Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 05.07.2022 uwzględniając wszystkie działy

  1. A przejdziesz czasem i przetniesz asfalt, chodnik, jezdnię i co tam jeszcze tak, no jasne, coś jeszcze... A jesteś według mnie i mi magnetyczna twarz, nogi, biust, włosy, młodość, kiecka etcetera Przytniesz moje myśli czasem ulotnym i zalotnym spojrzeniem ty wiesz że mkną po tobie od stóp do głów Miniemy się krocząc do mieszkań będziemy zmęczeni za ich progiem kto wie może nawet zmarnowani? Nie ma między nami dzień dobry jest między nami brak imion jest cisza do samego końca i nie ma naszych wzajemnych intencji. Warszawa – Stegny, 04.07.2022r.
    7 punktów
  2. Prośba Żyję, Wciąż funkcjonuję; Ciepła i duszy już nie mam. Ogrzej wszechświecie Ciało zziębnięte; Zanuć gorący poemat. A jeśli zechcesz Sny zapomniane Przemień… W spełnione marzenia. ---
    7 punktów
  3. Małe miasto, rudy dworzec. Załom sierpnia, dzień w zaniku. Przestrzeń stygnie, strużki chłodu. Chłopak chroni resztki ciepła. Nietaktowne megafony odczytują wyrok – – osobowy do R. przez O. planowo. Zostało odsunąć się od jęczących szyn, pomału godzić się z porwaniem dziewczyny, która poprawia kolory piór, dokarmia drzewa. Konduktorski gwizdek (jego bezczelność) ma moc soli trzeźwiących. Popołudnie w pełnym słońcu wpuściło w sny tlen i witaminy, jednak, jak zmora, wbija kły chwila zniknięcia ostatniego wagonu. Błogosławiona zbitka godzin, w której ona jest teraźniejszością. Peron ucichł, wyludniał. Tęsknota przeszła przez aorty. Krok po kroku. Stopnie, kasy, klamka. Stawy i kości połączone jak cegły. Nasłuch na prawą kieszeń. Sygnału trzeba jak mżawki.
    5 punktów
  4. tak tak drogi czytelniku najzwyklejsza garść ziemi zachwyca mnie bardziej niż mistrzowski obraz rzeźba wiersz powieść bo ta garść potrafi urodzić pachnący kłos w którym ukryta prawda o chlebie który tak kochamy i to nie od święta ale codziennie
    4 punkty
  5. źródło ognia zaczyna się pod powiekami. w ustach mam las, suchy jak ziarna pieprzu. wystarczy iskra, by to co na języku, płonęło żywym słowem. wymówka jest jak zapałka, skrawek papieru — ziemia, już chyba niczyja. nim zdmuchnę płomień, chcę poznać jego surowość, skruszyć go w palcach; zaboli — wiem, ale tylko tak uniosę bezgraniczną pustkę, niewyobrażalną ciemność.
    3 punkty
  6. uwikłani w spojrzenia krzyżujemy siebie wypatrując odrobiny światła w tęczówkach pociemniałych od żalu
    3 punkty
  7. Kiedy ciąża jest niechciana, a dziewictwo chce zachować, wtedy prosi swego pana w innym miejscu się logować. W odpowiedzi na słuszny, krytyczny komentarz kolegi Wędrowca, dotyczącego:)
    3 punkty
  8. Śmiechowo Gwiazdo wieczorna, Kimże ja jestem? Po co wciąż krążą Ciała niebieskie? Powiedz mi, proszę, Po co to wszystko? Dość mam czekania, Powiedz mi, szybko. Nie chcę odkrywać, Tylko zobaczyć, Bo nie mam czasu, Muszę do pracy. Z pracy do domu Pilnie pobiegnę, Bo znów spod pralki Woda nam cieknie. Gdy to naprawię Zajmę się prądem. Lampa wciąż miga, Tracę rozsądek. Żona znów jęczy, Że padł Internet. Jeszcze mam męża, Czy już ofermę? Wieczór nadejdzie Taki jak zawsze. Padnę zmęczony Szybko znów zasnę. Jutro przeżyję Dzień identyczny, Podług tych samych Życia wytycznych. A tak marzyłem By być odkrywcą; W encyklopedię Wpisać nazwisko. Teraz ci powiem, Że mam już dosyć. Nie chcesz powiedzieć, Ja nie chcę prosić. Płacze Brajanek, Chata obskurna; Zamiast Eureka! Krzyczę: O, kurła! ---
    3 punkty
  9. można czerpać błoto można czerpać złoto nieważne ważne by urodził się owoc pokonując ziarno i kwiat
    2 punkty
  10. W koło Macieju - zazieleniło... ach! Wiosna! Słońcem wzruszyło - wody polały... już lato. Jesień liściasta - u jubilera... nieznośna, zima jak zawsze - w mig spopielona... śnieg zakop! Datury dzwonią - kwiatom na zbiórkę... znikają, myślisz dlaczego - łania nerwowa... bo jeleń. Dziczek buchtuje - szuka żołędzi... znów szkoda, ani chwileczki - oczy zobaczą... niewiele. Nasz kołowrotek - ziemia wokoło... się kręci, zmiany kreować - może powinna... nie umie. Przyroda chora - człowiek wesoły... popsułeś, i jak myślicie - czy część naprawi... mdły dureń? Żal były cztery - została jedna... też zwiała, siostry bliźniaczki - jak zakonnice... kłótliwe. A gdzie persona - powiecie, nie ma... schowana, konto zapchane - liczy dolary... wziął figę. Pustkę zostawisz - wnukom, prawnukom... o zgrozo! Wichry, tornada - może tsunami... świat płacze? Ona jest moja - lecz czyim kosztem... grzmi - nie wie, teraz za karę - także z chciwości... łkasz raczej. "Zeszły się we mnie pory roku żywe i martwe. (...) ptak przeleciał przeze mnie, ptak i drzwi zostawił otwarte na góry moje, na drzewa, na wszystkie sprawy żywe i martwe." - Kazimierz Wierzyński.
    2 punkty
  11. Zwykły dzień zwykły dzień bieganina rannna praca szkoła powrót późny obiad wieczór noc sama szarość a może pokolorować tą codzienność nadać jej kształtu po swojemu nie warto być niewolnikem podążać tylko za tłumem warto mieć kawałek chociaż skrawek swojego świata codziennie chociaż na chwilę pomyślmy o nim czy nie jest piękny 6.22 andrew
    2 punkty
  12. Zrobię sobie przerwę od wszystkiego; Od stresu i od świata całego. Choć wyglądać to może na śpiączkę, To wolę to niż ciągłą bolączkę. Góra myśli wypiętrza się, rozpina, Potoki słów lejąc w swych dolinach. Bezsens paplaniny bywa trudny I nawet mimo to jest mi nudno. Skoro mam się czym przejmować, to ta Nuda istnieć nie powinna, czyż tak...? Gdy tak jednak troski zmącą głowę - Pustkę zostawiają, nie zabawę. Mógłbym ponarzekać jeszcze na noc... Ale mówię wszystkim już: dobranoc. VI 2022
    2 punkty
  13. @Wędrowiec.1984 Z wiersza wynika że dusza wciąż siedzi, nie pisz dla siebie, tylko dla gawiedzi. Pozdrawiam.
    2 punkty
  14. *** wybacz czego wybaczyć nie możesz wybacz sobie puść w niepamięć krzywdy co ranią swe słabości oddaj Jemu na nich buduj filary tego co jutro się zdarzy klęknij proszę pochyl głowę a może wtedy ... odgadniesz co nieodgadnione zdobędziesz co nie zdobyte wskrzesisz co utracone raz jeszcze proszę nie zwlekaj czasu ucieka
    1 punkt
  15. zbliżeniami roznieconą tającą lepką mrozi noc samotna niebieski szary brązowy pod powiekami rozlane ekstazą Oslo kawa na Bygdøy ze śniadaniem u ciebie nikt tak długo mnie nie trzymał w tak niestabilnym środowisku hormonalnym żywiczny nagi splot palców ud nie odmawiałeś niczego płonęły łuną rozgrzaną białe noce wśród drżenia krople snu by tylko przykleić gorącą twarz wypełnić tobą falujący brzuch uciekające spod stóp jaszczurki dni zrywały ze mnie skórę oddaliły szepty kocham cię
    1 punkt
  16. Już nie trzeba. Tak, już nie trzeba. Na cholerę mi to było. Nie musisz odpowiadać. Zrecenzowałaś trafnie słabego człowieka. Słabego, nie nadającego się do życia. Nie nadającego się do n i c z e g o… W lustrze stojącego trema chwiejąca się postać. Zniszczona twarz alkoholika. Kto to? Nikt. To nikt, który zawsze był nikim. To nikt. To, tylko nikt. To nikt, wyśmiany i zbezczeszczony NIKT. To, ktoś z przeszłego czasu i powracający wciąż do przeszłego czasu. Kto? Nikt. A zresztą, jakie to ma znaczenie, kto, prawda? Wiem, że prawda. Nie musisz mi tego ciągle powtarzać. Wiem. Wiem. Moja to wielka wina. Wyłącznie moja. Moja wielka cholerna wina. I co? Ulżyło ci? Mogę to jeszcze powtórzyć milion razy, miliard, trylion… Moja wielka wina. Chrzanię to. Butelka toczy się po blacie stołu. Toczy się, toczy. Zaraz spadnie… Lecz oto łapię ją w ostatniej chwili. Co to? Puszczam ją i ciskam w niebyt mrocznego pokoju. Słyszę jeszcze długo trzask rozbijanego szkła o wilgotną, popękaną ścianę. Cień rozkłada ramiona. Obejmuje próżnię. I, mimo nicości, tuli do siebie – NIC. I, mimo nicości, płacze, roni łzy. I za chwilę śmieje się do n i c z e g o. Śmieje się, niczym wariat.. Niczym skończony wariat taplający się na ulicy pustego, nocnego miasta w przedwiosennej brei albo letniej kałuży po ulewnym deszczu. Śmieję się poprzez łzy. Śmieję się, śmieję… Bawi cię to, prawda? Brzuch jak gruszka Bessemera. Kaczkowaty chód. Wymachiwanie drewnianą laską. Powiedz, że cię to bawi. No, powiedz! Na białej upudrowanej twarzy klauna tworzą się bruzdy cierpienia, wściekłe chlaśnięcia pazurów samego Lucyfera!. Ściekające krople słonego deszczu. Spójrz. Właśnie spadam w bezkresną otchłań, rozpłomieniony ciemnością… Zanurzam się w przepaści, opadając powoli na dno, niczym falująca pod lustrem wody meduza… Jestem tutaj, bo gdzieżbym miał być? Jestem tutaj i nigdzie indziej, olśniony żółtawym światłem zakurzonych żarówek kinkietu, o które uderza skrzydłami zaniepokojona ćma. Uderza i wznieca kurz. Uderza. Uderza… Ćma. Ćma… Barowa ćma… Czuję jak wyrastają mi na plecach skrzydła o rdzawej barwie. Swędzi mnie to, piecze i szczypie. Cholernie szczypie jak po cięciach nożem… Alę, co cię to obchodzi? No, powiedz, co? Kwiaty w donicach, dęby, kasztany… Liście. Liście, jak w obrazach Jacka Yerki. Wszędzie liście. Gąszcz… Wszystko obrośnięte korzeniami, żeliwnymi bulgoczącymi rurami. Wszystko jakieś zaczajone, przyczajone. Wszystko splątane, zapętlone, obrośnięte zielonym mchem. I wszystko z dawnego czasu. I wszystko z głębokich warstw dawnych epok. I wszystko, jakby oczekujące czyjegoś przybycia. Czyjego? Przecież nie mojego. Więc, czyjego? Kolejna butelka po alkoholu i kolejna… Tak, jestem słaby. Zdemaskowałaś mnie do szczętu! Do absolutnego szczętu! Roznoszę nieprzyjemną woń, która zabija pluskwy. Ale, zawsze to jakiś plus. Przynajmniej będzie mniej tego drobnoustrojowego rojowiska. Muchy brzęczą naokoło i giną. Uderzają bezrozumnie o płaszczyzny szyb. Za oknami rozciągają się tereny zaniedbane, można rzec – niemal dziewicze. Skostniałe, wilgotne, niczyje… Przeglądam stare gazety. Pełno ich tu wokół. Spójrz. 6 listopada 1971 roku Amerykanie przeprowadzili na polarnej wyspie Amchitka, na Aleutach, test nuklearny o kryptonimie „Cannikin”, w tramach operacji „Grommet”. Co w tym dziwnego? Trwała przecież Zimna Wojna. Albowiem był to najsilniejszy test jądrowy przeprowadzony niemalże 2 kilometry pod ziemią Jego moc to około 5 megaton. W jednej sekundzie ziemia podniosła się na kilkanaście metrów na obszarze niemalże dwóch kilometrów, powodując wstrząs sejsmiczny o sile 7 stopni w skali Richtera. Następnie opadła, wzniecając chmurę radioaktywnego pyłu i tworząc poatomową kalderę. Licho wie, ile zostało napromieniowanych ludzkich istnień i ile umarło potem w męczarniach na raka. Niemniej jednak test wypadł ponoć wyśmienicie. Brawa. Wielkie brawa, wojskowa generalicjo. Ponumerowane medyczne eksponaty w szklanych gablotach, jak w muzeum, roznoszące mdławą woń chemicznych odczynników. Zalane formaliną. Słoje. Słoje. Wszędzie straszliwe słoje! Nowotwory złośliwe w natarciu! Malformacje, agenezje, hipoplazje, mikrocefalie, aberracje chromosomalne… Przyprawiająca o dreszcz neurofibromatoza! Zespoły Pataua, Edwardsa, Wolfa-Hirschhorna, Retta… Pierwsze aparaty do naświetlań, tzw. bomby kobaltowe (dziwne, pokraczne konstrukcje) Czarno-białe zdjęcia przedstawiające pacjentów na łożu śmierci, poddawanych beznadziejnym próbom leczenia. Politycy, aktorzy, piosenkarze… Filozofowie, pisarze… Premiery wydań wiekopomnych dzieł… Teraz zakurzone, zapomniane. Leżące na stercie, przez które przedzieram się, leżąc na podłodze o nikłym zapachu woskowej pasty. Kurz i pajęczyny. Rozrzucone kartki, okładki winylowych płyt… Porysowane, popękane… - niczyje… Jesteś tam jeszcze? Słyszę twój niewyraźny głos, jakby szept umierającego. W drugim pokoju mrok. Na łóżku pognieciona pościel. Wyraźny obrys leżącego tu przed rokiem martwego ciała mojej matki, która odeszła, patrząc w otwarte okno. Uleciała w nieokreśloną dal. W NIC. Zanim przyszedł lekarz, leżała tak przez kilka godzin. Kiedy się wreszcie zjawił, wypisał beznamiętnie kwit i poszedł. Pewnie do innego zgonu… Wracam do siebie. do swojej zawilgotniałej nory. Rozgarniam strzępy dawnego życia zwisające płachtami jak pozdzierana ze ścian tapeta. Chwieją się w podmuchach, po których wspina się przeciągły jęk przeciągu. Wołam. Wołam, ale świdruje mi uszy piskliwy szum. Bohater liryczny kpi sobie ze mnie. Kpi sobie ze mnie, rozsiewając wokół gorączkę, pijacką malignę. Kpi sobie ze mnie, tocząc butelki po stole, tocząc je po podłodze. Po zapleśniałej, dębowej klepce… Kto się ze mną bawi w ciuciubabkę? W chowanego? Kto się ze mną droczy? Nic nie widzę, lecz słyszę wciąż głosy, gdzieś w oddali mroku, w bezkresnych czeluściach drugiego pokoju… (Włodzimierz Zastawniak, 2022-07-03)
    1 punkt
  17. chociaż portfel miał wydatny, nie chciał facet ryzykować "dobry portal, bo bezpłatny mogę tutaj się logować"
    1 punkt
  18. @Nefretete Jestem jedynym niedociągnięciem ???. Gdzie jest błąd, bo ja tylko czyjeś widzę? ?
    1 punkt
  19. Napisalem ten wiersz prawie rok po smierci mojej mamy. Jest moim krzykiem rozpaczy. Czy mógłbym prosić Was drodzy odbiorcy i współforumowicze o opinie na jego temat. Wielkie dzięki. Tęskno, smutno mi strasznie, Pustka serce przenika, Kiedy tak siadam i myślę, To w sercu goryczy muzyka. Jeszcze tak całkiem niedawno, Gdy w sercu niepokój miałem, Pod jeden adres pędziłem, Herbatę wnet zaparzałem. Lecz, nawet jeśli bym teraz, Pojechał tam choćby za chwilę, Zastukał, za klamkę pociągnął, Stuk echem odpowie niemile. Wspominam o domu swym małym, Gdzie zawsze było tak miło, Jednego serca zabrakło, I wszystko się wnet tak zmieniło. Ta miłość, serdeczność i uśmiech, Odeszły już z niego na stałe, Nie chce się jechać, wspominać, Bo rany powstają niemałe. Chociaż nieraz ciężkie chwile, Przyjaciela nie ma już, Tego, który zawsze wspomógł, Z każdych wyprowadził burz. Krzyczę czasem, gdzieś przed siebie, Tysiąc pytań, myśli, żali, Jednak nikt nie odpowiada, Albo może - ale z dali. Wszak nie słyszę żadnych słów Odpowiedzi ciągle brak, I telefon też nie dzwoni, Może stamtąd nie ma jak? Potrzebuję Twojej rady, słowa, Czegoś co podpowie mi, Pokieruje, wskaże drogę, I pozwoli ruszyć drzwi, Drzwi smutnego mego serca, Co w goryczy ciągle skryte, Już rok prawie tak zamknięte, Nie zamknięte – a zabite. Deski żalu, niezrozumienia, Pokrywają jego wnętrze, A te, zamknięte na innych, I ja złości w nim piętrze. Odeszłaś MAMO za szybko, Myślałem, że czas leczy rany, I z jego biegiem to minie, Lecz to tylko złudne omamy. Wręcz z czasem, jest tylko gorzej, I zamiast być bliżej człowieka, To jestem wręcz tylko gorszy, A życie, tak przecież ucieka. Uczyłaś być dobrym dla innych, Wiem to lecz, ja zły na Boga, Za stratę, za ból i za wszystko, I tym trudniejsza ma droga. Chciałbym abyś wiedziała, Wszak myślę, że czytasz co piszę, Że bardzo Cię kocham i tęsknię, Pomóż mi przejść przez tą ciszę. Daj wiarę, że będzie lepiej, Że wszystko to sens jakiś ma, Pomódl się za mnie i wspomóż, By wiara znów była jak Twa. Tymczasem trzymaj się ciepło, Matczynej miłości wyślij cień malutki, Daj mi rękę, choćby niewidzialną, I z nieba Błogosław me smutki
    1 punkt
  20. Witam - jestem na tak - Pozdr.
    1 punkt
  21. ANNA POCAŁOWANA WOŁA; CO, PANNA? ANNA RAZ CAŁOWAŁA, WOŁA; CZAR, ANNA.
    1 punkt
  22. Krasomówstwo, czy tyrada? Nie śpieszmy się; pośpiech jest złym doradcą.
    1 punkt
  23. Albo też Jagienka z Bagienka.
    1 punkt
  24. Icek z Parszowa z owego kahału Relację z Jahwe zawieszał pomału Miał związki z czekistą Stał się komunistą Nieszczerze twierdził ot tak dla kawału
    1 punkt
  25. @Rolek Oni dla pieniędzy, kawał im daleko, komuna nie wypali spróbuje innego. Pozdrawiam.
    1 punkt
  26. @iwonaroma W błocie rośnie ryż, a ze złota jubiler, czy to aby owoc... mózgownicę silę. Pozdrawiam Iwonko.
    1 punkt
  27. @iwonaroma Iwonko myślnik i wielokropek zastępują niejako średniówkę 5//5//3. Ale żeby coś takie zastosować musi to wynikać z treści. Pozdrawiam, wszystkiego dobrego.
    1 punkt
  28. @Valanthil Rzucili kierownice, poszli na perony, życie tętni a tu... the economist! Pozdrawiam Krzyśku.
    1 punkt
  29. Bardzo miłe, wrażliwe i serdeczne słowa - dziekję Ci, Dawid! I serdeczności dla Ciebie ode mnie :)
    1 punkt
  30. @Arsis Bardzo - Dobre, Włodzimierzu ? . Znakomite ? . Popraw tylko interpunkcję, miejscami zbędną, i literówki - na przykład "Alę" w trzecim akapicie od góry. Serdeczne pozdrowienia.
    1 punkt
  31. @Marek.zak1 Hehe miałem właśnie napisać coś głupiego ale pozwól, że wstrzymam się. :D
    1 punkt
  32. Spox, też piszę z autopsji:). To był koszmar mojej wczesnej młodości i za największy sukces życiowy uważam, że z tym sobie poradziłem. Też nie rozumiem, jak to można chwalić.
    1 punkt
  33. Nieśmiałość jest cecha charakteru i trudna do zmiany, msz z pokorą nie ma nic wspólnego, bo co pokora ma do tego, że nie masz odwagi umówić się z dziewczyną? Zgadzam się, to chorobliwa cecha, bliska strachliwości i wynika często msz z kompleksu niższości. Pozdrawiam.
    1 punkt
  34. Oczy - zwierciadłem duszy. Nie zdradzą wszystkiego, ale powiedzą dużo... Trafne spostrzeżenia, w kilku prostych wersach
    1 punkt
  35. Niezwykła jest Twoja refleksja. Przypomina o naszej kruchosści zmienności, czasem kapryśnej naturze. Gdy fale niespokojne nadejdą, by uderzyć o skałę swe postrzępione kłębiące się wody.Będę pamiętać że i one w spokojną toń się zleją. Choć wymaga to cierpliwości której czasem brak. :)
    1 punkt
  36. Powiem Ci Marku, że jednak nie będę używać czasu przeszłego w stosunku do nieśmiałości. Ma na moje życie wpływ cały czas. Gloryfikowanie tego uczucia jest kompletną głupotą albo syndromem sztokholmskim. :-)
    1 punkt
  37. O, ILE! MAŁO WOŁA CZARNA: PAN RAZ CAŁOWAŁ, AMELIO!
    1 punkt
  38. Przeciwstawiasz rzeczy, które sobie nie przeczą, nieśmiali nie musza być biedni, a raczej samotni, nieszczęśliwi i niespełnieni, bo nie mają odwagi zagadać do dziewczyn, które im się podobają, a ci odważni nie muszą nikogo wykorzystywać, a te dziewczyny są z nimi, bo takich wybierają. W wielu językach jest to samo powiedzenie, że świat do odważnych należy, więc coś w tym jest: Fortune favours the brave, el mundo pertenece a los atrevidos, Dem Mutigen gehoert die Welt i tak dalej... Jak napisałem, znam obie strony medalu bo przerabiałem nieśmiałość w młodych latach i wiem, jakie stresy i frustracje za sobą niesie. . Pozdrawiam
    1 punkt
  39. Rozstanie pieprzem pisane Napisałaś, że kochasz innego pieprzem na stole Choć mówiłaś tak słodko mi kocham do ucha A teraz ucieczki przed krwią uczę się w szkole Rozsadek zdradził mnie już głosu jego nie słucham Miałaś wybory dwóch cię objąć chciało ciepło Teraz popiół na sumieniu mam po twoich listach Wydaje mi się, że poruszyć może dzisiaj cię to Może spotkamy się na równoległych mostach Egoista to taki pan jak ten ja, ale odbity w lustrze Nie rozpoznaję twarzy odkąd się wcale nie znamy Widzę tylko pieprz w myślach i oczy twoje bystre Szukam kamieni winy do budowy uczuciowej tamy A cóż będzie jak zostawi cię on ukochany na dnie Kiedy tobie miła będzie zwykle piekielnie tak źle Czy aż tak bardzo nie kochasz już wcale tu mnie Czy oszukałem numerki obiecując niebo ci w tle Zgonu nie wybaczy mi proboszcz ani najświętsza Przecież człowiek z miłości nie jest bestia z piekła Nie bądź szaleństwem opętana jak wstrętna wsza Nie bądź obłędnie na mnie nigdy więcej wściekła Nie znam innej miłości w sercu krew już spokojna Żył nie potnę przywiązania do twojego istnienia Ten stan między nami to podniecająca jest wojna Przypomina mi chwile cudownego tobą upojenia Ale jesteśmy książkami bez wspólnych nam tytułów Komosami o innej choreografii gwiezdnych orkad Nie udał nam się taniec cieni ani ryb złotych połów Mimo, że miałem w uczucia banku swoisty wkład Nie powiem żegnam bo brak wspólnego nam czasu Na smutek w całun ubrany zbawiennego mi cienia Mówię do serca - Wać mość litości weź ból skasuj Niech już nie należy do spadkowego po niej mienia Autor: Dawid Rzeszutek
    1 punkt
  40. @WarszawiAnka Moja Julcia mi mówi słońce się utopiło w wodzie, patrząc na zachód słońca nad morzem. Pozdrawiam Aniu.
    1 punkt
  41. @Rodrigo de lagarza Dokładnie, jak piszesz, poza tym, w necie na forach, FB itp możesz mieć tysiące czytań (a z udostępnieniami i forach gazetowych o których nie wiesz, jeszcze więcej), a tych tomików ile można wydać i sprzedać? Poza tym, czy sprzedaż to czytanie? Jeżdżenie po tych klubokawiarniach (a przerabiałem, bo wydawnictwo mi zapłaciło w książkach) i innych mi pasowało, bo dużo jeździłem i tak, więc tych książek sporo sprzedałem bez opłat dla dystrybutorów i księgarń, ale to nie była poezja. M
    1 punkt
  42. @lena2_ bywa bardzo prawdziwe Kredens pozdrawia
    1 punkt
  43. Przytulam Ciebie tak wirtualnie i bardzo rozumiem. Moja mama ma 91 lat , ale jeśli odejdzie przede mną, to też będę musiała zmierzyć się z tym bólem . Teraz jestem z nią i choć starość nie jest najlepsza to wciąż cieszę się, że jest z nami. Matka jest najpiękniejsza pierwszą istotą jaką poznajemy i zawsze chce dla nas dobrze , gdy odchodzi to jest wielka strata z którą trudno się pogodzić. Bardzo wzruszył mnie Twoj wiersz , i uważam że jest dobrze napisany, ale myślę, że Twoja mama chciałaby, abyś żył pełną piersią i cieszył się życiem, bo zawsze chce dla nas tego co najlepsze Kredens pozdrawia
    1 punkt
  44. – akrostych podwójny - Poetki i poeci to wiedzą – dlatego i ty łap Ogromne możliwości każdego języka bo Elementarz liter wszak jest ograniczony ale Zdania są zawsze nieskończone stąd nieraz Jesteśmy skłonni tak wiele razy opiewać raj Albo piekło na tym świecie a jedynie liryka Troszczy się o nas pokazując nam lepszy świat Opisujemy życie a tak naprawdę nic i wszystko Ronimy czasem łzy albo bawi nas czarny humor Ambiwalentne uczucia pozostają w tyle bo gra Dochodzi do finału a wtedy zapanuje znów ład Owszem porządek w innym słowa znaczeniu bo Sterty śmieci wciąż zapełniają nasze głowy a los Niejednokrotnie sprawia nam psikusa nawet ten Aktualnie co przywraca uśmiech smutnego lica Kupujcie wiersze,kochajcie poetów to będzie znak Oficjalny dla dobrego czasu gdy wreszcie zło Człowieka opuści i nie będzie musiał na dnie lec Honor uczciwych zostanie ocalony i tylko śmiech Antypatyczny niewdzięcznych zginie i tylko mgła Nakryje go na zawsze z zapomnienia wieczny sen Klątwy, którymi obrzucali odejdą tyłem jak rak A teraz Muzy zapraszają tam gdzie czeka -Poezja
    1 punkt
  45. DAJ OTO CZARNO NA BIAŁYM. - ZMYŁA I BAN? - ON RAZ? - CO TO - JAD?
    1 punkt
  46. MAMA...jej strata jest bardzo bolesna. Taka kolej losu... Dosłownie przed sekundą pocieszałam KOGOŚ, kto tracił schorowaną Mamę... Przesyłam dużo ciepła, bo tylko tyle mogę...
    1 punkt
  47. @GrumpyElf Hej! Przeczytawszy pierwszą zwrotkę, jaka koegzystuje z tytułem wiersza, od razu skojarzyłem, że to relacja - matka i dziecko. Ładny, życiowy tekst. Mnie się podoba - prostota jest tu zachowana, zwłaszcza, że to kanony zwięzłej poezji. Pozdrowienia dla was!
    1 punkt
  48. śnie mój śnie nie odchodź za daleko marzę we dnie choć myśli brną kaleko czekam u twych stóp u progu majestatu miłość ma po grób szepczesz całemu światu obejmij mnie już odejmij oczom pustkę oczy me zmruż nakryj mirażu chustkę odejdźmy razem w marzenia przywidzenie cóż to mój śnie? cóż znaczy twe milczenie? maj 2022
    1 punkt
  49. -Mistrzu, od dwóch miesięcy jestem zaręczony, ale, czy można pewnym być wierności żony? -Pewnym być możesz tego, co się już zdarzyło, oraz, że najważniejsza między wami miłość.
    1 punkt
  50. Iga, dziewczyna z Raszyna, gra w tenisa jak maszyna, wygrywa i tu i tam, ja tajemnicę jej znam, jest lepsza, to nie jej wina.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...