam, że wzbogaciłem faunę przez zainstalowanie budki dla wiewiórek. Myślałem, że ją oleją, a jednak 21 kwietnia wyszła piątka małych, najpierw na rekonesans, a potem się rozpierzchły po okolicy. Naprawdę warto:). Z przyjemnością przeczytałem Twój wiersz. Pozdrowionka.
    2 punkty
  49. Daj mi panie Boże choć nędznie kroczyć w królestwie doczesnym. A żeby czekając na właściwe się nie wypalić nie żalić. Bo jaka jest mądrość życia w umartwieniu? Żeby inni lepiej mieli, a ja w omdleniu i zamartwieniu, mądrości nabiorę czy poświęce się bez celu ? Dwie życia warstwy razem całość tworzą. Gdy ktos duszą zaradny, a ciałem szkaradny to chwała mu należeć sie musi? Gdy człek za życia zaznawszy czegóś wznioślejszego będzie potępiany to świat nasz się zadusi. Bo po cóż żyć jak człowieka nic nie kusi? Choć nie na tem kształtuje się rzecz co dobrze rządzi światem. Bo być ma brat innemu bratem. Trzeba pomóc wodą, kwiatu latem, czy rzec mróweczce o pobliskiej rzeczce. I wtej życia wycieczce kat jest dalej katem, choć to dobro rządzi światem.
    2 punkty
  50. Jestem odpryskiem Na twojej świadomości A ty depczesz mnie Jak robaka Swoim potężnym buciorem Nie masz dla mnie litości Problem został rozwiązany Czyż nie tak?
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...