Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.01.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
drzwi od sypialni się zamknęły za nimi jeszcze dźwięczą kroki pies z kotem stoją zadziwieni co tu się dzieje o co chodzi pies ryje nosem przy podłodze kot w mleczną szybkę skrobie łapką hau! miau! - niech ktoś nam w końcu powie po co zniknęli tam Pan z Panią piłeczkę przecież lepiej turlać i kłębki wełny przez przedpokój gryźć buty plątać się w sznurówkach w kuchni się dobrać do rosołu cóż mogą robić Pani z Panem ukryci niby w skarbcu z baśni pies chwyta w zęby zimną klamkę kot w krążki światła tęsknie patrzy cienie rąk tulą się do siebie śmiech zalał noc kaskadą złotą ciszę zawstydza satyn szelest kot prychnął pies podkulił ogon w końcu ich sen kudłaty zmorzył choć wciąż w sypialni słychać szepty a sens prawdziwy tej historii zna tylko mój zadziorny wierszyk16 punktów
-
Dzień odkleja się od ścian. Przedmioty tracą nazwy, stają się tylko bryłami cienia. Nie włączam światła - pozwalam, by kontury same się rozpuściły. Słowa są za ciężkie, by je przenosić przez próg nocy. Zostawiam je w przedpokoju. Zamykam oczy. Teraz jest czas na odejmowanie.14 punktów
-
Ponowoczesność jest autystyczna. Nie umie mówić. Nie umie dotykać. Miękkość jak stłuczone szkło. Frazy jak dźwiękonaśladowczy unik. Naśladowanie min. Pęknięty fresk8 punktów
-
Przekładam czas, czekam na ruch. Przyspieszasz moment obrotowy serca. Na łańcuchu luz. Siłą tarcia, ostry kąt nachylenia. Zmysłowy szum rozmazanych ust. Wydaje mi się, że to ten dźwięk.! Klik klik.7 punktów
-
modlitwa bez boga autorzy: zawsze & hollow man (2009 r.) bądź pochwalony ironiczny boże ulecz ciało przywróć duszę umysłu nie przeklinaj szaleństwem bądź miłościw nazwo pusta pozwól nie czuć zabij rozum nie każ modlić się już więcej przebacz boże urojony ciszę zawsze przędziesz słowa które stygną jeszcze7 punktów
-
O głupoto przenajświętsza o godności niezachwiana wpełznij w moje czarne wnętrza obrzydliwie roześmiana wsadź mi tłuste swoje palce na dno gardła aż po płuca połóż kres tej mojej walce niech z rzygami mądrość zwrócę Wypal myśli bełkot żarem zabij smutki i powagi Rozum stał mi się ciężarem dźwigać nie mam go odwagi Nie chcę chodzić do muzeów Nie chcę czytać już Tuwima Chcę w bezmyślnym tańczyć kręgu Do weekendu i skolima O głupoto przenajświętsza w całych swoich milosierdzach wpełznij w czarne moje wnętrza pozwól mi tę walkę przegrać Dziś przeklinam dawne życie stać chcę w rzędzie z Tobą równo widzisz piękno na tym świecie, tam gdzie ja wciąż widzę gówno7 punktów
-
To co nas różni bywa siłą, która pozwala świat tłumaczyć. Ja ci przybliżyć pragnę sacrum, ty mnie profanum częściej raczysz. Kiedy w poezji się zatracam, prozę mi tworzysz wciąż na nowo. A gdy w szarości życia toniesz, podaję ratunkowe słowo. Z odmiennej gliny ulepieni, wciąż się dzielimy jednym chlebem. Łatwiej połączyć różne światy, gdy świt różowi wspólne niebo.7 punktów
-
Zebrały się ptaszki od rana w karmniku i kręcą główkami: - Nie ma dziś nic tu. Słoninka wisiała. - Tylko sznurek został! - krzyknęła Bogatka, wyjątkowo ostro. - W czym teraz pazurki nawilżę na mrozie? Dalej, ptaszki drogie! Może ktoś mi powie? Wróblom zawstydzonym, opadły skrzydełka. - Wielmożna Sikorko, jadłyśmy ziarenka. -Orzechy po włosku lepsze niż słonina. - tak czasami mawia Pani Gospodyni. Wzburzona Bogatka piórka nastroszyła: - Może i są lepsze, a słoninki nie ma! Zza drzewa wychylił nosa mały lisek. Z pobliskiego lasu w nocy pod dom przyszedł. Oblizał się smacznie, wskoczył do karmnika i, z Bogatką w zębach wiejską drogą zmyka.6 punktów
-
w środku zawiei chichot wiatru gładzi wzory i pieści złudzenia wykute z lodu wierszydełka jak smugi samochodowych reflektorów biegną polem wymarłym między trawy ostre tam gdzie świtaniem mroźnym w różanych pąkach żółte brzuszki sikorek kryją w sobie kryształowe podrygi liści i krzyk dzikich kaczek w koronce do miłosierdzia bożego ze wsi zabitej dechami6 punktów
-
Najbliższa rynna z oniemienia zmieniła stan swój. Grunt — skupienia. Na tura pisze na maszynie na śliskim z lodu pergaminie. Czas płynie z rynny przesączony. Nic ostatecznie. Stuk, kap, płomień. Stukocą skutki stopom setnie. Karambol kopyt. Kontrast krzepnie.5 punktów
-
Tory kolejowe przyciągały okoliczną dzieciarnię jak sól na krakersach żelazne koła uderzały z impetem w czerwony krzyż zdjęty z piersi dziadka niosąc ogień przejeżdżającym pociągiem z szybkością 100km/h wywoływało to salwę śmiechu i przerażenie okolicznych zwierząt. Jedynie ona chodzącą z niemowlęciem przy piersi ma kontrolę nad niesforną gromadką wracającą z torów z brudnymi łapskami i umorusanymi twarzami jej spojrzenie wywołuje lęk i posłuszeństwo dzieciarnia jak ptactwo w polu rozbiega się po pokojach chroniąc własnej skóry. Nie była dobrze usposobiona tylko patrzeć jak wyciągnie któregoś za uszy i przetrzepie portki wymagając posprzątania pokoju. Wbrew wszystkiemu na stole pojawia się kolacja kapusta z kiełbasą do której wygłodniałe bractwo zgodnie zasiada w milczeniu. Nikt nie zamierza ryzykować świętego spokoju a może nawet możliwości na wieczorny wypad do bunkrów tam ciągle jeszcze można znaleźć odłamki które wybuchają pod pociągiem jak petarda w nowy rok.5 punktów
-
W styczniu wszystko jest zmrożone, Mamy dwoje dzieci. Oboje są one. Ta zasada w styczniu obowiązuje: Jedna jest w szkole, druga się kuruje. W lutym szaleją śnieżne zadymki. My mamy dwie małe dziewczynki. Każda niech będzie błogosławiona ---- I ta w szkole i ta położona. Marzec to miesiąc żenady i zamieci. Siostrę ma każde z naszych dzieci Jak Jaś i Małgosia się razem trzymają, Z benzoesem pod nosami kichają. Kwiecień z wód burzliwych się składa I wizyt lekarza co córkom gardła bada. Mając też syna i klacz o rączych nóżkach, Mielibyśmy konia, I chłopca, I dwie dziewczynki w łóżkach. I Ogden: In January everything freezes. We have two children. Both are she'ses. This is our January rule: One girl in bed, and one in school. In February the blizzard whirls. We own a pair of little girls. Blessings upon of each the head ---- The one in school and the one in bed. March is the month of cringe and bluster. Each of our children has a sister. They cling together like Hansel and Gretel, With their noses glued to the benzoin kettle. April is made of impetuous waters And doctors looking down throats of daughters. If we had a son too, and a thoroughbred, We'd have a horse, And a boy, And two girls In bed.5 punktów
-
5 punktów
-
mamie w twoich oczach szukam błysku zrozumienia zagubił się w gęstej mgle splątanych myśli i nagle wszystko wokół stało się obce choć usta zapomniały już moje imię uśmiechasz się jeszcze rozpoznajesz sercem5 punktów
-
kiedy wiersze są upojne wtedy w nocy spać nie dają za to budzi się ochota zaraz po niej wstaje śmiałość czuję słowom wyrastają oprócz znaczeń jakby ręce tak bym chciała żeby miały nie po dwie lecz jak najwięcej doprowadzasz do obłędu ledwie żywa jeszcze powiem wolę chorzeć nawet umrzeć niż się leczyć czy wyzdrowieć5 punktów
-
strzępki urwanych myśli i słów niby-trzęsawiska podmokłe łąki w których zapadamy się po kostki krok za krokiem przychodząc do siebie patrzymy na lśniące grzbiety saren muskane pierwszymi promieniami i te ptasie gniazda w ażurowych prześwitach na drugim planie babcia wieszająca pranie białe pościele z wyhaftowanym makiem w prawym górnym rogu krwista plama tak wiele ludzkich trosk wplecionych w sielski pejzaż spójrz w oddali chłopcy kijami tłukący kasztany za plecami ktoś zachrzęścił żwirem brzęk obijanych kan to mleczarz na rampie przesuwał jedną po drugiej Stachu uwieszony przy płocie przestępuje z nogi na nogę przesiąknięte nikotyną ubranie w połączeniu z filcami z pewnością nie dodaje uroku u Józefa sześćdziesiąt kotów buszuje po domu żal się rozstać z tym rozszarpanym przez Burka schował go w wersalce już śmierdzi4 punkty
-
w co się przebrać by śmierć nie poznała a smutek się bał kogo udawać żeby dzień się śmiał gubił łzy w co uwierzyć by dusza poczuła się prawdą kogo nam przekupić by wiał tylko ciepły wiatr czy nie kombinować pozwolić by wygrał po prostu czas4 punkty
-
Kultywacja Nienawiści to dopiero początek. Bo niby jak pomieścić miłość i nie miłość w jednym prostym pojebanym zdaniu? Że można wybaczyć i powiedzieć, że wszystko w porządku, że niby jak i po co skoro to ciągle, ciągle to samo zasrane miejsce? Pępowiną obwiązany duszę się całe życie, duszę się każdego pierdolonego dnia, każdej cholernej chwili i wciąż słyszę, że tak trzeba! Niech szlag trafi tę skurwiałą rzeczywistość. Niech szlag trafi tę pierdoloną przeszłość. Niech szlag trafi każdą pieprzoną żyłę nikomu nie potrzebną i to wciąż uparcie bijące serce. Kultywacja niech będzie, jak tantra, jak pieprzona mantra wpisana w skurwiałe umysły, bo właśnie tak trzeba i tak trzeba to żreć, i pieprzyć po raz kolejny, że tak trzeba i raz jeszcze! Bo przecież to nie ja tutaj błyszczę. To nie ja potrzebuję zgniłego powietrza. Nie ja chcę siebie okłamywać. Nie! Niech piasek więc sypie się każdego kurewskiego dnia, niech zapełnia pieprzoną pustkę, i niech gnije, po prostu gnije razem z tą cholerną infekcją, a ja, ja nigdy więcej się nie odwrócę i już nie chcę więcej widzieć. Nienawidzę.4 punkty
-
wybacz nie po drodze mi na cmentarz szum z pobliskiej autostrady sprawia że nie słyszę serca4 punkty
-
Nawet bardzo sroga zima namiętności nie powstrzyma, seks na śniegu ma uroki, byle nie był za głęboki.4 punkty
-
Nauczyłem się dostrzegać Albo ktoś mi podpowiedział Patrz - jak wszystko się zmienia Bo prawdziwa miłość nie zawiedzie Powiedz czy o tym myślałaś Że uczucia mogą zdezerterować Dojrzeć się od niechcenia Potrafią zmienić kolor oczu Wiesz to dość dziwne jest Gdy wszystko w co wierzyłaś Rozsype się w pył , uleci Zostaje samotność i bezradność Plany i przyjaciele znikną jak letnia mgła Logika nie ma tu zastosowania Alegorie też nie są nikomu potrzebne Poezja staje zwyczajnie mdłą Czy to nazywamy prozą życia? Szczęścia jak Jerzyki lub Albatrosy Szybujące nad wypatrującymi oczami A marzenia zbyt ciężkie żeby wzlecieć A prawdziwa miłość ponoć nie zawiedzie Tu euforia stagnacja nienawiść Jak konflikt zbrojny gdzie nie ma wygranych Wszyscy cierpią i chcą zapomnieć4 punkty
-
Płynie prąd, prąd to życie, Prąd sposobem na przytycie, A ja tyję od przepychu, Które prąd mi przyniósł w życiu. Światłem świeci, silnik kręci, Na to zawsze są klienci. Stąd też właśnie ja z woltażem Połączyłem się mariażem. Gdzie tam śluby, jest kochanka -Prądem napełniona szklanka. Nic nie grozi z niej wypicie, Kładę na to własne życie. Słuchaj tego, nie żartuję, Czasem z prądem się siłuję, Że mnie kocha, to kopnięcie Mi nie straszne pod napięciem, A gdy czasem się przytulę, To mnie potraktuje czule. W głowie ci się nie pomieści, Lubię kiedy tak mnie pieści. Niech już będę romantykiem, Pysznie jest być elektrykiem.3 punkty
-
Szarp śpiącą we mnie wrośniętą wyrwij ją szczypcami za mnie uchem wystaje wata miękkość słabości rozpruj kręgosłupa kręgi na krwi roztoczone oszczędź plastikowe oczy śpi pluszowy dotyk pozoru boli łopatka śmigło samolotu lądowanie awaryjne pociągnij za siatkę streczową zwiń ją w garść rozkazuję wyrzuć krzykiem imię cholery3 punkty
-
wszędzie mgła zamiast deszczu biel po burzy ani śladu chcę śpiewać i tańczyć jak w Afryce albo Australii wszędzie mgła zamiast deszczu biel po burzy ani śladu chcę się wznieść na najwyższą górę wszędzie mgła zamiast deszczu biel po burzy ani śladu3 punkty
-
Spod przymkniętych powiek ozdobionych farbowanymi rzęsami kątem oka odławiam migoczącą złociście nad rozlanym błękitem jeziora dawno zapisanego w pamięci rozedrganą ważkę Czas wycieka nieodwracalnie Wczoraj Dziś Jutro Ptak rozwija swe skrzydła i odrywa się od gałęzi wzlatując pod obłoki asekurowany przeciągłym spojrzeniem Spowalniający próg monotonii wstrzymuje owczy pęd Ptak falujący z wiatrem powoli opada spod obłoków poza zasięgiem Ważkę przenikają promienie słońca Spełnione marzenia przepływają we mgle wspomnień Myśli oscylują wokół niespełnionych Naraz dzwoni telefon.3 punkty
-
Wisła rzeka płytka, a kraj nasz dzieli niczym kanion wielki, którego dna nie dojrzysz. Państwo na pół rozdarte, gdziekolwiek spojrzysz. Ustaw się więc w szeregu! Po prawej, po lewej nieważne, bylebyś swój czy wróg mógł wskazać dokładnie. I spójrz na drugą stronę, na te hołotę okropną, na te twarze podłe, agenturę obcą. Na chamstwo, prostactwo, na szkody co niosą ich hasła, i im ubliżaj, i stój twardo przy swoim, do zgody nie zbliżaj! Bo na tych co na środku tylko przepaść, zapomnienie, bo nie masz prawa wątpić w doktryny istnienie: Divide et impera!3 punkty
-
Wydeptuję nowe drogi na zasypanej śniegiem planecie. Koś mi powiedział że to Mars. Ja jednak wierzę że twardo stoję na ziemi.2 punkty
-
starość go dogoniła nie wstydzi się tego rozmawia z nią ona się uśmiecha mówi nie martw się damy radę więc nie boi się ucieka od myśli które bolą zrozumiał że to czas przemyślenia że to nie kara że może być barwna tylko trzeba się jej nauczyć2 punkty
-
chciałbym dać komuś w mordę zostać królem zgliszcz spektakularnie bić się w piersi ale siedzę przed lustrem podziwiam ukradkiem swoje nieustraszone oblicze tymczasem chlejąc gorzką żołądkową która przepala wszystko co było bezpieczne ostrożnie dobieram wulgaryzmy nie rzygam słowami w samym środku bałaganu złość miesza się z pustką i ciepłem znikającym z miejsca które było moje zajebali mi stanowisko parkingowe2 punkty
-
21. Poselstwo Celtów (narrator: hypaspista) 1. Przybyli z daleka — nie prosić, lecz spojrzeć w oczy królowi. 2. Aleksander spytał, czego się boją — pytanie zadane dla pewnej odpowiedzi. 3. Odrzekli: „Nieba, by nie spadło nam na głowę”. 4. Prosto, jak mówią ci, którzy jeszcze wierzą w bogów. 5. Tacy ludzie psują dekoracje w teatrze władzy. 6. Władca nie lubi, gdy ktoś nie boi się według planu. 7. Powiedział, że pyszni — bo nie klękali do końca. 8. Odwaga rzadko ma właściwy kształt. cdn.2 punkty
-
Kim jestem? Kolejnym testem? Dla ciebie? I czy zostaniesz Czy odejdziesz? Przy moim boku Czy dotrzymasz mi kroku? I czy moje pytania Rozbiją się jak groch o ścianę I już nic nie będzie Nigdy trwałe...2 punkty
-
,,Kochamy wciąż mało i ciągle za późno,, ks.J.Twardowski miłość ulotna szuka schronienia w egoizmie nie ma zrozumienia pragnie siebie prawdziwa jak obłok na niebie daje radość błękitem osłania od słońca spada deszczem daje radość miłość nie szuka oklasków cieszy ją nie tylko uśmiech cieszy życie gdyby się wszyscy kochali spokojnie byśmy spali 1.2026 andrew Piątek, dzień wspomnienia męki i śmierci Jezusa2 punkty
-
@KOBIETA @Waldemar_Talar_Talar @Berenika97 @Rafael Marius Wychowanie dzieci i niepodważalny autorytet mamy. Dzieci potrzebują pozytywnej stymulacji, bez której są skazane na nie zawsze bezpieczne pomysły. W rezultacie również, należy im się kredyt zaufania za fantazję:) Dziękuję wszystkim za komentarze i czytanie. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
Jak kwiat wplątany w ciernie, dotknięty bólem z każdej ze stron, zraniony i zagubiony pośród ciemności. Szukający wyjścia — promyku słońca i nadziei, chwili ucieczki, momentu, w którym można sięgnąć po upragnioną wolność. Wolność, która ucieka z każdym dniem, a jednak jej smak pozostaje bezcenny. Gdzie jest to miejsce, w którym mogę poczuć ten smak? Gdzie przestrzeń, którą mogę nazwać domem? Domem wolności, w którym mogę rosnąć bez lęku, nie patrząc wstecz, a jedynie ku przyszłości — przyszłości rozświetlonej blaskiem, która otwiera swe drzwi przede mną. Czym jest to miejsce? Czy tylko wyobrażeniem niespełnienia, czy czymś więcej niż myśl, która wraca nieprzerwanie? Jak odnaleźć przestrzeń, w której mogę rozkwitać jak róża — tam, gdzie promień słońca dotyka łodygi każdego dnia, gdzie na ciernie patrzy się już z góry? Być może to miejsce nigdy nie było daleko — istniało we mnie, zanim nauczyłem się je nazywać.2 punkty
-
2 punkty
-
Bez twej okazałości, jestem jak samotny pustelnik na pustyni, który poszukuje wody, pragnienia i miłości. Gdy ujrzę nocne niebo, błękitne, z pełnymi gwiazd, z którego dochodzi ten jedyny blask, gdyż jesteś obok mnie, czuję ognisty ogień w mym sercu. To ty masz ten jedyny klucz, który potrafi wywołać takie emocje jak ty. Jednym słowem — to ty jesteś tą piękną różą, która wyróżnia się od pozostałych barwnych kwiatów.2 punkty
-
@Berenika97 To bardzo interesujący wiersz o procesie zasypiania - na końcu "odejmowanie" dnia. Super!2 punkty
-
@Berenika97 Interesujące wydało mi się powiązanie zapadania nocy ze stopniowym odrywaniem się od świata stworzonego w języku. Język, podobnie jak światło dzienne, wydobywa obiekty, byty materialne i niematerialne, z chaosu. W udany i trafny sposób pokazujesz proces, w którym noc staje się przejściem od uporządkowania do bezładu, od istnienia do nieistnienia, od struktury do continuum. Możemy to nałożyć na zależność pomiędzy myślami a językiem, i tu zagadka: co było pierwsze? A odpowiedź jest nieoczywista, jak dylemat jaja i kury. Uchwyciłaś ten moment, w którym wszystkie powiązania się rozpadają, z nadejściem ciemności. Jakby każde zasypianie było codzienną apokalipsą.2 punkty
-
Takie, czy podobne wygaszanie dnia pomaga zasnąć. Bywa, że natarczywe myśli, czy pomysły nie odpuszczają i wtedy trudniej. Ja też lubię ciemność przy zasypianiu. Najgorzej, jak się myśli zasnę wreszcie, czy nie. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
Rzuciły na mnie złowrogim wzrokiem. Ale o co wam chodzi? Ja tu tylko Obserwuję, moje panie drogie. (Sprawdzam, czy naprawdę rosną osiem milimetrów rocznie, udają?), Wysłano mnie na przedziwny proces, Gdzie sędzia zachowuje się jak Bóg, Wszechobecnym tonem mnie oskarża, I za wszelką cenę nie chce się ujawnić. Ja na przykład sądze, że mam prawo chociaż zadzwonić do adwokata, Poświadczyłby, że me oczy są bez winy. I że aż szesnaście centymetrów, Przybyło mi od zeszłego roku. Mimowolnie rosnę szybciej od was. Kiedyś nawet wszedłem na Kościelec, A to już duża część drożnej drogi. Kiedyś założyłem biały strój, Kameleon z lękiem wysokości, Aby w akompaniamencie śniegu, Kiedyś wedrzeć się w wasze łaski, I w ciągłym biegu Anty-Syzyfa, Uciekać przed sapiącą lawiną, Fałszu i konspiracji. Myślę, że Kiedyś zwrócą mi się zagrabione, Chwile, te spędzone na liczeniu, Czego jestem winien. Dosyć tego, Idę do urzędu, na zakupy, Byle z dala od tej duchoty.2 punkty
-
Od świtów rozbieganych wstęgą mroźnego powietrza. Czasem przeszytych struną drżącej mgły. Po noce spalone mięsistą zorzą czerwieni, Czasem zaspanych siwym skrzypem deszczu. Trwam, mocując się ze zużyciem peryferii. Jeszcze mi zależy. Jeszcze próbuję. Być funkcją władzy. I rozczesać ciśnienie w sumiennych drobiazgach, tresowaniem gestów, nim wojna domowa unieważni wysiłek.2 punkty
-
W księgarni o tej nazwie znajdziecie Własne sny spisane, co wam umknęły. Młodzieńcze głupstwa, idiotyczne pomysły I skrywane, nieodwzajemnione uczucia. Baśnie i kołysanki szeptane do ucha Przed snem – cicho, ciszej, najciszej. Jest regał pełny wielkich, niespełnionych Zachcianek, kaprysów i cudnych marzeń. W dziale horrorów czeka na was straszny Koleżka z dzieciństwa, pan duch spod łóżka, Przed którym chowaliście się pod kocem, A uszy zatykaliście z trwogi palcami. Są tomiki wierszy z poezją tak ulotną, Że aż po przeczytaniu zostają białe kartki. Przyciągnie was wiele ksiąg z czarną magią I zaklęciami na każdą okazję, świat czarów. A jak ktoś będzie kręcił nosem: „łeee” Na lichość zbiorów, pani Ewa spod lady Wyciągnie „Plastusiowy pamiętnik” „Proszę! egzemplarz z dedykacją od Tosi!”2 punkty
-
wszyscy mamy swoje gwiazdy są gorące jak my jej gwiazda przemierza galaktyki często wypatruję ale nie sięgam nieskończoności tam lubi przebywać marzyć może stamtąd na mnie spogląda nie dochodzi ciepło ale jej aurę zapach czuję kiedyś nasze gwiazdy znów się spotkają będą podziwiać nie tylko morze 1.2026 andrew2 punkty
-
dzisiaj wpadłem przypadkiem i za głowę się łapię nowi ludzie tu przyszli wierszy mamy dostatek jak ktoś kiedyś napisał dziś jest wszystko poezją jest instrukcja do pralki woda ogień i niebo są narracje opisy bez środków wyrazu bez przenośni metafor aplauz mają od razu więc ja "wyszłem " na chwilę może znowu powrócę parę przekleństw napiszę może będzie ciut uciech :))2 punkty
-
W głębokim borze, gdzie księżyc drży, Stoi ołtarz, a na nim sny. Pierwsze z luster — Prawdy blask, Odsłania rany, co krył twój czas. Gdy w jego taflę spojrzysz w noc, Zobaczysz winy, co niosą moc. Drugie z luster — Wiedzy cień, Szepcze zaklęcia, prowadzi w sen. Pokaże prawdy, których świat strzegł, Lecz zabierze serce, odbierze bieg. Kto w nim mądrości szuka do dna, Ten własną duszę za wiedzę da. Trzecie lustro jak zimny szlak, Pokaże przyszłość, pokaże strach. Zobaczysz drogi, których nie zmienisz, Choć serce krzyczy, choć ból się mieni. Kto los odczyta w milczących szkłach, Ten już na zawsze zostanie w snach. Czwartym lustrem jest próżny blask, Co złudnym światłem otula nas. Pokaże piękno, co nie jest twoje, Obieca władzę, marzenia swoje. Lecz kto mu uległ, przepadł na dnie — Bo próżność więzi, trzyma we mgle. Piąte lustro to magii śpiew, Wciąga jak otchłań, pochłania krew. W jego odbiciu krążą czary, Stare demony, zaklęte mary. Kto magią władać zapragnie sam, Ten staje się cieniem na tysiąc lat. Pięć luster mocy strzeże stary świat, Jedno da siłę, inne wciągnie w mrok i jad. Prawda, Wiedza, Los i próżny blask, A Magia kusi, zabiera czas. Wędrowcze — uważaj, gdy wzrok w nie ślesz, Bo w lustrach zobaczysz to, czego chcesz. To mroczna, epicka opowieść inspirowana słowiańską mitologią i gotycką estetyką.1 punkt
-
@Charismafilos A ja lubię ciemność przy zasypianiu - odwrotnie, jak niektórzy z moich domowników. :))1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Tak właśnie zrozumiałam, że na cmentarz to prowadzi autostrada/życie w biegu. Fajne. Podzielam. bb1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne