Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 20.04.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Codziennie kruszeje mój świat, Osuwa się w mrok po kawałku. Dębowym szafom, co ciężko oddychają kurzem, Rzucam na pożarcie skórę mych szat, By ich puste trzewia nie wyły z głodu. Półkom powierzam zmurszałe księgi, Niech ugną kark pod Ciężarem dawnych klątw! Na poddaszu ślepe okno Karmi się dzisiaj Ołowiano-mglistym zmierzchem. Ono przypilnuje moich zjaw, By nie uleciały w noc Na aksamitnych skrzydłach ćmy. A do okutego kufra Strącę wyschnięte wspomnienia. Klucz połknie rdza, By to, co ze mnie zostało, wreszcie stało się cieniem.
    13 punktów
  2. ostrożnie między wersami niech znaczą co miały znaczyć bosiutko żeby nie zdeptać łaskoczą sensów cykady skrzydełka szeptu unoszą muskają stopy przeźrocza wiesz że od twoich wierszy lakierki noszę na oczach
    13 punktów
  3. Gdybym ja nie był poetą, a Pani niezwykłą kobietą, to wszystko byłoby proste, bez niepotrzebnych już kosztów. Wtedy już nie musiałbym brać czule Pani za rękę i w pierwszym pubie przy Długiej układać bajek naprędce. Jaka to Pani jest piękna, jak bardzo inteligentna, jak w oczach lśni północ morza, a usta płoną jak zorza. Gdy Pani idzie po plaży, piasek w Sopocie już marzy, że gdy się Pani na nim położy, to dozna niezwykłej rozkoszy. I tak bym gadał do rana, bez planu i bez działania, aż Pani popuka się w czoło i w końcu kelnera zawoła. A gdybym był typem klasycznym, nie odchylonym-lirycznym to bym powiedział: „chodź, Pani”, i razem budzimy się rano. Niestety, życie mam przykre, kocham wciąż te niezwykłe, pachnące morzem i deszczem - lecz jak z nimi rozmawiać? Nie wiem. Więc jeśli Pani pozwoli, to jeszcze trochę pobłądzę po Gdańsku, po własnym losie - do Pani... chyba nie zdążę.
    7 punktów
  4. w mieszkaniu pachnącym rosołem i lekko przypalonym snem który ktoś próbował uratować dolewką wody stoi ona królowa klamek które same się naciskają i drzwi które przestają należeć do was Pelagia wchodzi jak rachunek za cudze życie z odsetkami liczonymi od waszego pierwszego oddechu wchodzi z reklamówką która szeleści jak wyrok w zawieszeniu niosąc w środku mrożonki które nigdy nie zaznały wybaczenia jej włosy to tłuste kable pod napięciem gdyby je dotknąć można by zasilić pół osiedla w poczuciu winy i jeszcze zostałoby na oświetlenie waszych błędów twarz ma jak garnek po bigosie niby umyty ale zapach zostaje na zawsze wygląda jak protokół powypadkowy każda zmarszczka to paragraf na waszą radość a usta zaciśnięte tak mocno że mogłyby prostować gwoździe. Pelagia arcykapłanka domowego porządku odprawia nabożeństwa nad waszym zlewem jakby tłuszcz był grzechem pierworodnym głosi że zbawienie przychodzi w płynie do naczyń a grzech najlepiej zeskrobać druciakiem i polać Domestosem aż zacznie skrzypieć z czystości jej głos to łyżka stukająca o zęby to odgłos żwiru sypanego do trumny waszego wolnego popołudnia suchy rytmiczny i ostateczny mówi długo jak czajnik który nie wie kiedy przestać gwizdać bo nikt go nigdy nie zdjął z ognia po trzech zdaniach nie oddychasz po pięciu przepraszasz za rzeczy których jeszcze nie zrobiłeś po siedmiu zaczynasz planować winy na przyszłość Pelagia nie pyta o zdrowie ona jest patomorfologiem waszej niedzieli w różowym fartuchu w bratki przeprowadza sekcję zwłok waszego entuzjazmu wsadza wam palec w przełyk żeby sprawdzić czy wasze sumienia mają odpowiedni odczyn ph i czy nie strawiliście przypadkiem resztek własnej godności którą podała wam w sosie na kolację w zeszły wtorek w jej obecności zegary zaczynają chodzić wstecz aż lądujecie w kącie z rękami za głową przepraszając za to że wasz ślub nie był mszą żałobną za jej młodość wypluwa waszą radość na spodeczek bo twierdzi że jest niedopieczona i ma w środku jeszcze krew waszych marzeń o ucieczce które według niej powinny być już dawno ścięte fileciarka relacji bierze wasz dzień kładzie go na desce i tnie w poprzek sensu aż zostaje tylko to co jej pasuje do obiadu i co da się łatwo przełknąć bez myślenia wasze plany lądują w misce jak odpadki a ona robi z nich "na szybko coś dobrego” co smakuje jak dożywotni obowiązek i zostaje w żołądku na zawsze wchodzi do waszej sypialni z licznikem Geigera na grzechy; sprawdza czy wasze kołdry nie promieniują zbytnią swobodą i posypuje prześcieradła solą egzorcyzmowaną żeby namiętność nie wykiełkowała ponad normę unijną wasze łóżko traktuje jak stół do ping-ponga na którym rozgrywa mecz o waszą uległość dezynfekuje was z intymności i przycina wasze sny sekatorem żeby nie wystawały poza krawędź jej przyzwolenia wasze "kocham” pakuje próżniowo w folię bąbelkową wyciska z niego powietrze i sens i opisuje flamastrem: do użytku po śmierci - w razie braku innych atrakcji potem posypuje wasze ciała talkiem dla niemowląt żebyście nie mogli się do siebie przytulić bez poślizgu winy i lekkiego wstydu klienci czyli wy kiwacie głowami jak ziemniaki w gotującej się wodzie pękacie powoli od środka bo już nie macie siły się nie ugotować a ona bierze to za wdzięczność i dokłada soli aż zaczynacie smakować jak jej racja jej spojrzenie jak ręka wkładana do szuflady z nożami niby nic się nie stało a jednak krwawisz i nie wiesz skąd i zaczynasz podejrzewać siebie przesuwa talerze żeby głód miał odpowiednią hierarchię i wiedział gdzie jest jego miejsce a kiedy siada na kanapie meble jęczą w dialekcie staropolskiej męki i proszą o skrócenie wyroku jej śmiech to dźwięk widelca szorującego po dnie pustego garnka sygnał że właśnie zjadła wasze wolne popołudnie kiedy mówi "synku” powietrze gęstnieje jak sos zbyt długo gotowany robi się ciężkie tłuste i nie do odrzucenia oddychasz tym i zaczynasz smakować jak ktoś inny kto już dawno przestał mieć wybór otwiera okno i wpuszcza do środka zaduch z klatek schodowych roku osiemdziesiątego drugiego w którym każde wasze " chcę" brzmi jak zdrada stanu i powód do donosu Pelagia magazyn przeterminowanych prawd ma w torebce zamrażarkę turystyczną która buczy cicho jak wyrzut sumienia trzyma tam wasze odcięte pępowiny z datą ważności: nigdy! żeby w każdej chwili móc was nimi poddusić gdybyście zachcieli odetchnąć bez jej zgody jej uśmiech to ekspozycja w muzeum patologii rodzinnej zwiedzanie obowiązkowe rzędy zębów jak nagrobki waszych wspólnych weekendów które osobiście zabiła ścierką do naczyń i kazaniem o wyższości firanek nad wolnością kiedy w końcu wychodzi nie zostawia pustki zostawia po sobie galaretę która tężeje na waszych twarzach to nie jest już dom to inkubator jej racji gdzie wasze kręgosłupy służą jej za szczebelki do drabiny po której wspina się by napluć Bogu w okno za zbyt małą ilość octu w waszej krwi zostajecie w tym rosole po kostki pływacie jak oka tłuszczu które nie mogą się połączyć bo ona już dawno was przesiała przez sito swoich oczekiwań wieczorami gdy próbujecie się dotknąć skóra schodzi wam płatami odsłaniając jej inicjały wypalone na waszych mięśniach jak znak jakości na mięsie armatnim Pelagia nie wraca do siebie Pelagia po prostu zmienia formę skupienia teraz jest waszą zgagą waszym bezdechem jest tym szarym nalotem na waszych językach który sprawia że każde wasze "kocham” smakuje jak stara ścierka do podłogi siedzicie cicho żeby nie zbudzić jej echa w rurach patrzycie w talerze gdzie wasze marzenia dogorywają w gęstym sosie a ona ta wielka pajęczyca w fartuchu w bratki już dawno was wypatroszyła wypchała trocinami waszych kompleksów i postawiła na meblościance swojego życia jesteście martwą naturą jej najsmaczniejszą bo podaną na żywca niedzielną ofiarą całopalną
    6 punktów
  5. Deszczowy dzień Radość skacze Jak krople deszczu Po parasolu Rozpłaszczone nosy Zimnem szyb płaczą Ja idę Nurzam się w kałużach Zielenią jutra cieszę Piszę wiersze
    5 punktów
  6. Nie lubię chodzić do teatru Nie lubię chodzić do kina Patrzę na bohaterów tych wszystkich spektakli I wiem, że ich historia została opowiedziana setki razy A moja nigdy
    5 punktów
  7. kuchenne okno uchylone słychać ptaków śpiew przy stole siedzi dziecko rączkami ma podpartą zasmuconą twarz a oczy wpatrzone w kolorową ceratę na której są namalowane kubek owoce i chleb nagle do kuchni weszła wątła zasapana kobieta wtedy malec zapytał mamusiu czy dziś będziemy jeść śniadanie tak powiedziała synku szybko się odwracając by móc zgubić jego wzrok bo po jej policzkach spływały łzy
    5 punktów
  8. "Jubionkowie" W wiosce Jubionka Jubionkowie mieszkali: Jubionkowie duzi, Jubionkowie też mali. Ci, co byli duzi, Jubionką zarządzali. Jubionkowie mali tych dużych się bali. Każdymi wyborami dużych wybierali, Jubionkowie mali nie kandydowali. Choć Jubionka mała, władzę dużą miała i o wszystkich Jubionków różnorako dbała. Jubionkowie mali się nie skarżyli, w harmonii z dużymi zawsze zgodnie żyli. Aż do tego czasu, kiedy dużych przybyło i jadła dla małych już nie wystarczyło. Głodowali mali bez skarżenia większego, pracowali więcej dla pospólstwa dużego. Do harówki przywykli i nie narzekali, mniejsi się rodzili, młodsi umierali. Dużych przybywało w obfitości bogactwa, wymogów mieli więcej od małego bractwa. Mali Jubionkowie od świtu do nocy w gonitwie umierali z głodu i niemocy. Bogaci się śmiali swą wyższością wielką, dalej korzystali z bezlitosnością wszelką. Aż dnia pewnego zapasy wyjedli, chcieli małych oskarżyć i tu się zawiedli. Ostatni ich mały z głodu dawno padł – oddawał im wszystko, więc sam mało jadł. Morał dużym jeden: jesteście bogatymi – nie pozwólcie biedniejszym chodzić głodnymi. Leszek Piotr Laskowski
    5 punktów
  9. @Alicja_Wysocka Bardzo ładny wiersz — subtelny, ale nie bezbronny. Najbardziej podoba mi się to, że tu wszystko dzieje się naprawdę ostrożnie między wersami, bez nadmiaru i bez krzyku. A puenta z lakierkami na oczach jest świetna — świeża, lekko przewrotna i długo zostaje w głowie. Pozdrawiam
    5 punktów
  10. tylko proszę nie śmiej się synu z tego co za chwilę ci powiem ale patrząc w tej chwili na ciebie wydaje mi się że jeszcze wczoraj trzymałeś w swych dłoniach mleko mówiąc nań amam a potem gdy byłeś już śpiący tuliłeś się do mnie mówiąc tato ja chcę już iść lulu a dziś piwo że mną pijąc stawiasz mnie pod murem zadając trudne pytania
    4 punkty
  11. kto woli żyć w ciemności ze światem wciąż się wadzi i serce ma zamknięte bo cudzy blask go razi
    4 punkty
  12. Zobaczyłem dzisiaj kota W towarzystwie z kociętami Leżącego na środku drogi Ich wnętrzności były czarne Padły na piekący asfalt A ich koniec był ubogi Przy zapachu jajecznicy Odór smażonego truchła Przywołuje czarną dziurę Postać jej zagina światło Jakby czernią emanuje Kiedy wzrokiem ją świdruję Białe oczy niewzruszone Dwa to punkty w jej sylwetce Pusto patrzą na kocięta Kiedy dusze ich wysysa Ścierwo gnije i rozkłada Lecz czerń nie jest tym przejęta I po chwili gdy już skończy Każdy chce by sobie poszła By zniknęła każdy prosi Lecz ta ciemność nie zanika Tylko wciąż dalej żeruje I na innych się przenosi A ja stałem tak ciągle otępiony Gdy widziałem kolejne to demony Przyczepione do każdej tak istoty Miały ludzi, rośliny, nawet koty Te od spodu kwiaty już wąchały Czarne byty wszystko rozkładały Gdy na głowie poczułem to ciążenie Zrozumiałem że wszystkim jest cierpienie Śmierć - panowie rozkładu To oni nas hodują Mija krótki żywot Oni wciąż żerują Mam nadzieję, że umrę Choć nie jestem gotowy Ot małe marzenie Dawno ściętej głowy Nabitej na kark.
    4 punkty
  13. myślę … wiosna pięknie kwitnie czas zapowiada … cisza pachnie tobą a ty gdzie ty jesteś nie nie ciałem sobą kiedyś ... byłaś nie tylko zapachem myślą byłaś 4.2026 andrew
    4 punkty
  14. @Alicja_Wysocka Piękny zapis delikatności. Ależ mi się podoba to przejście od "chodzenia boso" po znaczeniach aż do zaskakującej puenty z lakierkami na oczach. To zestawienie bosej stopy (bosiutkiej :) )z twardym połyskiem elegancji w finale jest świetne! Śliczne!
    4 punkty
  15. Wyczuwam siebie w Twoim pulsie - coraz szybszym. W ciszy. W odgłosach. Odmierzam czas: automatycznie, fizycznie. Oddycham- fizycznie i psychicznie. Wiąże formę- metafizycznie abstrakcyjnie. Zlizuję ze skóry coś realnego, namacalnego.
    4 punkty
  16. Teraz nareszcie zobaczyłam czym jest życie, Nic nie jest skończone, wszystko ledwie zaczęte, A trofea, które zdawały się tak wielkie Nie są naprawdę wzięte. Nawet miłość, której wzniosłam dom mego ducha, Jak zamyślony i zmieszany gość przybywa, A od muzyki, uznania i nawet śmiechu Lepiej jest odpoczywać. I Sara: Now at last I have come to see what life is, Nothing is ever ended, everything only begun, And the brave victories that seem so splendid Are never really won. Even love that I built my spirit’s house for, Comes like a brooding and a baffled guest, And music and men’s praise and even laughter Are not so good as rest.
    4 punkty
  17. Taka piosenka dzisiaj: Za nami głucho – przeszły chwile I czas, którego nie rozumiem jeszcze Było ich kilka – tyle i aż tyle Tych chwil, a już w sercu mieszczę Całą miłość, która grzmi i dudni I głębsza jest od niejednej studni Powiedz coś – nie bój się w sercu mgły Zapomnij ciszę - pomówmy jeszcze raz Wiem – teraz dla mnie tylko Ty I niech nie pamięta nas czas Mów do mnie, choćby słowa były walką Poświęć się dla tego boju Niech krwawię – chcę Cię właśnie taką Chcę – niezależnie od humoru Mów do mnie Kusi mnie i nęci – bo to miłość Powiedz coś Mów do mnie, mów do mnie I rzuciłbym serce w czarną noc Bym mógł choć jeden raz Poczuć rozmowy moc Z żywiołami wraz Mów do mnie jeszcze raz I w duszy odżyje cały świat Duszy mojej – tak, dlaczego niby nie? W sercu już zakwitł kwiat I się wznosi i w niebo pnie Mów do mnie jeszcze raz Mów do mnie Mów do mnie
    3 punkty
  18. 🔸️ chwyta w uścisk jak zazdrosny kochanek obejmuje mocno szarpie krzyk niesie się echem chcę się wyrwać, uciec lecz mnie trzyma w wietrznym zniewoleniu 🔸️
    3 punkty
  19. @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Wspomnienia zabierz koniecznie - kufer i tak lepiej służy tym, co warte zachowania. A peelka dziękuje za troskę i zapewnia, że autorka ma się dobrze, tylko lubi zaglądać w ciemniejsze kąty. :))) I się cieszy, że jest ulubioną czytelniczką. :) Wiosenne pozdrowienia oddaję z nawiązką. :) @andrew Bardzo dziękuję! Mój wiersz zamknął kufer, a Ty go otworzyłeś z powrotem. Dobrze, że ktoś pilnuje, żeby się nie żegnać za wcześnie. :))) Serdecznie pozdrawiam. :) @Myszolak Bardzo dziękuję! Muszę przyznać, że Twoja zjawa w lustrze jest mądrzejsza od mojej w kufrze. Bo ona wiedziała, że nie ma sensu pakować tego, co i tak dotrze pierwsze. Piękna odpowiedź! Serdecznie pozdrawiam. :))) @Lenore Grey @Poet Ka @A.Between @[email protected] @piąteprzezdziesiąte Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
    3 punkty
  20. @LessLove Chyba żyje tak: Dziękuję :) @Waldemar_Talar_Talar , @wiedźma dziękuję :) @APM :)
    3 punkty
  21. @Migrena Napisałeś prawdziwy „horror kulinarno-egzystencjalny”. Pelagia - bóstwo domowej opresji. Nie wychodzi z mieszkania, ona po prostu zmienia formę skupienia w twoją zgagę - to najbardziej przerażająca metamorfoza od czasu Kafki, tylko że zamiast karalucha mamy różowy fartuch w bratki. Genialnie przekształciłeś banalne, domowe atrybuty w narzędzia opresji. Najbardziej podobała mi się metafora „Patomorfolog waszej niedzieli” - genialne określenie na kogoś, kto potrafi rozłożyć każdą radość na czynniki pierwsze, szukając w niej błędu. Natomiast „Kochanie pakowane próżniowo” - to przejmujący symbol emocjonalnej kastracji i odraczania bliskości na „po śmierci”. Wiersz jest gęsty od dowcipnych metafor - że czytałam z uśmiechem. Świetna groteska! A wracając do teściowych, ta jak podoba Ci się taki dialog? Przyszła teściowa: Miło mi Cię poznać! Mów do mnie, proszę, Kaśka. A jak zasłużę, to Kasia. :) Przyszła synowa: Dobrze Kasiu, już zasłużyłas! :))) @violetta A może Twoi rodzice bedą chcieli poznać bliżej zięcia, aby się upewnić, czy Ciebie nie krzywdzi.
    3 punkty
  22. @Alicja_Wysocka Alu. "wysoka temperatura emocji" super. teściowa teściowej nie równa. ale temperaturę potrafią podnieść obie wersje. bo to jednak nie mama, a chciałaby aby tak się do niej zwracać. dziękuję bardzo:) @violetta popieram:) dziękuję:)
    3 punkty
  23. @Nata_Kruk @Berenika97 @hollow man @Łukasz Jurczyk @Jacek_Suchowicz @violetta @Annie @Charismafilos @Migrena @andrew @Alicja_Wysocka dziękuję :)
    3 punkty
  24. @Marek.zak1 Oczywiście :) Był sobie figlarz nad figlarzami złapał raz pewne forum i wpisał się do góry nogami :) @Migrena U mężczyzn rośnie doświadczenie. Czasem cierpliwość. A jeśli mają szczęście – także dystans do siebie i liczba historii zaczynających się od ‘kiedyś to było…’.” :)
    3 punkty
  25. @MigrenaJacku, zagadałbyś mnie na amen. A mnie tylko uszy rosną od tego. (a może i oczy robią się większe?) Czytałam niedawno wiersz czy fraszkę Marka, że uszy rosną człowiekowi całe życie. Możliwe, że tak jest, byle nie były takie jak u zająca, dobrego dnia :)
    3 punkty
  26. @Migrena Dzięki, faktycznie trochę tak jest. I poeci, pisarze mają tak jak najbardziej, bo ciągle próbują zmieścić w słowa coś nieopisywalnego, niepojętego, nieokreślonego, niezdefiniowanego i robi się z tego faktycznie czasem z motyką na słońce :)) @Magdalena Tak, znam tę piosenkę, uwielbiam ją. Ja z tych, którzy uważają, że to kanon, top topów, a nie wcale bluźnierstwo. Ale inna sprawa, że faktycznie Magika mogli o to często pytać, czy uważa się za Boga. I w ten sposób, być może, nie znam szczegółów, Paktofonika została nieco sprowokowana do tego utworu. Nie chcę bluźnić, ale ja akurat uważam, że Magik rzeczywiście był w pewien sposób pewnego rodzaju bogiem rapu. @Alicja_Wysocka Może wiedzieć niekoniecznie, ale wypadałoby jednak coś umieć :) Dzięki :) @Berenika97 Możliwe, ale z punktu wyjścia, który jest dopiero początkiem wypadałoby jeszcze gdzieś dojść, jak z A do B :) @Rafael Marius Wiesz, zdarzało mi się i coś takiego, serio, bywało. I miałem coś jeszcze, że jak zacząłem, a miałem takie momenty opowiadać, coś co pewnego rodzaju przesłuchująca słyszeć nie chciała, robiła dużo by zaraz przerwać rozmowę. Jak najbardziej też tak bywa.
    3 punkty
  27. @Berenika97 To nie przeprowadzka rzeczy, tylko powolne pakowanie siebie w cień. Bo tu naprawdę dzieje się coś cichszego i głębszego - nie wystawa, tylko zamykanie drzwi od środka. Tu nawet przedmioty pamiętają więcej niż ten, kto je zostawia :)
    3 punkty
  28. Weszła po cichu, nikt jej nie widział. Nawet nie spodziewałbyś się, że tak umie. Rospierdol psychiczny, jej nie powstrzymał. Dawnemu straconemu, teraz drogę wskazuje. Jest niczym latarnia, bije od niej blask. W najgłębszych ciemnościach zobaczysz ten płomień. Sprawiła, że nie czujesz już samotności. Bardzo dobrze wie, jak ona smakuje. Zaczynasz jej pragnąć, to robi się chore. Kiedy myślisz o niej, monotonnie. W domu i w pracy, kościele czy w drodze. Myślisz jakby smakowała jedna z jej powiek. Smakołyk, którego nie może mieć każdy. Już samym zapachem się rozkoszuje. Czuje, że budzi bestię ze snu. Chce bardzo, wgryźć sie w jej martwą skóre. Nadchodzi okazja, domówka u kumpla. Już wiesz, że tam będzie szykujesz ostrze. Jakby uciekała, Ty ją zatrzymasz. Chcesz chodź na chwilę, móc poczuć się dobrze. To już ta pora, chwila po północy. Goście przychodzą, dają prezenty. Minęła godzina, jej dalej nie ma. Mimo, że naostrzyłeś już swoje sprzęty.
    3 punkty
  29. @Poet Ka - @Andrzej P. Zajączkowski - @wiedźma - @Myszolak @Lenore Grey - @Posem - @Marcin Tarnowski - serdecznie dziękuję -
    3 punkty
  30. ach wczoraj, to przyłóż do rany, tak ładnie się za mną stęskniłeś diablikiem twój wzrok ubłyszczony, trzymałam się w ryzach na siłę. w rozsądku mam słabe zawiasy w zawiaskach już luzik i wyłom na pewno masz magnes, psia kostka! bo tyle mi śrubek ubyło.
    2 punkty
  31. 67. Ziemia ciężka od czasu 1. Egipt – dojrzały owoc. Spada w dłoń zwycięzcy, by go otruć swym snem. 2. Miasta otwierają bramy, zamknięte spłonęłyby tak samo. 3. Kapłani milczą, pierwszy błąd karmi bogów krwią. 4. Nad Nilem nawet obcy może być synem Ra — jeśli niesie miecz. 5. Rytuały trwają, bo kosmos lubi powtarzać swoje stare żarty. 6. Im dalej idzie, tym mniej jest człowiekiem — a bardziej losem. 7. Krucha wielkość. Góra piachu myśli, że jest szczytem świata. 8. Czas nie ma wrogów — ma tylko ofiary, które o sobie myślą zbyt wiele. cdn.
    2 punkty
  32. Miasto: akord z jednego klawisza spaliny z różą wchodzą w spór, szybkie głody, szybka cisza, i lustro, co przyjmuje ból. Ile kosztuje „na zawsze”, gdy „czasem” kruszy każdy most? Pytania proste — jak ostrze, od których milknie nawet głos. Konfucjusz śni o porcie cichym okręt nie zna swoich map, dryfuję w pół między oddechem a pamięcią, która szarpie świat Rozdzielam dłonie — jakby fale miały się rozsunąć wstecz, lecz wraca zamęt, coraz dalej, i mówi: „to już będzie rzecz”.
    2 punkty
  33. Błądzi w firanach ogrodu kolcami liści dzikich oderwanych od łodygowatych rąk łączy draperie prześwietla kiedyś beżowym zawieszeniem twarz tatuuje szarym rozwidleniem w ogrodzie wyszytych igieł tusz tusz do pisania zmysłem
    2 punkty
  34. "Ścierki rodzime" W kuchni, na uchwycie klapy piekarnika, gdzie go się otwiera i gdzie się zamyka, na rączce obok siebie dwie ścierki wisiały. I choć uchwyt nie był wcale taki mały, w przepychankach słownych trwała tam gorączka: — Nie jest twoja, ty ściero, cała ta rączka! — Nie bądź tak, ty szmato, zaborczo paskudna, nie wpychaj się na mnie, boś cała jest brudna! — Odczep się, ty hadro! — sąsiadka jej rzecze. — Czystą nie jestem, tego wcale nie przeczę, ale ty nie jesteś ode mnie czyściejsza, w dodatku podarta i o wiele mniejsza! Wtem do kuchni pani gospodyni przyszła, trzecią pośrodku, czystą ścierkę im wcisła– pachnącą, wypraną i wyprasowaną, całkiem nowiutką, jeszcze nieużywaną. W jednym momencie te brudasy po boku zgodnie już na nią wyskoczyły w amoku. — Co za wciskalska! Żadnego wychowania! Wepchnęła się w środek bez zapytania! Tanim proszkiem cuchnie, a przemądrzała! Zawisła – i nawet się nie przywitała. — Patrz, jak się nosi! Jak jej u nas wygodnie! — Brudna do brudnej teraz mówi już zgodnie. Wspólnie gadając, w przymierzu się zjednały, na ścierkę pośrodku razem nadawały. Tak samo my w Polsce, między Polakami: jak wroga nie mamy, to żremy się sami. Leszek Piotr Laskowski.
    2 punkty
  35. @APM I tak trzymaj, ja też bardzo lubię deszcz, a najbardziej jak dziurawi ciszę, pozdrawiam :)
    2 punkty
  36. I. NOC Księżyc w pełni. Budzi bezsenne noce. Patrzysz. W głąb siebie. Tysiące myśli Falami uderzają o skronie. Bezsenne odpowiedzi. Serce głośniejsze niż upadek komety. Przez okno wpada jaśmin. Ratunek tonącej nocy. Gwiazdy puszczają oko. Czuwają. Zmieniasz zasady gry. Spacerem po drodze mlecznej. Sen przynosi Słońca wschód. II. DZIEŃ Słońce w pełni. Jedna myśl. Wszystkie odpowiedzi. Cisza nie bije o skronie. To twoje pole. Myśli spokojne. Przez drzwi wychodzi jaśmin. Oddał już wszystko. Gwiazdy zamknęły oczy. Twoje zasady gry. Stąpasz po własnej podłodze. Jawa pamięta Księżyc w pełni.
    2 punkty
  37. Przychodzę do ciebie z miłością. Nasza miłość będzie jak taniec baleriny – lekki i przyjemny. Tańczę ten taniec z baleriną, odnajdując piękno w sobie. Miłość to taniec i nasze codzienne życie. Stworzyliśmy miłość i zarazem taniec. Wytańczyliśmy wszystko, co było do wytańczenia i do życia. Piękno miłości tkwi w nas samych. Otwartość serca otworzy niejedną miłość. Niech gra muzyka do naszego tańca i miłość Lovej . 2026-04-20 Inspiracja . Wasza miłość to...
    2 punkty
  38. @Migrena To jest tekst z bardzo wysoką temperaturą emocji i celowo przerysowanym, niemal groteskowym obrazem relacji. To nie jest opowieść o teściowej” w sensie realistycznym - zbudowałeś Potwór z języka, żeby pokazać przeciążenie, lęk, kontrolę, duszenie w relacji rodzinnej. Bardzo mocna groteska i językowa intensywność - aż trudno złapać oddech między obrazami :)
    2 punkty
  39. Doprawdy nie wiem jak opowiedzieć coś czego nie wiem, a przecież różni tacy i owacy, siacy i siamci chcieliby przecież ażebym im to właśnie, jak nic innego, opowiedział. Gdybym im to opowiedział, co notabene zupełnie jest niemożliwe wobec jawnego braku wiedzy, możliwe, że pomógłbym im się nawet opowiedzieć. Starania moje i ich starania są w gruncie rzeczy przekomiczne, a co za tym idzie wyglądają na bardzo ludzkie. Warszawa – Stegny, 19.04.2026r.
    2 punkty
  40. @Berenika97 To dobry wiersz — mroczny, gęsty i konsekwentny od początku do końca. Podoba mi się, że tutaj wszystko powoli gaśnie, osuwa się, rdzewieje i znika, ale dzieje się to bez histerii, tylko z jakąś chłodną godnością. Najmocniej zostają mi w głowie: ślepe okno, okuty kufer i klucz połknięty przez rdzę — świetne obrazy. Wiersz ma klimat i ciężar. Ja tak nie potrafię. U mnie chaos - usprawiedliwia mnie tylko to, że jestem mężczyzną - archaicznym.
    2 punkty
  41. Fajnie piszesz, a w temacie: Co było, czy być mogło między nami, niech pozostanie między wierszami:). Pozdrawiam
    2 punkty
  42. jak przekraczać granice w normach się skrywając
    2 punkty
  43. @Andrzej_Wojnowski Mój wierszyk jest dla rozweselenia - co myśli nieśmiała kobieta. :))) Więc porzuć teraz wiersze, tę „biedę poety”, bo fala nie czeka na mądre sonety – i póki nad Gdańskiem świt jeszcze nie płonie, zamiast za pióro... chwyć Pan mnie za dłonie.
    2 punkty
  44. @Berenika97 Dziękuję Bereniko, kiedyś Ciebie zjem :)* @APM , @Konrad Koper , dziękuję :)
    2 punkty
  45. Kompleks się ty wymówił komplemen ty komu się ęty trafił seplemęty suplemendy utrudniał ucięty jęty jezyk tędy ę ja ci powię nosz to tę oklęty wzdęty ego sum z cogito brunet wieczorową nie por ą
    2 punkty
  46. Witaj - prawda - matki zawsze coś wyczaruję by dzieci nie były głodne - oczywiście nie wszystkie - to fakt - Pzdr.słonecznym rankiem. Witam - masz rację - taki jest ten wiersz - dzięki - Pzdr.serdecznie. Witaj - dziękuje ci serdecznie za czytanie - może ten pan jest poetą - zna życie jak nikt - Pzdr. Witaj Jacku - tak to mój wiersz wyciągnięty z archiwum - napisany w roku 20005 - albo 2006 - czyli na początku mojego bycia na forum - stare dzieje - dziękuje za owe Super - Pzdr.
    2 punkty
  47. ,, Ukaż nam , Panie , Twoją ścieżkę życia ,, Ps 16 Twoje ścieżki to trud ale i spokój duszy nie są to Himlaje lecz i nie beztroska letnie słońce droga plażą brzegiem morza aby iść jak Ty miniemy wodospady strome podejścia spotykamy powodzie wulkany śnieżyce nie raz wiatr będzie wiał w oczy gdy On nie tylko na horyzoncie zboczymy tylko na chwilę dojdziemy do celu wieczności z Nim Jezu ufam Tobie 4.2026 andrew Niedziela, dzień Pański
    2 punkty
  48. Skomplikowana osobowość i artystyczna dusza sprawiają, że proste sprawy staja się mniej proste. Jak do tego kobieta jest niezwykła może dojść do jeszcze większego zapętlenia. Pozdrawiam, a wiersz podoba mi się.
    2 punkty
  49. KAWA Kawa doda mocy z rana, Oprzytomni gdyś zaspana. W zmysły dmucha aromatem, Jej smak całym rządzi światem, Kawa sławna jest w Tybecie, Jest w reklamie, na bankiecie. Kokietuje pianką złotą, O właśnie – flirt, bo chodzi o to. Pamiątkowe z kawą zdjęcie, Zapakujesz ją w prezencie. Podziwiają kawę nacje, Hołd oddają ja i Gracje. A gdy wróżyć ci wypadnie, Znajdziesz fusy, choć są na dnie ...
    2 punkty
  50. zerkam na miasto jest jeszcze noc senne liście pierze deszcz lśnią mokre ulice pierwszy a może ostatni tramwaj mieni się w ciemności symboliczne schody otwierają niebo w drzwiach czeka na mnie Judasz trzymam się blasku gwiazd senne myśli wirują w powietrzu jak ćmy
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...