Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 31.03.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Linia nr 28, godziny szczytu. Jesteśmy jak sardynki w puszce z czerwonego plastiku. Jeszcze parę minut i sos własny gotowy. W pozycji na baczność dotykasz dłoni — nieśmiało, próbując wybrnąć z tego zasupłania. Gwałtowne hamowanie zbliża jeszcze bardziej. Wpadasz... całym ciężarem niezdarności na mój lewy but. Podeszwa — ta bezwzględna pieczątka — właśnie dobija moje palce; i co z tego, kiedy twoje pięćdziesiąt twarzy winy rozbraja skuteczniej niż saper. Stoisz zapętlony w przeprosiny, a ja zapomniałam, że wypadałoby cię nie znosić. W tym ścisku, między zapachem deszczu a mokrym płaszczem tworzymy mikrokosmos: wina, zdeptane palce i ta dziwna autobusowa poufałość, która nie potrzebuje imion, żeby przez chwilę dzielić wspólną bezradność. Nigdy nie byłam tak blisko z mężczyzną w autobusie. To tak z przymrużeniem oka;)8 punktów
-
Nie wiem kiedy, wiem po co, ale przyjdź po mnie nocą, bez bólu tam, dokąd chcesz, weź mnie, a jak, sama wiesz, oporu ci nie stawię, jestem gotowy…... prawie.7 punktów
-
Dziś już zjadłam trochę więcej i wypiłam kawę. Podkreśliłam oko kreską nawet ładnie, zarzuciłam na swe ciało więcej barw i poruszam się wśród ludzi trochę zgrabniej. Więcej się uśmiecham na powietrzu i do lustra, całkiem żyję kiedy rano wstaję. Już oddycham bardziej miękko na poduszce. Trzymam mocno się za rękę. Słowo daję. Znów kupiłam kilka książek, które czytam, potem jeszcze długi spacer w ciszy lasu. Kartki z kalendarza rwę już trochę raźniej i nie gubię myśli w pętli czasu. I choć ścieżką biegną jeszcze nasze ślady, a wiatr smutno rozdmuchuje twoje imię, wkładam ręce do kieszeni z tą miłością, która chwilę świeci blado, zanim minie.7 punktów
-
Forsycja budzi się ze snu otulona nieśmiałą zielenią wychyla się na światło śniło jej się słońce zaczęła stroić się w kwiaty spogląda na chłodny świat chyba się pośpieszyła uśmiechnięte buzie przechodniów zachęcają do wyjścia chwali się żółtymi pięknymi kwiatami lubi być podziwiana wyprzedziła czas wzbudza zazdrość u wielu sąsiadek spoglądają w górę z zawiścią przebiśniegi krokusy ona jest teraz królową nie zmarnuje chwil szczęścia rozwinie się szybko mimo ... 3.2026 andrew7 punktów
-
Karano mnie ciszą. Więc nie licz na to, że usłyszysz z moich ust choć jedno słowo, które mogłoby mnie zdradzić i odrzeć z tajemnic wnętrza. Karano mnie odosobnieniem. Dlatego nie spotkasz mnie za dnia, na gwarnych ulicach i placach. Wpajano mi agresję jako jedyny obraz relacji. Dlatego rany budzą we mnie szyderczy śmiech a krew z nich tryskająca, budzi we mnie zwierzęcy afekt. Być drapieżnikiem w zagrodzie owieczek. Nie tym z natury porywczym i morderczym. A zimnym i analitycznym. Mógłbym zabić ich natychmiast, lecz w tym tkwi cała zabawa by przywdziać ich skórę. Udawać partnera, przyjaciela. Być tą bielutką a nie czarną owcą. Zdobyć zaufanie stada. Przedstawić siebie jako biedną, skrzywdzoną przez inne stado owce. A potem śmiać się z ich ułomnej empatii. Płakać kiedy trzeba. Łkać kiedy patrzą. A potem powoli piąć się w hierarchii. Po plecach uśpionej czujności. Pleść wiarygodne kłamstwa po tysiąckroć, by wreszcie nabyły w ich oczach status prawdy. Być kaznodzieją, który zmienia ich w podwładne podnóżki. Mieć rząd ich dziurawych dusz. A potem posiąść na własność najmłodsze, piękne ciała. Być najwyższym Bogiem panteonu. Powołanym ku zagładzie swego ludu. Nie sprzeciwią się. Nie podniosą buntu. Nie poznają prawdy innej niż ta która ich karmi z mojej ręki. Ja ich nie karam. Już stali się ciszą. Odosobnionym atomem w porzuconej przez świat widzialny farmie. Strzeżcie się ludzi, którzy kiedyś tu przyjdą i będą chcieli odebrać Wam zbawienie. Brońcie królestwa niebieskiego. W dniu sądu ostatecznego. W dniu gniewu Bożego. Moją bronią jest słowo. Waszą bronią jest jedność w wierze. Stańcie na murach twierdzy swej i rzućcie wyzwanie Szatanowi. Zwycięstwo i tak będzie Wasze. Kiedy Was okrąży mrok piekielnych legionów. Rzućcie się w płomień ratunku. Pożogę prawdziwego odkupienia. Obiecałem Wam raj. Więc nie lękajcie się. Podążajcie za mną aż do zbawienia.6 punktów
-
Czyjaś drobna dłoń, której echo w winogronach dźwięczy — na czarny stół wylała owoce i perły. Sklepienie jest białe jak gryf utkany z planet najcieńszych. —6 punktów
-
Na moim pogrzebie nie było żałobników, ksiądz mszy nie odprawił płakał tylko nieboszczyk. Na moim pogrzebie nie leżałem w trumnie w urnie ciała tylko dusza cicho łkała. Na moim pogrzebie dzwony nie biły, cmentarz bólem poświęcony, raz po razie umierałem. Krzyżem pod krzyżem miłość pogrzebałem na własnym pogrzebie.6 punktów
-
Ogromną radość i mądrość, młodość nam dała, Ucztowaliśmy wszyscy z otwartymi drzwiami, Gdy przeszła kobieta, co Zachód w oczach miała I mężczyzna zwrócony do Wschodu plecami. O, z miejsca stanęły serca szybko bijące, Zapadło głuche milczenie. Kiedy szli, zamierały usta żartujące, Ostygły Lipca promienie. Bladła w kielichach czerwień wina rozlana, Czerniał na stole biały chleb. Suka zapomniała ręki swego pana, U jego stóp złożyła łeb. Daj mi na ziemi leżeć, obok zdechłego psa, Zanim znowu do tej uczty zasiądę z wami, Gdy przejdzie ta kobieta, co Zachód w oczach ma I mężczyzna zwrócony do Wschodu plecami. I Mary (1897): We were young, we were merry, we were very very wise, And the door stood open at our feast, When there passed us a woman with the West in her eyes, And a man with his back to the East. O, still grew the hearts that were beating so fast, The loudest voice was still. The jest died away on our lips as thy passed, And the rays of July struck chill. The cups of red wine turned pale on the board, The white bread black as soot. The hound forgot the hand of her lord, She fell down at his foot. Low let me lie, where the dead dog lies, Ere I sit me down again at a feast, When there passes a woman with the West in her eyes, And a man with his back to the East.6 punktów
-
choć mijamy się zupełnie niepotrzebnie ze spojrzeniem które jeszcze długo rani wciąż wracamy niosąc serce w czułej dłoni i samotność z naszych progów przeganiamy w blasku źrenic widzę znowu swe odbicie nawet słowa zadziwione stoją z boku by zatrzymać te ulotne piękne chwile usiadł przy nas otulony ciszą spokój5 punktów
-
Najszanowniejsi... Gdy tylko polski Internet obiegła wieść o napisaniu przez Jasia Kapelę trzydziestu tekstów o tematyce proaborcyjnej w ciągu jednego roku, po zapoznaniu się z częścią z nich zastanowiłem się mimowolnie czy ja zdołałbym napisać trzy wiersze o wymowie antyaborcyjnej w ciągu jednego tylko wieczora… I nim zdążyłem się nad tym dobrze zastanowić już kilka rymów przeciwko aborcji napłynęło mi nieproszonych do głowy… Będę z Wami szczery... Z racji tego że niespodziewanie dopadły mnie w nocy gorączka i dreszcze nie wyspałem się poprzedniej nocy za dobrze… O poranku miałem problemy z zwleczeniem się z wyra… W ogóle tego dnia chodziłem jakiś taki półprzytomny... Ale myślę sobie... Co??? Ja nie dam rady napisać trzech wierszy przeciwko aborcji w jeden wieczór?! Ja nie dam rady?! Zaraz robię sobie herbatę z miodem i cytryną i biorę się do dzieła!... I tak w jeden tylko wieczór (kilka godzin) napisałem te trzy poniższe wiersze o wymowie antyaborcyjnej... Oceńcie je proszę sami... ,,Wszystko to było odległym wspomnieniem” Choć w obskurnych lekarskich gabinetach, Na przestrzeni wielu postkomunistycznej Polski lat, Każda z ust lekarza bezlitosna diagnoza, Tak wiele młodych matek z nóg ścinała, Choć niejedna wymodlona ciąża, Podług diagnoz była zagrożona, A rozbudzona w sercu matki nadzieja, W ułamku sekundy niekiedy gasła, Choć natrętna proaborcyjna propaganda, Niczym straszna upiorna zjawa, Usiłowała w ich myśli przenikać By zamęt i zwątpienie w nich siać… Choć rozwrzeszczanych feministek wybuchy złości, Załganych pseudoekspertów opinie i głosy, W pamięci tak wielu z nich się wyryły, Sypiąc się z ekranów telewizorów plazmowych… Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy tuląc do piersi maleńkie niemowlę, Niejedna skrycie uroniła szczęścia łzę, Uśmiechając się zarazem serdecznie, Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy biorąc na ręce swe dziecię, Słowami przyobleczonymi w cichy szept, Obiecywała mu życie szczęśliwe, Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy spoglądając w swego dziecka źrenice, Pochwycona silnym wzruszeniem, Pierwszy jego ujrzała uśmiech, Wszystko to było odległym wspomnieniem, Gdy pewnego dnia niespodziewanie, Padło z dziecięcych usteczek… - Mamusiu kocham cię… ,,W oku niejednej matki” Gdy w murach kościołów gotyckich Światło padające z kolorowych witraży Na twarze roześmianych dzieci, Migocąc wesoło na nich zatańczy, Gdy maleńkie rączki dziecięce, Uczynią znak krzyża na czole, W niejednym stareńkim kościele, W skupieniu żegnając się z nabożeństwem, W oku niejednej matki rozmodlonej, Dostrzec możemy ukradkiem łzę, Która perląc się w jasnego dnia świetle, Przetnie niekiedy blady policzek, W oku niejednej matki rozmodlonej, Dostrzec możemy winy poczucie, Ból ciężkich niezabliźnionych wspomnień, Nagłe ukłucie sumienia wyrzutem… I niejedna młoda matka, Zatapiając się w bolesnych wspomnieniach, Wzruszona w głębi matczynego serca, Pobiegnie myślami do tamtego dnia, Gdy tamta straszna diagnoza, Padła z ust starego lekarza, Gdy z przerażeniem do wiadomości przyjęła, Że zagrożoną była jej ciąża, Gdy pędzący na oślep świat, Nagle jakby się zatrzymał, Zimny dreszcz przebiegł po plecach, Z przerażenia tchu złapać nie mogła, Gdy diabelska pokusa Odrzucenia nauczania Kościoła, W głębi duszy się tliła, Niczym kiełkujący z wolna chwast… I spoglądając w oczy swych dzieci, Ocierając ukradkiem łzy, Niejedna przeklnie tamtą myśl, Gdy przyrzekała sobie aborcję rozważyć, I niejedna Maryi podziękuje, Że w serca ich wlewając otuchę, Nadludzką wtedy dała im siłę, Ocaliła cudem zagrożone ciąże… ,,Widziałem w mym śnie…” Widziałem w mym śnie czarne parasolki, Połamane o uliczne chodniki, Bez litości zmiażdżone obcasami, Przesiąknięte brudem ulicznych kałuży, Widziałem w mym śnie czarne parasolki, Ciśnięte do koszy na śmieci, Niszczejące pomiędzy odpadami, Obgryzane nocami przez szczury… Widziałem w mym śnie w kościołach starych, W cieniu nadkruszonych murów gotyckich, Rozmodlone młode Polki, Przesuwające w dłoniach różańców paciorki, Modlące się by w kolejnych latach, U boku ukochanego męża, Dostąpić łaski licznego potomstwa, Wielbiącego Boga w codziennych pacierzach… Widziałem w mym śnie nienarodzone dzieci, Śpiące nocami pod sercem matki, Niekiedy mimowolnie ssące kciuki, Wyczekiwane przez swe anioły, Tak bardzo pragnące być kochanymi, Przez świat w wojnach pogrążony, Zatopiony w międzyludzkiej nienawiści, Do Boga wciąż odwrócony plecami…5 punktów
-
Zatrzymał się tylko na chwilę delikatnie pieszcząc dłonią spacerujące minuty jakby chciał jeszcze coś im powiedzieć, wyszeptać w pół słowa. Znieruchomiał z onirycznym wspomnieniem, tak bardzo oddalonym od monochromatycznej rzeczywistości. Nawet cisza stała się jeszcze cichsza, w lazurowym spojrzeniu nieba. Autor fotografii: Mirela Lewandowska5 punktów
-
We wsi Marchewki, młodzieniec krewki smalił cholewki do rudej Ewki: „Ależ ja kocham Ewkę! Schrupię ją jak marchewkę!” Lecz nie przewidział czarnej polewki.5 punktów
-
Rozkładam zdanie na części milczeniem, które bywa suwerenem. Między nami rośnie cierpliwie coś co buduje struktury jak skóra na powierzchni. Tkanka rozwarstwia się. Blizny biegną z północy na południe, ze wschodu na zachód. Klatka piersiowa unosi się, opada. Poczuj mnie - elektryczny impuls w krwiobiegu. Słyszę bicie serca tam, gdzie nikt nie woła. Wyczywam dłoń na cudzym oddechu. Wdech. Podskorne odliczanie Wydech. Powietrze cięższe niż powinno. Liczę do trzech... Nic się nie kończy. Oddycham ciszej. Może ktoś mnie usłyszy. Od nowa....5 punktów
-
"Horyzont – pożeracz dni" Horyzontu w czerwieni wieczoru, dnia żal, tej zakrwawionej zorzy dniem w pomieraniu, porankiem ruszą śpiewy, tańce – ruszy bal, przy dnia ponownego krwawym powijaniu. Wysnują się zza lasu słońca promienie, przebudzą lękliwie żyjątka – w niskiej mgle, szum orkiestry liściowej lasu brzmieniem rozpłynie się w życie, – dźwięk natury w tle. Budzi się, budzi! Rozwija! – Rozkwita dzień, niepowtarzalnej historii, jak pęk kwiatu, jednodniowy bohater, pędzący jak cień, od wschodu do zachodu, do końca świata. Wieczoru starzeniem, czerwienią zachodu, obieżyświat zmęczony, – przejrzysty i rączy, świtem poczęty, w wieczorne sunie chłody, gdzie pożarty horyzontem, – krwawo skończy. Leszek Piotr Laskowski.5 punktów
-
58. Pod świątynią Melkarta* (narrator: Tyryjczyk) 1. Dym od strony portu. Nasze okręty płoną jak kadzidła. 2. Morze oddycha jak bestia — raz połyka, rzadko zwraca. 3. Kartagina milczy. Nasza krew — zbyt stara, by ktoś ją pamiętał. 4. Tłum przy świątyni — każdy z własnym lękiem na ustach. 5. Nałożono łańcuchy na posąg Melkarta — żeby nie uciekł. 6. Kobiety przynoszą chleb, dzieci wodę — zamiast ofiar. 7. Co jeszcze dać? Sami jesteśmy resztą. 8. Ziemia przyszła, jak dług, którego nie da się spłacić. cdn. *Melkart - bóg - opiekun Tyru4 punkty
-
Szukam,przebaczam. Procesuję się. Jestem pożądną osoba Nikim w świecie . Nic się nie stało. :)4 punkty
-
stworzył sztuczne drzewko sztuczny kwiatek sztuczne serce sztuczne zęby i sztuczną inteligencję ai ajajaj...4 punkty
-
poeci kreślą heksagramy obrazy świętej katastrofy językiem szukają pęknięć wspólnoty znaków po plamach atramentu na falach krótkich odbieram mannę z nieba uniesień niczym szymon z cyreny drogą zbawienia jedźmy nikt nie woła ty świnio strofuję emocje do spółki z ograniczoną wyobraźnią pamięć pokoleń usb odtwarza słowa szczęść przyczyny krótka jest droga nie kocham jej wcale twarz w szybie autobusu jak obraz od płótna oddziela zachłanność przestrzeni na pętli wzmożona uwaga heksagram sześćdziesiąt cztery przystanek i koniec flirtu spotkania trzeciego stopnia z poezją komunikacji miejskiej grafika: Nano Banana 24 punkty
-
@Mitylene utwór ma w sobie coś klasycznego, czystego, kryształowego, niczym mityczne źródło Aretuzy.4 punkty
-
@Berenika97 Tak, zakochanie/zatracenie, może zakochanie w zatraceniu... Dziękuję! :) @Lenore Grey Bardzo mi miło :) Pozdrawiam @iwonaroma Pociągają czasem te przepastne... Dziękuję za zatrzymanie :) @viola arvensis Chyba tak. Bardzo dziękuję :) Pozdrawiam4 punkty
-
3 punkty
-
Odszedł. Tym razem poza granice powrotów. Nie musnął dłoni na pożegnanie, zostawił tylko drżenie - ten niemy rytm, każący sercu wydeptywać ścieżki samotnego tańca. Szuka go w pustce. Wzrok błądzi po krawędziach, rzeźbi go z liter, odnajduje łuk warg w pamięci opuszków. Jej ciemność nie pragnie światła, by widzieć.3 punkty
-
Młodsza psycholożka, pani Magda, westchnęła cicho i przysunęła do Niki kartkę z ołówkiem. - Dobrze. Zostaw książkę, jeśli musisz. Teraz zrobimy mały test. Posłuchaj uważnie polecenia: narysuj, proszę, na tej kartce kwadrat, trójkąt i okrąg. Polecenie było dla Niki obraźliwie proste. W zerówce robiła znacznie trudniejsze rzeczy. Chwyciła ołówek i pewnymi ruchami narysowała kwadrat, ostry trójkąt i równe koło. Ale to jej nie wystarczyło. Pod każdą figurą, starannymi drukowanymi literami, napisała: kwadrat,trójkąt,koło. Potem, czując przypływ weny, dorysowała obok dwie kolejne figury. - To jest trapez, a to prostokąt - wyjaśniła z dumą, dopisując pod nimi nazwy. - Żeby paniom nie było smutno, że tak mało figur mają na kartce. Odłożyła ołówek i spojrzała na psycholożki z triumfem. Była pewna, że zostaną oczarowane jej wiedzą i umiejętnością pisania. Miny kobiet były jednak kamienne. Pani Halina coś zanotowała w kwestionariuszu, głośno skrobiąc długopisem. Atmosfera tężała. Nika czuła, że coś jest nie tak, ale nie rozumiała co. Przecież zrobiła więcej, niż prosili. Po godzinie męczących pytań o kolory, pory roku i układanie klocków w logiczne wzory, pani Halina wstała. - Dobrze. Niko, wyjdź proszę na korytarz i poczekaj na tatę. Musimy chwilę porozmawiać. Nika wyszła. Usiadła na tym samym twardym krześle. Zamknęła oczy, tuląc książkę do siebie. Czuła się wyczerpana, ale i dumna. Przecież wszystko wiedziała. Drzwi gabinetu były stare i wypaczone. Nie domknęły się szczelnie. W ciszy pustego korytarza głosy z wewnątrz, choć stłumione, były wyraźnie słyszalne. Nika nie chciała podsłuchiwać, ale słowa same wpadały do jej uszu, mrożąc krew w żyłach. - …Proszę pana, wyniki testów intelektualnych są w normie, nawet powyżej, ale… - głos pani Haliny brzmiał sucho i profesjonalnie. - Dojrzałość emocjonalna pozostawia wiele do życzenia. Absolutnie odradzamy pierwszą klasę w tym roku. Lepiej, żeby poszła ze swoimi rówieśnikami. Nika poczuła, jak świat wali się jej na głowę. Odradzają? - Ale dlaczego? - w głosie taty słychać było napięcie. - Proszę pana, ona nie wykonuje poleceń - wtrąciła się pani Magda. - Wyraźne polecenie brzmiało: narysuj trzy figury. Kwadrat, trójkąt i okrąg. Nika narysowała pięć figur. Nie było też polecenia podpisywania. To świadczy o braku umiejętności słuchania i nadmiernej impulsywności. Ona chce narzucać własne zasady. Nika skuliła się na krześle. Zrobiłam za dużo, więc jestem gorsza? Ta myśl była dla niej nielogiczna i głęboko niesprawiedliwa. - Do tego dochodzi ta sytuacja z książką na początku - kontynuowała pani Halina. - Wyraźna odmowa wykonania polecenia odłożenia przedmiotu. W szkole, proszę pana, trzeba wykonywać polecenia nauczycieli bezdyskusyjnie. Bez tego dziecko nie funkcjonuje w grupie. Ona jest po prostu niedojrzała społecznie. Musi dorosnąć do rygoru szkolnego. Tata próbował walczyć. Jego głos brzmiał teraz twardo. - Panie wybaczą, ale moja córka w wieku pięciu lat zaliczyła zerówkę. Nauczycielki ją chwaliły. Umie pisać, płynnie czyta - nawet te baśnie, które panie zlekceważyły, liczy w zakresie stu i wykonuje proste działania. Chce się uczyć. Co ma robić przez kolejny rok w przedszkolu? Nudzić się i cofać w rozwoju? - Panie Kowalski, umiejętności akademickie to nie wszystko. Szkoła to system. System wymaga posłuszeństwa. Pana córka jest temu systemowi niepodporządkowana. Nasza opinia jest negatywna. Decyzja należy do dyrektora szkoły, ale z takim dokumentem… cóż, szanse są marne.3 punkty
-
kolejny dzień i noc minęły bezpowrotnie pozostało po nich tylko westchnienie którym oddaje hołd temu co było co przeminęło co pozostawiło po sobie tło proszące o spełnienie które staje się coraz trudniejsze z powodu przemijania tego co w nim najpiękniejsze3 punkty
-
są miejsca w których coś się zaczyna lub kończy do miłości wzywające uśmiechające się są miejsca gdzie nadzieja podaje nam swoją dłoń oraz takie gdzie płacz i zagubienie wygrywa są miejsca przegranej oraz zwycięstwa które w naszej pamięci zostawiły ścieżki o których nie możemy uczyć się zapomnienia one muszą dla nas być drogowskazem3 punkty
-
3 punkty
-
a kiedy przechodzę obok matowe morze ścieli się do snu w niekończącej się wędrówce słońce gaśnie kolejny raz dokucza mi jedynie cień przemijania3 punkty
-
Przykuty do skały, sam siebie przykułem. Pożerany codziennie, choć orła nigdzie nie ma. Skazany na zmęczenie, za wyzysk samego siebie. Ale przecież jestem wolny, sam wybrałem swoje łańcuchy.3 punkty
-
Chciałbym smakować Cię dokładniej Rozgryzać chwilę po chwili Żreć czasem i pościć tylko przypadkiem zamknięci w klatce tylko czasem marzymy o sobie czasem się boję czasem nie pamiętam twojej twarzy ale tylko czasem. Czasem ty i ja mamy się dobrze. Mamy się dobrze razem. Czasem.3 punkty
-
Szara mysz w kącie siedzi przygląda się innym, bawiącym Marzy by szaleć by tańczyć lecz coś ją tłumi i dławi Boi się szaleć by się w tym szle nie zapomnieć Koszmary z przeszłości wciąż siedzą choć głęboko ukryte przed resztą3 punkty
-
@Rafael Marius u mnie zawsze zielono, choćby i w tle tylko, ale jednak :) A u Ciebie? @Myszolak bardzo się cieszę. Pozdrawiam serdecznie 😊 @Berenika97 dziękuję Ci bardzo, potrafisz napisać coś czego ja bym nie ujęła w taki sposób, bo wolę się ukryć w metaforach. Prawda bywa trudna i do tego tak bardzo skomplikowana. Pozdrawiam serdecznie 😊3 punkty
-
@Poet Ka Skok ruchem konika szachowego. Opis chaosu w głowie peela – obraz świętej katastrofy. Skłonności do mistyki mieszają się ze strzępami wiadomości z drzewa dobrego i złego. Na szczęście droga jest krótka, bo zacząłby walczyć z mityczną bestią. Dziękuję bardzo za tak miłe słowa. Podziwiam Twoje wiersze, dlatego cieszy mnie przychylny komentarz. @Jacek_Suchowicz Wysłałem ten wiersz dziś Berenice Zastanawiałem się czy świnia nie odstraszy Jak widać ma moc przyciągania Głodnemu bekon na myśli @Berenika97 Rzeczywiście, nie zauważyłem tego, ale masz rację. Alienacja kwitnie i nie dziwię się, że koło peela nie ma ludzi. Są świnie ;). A mówiąc serio – to cenne spostrzeżenie. Mówiłem niedawno, że mam kłopoty z dialogami, bo nie ma we mnie ludzi. Fragmenty wiersza to przyczynek do socjopatii. Twarz w oknie, a obok siedzi Szymon z Cyreny. Dlaczego on? Przypadkowy przechodzień, który pomógł Jezusowi nieść krzyż. Zapewne bohater wiersza także potrzebował pomocy – to jedna z interpretacji. Ukryte dno, czyli podświadomość dyktująca słowa. Jest także inna myśl: to nie bohater, ale ja wołam o pomoc. Nie wiem, zbyt dużo niewiadomych. Mistyczne wzloty i upadki. Lubię to. @tetu Twój wiersz jest wierszem, mój heksagramem i nie nadaje się do tomiku poezji. Ale gdyby tam znalazł się obok "Ciebie", to byłbym bardzo zadowolony. Pisząc, natrudziłem się co niemiara i mam zamiar na przyszłość unikać takich eksperymentów. Nie pytaj mnie, o czym to jest, bo nie wiem. Wszystko, co piszę, dyktuje mi intuicja. Później siedzę, poprawiam myśli, próbuję odnaleźć sens i ukryć go w dwuznacznościach. Jestem kiepskim poetą. Chciałbym kiedyś napisać wiersz, który będzie miał zapach deszczu. Słychać w nim będzie toczące się koła i głosy ludzi – niekoniecznie szczęśliwych, rozmawiających ze sobą tak, jakby nie wiedzieli, że są aktorami – stworzeni w czyjejś wyobraźni. Puenty nie ma. Linia 64 to flirt z poezją komunikacji... Heksagram 64 - przystanek przed finałem. @iwonaroma Czytałem i bardzo mi się podobał. Jest przytulny jak autobusowy przystanek, jak dwoje ludzi pod nim, a wokół ocean deszczu. ___________ Dziękuję za komentarze. Jesteście niesamowici!3 punkty
-
@iwonaroma Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. Rozumiem, bo mnie jest głupio, jak źle mówią czy piszą o nauczycielach. I od razu porównuję się i jest mi przykro, że ja całe serce oddaję uczniom, a tu taka niesprawiedliwość. Ale z drugiej strony przecież znam to środowisko i wiem, jak jest naprawdę. I masz rację - trzeba nie poddawać się systemowi. Ale gdy pracowałam w szkole, to jako wychowawca otrzymywałam tak beznadziejne opinie czy orzeczenia, czasami zupełnie nietrafne. Tak , jakby nikt tam nie czytał mojego uzasadnienia we wniosku. Poznałam tylko jedną panią psycholog - była świetna, ale po roku pracy w poradni wyjechała do stolicy i przyjmuje tylko prywatnie. Ale w sumie - to wpadka! :))))3 punkty
-
gdy wspomnę niektóre moje działania stukam się w czoło wielokrotnie! aż myśli i obrazy tego definitywnie odpadną2 punkty
-
Mamo od północnej strony moich myśli zielenieje poezja i po starym drzewie pępowinową schodzi do korzeni głębiej coraz głębiej bliżej gdzie wyraźnie słyszę rozmowy nieodbyte tak jak umówilibyśmy się przed życiem dotrzymałaś słowa dziś widzę różnicę w tłumaczeniach z języka boskiego na ludzki i odwrotnie dziękuję2 punkty
-
@widelec A dokąd wywiedzie nas AI... Czy będziemy jej niewolnikami odartymi z "wartości użytkowej populacji". Ładnie syntetyzujesz.2 punkty
-
@Berenika97 Fajne opowiadanie. Polubiłam Nikę, bo trochę przypomina mi moją rezolutną córeczkę- w sumie też jest Nika - Monika.:))) @iwonaroma Dokładnie! Nie da się systemach, gdy biurokracja, głupie procedury są ważniejsze od człowieka czy sprawiedliwości. A co do poradni - to nie będę się może wypowiadać. Pozdrawiam.2 punkty
-
@Marek.zak1 Wiem, że lubisz czarny humor. :) Ja również. A śmierć Ci odpowie: To jedno „prawie” - jak nitka cienka, co jeszcze trzyma cię przy tym świecie. Skoro zapraszasz, to moja ręka ukoi wszystko, co w duszy gniecie. Bez bólu, lekko, jak tchnienie wiatru, wyprowadzę widza z tego teatru. Lecz póki stoisz tak na krawędzi, mój czarny powóz… już wolnej pędzi.2 punkty
-
@Proszalny Cóż, mówi się, że szewc bez butów chodzi, więc może z psychologami jest podobnie? Ale zostawiając "psycho-gatunek" na boku - to, co piszesz o zimnym prysznicu i pielęgnowaniu wspomnień, trafia do mnie jak najbardziej. Świat faktycznie bywa brutalny dla dzieci z wyobraźnią, system nie zauważa dzieci uzdolnionych, nie ma dla nich żadnych wartościowych propozycji. To prawda - dorosłość zbyt często polega na gubieniu kluczy do tego ogrodu, w którym rosła nasza Róża. Mam nadzieję, że Nika, ta mała i ta duża, nigdy nie przestaną ze sobą rozmawiać. Dziękuję za piękny komentarz. Serdecznie pozdrawiam. @LessLove Chemia czy architektura to tylko inne języki opisywania magii. Mam nadzieję, że Nika - cokolwiek wybierze - zachowa w sobie tę "uważność róży". Że wiedza nie stanie się dla niej klatką, ale lupą, przez którą będzie widzieć jeszcze więcej cudów. Dziękuję za te dobre życzenia dla niej! Serdecznie pozdrawiam. ps. będzie jeszcze część 3.2 punkty
-
@viola arvensis Dziękuję :) @Berenika97 Bereniko 97, niezmiennie dziękuję, natomiast prawda jest taka, że absolutnie nie pamiętam słów króla Stasia i nawet nie wiem o kim mowa i co powiedział. Jeśli się zbiegłem z tymi słowami to tylko dlatego, że jakby sam do nich doszedłem :)2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Trochę głupio mi było czytać tę prozę, bo pracowałam w poradni ;) Ale przyznaję, w wielu wypadkach tak się działo/dzieje. Są jednak na szczęście wyjątki od tej smutnej reguły, bo spotkałam na swej drodze zawodowej kilku do rzeczy psychologów/pedagogów. Ja się migałam od systemu ;) Zresztą, robię to do dzisiaj, bo inaczej się nie da w systemach. Nika dała radę :)2 punkty
-
2 punkty
-
Wiesz co? Ja myślę, że nasze wiersze nadają się do Tomiku Komunikacji Miejskiej, mało tego, trzeba je oprawić w ramkę i powiesić w każdym autobusie:D A tak poważnie, to sporo się tu dzieje! Coś mi podpowiada, że nie tylko o jazdę autobusem tutaj chodzi. W sposób bardzo ciekawy, spójny, przemyślany połączyłeś zwykłą codzienność z mistycyzmem, dystansem, ironią... Nie wyczuwam tutaj emfazy. Ty bardzo sprawnie unikasz sentymentalizmu. Wiele fraz tutaj świadczy o tym, że jesteśmy rozbici pomiędzy duchowością a technologią. Synkretyzm pojęć daje do myślenia. Puenta? Właściwie niby koniec a jednak... Bardzo dobre pisanie. Jak widać z Twojego wiersza można wyciągnąć nawet chińską wróżbę, przy czym mój jest totalnie jednostronny i bardzo z przymrużeniem oka :) Dziękuję za prawie, że wspólną podróż:) Pozdrawiam.2 punkty
-
@Proszalny Świetny tekst o alienacji. Podmiot liryczny jest pasażerem-obserwatorem, który próbuje nadać wyższy sens zwykłej jeździe autobusem. Poezja dzieje się tu w „brudnej szybie”. Koniec - „Spotkanie trzeciego stopnia z poezją komunikacji miejskiej” to ironiczne, ale i nieco smutne podsumowanie tego, że dzisiaj mistyka ukrywa się w rozkładzie jazdy i na pętlach autobusowych.2 punkty
-
@Ewelina Podoba mi się to zaprzeczanie przez dwie strofy, a potem - wahanie. Metafora z korą jest świetna- oderwana od drzewa cierpi, ale drzewo też. Można odejść, ale obie strony będą zranione. A pytanie na końcu ("a może to miłość...") brzmi jak przyznanie się do czegoś wbrew sobie. Wiersz jest pięknie bolesny w swojej niepewności.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne