Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.10.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Z tego domu nie ma wyjścia bez blizn. Trzyma mocniej niż kajdany. Wgryza się w skórę, rozsiewa jad w krwiobiegu, podąża mrocznymi ścieżkami. Ciemność sączy się z okien, za szybami gaśnie świat, próg zarasta nocą, jakby świt nigdy nie istniał. Wspomnienia zlatują się jak sępy, by szarpać resztki duszy. Aż stajesz się zakładnikiem. Nie siadaj już przy stole, gdzie zamiast chlebem karmią cię lękiem. Idź – choćby przez ruiny, idź – w milczenie bez końca. Szukaj światła.11 punktów
-
W sali sto siedemnaście pachnie nocą, plastikiem, metalem i chemikaliami gnijącego życia. Woda w kubku drży przy każdym twoim oddechu, tak cienkim, że boję się patrzeć, żeby go nie roztrzaskać jak szkło. Twoje ciało jest listem spalonym na krawędziach - kartki powykrzywiane, litery wyblakłe, mięśnie wiotkie, skóra chłodna i lepka, a kości pod palcami skrzypią jak stare drewno. Trzymam je w dłoniach, a one rozsypują się w pył, w kurz szpitalnego powietrza, w zapach dezynfekcji i krwi. Twoje dłonie są lekkie jak słowa, które mówiłeś w kuchni, a teraz pachną krwią, potem, kurzem i strachem, którego nie mogę wyrzucić z gardła. Oczy masz zamknięte, ale wiem, że tam jesteś - w jakimś rogu ciszy, może w śnie, może w miejscu, gdzie nie ma bólu, ale jest zimno metalu, plastik, i ślad Twojej nieobecności. Aparatura mruga jak gwiazda, której nikt nie widzi. Monitor pika rytm zapaści, sinusoida spłaszcza się jak rozdeptane ciało w łóżku. Pielęgniarka kalibruje pompę infuzyjną, jej ręce suche od płynów i alkoholu - jedyny dźwięk w tym betonowym świecie, jedyna modlitwa, która jeszcze jest możliwa. Pielęgniarka poprawia prześcieradło, nie patrzy na mnie - wie, że słowa już nie wystarczą. Moje serce stoi przy tobie jak pies pod drzwiami, które nigdy się nie otworzą. Chciałbym wsunąć w ciebie powietrze jak dawne wspomnienia, nakarmić dniami, które mogliśmy mieć, ale życie nie daje się dokarmić - odchodzi cicho, pozostawiając krwawe ślady na poduszce, włosy w wodzie, echo wbite w żebra jak nóż. Chciałem powiedzieć: nie odchodź, ale słowa ugrzęzły w gardle jak stwardniały chleb w gardle dziecka. Trzymam cię za rekę i wiem, że to już nie twoja ręka, tylko ciepło, które odpłynie, cień, który pamięta dotyk, i mięso, które jest już tylko wspomnieniem napięcia w palcach. Sala siedemnaście zamienia się w morze - morze ciał, zapachu leków, krwi, metalicznej wody i betonu, a ja stoję przy twoim łóżku jak na brzegu, widząc, jak odpływasz, bez łodzi, bez powrotu. Twoje oczy przestają patrzeć, twoje ciało chłodzi się jak stara stal, a moje serce krwawi w rytm pikającego monitora. I kiedy aparatura milknie, światło gaśnie jak oczy, które przestały mnie widzieć – zostaje tylko cisza, ciężka, jak mokre poduszki, jak łóżko, które już nie trzyma życia. Ale ta cisza to ty. Już nie w sali. Już nie w bólu. W ciszy, która oddycha we mnie, jakbyś wciąż była - twarda, brutalna, bezwzględna, jak życie, którego nie udało się oswoić.9 punktów
-
Gdzieś tam składasz skroń do snu na lodowej planecie, a pomiędzy nami błyska gęsta galaktyka i mgławicą obolałą tęsknotą dotyka ust mych ogień, nim słowo skargi na nich wyplecie. Iskrzy warkoczami plazmy sypiącej szkarłatem, jak bryzgami wieczności po krawędziach ciężaru, czasu załamanego wśród lotności bezmiaru i w pyle nocy wiszącej za mym zaświatem. Jego kres wyznacza czerń, milcząco otulona pastelową nicością rozwierzganej przestrzeni. W pęknięciu symetrii, odnogami promieni pęczniejących drzazgami rozgwieżdżonego grona. Tę bliskość odczuwa nabrzmiała źrenica, zeszklona w głębi kształtem zmiennokształtnej oddali, paletami wspomnienia, które zanim wypali — znaki łodzi na czole i krwi na skórze lica. I wpływasz we mnie światłem o ciemnej teksturze, przychodząc niczym cień pod owalem powiek, jak ptak, z jakiego rodzi się nowy człowiek przed tablicą swego imienia wyrytą w chmurze.7 punktów
-
w czterech rogach wagonu Bóg palcem czerń z bielą miesza od słowa do słowa wkurw w chórze podmiotów lirycznych na progu lasu jak wtulone w siebie przydrożne drzewa w szeleszczących liściach koronki do Maryi ciepły zapach domu ze smakiem października na omszałej skale niczym tajemnica wiecznego snu tu wchodzimy w bezimienność7 punktów
-
dziś śniłem od razu, jakbym czuł, że długo nie pośpię przecież sen to grzech a spać szybciej niż inni to wspaniały pośpiech. A może odwrotnie... antycykliczne niepowielanie dób pór lat i dekad to wypisywanie się z tego co i tak nam pisane. podejdźmy razem do okna już wiesz na życie będziemy przygaszać światło i zaczniemy znowu udawać że coś się zacznie. od nowa do nowa aż rozboli głowa. z nią krzyż i leżę w koniec końca uwierz-uwierzę7 punktów
-
pragnienia kobiety wciąż … nie do odgadnięcia nie tylko ja ty i nauka stara się rozszyfrować superkomputery bezradne rozkładają ręce może ... może kiedyś AI stworzy algorytm znajdzie dostęp do umysłu niewiasty wygeneruje odpowiedź może kiedyś … dziś … dziś kobieta jest tajemnicą 9.2025 andrew Sobota, już weekend6 punktów
-
In gloriosa mortem heroum* I to już niedługo biała pani z białą suknią w biały dzień zacznie zbierać wybielałe żniwo i to nie za długo blada pani z bladą lutnią jak bordowa matka z rubinową kokardką płatkami szkarłatnych róż złączy różane ogniwo: oj, bordowa matko, oj, bądź mi kochanką w błękicie fioletu - w niebiańskiej ciszy i szafirową klepsydrą leniwą - Niwą w lazurowej niszy... *więcej informacji Państwo znajdą w następujących esejach: "Komentarz - komentarz odautorski" i "Mój drogi świecie" - Autor: Łukasz Jasiński (październik 2025)5 punktów
-
* * * znowu październik wśród igieł lśni borowik buchtują dziki * * * gdy chłód za oknem kuchenne zamieszanie już kusi pleśniak * * * na przystanku grzyb dziad nierówny zgredowi w szkołach ich pełno październik, 20254 punkty
-
zaspokajam twoją podstawową potrzebę poszukiwania źródeł wyparcia własnych niedoskonałości na cmentarzach lub u księdza po kolędzie który ledwie przeżył syndrom dnia następnego choć już nie widzę okoliczności łagodzących nie jesteś sam jestem jedynym fundamentem twojego życia podczas ejakulacji4 punkty
-
A może chodzi o to by samotność rozproszyć jednym słowem: Chciałbym. Na chwilę wystarczy by poczuć, dotknąć, być. To nic, że w swojej głowie, ze swoim ciałem. W wyobraźni świetlik nie gaśnie.4 punkty
-
4 punkty
-
cement we włosach pył w nozdrzach gardle jeże budują dla siebie parter okienka w błękit szelest nad dachy w pułap nad marność lecą kasztany ludzik z zapałek oparzył dłonie szramę na udzie woskiem obłożył znowuż spokojnie czeka w jesieni na święto wszystkich darów dla ziemi tam tylko w ścianach aż kolorowe tak jak w Port-au-Prince gustuje człowiek przy dawnym płocie rząd nowych kwater urna przy urnie stać będzie bracie4 punkty
-
3 punkty
-
Wiem że nie ta pora ale ten wiersz ma ocieplić ponury wieczór - życzę miłego czytania - stary szkoda lata czekają góry czeka morze rzeka las czekają jeziora polany - pachnący żywicą gaj stary pakuj się to wszystko zbyt urocze jest by budzić w sobie złość lub gniew albo łzy stary nie leń się ptak już śpiewa słonko humor ma nie marnuj chwil póki czas dla ciebie mają stary uśmiechnij się - to wszystko klamrą spięte dla wzroku słuchu dotyku pięknym objawieniem3 punkty
-
3 punkty
-
Jest tyle miejsc zdobytych, widzianych. Italia, Hellada, czy "Martwa natura z wędzidłem". "Wysoko w górze- on", już nie wiem czy to zdumienie, zdziwienie- ono przecież też istnieje. Herbertowskie wołanie ze wzgórza Filopapposa- "on'! Widać, co, kogo, gdzie. A może to tylko błysk uporządkowania, tam leżą estetyk wszelkie doznania. Terborch- nie Vermeer i Rembrandt, dlaczego tylko jeden obraz? Albo tawerny, bezimiennie bliźniacze. Jestem tam, gdzie chciałam być, toast haustem powietrza. Za życie i radość spotkania chociaż ono nigdy nie mogło się zdarzyć.2 punkty
-
2 punkty
-
lubię październik za pokorę zrudziałych liści pod stopami kiedy z szelestem lgną do ziemi wirując wdzięcznie kolorami lubię październik za nostalgię w spojrzeniu słońca szczerozłotym gdy z mgieł porannych się rozbiera darując światu czuły dotyk2 punkty
-
Był taki dziwny gość podpadł w tabelki choroby psychicznej więc go grzecznie poprosili ażeby przez 20 lat z okładem im którzy są udowadniał, że jest zdrowy i tak tłumaczył, przekonywał, nie robił, i silił się ponadprzeciętnie, a po 20 latach z okładem pokazali mu test genetyczny, że jest i tak chory dodać należy że oczywiście o zrobieniu testu na którego w teorii przecież mógłby się nie zgodzić mu nie powiedzieli, bo zepsułoby to całą tą wielką piękną zabawę bardzo ludzkich i humanitarnych starań. Znałem też takiego ojca nieojca i jego dwudziestopięcioletni staż w płaceniu alimentów a na koniec mu powiedziała see you nara z niewątpliwym testem w dłoni... (nawet ładnej trzeba przyznać). Warszawa – Stegny, 03.10.2025r.2 punkty
-
Nocą ląduję pomiędzy kanałem, A zlewozmywakiem, obok ogrodu. Więziony wdziękiem pijackiego Smrodu — na Holiday Park Garden. Nie myślę już dawno, co kiedyś. W sprawczości ląduję bezwładnie, Pomiędzy tym, co wczoraj, a dzisiaj — Bez pieniędzy, skrojony po równo. Obdarty z ubrań, otruty smogiem, Mijam przechodniów pijanym wzrokiem. Zrywam z gabloty afisze grozy, Zlizuję tabletki jęzorem prozy. Ścieram z czoła papierem ściernym Okruchy nocy — by kiedyś do mnie Raz jeszcze Zechciały powrócić.2 punkty
-
2 punkty
-
W krainie przypadków Mianownik jest królem wiernych Dopełniaczy nie ma za wiele służą pokornie zostając czasem Narzędnikami celownik przyglądał się królowi gniewny i znudzony wycelował mu z pistoletu między oczy jeden z Dopełniaczy dopełnił obowiązku zasłonił władcę swoim ciałem i stał się Narzędnikiem po czym zginął Miejscownik kupiec opowiedział o tej historii ślepemu Wołaczowi który był Celownikiem uznał kupca za klamce i został Biernikiem jeden z Wołaczy przysłuchiwał się tej rozmowie zanim zmienił się w Celownik wykrzyczał o tempora o mores!2 punkty
-
Na odprawie szpiegów: - Będziemy jeszcze w kontakcie! Pocieszał "kabel" swoją "wtyczkę".2 punkty
-
@Migrena Nie mam zamiaru Cię urazić, tylko zwrócić uwagę, że to co robisz zaczepiając Violę, jest żenujące i nie na miejscu, zalatuje takim serialem ,,Tulipan". Możliwe, że pamiętasz też mnie dziewczynę z rzeką w tle... Bardzo udany wiersz, Panie Łukaszu. Gratuluję pomysłu flagi powstania styczniowego; niesamowite wydarzenia wywołują w nas niesamowite wrażenia.2 punkty
-
@Alicja_Wysocka a ja myślę tak samo jak Wy ! dziękuję Alu. @Annna2 Aniu. Ale tęsknoty nie można przykryć nową miłością. Wiesz tak samo jak ja, że to iluzja. Przytłumić, wygłuszyć - tak. Pisałaś przecież sama o szlafroku siostry co w szafie.... Najwięcej zależy od osobowości osobniczej. dziękuję Aniu :) @iwonaroma dzięki za szczerość :) wiem, że poezja wybitna to kondensat. wiem, że w poezji więcej nie znaczy lepiej. Ale jak pochylam się nad kartka papieru.....to coś mnie gna przez te metafory. Póżniej czytam to na głos czy jest rytm.......i czasem wywalam kartkę do kosza. dziękuję za inspirujący komentarz :) i że byłaś :)2 punkty
-
@Berenika97... onieśmielasz mnie czasami. Cieszę się z Twojego komentarza, naprawdę dziękuję za tak szerokie podejście. To wszystko, dla .. Basieńki Niechcic.. :) bo to po mistrzowsku odtworzona postać, nie umniejszając pozostałym aktorom. @iwonaroma... tytuł, dla "zmyłki".. ;) ale pasuje do treści. Dzięki za wizytę. @Starzec... @Leszczym... @Cyjan... dziękuję Wam. @Jacek_Suchowicz... @violetta... przepraszam, tak jakoś mi 'uciekliście'.. dziękuję.. :) Pozdrawiam Gości.2 punkty
-
2 punkty
-
Napisałeś coś, co boli w sposób fizyczny – da się wyczuć ciężar tego pokoju, lepkość powietrza, metaliczny smak strachu. Sposób, w jaki operujesz konkretem – plastikiem, dezynfekcją, pompą infuzyjną, sinusoidą – sprawia, że śmierć nie jest tu abstrakcją, tylko doświadczeniem cielesnym, materialnym. Szczególnie poruszające są te momenty, gdzie język się łamie pod ciężarem tego, co próbuje wyrazić. Nie upiększasz, nie pocieszasz, nie dajesz fałszywej nadziei, zostałeś w tej sali do końca – wzruszający tekst.2 punkty
-
@Migrena Ten wiersz to silny, niemal prozatorski zapis doświadczenia granicznego – śmierci bliskiej osoby w szpitalnej sali. Jego siła tkwi w bezpośrednim, nieupiększonym języku, w tym jak obrazy przenoszą na czytelnika zapach, temperaturę, teksturę tego miejsca.2 punkty
-
Przy długich wierszach uwaga często mi się rozjeżdża, przy Twoich - nie. (Na ogół ;) żebyś nie był zbyt zarozumiały :)) Czasem można by coś skrócić, ale przecież nie wszystko musi być takie skondensowane. Życie w emocjach, zwłaszcza po stracie - jest jednak obszerne. Bardzo poruszający wiersz.2 punkty
-
2 punkty
-
Wolność to trochę najróżniejsza dowolność, również wyboru, również wyrazu i również braku efektów wymiernych. Warszawa – Stegny, 04.10.2025r.1 punkt
-
Fragmenty o aniołach W moich słowach I świat który głośno Liczy do dziesięciu I nie przestaje1 punkt
-
@Migrena Bardzo dużo wiersza w wierszu, osobiście ropuchowi takiemu jak ja za dużo jest tu wszystkiego. Mniejsza o inszość, że powtarzają się zapachy: pachną krwią, potem, kurzem i strachem, by później zapachu leków, krwi, metalicznej wody i betonu, tudzież bodźce: zimno metalu; chłodzi się jak stara stal oraz dwukrotnie pikujący monitor. O krwi już nawet nie będę wspominał – wszystko jest krwawe, zakrwawione. Nawet sala z tytułowej 117 zamienia się w 17, ale to już szczególik. Sprobuj to napisac w tytulowych 117 slowach, mysle ze przekaz moze byc nawet duzo mocniejszy.. przykladowo: Sala sto siedemnaście pachnie chemią i gnijącym życiem. Twoje ciało jest jak spalony list, a kości skrzypią pod palcami. Trzymam Twoją dłoń, która pachnie krwią i strachem, ale wiem, że to już tylko ciepło, które odpłynie. Aparatura mruga, monitor pikając ogłasza koniec. Pielęgniarka nie patrzy, bo słowa już nie wystarczą. Moje serce staje jak pies pod zamkniętymi drzwiami. Chciałbym Cię nakarmić dniami, których nie było, ale życie odchodzi cicho. Kiedy aparatura milknie, gaśnie światło. Zostaje cisza – ciężka, jak mokre poduszki. Ale ta cisza to Ty. Już nie w bólu. Oddychasz we mnie, twarda i brutalna, jak nieoswojone życie.1 punkt
-
1 punkt
-
Dobry sen to niesłychanie ważna rzecz. To pewnie przez to przyciemnianie świata. Pewnie dobrą masz tam muzę starczy na długo. Pzdr🌼1 punkt
-
@Łukasz Wiesław Jasiński każdy żołnierz się będzie liczył, idzie wojna, głód, nędza, choroby. Myślę, że jesteś osobą ważną dla Państwa:)1 punkt
-
@andrew Twój wiersz czyta się jak uśmiech przez słowa. To piękne, że w poezji – często pełnej powagi i ciężaru – pojawia się też miejsce na lekkość i dystans. Zagadkę kobiecej natury, która od wieków inspirowała poetów, filozofów i artystów, zestawiasz z technologią XXI wieku – superkomputerami i sztuczną inteligencją. To świeże, inteligentne i aktualne.1 punkt
-
@iwonaroma O morzu nie wiedziałem, ale to jest myśl. Ciekawe o "dołożenie" urny do kogoś z rodziny. To powinna być tania wersja, a nie chciałbym obciążać rodziny kosztami. bo wolę, żeby spożytkowali kasę na inne sprawy. Z drugiej strony to spalenie mnie nie rajcuję i wolałbym oddać moje ciało do badań, szkoleń itp. Chciałbym zrobić coś dobrego po śmierci. Pozdrawiam1 punkt
-
@Berenika97 To trochę smutne są realia, ale bywają niestety. Jak najbardziej rozumiem Twój i mój sarkazm w tym wpisie. No bo to wiesz człowieka trochę jednak oburza. @iwonaroma Podobno ogólna reguła jest taka, że artystów ciężko się diagnozuje :))1 punkt
-
1 punkt
-
@Migrena Powiem tylko tyle- miłość zwycięża śmierć, naprawdę. Bo nigdy nie przestaje się kochać przecież. I tęsknić.1 punkt
-
@Migrena dopadła mnie chandra, kobiety tak mają:) może organizm nabierze mięśni, na razie ich nie mam, każdy wysiłek kończy się bólem.1 punkt
-
@Łukasz Wiesław Jasiński Dzień dobry Panie Łukaszu, moja bratanica zaskoczyła rodzinę i poszła do wojska....1 punkt
-
Tydzień nam dano, tydzień rozmowy. Zwykłe śniadania. O co gra się toczy? Między słowami ruchome piaski. Słabość tak łatwo wydobyć obcym. Jakiś tam żarcik — poczucie sprawstwa. Szacunek za lat czterdzieści — banknocik. Emerytura rzecz pewna i ważna. Niewypłacalność jak zator proroczy Za elegancki wystrój kołnierza. Za ogolenie się — niech ma — dla żony. Objęcia, gdy się samemu iść nie da. Czasem zwyczajny po prostu dotyk.1 punkt
-
@Berenika97 Może teraz się zmieniło, chociaż wciąż widzę 3 gwiazdki, ale dawniej był bardzo zapuszczony, a właściciele (podobno skłóceni) powoli go remontowali. Do końca moich pobytów gdzieś 5 lat temu nie było klimy. Ten stary styl z przełomu wieków, jak sądzę, mnie ujął, plus oczywiście lokalizacja. To był najtańszy hotel na ulicy z cenami ok. 200 zł. Co do utożsamiania, to autor i peel to różne postacie, chociaż pewne cechy, umiejętności są wspólne, w pierwszej kolejności przychodzi mi do głowy, że obaj dobrze pływamy:). Pozdrowienia1 punkt
-
@Berenika97 tak sobie pomyślałam (i przepraszam że tak), że szczęśliwa ta Zosia jest, to dobrze że tak jest i oby tak najdłużej. Bo nie doświadczyła hejtu( nie brała w tym udziału), dręczenia przez innych, tego nie robiła, bo np, grupa dziewczynek z przywódczynią na czele gnębi kogoś z sobie tylko znanych powodów, albo np nie tnie się, by się innym przypodobać, etc... Ta Zosia jest fajna i taki kapłan uśmiechnie się tylko z pewnością. I na koniec Bóg urodził się dzieckiem.1 punkt
-
@andrew Twój wiersz czyta się jak modlitwę pisaną na gorąco, zrywającą się gdzieś między poczuciem winy a nadzieją. Widać w nim prawdziwe napięcie: człowiek chce wrócić do Boga, ale wie, że sam wciąż błądzi. To bardzo ludzka nuta, przez co tekst jest bliski i poruszający.1 punkt
-
@Berenika97 Bereniko. Genialnie ujęta dziecięca logika w obliczu sakralnej powagi ! Ten finalny paradoks – że Zosia odnalazła "stuprocentowy, autentyczny grzech" i poczuła ulgę – jest rozbrajający. Historia ciepła, soczysta i pełna humoru. Piękna refleksja nad tym, jak dzieci próbują racjonalizować dorosły świat. A my dorośli ? Czasami jesteśmy jak dzieci :) Bardzo lubię Twoje opowiadania !!!1 punkt
-
Kiedyś to inne czasy były w sobotę panny się stroiły, kreacje ubierały, bużki malowały, na dyskotekę się szykowały. Tydzień cały obmyślały najładniejszą bluzeczkę, sukieneczkę ubierały, by przyciągnąć męskie oko, by już na wejście zrobić wielkie łał. Na sali disco - polo grali młodzi tłumnie przybywali, motocyklem czy też pieszo nie ważne było liczyła się obecność na disco. Orkiestra "Nie płacz Ewka" grała, młodzież w rytm muzyki się kołysała, światła przyciemnione, stroboskopy nastrój wspaniały stwarzały. Gdy z głośników "Pożegnania nadszedł czas" brzmiało, koniec imprezy zwiastowało, udana zabawa była, gdy panna do domu nie sama wracała. Za tydzień powtórka. od nowa tańce, przytulańce , aż się uda złowić płotkę lub karasia i tańczyć "Przeżyłam z tobą tyle lat", przez całe życie. K.W.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne