Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 14.01.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. S: „Kocham cię” to nie zgoda, żebyś sięgała po mnie tylko wtedy, gdy drżysz. F: A moje „kocham” nie jest schronieniem, dla twoich wahań ukrywanych pod słowem troska. S: Nie jestem podstawką pod twoją samotność, ani miejscem, gdzie zsypujesz okruchy swego lęku. F: Nie szukam kogoś, kto mnie uniesie, tylko kogoś, kto nie odstawi, gdy zobaczy pęknięcie. S: W tym duecie nie chcę być spodkiem, przesuwanym tam, gdzie akurat ci pasuje. F: A ja nie chcę być filiżanką, którą się stawia ostrożnie, ale nigdy nie bierze do ust. S: Relacja to nie blat stołu, na którym muszę stale uważać, żebyś ty czuła się stabilnie. F: Ja tylko próbuję nie spaść z krawędzi, kiedy ty milczeniem studzisz wszystko, co jeszcze jest gorące. S: To, co nas łączy, nie jest już miłością, tylko mapą miejsc, które kruszysz ciężarem twoich potrzeb. F: Moim błędem było wierzyć, że dasz mi ciepło, którego sam nigdy nie umiałeś utrzymać. S: Nie jestem naczyniem do napełniania. Jestem tym, co zostaje, gdy przestajesz pić i odstawiasz mnie na bok. F: Nauczyłam się, że mogę stać bez ciebie. S: Nie zauważyłem momentu, w którym przestałem być potrzebny. F: Bo zawsze byłeś potrzebny - tylko nigdy obecny. Po prostu - jesteś już zbędny.
    22 punktów
  2. na skraju życia z rozbitą głową majaczy zjawa człowiecza czerwone zorze choć jeszcze płoną mroczna otwiera się przepaść przebite serce ręce związane i oczu światło wygasłe ma na sumieniu otwartą ranę wargi przeszyte ma hasłem chociaż się chwieje to jeszcze kroczy upiorna mara człowiecza nadstawia ucha wytrzeszcza oczy a przepaść woła i czeka podąża za nią tłum niezmierzony całkiem podobnych postaci chociaż niejeden był tam rozsądny jednak sens ogół zatracił nikt już nie krzyczy że przecież musi skończyć globalną się klęską skalkulowane przez chorych ludzi nowe powszechne szaleństwo nikt się nie waży zaprotestować bo przecież nic to nie zmieni więc do przepaści skraju podąża wolno bezwolny tłum cieni kołyszą ciała na wątłych nogach razem to w lewo to w prawo choć rozpadają się marne truchła wieczność jest dla nich zabawą a ten co rzucił się do przepaści głośnym zaniósł się śmiechem on przecież życia wcale nie stracił bo nie był żywym człowiekiem
    8 punktów
  3. Obiecałaś, że do końca - że po grób, dwa oddechy, zawsze razem uczuć cud, wspólne cele, ciągle głośno, u stóp świat lecz po latach coś nie poszło - mamy pat cisza rośnie, choć mieszkamy wciąż we dwoje wieczorami, każde gaśnie w swym pokoju Bardzo często, powtarzałaś to ma sens a dziś milczysz, czy to koniec, czy to kres jeszcze wczoraj, nam wystarczył jeden znak dzisiaj rzadko twoje usta szepczą tak cisza rośnie, choć mieszkamy wciąż we dwoje wieczorami, każde gaśnie w swym pokoju Na zakręcie, nagle zgubił się nasz ślad niby razem, ale to nie tamta gra w Twoich oczach, coraz częściej widzę chłód chcę go stopić – nie wychodzi – pusty trud cisza rośnie, choć mieszkamy wciąż we dwoje po omacku, szukam Ciebie w swym pokoju
    8 punktów
  4. kiedy temperatura dobiła do zera a zaspy sięgały ponad stan pewien król i pewna dama przysypani talią kart odpowiedzieli na pytanie kto tu jest głową kto szyją a kto bałwanem
    8 punktów
  5. Dziękowała mu nieustannie za to, że po prostu jest. On tymczasem myślał, jak pięknie wyglądałyby kobiety z jej nieśmiałych wierszy, w organzach mgły o piątej rano. Szukał śladu najmniejszego ruchu wśród ufnie uśmiechniętych wrzosów, mijanych codziennie po spacerze uzdrowiskowymi uliczkami. Nie wiedział jeszcze, że to ona stanie się językiem, w którym wybuchnie i będzie trwał jego świat. Długie godziny dnia nurkowały w fioletowym upale. Wtedy na nieskazitelnym niebie wypatrywał choćby jednej drobnej chmurki, obietnicy zmian sięgających głębiej w przestrzeń niż twarze wymyślane bez końca. A ona, wśród setek rozproszeń, czasem gniewna, czasem rozmarzona, czekała na słowa, jak na deszcz i zmoknięte ptaki. sierpień 2025 r.
    7 punktów
  6. Anna wtłoczona w gwar miasta próbuje odnaleźć siebie sprzed lat przemierza tę samą drogę wzdłóż Kaszownika mijającego ogródki działkowe spokój odnajduje w grubych murach Jakubowych tam gdzie odlany w srebrze dogorywa średniowieczny Jezus pamięta zapach piernikowych karet i kruche księżniczki łamiące pion w niebotyczne wysokich szpilkach stukot kocich łbów zagłusza wyrzuty sumienia na miejscu stokrotkowego pola wyrosła galeria pot ciał zmieszany z Dolce & Gabbana tłok i klimatyzowany chłód gęsią skórką wita cywilizację kusi ołówkowa spódnica na wyposzczonym manekinie szarością wabi tylko te cieniutkie żyłki po wewnętrznej stronie łydki jakby krzyczą Zostaw
    6 punktów
  7. moja codzienność jest całkiem niezła po przespanej nocy miły poranek w ciepłym domku obiadek popołudniowa kawka flat white z ekspresu ciasteczka bez strachu o utycie potem stosowna kolacja (a co tam na wybieg na pewno nie pójdę) nikt nie chciałby i ja też co za szczęście klarowna sytuacja bez zbędnych ambicji i niepokojów w ciszy własnego pokoju doświadczam świętego spokoju i nic więcej teraz nie napiszę mam zamiar wczuć się wsłuchać w tę spokojną sytą zimową ciszę a co?
    6 punktów
  8. Gdybyś była winna pachniałabyś koralikami tłoczonymi z letnich winnic oso paski żądło kobieca kibić owad gustujący w słodyczy Nie potrząsaj butelki uleci eteryczny wdzięk spłoszonej korkociąg namiętności czerwień ust kołysze kieliszkiem
    5 punktów
  9. Biel topnieje i zapominam o tej szmacie.! Soczyste skrawki zieleni w lesie nie wiem, gdzie kończy się śnieg.? Lśniące usta za każde kłamstwo. Puszczę się.! Na twoich oczach z nurtem rzeki, pokryta drobniutką rzęsą. Pomiędzy nami śnieżna mgła, opadasz. Wiosną zawsze powracasz. Tak słodko się pieprzysz.
    4 punkty
  10. Trochę jak matka, trochę jak ojciec i wasze dzieci razem do stołu zasiadasz z nimi. Jak podpłomyki płatki lgną śniegu, późnych rodziców zasłony nieba. Zasypało gawry. Mnożą się turonie głodnych dziś w dwójnasób ptaków, w kierdlach owiec. Gdy śnieg wzrasta gruby, czas ludzkiego plonu. Na dwudziestym pierwszym z mąki chromosomu.
    4 punkty
  11. Wodo_spady dzień to maleńka chwila która ledwie co wstanie a już się kończy inaczej jest z tygodniem czasem coś planuję gdy los rzuca blotki na drogę przywieram całą sobą do pionu bo w galopie miesięcy i tak nieustannie kłębią się obrazy łka poniewierka zdarzeń komuś nieważna trwa tumanienie głów i to chyba najważniejsze żeby kolejny rok był kserokopią gdy przy sutych ławach intrygi na rozdrożach rozczarowanie a w gruzowisku myśli pył zamyka ludziom oddech styczeń, 2026
    4 punkty
  12. Przyszła zima niby jesień przegoniła aby zieleń tego świata przykryć lodem wciąż za szybko niczym pędem choć spóźniona jednak w czasie w białym puchu tak jak matka co to biedę swej dzieciny swymi dłońmi okryć chciała by tę nędzę co świat widzi choć na chwilę zatrzymała.
    4 punkty
  13. niech świat wysławia się niewyraźnie (zabawnie by było: źle usłyszał własne słowa, przekłada je na język przedmiotów – i rano ludzie, zamiast pantofli wzuwają kartofle)! po co nam wiedza, efekty odkryć, zdobycze nauki? chcę wyruszyć z tobą w świetlistą krętaninę (deklaracja tyleż czysta, co trącąca anarchizmem!), gdzie nie będzie się liczyć z przeszłością, dobrze? zatem patrz: uśmiechnięci opuszczają czarne muzea. jesteśmy w tym tłumie. na następnej ulicy czeka nas baśń: nieco nadpróchniały drakkar o falujących na wietrze strzępach żagli, pękata bestia spoczywająca na grzbiecie przeogromnego ptaka. wsiadaj, proszę. i lecimy na Księżyc, bo przecież można to zrobić, byle na wstrzymanym oddechu. z zawodu jestem celowniczym, więc umiem nawigować nawet z zamkniętymi oczami. bez problemu wylądujemy na Morzu Spokoju. ileż tam magii! naturalny satelita okazuje się być olbrzymim repozytorium pamiętników i zarazem teatrem, gdzie wystawiane są sztuki na podstawie niechcianych wspomnień. patrzymy, czytamy. oskórowywanie widm, skalpowanie cieni. pamiętaj to tylko baśń. więc przepracowujemy... przyszłość.
    4 punkty
  14. Wieczorny serial dobiegł końca, Wycisnął z nas łzy, jak wyżymaczka. Zebrało się na ziewanie, a poducha Z pierza przyciągała ciężką głowę. Nim przymknąłem oczy, dostałem Kuksańca w bok i pstryczek w nos. „A pamiętasz, jak ganiałeś za mną W dziurawych trampkach i krótkich Spodenkach na skręconych szelkach? Byłeś taki zabawny, o rany, całkiem Jak z kreskówki o Bolku i Lolku. Co za dzieciak, wdrapywałeś się Na sam szczyt jabłonki, by zerwać Dla mnie największy, najsłodszy owoc. Chciałeś mnie pocałować, hola, hola, A gdzie kwiatki i miłosne liściki? Szybki Bil to w westernach, cwaniaku. Wiesz, głuptasie, że dopiero na maturalnym Balu, gdy klęknąłeś przede mną, oniemiałą, Z czerwoną różą w zębach, ukradłeś mi serce. Pokochałam cię jak zauroczona podlotka. Śpisz? no to śpij, a ja powspominam Smak naszego pierwszego całusa I oddaj mi kołdrę, cholerny rabusiu.”
    4 punkty
  15. ruskie pierogi topię w ukraińskim barszczu i rozpoczynam zarybianie tej osobliwej sadzawki karpiem po żydowsku dla którego sprowadzę wurst z samego Berlina czeskich knedli nie jadam bo nie jest mi do śmiechu za to gulasz po węgiersku jem trzy razy dziennie niech to Perun trzaśnie (Lifting 2026)
    3 punkty
  16. centrala - tak słucham czy może pani mnie połączyć z niebem głupi żart odpowiedział kobiecy głos to nie żart proszę pani mieszkają tam moi rodzice więc jeszcze raz proszę niech mnie pani połączy choć na chwilę gdyż ja naprawdę za nimi bardzo bardzo mocno tęsknię no dobrze chłopcze - ja spróbuję ale nie mogę obiecać że się uda odpowiedziała telefonistka płacząc po tym co usłyszała
    3 punkty
  17. Albo siódma? Nieco senny lądujesz na lotnisku w Hurghadzie. Dziwi cię to że nie ma nocy, A tylko na to byłeś przygotowany. Dotychczas myślałeś, że samotność to coś złego, Ale rodziciele powiedzieli, że z samotnością przyjdzie odpowiedzialność. Przed tobą mnóstwo przygód, I marzenia! O tak. O marzeniach nie można przecież zapominać. W samolocie bez twojej wiedzy, Noc zamieniła się miejscami z dniem, Z dniem niedogasłym noc się zamieniła. Noc jest przecież od regeneracji, A ty myślałeś ze zaznasz jej za dnia. Wylądowałeś, słońce cię oślepia, A wcześniej biel świateł w samolocie, Biel dnia który przespałeś, A na razie to wylądowałeś, I noc jest odleglejsza niż kiedykolwiek. Turysto, mimo woli! Czeka cię mnóstwo edukacji, Całkowicie nowa mowa, sytuacje, Nie pisz listów do minionego świata, Który trzymał cię w pajęczynie ładu, Przez zmarnowane lata. Gdy może kiedyś wrócisz, Wypełznąwszy przez uchyloną bramę, Poczujesz nienawiść do miejsca, Co niewiedzy znamię wypaliło na twoim policzku, I wypuściło w bieg życia z połamanymi nogami. Być może pokochasz, bo dzięki niemu Nauczyłeś się trawić popękaną Ziemię. Amen. 14.01.2026
    3 punkty
  18. Najpierw sądziłem, że ona A ma mnie za kartę płatniczą. I że ona jest terminalem. Myliłem się okrutnie. Nic bardziej mylnego nie ma. Ale faktem jest, że chciała żebym się zbliżył. Warszawa – Stegny, 12.01.2026r.
    3 punkty
  19. ostatnio wszystko dzieje się dłużej czuję jak z każdym rokiem bliżej podchodzą groby lubię słowa takie jak sensotwórczy tylko chaos stał się definitywny mam go w splocie słonecznym w szpiku kostnym w porannych autobusach gdy wszyscy ludzie wokół są tworem wyobraźni a później ja staję się ich projekcją śmiałeś się że u wojaczka najpierw krew miesięczna a za chwilę wystrzeli ciebie biorąc z ciebie pijąc ja o niebo już nie dbałem wiedząc przecież że to jedno ty który ze swoim ironicznym spojrzeniem pytałeś czy romantyzm to nazwa ekspresu do kawy przedzieram się przez korytarz przez porażenie senne zbyt słaba lub pijana by usiąść przy pianinie przestaję rozpoznawać własny głos mówi przeze mnie wódka papierosy mówią przeze mnie inne kobiety o matkach co rodzą dzieci by uczyć je od nowa jak nie kochać
    3 punkty
  20. Oprawia obrazy w ramy zbyt ciasne dla żywego spojrzenia. Łagodnieje o zmierzchu, gdy pękają kontury, lecz w pełnym świetle obnaża puste miejsca. Zamyka krąg powtórzeń, gdzie każda myśl wraca do własnego cienia. W słowie „pamiętam” drzemie pułapka z lukru, konserwująca martwe radości i czas bez następstwa - by ranom nie przysługiwało prawo do blizny. Pamiętanie jest trwaniem bytu, w którym nic już się nie staje.
    3 punkty
  21. żywe wszystko żywe jak przestrzeń i czas wokół nas miasto i strach
    3 punkty
  22. Nieświeży Melon z Afryki u lekarza zrobił wyniki: wyszło mu że wirus go żre oraz bywalcy kliniki
    3 punkty
  23. Istniejesz. I jesteś kretynką.! Pomiędzy pustką a pełnią jest takie miejsce, w ciszy. Na odrębność. Orbitujesz tak słodko. Tęskniąc. Czasami myślę, że to właśnie ty.
    2 punkty
  24. co to jest życie czy to długa droga czy chwila co to jest życie czy to tylko myśl która ucieka a może życie to ładna pogoda która cieszy upiększa nasze noce dni i marzenia
    2 punkty
  25. mgła i śnieg tu w oddali kontury drzew majaczy krajobraz
    2 punkty
  26. mienią się w myślach twoje włosy srebrem przetkane chciałbym dotknąć dłonią nie ma cię byłaś byłaś bliżej niż ptak na gałęzi zniknęłaś jak on już nie pytasz co u mnie 1.2026 andrew
    2 punkty
  27. wciąż nie może jeden z drugim trafić na swój haczyk przyjęzyczyć jak należy żeby sens dosmaczyć prawie każdy kłuje w ślepia albo uszy rani a ja muszę nie ustąpię nie odpuszczę za nic tak bym chciała żeby wyszedł bez dyskusji cymes znowu badziew bo pożarłam się jak zwykle z rymem
    2 punkty
  28. ~~ Dawne wspomnienia żywszymi się stają - niż te zdarzenia sprzed chwili. Po prawdzie; wiekowi to tak już mają - i nie ma co nad tym kwilić .. Ja zaś u kresu życiowej przygody - niosąc jej ciężar do mety; pomnę tych czasów, kiedy jako młody zmieniałem w łożu .. kobiety :-))) Tańce .. alkohol .. dość często karcięta* - tak żyło się w PRL-u .. Ilu jest takich, co jeszcze pamięta? Zapewne zostało niewielu :-((( ~~
    2 punkty
  29. @KOBIETA tak, najczęściej tęsknimy za spokojem. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam Kredens @Marek.zak1 @Marek.zak1 bardzo blisko szczęścia,a może i całe szczęście Dziękuję i pozdrawiam serdecznie kredens @Andrzej_Wojnowski dzięki Pozdrawiam serdecznie kredens
    2 punkty
  30. kuchnia błyszczy twoja wielka zasługa nieomal sanktuarium
    2 punkty
  31. ...czytam: Biel topnieje i zapominam o szmince! Szminka reprezentuje atrakcyjność. Dobry wiersz. Pozdrawiam :)
    2 punkty
  32. 20. Świt nad Pelion (narrator: Agrianin) 1. Ciemność szeptała: „teraz”, a my ruszyliśmy. 2. Psy Illirów nie zdążyły nawet zaszczekać. 3. Pierwszy krzyk pękł jak ziarno pod butem. 4. Ciała miękkie, jakby nas oczekiwały. 5. Jeden chłopak krzyczał „matko”, nim zamilkł. 6. Dźwięk, który na zawsze został bez twarzy. 7. Rano przyszedł król. Chwalił nas. A my milczeliśmy. 8. Nie rozumiał, że zrobiliśmy za dużo. cdn.
    2 punkty
  33. czy jesteś tak do końca pewien że masz prawo przychodzić tu i nauczać o moralności gdy wokół więdną kwiaty brakuje oddechu i tylko szyba chroni przed upadkiem ale skąd możesz o tym wszystkim wiedzieć skoro jedynym sposobem by poczuć się dobrze jest wpierdolić się z buciorami i dokonywać osądów co do których nie masz ani wiedzy ani talentu ani podstawowej ludzkiej empatii
    2 punkty
  34. ona podarowała mu całe swoje serduszko a on jej emotikonkę z szeroko uśmiechniętą buźką
    2 punkty
  35. @violetta Cokolwiek. @bazyl_prostJak mawiali u mnie na osiedlu: "Morda nie szklanka". Ale kastetu nie wziąłem. @Amber Nie śledziłem co tam nawyrabiała ostatnia nadzieja białego człowieka.
    2 punkty
  36. @Alicja_Wysocka Przytulę. :) @Berenika97 Bardzo się cieszę, że jest czytelny i nie opiera się tylko na obrazach. Dziękuję serdecznie za te słowa. :)
    2 punkty
  37. @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję! Starałam się trochę urozmaicić. :) Serdecznie pozdrawiam. @Sylwester_Lasota Bardzo dziękuję za serduszko, czytanie i szczerość. :))) Pozdrawiam.
    2 punkty
  38. @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! Masz rację - granica między pamięcią a rozpamiętywaniem jest cienka - warto jej nie przekraczać. @Rafael Marius Bardzo dziękuję! Masz rację, interpretacja może się zmieniać. @Andrzej_Wojnowski Bardzo dziękuję za lekturę i refleksję. Pamięć w tym wierszu rzeczywiście balansuje między ocaleniem a unieruchomieniem. @Charismafilos Bardzo dziękuję za czytanie. Życzę rozeznania tego wewnętrznego sprzeciwu. :) @Kwiatuszek Serdecznie dziękuję! Również pozdrawiam. :) @hollow man Bardzo dziękuję! Cieszę się, że budzi refleksje. :)) @Gosława @Sylwester_Lasota Pięknie dziękuję! Serdeczności! @Trollformel Bardzo dziękuję! :)
    2 punkty
  39. Jak co dzień rano szybki bieg Nie chcesz się spóźnić no, bo szef Od dawna ma na ciebie oko Nie warto skakać za wysoko Zaciskasz zęby marszczysz twarz Bo przecież kredyt trzeba spłacić Trudno ci teraz zmieniać pracę Nie chcesz bez premii kolejny raz O ileż kurwa można tak Wstawać i wracać - dzień za dniem I nie mieć siły na długi sen I pytać, czy ja jestem tłem A w biurze znów codzienny syf Ktoś łapie plusy, lecz nie ty Bo ty masz w dupie integracje Bo tobie dziecko w domu płacze Bo ty masz żonę trójkę dzieci Korpo nie widzi takich rzeczy W korpo się liczy uśmiech, gest Wynik tu najważniejszy jest Ty robisz swoje, jak ten wół Co ciągnie w polu ciężki pług Nikt nie dziękuje, nikt nie spyta Marzysz o nocy, noc też zimna A kiedy wracasz - miasto śpi Latarnie świecą jakby łzy Na klatce schody - wciąż pod górę Dasz radę - silną masz naturę A jutro znowu będziesz biec Nie chcesz się spóźnić no, bo szef Od dawna ma na ciebie oko Nie warto skakać za wysoko
    2 punkty
  40. usiadłem z Tabalugą na kamieniu, z ganku dobiegają jazgoty waltorni, myślę czemu dzieci są tak zwierzęce, na falach łusek płyną jego ręce, z łomotem i skrzekiem wtargnęły na chodnik, a ich pokusy rosną jak mech w cieniu. na ulicy zmarłego w bardzo bohaterskiej śmierci bohatera, wszczęły się najróżniejsze protesty, przeciw teoriom Freuda, chodzą z kąta do kąta, w aptekach skończył się mensil, publiczność bardzo to uwiera. publiczność wyłączyła telewizory, poszła odnaleźć swe imię, weszła więc na góry niczego: Tarnica, Łysica, Sokolica, E.G.O. słyszałem że to możliwe, leczyć tak wszelkie spory. bałwan o imieniu Arktos, znów wydaje rozkazy z podtekstem, ja nie mam ochoty na zimno, najpewniej znajdę sobie inną, ciemniejszą, na szczęście, pieczarę, może ciężarną. ,,Jakubie!" do mnie przemawia, choć z Izaakiem jestem tylko na dzień dobry, nie- nie wykonam. napiszę wypowiedzenie, szkoda tylko, że nie oczami patrzę przed siebie. na plecach jak grzyby po deszczu wyrastają krosty, krateroza boczniaków, niedobre dzieje. na niebie panuje królewna o imieniu dupa, jest śnieżnie, w ręku trzymam czasopismo ,,Big Brother", w półśnie wracają te wszystkie, narazie sol-mi są tak bliskie, ściągnięte z półjawy objawy, próbuje znowu, na łóżku grając trupa.
    2 punkty
  41. @Kwiatuszek Dziękuję za komentarz. Zgadzam się - relacje nie składają się wyłącznie z motylków, a cisza potrafi być momentem do myślenia i zmiany. Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  42. – Józek, to prawda, że ty niewierzący jesteś? – Prawda. – Dlaczego ty niewierzący jesteś, Józek? No, dlaczego? – Bo jestem naukowcem. – He, He, He. Józek, ty hydraulik jesteś, to jaki z ciebie naukowiec?! – Bo widzisz Grażyna, to w górze jest dobre dla filozofiów. A ja człowiek myślący jestem, ja potrzebuję znaków. – Na ziemi i niebie? – Tu, na ziemi. – Ty pewnie byś chciał w totolotka wygrać, Józek, takich znaków ci trzeba, bo ty duszy nie masz ani serca. – Nie Grażyna, mi wystarczy coś małego i nie zawracaj już głowy, bo mi w gardle zaschło, a do wypłaty jeszcze dwa tygodnie. – Zawsze przez te pola kapusty chodzisz, Józek? – Latem często. Przez pola szybciej i łeb przewietrzyć mogę. No, nie wierzę! Grażyna, nie wierzę! – Już to mówiłeś Józek. Po co się drzesz? – Jezus Maria, Matko Święta! Grażyna, patrz! Biały Bocian* w kapuście! Bogu na wysokości niech będą dzięki! *Biały Bocian - polska wódka z certyfikatem Gluten Free __ 13 stycznia obchodzimy Dzień Polskiej Wódki🥂
    1 punkt
  43. @infelia tak fajowo:)
    1 punkt
  44. @Sylwester_Lasota Ojtam, ojtam. Dzień dobry Sylwestrze, dziękuję :)
    1 punkt
  45. Żel i żądze łez. Dąż i leż.
    1 punkt
  46. Podoba mi się jak ten wiersz materializuje w sobie zjawisko nauki na błędach. Latarnie morskie, które oświetlają drogę symbolizują doświadczenie, które chroni "idącego" człowieka przed niebezpieczeństwem, błędem, mielizną. Super zabieg.
    1 punkt
  47. dwuznaczne i z uśmiechem - tak trzymać ona to zawsze terminalem ty niby kartą co w nim znika i dalej nie wnikajmy wcale bo możesz coś przypadkiem zyskać :)))
    1 punkt
  48. Piję alkoholu litry w samotności wypełniam płuca czarnym gęstym dymem Szoruję wnętrzności sadzą aż do kości żeby Cię wyrzygać razem z tanim winem Twój dotyk chodzi po mnie jak jakieś robactwo wpełza mi w duszy zakamarki ciemne Łazisz mi pod skórą i nie mogę zasnąć obrzydliwe ciało bo mu to przyjemne A Ty żyjesz dalej pijesz dobre wina śpisz do południa śmiejesz się do syta inne się ciało pod Tobą ugina garściami czerpiesz z pełnego koryta Gardzę samą sobą że mam wciąż nadzieję próbuję zapomnieć Twój smak nadaremnie Słodka krew mi w żyłach ze wstydu gorzknieje Zdechnij we mnie wreszcie albo wejdź znów we mnie
    1 punkt
  49. 1 punkt
  50. Gdybyś był wiatrem zaszumiałbyś we mnie unosząc wysoko błękitnym obłokiem, pragnieniem na ustach rozmazałbyś ciszę i ciemność wypełnił zmysłowym półmrokiem. Jak ogień, co iskrą porusza rytm serca jak noc, która niebo srebrzy gwiazdami i księżyc gdy drogę samotnie rozświetla pełnią tęsknoty, czerwieni barwami. Gdybyś był wiatrem pozostałbyś we mnie wzniesionym mostem dotkniętym słowami otwarte okno rozjaśnia czerń mroku spoglądam przed siebie twoimi oczami.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...