Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 05.07.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Każdego ranka, wsypuje karmę do glinianej miseczki i rozmawia z kotem, jak z przyjacielem, który nie przerywa i rozumie. Oboje wiedzą, czym jest porzucenie. Nazwała go Leon - po tamtym filmie, w którym dziecko i milczący "drapieżnik" leczyli swoje rany, splatając dwie samotności. Kot Leon je spokojnie, jakby wiedział, że są wyznania, którym lepiej pozwolić wybrzmieć do końca. - Myślisz, że można tęsknić za kimś, kto już dawno nie tęskni za tobą? - pyta Leona, parząc kawę. - Wiesz - wzdycha - może nie brak mi jego, tylko tamtej kobiety, która przy nim wierzyła, że wszystko jeszcze przed nią, a teraz rozmawia z ciszą o kocich oczach. Leon odprowadza ją do drzwi, niosąc ogon wysoko. Kiedy zamyka mieszkanie, przez chwilę ma wrażenie, że zostawia za nimi jedyne stworzenie, któremu jeszcze jest potrzebna. Na klatce schodowej słowa zwykle mijają się z ludźmi. Ale jak zawsze rzuca ciche: - Dzień dobry. - Dzień dobry -usłyszała. Schodzi jeszcze kilka stopni. Zatrzymuje się. Przez krótką chwilę myśli, że samotność nauczyła się mówić.14 punktów
-
plaża morze oddycha ciężko jak zwierzę które przez cały dzień niosło na grzbiecie świat piasek wciąż pamięta słońce ale noc wsypuje między ziarenka swój wilgotny oddech idziemy boso dłoń w dłoni jakbyśmy nieśli między palcami resztki dnia i ciepła przed świtem fala fala fala każda bliżej niż poprzednia cierpliwa zabiera kawałek brzegu jak czas zabiera wszystko czego nie odważyliśmy się wypowiedzieć twoje włosy sól wiatr na mojej twarzy noc zapomina własne imię patrzysz na mnie tak długo że skóra zaczyna pamiętać zanim dotyk jeszcze się wydarzy i nagle tracę krawędzie skóra chłonie twoje spojrzenie nasze ciała wiedziały pierwsze zanim zdążyliśmy pomyśleć wessały się w jeden przypływ wiatr rozpina noc na naszych ramionach księżyc rozciera srebro po mokrej skórze fal i po twoich policzkach morze nie zna wstydu bije o brzeg całym sobą i uczy jak odsłaniać się bez obrony stoimy blisko tak blisko że między oddechami nie mieści się już powietrze tylko drżenie twoje usta są gęstością zanim staną się dotykiem każde milczenie przesuwa się po mnie jak fala która zna drogę zanim ją zobaczy oczy opierają się o moje palce wbijają się mocniej świat odpływa zostaje tylko ciężar ciemności i sól krew pulsuje na zmianę fala po fali aż nurty w ciele gubią swój kierunek kto bierze powietrze kto drży biodra szukają w ciemności środka ciężkości jakby cała plaża osuwała się pod nami jakby pod skórą zaczynało się jedno wspólne miejsce w którym oddech nie ma już właściciela wdzieramy się w siebie głęboko i cicho jak fala która w końcu odnajduje swój głodny piasek a morze stare jak pierwsza miłość zamyka nas w swoim niebiesko-czarnym oddechu i nie ma już brzegu ani początku tylko powolne zbliżanie się wszystkiego do wszystkiego aż najprawdziwszym językiem zostaje dotyk który trwa dłużej niż nasze ciała i jeszcze długo oddycha nami13 punktów
-
Nie mam ambicji jestem leniwa sączę martini nie lubię piwa lubię narzekać oraz odwlekać i na wypadek- - na nic nie czekać. Chmur się spodziewam i długich deszczy gdzie się nie spojrzę tam coś źle wieszczy pewnie się potknę pewnie upadnę i czemu leżę- - w życiu nie zgadnę. Co ma się zadziać to niech się dzieje chcesz to się smucę chcesz to się śmieję wszystko mi jedno i tak źle będzie i szczerze powiem dobrze mi w błędzie. Nie mam ambicji nie mam powodów i motywacji do wielkich lotów poleżę sobie dzień albo cztery niech mnie los niesie odkładam stery. *z cyklu "Pisanie na kolanie"12 punktów
-
Kartkuję barwne skrzydła motyla Przewracając pergaminowe uśmiechy Na drugą stronę zrozumienia Liter co ulatują w słowa Nim je pojmę z czasem Pyłek twojego oddechu Zostanie w moich rękach12 punktów
-
Bezwstydnik Możemy iść razem, do marzeń, dla wrażeń, bez pustych wyrażeń, w objęcia skojarzeń. Możemy iść razem, owinę Cię w słowniki, podam rękę metafor, kunszt liryki, erotyki... Możemy iść razem, co dzielone łączyć, w siebie się wsłuchiwać lub wszystko zakończyć. Możemy iść razem, mimo krętych ścieżek, w czasie Słońca zaćmienia, w Miłość naszą uwierzyć. Możemy iść razem, pod wiatr, pod górę, gasząc każdy trud, wszystkim co czułe. Możemy iść razem, chodź utonąć w bieli, wymieszajmy duszę, we wrzącej pościeli. Autor: FaLcorN. Uniesienie… Wypełniasz usta smakiem bieli, lekkością puchu z ptasich gniazd i jesteś świtem, który spełnia noc, co unosi ciężar gwiazd. Przenikasz mnie jak kruchość światła pod warstwą skóry, w splocie ciał pulsujesz we mnie sycąc zmysły w przypływie ciepłych, wspólnych fal. Autor: KOBIETA.9 punktów
-
Obok słodkiej wiśni przez gaj sosnowy W gąszczu dusznych myśli i pragnień migotliwych i kolorowych Licho śpi i żaden czart nie czuwa Odsłania się polana na którą ostry szczyt się zsuwa Nie otwierając oczu I rąk nie splatając Zobaczyć można jak drogą do piekła pokicał sobie zając9 punktów
-
budzik toaleta kawa robota — nie zając gdzie masz zająca? sąsiadka na górze ogarnia polowanie zaczyna się o siódmej wychodzę stukam obcasami płoszę zwierza (kulił się w kącie korytarza — na kartonach) królik nie zając — myślę sąsiadki zaglądają przez judasze dzieci tej z góry zbiegając po dwa stopnie potrącają mnie w bramie co mi zrobisz jak mnie złapiesz? i wyścig rozchodzi się po włościach9 punktów
-
Link do piosenki: Z wdziękiem odejdę zapłakany Z melancholią, z westchnieniem Odejdę z sobą niepoznany Z niespełnionym marzeniem To dal niezgłębiona – błyszcząca Ciągnie mnie, nęci blaskiem Jednak jak burza niepokojąca Gnębi głośnych piorunów trzaskiem Dziś ostatni dzień nadzieją przemawia Wśród drżeń serca – krucho Lecz wysłuchania uparcie odmawia Jest dziwnie, jest smutno, jest głucho I płacze serce, a dusza jak morze Samotne, ciche – a w głębi Pieni się miłość i choć hoże To się z sercem w bólu zazębi Błądzi szept, straszy wieczną szkodą Odparty przez umysł wierzący Lecz posępny i z cienia swobodą Płonie, to ja – wciąż marzący9 punktów
-
róża luksemburska skąd wiesz że chwast nie pragnie być różą pyta róża jestem różą a róża to róża nie szafran złoty przecie pamiętaj Berlin mówiła Róża która już nie różą była a workiem kości *odżegnuję się od wszystkich ideologii @Benjamin Artur najserdeczniejsze podziękowania 💖8 punktów
-
Ech, gdyby tak jedna miłość, a nie lubości. Żeby tak kochać jedną, a nie wszystkie miłostki. Ech, gdybym tylko wiedział, jak to pogodzić. Straszy mnie dzień, że miesiąc już minął. A kresu podróży nie widać i cel się gdzieś rozpłynął. Ech, gdybym tylko wiedział, jak to pogodzić. Jak przyjemnie jest czekać, odjeżdżać i się nie spóźnić. Ech, gdyby tak jedna randka, i nie w ciemno. Może połączyłbym uczucia te wszystkie w jedno. Jak piwa w upalne dni piłbym z jednego kufla. Ech, gdybym tylko wiedział, jak to pogodzić.8 punktów
-
Była nieco za bardzo od śmigła, choć istotnie smukła, by wznieść się w uczęszczane i wszem popularne summa sumarum przestworza o konstrukcji powszechnej. Smutne. La Bastide, 03.07.2026r.7 punktów
-
,, Jezus łagodny i pokornego serca ,, Ps Mt 11 , 25-30 trudno widząc … zło rozgrzeszać siebie łatwiej grzech nie musi być kamieniem przygniatającym do ziemi skrucha żal naprawa wyzwala udawanie że go nie ma jest cierniem sumienie krwawi nie daje spokoju Jezus pokorny dobrego serca przyjmie na Siebie każdą naszą niedoskonałość wybaczy gdy … Jezu ufam Tobie 7.2026 andrew Niedziela , dzień Pański7 punktów
-
margareta powiew przenika powietrze rześki chłód osiada na ciele niby srebrzysty szron lniane spodnium muska skórę przypomina o lekkości wypielęgnowane piękne dłonie trzymają różę drobnymi nozdrzami degustuje subtelny zapach purpurowego kwiatu po przedramieniu jakby róży płaczem toczy się samotna kropla krwi na tle świata margareta leniwie smakuje anyżową nalewkę przybraną delikatnie listkiem mięty w oddali z tarasu widzi las fontainebleau swą nieprzebytą gęstością przywodzący na myśl dzieła francuskich realistów obok niej stoją sztalugi ukojenie w naturalnej palecie przestronnego tarasu i ogrodu zimowego w ten rześki dzień lipcowy7 punktów
-
"Powietrzne szurajki" Jak włosy mierzwią kudłate głowy, jak liście drzew tańczą od wiatru. Podmuch odbiera ludziom dech mowy – tak można odgrywać to życie teatru. Życie z poezją w sztuce, jak teatr, szuraniem dźwięków przez życie mkniemy. Z daleka – to jeden potężny nieład – rodzimy się, mrzemy, tak kołujemy. Obłoki się snują, cyklony szaleją, teatry dramatów, teatry komedii, gdzie jedni płaczą, inni się śmieją w komedii życia, w życia tragedii. Spojrzeć na liście, przepiękne włosy, szumiący zefirek, w lekkości podmuchu. Tak wiatr układa łanów zboża kłosy, a ja słupem stoję, patrząc w bezruchu. Wszystko się rusza ukrytą siłą, to niewidzialne mikroszurajki. Raz ty na szczycie, raz nad mogiłą – życie to piękno, lecz piękniejsze są bajki. Ktoś tym porusza, ktoś to nakręca, Skąd ruch ten, skąd życie — któż odpowiedź zna? Może to oddech samego istnienia, Co w każdej szurajce tak cichutko trwa. Leszek Piotr Laskowski7 punktów
-
Ponieważ Cyklon, ten 19, nie działał tak, jak powinien (a może jednak, że działał właśnie), dentystka tańczy na linie. Usuwa zębów dziś sto tysięcy miesięcznie - chciałaby więcej. Do paszczy puszczy skrycie się wdzięczy, polanie robi już miejsce. Karczuje całe połacie lasu, wyrywa zdrowe korzenie, nie szczędząc sobie przy tym hałasu, gdy w trybach na proch je miele. A przygrywają z D-popu listy ci, którym zgiełk jest na rękę. I chociaż sami w pole nie wyszli, to chwalą panią zacięcie. Temperatura rośnie nam co dzień, burzy się niebo i ziemia, bezzębna gęba coś tam bełkocze prawdziwym do zrozumienia.7 punktów
-
Siedzi na brzegu człowiek samotnie, wędka udaje, że ryby łowi. Na wschodzie chmura, więc chyba zmoknie, lecz on nic z tego sobie nie robi. Czasem zanętę wrzuci do wody, choć co innego ma chyba w głowie. Kiedyś był jeszcze przystojny, młody, za Atlantykiem siedział jak w raju. Ciuchy z drogiego salonu mody. Ojciec mu kasę przysyłał z kraju. Co dzień przyjęcia, nowe dziewczyny. Gdy ojciec umarł, wrócił gdzieś w maju. Przywiózł ze sobą siwą czuprynę, stracił przyjaciół, kasę i zdrowie, a najważniejsze jedną jedyną. I teraz siedzi samotnie człowiek. Moknie mu wędka i włos na głowie.7 punktów
-
Na nic nie czekam Na ciebie nie czekam Na twoje pocałunki też nie Skąpane w letnim słońcu Bo chcę odejść w końcu I tak nie dasz mi tego Czego pragnę (Tylko dwa słowa)7 punktów
-
6 punktów
-
100. Suma cudzych ran 1. Spitamenes* wyrósł z pustki po Dariuszu — jak chwast, który przetrwał ogień. 2. Tak rodzą się wodzowie — z sumy cudzych ran. 3. Najłatwiej zebrać tych, którym spalono ostatnią drogę. 4. Mówili różnie, ale nienawidzili tym samym językiem. 5. Nie walczyli o mury, lecz o wiatr między nimi. 6. Najgorszy jest wróg, który pozwala ci bać się samemu. 7. Jeden chciał sławy, drugi tylko, by go nie deptano. 8. A historia zapisze to jak równy bój, bo inaczej nie potrafi. Spitamenes* - satrapa perski. Przywódca powstania w Baktrtii i Sogdianie przeciwko Macedończykom. cdn.6 punktów
-
Nie myśl o tym czy jutro nastąpi żyj chwilą Nie ma pewności że drzwi otworzy oj nie ma Więc tańcz pij kochaj hulaj ale z głową Nie depcząc tego co było ciesz się nie smuć5 punktów
-
cieszmy się słońcem na ławeczce wokół nasza siła i energia ucałuj moje kochane rączki oczy uwielbiające tę zieleń5 punktów
-
Otwieram skrzynkę Kwiaty i zioła Pomyślałem, że mają łatwiej Roślina wie, czego chce Nie udaje róży Nie próbuje być miętą Jest A Ty? Ciągle pytasz, kim jesteś Więc kim jesteś? Kwiatem? Ziołem? Czy przyprawą do cudzego życia? Odpowiesz kiedy zakwitniesz Byle nie sztuczną rośliną.5 punktów
-
Pozbawiony sensu pusty list nie mówiący o niczym ktoś napisał pod wpływem chwili. Rozumiem Cię i wiem o czym myślisz tak jak Ty czuję ból rozwiązuję Twoje problemy. Zabrałem Ci leki zastanów się co dalej nie wiem co mam powiedzieć może najgłupsze słowo świata. Ktoś rzucił parę zdań zupełnie bez sensu staram się pomóc odmawiasz chociaż jej potrzebujesz. Jedni patrzą inni się śmieją nikt nikogo nie rozumie pozbawieni współczucia i zupełnie nadzy. Nie rozumieją Ciebie nie rozumieją innych mężczyzna z butelką krzyczy głośno tylko tu i teraz jutro to przepaść. Rzuć parę słów na pocieszenie bogatych w barwy i cennych jak złoto może zaśpiewasz ale nikt nie słucha. Nie odrzucisz leków zostajesz sama przeznaczenie może rozpacz opowieść dobiega końca.4 punkty
-
Czy ja w niebie żyć podołam Czy nad wodę się uniosę Jak ten bezmiar mam ogarnąć Czy mnie znajdziesz tam niebogę Czy w szuwary za mną wzlecisz Czy ja Twoją miłość wzniecę Jaka będę tam dla Ciebie Czy docenisz moje wdzięki Z dna moczaru Małej Jętki Czy ten niebny świat bezpieczny By opuszczać lepkie dno Czy potomstwo wydać zdołam A czy zdrowe będą dzieci Tak bym chciała z Tobą żyć A gdy przyjdzie koniec dnia Czy ja z Tobą umrzeć zdołam O zachodzie, życia kresu Znów mam doła Jestem na dnie Twoja „Ję”3 punkty
-
Anna czeka na ciąg dalszy jak obrazy z brodatymi świętymi które tylko zbierają kurz w serii mocnych odbić znad łóżka rój much łażący po lepkim stole w pojedynczym splocie ciał gdzie dłonie zajęte dłońmi bez skrępowania sięgają niżej w spłowiałym prześcieradle dziury i tylko Bóg jeden wie ile dzieci wsiąkło w tępą brunatną gąbkę kusisz dojrzałym smakiem ust miły obraz pinterest3 punkty
-
Wierszyczek wierszyczek ja ciebie tak jak trolla hoppsassa do lasa Wierszy czek czka hoppsasssa Wierszyczek ja ciebie tak różdżką o hak Wierszy pisz czek tralla Wierszyczek Wierszuch wieszcz to nie świerszcz wrzeszcz wiesza się wie szczczczcz czczczcz Czczczc *Trolla = czarować3 punkty
-
3 punkty
-
Chociaż Anioł cię nie kochał za przeklinanie niewinnego świata to zawsze ci pomagał a ty zrobiłeś z niego wroga z czasem pozbawiłeś go skrzydeł mimo bólu cię nie zostawił połamałeś aureolę a sam diabeł w tobie kpił dlaczego za dobre odpłacasz złem a nienawiść traktujesz jak posiłek nienajedzony chcesz wciąż więcej wysysając jak wampir siły anielskie mimo wszystko nie jesteś sam od Anioła pomocy oczekujesz a ten wciąż nad tobą trwa nawet gdy go nieraz przeklniesz takie już są ludzkie Anioły odtrącane lecz nieugięte nie odmawiają pomocy nawet złem okaleczone3 punkty
-
żar leje się z nieba ostre promienie niczym języki wściekłych psów liżą Annę po karku w rozchełstanej koszuli jakby zachęcała głaszcz ino pomału zniszczonymi dłońmi zagarnia naręcz wrotyczu żółte kulki drażnią napęczniałe piersi odurzona zapachem dziurawca i mięty przystaje powoli przeżuwa listeczki bylicy rozgniatając językiem delikatną strukturę gorąc może w cieniu starej ulęgałki znajdzie ukojenie3 punkty
-
Maryja Panna rozpruła się od kościelnej wieży do krat celi (pseudonim ją przerósł) aby przypomnieć mi kim jestem przy gazecie na stronie poświęconej nekrologom oczy zachodzą łzami rozchadzam w ciszy słowa przedwojnie powojnie powojnie ... pierdolę wszystkie moje ja w blaszanym pudełku po landrynkach darmowe bilety do kina (każde zgnije w swoim filmie) a w podbrzuszu bochen czarnego chleba ze znakiem krzyża tu się kończy życie3 punkty
-
@viola arvensis jeszcze ja Twoje słowa są jak błysk słońca na grzbietach fal magiczny blask w szmerze którego słychać bicie serca Twojego dziękuję @tetu krótko ma jeża:) piękne dzięki biorę sobie Twoje słowa do serca wszystkiego co dobre dla Ciebie:)3 punkty
-
@Posem Bardzo dziękuję! Dziękuję za tak wrażliwe słowa. Cieszę się, że skojarzenie z "Leonem zawodowcem" zostało odczytane właśnie tak, jak zamierzałam. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Poet Ka Bardzo dziękuję! Miło, że doceniasz to połączenie realizmu z filozofią - to była moja intencja przy tych wierszach z Luizą. Ostatnio mam wrażenie, że tego realizmu jest za dużo. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Migrena Dziękuję serdecznie za tak wnikliwy komentarz. Cieszę się, że dostrzegłeś tę warstwę psychologiczną - rzeczywiście chodziło mi o oswojenie samotności, a nie walkę z nią. A Twoje słowa o cichej obecności, która ocala sens codzienności, są same w sobie piękną puentą do tego wiersza. Serdecznie pozdrawiam. :) @Nata_Kruk Dziękuję bardzo! :) Masz rację, że w takich chwilach kot i jego mruczenie potrafią naprawdę ukoić. A to życzenie "stanięcia do pionu" bardzo mnie wzruszyło - oby się spełniło, nie tylko dla bohaterki. Cieszę się, że cisza i ten kot tak dobrze zadziałały w odbiorze wiersza. Dziękuję też za plusa! Serdecznie pozdrawiam. :) @viola arvensis Bardzo dziękuję! Cieszę się, że wiersz skłonił do refleksji - to dla mnie najlepsza nagroda. A to zdanie na koniec rzeczywiście miało być takim domknięciem całości - tej części o Luizie. Serdecznie pozdrawiam. :) @Na liniach czasu Bardzo dziękuję! Dzięki za te miłe słowa. Serdecznie pozdrawiam. :)3 punkty
-
fioletowe słońce rozlało się różowym blaskiem czekoladowa duszność uprudowała postrzeganie brzęki w uszach i poruszenie w mięśniach widok kończący się za balustradą światła rozgrzany dach podniecajacy niebo swym zapachem gruchanie gołębi na cześć prokreacji nie widać już piramid a szczyty kończą się pod fotelem niezręcznych uniesień bezsilności3 punkty
-
Zamknęli drogę przez las, Siedemdziesiąt będzie lat. Pogoda i deszcze zniszczyły ją jeszcze I teraz nie byłbyś zgadł, Że była raz droga przez las. Nim posadzili drzewa te. I pod wrzosem znika w cieniu zagajnika, Gdzie są smukłe zawilce. To tylko leszy wie, Że wśród turkawek gniazd, Gdzie borsuki tarzają się, Była sobie droga przez las. Jednak, gdy wejdziesz w ten las Latem, wieczorną porą, Kiedy poczujesz chłód, od pełnych pstrągów wód, Gdzie wydry pogwizdują sforą, (W lesie mało widzą nas, Nie będą się bały.) Usłyszysz kopyt stuk i kroki końskich nóg I wśród rosy świst włosia śmiały, Biegnących kłusem stałym Przez ten samotny czas, Jakby świetnie swoją znały Zaginioną drogę przez las..., Lecz nie ma już drogi przez las. I Rudyard: They shut the road through the woods Seventy years ago. Weather and rain have undone it again, And now you would never know There was once a road through the woods Before they planted the trees. It is underneath the coppice and heath, And the thin anemones. Only the keeper sees That, where the ring-dove broods, And the badgers roll at ease, There was once a road through the woods. Yet, if you enter the woods Of a summer evening late, When the night-air cools on the trout-ringed pools Where the otter whistles his mate, (They fear not men in the woods, Because they see so few.) You will hear the beat of a horse's feet, And the swish of a skirt in the dew, Steadily cantering through The misty solitudes, As though they perfectly knew The old lost road through the woods... But there is no road through the woods. od tłumacza: Rudyard w nastroju lirycznym. Myślimy Anglia i Las? Musi być Sherwood... Ale jest jeszcze jeden (przynajmniej) las. Dziś to South Downs National Park i o niego chodzi z pewnością. Tylko dwa słowa budzą kontrowersje i zaciekłe spory: keeper, w "Only the keeper sees". Jedni mówią, że to mistyczny duch lasu (stąd "leszy"), inni że całkiem ludzki normalny leśniczy (wtedy "leśnik"); oraz skirt w "And the swish of a skirt in the dew". Skirt to oczywiście spódnica, ale też włosie w końskim ogonie. Zatem: koń i kobieta, czy sam koń...?3 punkty
-
Kiedy świat się dowie, że jesteś mym straconym oddechem… Kiedy się dowie… Świat nas karmi jak wściekłe psy. Telewizyjnym grzechem. Internetowym cudem. Skażonym oddechem. Kiedy świat się dowie… kiedy się dowie… Że nie jestem wściekły. Że nie jestem bez grzechu. Że nie jestem też cudem. Ukrywam się w sobie. Przed światem — w twoim oddechu rozpływam się. Choć dokoła świat w budowie, ten świat w ciągłej rozsypce. Nie podoba mi się. Wolę go takim, jak był, gdy nie było tu nic. Tylko oddech Boga i Ty. Widzę go takim. Świat się nie dowie. Nie dowie się nikt. Że nie jestem wściekły. Że nie jestem bez grzechu. Że nie jestem też cudem. Tylko oddech Boga i Ty. Widzę go takim.3 punkty
-
@Poet Ka czytam Twój wiersz jako odrzucenie mitu róży luksemburg a zarazem próbe odebrania symbolowi jego nietykalnosci najbardziej zostaje ze mną droga od róży do worka kości bo w kilku wersach zmienia się cała perspektywa i to co wydawało się trwałe okazuje się tylko ciałem i pamięcia język jest oszczedny bez efektownych ozdobnikow ale niezwykle gęsty znaczeniowo!!! jedyną zagadką pozostaje dla mnie szafran być może właśnie po to został tu wprowadzony żeby nie pozwolic zamknąć wiersza w jednej interpretacji i zostawić czytelnika z pytaniem??? kapelusze z głów panowie bo to znakomita poezja jest!!!! ukłony dla Ciebie Poe.3 punkty
-
"Ulotne ego" Para z chmurką się ujrzały, chmura z pary lekko drwiła: – Ale żeś ty kłębek mały – lekceważąco mówiła. Para syknęła, zrażona: – Nie wywyższaj się tak z góry! Nie bądź pychą oślepiona, bo cię wchłoną większe chmury. I poczęła puchnąć – rosnąć, by dorównać wielkiej chmurze. Rozdymując się, lecz rzednąc, coraz wyżej, coraz dłużej. Gabaryty swe napręża, myślą już sięgała nieba. Jej wysiłek – ją zwycięża, bo i miarę znać swą trzeba. Zasapała, zasyczała, sił w zapędzie nie starczyło. W jednej chwili się rozwiała – jakby nigdy jej nie było. Chmura nawet nie spojrzała, płynąc szlakiem swych niebiosów. Przez dzień takich par mijała, w aspiracjach – od pokosu. Morał płynie sam do ucha: Nie urośniesz samą miną. Kto w swe ego nazbyt dmucha, ten się dławi własną kpiną. Leszek Piotr Laskowski3 punkty
-
@Na liniach czasu niebanalna metafora, a tak przecież oczywista, tak uzasadniona intrygujące...3 punkty
-
Siedzą w knajpie Staś z Hanią pod Oszem Śledzie w sosie czosnkowym poproszę! Hania do Stasia lgnie Bierze wdech i już wie Że nie śmierdzi on nic a nic groszem3 punkty
-
@violetta Bardzo kojący, wręcz medytacyjny klimat. Podoba mi się ta bliskość zmysłowych detali - rączki, oczy, zieleń - które budują poczucie obecności "tu i teraz".2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
W wietrze przytulnym drzewem tańczę z tobą wilgotne piersi tętnią zapachem wybierasz podłużne żółte liście pasujące do różowych kwiatów Mój poranek wącham polne dzwonki w wazonie delektuję się pierwszą filiżankę kawy wdycham piękne świeże powietrze uwielbiam mój najlepszy cię domu2 punkty
-
@Migrena pięknie napisane- z pasją a zarazem z delikatnością. Całość to jeden wielki, głęboki metaforycznie obraz, pulsującego życia i romantycznej milości. Gdybym była marzycielką, to bym się pewnie rozmarzyła i w marzeniach na bazie wiersza, rozpłynęła... Do Twojej poezji chce się wracać i wracać- ciągnie jakaś siła, jak fale do brzegu...2 punkty
-
Pośród burz i zawirowań uczymy się stale kochać i żyć. Rozkrzyczane usta zamyka się milczeniem. Wymownym spojrzeniem i uśmiechem zdobywa się ludzkie serce. Świat to kolorowa sceneria, gdzie tańczą chochoły, pobudzając nas do życia, albo cyrk, w którym klauni próbują rozśmieszyć niejedną smutną twarz. Dostrzegać piękno dnia, pomimo rozterek, to tak, jakby wypić lampkę wina na zdrowie.2 punkty
-
@Berenika97 fabularność i realizm spajają się z filozofią będącą nośnikiem liryzmu bardzo nowoczesny wiersz te z Luizą rzeczywiście ciekawe!2 punkty
-
@Migrena spalisz się:) ja na plaży chodziłam z parasolem, za taki pan nie pada, a ja pada mi słońce:)2 punkty
-
2 punkty
-
@Duilla Borys spąsowiał, zatkało faceta, Wnet mu opadła miłosna podnieta. Lecz fuknął: „Dziewczyno, A ty piłaś wino, I z twojej japy zajeżdża jak z peta!2 punkty
-
@piąteprzezdziesiąte A ciotka z wioski, widząc stopery, dostała z miejsca istnej cholery! Rozbiła butelki, wrzask podniósł się wielki, a wujek głuchy - wyjadł eklery.2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne