Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 20.10.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Trzecia nad ranem. Miasto pachniało deszczem i zmęczeniem. Nie spałam — znowu. Bezsenność siedziała naprzeciw. Milczała. Wiedziała wszystko. Za oknem neon żarzył się jak wyrzut, którego nie da się stłumić. Miasto udawało, że śpi, słyszałam jego tętno — równe, głębokie, szurało po korytarzach, odpalało silniki, nawoływało. Kawa stygła na stole. Bezsenność uśmiechnęła się krzywo, szeptała o błędach, których nie da się cofnąć. Spod skóry wypełzały wspomnienia, rozpinały czas, wciskały się pod powieki. Myśli krążyły jak koty na zapleczu baru, głodne, czujne, gotowe do skoku. Zostałam sama - z nocą. ze sztucznym światłem, które nie gaśnie, z prawdą, że dziś to ja jestem duchem.8 punktów
-
to czas po końcu wszystkiego. Nie było światła. Nie było też ciemności - bo nie było już nikogo, kto mógłby ją nazwać. Tylko pył, drżący w oddechu nicości, szukający formy jak dziecko, które nie zna jeszcze swojego imienia. Z resztek spalonego Boga unosiły się iskry. Nie miały celu, tylko pamięć. Z tej pamięci wypłynął pierwszy ruch - cichy, powolny, jakby sam czas próbował nauczyć się chodzić po nowo narodzonym bezkresie. Czas był wtedy jak rana, która jeszcze nie wie, że będzie blizną. Niebo było teraz wnętrzem ziemi, a ziemia snem, który śnił sam siebie. Nie istniało „góra” ani „dół”, tylko puls, bez rytmu, bez ładu, z którego wyłonił się kształt - jeszcze nieświadomy, że jest stworzeniem. A gdy otworzył oczy, nie zobaczył nic - więc nazwał to Bogiem. Tak zaczęła się druga Biblia, pisana nie słowem, lecz popiołem. Każda litera miała smak spalonej modlitwy, a każdy wers - ciężar milczenia. Z ruin ludzkich czaszek rosły drzewa. Nie dawały owoców. Dawały wspomnienia. Ich korzenie ssały łzy z gleby czasu, a liście szeptały w języku, którego nikt już nie pamiętał. Kto zjadł jedno, pamiętał, że kiedyś był. Kto zjadł dwa - przestawał istnieć znowu. Nie było raju, tylko równanie bez wyniku. Nie było piekła, tylko echo dawnych krzyków, rozciągnięte w nieskończonosć jak biała nić. A wtedy coś - może cień, może nuta dawnego sensu - wyszeptało w tej pustce: „Stwórzmy człowieka jeszcze raz.” I pył, znużony samotnością, podniósł się w kształt. Nie z gliny. Nie z ciała. Z błędu. Pierwsze stworzenie zrodzone z pomyłki. Spojrzało w nicość i rzekło: „Niech będzie światło.” I było. Ale tym razem światło nie służyło oczom. Było jak wspomnienie ognia, który marzył, by znowu być słońcem. Służyło wspomnieniu tego, co zostało z Boga - iskrze, która już nie wiedziała, czy jest dobrem, czy tylko pragnieniem bycia czymkolwiek.8 punktów
-
Nie_moc jak paź królowej ulega metamorfozie w rudobrązach liści odpoczywa lato ja razem z nim i na przekór datom każdego roku nasadzam rośliny by pielęgnować złotodiadem jesieni gdy ognik szkarłatny szepce o słońcu rokitnik wraz z trzmieliną pospolitą oblepia gałązki tonacją pomarańczy przy domu pnące róże i krzewy irgi zamieniają się w czerwienie zachodu zbłąkana ćma szuka w nich światła przewrotnik ligustr po bieli kwitnienia chłodom zostawia czarne owoce lubią je kosy - a ja rozskrzydlam się przy fioletach pięknotki w której wiatr gra Szopena na strunach pajęczyn milknie aparat by nie spłoszyć chwili październik, 20258 punktów
-
Matkom trudno opiekować się zmarłymi dziećmi. Nie bardzo wiadomo, jak się za to zabrać, co teraz zamiast drugiego śniadania i pocałunku w czoło na dobranoc. Rosół w chorobie to wypielona rabatka, białe kwiatki w wazonie, w zniczach żywy ogień, co więcej, co więcej dziś te matki mogą… Matki jak to matki krzyczą w pustych pokojach, że mają tu natychmiast wrócić i posprzątać czekające na nie z pretensjami klocki. Że jak tak można było – rozrzucić i odejść… Matkom trudno opiekować się zmarłymi dziećmi.8 punktów
-
Bywa, że zima doskwiera i na nic z niebiosów promienie, duszę płatami mróz ściera siarczyste kąsa cierpienie. A bywa chłody dokoła a w tobie przebiśnieg zakwita i radość duchowa cię woła i wiosnę ożywiasz w zachwytach. I bywa, że gubisz swe myśli i lecą z czerwienią i złotem i tylko się cały zamyślisz ochoty odkładasz na potem. A czasem jak słońce zachwycasz rozświetlasz, zmarzniętych ogrzewasz i wszędzie to światło przemycasz i Bogu dziękczynny hymn śpiewasz. Tak mija lato za wiosną i zima odchodzi z jesienią. Ty zostań tą cząstką radosną, niech serce twe iskrzy zielenią.5 punktów
-
Ty przecież jutro spłoniesz — w ciszy, skrycie, w biurze, w bitwie, lub w łazience, z herbatą. Ktoś wpisze w notatniku twoje życie, bez bólu, jak się wpis do ksiąg wprowadza datą. A teraz mów o wierze i heroizmie, o tarczy, która drży jak serce w dłoniach, o matkach, które krzyczą w mgłach — aż przyśnią się w krzyku liści — w ciszy na zagonach. Nie będzie pieśni, ni spiżu w ołtarzach, tylko kurz w aktach, i echo po wiecach, i twoja twarz, co w szumie reklam zgasła, zastygła w świetle — jak fotografia w piecu. A ktoś, kto pali papierosa w bramie, spojrzy — jakbyś był kimś, kogo pamięta, i może powie: „znam go...”, po czym zgaśnie żar w jego dłoni — jak wspomnienie święta. Bo każda wojna rodzi bohaterów, co giną, zanim przeminą wiadomości, a każde zdjęcie w ramce – wśród pionierów jest lustrem świata i grobem młodości.5 punktów
-
Zginę na dnie brudnej kałuży w mieście bez nazwy na skraju dnia pod górą ponurego dymu ciężkiego jak ostatni oddech światła pod pancerzem gwiazdy spadającej czarną miazgą w mgłę wypalonych powiek jak leje rozlane w zapach krwi ostatniej jak czas złamany w podziemnym grzęzawisku wojny życia ostatnim obowiązkiem tylko kruki będą miały ucztę nocą ze mnie4 punkty
-
Refleksja o ciągłości istnienia Nawet zamknięty poczujesz w dłoniach dotyk pianisty — lekkie muśnięcie. Nie będzie dźwięku, nie będzie pieśni. Jedynie obraz i jego znaczenie. Nim się obudzisz, upłyną chwile, a na klepsydrze pojawi się imię. To nie jest koniec, ale początek wszystkiego, co w końcu przeminie.3 punkty
-
Ta noc istnieje tylko dla nas, gwiazdy zaspały, księżyc zgasł ponad chmurami krople pragnień, oddały zmysłom cały blask. Milczałam uniesieniem ciszy, w zbielałych dłoniach czarny kwiat i byłam lekko niewidzialna, jak w głębi lasu światło miast. Słyszałam szelest skrzydeł ptaków gdy powracają szlakiem gniazd i odpływałam nurtem rzeki, którą zatrzymał ziemski czas. Ta noc istnieje tylko dla nas, wskrzeszeniem słońca wstanie świt po drugiej stronie lustra brzegu, tęsknota zbudzi sny.3 punkty
-
zmęczone spojrzenie opada na chodnik, bezszelestnie, miękko łapiesz i unosisz w górę serca, liści barwną tęczą na jej zamglonych krańcach niedopowiedzenie znowu budzi ciekawość, tę naiwną, dziecięcą rzucasz jeszcze w twarz przekornym liściem, dla pewności, aby uśmiech gościł z twoim przyjściem jak dobrze że jesteś ukochana jesień3 punkty
-
dziś zakładam szalik i wychodzę ten sam szalik od lat wielu chmury pełzają w cieniu miasta zakrywają słońce zakrywają twarz wszystkie kolory nieba ujadają na mojej smyczy oswajam się z ludzkim szczekaniem po śladach słów wracam do moich drzwi3 punkty
-
Nie pytaj mnie o nic tylko przytul choćby słowem dalekim oddechem rozsypałem się rozsypał ból płacz zwariował stał się śmiechem Nie pytaj mnie o nic tylko przytul otrzyj łzy zatrzymaj smutku rzekę nie chcę z sobą żyć samemu nadzieją chwyć ciepło moją rękę Nie pytaj mnie o nic tylko przytul straciłem życie jak życie cenne pokaż słońce gdy żal pada z chmur pogłaszcz po głowie w czułości świętej Nie pytaj mnie o nic tylko przytul zagubiony w tej chwili się modlę niech poczuję że żyję bez strachu marzy się zwyczajne przytulenie Nie pytaj mnie o nic tylko przytul uratuj choćbyś był nieznajomym ciężar tak ogromny podnieś na duchu proszę ocal przed losem samotnym3 punkty
-
@Łukasz Wiesław Jasiński Dziękuję ślicznie:-) Pozdrawiam! @Tectosmith Cieszę się, że zajrzałeś i zostawiłeś miłe słówko;-) Dzięki i pozdrawiam! @Wiesław J.K. Bardzo mi miło:-) Dziękuję również i pozdrawiam!3 punkty
-
Mam cię! Jesteś cała moja! Do rosołu rozebrana! Całkiem mi oddana! Żyjesz we mnie A ja w tobie Twoje nagie ciało Płatkami maku ozdobie I razem będziemy trwać Aż po wieczności bezkresy Kochając noc I nienawidząc dnia...3 punkty
-
patrzę na wysokie sosny pną się do nieba mech tuli stopy płynę w ocenie zieleni paprocie po częściowym makijażu malują się brązem piją soki ziemi raczą powietrzem skąpanym w słońcu prowadzą do krainy czarów rozglądam się za kwiatem zakwita jeden raz odpłynąłem w nicość zapomniałem po co... tylko GPS sprowadzi ponownie do pięknej grzybowej doliny krzewy patrzą na ludzi robią miny jak do lustra suche gałęzie strzelają pod nogami wybuchają śmiechem widząc strach na witrażach z mgły konwalie pierwiosnki zakodowane w chmurze pamięci lasu śpią nic nie widząc powrócą gdy wiosna kliknie enter a grzyby przypomniałem sobie grzyby innym razem 10.2025 andrew Na żonę zawsze można liczyć, nie zawiodła.Pełny koszyk2 punkty
-
zostań tafla nadal się szkli jeszcze tańczą drobinki życia jeszcze błyszczą spojrzenia nim dotknę lustra z ust wypuszczę motyla nikt nie wie jak długo przechodzimy w wieczność może utknę pomiędzy światłem lampy a szkłem mój motyl ma ciężkie skrzydła żarówka gaśnie tafla mętnieje po drugiej stronie cisza zagłusza ostatni ruch spójrz w lustro będę cię kochać na śmierć2 punkty
-
Czasem robi się błąd nie dlatego, że się porzuca, ale dlatego, że się wraca. Powrót serca Myślałam: wrócę, będzie lżej, że czas uleczył to, co złe. Lecz serce głupie wierzyć chce, że w nocy można znaleźć dzień. Paradoks powrotu Błąd nie tkwi w ostatnim rozstaniu lecz w chęci powrotu , w staraniu. Nie każdy, kto wraca się zmienia, czas nie zapomina cierpienia. Recykling uczuć Zebraliśmy resztki dawnych wzruszeń, by tchnąć w nie życie — jeszcze raz. Lecz żar, co raz już się dopalił, nie ogrzeje więcej nas. Nie każdy powrót jest mądrością. Czasem to tylko błąd ubrany w nadzieję.2 punkty
-
Idę - a liście grają we mnie, jakby świat oddychał moim krokiem. Nie w powietrzu, nie na ziemi, lecz w tej cichej przestrzeni między myślą a wspomnieniem, gdzie rodzi się dotyk, zanim stanie się dłonią. Dziś świat patrzy półprzymkniętym okiem Boga, patrzy przez korony drzew jak przez mleczną błonę snu, a wiatr, ten stary włóczęga, maluje mi w duszy pejzaże, których nie znam, a które zawsze znałem. Widziałem Cię, nim Cię spotkałem - w odbiciu wody, w oddechu chwili, która jeszcze nie nadeszła. Twoje oczy - dwa pryzmaty, przez które świat po raz pierwszy poznaje szczęście. Idziemy - a czas nie ma odwagi nas dogonić. Wszystko w nas jest początkiem: szeptem, który dopiero chce być słowem, uśmiechem, który staje się światłem. W tym parku, który jest dziś oceanem myśli, trawy – żywym atramentem wspomnień, piszącym na falach cienia, ja staję się łódką niesioną przez prąd Twojego spojrzenia. Miłość nie trwa – ona oddycha, jak ziemia po deszczu, jak niebo po burzy, jak my po każdym spojrzeniu, które rozcina rzeczywistość i zszywa ją cichym, jesteś.2 punkty
-
Naszych listów nikt nie znajdzie Nie przeczyta Nie przeżyje Nie zachwyci się Ani nas nie pożałuje Listów których nie było Tak jak nas Dla życia wszechobecnego Lecz bywają takie momenty Gdy podobam się sobie bardziej Bo widzę moje mokre oczy I zwilżone usta To znak Że wydarzyłeś mi się naprawdę Więc może kiedyś W życiu bardzo dalekim Opowiem czyimś dzieciom że byłeś A ja, chcąc, nie umiałam być również2 punkty
-
2 punkty
-
Budują autostrady i zabierają kolejne drogi ucieczki. Wyższa inżynieria drogowa już tak ma najwyraźniej. Warszawa – Stegny, 17.09.2025r.2 punkty
-
model statku w oknie stateczek ale co jest stateczkiem gdy staroświeckie sny wychodzą z lamusa to przecież nasz statek za mieszczańską burtą który rzuca koła ratownicze jeszcze hanzy po odpływach nikt nie płaci za podróże z deszczówką tylko zgodnie z architekturą wybiera dla siebie epokę w dymach naszego blanta pieszczeni przez mżawkę jeszcze jedna morska uliczka jeszcze jedna wesoła projekcja szlaki przecierane przez nas z nadwyżką zboża dla kupców z takich męk bo troszkę cierpimy z tęsknoty urodzą się dobre chleby2 punkty
-
@viola arvensisViolu, każdy Twój wiersz zostawia mnie uśmiechniętą. Czy tupniesz nogą czy czy się skłonisz - zawsze wiesz co robisz, serdeczności :)2 punkty
-
~~ lepiej szaleć w jesień życia; niż chorować od roztycia :-))) .. lepiej w barze mi nad piwem; niż wciąż skąpić nad grosiwem :-((( ... lepiej mieć kochankę z kasą; niż na kasę ciągle łasą :-))) ~~2 punkty
-
Gdybym tylko skrzydła miała W Twoje serce bym wleciała W krwi płynęła pulsowała Skroń przebiła jak membranę Zostawiając słodką ranę I sny miłością poszarpane Gdybym miała wielkie skrzydła Skrzydła straszne jak straszydła W Twoich oczach w mig bym zbrzydła W Twoich oczach pięknych czarnych Zatrwożonych nadzwyczajnych Od brzydoty mojej rannych Gdybyś trochę serca miał Mój skrzydlaty szał W sekundę by zwiał A mam tylko dwie ręce dwie nogi Wyraz twarzy niezłowrogi I oczy dwie iskry jak Bogi Szkliste duszy zwierciadło Serca Twego nie skradło I z tęsknoty pobladło Mam też myśli jak czas ulotne Trochę święte trochę psotne I uczucia tak nielotne Żal ich i szkoda Zamiast krwi płynie woda Dla Ciebie to przeszkoda Dlatego kocham Cię Kocham skrycie kocham źle I miłości wiersz ci ślę2 punkty
-
@Migrena :) miło Dzięki @wierszyki :) Trzeba trzeba:) Dzięki Agatko 🌼 @Alicja_Wysocka ... Dziękuję Alicjo :) @Berenika97 tak, proces. Dzięki za głos i jak zwykle wnikliwy komentarz :) @huzarc :) Dziękuję @Nata_Kruk :) dzięki Natko Również pozdrawiam @violetta @Poezja to życie @Wiesław J.K. Podziękowania2 punkty
-
Witaj - dziękuje ci za wierszowy komentarz - jest miły - Pzdr.serdecznie. @huzarc - @Wiesław J.K. - @JuzDawnoUmarlem - dziękuje serdecznie -2 punkty
-
2 punkty
-
@violetta... @Natuskaa... @klaks... @Jacek_Suchowicz... dziękuję Wam. @tetu... pobądźmy przez chwilkę obie.. taką zbłąkaną 'ćemką'... :) Dziękuję za miłe słowa o treści. @andrew.... tak, to piękna "znajomość"... :) .. październik w ogrodzie potrafi zauroczyć.. i już prawie chciałam powielić tytuł, ale zrezygnowałam na.. nie_moc.. bo przecież w przyrodzie jest moc ogromna, do 'zmartwychwstania' właśnie. Dziękuję Ci. @Annna2... dziękuję za.. klimatycznie... :) @Łukasz Wiesław Jasiński... cieszę się, że obrazowo wyszło, a ten 'zgrzycik'.. pomyślę, może coś zmienię, może... Dziękuję za wejście. @Alicja_Wysocka... Ala, uśmiecham się do Ciebie "czarodziejko słów"... :) za taki odbiór. Ja, ogrodu nie mam, ale znajomi jedni i drudzy tak i bywam od czasu do czasu u nich, i mącą mi obrazy w głowie, że napatrzeć się nie można... Prawda, ogród wymaga dużo pracy, żeby wyglądał.. bez przepychu, ale schludnie. Dzięki za dobre słowa... :) Drodzy Goście... zostawiam dla Was jesienne, słoneczne pozdrowienie.2 punkty
-
2 punkty
-
@Migrena tak jak zwykle trafiasz w dziesiątkę. Denerwują mnie postawy społeczne osób u władzy. Dużo jest słów a mało konkretów. Brak lub mały jest stopień tożsamości narodowej, zbyt często następuje nadgorliwe wykonywanie zaleceń UE kosztem naszej tożsamości i narodowych interesów. Nie dość że jesteśmy jedynym krajem w unii który z gorliwością wprowadza jej przepisy to jeszcze je zaostrzamy dokładając skomplikowane krajowe poprawki. Nie dziwię się Anglikom że wystąpili choć z drugiej strony w dzisiejszych czasach słabą mamy alternatywę. Potrzeba nam silnego przywództwa bez swarów i waśni. To są tylko moje życzenia bo ja już dawno z polityką się rozstałem. Szkoda mi zdrowia oraz dyscyplinuje mnie moja rodzinna maksyma: SEMEL ET SEMPER i to do czegoś mnie zobowiązuje. Nie żyję tylko tu i teraz.2 punkty
-
@Berenika97 @huzarc @Annna2 @Migrena Kochani jestem wam winien wyjaśnienie; stopień mojego zmęczenia osiągnął liczbę trylionową. Robię dobrą minę do złej gry. Muszę przyznać że jest mi ciężko stąd moja frustracja. Cały czas sobie powtarzałem że to ostatni projekt i na razie koniec. Cóż mogłem sobie pogadać. W obliczu stanu wysokiej gotowości jednostek terytorialnych, policji, straży pożarnej, urzędów gmin i innych dla naszego Państwa ważnych obiektów rządowych we wrześniu wyszła ustawa która zobligowuje do posiadania każdej z tych organizacji strategicznych zapasów paliwa na wypadek konfliktu zbrojnego. Moja firma jest jedną z trzech w Polsce która produkuje elektroniczne systemy monitoringu mediów płynnych. Jest to autorski mój projekt i jako jedyny w całości bo i soft i hard powstaje w Polsce. Słowem produkujemy elektroniczny sterownik łącznie z płytą główną , obudową wraz z oprogramowaniem w Polsce! Nasza konkurencja sprowadza sterowniki z Chin i je oprogramowuje przez co mają produkt wiele tańszy od mojego, ale ja kiedyś się uparłem że wolę mniej zarobić ale żebym miał świadomość że mam produkt wykonany w mojej ojczyźnie. Pieniądze nie są dla mnie najważniejsze. Teraz nastąpił punkt kulminacyjny w jednym czasie wszystkie te jednostki muszą zakupić obiekty zgodnie z ustawą rządową. Są tylko trzy główne firmy które to produkują. Jak również w tej akurat branży nie mamy konkurencji producentów z zagranicy bo to Polska jest pionierem w produkcji tych systemów i od lat sprzedajemy je na cały świat. Możecie sobie wyobrazić że wszyscy mamy co robić. Startujemy w konkursach produkujemy i sprzedajemy na okrągło. Jak mam wolną chwilę to śpię. Wiem że niedługo to się skończy, ale póki co odbieram nagrodę za lata chude i pandemię gdzie przez prawie dwa lata musiałem utrzymywać produkcję bez sprzedaży. Dzięki temu nikogo nie zwolniłem. Czytam wasze wiersze i się nimi cieszę ale naprawdę mam pustą głowę i nie chcę zrobić jakiegoś niestosownego przez zmęczenie komentarza. Podziwiam was wszystkich bardzo Robert @Berenika97 a Ty Bereniko jesteś dobrą wróżką przed Tobą nic się nie ukryje. Trafiasz komentarzami w dziesiątkę i nieraz są ciekawsze niż wiersze które komentujesz.2 punkty
-
Krew jak szkło przeciśnięte przez sito nieba Słodki obłok nad miastem Uwodzi twym spojrzeniem A ja nie potrafię nazwać już twej cielesności Zamkniętej w ruchu nieustających bioder Jak w łupinie czasu Zdartej z naskórka snu Patrzę tylko przez wizjer Rozdarcia W utajoną myśl głaskaniem Szorstkiej dłoni Po omacku splątania Szelestem policzka czerniejącego na wietrze Deszczem szarości po szyi Sącząc ostatni pocałunek Odchodzisz ostatnim liściem z drzewa Gdzie rana głęboka po pniu Umiera od korzeni po szczelinę Między sklepieniem burzowego błękitu A przerwaną linią widnokręgu2 punkty
-
* * * szelest po drzewach przemykają wiewiórki pora zapasów * * * pod dłonią myszka znowu puchną tabele głowa zasypia wrzesień, 20251 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
-Mistrzu, mówią, uroda nie jest najważniejsza. -Jest i taka, że drzewa zaczynają śpiewać, wiatr ustaje, drży kamień, a czemu to wszystko, zrozumiesz tylko wtedy, gdy jesteś mężczyzną.1 punkt
-
@FaLcorN ładnie, choć wolałabym chwytać trochę delikatniejsze chwile żeby sie tym lodem/szkłem nie pokaleczyć nadto, ale co tam, czasem trzeba isc na żywioł 🙂 Dzięki i wzajemnie, dobrego!1 punkt
-
Kiedy zapomnę, że wszystko jest bez sensu żałuje straconej szansy na być może wspaniałą miłość. Kiedy zapomnę, że wszystko jest bez sensu chciałbym Cię przeprosić za tego tchórza, który mógł tylko uciekać. Kiedy zapomnę, że wszystko jest bez sensu ciekawy jestem czy czasami o mnie myślisz, bo ja o Tobie prawie codziennie. Kiedy zapomnę, że wszystko jest bez sensu chciałbym życzyć Ci wszystkiego.... w sumie nie wiem czego. Na szczęście wszystko jest bez sensu.1 punkt
-
@Migrena Stworzyłeś coś, co balansuje na granicy poematu prozą, apokalipsy i kosmogonii. Jak dla mnie to nie jest już wiersz w tradycyjnym sensie, to raczej wizja z odwróconą teologią. Albowiem Bóg nie stwarza świata, ale umiera, a z Jego popiołu rodzi się nowa rzeczywistość. To Genesis napisane od tyłu - próba wyobrażenia sobie, co przychodzi po końcu wszystkiego. Metafora "drzewa [...] nie dawały owoców. Dawały wspomnienia" brzmi jak odwrócenie drzewa poznania, a "Pierwsze stworzenie zrodzone z pomyłki" – to jest teologicznie bluźniercze i jednocześnie głęboko ludzkie. Jest w tym coś z gnostycyzmu. Tekst jest interesujący, ale musiałam przeczytać kilka razy aby uruchomić wyobraźnię - zagubiłam się w gęstości obrazów. Lubię takie tematy, Apokryfy są bardzo interesujące, a Ty dorzuciłeś jeszcze jeden.:))) Spodobał mi się. Pozdrawiam.1 punkt
-
... to prawda, dobrze, że jest taka pora roku, można nasycić się barwami na całą zimę, bo wiosna.. wiadomo.. zieleni się wszędzie, w głowie także... :)1 punkt
-
@Migrena Wiesz co? Jesteś jak Niccolò Paganini. Według legendy, podczas jednego z występów pękły mu trzy struny, ale dokończył koncert, grając jedynie na pozostałej czwartej strunie. Ty grasz na tej jednej, najcieńszej strunie skrzypiec - której ludzie dali imię E1 punkt
-
1 punkt
-
@Robert Witold Gorzkowski To wiersz dojrzały emocjonalnie, łączący bunt z melancholią, szczerość z gorzkim autoironicznym tonem. To egzystencja spowiedź i z nikim nie warto rozmawiać bardziej, niż z sobą samym.1 punkt
-
Dla mnie cebulka, to jak lilia. A dla ciebie jedynie smrodek. A mi cebulka w jedzeniu miła i co ja teraz zrobię? Pyszna cebulka, ona kochana, czy można obie pogodzić? Bo na cebulkę nic nie pomaga, a ona powie: "znów smrodzisz".1 punkt
-
Miał na imię Petro, pracował jakieś dwa lata w pubie, który odwiedzałem najczęściej w niedzielę. Zazwyczaj po przedpołudniowym spacerze, kiedy jeszcze nie było zbyt wielu ludzi. Ten młody mężczyzna pochodził z okolic Kijowa, mówił dokładnie skąd, ale nie zapamiętałem. Często rozmawialiśmy o literaturze i filmach. Dla mnie to było takie hobby, dla niego czymś znacznie więcej. Co do literatury, mieliśmy podobne gusta: Dostojewski, Lem, Bułhakow, Hesse. Co do filmów była pewna różnica. Ja ceniłem sobie bardzo twórczość Bergmana, on Martina Scorsese. Niespecjalnie ceniłem tego reżysera, ale dzięki niemu, poznałem „Taksówkarza”. Jego natomiast poruszył „ Fany i Aleksander”. Pewnej listopadowej niedzieli, takiej ponuro dołującej, w sam raz na poważne rozmowy. Zapewne pod wpływem tej atmosfery, opowiedział mi kilka szczegółów ze swego życiorysu. Wychowała go, świętej pamięci babcia. Rodzice rozwiedli się jak miał cztery lata i wtedy praktycznie skończył się kontakt z ojcem. Po dwóch latach zmarł na zawał serca, w wieku trzydziestu lat. Ponoć nadużywał alkoholu i nie dbał o siebie. Nałóg zrobił swoje i skończyły się alimenty. Matka spotykała się z różnymi facetami, ale wszyscy oni źle ją traktowali. Nieraz widział ją z podbitym okiem. Wtedy jego też bardzo bolało. Nienawidził tych mężczyzn, a do matki też, z czasem stracił szacunek. Na szczęście była babcia, która przygarnęła go do siebie i zadbała by nie poszedł drogą rodziców. To była matka jego matki, ta druga zmarła tuż przed jego urodzinami. Kiedy kończył podstawówkę matce też serce wysiadło. Zapewne nie wytrzymało tych emocji z facetami. Życie go nie oszczędzało, ale przy wsparciu babki, dawał radę. Po skończeniu liceum dostał się na dziennikarstwo. Niestety na drugim roku jego babcię dopadł ją nowotwór żołądka. Petro musiał przerwać studia. Poszedł do pracy, chciał jej pomóc finansowo w leczeniu, niestety wszystko na nic. Zmarła po roku ciężkiej walki z tym bezlitosnym przeciwnikiem . Świadomość, że został sam na tym świecie, bardzo podcięła mu skrzydła. Jego stan psychiczny, nie pozwolił mu wrócić na studia. Podejmował pracę w różnych firmach, zawsze na krótko, nigdzie nie mógł, na dłużej zagrzać miejsca. Nie miał pomysłu na życie, a świadomość, że to wszystko, co teraz robi, to wegetacja rozrywała go od środka. Popadał w coraz większą depresję i nie miał pojęcia jak z tego wyjść. Pewnego dnia wszystko się zmieniło. Nie pod wpływem drugiej osoby, jak to często bywa w takich przypadkach. Tylko po obejrzeniu filmu: „Drżące ciało” Pedro Almodovara. Zachwycił się losem głównego bohatera, który tak jak on, miał ciągle pod górkę, a jednak dał radę. Znowu zaczął marzyć. Chciał zostać reżyserem, no i wyjechał do Polski, by zarobić na przyszłe studia. Najpierw pracował w hurtowni napojów, ale interes się posypał. Potem na budowie, ale to była zdecydowanie za ciężka praca jak na niego. Latem za gorąco, zimą za zimno, jego organizm tego nie wytrzymywał i często był na chorobowym, w końcu mu podziękowano mu za taką pracę. Na szczęście odnalazł się w branży gastronomicznej. W końcu pojawił się tutaj i miałem okazję poznać tego młodego człowieka, o tych samych fascynacjach co ja i w wolnych chwilach bardzo dobrze nam się gaworzyło. Kiedy Rosja zaatakowała Ukrainę, jego dostojne ruchy zmieniły się w rozdygotaną niepewność. Był człowiekiem o łagodnym usposobieniu, od czasu do czasu zdarzali się klienci bardzo nieprzyjemni, którzy zwracali się do niego agresywnym tonem. On zawsze na takie sceny reagował milczeniem. Czasem miałem wrażenie, że nie ma w nim niczego oprócz opanowania i łagodności. Chociaż filmy Scorsese w których gustował, były zazwyczaj brutalne. Jego dzieciństwo, o którym opowiadał. Ukształtowałoby go na twardziela, nie dającego sobie w kaszę dmuchać. Niewielu dało by radę przejść tego co on i mieć taką wiarę w siebie. Tym bardziej fascynował mnie, ten młody człowiek Kiedy Rosja napadła na Ukrainę, odezwałem się do niego: Te ruskie skurwysyny bombardują bezbronnych ludzi! Pokiwał głową, ale nic nie odpowiedział, zapewne było mu bardzo przykro, ale nie było czasu o tym porozmawiać. Nie wiedzieć czemu o tej porze, przyszło sporo klientów. W następny weekend, nie było go. Zapytałem barmanki, czy Petro ma wolne? Odpowiedziała, że wyjechał na Ukrainę. O Boże! – pomyślałem. Szkoda, że ze mną o tym nie porozmawiał, próbowałbym go od tego odwieść. Na pewno zdawał sobie z tego sprawę i dlatego milczał. Ostatnio nie chodzę do pubu. Nie mógłbym tam spokojnie siedzieć i popijać piwko, mając świadomość, że ten młody człowiek, walczy o swój kraj. Być może jest ranny, być może nie żyje? Wieczorami, często staję przed oknem i patrząc na mijające się samochody. Próbuję uwierzyć, że pomiędzy świstem karabinowych kul i spadającymi bombami, uda mu się dotrwać do końca, tego koszmaru.1 punkt
-
1 punkt
-
kochajmy życie cokolwiek jest warte ale jest może tylko fartem a może i nie dzisiaj rocznicowy wierszyk nic nie warty ale jest1 punkt
-
strach się przyznać nawet nie wypada bać się odbicia życia w lustrze gdzie straszą czarne oczy chwile popełniają samobójstwo bo nie chcą nadejść stojąc z lękiem w miejscu tylko koszmar mówi dzień dobry zapaliło się światło czerwone na przejściu donikąd boję się przejść oglądam się za siebie tam przeszłość macha ręką odważna bo jej nie ma teraźniejszość trzęsie się jak staruszek tylko przyszłość nadejść się nie boi dokąd iść gdy każdy krok to labirynt a sens niekarmiony leży w grobie jak życie popełnić bez trwogi1 punkt
-
@Simon Tracy bo człowiek jest piękny. W nas jest wszystko- i wielkość i małość. Zdolni jesteśmy do najwznioślejszych czynów, i podłych1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne