Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.11.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
Spacerowałem dzisiaj z przyjacielem po lesie ścieżką nakreśloną przez promienie jesiennego słońca ponad taflą jeszcze niedawno zielonych liści. Przed nami jakiś młody ojciec asystował dumnie dwójce swoich pociech, które właśnie opanowały sztukę chodzenia. Powiedziałem: „Zobacz Claus we wszechświecie powtarzają się rzeczy milion razy przed nami na oczach. W książkach, filmach rodzą się, dorastają oraz starzeją ludzie. Znamy już tę opowieść wspaniale i tracimy poczucie, że bierzemy w niej udział.“ A dzieci pokazywały nam swoje czerwone języki, krążyły wokół nóg ojca i nie chciały się od niego oddalać jak planety od swojej gwiazdy.7 punktów
-
6 punktów
-
gdy miano już witać go w niebie gdy miano już grzebać go w glebie po tym jak wydał swe ostatnie tchnienie nieboszczyk wstał z trumny na własnym pogrzebie; stanął przy odpalonej zniczy i mówi, że w życiu mało co się liczy bo wszystko co dałeś do ciebie powróci tak jak z prochu powstałeś tak i w proch się obrócisz5 punktów
-
Z radia leci jazz, zmywam naczynia, butla w której płyn, bańki puściła. Rozbawiło mnie, wręcz niesłychanie, kilkanaście tych mydlanych baniek. Gdzieś tam wojna trwa, sypią się bomby, propaganda znów rozsadza głowy, a tu w radiu jazz, jedna po jednej, bańki nikną nad kuchennym zlewem.4 punkty
-
znieczulona nie jednej nocy wdychałam smród przepoconego ciała pijanych napalonych pomiędzy płaczem dziecka a przerażeniem matki przełykałam po kryjomu we łzach resztki godności zmuszony człowiek strawi każdy los4 punkty
-
Dam Ci łyżeczkę szczęścia Kropelkę nadziei Dam gram zaufania Serce co na pół się dzieli Dam Ci marzeń miseczkę Szczyptę bliskości Dam pragnień do smaku I dodam radości Poleje wszystko ulgą Udekoruje słodkim snem Posypie miłością Najpiękniejszym dniem Mam taki przepis Upiekę Ci słońce Będziemy jeść wspólnie Po czasu końce3 punkty
-
Od lat nie pisałam... miałam chyba wszystko. Nic więcej nie chciałam... Z lalek już wyrosłam, reszta rzecz nabyta. -Dlaczego więc piszesz? -ciekawie zapytasz. Pragnę przyjaciela... Odnajdź mi go, proszę... Tak długo już pustkę w swoim sercu noszę. Poczekam cierpliwie aż pierwszy śnieg spadnie. Podziękuję później, jak umiem najładniej. Grzeczna chyba byłam. Sama zresztą nie wiem. Pozdrawiam serdecznie Elfy oraz Ciebie!!! A.3 punkty
-
Prosiła go Pola z miasta Gorie: "Zajmij się polem, zasadź cykorię." Zamiast zasilać z troską warzywa polifoską wolał uprawiać poliamorię.3 punkty
-
Jesień inaczej skąd spłynął na mnie taki smutek patrzałem na brzozę za oknem na gałązce poruszany delikatnie wiatrem kołysał się ostatni listek żal mu było opuścić miejsca gdzie doznał tyle radości miał takie piękne widoki a teraz... i nagle przypomnialem sobie nasze rozstanie także trzymaliśmy się przeżytych chwil ale stało przy nas jak wyrocznia nieuniknione czy na pewno do dziś trudno nam na to odpowiedzieć 11.22 andrew3 punkty
-
wizję spowija zaćma ten mrok co po każdym dniu przychodzi a na imię mu Cień po słońcu i blasku przychodzi jak złodziej w mroku własnej swojej istoty nie ma już nic ciemniejszego za dnia przemyka między drzewami za domami czuwa za myślami bezwiednie podąża o tej porze wyrasta jakby z ziemi niebo obnaża ze światłości i ciemność ją ogarnęła sięga do trzewi trawi odbarwia zakrywa taka to dyfuzja ciemnista nim brzasku ostrze porazi w nirwanie zanurza słodkiej bolesnej marze zabrawszy co chciał schodzi do podziemia by w śnie spocząć głębokim łakomym przemykając czuwając podążając jutro spotkamy się znowu X - 17 XI 20223 punkty
-
Według polskich wierzeń - Czarny kot przebiegający drogę - przynosi pecha. W uniknięcie nieszczęścia ma rzekomo pomóc cofnięcie się o 3 kroki. Według podań, możemy też splunąć przez lewe ramię, skrzyżować palce lub po prostu poczekać, aż ktoś inny minie nas pierwszy. Wówczas pech spadnie właśnie na tę osobę. W Niemczech - zgodnie z przesądem - pecha przynosi kot przechodzący z prawej strony na lewą. Jeśli przechodzi z lewej strony na prawą, niesie ze sobą szczęście. W innych miejscach czarne koty są zwiastunem pozytywnych wydarzeń. Mieszkańcy Japonii uważają, że przynoszą bogactwo i odstraszają złe moce. Anglicy również uważają, że widok czarnego kota przyniesie im szczęście. Czarny kot wręczony pannie młodej w dniu ślubu przyniesie małżeństwu pomyślność. Kot o czarnej sierści jest też uznawany za pomyślną wróżbę między innymi we Francji, gdzie jego obecność w domu ma przysporzyć mieszkańcom szczęścia.3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
* Mówisz, to tylko jesień i liście grają marsza. Cóż z tego, że złotawa, gdy znowu o rok starsza. * Zdarza się dzień ponury, i łzawym okiem patrzy. Jak widać także jesień, ma swoje dno rozpaczy. * Jesień już traci barwy i w mglistych tkwi welonach. Lecz nosi w sobie zgodę, gdy życiem jest spełniona.2 punkty
-
zapaliłeś zarzewie myśli ubrałeś we własne słowa w przekonaniu że kupię całą treść bez namysłu i da ci wiarę cały świat to tylko t w o j a prawda2 punkty
-
Żyjąc nabywamy prawo do tego by umrzeć umierając do tego by zrozumieć życie Które jest tylko jedną z chwil jaka mija bezpowrotnie nigdy już nie wraca I niech tak zostanie niech nikt w tym nie miesza nie wmawia że jest inaczej2 punkty
-
Wybacz mi kochanie rozmowa nam się rozkleiła totalnie już nie nęcą nas z życia wzięte opowieści a pytania zdają się nadawać do kosza po co i na co te błędne smsy? Nasze życia twardo nawet nie zachciały się w tu i teraz wymieszać a wspólny bordowy shaker zdaje się że poszedł w zepsucie zostało zaledwie z kilka zmieszań Ciekawość drugiego człowieka zawsze była i być będzie nieodgadnioną i nieprzeniknioną zagadką zostały truizmy i trucie i tyci tycie no żesz w mordę z takim życiem !!! Warszawa – Stegny, 16.11.2022r.2 punkty
-
2 punkty
-
@Rafael Marius serio jest ich dużo. Bo przecież sprawy damsko - męskie to też intelektualna sprawa ;))2 punkty
-
Bo trudno byłoby się nie interesować. Dzięki za odwiedziny. Dzięki za ten komentarz. Pozdrawiam.2 punkty
-
2 punkty
-
zakochuję się w każdej chwili ja nagą gałązką dzikiej róży a ty plącz moje wieczne niesforne włosy uchwycę ulotne piękno2 punkty
-
Odkładasz siebie na później, Nie widzisz, jak zastyga twa krew. Myślisz - pewnego dnia wzniosę się I zrzucę ołowiany ciężar minionych dni. Przejrzyj swą duszę na wskroś, Zanurz się w jej głębinach. Odkryj siebie na nowo I odważ się być szczęśliwym. Jeszcze nie teraz, jeszcze nie dziś Zanim założysz nowe buty i pójdziesz w nowe sny. Horyzont spowity ciemnością twych nocy Nie pozwala ujrzeć bijącego światła dnia. Otwierasz rozum, otwierasz serce. Ostatni raz oszukał Cię ktoś. W blasku poranka zburzysz młotem mur, By potem pewnie wyjść ku niebu. Delikatnie i czule okryje Cię dobro. Twoja dłoń kreślić będzie radosne okręgi. Oto stanąłeś na innej ziemi, Gdzie stare już dawno zmył deszcz.2 punkty
-
List w płatkach róży... Plucha jesienna weszła na podboje Drzewa ostatnie liście rzucają Kołysanka chłodu sen przyniesie przyrodzie Szelestu złotego dywanu już nie usłyszymy... Deszcz rozmyje barwne posłanie... Z kościelnej wieży dobiega głos dzwonu Ktoś zasnął tej nocy Odszedł po cichu List pozozostawił ukryty w płatkach czarnej róży... Tam jego słowa Tam jego życie pełne obrazów które malował... Wiatr się rozszalał szukając twarzy... Ciemne granaty niebo okryły Nadejdzie zima Blejtram obrazów wspomnienia o nikim kronikarz bielą pomaluje.... Przestworza światów łącza się i odchodzą jak spadające płatki róży Powstanie życie Przyroda się przebudzi... Słowa listu... Kto go napisał? LRD2 punkty
-
W Ogródkowie dużo gości. Jest jury - konkurs piękności. Rozpoczęła się narada komu puchar dać wypada. Aster dumnie zęby szczerzy: - Mnie nagroda się należy! Lilia z dumą gładzi płatki. - Musiałbyś być bardziej gładki! Rozczochrana twa czupryna to jest brak szansy na finał. -Groszek średnio urodziwy, za to zapach ma prawdziwy! - Róża piękną jest rośliną! Przy niej wszystkie inne giną. - tak prawiły mak z bławatkiem. - Hiacynt też jest ładnym kwiatkiem. - rzekła niezapominajka. Choć nie o niej jest ta bajka. -Pachnie nawet intensywniej. Bardziej słodko, tak naiwnie. -Wszak goździki słodziej pachną. - od niechcenia fiołek żachnął. - Zapach nie jest najważniejszy. - groźnie bratek rzekł najmniejszy. W Ogródkowie wielka wrzawa. Zaraz się posypią brawa. Jury liczy głosy skrzętnie. Który kwiat dziś z dumy pęknie? Ach! Narcyzy, tulipany! Każdy chce być podziwiany. Przebiśnieg tak nie wydziwiał. Cicho pod śniegiem się skrywał. Uwagę zwróciła - jego niewinność. Nagrody nie chciał - dostał ją za inność.1 punkt
-
wody po kostki a ja tonę w rozważaniach czym moje troski są co przyniesie nowy dzień może powódź może suszę uczuć czy nie zabraknie wzruszeń spojrzeń, uśmiechów i łez szczęścia czy dylematy pociągną w dół a może poszybują czy wrota miłości otworzą się na oścież czy tylko na wpół1 punkt
-
długie rozcięcie w drobne kwiatuszki jest mega! A reszcie też niczego nie brakuje. Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
Ach @Leszczym! Nie jesteś kobietą, to nie wiesz. Sorry za personalną wycieczkę, ale nie mogłem się powstrzymać. 😅 P.S.: One chyba mają te, no... biedronki 😉1 punkt
-
@Rafael Marius też jesteś za pewnego rodzaju maską, kryjesz się pod pseudonimem i wymieniasz wiadomości. Też się logujesz na kompie lub na telefonie. Też próbujesz zaimponować etcetera ;)1 punkt
-
@koralinek Nasze dusze ogarnia mrok Nim skończy się ciemność przeminie rok Ból wysysa nasz życiowy sok Po co z tym walczyć, lepiej odejść stąd. Pozdrawiam1 punkt
-
@Leszczym A ja nigdy nie używałem portali randkowych. I nie planuje ich sprawdzać.1 punkt
-
1 punkt
-
@Sylwester_Lasota Ja też właśnie słucham jazzu, bo to moja ulubiona muzyka, ale niczyją rakietą też się interesuję.1 punkt
-
1 punkt
-
Tym razem nie zagrzeję tu miejsca. Szkoda czasu na zdejmowanie butów, wieszanie kurtki na wieszaku, wspólne picie kawy z filiżanki czy seans filmowy na wygodnej kanapie. Podjedźmy pod okienko, złóżmy zamówienie, a bez zbędnych zabiegów i niepotrzebnego czekania podadzą nam zamówiony do szybkiej konsumpcji towar. Oby tylko nie przyszły refleksje, by wewnątrz nie włączyło się to coś, co potem siedzi gdzieś w człowieku i miesza w głowie. Zwyczajnie zjedzmy, wypijmy, wyrzućmy jednorazowe naczynia, zgniećmy papierowe torby, wytrzyjmy serwetką usta i palce, nie mówmy za wiele, po czym nie patrząc sobie w oczy odejdźmy każde w swoją stronę. Przereklamowane są te ceregiele z szykowaniem się do restauracji, gdzie przyjmują tylko elegancko ubranych gości, którzy na kolejnych stronach karty menu szukają wielowątkowości wieczoru. Coś na przystawkę, jakaś zupa, danie główne, deser, napoje, wino albo szampan, a do tego niespieszna rozmowa przy zapalonych świecach i dźwiękach sennej muzyki. Nie można niczego pominąć ani przestawić kolejności dań. Wyprostowane plecy na rzeźbionym, grubo tapicerowanym krześle dodatkowo przypominają ci, że ten wieczór ma być głębokim i prawdziwym doznaniem. Czerwona róża dumnie pręży się w przyniesionym przez kelnera wazonie, dając wyraźnie do zrozumienia, że nie wolno niczego popsuć, a jednocześnie sygnalizuje, że sporo się dziś od ciebie oczekuje. Spotykające się, powłóczyste spojrzenia, pełne oczekiwań i nadziei, że wyjątkowość chwil odczuwana jest przez obie strony, że to drżenie przy delikatnym, przypadkowym dotyku porusza wnętrze obojga, że może dziś padną te dwa słowa. - Żonę już miałem. Teraz jestem twardy i nie dam się nigdy więcej namówić na żadne zniewolenie. Chcesz ze mną być? Znasz warunki - żadnych zobowiązań, tylko wspólne spędzanie wolnego czasu i przyjemności. Żadnego zagłębiania się w cokolwiek, pretensji, rozmów o przyszłości. "Nie płacz Ewka, bo tu miejsca brak na twe babskie łzy" i tak dalej - Adam spojrzał badawczo na Basię. Faktycznie, żonę już miał. Jedyne, co miło wspomina z tamtego czasu to dzień wesela. - Mówię ci, jaką miałem imprezę! Wszyscy świetnie się bawili - Adam szeroko się uśmiechnął. - A po weselu? - Co po weselu? - Czy po weselu też byłeś szczęśliwy? - Czasami. W sumie to ja już w urzędzie wiedziałem, że Beata nie jest miłością mojego życia ani też szczególnie mnie nie pociąga. - Małżeństwo z rozsądku? - Bo ja wiem ... chciałem czegoś nowego w życiu. Sądziłem, że małżeństwo da mi poczucie, że moje życie weszło na inny poziom, na którym było tak wielu moich znajomych. Wiesz, te ciągłe pytania: "Stary, a ty kiedy do nas dołączysz?" - powiedział z obrzydzeniem równym okrzykom, jakie ludzie potrafią wydobyć z siebie oglądając program Fear Factor. - Do nas żonatych? - Tak, dokładnie. Po chwili milczenia Adam zebrał się w sobie i z melancholią w głosie wyznał: - Do dziś trzymam wszystkie kartki z życzeniami i gratulacjami z okazji ślubu z Beatą. Czytam je raz na jakiś czas i wyobrażam sobie, że to nie z nią wziąłem ślub, a z inną kobietą. - Jakąś konkretną? - Tak. Zupełnie inną niż Beata. Jak ja nie znoszę tego imienia! - Adam wykrzywił swoją twarz w sposób, który uruchomił wszystkie mięśnie, jakie ma człowiek w obrębie głowy. - Nadal zastanawiam się, dlaczego zachowałeś te kartki, skoro ożeniłeś się bez miłości, bez przekonania, a krótki czas małżeństwa nie wspominasz jako wyjątkowo udany okres w życiu? - Jestem sentymentalny. Wy kobiety tak nie macie, ja wiem - odparł z politowaniem w głosie. Rozmowę przerwał nagle dzwonek telefonu. Basia spojrzała na ekran i wcisnęła czerwoną słuchawkę. Znowu dzwonił Jacek, typ monotematyczny i sentymentalny. Przypomniała jej się ich ostatnia - odbyta zaledwie wczoraj - jałowa rozmowa. - Słucham. - Jestem samotny i nieszczęśliwy. - Ty? Przecież masz żonę. Nie jesteś sam. - Nie czuję się usatysfakcjonowany swoim życiem. - Czego ty ode mnie oczekujesz? - Nie wiem, tak dzwonię, bo może chciałabyś ... ale nic na siłę. - Na siłę jesteś w związku. Przynajmniej tak twierdzisz. - Na siłę jestem sam ze sobą. Szukam spełnienia i go nie znajduję. - Nie pomogę ci znaleźć spełnienia. Znasz moje zasady - nie wchodzę w relacje z żonatymi mężczyznami. - Jestem jak biały, nieszczęśliwy miś. Potrzeba mi przytulenia. - A ja jestem jak samotna limba smagana zimnym, przeszywającym wiatrem. - Źle z tobą, ale wiesz, twój dziwny charakter tylko bardziej mnie na ciebie nakręca. - Musimy kończyć. Pa! - Pa! "Co człowiek może mieć dziwnego?"- pomyślała Basia. Na jej liście znalazły się włosy, figura, styl, oczekiwania i oczywiście charakter. - Halo! Ja tu jestem! - krzyknął zniecierpliwiony Adam. - Przepraszam, zamyśliłam się nad czymś - odpowiedziała zmieszana. - Wy kobiety! Człowiek się dwoi i troi, a wy myślami odpływacie do innego. Tak? Dobrze się domyśliłem? - zarechotał, otwierając usta pełne pizzy. - Poniekąd, ale ... - nie zdążyła dokończyć zdania. - Słuchaj, przypomniało mi się, że miałem ci powiedzieć o pewnej bardzo dobrej książce. Adam przełknął kolejny kawałek pizzy. Nie mógł się doczekać, by opowiedzieć Basi treść książki, która ostatnio go pochłonęła. Wytarł usta serwetką, po czym odłożył ją koło talerza i przeszedł do streszczania tekstu, który wywarł na nim wielkie wrażenie. - Czytałem ostatnio książkę o Kennedym. Konkretnie jest to praca ukazująca szczegóły śledztwa dotyczącego zamachu na prezydencie ze szczególnym uwzględnieniem wyników sekcji jego zwłok. Basi pociemniało przed oczami. Z niedowierzania nie potrafiła wydobyć z siebie ani słowa. - No, mnie też zaskoczyło, że Amerykanie wreszcie opublikowali szczegóły tej autopsji. A wiesz, że drugi pocisk, który trafił Kennedy'ego, roztrzaskał mu głowę? Dosłownie oderwał mu kawałek czaszki od głowy, a z mózgu zrobił siekankę? Mówię ci, kawałki mózgu Kennedy'ego rozprysły po samochodzie i oczywiście na pierwszą damę. To musiał być straszny widok! – kontynuował Adam. Wzrok obojga spotkał się. Jego oczy błyszczały, zdawały się mówić "Tak, tak, ja znam ciekawostki z historii". Basia skamieniała; próbowała opanować gonitwę myśli, a nade wszystko starała się nie patrzeć teraz na kilka kawałków czerwonawej pizzy, która leżała przed nią na talerzu. - Nie smakuje ci? Wolno ci z nią idzie - zapytał zdziwiony Adam. - Jest dobra. Zawsze jem powoli, inaczej nie umiem. - Pizzę należy jeść szybko, żeby nie zdążyła ostygnąć. Basia ostygła dużo bardziej niż pizza na talerzu. Starała się nie myśleć o autopsji Kennedy'ego, nie czuć smrodu spalin z ruchliwej, miejskiej drogi, przy której znajduje się lokal z pizzą na wynos. Twarda, drewniana ława wbijała się w jej plecy oraz tyłek. W jej uszach przelewały się dźwięki hamujących i następnie odjeżdżających samochodów, klaksonów i pisków opon. Porywisty wiatr przemknął po talerzu Basi, zostawiając na nim miejski pył. Na stole wylądował też liść, który przybył nie wiadomo skąd, ale tylko on przyjemnie ożywiał spotkanie. - Skończyłaś już? Jedziemy do ciebie? - powiedział zniecierpliwiony. Tęsknota za życiem towarzyskim, za drugim człowiekiem sprawia, że Basia coraz częściej odrywa się od rzeczywistości i niczym samotna limba z wiersza Tetmajera raz po raz szumi sobie cichutko nad przepaścią życia. Tymczasem Adam całym sobą czeka na pilną odpowiedź. Nie interesuje go jakaś limba i całe to chrzanienie o głębokich uczuciach. Nie ma nic gorszego niż uduchowiona laska, która mówi dużo i mało konkretnie. Życie nie polega na wyszukiwaniu sensu w zawiłych figurach stylistycznych. Żeby kobiety były bardziej realne, bez fochów i tych wszystkich oczekiwań miałyby na świecie lepiej, o czym na siłę nie chcą się przekonać. Adam nie znosi gry słów, zastanawiania się i udręki, czy dobrze odczytał znaki. Mówi się prosto i jasno. - Dziewczyno! Ja tu siedzę i pytam, czy skończyłaś i czy pojedziemy do ciebie? Mam jeszcze dziś wieczorem ważną sprawę do załatwienia. - Skończyłam. Nie pojedziemy do mnie. Adama nie obeszła ta odpowiedź. Ma jasno sprecyzowane oczekiwania. Trzyma się swoich założeń i dokonuje logicznych wyborów. On wie, że dania na wynos to strzał w dziesiątkę – je kiedy chce, z kim chce i gdzie chce, zachowując swoją niezależność. W mieszkaniu czekają na niego cisza, spokój i wspomnienia. Talerze i sztućce leżą poukładane i nietknięte od tak dawna, że Adam zapomniał już, że je ma. Owszem, czasami zerka w stronę zamkniętych kuchennych szafek, a także na prawie puste półki w łazience, gdzie stoją poukładane jego nieliczne kosmetyki. Połowa łóżka również zdaje się od czasu do czasu sugerować, że zamarzła w oczekiwaniu na gorące serce, do którego Adam mógłby przytulić się w nocy. Tymczasem Basia włączyła radio w samochodzie. Z głośników popłynęły słowa spokojnej i nastrojowej piosenki "My lonely days are over". Melodia wyciszyła ją, wlała w jej serce otuchę, że można znaleźć kogoś, kto pragnie - równie mocno jak ona - zdjąć buty i na dobre rozgościć się w czyimś sercu.1 punkt
-
To są te dwa przenikające się swoja częścią dwa światy, ale w większości żyją swoim życiem. Pozdrawiam1 punkt
-
Najpierw zdjąłem buty i skarpetki, a potem podwinąłem spodnie. Piaszczystą plażą zrobiłem ładnych kilka kroków i wcale nie donikąd. Stanąłem nad morzem mocząc stopy w słonej wodzie. I wówczas pomyślałem, że jestem jednak umoczony, zresztą po same czubki palców stóp. Całe ciało me zziębło od zimnej i mokrej toni. To nic. Był listopad i opadały z drzew ostatnie liście. Warszawa – Stegny, 17.11.2022r.1 punkt
-
1 punkt
-
@Cor-et-anima może, już nie pamiętam jak jest i nie bardzo wiem jak się powinno ;) @Olgierd Jaksztas od truizmów no to można się zatruć ;)1 punkt
-
od prozy życia ale wiersz też potrafi szarpnąć za rękaw podstawić nogę i trzasnąć w twarz1 punkt
-
1 punkt
-
@Kwiatuszek Gdyby się spełniło, to by było coś! Najlepiej zaprzyjaźnić się z Jezusem 😉 Pozdrawiam 🙂1 punkt
-
@Leszczym dość powszechny obraz współczesnych relacji damsko-męskich dojrzały, lecz gorzki w smaku może nie warto dużo mówić tylko być i nie rozwiązywać wszystkich zagadek i nie chcieć wiedzieć zbyt wiele dobry, przekaz poruszył1 punkt
-
@violetta jak to jest uściskać biedronką ? ;) Znaczy że co że tyle dzieci co kropek na pancerzyku ? ;)1 punkt
-
1 punkt
-
Smutne słowa… Pamiętam czasy kiedy nienawidziłem iść spać, bo każdego ranka czekało mnie coś nowego, pasjonującego, ale u kresu podróży faktycznie patrzymy tylko wstecz. Zasnąć podczas pięknego snu i nigdy się nie obudzić… jaka to strata? Z ziemi, gdzie ufność i strach podły Z miłością życia, zbyt nam drogą rządzą – dziękczynne ślemy modły Bogom, co gdzieś tam istnieć mogą Za to, że życie nie trwa wieki, Że nikt nie wraca z mgieł dalekiej Krainy śmierci, a nurt rzeki Zawsze na morza spocznie progu. A. C. Swinburne (1837-1909): „Ogród Proserpiny”.1 punkt
-
przygniotło gorzkie słowo i zranił bezmyślny gest zgarbioną prozę życia podnosi niejeden wiersz1 punkt
-
1 punkt
-
No i właśnie tutaj pojawia się ciekawostka. Jeśli dobrze rozumiem religię to Bóg jest, jedyny i nie ma żadnego innego. A żeby go zdradzić należałoby się go wyrzec i modlić do innego boga. Tylko, że nie ma innych bogów więc jak go zdradzić w takim wypadku? :-)1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne