Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 01.07.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. On swoim ramieniem ją zawładnął, jak wiatr, co wszystko na drodze chwyta. Pieścił ramiona, tarmosił zmysły i nie zadawał żadnych pytań. Ona kładła się trawą po łące, pod każdym jego podmuchem silnym. Przy szeptach miękkich tańczyła lekko, tak się nie czuła z nikim innym. To była taka dziwna miłość – zdarzyła się szybko i namiętnie. Kwitła czerwienią, jak maki w polu – krótko, ale jak pięknie. Ona zielenią go czarowała, swych rzęs łąkowych kołysaniem. On rzucał pod nogi upojne bukiety i w tym kochaniu był cały dla niej. Byli dla siebie łąką i wiatrem, co w swym splątaniu tkwią namiętnie. Szkoda, że tylko na chwilę jedną, bo wyglądali tak pięknie.
    9 punktów
  2. Łu noju psiakne spsiywnie ludzie spsiywali. Wprzód te gyszychty some łukłodali. Ło mniłowaniu, nieszczajściach, wojnie i o ciajżkiej robocie. Ale byli tyż take spsiywnie taka czam, czygo dzieciukom słuchać nie łuchodziuło tygo. 'Na całych jeziorach Ty" słychać zarumieniony Agnieszki szept. Wtem plusk i nóż do wody wpadł. Krzyk i ścisk- "Chrystine" po Oscara płyń. Noc uwalnia duchy, w Karnitach snuje się piękna Christa, czy Nienacki o niej wie? Małłek zbyt zajęty rozmową ze Steinbeckiem, więc nie opowie. Przedburzowa flauta ciszę wymusza, w łańskie imperium wciąż zaprasza. Na to wszystko Mikołaj Kopernik patrzy, przy zamkowej ławeczce przysiadłszy. O szklanych domach od Żeromskiego usłyszy. Słońce zawsze zachodzi samotnie. Zanurzę w nie palce powoli i czule. Tobą Warmio wciąż jeszcze biegnę, pomiędzy wersami ukrywam dreszcze. Zniknę potem, gdy nadejdą deszcze. gyszychty nosze - nasze historie łu noju- u nas spsiywnie- pieśni ( gwara warmińska) -cdn-
    8 punktów
  3. rośnie uparcie do góry nie szarpie się z materią poddaje gałązki wiatrowi nie zdarza mu się słowotok kłótnie czy wulgaryzmy śpiewa w eterze listkami w harmonii i bez wysiłku kwiaty otwiera radośnie dzieli się barwą, zapachem i owoc wyda - to pewne bądź świadom drzewoczłowieku
    7 punktów
  4. łapałam się w życiu wielu słów własnych i cudzych długa lista odkąd złapałam się za głowę zaczynam wreszcie łapać dystans
    6 punktów
  5. Patrzę w Twoje Ciemne oczy I widzę siebie. Jesteśmy podobni. Nie lubimy porów I fast foodów, Głupoty i chamstwa. Czytamy te same książki I powtarzamy: Właśnie po to istniejemy! .......................... Pamiętam, Jak pokazywałeś mi świat, Jego piękno i brzydotę. Dawałeś mi tęczowe Farby, Miałam malować Swoje smutki. Potem śmialiśmy się Z kolorowych trosk. Pilnowałeś moich snów, Nie mogły być zlęknione. Gdy płakałam, Rozczesywałeś moje łzy, Zbierałeś rozmazane piegi, Czytałeś baśnie I opowieści o bohaterach. Nuciłeś pieśni nad pieśniami. ............................................... Wciąż mnie odmładzasz. Wysyłasz ciepły sweter, Dobre słowa I aromat imbirowego ciasta. Gdy mnie przytulasz, Oboje mamy w oczach Wzruszenie. Słucham twojego serca I nie wiem Jak to się stało, Że teraz mówimy Różnymi językami.
    5 punktów
  6. Rozkminka po rozmowie z @FaLcorN, jako nadmiar spraw i stresu. Że wybrałam dobre imię - dowiedziałam się od dzieci, z kodem znaków zespolona, każda nim się w środku cieszy. Jakby myśląc o pociechach planowałam w duszy życie. I dziś szkic ten na nie czeka, dobrze im jest. Należycie. A jak myślę o tym samym (czy Beata mi pasuje) to pół wieku walczę z sobą, czasem wręcz nie reaguję... Imię - to dom duszy zgrabny. Co, gdy nazwa psuje wnętrza? Lubisz swoje imię? Napisz. (Czy "Matylda" będzie większa?) Robią botox, cycki, brzuchy, włosy, usta i pośladki. A ja wolę zmienić imię na pseudonim jakiś gładki.
    4 punkty
  7. Szukała w polu dla siebie dziadka, zwłaszcza że była po kilku wpadkach. Nie tylko dla niego i dla niej, pszennego wrogiem to płesznik, najlepsza babka.
    3 punkty
  8. Człowiek? To nie brzmi dumnie. To brzmi jak błąd produkcji w fabryce gwiezdnego byle czego. W kosmicznym Excelu ktoś kliknął: Ctrl+C, Ctrl+V, i tak powstałeś – białkowy bug, czyli ty, który płaci kredyt na lodówkę, składki szkolne za dziecko, raty za samochód i jeszcze ten abonament na wodę, co leci z kranu. Masz mózg? Gratulacje – to biokisiel z błędami systemowymi. Co pięć minut aktualizuje ci humory: złość, apatia, poezja, głód, śmiech, pornografia i „czy to rak?” DNA? To jak instrukcja składania szafy z Ikei, napisana przez pijanego szympansa. Z błędami. W sanskrycie. Z częściami od innej szafy. I gwoździem, którego nie potrzebujesz, a którym się skaleczysz w bonusie. A ciało? To żart, stary. Siedzisz na dwóch kościach, które pierdzą, i masz brzuchowy worek, który ci rośnie od samego siedzenia. A układ trawienny? Trzymasz trzydzieści metrów fermentującego węża w środku brzucha który rządzi całym tobą. Dzięki wielkie, ewolucjo. A teraz najlepsze – ty, ten biologiczny robot z przeciekami z przodu i z tyłu, masz PRACOWAĆ, być KIMŚ, osiągać CELE, i w międzyczasie masz medytować, uczyć się, pracować, prać i sprzątać, uprawiać jogę, nie dotykać plastiku, jeść bio-jarmuż w szklanym słoiku, choć wszystko, co kupujesz, przychodzi w bąbelkowej folii. Ale czasem w nocy, kiedy świat śpi, w tych zgliszczach myśli, chciałbyś choć na chwilę poczuć spokój — taki prawdziwy, miękki jak oddech ukochanej osoby, który mówi: ''jesteś kimś więcej niż listą zadań na dziś, jesteś światłem które rozprasza mrok". W życiu to wyśnione "światło" jest tylko jego marną namiastką, tandetnym migotaniem. Ale i tak nic z tego, system ponad tobą czuwa. Pomylisz się – to płać ekstra ZUS. Nie ma darowania, urząd podatkowy czeka. Nawet za brudne auto. Złe spojrzenie? Mandat. Za spóźnienie? Mandat. Za gadanie? Mandat. Za oddychanie plastikiem – faktura, plus VAT. Musisz mieć pasję. Ale taką do wysyłki przez Allegro. Musisz być sobą – o ile mieścisz się w regulaminie. Musisz się rozwijać. Na własny koszt. Do końca życia. I codziennie aktualizować hasło do szczęścia. Kosmos cię stworzył z próżni, dał ci świadomość i kazał płacić za parking, prąd i gaz. Miłość? To biochemiczny trip, żebyś czasem nie uciekł z hodowli. Rodzina? To sitcom z aktorami, którzy nigdy nie dostali scenariusza. Sens życia? To PDF, który się nie otwiera. Bo to format nieobsługiwany przez twoje ciało. I tak się tu kręcisz – sapiący worek atomów, który rano smaruje chleb, wieczorem bolące nogi, a w środku krzyczy dumnie: „JESTEM KIMŚ!”, choć nawet nie pamiętasz, gdzie zostawiłeś klucze od domu. A potem umierasz. Po wszystkim, po tej całej operze z pierdzeniem i fakturami, umierasz jak telewizor po burzy: czerwone światełko, koniec sygnału. Więc klikaj, sapiens, w reklamy i linki, kopuluj, śmiej się i umieraj, bo jesteś królem... wśród cyfrowego śmiecia. Śnij dalej, człowieku, żeś panem wszechświata, twórcą astronautów, wielkim poetą, inżynierem na budowie – a jesteś po prostu... zwykłą małpą bez wynagrodzenia na śmieciowym gwiezdnym etacie. Tak kończy się człowiek – od maszyny inny tylko tym, że go boli i się męczy. A ból? To systemowy błąd, którego nikt nie potrafi naprawić.
    2 punkty
  9. "Pewna kobieta po rozwodzie spędziła pierwszy dzień w smutku, pakując swoje rzeczy do pudeł i walizek, a meble – do wielkich skrzyń. Drugiego dnia przyszli ludzie i zabrali cały dobytek. Trzeciego dnia usiadła na podłodze pustej jadalni. Włączyła spokojną muzykę, zapaliła dwie świece, postawiła półmisek z dwoma kilogramami krewetek, talerz kawioru, otworzyła butelkę zimnego, białego wina i zaczęła ucztować. Gdy skończyła jeść, w każdym pokoju rozmontowała karnisze. Zdjęła z nich końcówki, do środka każdej rury włożyła po garści krewetek i kawioru, po czym starannie zamknęła wszystko z powrotem. Następnie, bez słowa, opuściła dom i przeniosła się do nowego mieszkania. Wkrótce jej były mąż wprowadził się do domu z nową partnerką i nowymi meblami. Przez pierwsze dni wszystko było idealnie. Ale po jakimś czasie w domu pojawił się nieprzyjemny zapach. Próbowali wszystkiego: dokładnego sprzątania, prania dywanów, wietrzenia każdego kąta. Sprawdzili wentylację, czy nie zagnieździły się tam martwe myszy. Powiesili dziesiątki odświeżaczy powietrza, zużyli setki puszek sprayów. Nawet wymienili wszystkie dywany na nowe. Nic nie pomagało. Ludzie przestali do nich przychodzić. Ekipa remontowa odmówiła dalszej pracy. Służąca odeszła. Zdesperowani, musieli się wyprowadzić. Przez miesiąc nie byli w stanie znaleźć kupca na dom – nikt nie chciał go oglądać, a agenci nieruchomości przestali odbierać ich telefony. Ostatecznie para zdecydowała się na zakup nowego domu za ogromne pieniądze. Pewnego dnia kobieta zadzwoniła do byłego męża w sprawach formalnych. Rozmowa zeszła na temat domu. Mężczyzna powiedział, że właśnie wystawia go na sprzedaż, nie wspominając o problemie z zapachem. Była żona, z pozornym spokojem, wyznała, że bardzo tęskni za domem i zapytała, czy mogłaby go odkupić. Zadeklarowała, że załatwi wszystko z prawnikami, by sprawnie przepisać własność. Mężczyzna, przekonany, że kobieta nie wie nic o „smrodzie”, chętnie zgodził się oddać jej dom za jedną dziesiątą realnej wartości – pod warunkiem, że podpisze dokumenty tego samego dnia. Kobieta bez wahania przyjęła ofertę. Tydzień później były mąż i jego nowa partnerka stali w drzwiach, uśmiechając się, gdy ekipa pakowała ich meble... razem z karniszami" Autor nieznany, opowiadanie z kręgu miejskich legend internetowych
    2 punkty
  10. Jestem jak mrok między gwiazdami. Każdy na mnie patrzy, ale nikt nie dostrzega. Jestem jak milczenie między słowami. Jak cierpienie między najpiękniejszymi chwilami. Pamiętam wszystko... Widzę, słyszę, czuję, ale nie jestem jak wy.. Egzystuję nocami, płaczę literami, wypełniam pustkę między galaktykami. Kiedy dotykasz mnie snami, dotykasz pustki między nami.
    2 punkty
  11. i cóż mi z tego nie piszesz do mnie więc drę w kawałki do ciebie listy na powrót składam wyrywam śmierci mozół i męka nie znajdę wszystkich jednym impulsem miażdżę uczucia w białych szpargałach są nawet śmieszne kiedy tak lecą w ostatnią podróż cisza na trąbce grana szelestem giną wzgardzone niepoświęcone zarodki chęci ledwie zamysły widać zgłupiałam powinnam spalić miałabym w oczach chociażby iskry
    2 punkty
  12. Bezradność jest starością Z dłońmi Opuchniętymi ze złości. Z drżącym oddechem W nieudanym pośpiechu. Bezradność jest człowiekiem, Na którego nikt nie czeka. Stającą się tożsamością, Amputacją nadziei bez znieczulenia. Bezradność Zabija bardziej niż życie.
    2 punkty
  13. @lena2_ … głowę. Słusznie, bo żadne cudze mądrości nie ustalą naszych osobistych granic, które pozwolą wiernie trwać względem przekonań, systemu wartości i będą naszym szańcem w konfrontacjach z ( nierzadko) pazernym życiem… pozdr.
    2 punkty
  14. Szukanie igły w stogu siana to trudne zadanie, ale pewnie jest no sposób. Tak jak szukanie narzeczonej już odkrytej :)
    2 punkty
  15. @andreasAch, wejść w taką ciszę - to aksamitne marzenie. Zrobiło się cudnie i bardzo nastrojowo.
    2 punkty
  16. wiele złego czy tam będzie coś dobrego to się dopiero okaże :)
    1 punkt
  17. ja chciałem ty chciałaś a w ciałach krew wrzała niby nic takiego w miłości ale jakie ekskluzywne
    1 punkt
  18. księżyc uśmiecha się figlarnie wieczornym szronem na igłach jodły ubywam sam z siebie splatając i rozplatając palce rąk zabijam czas typowym niemym monologiem kiedy na skórze głowy spis powszechny wszystkich świętych insektów wschodu rzuca cień strachu na skronie nagle krzyk żurawi jak mistyczny pierwiastek promieniem boskim rozpachniał się w sercu mój skrawek Polski
    1 punkt
  19. przedwczoraj mi się urodził wiersz brzydki, niczym potworek ach, dramat, pewno po takim resztek odwagi nie zbiorę. jak mam go innym pokazać, gdy brak mu rączek i nóżek? przyszłości oprócz szuflady już innej mu nie wywróżę. a on sam sobie uroił bo tak to bywa już z młodym, może minstrela zachwyci, że nada się na rapsody. i szyldzik sobie przywłaszcza bo lustra odnośni nie ma - a może ja sonet jestem albo i nawet poemat! * ty gniocie lichej postury bez sensu puenty i treści, zapytaj kosza na śmieci czy zechce ciebie pomieścić!
    1 punkt
  20. @Łukasz Jasiński coraz więcej zbrodniarzy i nic z tym nie robią, w Polsce robi się niebezpiecznie. @staszeko gdzie się podziewasz ?
    1 punkt
  21. @Łukasz JasińskiTaki figo fago z ciebie:) lepiej wyjedź na granicę bronić przejścia :)
    1 punkt
  22. @Annna2Bardzo dziękuję za opinię i rozumiem Cię. @Rafael MariusJa też nie umiem się z tym tak do końca pogodzić, ale muszę te zmiany przyjąć z pokorą. Chciałabym mu dać dużo miłości i wsparcia. @FaLcorNRozumiem, że wszyscy się zmieniamy. W życiu mogłam liczyć na tatę i wiem, że teraz on będzie mógł zawsze liczyć na mnie. Bardzo dziękuję za opinię.
    1 punkt
  23. bardzo ładnie - szkoda , że ten rytm nie jest równy (dla piosenki może zostać) w tym kołysaniu przeuroczy swoją zwiewnością zda się tulił żółte mrugały z mniszka oczy babiego lata wdział koszulę :)))
    1 punkt
  24. @violetta A za niski stan wody w Wiśle na terenie miejskim odpowiedzialność ponoszą ekolodzy - w Warszawie Wisła nie jest rzeką uregulowaną, otóż to: na południu poza miastem Wisła ma naturalne rozlewiska i dlatego też na terenie miejskim - Siekierki - należy wybudować zaporę rzeczną, a od Mostu Łazienkowskiego do Mostu Północnego - uregulować nurt rzeki - zwęzić ją i wybudować wały przeciwpowodziowe z betonu na około cztery metry i dzięki temu będzie możliwość wykorzystania terenów pod niską zabudowę jednorodzinną. Łukasz Jasiński
    1 punkt
  25. @Łukasz Jasiński myślałam, że środa:)
    1 punkt
  26. @violetta W niedzielę jechałem autobusem linii sto czterdzieści jeden przez Most Łazienkowski - z Dolnego Mokotowa na Pragę Południe - na własne oczy widziałem - stan wody w Wiśle jest duży i ma ona brązowy kolor i szybko płynie nurtem do Morza Bałtyckiego, a rzeka jest czysta - nie było czuć smrodu. Łukasz Jasiński
    1 punkt
  27. Życia cel, osobiście utożsamiam z doświadczeniem miłości, piękna i wrażliwosci, gdyż ludzkość zmieniłaby się już dawno w bezduszne, bogate skały bez tych wartości. Ludzie, zanim bogactwa poznają- kochają, bo innej-złej drogi jeszcze nie znają. Infantylna wrażliwość, zakopana w środku dorosłej duszy, jeszcze działa i pozwala uniknąć emocjonalnej suszy. Gest, nawet śmiesznie nieduży: uratowanie kogoś od wejścia do kałuży, przelotne uznanie, w postaci uśmiechu, śmianie się z ukochanym, do straty oddechu. To właśnie te małe rzeczy, udowadniają, wartość człowieka bez względu na to ile miesięcznie na wygody wydają. Nieszczęśliwi są ci, którzy pustkę w sobie mają, myślą, że glupi są kiedy coś od siebie dają. Materializm, człowieczeństwo w zapomnienia czeluści powoli spycha, to, co przez niego powstaje, to jedynie nienawiść i pycha. Bo najgorsza człowieka żądza, to żądza tej przedziwnie ważnej karteczki-pieniądza.
    1 punkt
  28. O czcigodni Entowie wy nie biegacie bez sensu każdy wasz krok to obrona przed złem 😉
    1 punkt
  29. @Alicja_Wysocka Chciałam ułożyć coś fajnego na szybko w odpowiedzi, ale niczego nie wymyślę. Dziękuję za super miniaturkę! Pozdrawiam🙂 @Berenika97 U mnie czasami wynik wychodził ujemny i to był dopiero dramat🙂 Dziękuję i pozdrawiam! @Rafael Marius Dziękuję! @violetta Dziękuję! @Nefretete Dziękuję! I pozdrawiam🙂🙂🙂 * Pozdrawiam również przyszłego maturzystę, który walczy o to, by matematyki nie było na maturze. Trzymaj się i weź korki z matmy🫠
    1 punkt
  30. @Łukasz Jasiński no nie wiem, dolar niski, choć pamiętam, gdy był poniżej 3 zł, Wisła tak piaszczysta, na pieszo można przejść, za to złoto i ropa drożeje. Moja siostra jest teraz na Korfu, jest tak przeludnione, zabudowane, a pamiętam kiedy tam byłyśmy było dziewicze, Sidari puste, przepiękne.
    1 punkt
  31. @Alicja_WysockaOj Alu, kto teraz pisze listy? Short Message Service sms Luśki do Heńka z Koła czy o miłości przekonać zdoła on konkretny niemożliwie na co dziesięć słów tej dziwie to nie siort mesydż lecz epistoła Pozdrowionka. PS Jutro jadę rwać czarną porzeczkę.
    1 punkt
  32. @Berenika97 piękny, przejmujący wiersz. Opiekuję się Tatą- jestem teraz jakby trochę jego rodzicem. I czasem aż wyć się chce- bo pamiętam jeszcze Tatę- kiedyś silnego mogącego wszystko.
    1 punkt
  33. Autorka wyznaje miłość Warmii jako przestrzeni pamięci, historii i duchowego zakorzenienia. To piękny subtelny wiersz. Napisać taki wiersz może ktoś kto kocha Warmię ponad wszystko. Anno, jesteś piękną osobą.
    1 punkt
  34. @lena2_ Wiersz w zasadzie sam siebie komentuje. Super, naprawdę mi się podoba.
    1 punkt
  35. wieczny consensus nic nie zbuduje a może nawet życie zrujnuje myśl śmiała lotna drogi otwiera chociaż czasami trochę uwiera więc pofruń w górę razem z ptakami inaczej będziesz w tyle za nami 7.2025 andrew
    1 punkt
  36. zaczęło padać martwi się polny strach ma dziurawy frak
    1 punkt
  37. @iwonaroma … zależy jakie drzewo , sama podziwiam w ogrodzie sąsiada piękny, stary klon ( swój wiele lat temu wycięliśmy),ale już taka np. półłysa wierzba, na byle wietrze wierzga ;)… pozdr.
    1 punkt
  38. Tym bardziej się cieszę, że mogłam zobaczyć (uczestniczyć również) te, które jeszcze w coś takiego, jak wianki "wierzą". Ponieważ poza "wiarą", taka noc daje możliwość świetnej zabawy. Dzięki za opinię. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  39. Byłaś blisko A teraz jesteś daleko Ale dobre chwile Zostają na zawsze Głęboko w sercu Bo pierwszy pocałunek I pierwszy dotyk Tak łatwo jest zapamiętać Nawet gdy cały świat Próbuje zapomnieć
    1 punkt
  40. @Naram-sin A pan od czego zaczął? Mój pierwszy wiersz: Gwiazdy Gwiazdy przepiękne i żarem świecące! Układacie własnym - bezsennym ciałem znaki przyszłości, obrazy błyszczące, lecz coś ważnego powiedzieć chciałem... Gwiazdy przepiękne i żarem błyszczące! Wy nigdy słowami nic nie powiecie, lecz zawsze dajecie słowa milczące, o mym istnieniu w ogóle nie wiecie... Łukasz Jasiński (lipiec 1996) A ostatni: Jaga I wtedy zszedł anioł: zagubiona dusza na ten padół ziemski, straciła raz na zawsze: niebiańskie - o zapachu różanych fiołków pióropusze, czasami: przychodzą - głębokie sny jak otwarte serce - to: krwawo krwawiące kolce - ludzi nie rozumiem już... Łukasz Jasiński (marzec 2025) Oczywiście, jestem samoukiem jak Mikołaj Rej, natomiast: pan - pisze bardzo podobnie jak pani Alicja Wysocka - nic oryginalnego i jest to typ komunikacji: uczeń-mistrz, dobrze mówię? Łukasz Jasiński
    1 punkt
  41. @Lumen Astralis Nie, tekst został prawidłowo umieszczony, dajmy przykład: "Pan Tadeusz" - Adama Mickiewicza - jest prozą napisaną wierszem, prócz: inwokacji - to już liryka. Łukasz Jasiński
    1 punkt
  42. noc spowiada kolejnych kochanków słuchając opowieści w które nie wierzą nawet gwiazdy niespełnione obietnice mnożą się bez opamiętania bo nie ma szans na choćby jeden wspólny świt niekochanie coraz głębiej wchodzi w krew
    1 punkt
  43. Niezwykle liryczny wiersz:):)pozdrawiam:)
    1 punkt
  44. @andreas :) coś w tym jest. Dziękuję za ślad, pozdrawiam.
    1 punkt
  45. @piąteprzezdziesiąteWprawdzie w szkole lubiłam matematykę, ale teraz czasami dwoję się i troję a i tak wynik jest zerowy. :)
    1 punkt
  46. @piąteprzezdziesiąte To chyba prawda o mnie z pewnością nie przesadzam ilekroć liczę na więcej to zawsze na mniej wypada
    1 punkt
  47. @_M_arianna_W_ Dla mnie pierwsza wersja, podlipie, najładniejsze
    1 punkt
  48. przemarsz dla bratków odżyły na balkonie orkiestry dęte
    1 punkt
  49. @Alicja_Wysocka @iwonaroma Szanowne panie chłop jest super doskonały- żadna z Was nie potrafiłaby tak zareagować; Scenka z życia wzięte prawdziwa rozegrała się na spotkaniu biznesowym jakieś trzy miesiące temu: Umówiliśmy się z inwestorami (wiek ok 50) na spotkanie celem domówienia szczegółów. Inwestorzy on i ona małżeństwo wspólnie prowadzą biznes. ona się trochę spóźniała, więc rozpoczęliśmy bez niej. Po dwudziestu minutach wparowała zadyszana ona; Przepraszam (i w kierunku męża) kochanie byłam u fryzjera - nastąpiła ciężka cisza. On nawet nie odrywając wzroku od papierów ze stoickim spokojem stwierdził "noooo..." Czy którąś z Was stać by było na taką reakcje, gdyby wasz chłop wrócił od fryzjera? Nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić. Czy chłop nie jest super doskonały????? :))))
    1 punkt
  50. Konik na biegunach. Zwykły drewniany konik w środku głęboką treść skrywa. Zatrzymał się na chwilę i tak w bezruchu trwa. Deszczowe krople na szybach w porannej tęczy i mgle. Motyl dziś deszczem skroplony na strychu ukrył się. Kolejne lato umyka, smuga deszczowa przed nami, zboża przycięte zbyt krótko i ptaków jakby mniej. Słońce horyzont pożera jakby wstydziło się, że blask swój traci zbyt nagle. Ludzi jakby mniej… Człowiek z wiary nadzieją odkurza pamiątki swe. Chciałby od nowa… Mógłby zaczekać, ale upłynął czas. Konik, ten co na chwilę przywołał życia treść, buja się ma biegunach w duszy śmiejąc się.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...