Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Powiem ci szczerze jak litera literze jesteśmy w tym samym alfabecie pomieszanym przez języków wiele ale co z tego jak litery tylko wędrują od Alfy przez Betę do krótkich Omeg tworzymy razem najróżniejsze słowa bez których nic nie miałoby znaczenia zbieramy się tworząc złożone zdania zapisując się w kronikach świata tu nie ma żadnych zbędnych znaków każda z nas jest równie ważna żyjemy jak jeden wielki organizm oddychający znaczeniami jak byśmy się wszystkie zebrały tańcząc po wersach jak na balu powstałaby największa epopeja a wieszczem stałby się alfabet
-
Tak nasunęło mi się czytając wiersz i komentarze, iż mamy tu do czynienia z dość częstym paradoksem, iż: - chcąc zrozumieć innych, musimy przyjąć założenie, iż nie zawsze mamy rację lub czasem wogóle w jakimś aspekcie nie ma obiektywnych racji, po prostu różne sposoby reagowania - są też ogólnie przyjęte zasady typu poprawność pisowni (która też czasem się zmienia). Błazen to może ktoś, kto podpowiada inne rozwiązania, czasem ta forma satyryczna to jedyna możliwa, by się przebić, bo "pouczanie" właśnie zwykle nam źle wychodzi i na odwrót je ktoś odbiera. Ciekawa miniaturka. Błazen nie może pouczać, ale "błazen" to może ktoś, kto robi z siebie błazna. Mega trudny do przeanalizowania zrobił się ten wierszyk. Pozdrawiam serdecznie. Podobają mi się wszystkie wypowiedzi pod tekstem. Super :)
- 14 odpowiedzi
-
- błazenada
- społeczeństwo
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Żalił się tasiemiec tasiemce w jelicie: moja droga pani ja mam nędzne życie chorowity jestem, bo tu nie dojadam moja forma słabnie, a cera wciąż blada W Ameryce miałem wszystkiego dostatek starczyło i dla mnie dla babci i dziatek teraz to okruszki przeważnie zaś woda byłem taki piękny gdzie moja uroda?! Tasiemka milczała szczerze tym przejęta chciała bardzo pomóc kochała zwierzęta otarła się lekko o ścianki jelita a to wzmaga pracę gdyby ktoś zapytał No więc podziałało i to dość skutecznie bo nagle oboje wyszli na powierzchnie tasiemka szczęśliwa tasiemiec spłoszony zostawił tam w środku dzieci i dwie żony Nie wiedział że żony babcia oraz smyczki dawno już uciekli od anorektyczki! (🫐🪱)
-
Czy ktoś namaluje nasze marzenia i sny
Waldemar_Talar_Talar opublikował(a) utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Gdy odejdziemy co się stanie z naszymi marzeniami czy przepadną jak kamień w głębokiej wodzie Czy gdy odejdziemy to ktoś namaluje nasze sny w których jak w bajce nie ma miejsca na łzy A może gdy odejdziemy będziemy dalej marzyć kolorowo śnić czymś co będzie cieszyć -
Tekst: W roku pańskim, nie znać którym – się powodzi coraz lepiej! Nie czas zatem na skrupuły Bo prowadzą do wyrzeczeń Wyrzekł się niejeden matki Lecz wciąż krzyczy z nas – najgłośniej We mnie duch i głód sarmacki! Niepotrzebne mnie przedwiośnie Po co cięgiem się rozwadniać? – Krzyknie wprost stawiając sprawę, Głaskać, słuchać – udowadniać? Nie na moją to buławę... Hajda! Bracia, wartko hajda! Aj-waj! Rezaj, pal – nie celuj! Śpieszno ładuj, nim się dowiesz że znów robisz to bez celu… Hajda! Bracia, wartko hajda! Aj-waj! Rezaj, pal – nie celuj! Śpieszno ładuj, nim się dowiesz że zginęło już tak wielu… Za to z innej strony stepu, Już na żer wyleciał sokół! Głodny glorii przyszłych wieków... Dawne już pogrzebał w prochu! Nie czas na nie się obracać Gdy pod skrzydłem tyle siły Ktoś mu krzywdy musi spłacać Choćby nawet zza mogiły… Leć sokole, choć bolesny Tyś nie żaden jest niewolnik! Leć i rezaj, słuchaj pieśni Którą nuci twój sokolnik… Hajda! Bracia, wartko hajda! Aj-waj! Rezaj, pal – nie celuj! Śpieszno ładuj, nim się dowiesz że znów robisz to bez celu… Hajda! Bracia, wartko hajda! Aj-waj! Rezaj, pal – nie celuj! Śpieszno ładuj, nim się dowiesz że zginęło już zbyt wielu… P.S. Bardzo proszę o krytykę. Pozdrawiam.
-
Ulotne ego.
karenka odpowiedział(a) na Leszek Piotr Laskowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Świetny poetycko, życiowy wiersz z mądrym przesłaniem...pozdrawiam serdecznie*) -
@karenka Dziękuję. Jestem zafiksowany na kilku tematach - w pisaniu i w życiu :-)
-
@.KOBIETA. Na pewno, tak to przyjmij🌹 Ale Ona chce urodzić, zwróciłaś uwagę - a może urodzić kilka tysięcy "dzieci"😄 A niektóre KOBIETY mają (deklaratywny) problem nawet z jednym. Kochający M chce mieć z K dzidziusia (lub parę), uważaj na takich łobuzów.😊🙃można stracić figurę... chociaż niekoniecznie.
-
@Sylwester_Lasota, @Berenika97 W sumie to macie rację. Po prostu wiele przeżyłem na Babiej Górze, osobiście i z grupami , z którymi tam wchodziłem. Wierszem nie oddałem serca, ale to moje odczucie. Dziękuję za Wasze słowa.
-
"Ulotne ego" Para z chmurką się ujrzały, chmura z pary lekko drwiła: – Ale żeś ty kłębek mały – lekceważąco mówiła. Para syknęła, zrażona: – Nie wywyższaj się tak z góry! Nie bądź pychą oślepiona, bo cię wchłoną większe chmury. I poczęła puchnąć – rosnąć, by dorównać wielkiej chmurze. Rozdymując się, lecz rzednąc, coraz wyżej, coraz dłużej. Gabaryty swe napręża, myślą już sięgała nieba. Jej wysiłek – ją zwycięża, bo i miarę znać swą trzeba. Zasapała, zasyczała, sił w zapędzie nie starczyło. W jednej chwili się rozwiała – jakby nigdy jej nie było. Chmura nawet nie spojrzała, płynąc szlakiem swych niebiosów. Przez dzień takich par mijała, w aspiracjach – od pokosu. Morał płynie sam do ucha: Nie urośniesz samą miną. Kto w swe ego nazbyt dmucha, ten się dławi własną kpiną. Leszek Piotr Laskowski
-
Piękne, spokojne obrazy i piękny poetycko wiersz, który ma wyjątkowy klimat i czyta się go z przyjemnością...pozdrawiam słonecznie*)
-
Zdumiewający przypadek
piąteprzezdziesiąte odpowiedział(a) na piąteprzezdziesiąte utwór w Warsztat dla prozy
Dziękuję, bardzo mi miło. Pozdrawiam🌸 -
@Konrad Koper Dziękuję🌺
-
@andrew wyjście wspólne, do parku super sprawa, ale najwidoczniej to on musi najpierw ochłonąć, a potem się zobaczy...pozdrawiam z uśmiechem*)
-
KOBIETA - LECZ NIE TA
LessLove odpowiedział(a) na LessLove utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@.KOBIETA. Można 😊 ale tylko w "Rodzinie", bo trzeba sobie wszystko wybaczyć🤗, wiedząc o trwałej przyjaźni💖("rodzinnej"). OKI🫠 -
Pomysł + chwila szukania w necie i voilà! Dziękuję i pozdrawiam! 🌺 @Berenika97 Pięknie😄 Dziękuję i pozdrawiam! 🌺 @Poet Ka Dziękuję i pozdrawiam! 🌺
-
margareta powiew przenika powietrze rześki chłód osiada na ciele niby srebrzysty szron lniane spodnium muska skórę przypomina o lekkości wypielęgnowane piękne dłonie trzymają różę drobnymi nozdrzami smakuje subtelny zapach purpurowego kwiatu po przedramieniu jakby róża płakała a nie toczyła się po ręce samotna kropla krwi na tle ogromu wszechświata margareta leniwie smakuje anyżową nalewkę przybraną delikatnie listkiem mięty w oddali z tarasu widzi las fontainebleau swą nieprzebytą gęstością przywodzący na myśl dzieła francuskich realistów obok niej stoją sztalugi ukojenie w naturalnej palecie przestronnego tarasu i ogrodu zimowego w ten rześki dzień lipcowy
-
@karenka ... codzienność w domu źle się czuje często nas nie rozumie a my my z uporem maniaka siedzimy na kanapie chcemy wygody ona uczuć nie buduje wyjście chociażby do parku wiele obiecuje nie chce się więc szczęście biduje na myśli że będzie jak wczoraj się czerwieni nie są jeszcze zgubieni ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
- Dzisiaj
-
Świetny, refleksyjny wiersz z twórczym polotem napisany...pozdrawiam z podobaniem*)
-
żar leje się z nieba ostre promienie niczym języki wściekłych psów liżą Annę po karku w rozchełstanej koszuli jakby zachęcała głaszcz ino pomału zniszczonymi dłońmi zagarnia naręcz wrotyczu żółte kulki drażnią napęczniałe piersi odurzona zapachem dziurawca i mięty przystaje powoli przeżuwa listeczki bylicy rozgniatając językiem delikatną strukturę gorąc może w cieniu starej ulęgałki znajdzie ukojenie
-
zmęczona życiem młodość ..
andrew odpowiedział(a) na andrew utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@karenka 🌻 -
"Bóg umarł" Friedrich Nietzsche Tłum na tym placu nie był niczym szczególnym. W końcu ludzie zbierali się tutaj od setek lat. By dzień święty święcić. By w południe odpowiedzieć na boże wezwanie. Anioł pański zwiastował im zawsze i błogosławił wszelką łaską i pomyślnością. Uciszał ich ból, osuszał łzy. Budził pokłady miłości i miłosierdzia. Namawiał do przekazywania znaku pokoju między zwaśnionymi ludami. Modlił się z nimi a ich prośby ulatywały do uszu samego Stwórcy. Dziś jednak plac był pokornie zastygły w drętwocie dojmującego bólu i żalu. Twarze ludzi zdawały się umartwionymi maskami, rozświetlonymi słabym światłem świec. Prawie każdy miał je w dłoniach. Niektórzy razem z różańcem czy krzyżem. Byli też tacy, głównie zakonnicy i zakonnice, którzy głucho czytali ustępy biblijne, pieśni i hymny. Licząc na cud, który nie nadchodził. Czułem się we wnętrzu tłumu tak jakbym kroczył ciemną doliną dusz potępionych. Każdy bał się tutaj zła i grzechu. Apatyczny lęk wyzierał z zapłakanych oczu. Dając przykład temu, że wiara jest oznaką słabych. Rok kończył się za trzy dni. Zegar śmierci, przestawi kolejną cyfrę w kalendarzu doczesnym. Z czasem wszyscy tu obecni odejdą. Wszystkie ślady i wspomnienia staną się jedynie zapomnianą rysą na linii niebytu. Ledwie kilka dni temu świętowali tu narodziny Boga. Ich nadzieję na zbawienie. Życie wieczne w bliżej nieokreślonej przestrzeni. Wierzą, że mogą pokonać śmierć. Odrzucić ciała lecz nie dusze. Ale są na to zbyt słabi. Zbyt ograniczeni by porzucić żądzę swych prymitywnych chuci. Teraz modlą się by przetrwał, by odrodził się jak niegdyś, By pokonał znów śmierć. By nie umarł na wieki. Lecz co uczyniliście dla niego gdy był w potrzebie? Wydaliście go za srebrniki. Osądziliście go, uwalniając w to miejsce mordercę. Zaparliście się go nie po trzykroć a często na stałe. Umęczyliście go biczami swoich występków. Przybyliście do krzyża i patrzyliście na mękę. Wybaczył Wam choć powinien przekląć. A teraz patrzycie z trwogą maluczkich czy światło w apartamencie nadal się świeci. Bo wiecie, że gdy zgaśnie, Wy zgaśniecie wraz z nim. I zgasło wreszcie. Lecz koniec świata nie nastał nagle. Nie było błyskawic, burz, trzęsień ziemi czy erupcji wulkanów. Był tylko płacz i zgrzytanie zębów. I śmiech legionów piekła. Smok mógł odrodzić się na nowo. Baranek poległ pod butem swego ludu. Na balkon wyszli delegaci i kardynałowie. By ogłosić sąd ostateczny. Zdanie nadające sens nowemu. Dziejom współczesnym. Triumfu małego człowieka w starciu z absolutem. Kamerling objął wzrokiem zatrwożony tłum i jakby wbrew swemu sercu i ustom wyrzekł. Bóg umarł! Zaprawdę umarł! Pieczęć została złamana. Czas na apokalipsę jego ludu. Wiele dni później ten sam tłum na placu patrzył już nie w okno a komin. Czarny dym sączący się gęsto zwiastował to co nowe. Wybór. Człowieka. Antychrysta.
-
Skrzydlaty
karenka odpowiedział(a) na Sylwester_Lasota utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Świetny wiersz z twórczym polotem jak na poetę przystało, może to i mądre rady, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana...pozdrawiam z uśmiechem*) -
@Sylwester_Lasota dziękuję za miłą gościnę i słowo komentarza- czasami przez żołądek do serca łatwiej trafić...pozdrawiam serdecznie*
-
Bardzo ładny, refleksyjny wiersz z nutką melancholii. Motyw pęknięć i pogmatwanych dróg dobrze oddaje to, jak trudno czasem odnaleźć porozumienie mimo dobrych chęci...pozdrawiam serdecznie*
-
Tematy
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne