Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 29.10.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Modlisz się wieczorem, kiedy pokój stygnie po dniu, a cisza układa się w fałdach pościeli. Mówisz głośno, lecz słowa sypią się jak ziarna pszenicy — niedojrzałe i gorzkie — na jałową ziemię. Twoja kołdra to nie przystań, tylko niebo z piór, w które wciskasz twarz, szukając tlenu. Nie ma już drabiny przy domu — tej, po której niegdyś wchodziły modlitwy. Zbutwiała, spróchniała, zarosła pokrzywami, a dach przecieka, kiedy płaczesz. Nie wzywasz już Boga po imieniu, mówisz do Niego jak do ojca, który wyjechał i nie napisał listu. „Nie gniewaj się” — szepczesz — „ja też nie wiem, jak się kocha, nikt mnie tego nie uczył.” Twoja modlitwa nie jest słabością, tylko sposobem, by nie zasnąć w ciemności.12 punktów
-
Szukam cię w jaśminowych kwiatach, rozgrzanych słońcem wczesnego lata, kolorach jak nie z tego świata, tańczących tu chabrach i makach. W smug jutrzni miazmatach jezior tafli ażurowa krata, Ptasi witraż drzewa splata, reliefu rzęs sosny kantatach Sznur chmur jak białe pieluchy, smutki ukryją w leśnym poszumie, utulą dłonie- tak dla otuchy. Czy wietrzny pielgrzym to zrozumie? Obłoki mają dziś z błękitu okruchy, niwa bezkresna lnem szyć nie umie.10 punktów
-
z rannych myśli szeleszczę wśród głogu i jeżyn kawałeczek po kawałeczku zapachem mięsa grzęznę we wszystkich kolorach lasu pieśni przeciągłe wiatr ze łzami wyciska z oczu gadam do korzeni duszą pod ścisłą ochroną anioła z urzędu i żyłami przewiązuję życzenie niech drzewa roztoczą opiekę nad ciszą i mrokiem9 punktów
-
Prosiłam - tak, aż drżały ściany, żeby wszystko się cofnęło, żeby Bóg odwrócił los jak kartkę w kalendarzu. Chciałam cudu - żeby ciało zapomniało o bólu, żeby nie było sali, świateł, skóry szytej nitką. Ale przyszedł inny cud: nie z ognia, nie z błysku, tylko z ciszy. Zrozumiałam, że można się zgodzić - nie z rezygnacji, lecz z odwagi. Że spokój też bywa uzdrowieniem, i że serce, które przestaje się bać, to największy cud ze wszystkich. Dziękuję za inspirację @Berenika979 punktów
-
Nie wiem, dlaczego. Byłem wierny - pachniałem twoimi rękami, znałem każdy cień twojego głosu. W lesie pachniało wolnością. Myślałem: pójdziemy dalej. Ty się odwróciłeś. Drut zasyczał złośliwie - jak wąż. Zostałem sam. Pod drzewem, które nie zna imion. Wyczułem twój ślad w wietrze - jeszcze jeden oddech, jeszcze jeden cud, który nie przyszedł. Świat odsunął się ode mnie jak woda od kamienia, który przestał być potrzebny rzece. Patrzyłem, jak słońce kładzie się na mchu i odpływa - w ciemność nocy. Nie rozumiałem, czemu ziemia jest taka zimna, czemu nie wołasz mnie już po imieniu. Jakby wszystkie liście straciły sens drżenia, a wiatr zapomniał, że istnieje powietrze. Kiedy noc przyszła, słuchałem własnego serca - biło jak kij w blaszanym wiadrze. A we mnie rosła cisza - jak w drzewie, które uczy się oddychać w ciemności. Cicho. Coraz ciszej. Cisza ciemnieje. A potem wszystko się rozpłynęło: mój głos, mój zapach, mój świat. Tylko drzewo zostało. I cisza. Echo ludzkiego kroku - ostatnie, co kochałem.9 punktów
-
Pamięci bohatera wielu moich wierszy -wagabundy, złodzieja, szelmy, franta, alfonsa a przede wszystkim wielkiego poety -Francois'a Villon. Wiersz nawiązuję do mojej ballady łotrzykowskiej "Boże szelmów... pobłogosław króla", która dziś dodam z zakładce prozy. Czas na szelmowskie, tragizmu pełne wesele. Bo czyż może coś innego wywołać takie poruszenie u gminu, brudnych zaścianków, zamtuzów i zaułków stolicy. Tyle usmiechu, radości i wzniosłej atmosfery wyczekiwania na wielki finał, niż największa w kraju szubienica na placu Grêve w centrum Paryża. Szelmów, frantów, złodziei i morderców, rozstajne ze światem widzialnym miejsce. Sławne nawet bardziej niż poźniejsza, żelazna ku niebu skierowana wieża. Kacie Macieju, Ty skazanym pokuty nie dokładaj w dniu ich ostatecznego sądu. Znaj miłosierdzie pętli i stryczka. Boże litościwy, Ty zgaś im żywota bez zbędnego cierpienia. Gładko jak światła świec, jak ogniska lamp. Śmierci, Ty ich pochwyć łagodnie jako biały gołąb. A nie szarp ich dusz potępionych, wściekłe dziobem i pazurami. Jak demoniczny sęp. Lećcie kamraci ku wrotom niebieskim. Na boskich owieczek, zielone pastwisko. Ja czekam tu w lochu. Na kolejne wesele szubienicy. Rychtujcie! A żγwο! Stryczek z pętelką na mej drewnianej pani. Kacie, dostąpisz zaszczytu by wieszać mordercę i poetę. Ach! Będzie to dzień niezapomniany. Prawdziwie przednie widowisko.8 punktów
-
Z poziomu kamieni — jest to bez znaczenia. Nie mam ich otulonej wszechświatem struktury, przylepionej spazmem skorupy do skóry, Lecz czuję ich sens rozłupanego w klin istnienia. Potrafię jednak językiem skraść ich kształt mnogi, bezduszność uczynić wzorem swej kruchej drogi, i zabić krawędzią ostrza — w narożu skroni. Nikt mi tego nie odbierze, ani nie zabroni.7 punktów
-
między aplauzem świata a szeptem duszy jest miejsce na ciszę w tym sanktuarium można spotkać siebie jeżeli tylko jest gotowość na prawdę6 punktów
-
Kiedy odejdę, przez chwilę Me życie w muzyce będzie trwało, Jak wir piany w wodnym pyle, Gdy morze już falę zabrało. Na chwilę te noce i dnie W pieśni kruchej jak piana zapłoną, Żyjąc w świetle, nim staną się Nicością, na dom im przeznaczoną. I Sara (1920): A little while when I am gone My life will live in music after me, As spun foam lifted and borne on After the wave is lost in the full sea. A while these nights and days will burn In song with the bright frailty of foam, Living in light before they turn Back to the nothingness that is their home.5 punktów
-
Nie jesteś sam. Czuję Twój ból, choć nie mogę go unieść w całości. Nie musisz już dusić go w sobie - niech wypłynie, niech oddycha. Moje myśli są miękką otuliną, która zna Twoje imię, choć nie wypowiada go na głos. Niech ten spokój, co rodzi się w milczeniu, dotknie Cię jak ciepły oddech nocy. Jestem tu, nie po to, by uleczyć, lecz by czuwać - z sercem, które nie ocenia, tylko trwa.4 punkty
-
Zejście w dół. Spadam. Na łeb, na szyję. Sypię się, przepadam. Żyję. Bum bum, w głowie ruch w dole szum. Nie inaczej. To co widzę na dnie tego nie odzobaczę. Trwa niemy bal. Cel - pal! Strachy patrzą z boku. Potwory wyłażą z wnętrza. Dotrzymują kroku. Kręcę się wiję w amoku. Ogień liże zachłannie. Strach kąsa szyję. Trochę płaczę. Wyję! W koszulce, na boso zalana rosą łez. Osusz mnie, przytul. Weź! A ty szczujesz mną psy. Jestem wściekła. Ty-zły. Serce jak bęben, tłucze i wali. Piekło się pali. Nikt nie ocali. mnie. Zostaje trwogą. Diabły ze śmiechu pękają, nie mogą. Tańcz! wrzeszczą. Kołysz biodrami! Nie przestawaj! Szalej do dna! Płoń! Duszę dawaj! Więc tańczę, stopy zdzieram. Upadam, wstaję. Umieram. Wyciągnij rękę lub stratuj! Wybacz mi! Zostaw! Uratuj! Jeszcze sekunda, moment. Przestanę istnieć nim spłonę. Chyba pojawił się żal. Kończy się bal. Powstaję, odpalam szluga. Noc lepka, jak krwista struga. Wejdź w moje posiadanie. Zatańcz upiorny taniec. Zagin w moich objęciach. Diabła pragnę, nie księcia! I cisza. I nagły wrzask. Spocone ciało. Już brzask. To sen więc czemu płaczę? Nic nie mam. I nic nie znaczę. Zahaczam o ciebie myślami. Popioły pomiędzy nami. Ja cela a ty skazaniec. Zatańczysz ze mną upiorny taniec? inspiracja @Migrena "Upiorny Twist w piwnicy" Dziekuję za inspiracje!4 punkty
-
I rozbita na kawałki ostatni zestaw porcelany, który służył do zaspokajania najgorętszych pragnień. Chciałoby sie zapytać, z czego teraz będę pić kojące soki uzależnienia przesiąknięte cukrem. Gdy padło pytanie odpowiedziała skromnie: "czyżbyś juz zapomniał jak czerpać z mojej studni ?"4 punkty
-
Oto moja próba do cyklu limeryków "ptasich" Naty. Jeśli Ci się spodoba, spróbuję na nim nie skończyć. Bocian w gnieździe na stodole w Woli po przylocie do kraju biadoli, muszę złowić ośmiornicę, żeby zwabić bocianicę, bo ona nasze żaby chromoli. Pozdrawiam.3 punkty
-
Krzyk Złość Cisza Pustka Tęsknota Przywiązanie Powrót Strach Samotność Kto jeszcze pyta Dlaczego Ogół Odpowiada jeden Bo nie wie3 punkty
-
czy można kraść będąc bogatym kochać nie znając żadnych uczuć czy można umrzeć dla zabawy płakać będąc chamem do bólu czy warto żyć gdy się nie chce czy świat musi być trudnym czy warto jest pytać znając odpowiedz czy może lepiej głupa udawać3 punkty
-
zapach liści palonych za białą kapliczką przejrzałe jabłka przy drewnianym oknie młodość zaklęta w kropli skradzionego wina ostatni papieros co nigdy nim nie był gasnące ognisko w rogu twoich oczu jesień upleciona ze zmierzwionych włosów tych kilka obrazów pozwala mi jeszcze oddychać tych kilka momentów pozwala mi wierzyć że warto wczoraj szeptałem do ciebie że świat przecież poczeka dziś wrześniowe niebo znów zaczęło płakać3 punkty
-
Kiedy serce pędzi jak szalone, na oślep, na wprost — do kochania. Kiedy drży przy każdym dotknięciu i umiera, gdy przychodzą rozstania. Kiedy oddech zastyga w piersi, a usta szukają pocałunków. Kiedy głowę tracisz i zmysły, i nie ma dla ciebie ratunku. Myślisz, że to miłość wyśniona, taka, która potrzebna, by żyć. Lecz do szczęścia przecież wystarczy, by po prostu na co dzień z kimś być… Kto zrobi ci jajecznicę z listkiem zielonej pietruszki, kto ukołysze słowem ciepłym, głowę przytuli do poduszki. A ty wzlatujesz od uniesień i pożądaniem palisz zmysły. Patrzysz namiętnie komuś w oczy i czekasz, by gwiazdy w nich rozbłysły. Tracisz głowę tysiące razy, gubisz po drodze kolejny dzień, a przecież wystarczy, że będzie ktoś kto czule rozwieje każdy twój cień. Kto zrobi ci jajecznicę z listkiem zielonej pietruszki, kto ukołysze słowem ciepłym, głowę przytuli do poduszki.3 punkty
-
@Migrena nie wiem, może to idealistycznie zabrzmi, może trudno i niemożliwie. Czasami trzeba pozwolić komuś odejść. Bo takie jest życie. I być wdzięcznym ( mieć w pamięci to, co było) za wspólny czas, i jednocześnie dać pewność, że w razie czego, pomocy, dobrego słowa- będzie się tuż obok. Albo można poświęcić, dać komuś życie- podarować cząstkę siebie3 punkty
-
Polak głodny polak zły nie wkurwiaj jak poluje na żarcie Jestem szaleńcem bez strachu wierzę w swą nieśmiertelność i moc Metapsychoza i wzywam wsparcie Astro natarcie2 punkty
-
Lubię niedosypiać lubię jak coś mnie boli. Dostrzegam tylko dwa stany: wysiłek i nagroda2 punkty
-
Oczy moje, odzyskajcie wzrok, Oddajcie mi utracone barwy tęczy. Uszy, nie będę już was więcej wykręcał, Na prawo i lewo, nastawcie się na czujny Odbiór dźwięków dzikiej natury. Nosie, ty zakatarzony nicponiu, kichnij Raz, a dobrze, i wróć mi woń ulotną Czasu, życia, świata i nadziei traconej. Kręgosłupie, na ciebie najlepiej zadziała Chłosta pokrzywą; zegnij się, proszę, troszkę. Jęzorze drętwy, czy mam cię ugryźć, By poczuć smak bólu i żelaza? Języku, skłócony ze strunami głosowymi, Czy już nigdy nie wypowiem: „Niech to jasna cholera?” Łokciu, wyprostuj się, nie pokazuj mi wała. A ty, stopo, ty małpo nieczuła, Nawet nie chcesz zaswędzieć. Jędzo, daj mi chodzić, pozwól tańczyć. Ząbki moje ostatnie, nie dokazujcie, O snu chwilę proszę i spokoju. Pamięci moja, ty też się pakujesz? Poczekaj, usiądź przy mnie, daj się pogłaskać, Uszczypnąć, nim przyjdzie zapomnienie...2 punkty
-
Nie dołączono jej do narodzin. Może dlatego wszystko działa — tak, jakby chciało inaczej. Czasem coś się psuje: słowo za ostre, gest zbyt miękki, cisza, której nie było w planach. Człowiek uczy się na błędach, choć nikt nie powiedział, czy to kurs podstawowy, czy zaawansowany. Miłość — przycisk bez etykiety. Śmierć — gwarancja, której nikt nie reklamuje. A pomiędzy? Reklama szczęścia w wersji próbnej. Najlepiej działa przypadek. Nie wymaga baterii. Nie kończy się z wiekiem.2 punkty
-
2 punkty
-
@violetta + @Migrena Kochani, umawiajcie się ciszej, na Prywatnej Wiadomości, bo za Jackiem, sznurek dziewczyn pojedzie i co Ty wtedy Fiołku Leśny, znaczy Violu, zrobisz? Dobranoc :)2 punkty
-
Nadzieja ma kolor zielony to fakt ogólnie znany moja w kolorze czerwonym jest nadzieją która walczy płonie niczym pochodnia chociaż często przegrywa nikt nie ugasi jej ognia umiera wciąż żywa nawet gdy wygasa odradza się jak feniks z popiołów pisklęcia mniej realna niż sny czerwony kolor nadziei zagrzewa do walki nic mi po zielonym w rubin wiary wtulony płonę nadzieją natchniony2 punkty
-
@Migrena „Przez całe życie próbował być dobrym człowiekiem. Próbował wiele razy, ale nie wychodziło mu. W końcu był tylko człowiekiem. Nie był psem” (Charles M. Schulz) Tylko tyle rzec można. Wiersz ściska za gardło.2 punkty
-
@Migrena Czytam i milknę. Bo są wiersze, po których nic już nie trzeba mówić. Ten pachnie utratą, ale i miłością, która nie zdążyła się pożegnać.2 punkty
-
@Migrena To poruszający wiersz o miłości absolutnej, czyli takiej, która nie stawia warunków, nie negocjuje, nie rozumie zdrady, tylko trwa. Mówi głosem istoty, dla której człowiek jest całym światem. I właśnie dlatego tak mocno boli moment porzucenia. Nie złość, lecz niezrozumienie.2 punkty
-
w pogubionych godzinach kilka nagich westchnień nie wstydź się usiądź przy moim ramieniu dotykaj słów które przegania wiatr są takie wiersze codzienne które jeszcze nie powstały z kolan wyobraźni2 punkty
-
@Migrena wiersz twój to elegia która wzrusza i łagodnie przeprowadza przez dramat wydarzony. I to wołanie w ciszę a słyszenie tylko bicie swojego serca, aż do rozpłynięcia, aż do realnego świadka ponurej chwili i kołyszącego miłością echa oddalającego się w ludzkim kroku.2 punkty
-
@Annna2 zwróciłem uwagę na te same przenośnie co Migrena a z mojej strony jeszcze dodam brzmi jak pieśń Maryjna, jakby milion Putt dęło w srebrne trąbki, jakby niebo się otworzyło i spłynął na nas promień łaski, to tylko Ania może stworzyć. Pięknie2 punkty
-
@Annna2 to zachwycająca kantata do natury, która hipnotyzuje plastycznością obrazów, od "ptasiego witrażu" po "białe pieluchy" chmur. w mistrzowskich metaforach, odkrywasz subtelnie, że największą otuchę i zarazem największą tajemnicę kryje się w harmonii świata, który nie musi rozumieć, by pięknie istnieć. pięknie Aniu ten wiersz napisałaś !!!2 punkty
-
w galaktyce spiralnej wirujesz myśli dostrzegam oczy jak gwiazdy mgławica rozwiewa włosy wiatr słoneczny nie nachalnie pieści twoje ciało w sukience z grawitacji strunami zatrzymuje czarna dziura czasoprzestrzeń zakrzywia horyzont zdarzeń nie wiem gdzie cię szukać w ciemnej materii kosmosu punkt dostrzegam pulsuje czasem zakrzywia przestrzeń wielki bum cię odradza nagle znowu razem zjednoczeni ponad szybkością w supernowym błysku losu roztańczymy cały kosmos poza niemożliwości uczuć zdarzeń a ja szepcę kwantem światła tyś jedyna osobliwość tyś wszechświatem moich marzeń2 punkty
-
Klęczą, upadają Modlą się i odpadają A życie dalej trwa Pisane wierszem Językiem życia i śmierci2 punkty
-
nie szukałam cię w żadnym z planów nie było dla ciebie miejsca a ty przyszedłeś jak deszcz w środku lata nieproszony a tak potrzebny nie chodziło o słowa ty patrzyłeś tak że moje myśli same układały się w zdania których bałam się pomyśleć na głos byłeś lustrem w którym nie dało się ukryć żadnego pęknięcia i bałam się ciebie tego spokoju który gasił wszystkie moje wewnętrzne wojny jednym spojrzeniem nie byłeś przygodą byłeś powrotem do domu, którego nie znałam a za którym tęskniłam od zawsze teraz w twojej obecności wszystkie moje mury zbudowane z lęku i gniewu stają się linią na piasku przestałam grać bo znasz scenariusz na pamięć nie musisz nic robić "po prostu bądź"1 punkt
-
Poszedłem na piknik z absolutem To modne choć niszowe Wysoko w powidoku Wisząc na skale Efektownie choć anonimowo Ta jednak czci grawitacje Spadła z nieba Jak maski z alabastru Z nosów świątobliwych Ale to dla rozkładu Codziennych pociągów Jest bez znaczenia Odjazd Peron - nieskończoność W momencie - wieczności1 punkt
-
marzę o seledynowej trawie a ja w białej sukience jak brzózka karmię zakochane łabędzie wyciągam ramiona do nieba ułożona na liściach paproci zakwitnę tej jednej nocy będę chodziła z rękoma w górze z upiętymi włosami piórkiem najlepszą melodią naszą1 punkt
-
@viola arvensis Ale się rozkręciłaś, żyjesz? No wiesz, na łeb na szyję, dlatego tak lecisz schodami, po jednym słowie, po dwa, byle szybciej na dół i te potwory, ogień, piekło. No nie wiem czy zasnę :) Pozdrawiam :)1 punkt
-
z pustą kieszenią wyruszył w świat droga mu weną obok szedł wiatr z pustym plecakiem wolno wędruje wolność mu znakiem mgła łąki maluje jutrem się niemartwi dziś jego sterem widzi kamień porośnięty mchem klęka przednim szuka minionego dodaje mu sił historia jego nie martwi kieszeń ani pusty plecak zasypia ze snem czując jego smak o świcie się budzi rosą twarz myje ulubioną nuci radości nie kryje1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@viola arvensis Super, dziękuję. AI nie dorasta muzykom, ale coś tak na przykład można zapodać.1 punkt
-
@Berenika97 Wspaniały wiersz, a właściwie z sobą, Bogiem. ... sam na sam z...Bogiem z sobą słowa bez makijażu często w nieładzie nie są bukietem dla... a jednak piękne nie musimy wierzyć czy dotrą czy są wysłuchane wystarczy ufać ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Leszczym Przegranie wojny może oznaczać zagładę, ot Kartagina po III wojnie punickiej. Przykładów tego multum, więc lepiej nie. Pozdrawiam @Alicja_Wysocka Tak to mniej więcej działa, bo wiedza to narzędzie, można je mieć i przegrać. Dzięki za wpis. @Migrena Dzięki za ciekawe ujęcie. Pozdrawiam Mój też, tak jak miłość i kasa:). Wiedza jest ważne, ale to narzędzie, mądrością jest użycie go w najbardziej właściwy sposób w optymalnym miejscu i czasie. Pozdrawiam1 punkt
-
@król asfaltu Twój tekst ma w sobie coś hipnotycznego — ta nitka ciągnąca się w gąszcz to doskonała metafora śladu, jaki zostawiają ci, którzy szli przed nami. Świetnie balansujesz między konkretnym obrazem (mokry sweter, drewniany pal) a filozoficzną abstrakcją. Szczególnie mocne jest zakończenie — To nie tylko wybór drogi, ale wybór bycia drogą dla kogoś innego. Tylko te „włosy anioła i diabła" w kontekście nitki ze swetra wydały mi się nieco za bardzo metaforyczne, ale całość tzn. ten fragment podoba mi się.1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne