Władysław Umiński – biografia, wiersze, twórczość

Władysław Umiński (ur. 10 listopada 1865 w Przedeczu pod Kłodawą – zm. 31 grudnia 1954 w Warszawie) był prozaikiem, publicystą i popularyzatorem nauki. Zwano go „polskim Juliuszem Verne’em”. Tworzył powieści przygodowe, opracowania popularyzatorskie i fantastykę naukową. Interesował się m.in. lotnictwem, opracowując rozwiązania techniczne, np. dotyczące sterowców. Przypisuje mu się wprowadzenie do polszczyzny słowa „samolot” jako synonimu aeroplanu i maszyny latającej.

Władysław Umiński – biogram skrócony

Władysław Umiński przyszedł na świat 10 listopada 1865 r. w osadzie Przedecz, leżącej pod Kłodawą. Był synem malarza Juliana Umińskiego, zmarłego w 1874 r., i nauczycielki Tekli z rodziny Bogdańskich. W 1871 r. Umińscy przeprowadzili się do Częstochowy, a w 1874 r. zamieszkali w Warszawie. Tam Władysław uczył się najpierw w gimnazjum filologicznym, a potem w szkole realnej (program tego typu placówek skupiał się na przedmiotach praktycznych, naukach ścisłych i językach obcych). W latach szkolnych zarobkował, udzielając korepetycji.

Za swój debiut uważał niewielkie opowiadanie zatytułowane „Z Korsyki”, wydane około 1880 r. w piśmie „Przyjaciel Dzieci”. Redaktorzy tego tytułu określili nowelkę jako przekład, najprawdopodobniej dlatego, że uznali, iż utwór ten jest zbyt dobry jak na nastolatka.

Już w latach szkolnych Władysław Umiński zaczął pasjonować się możliwościami związanymi z rozwojem techniki. Szczególnie interesowała go wynalazczość. Samodzielnie konstruował modele maszyn latających. Próbował także prowadzić eksperymenty w warszawskim Muzeum Przemysłu i Rolnictwa.

Służbę wojskową w armii rosyjskiej odbył w baterii saperów gwardii w stolicy imperium. Niebawem rozpoczął studia przyrodnicze i geograficzne na Wydziale Przyrodniczym Uniwersytetu w Petersburgu. Jako student zajmował się m.in. organizowaniem bibliotek oświatowych dla Polaków żyjących w tym mieście.

Powróciwszy do Warszawy, Władysław Umiński utrzymywał się z rozmaitych prac. Był m.in. przedstawicielem handlowym przedsiębiorstwa wykonującego studnie artezyjskie, a także katalogował książki w bibliotece Politechniki Warszawskiej. Równolegle angażował się w działalność oświatową i popularyzatorską, wygłaszając odczyty z zakresu nauk technicznych i przyrodniczych, m.in. w Muzeum Przemysłu i Rolnictwa. Publikował też wiele broszur. W tym samym czasie poślubił Annę Natalię Bejn. Mieli jedną córkę, która zmarła w 1945 r.

W 1888 r. w „Kurierze Warszawskim” (nr 28/1888) ukazał się debiutancki szkic Umińskiego, zatytułowany „Graniata”, opowiadający o chorej krowie należącej do ubogiej córki kowala. Wkrótce zaczęły być publikowane cieszące się dużą popularnością wśród czytelników, zwłaszcza młodzieży, powieści krajoznawcze, fantastycznonaukowe i podróżnicze. Niebawem doszły do tego niezmiernie liczne prace publicystyczne i popularyzatorskie. W 1895 r. pisarz założył i zarejestrował pierwsze w naszym kraju koło lotnicze.

Władysław Umiński przez wiele lat był stałym współpracownikiem rozmaitych czasopism i gazet. W latach 1882–1923 publikował w „Kurierze Warszawskim”, w latach 1888–1900 w piśmie „Wędrowiec”, a w latach 1891–1912 w „Wieczorach Rodzinnych”. Prowadził tam stały dział popularyzatorski zatytułowany „Pogadanki z dziedziny chemii”. Oprócz tego w latach 1893–1905 publikował we wspomnianym już piśmie „Przyjaciel Dzieci”, a w latach 1894–1910 w „Prawdzie”, gdzie prowadził cykl „Z ruchu naukowego”. W „Tygodniku Mód i Powieści”, z którym współpracował w latach 1895–1914, publikował rozmaite artykuły i pogadanki oraz cykl „Z nauki czystej i stosowanej”. Na łamach „Kuriera Codziennego” teksty Umińskiego ukazywały się w latach 1897–1904; towarzyszył im stały dział „Z pracowni uczonego”. W latach 1898–1901 współpracował z „Gazetą Warszawską”, która drukowała także cykl aktualności popularyzujących wiedzę zatytułowany „Kronika naukowa”. W 1904 r. autor „Flibustierów” był redaktorem i wydawcą pisma „Czytelnia dla Wszystkich”. W latach 1903–1905 publikował w nim rozmaite artykuły, a także dwa cykle publicystyczne: „Spod obcego nieba” oraz „Przegląd polityczny”. W 1905 r. został członkiem kolegium redakcyjnego „Gazety Wileńskiej”, a następnie „Dziennika Kijowskiego”. W latach 1906–1915 teksty Umińskiego były drukowane również w „Nowej Gazecie”.

Dodać trzeba, że przed wybuchem I wojny światowej pisarz angażował się w działalność funkcjonujących w konspiracji kół zajmujących się oświatą, głównie wśród środowisk ludowych zaboru rosyjskiego, mających znacznie utrudniony dostęp do szkolnictwa. W latach 1909–1912 wydawał i redagował wspomniany już tygodnik dla młodzieży „Wieczory Rodzinne”, a w latach 1912–1914 „Miesiąc Ilustrowany”. Jeszcze przed wybuchem I wojny światowej udało się Umińskiemu odbyć podróże do Ameryki Południowej i Północnej.

W 1918 r., w czasie odbudowy niepodległej Polski, pracował w Wydziale Emigracyjnym, natomiast od 1921 r. był referentem prasowym w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Z czasem podjął pracę w Urzędzie Filmowym. W kolejnych latach zajmował się też działalnością oświatową. W latach 1924–1929 wyjeżdżał do Włoch, Francji i Turcji, a także do Wielkiej Brytanii i Brazylii. W 1933 r. Władysław Umiński podjął się redakcji pisma „Lot”. Stale ukazywały się jego utwory dla młodzieży oraz przeróbki wcześniej wydanych książek. W II Rzeczypospolitej należał także do Związku Zawodowego Literatów Polskich (ZZLP), przekształconego w 1949 r. w Związek Literatów Polskich (ZLP).

Lata okupacji niemieckiej autor spędził w Milanówku pod Warszawą. Po zakończeniu działań wojennych nadal zajmował się pracą pisarską, choć druk książek był skutecznie blokowany przez komunistyczną cenzurę. W 1952 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 1954 r. znów zamieszkał w stolicy, w przydzielonym przez władze dwupokojowym mieszkaniu. Zmarł w Warszawie 31 grudnia 1954 r. Spoczywa na cmentarzu Powązkowskim.

Władysław Umiński był twórcą bardzo płodnym. Napisał około 30 przygodowych, podróżniczych i fantastycznonaukowych powieści, przeznaczonych głównie dla młodzieży. Z tego właśnie względu zwano go „polskim Juliuszem Verne’em”, czasami także „Sienkiewiczem dla młodzieży”. Jego twórczość cieszyła się wielką popularnością na przełomie XIX i XX w. oraz w okresie międzywojennym. Z biegiem lat jej popularność malała, zwłaszcza gdy czytelnicy zaczęli sięgać po fantastykę pisarzy nowego pokolenia, w tym Stanisława Lema.

Pierwszą, wznawianą przez wiele lat powieść, czyli „Zwycięzców oceanu”, Umiński wydał w 1891 r. W 1894 r. do księgarń trafiły „Balonem do bieguna” oraz „Podróż bez pieniędzy”. W 1895 r. ukazała się powieść „W nieznane światy”, wydana ponownie w 1913 r. pod tytułem „Na drugą planetę”. Kilka lat później, w 1901 r., ukazały się łącznie dwa utwory: „Tajemnicza bandera” oraz „Flibustierowie. Powieść na tle dziejów Indii Zachodnich” [czyli Karaibów – RM] (kolejne wydania w 1922 i 1933 r.). Tematem powieści były przygody dwóch Polaków walczących w partyzantce podczas trwającego w latach 1895–1898 powstania antyhiszpańskiego na Kubie. W 1911 r. ukazała się książka „Samolotem naokoło świata”, a rok później „Krwawy chleb. Przygody młodego tułacza polskiego w Europie i Ameryce” (wydana już po 1945 r. jako „Znojny chleb. Przygody robotnika polskiego w Ameryce”). Jak zaznacza Krystyna Kuliczkowska, Władysław Umiński tworzył także edukacyjne powieści krajoznawcze, propagujące zarazem wzbogacającą wiedzę turystykę i postawy patriotyczne: „Od Warszawy do Ojcowa” z 1897 r. oraz wydaną w 1901 r. „Podróż naokoło Warszawy”. Oprócz tego w 1904 r. ukazały się powieści „Na szczytach” oraz „Z odmętów morskich”, a także opowiadanie „Szczęście”. W 1908 r. redakcja „Przyjaciela Dzieci” wydała „W czarnej otchłani. Kartkę z życia górników”.

Władysław Umiński opracowywał także znane i popularne przed laty przeróbki bądź wolne przekłady cudzych utworów, np. „Młodego jeńca indyjskiego” niemieckiego pisarza i handlowca Friedricha Joachima Pajekena z 1894 r. oraz „Wśród lodów i nocy” polarnika, oceanografa i laureata Pokojowej Nagrody Nobla Fridtjofa Nansena z 1900 r.

Władysław Umiński: „drogowskazu szukałem w przyszłości”

Wczesne lata

Władysław Umiński przyszedł na świat 10 listopada 1865 r. w niewielkiej osadzie Przedecz pod Kłodawą na Pojezierzu Kujawskim. Jego rodzina należała do ubogiej inteligencji. Ojciec, Julian Umiński, był malarzem. Matka, Tekla de domo Bogdańska, pracowała jako nauczycielka. Po śmierci męża w 1874 r. własnymi siłami musiała utrzymać czworo dzieci. W 1871 r. Umińscy zamieszkali w Częstochowie, a w 1874 r. przeprowadzili się do stolicy Królestwa Polskiego. Chłopiec z początku uczył się w gimnazjum filologicznym, potem zaczął uczęszczać do szkoły realnej, czyli placówki kładącej nacisk na przedmioty praktyczne, matematykę i nauki ścisłe. Zarabiał wówczas, udzielając korepetycji.

Przyszły autor „Zwycięzców oceanu” debiutował jeszcze jako uczeń gimnazjum, publikując w piśmie „Przyjaciel Dzieci” niewielką nowelę „Z Korsyki”. Jak sam opowiadał, otrzymał za nią honorarium wedle stawek za przekład, gdyż redakcja „Przyjaciela…” była pewna, że utwór był zbyt dobry jak na nastolatka. W czasach szkolnych Umiński zajmował się także redagowaniem tajnych pisemek uczniowskich, angażując się przy tym w działalność samokształceniową w ramach kółek oświatowych.

Służbę wojskową w armii rosyjskiej odbył w baterii saperów gwardii w Petersburgu. Do rezerwy został przeniesiony w stopniu chorążego wojsk inżynieryjnych. Wkrótce zaczął studiować na Wydziale Przyrodniczym Uniwersytetu w Petersburgu. Organizował równocześnie biblioteki oświatowe dla Polaków żyjących w stolicy Rosji. Po ukończeniu studiów powrócił do Warszawy. By się utrzymać, imał się rozmaitych zajęć nieodpowiadających zbytnio ani jego zainteresowaniom, ani wykształceniu. Pracował np. jako przedstawiciel firmy kopiącej studnie artezyjskie i katalogował książki w bibliotece Politechniki Warszawskiej. Ożenił się z Anną Natalią Bejn. Mieli jedną córkę, która zmarła w 1945 r., jeszcze za życia rodziców.

Swe plany badawcze i konstrukcyjne autor „Balonem do bieguna” próbował urzeczywistniać w laboratoriach warszawskiego Muzeum Przemysłu i Rolnictwa. Spotkał tam np. Marię Skłodowską. Z doświadczeń musiał niestety zrezygnować ze względu na koszty (K. Kuliczkowska, „W szklanej kuli. Szkice o literaturze dla dzieci i młodzieży”, Nasza Księgarnia, Warszawa 1970, s. 47).

Wkrótce okazało się, że fascynacja naukami przyrodniczymi i techniką znalazła ujście głównie w publicystyce o charakterze popularnonaukowym, wykładach i prelekcjach. W 1888 r. publikacje 23-letniego Umińskiego zaczęły ukazywać się w „Kurierze Warszawskim” oraz w piśmie „Wędrowiec”. Były to zarówno utwory literackie, jak i artykuły o charakterze popularyzatorskim. O ile wiadomo, jako pierwszy został wydrukowany szkic „Graniata”, opowiadający o chorej krowie – posagu córki biednego kowala („Kurier Warszawski” 28/1888, s. 1–2, https://crispa.uw.edu.pl/object/files/114578/display/Default (dostęp: 12.07.2026 r.); zob. A.J. Cieślikowa, „Władysław Umiński (1865–1954). Popularyzator przyrody i techniki”, „Zeszyty Prasoznawcze”, 2018, tom 61, nr 2 (234), s. 318).

W 1890 r. „Wędrowiec” rozpoczął drukowanie w odcinkach przeznaczonej dla młodzieży powieści „Zwycięzcy oceanu” (numery 23–52/1890). Jako samodzielna książka powieść „Zwycięzcy…” została wydana już w 1891 r. O popularności tej powieści Umińskiego najlepiej świadczy to, iż do 1947 r. doczekała się ośmiu wydań. Jest to liczba robiąca wrażenie, jeśli wziąć pod uwagę realia polskiego rynku książki końca XIX i pierwszej połowy XX wieku, nawet w przypadku literatury popularnej i stosunkowo taniej.

W odcinkach ukazywała się także powieść fantastyczno-przygodowa „Balonem do bieguna” („Wieczory Rodzinne”, nr 1–30/1892). Jako samodzielną książkę wydano ją w oficynie Gebethnera i Wolffa w 1894 r. Wówczas Władysław Umiński był już znanym autorem powieści młodzieżowych (A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 318).

Można w tym miejscu zaznaczyć, że dające się zaobserwować w latach 70. i 80. XIX wieku znaczne nasycenie polskiego rynku książki przekładami powieści egzotyczno-podróżniczych budziło zaniepokojenie krytyków i pedagogów, zwłaszcza że tłumaczenia nieraz były marne. Wystąpienie młodego polskiego autora przyjęto z satysfakcją. Waldemar Osterloff pisał w 1895 r., że „mając swego Mayne’a Reida, nie będziemy już potrzebowali uciekać się do tłumaczeń” („Przegląd Pedagogiczny”, nr 24/1895, s. 398).

Literat-edukator

Jak już wspomnieliśmy, Władysław Umiński bardzo angażował się w pisarstwo o charakterze popularyzatorskim. Tego typu twórczość jest – jak można sądzić, spoglądając na bibliografię – znacznie obfitsza niż dorobek beletrystyczny pisarza, zwłaszcza gdy bierze się pod uwagę kryterium ilościowe.

Autor stworzył i opublikował około 40 broszur popularnonaukowych oraz ogromną liczbę, sięgającą setek, notatek prasowych, artykułów i beletryzowanych pogadanek przeznaczonych dla dzieci i mających popularyzować naukę. Ukazywały się one przez lata na łamach rozmaitych pism i gazet, jak choćby „Kuriera Warszawskiego” (lata 1888–1923) i „Wędrowca” (1888–1900), także jako stałe rubryki (np. stały felieton „Z pracowni uczonego” w „Kurierze Codziennym”, lata 1897–1904, oraz cykl „Kronika naukowa” w „Gazecie Warszawskiej”). Artykuły i powieści w odcinkach drukowały także na przykład wychodzący w Pelplinie „Pielgrzym” oraz pisma „Przyjaciel Dzieci” i „Prawda”. Działalność popularyzatorska była legalnym, dopuszczanym przez cenzurę uzupełnieniem działalności w konspiracyjnych organizacjach oświatowych w Królestwie Polskim. Wiemy, że przed 1914 r. pisarz w ramach tego rodzaju tajnej działalności edukacyjnej utrzymywał m.in. kontakty z publicystą i działaczem ruchu ludowego Mieczysławem Brzezińskim, biologiem i popularyzatorem wiadomości o przyrodzie Bohdanem Dyakowskim, a także Ignacym Matuszewskim (K. Kuliczkowska, „W szklanej kuli”, op. cit., s. 49).

Warto zaznaczyć, że broszury popularyzatorskie, w tym te wychodzące spod pióra Umińskiego, były wydawnictwami niedrogimi, „dla każdego”, drukowanymi w seriach o rozmaitej tematyce. Nakłady były znaczne, a język przystępny dla większości odbiorców, np. pracującej młodzieży, rzemieślników czy robotników fabrycznych. Bywało, że drukowano teksty wykładów albo odczytów. Zrozumienie treści książki ułatwiały bogate ilustracje, budzące jednocześnie zainteresowanie klientów księgarń. Z doskonałych grafik słynęło także pismo „Wędrowiec”. Teksty bez ilustracji częściej pojawiały się w gazetach, nadal ubogich pod względem szaty graficznej. W XX w. publikacje Umińskiego zaczęto także ilustrować reprodukcjami fotografii. Odpowiadało to w zasadzie standardom wydawnictw encyklopedycznych, jak choćby ukazującej się w okresie międzywojennym „Encyklopedii Gutenberga”. Przykładem tego rodzaju ilustracji dydaktycznych były rysunki anten, kondensatorów czy słuchawek wykorzystywanych w telekomunikacji, zwłaszcza w telegrafii i radiotelegrafii, na początku XX w., około 1912 r., a zatem w czasach Titanica, wyposażonego już w instalację radiową firmy Marconi. Można w tym miejscu dodać, że pisarz był pasjonatem fotografii, stąd część ilustracji mogła być jego autorstwa (A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 323).

Spośród około 40 broszur popularnonaukowych Umińskiego trzynaście opublikowano w Wydawnictwie im. Staszyca, część ukazała się w serii oficyny Michała Arcta „Książki dla wszystkich” oraz w Wydawnictwie imienia Brzezińskiego i Księgarni Gabriela Centnerszwera. Niektóre broszury wznawiano po kilka razy w wieloletnich odstępach. Zawarte w nich informacje mogły zatem – zwłaszcza ze względu na postęp badań – ulegać coraz większej dezaktualizacji, np. gdy chodzi o teksty dotyczące elektryczności czy techniki lotniczej i samochodowej. Tematyka była bardzo zróżnicowana. Autor zajmował się np. telegrafem i telefonem, metalurgią, postępami przemysłu, pojazdami lądowymi, statkami, gwiazdami i meteorytami, życiem rozmaitych zwierząt, a nawet piorunami i błyskawicami.

Aktywność w wielu obszarach

Umiński angażował się także w akcje na rzecz dobrostanu zwierząt i ochrony przyrody. W 1894 r. we wspomnianym już Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie wygłaszał prelekcje o ginących lub wymarłych gatunkach zwierząt. Przedstawiał też szkody powodowane przez polowania na wielką skalę, motywowane chęcią zysku. 26 stycznia 1896 r. wygłosił również odczyt pt. „O wpływie zwierząt na rozwój człowieka cywilizowanego”. Dochód ze sprzedaży biletów (kosztowały one od 10 do 45 kopiejek) przeznaczono na publikacje Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami (A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 321). Umiński zwracał ponadto uwagę na kwestie ekologiczne i higienę, m.in. w związku z rozprzestrzenianiem się chorób zakaźnych, zwłaszcza nieuleczalnej jeszcze gruźlicy (zob. np. tekst „To, czem oddychamy”, ilustrowany całkiem realistycznym przedstawieniem lepidodendronów z lasu karbońskiego, czyli „epoki węglowej”, opublikowany w „Wieczorach Rodzinnych”, nr 8/1912, s. 89–90, https://utility.cyfrowemazowsze.pl/dlibra/publication/28592/edition/25189 (dostęp: 12.07.2026 r.); Umiński, oprócz rozmaitych wiadomości dotyczących składu atmosfery, podawał, że „w tylko jednym centymetrze sześciennym warszawskiego powietrza naliczono paręset tysięcy ziarnek pyłu, pomiędzy niemi dużo zarazków szkodliwych”, dodając – zgodnie z najnowszymi badaniami – iż zarazki te „mogą wywoływać niebezpieczne choroby, np. suchoty, zapalenie płuc, dyfteryt”).

Władysław Umiński był również jednym z pierwszych w Warszawie entuzjastów i organizatorów działalności związanej z lotnictwem. Już w 1889 r. założył „Kółko Awiatyczne”, którego członkami byli m.in. wynalazca, inżynier i pionier kinematografii Kazimierz Prószyński, konstruktor lotniczy i malarz Czesław Tański oraz działacz organizacji lotniczych Władysław Kocent-Zieliński.

Można w tym miejscu dodać, że na literaturę dla dzieci i młodzieży czasów pisarza wpłynął propagowany przez pozytywistów kult nauk ścisłych i rozwoju techniki. Już w latach 70. XIX w. pojawiało się coraz więcej opracowań popularnonaukowych, różnej zresztą jakości. Rozpowszechnianie pogadanek wiązało się ze zwalczaniem przez zwolenników pozytywizmu werbalnego sposobu nauczania, wciąż dominującego w szkołach. Zamiast tego propagowano metodę poglądową, która miała doskonalić umiejętności obserwacyjne ucznia. Powinien on dysponować jak najszerszą wiedzą o świecie i występujących w nim zjawiskach, np. w obszarze chemii, fizyki czy biologii. Powstał nawet osobny przedmiot nauczania, tzw. nauka o rzeczach, popierana m.in. przez Adolfa Dygasińskiego oraz Jana Władysława Dawida. Stąd charakterystyczne tytuły zbiorków dydaktycznych dla dzieci i młodzieży, np. „Dzieje świecy”, „Podróż naukowa po pokoju” bądź „Historia kęsa chleba” (K. Kuliczkowska, „Literatura dla dzieci i młodzieży w latach 1864–1918”, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1975, s. 71). Beletryzacje popularnonaukowe przygotowywały czytelników na nowe gatunki powieści dla młodzieży, rozwijające się w drugiej połowie XIX w., w tym powieści fantastyczno-przyrodnicze i fantastycznonaukowe (ibidem).

Niewątpliwie Umiński starał się uważnie śledzić najnowsze badania i publikacje nie tylko z obszaru wąsko rozumianej chemii czy fizyki. Dla tygodnika „Rolnik i Hodowca” przygotowywał omówienia publikacji zagranicznych dotyczących natury, a także był współredaktorem działu przyrodniczego tego pisma. Zredagował i uwspółcześnił napisaną przez Władysława Anczyca „Księgę sławniejszych odkryć geograficznych, przeznaczoną dla dorastającej młodzieży”, przygotowując ją do publikacji w 1897 r. (A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 318). Był redaktorem i wydawcą pism „Czytelnia dla Wszystkich” (1904), „Wieczory Rodzinne” (1909–1912) oraz „Miesiąc Ilustrowany” (1912–1913). Oprócz tego w latach poprzedzających wybuch I wojny światowej pracował w zespole redakcyjnym założonej przez pochodzącego z rodziny spolonizowanych Niemców bałtyckich prawnika Michała Römera „Gazety Wileńskiej” (1905 r.), a niewiele później w redakcji założonego przez Włodzimierza Grocholskiego „Dziennika Kijowskiego”, ukazującego się w latach 1906–1920.

Na początku I wojny światowej na łamach należącego do Towarzystwa Wydawniczego „Świat” tygodnika „Przyjaciel Młodzieży” Umiński prowadził stałą rubrykę „Wieczory u ojca”. Samo pismo powstało z myślą o czytelnikach w wieku od około 10 do 16 lat, a zatem o starszych dzieciach i młodszych nastolatkach. „Wieczory…” obejmowały pogadanki dotyczące przyrodoznawstwa (A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 319; autorka zaznacza, iż w „Wieczorach…”, w dziale dotyczącym przyrody, teksty publikował Bohdan Dyakowski, profesor biologii, o wynalazkach zaś pisał – oprócz Umińskiego – literat, tłumacz i dziennikarz z kręgu Przybyszewskiego, Stanisław Sierosławski).

Zadziwiająca wszechstronność

Władysław Umiński napisał m.in. jedyną przez dłuższy czas polską książkę dotyczącą oceanografii i biologii mórz, czyli „Ocean i jego tajemnice” z 1899 r. Był także pionierem popularyzacji wiedzy o polarnictwie. W 1899 r. wydano jego broszurę „Nansen pośród ludów północy. Odczyt ludowy”, wznowioną w 1916 r. W 1907 r. pisarz przygotował odczyt przeznaczony „do latarni magicznej” pt. „Świat lodów” (Z. Wójcik, „Władysław Umiński – zapomniany popularyzator przyrody obszarów polarnych”, „Biuletyn Polarny”, nr 17–18, 2014, s. 76–79). Co ciekawe, Zbigniew Wójcik podaje, że Umiński był powściągliwy w odniesieniu do osiągnięć polarników rosyjskich. Nie był tym samym w pełni obiektywny, podkreślając równocześnie dorobek badaczy polskich: Bolesława Dobrowolskiego i Henryka Arctowskiego, uczestników m.in. belgijskiej wyprawy na Antarktydę w 1898 r. (ibidem). Publikacje autora „Flibustierów” możemy znaleźć nawet w bibliografii polskich japoników.

W przeprowadzonym przez Stanisława Telegę w 1949 r. wywiadzie dla tygodnika „Odra” Umiński, odnosząc się do genezy inspiracji marynistycznych, wspominał, że morzem interesował się jeszcze w latach nauki, chętnie uprawiając żeglarstwo i wioślarstwo („Czarodziejski okręt, czyli o twórczości Władysława Umińskiego”, „Odra”, nr 20 (182), 5 VI 1949, s. 2, https://pbc.gda.pl/Content/82438/Nr_020.pdf (dostęp: 5.07.2026 r.)). Jego uwagę przyciągały także opisy podróży do dalekich krajów. Dodawał, że studia przyrodnicze niejako zmuszały go do dokładnego, pogłębionego poznania etnologii i geografii krain oraz ludów opisywanych w książkach. Pisarz zaznaczał także, że kilku oficerów marynarki informowało go, iż za młodu właśnie dzięki jego książkom zaczęli pasjonować się morzem, by ostatecznie zdecydować się na karierę marynarza. Zauważał przy tym trzeźwo, że lektury to tylko jeden z wielu czynników wpływających na decyzje tak istotne jak te dotyczące zawodu.

Wobec cudów techniki

Być może jako pierwszy, a z pewnością jako jeden z pierwszych, Umiński pisał w polskiej prasie o kinematografie Auguste’a i Louisa Lumière’ów. Projektor ten nazwał „cynematografem”, bardzo trafnie przewidując, że „stanie się [on] nie tylko przyjemną rozrywką, nauczycielem, ale i zbieraczem cennych dokumentów życiowych (…) W połączeniu z fonografem [wynalezionym przez Edisona w 1877 r.; dźwięk odtwarzany był z woskowych wałków – RM] nabierze on jeszcze większej wartości, gdyż pozwoli nam równocześnie słyszeć i widzieć ubiegłe rzeczy i wypadki” (W. Umiński, „Z krainy czarów”, „Tygodnik Illustrowany”, nr 1/1896). Artykuł pisarza został opublikowany zaledwie tydzień po pierwszej komercyjnej prezentacji kinematografu braci Lumière w stolicy Francji (M. Hendrykowska, „Historia polskiego filmu dokumentalnego 1896–1944”, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2014, s. 16–17). Dodać w tym miejscu można, że kinematografia – tak jak zapowiadał pisarz – szybko nabierała rozmachu. Świadczy o tym doskonale np. kolorowy, wykonany we wczesnym, jeszcze niedoskonałym systemie Kinemacolor, trwający ponad 2,5 godziny film z 1912 r., dokumentujący wizytę brytyjskiej pary królewskiej w Indiach, „With Our King and Queen Through India” (inny tytuł: „The Durbar at Delhi”).

W 1894 r. pisarz opublikował bogato ilustrowaną książkę popularnonaukową „Żegluga powietrzna. Balony i aerostaty. Lot ptaków. Maszyny latające. Baterya gazowa do celów aeronautyki”. W kolejnych latach tematyka lotnicza pojawiała się w publikacjach Umińskiego szczególnie często, zwłaszcza na łamach „Wędrowca”, np. w obszernym szkicu o eksperymentach Ottona Lilienthala „Czy człowiek może latać w powietrzu jak ptak?” (nr 51/1893), a także w opisie nowej konstrukcji „Nowa maszyna latająca” (nr 17/1894). O samolocie braci Wright pisał np. w pogadance naukowej zamieszczonej w „Przyjacielu Dzieci”, nr 47/1908. Sterowiec Zeppelina i jego wykorzystanie w rozpoznaniu lotniczym opisał w tekście „Olbrzymy napowietrzne” („Nasz Dom. Tygodnik mód i powieści”, nr 48/1913, s. 2–5). I tym razem trafnie przewidywał, że „(…) wielkie balony, kosztowne i ciężkie w manewrowaniu, powoli ustąpią zupełnie miejsca samolotom (…) Do nich (…) należy przyszłość, one zakrólują w państwie atmosfer”. Artykuły popularyzatorskie dotyczące rozwoju lotnictwa ukazywały się ponadto w kalendarzach, np. w „Polskim Kalendarzu Mariańskim” oraz „Kalendarzu Ilustrowanym Kuriera Litewskiego” (A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 322; autorka dodaje, że Umiński, aby uatrakcyjnić teksty, wprowadzał także barwne, nieco sensacyjne opisy).

„Żegluga powietrzna” została w zasadzie dobrze przyjęta w środowisku specjalistów i inżynierów. Za wadę uznano jednak przedstawianie przez autora własnych pomysłów na rozwiązania techniczne dotyczące napędu statków powietrznych, zwłaszcza skomplikowanej i kosztownej gazowej baterii dla sterowców, jako najbardziej właściwych, a nawet jedynych możliwych do zrealizowania (A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 324; autorka zauważa, że Umiński niejako przekroczył granicę między konwencją popularyzacji rozwoju techniki a prezentowaniem wizji przyszłości bliskiej fantastyce naukowej).

Twórca próbował również swych sił jako konstruktor. 9 października 1891 r. zgłosił rosyjskiemu Ministerstwu Wojny, że przygotował projekt „poraziciela”. Było to urządzenie mające razić prądem elektrycznym o wysokim napięciu żołnierzy nieprzyjacielskich atakujących np. umocnienia polowe. Główny Zarząd Inżynierii wezwał pisarza do przesłania szczegółowych rysunków, jednak nie wiadomo, czy zostały one dostarczone (S. Januszewski, „Władysław Umiński”, [w:] tenże, „Polscy pionierzy lotnictwa 1647–1918”, Wrocław 2017, s. 531, cyt. za: A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 322). Na przełomie XIX i XX w. wraz z mechanikiem Julianem Łukawskim Umiński skonstruował tłokowy silnik spalinowy mający służyć do napędu samolotów. Nie udało się jednak osiągnąć założonych parametrów i z dalszych prac zrezygnowano (S. Januszewski, op. cit., s. 532).

Zwróćmy w tym miejscu uwagę na jeszcze jedną kwestię. Władysławowi Umińskiemu często przypisuje się albo wymyślenie słowa „samolot”, albo zastosowanie go po raz pierwszy. Było ono polskim odpowiednikiem słowa „aeroplan”. Pisarz uważał, że słowo to jest jego autorskim pomysłem i że za jego sprawą przyjęło się zarówno w języku polskim, jak i rosyjskim (H. Godziewicz, „Idziemy z wizytą do polskiego Verne’a”, „Ilustracja Polska”, t. 48/1935, s. 13–14, https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/320888/edition/266461/content (dostęp: 11.07.2026 r.)). Zapewne po raz pierwszy Umiński użył interesującego nas słowa w opowiadaniu „Z Warszawy do Konstantynopola”, opublikowanym w 1896 r. w zbiorze „Przędziwo”. Rzeczownik odnosił się wówczas do szybowca (A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 322). Słowo funkcjonowało jednak w polszczyźnie wcześniej. Samuel Bogumił Linde w swym „Słowniku” określał tak znanego z mitologii Feniksa. W XIX stuleciu słowo oznaczało także latający dywan. „Kobierczyk-samolot” pojawia się jako atrybut bohaterów bajek wraz z czapką-niewidką i np. kijami-samobijami (A.J. Cieślikowa, ibidem). Można zatem powiedzieć, że Umiński znalazł nowe zastosowanie dla znanego już słowa.

Po odzyskaniu niepodległości

W czasach II Rzeczypospolitej Władysław Umiński początkowo mieszkał w Bydgoszczy na Czyżówku. Miał tam willę z ogrodem, w którym posadzone były m.in. szlachetne grusze i jabłonie (H. Godziewicz, „Idziemy…”, op. cit., s. 13–14). Potem przeprowadził się do mieszkania przy ul. Poznańskiej w Warszawie. Zostało ono zniszczone wskutek bombardowań na początku kampanii wrześniowej. W 1918 r. pracował w rządowym Wydziale Emigracyjnym. W 1921 r. był zatrudniony w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych jako referent prasowy. Potem otrzymał posadę w Urzędzie Filmowym. W latach 1924–1929 podróżował po Włoszech, Francji, Anglii, Brazylii i Turcji.

Również po odzyskaniu niepodległości Władysław Umiński dążył do upowszechniania wiadomości o postępach różnych dziedzin nauki i techniki na obszarze Polski. W czasach II Rzeczypospolitej zaznaczano także, że promował idee bliskie skautingowi, jeszcze zanim zaczęły powstawać organizacje skautowskie czy harcerskie wzorowane na Boy Scouts Association Roberta Baden-Powella, np. drużyny założone we Lwowie przez Andrzeja Małkowskiego w 1911 r. W wydawanej i redagowanej przez Andrzeja Niemojewskiego wolnomyślicielskiej i antyklerykalnej „Myśli Niepodległej” można było przeczytać, iż pisarz „nie zabiegał o względy pedagogiki [czy raczej jej moralizującej, dydaktyzującej wersji – RM], przedstawiając nieletnich podróżników, wyruszających na wędrówki bez pozwolenia rodziców, kończąc wywodem, że rodzice zwykle wybaczają tego rodzaju wykroczenia przedsiębiorczym i energicznym [synom, może też i córkom? – RM]. Ileż łez przyczynił taką metodą wychowawczą różnym mamusiom [jak można mniemać – zwłaszcza tym nadopiekuńczym – RM], o tem historia milczy, ale właśnie tem sposobem wykształcił niejednego krajoznawcę w najtrudniejszych czasach” („Myśl Niepodległa”, 1921, nr 585, s. 839–842, cyt. za: A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 320).

Opierając się na notatkach z wyprawy harcerza i podróżnika Jerzego Jelińskiego po krajach Europy, Afryki, Azji i Ameryki Północnej, Umiński opracował wydaną w 1929 r. kronikę „Pod flagą polską. Samochodem naokoło świata”. Oprócz tego w 1933 r. przez krótki czas redagował przeznaczony dla młodzieży dodatek do pisma „Lot polski”, które poruszało tematy z zakresu obronności kraju, obrony przeciwlotniczej i modelarstwa lotniczego (A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 318). Stale publikował utwory dla młodych czytelników, równocześnie przerabiając pozycje wydane we wcześniejszych latach.

Należał do Związku Zawodowego Literatów Polskich (ZZLP, od 1949 r. Związek Literatów Polskich, ZLP). Podjął również współpracę z Ligą Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. Była to masowa organizacja paramilitarna promująca lotnictwo sportowe, wojskowe (m.in. poprzez wsparcie finansowe zakupów dla armii) i komunikacyjne. Angażowała się także w rozbudowę lotnisk oraz szkolenie mechaników samolotowych i pilotów. Nakładem Ligi wydano trzy broszury pisarza: „O lataniu dla przyjemności, czyli o sporcie lotniczym” oraz „Samolot na usługach człowieka” (obie z 1930 r.), a także „Rozrywki z dziedziny lotnictwa” z 1931 r.

W nowej rzeczywistości

W okresie okupacji niemieckiej i po zakończeniu działań wojennych w Polsce Władysław Umiński żył i pracował w Milanówku. W 1954 r., krótko przed śmiercią, otrzymał od władz dwupokojowe mieszkanie na Mokotowie, a zatem, jak na ówczesne warunki, zwłaszcza w zrujnowanej Warszawie, dość komfortowe (A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 319).

Po 1945 r. powieści Umińskiego były z początku wznawiane przez powracające do względnie swobodnej działalności wydawnictwa prywatne. Kilka broszur popularnonaukowych wydało Towarzystwo Uniwersytetów Robotniczych (K. Kuliczkowska, „W szklanej kuli”, op. cit., s. 48). Z czasem, w miarę umacniania się dominacji PPR (od 1948 r. PZPR), a wraz z nią cenzury, literatura taka jak „Flibustierowie” stała się niewygodna. Co gorsza, kolidowała z wzorcami importowanymi z ZSRR. Mimo nieprzystawania dorobku do nowych kanonów literackich i pedagogicznych Umiński nie był jednak prześladowany.

Inną kwestią jest marginalizacja, o której pisze Kamila Budrowska. Autorka ta nie bez racji zalicza Władysława Umińskiego do outsiderów literatury czasów stalinizacji polskiej kultury. Marginalizacja miała jednak charakter stopniowy, była dobrze przemyślana i nasilała się po 1949 r. Zbiegła się także w pewnej mierze ze zmianami gustów czytelników, zwłaszcza nowych pokoleń młodzieży. Tym samym nawet po przemianach 1956 r. zapomnienie postaci pisarza i jego dorobku utrzymywało się, choć od 1954 r. Nasza Księgarnia zaczęła wznawiać niemal wszystkie jego utwory przygodowe (K. Budrowska, „Autsajderzy literatury: Kornel Makuszyński i Władysław Umiński”, „Wschodni Rocznik Humanistyczny”, t. XII, 2015, s. 301–312, passim). Zachowana w archiwum oficyny Gebethnera i Wolffa korespondencja pisarza z Janem Gebethnerem z lat 1951–1953 pozwala dostrzec postępującą utratę wiary w odmianę losu, a wraz z tym słabnięcie sił twórczych i fizycznych Umińskiego, mającego już ponad 85 lat i spychanego na boczny tor. Dodatkowym ciosem była śmierć żony, która, jak pisał w jednym z listów, „okropnie się męczyła, a ja z nią” (ibidem, s. 306–307; żona zmarła w 1951 r.). Twórca musiał przy tym prosić swego wydawcę w postscriptum listu z 8 stycznia 1951 r. „o cokolwiek gotówki, gdyż [jest] bez środków” (ibidem, s. 307).

U kresu drogi

Pod koniec życia Władysław Umiński znajdował się zatem w trudnej sytuacji materialnej, tym bardziej że wydawnictwo Gebethner i Wolff ze względu na nowe podatki i odebranie koncesji wydawniczej nie było w stanie zrealizować zawartej jeszcze w marcu 1945 r. umowy na druk 21 jego powieści (K. Budrowska, op. cit., s. 307). Łączyło się z tym dojmujące poczucie zniechęcenia, mające związek z polityką władz, które mogły np. przyznać mu emeryturę czy zapomogę. Co gorsza, część książek nie była już dopuszczana do zbiorów bibliotek publicznych. Nie było zatem mowy o zakupie już wydanego nakładu, a w konsekwencji brakowało również honorariów. Całkiem inna była sytuacja pisarzy traktowanych przez reżim względnie dobrze, np. Aleksandra Wata, zarabiającego znaczne sumy na przekładach.

Cenzura zgłaszała także zastrzeżenia, gdy chodziło o druk nowych pozycji. Powstałą jeszcze w okresie okupacji niemieckiej powieść fantastycznonaukową „Zaziemskie światy. Pierwszy lot międzyplanetarny” miała wydać w 1948 r. oficyna Gebethner i Wolff. Mimo wstępnej zgody cenzura zakazała publikacji, m.in. ze względu na przedstawienie techniki USA jako najbardziej zaawansowanej na świecie. W zasadzie odpowiadało to prawdzie, jednakże należało już wzmacniać i szerzyć wśród polskich czytelników mit osiągnięć technicznych ZSRR, a przynajmniej nie prezentować alternatyw. Cenzura była ponadto wyczulona na twórczość dla młodzieży, czyli mającą wpływ na wychowanie oraz wzorce przyjmowane i internalizowane przez nowe pokolenie. Nie mogło ono – niezależnie od realiów – sądzić, że w krajach kapitalistycznych panują „niezwykle dogodne warunki rozwoju nauki i techniki (…)”. Jak zaznaczał cenzor, „w obecnym okresie marszu do socjalizmu ma [to] szczególną wymowę”. Ostatecznie „Zaziemskie światy” mogły ukazać się dopiero w 1956 r., choć wydanie antydatowano na 1948 r. (K. Budrowska, op. cit., s. 308–309). Cenzura zarzucała także, że wizja szczęśliwego życia mieszkańców Wenery może podsunąć młodemu czytelnikowi myśl, iż „rozwiązanie trapiących ludzkość zagadnień może nastąpić nie na drodze walki o sprawiedliwość społeczną [rzecz jasna pod wodzą ZSRR – RM], lecz przez jakieś mistyczne ulepszenie dusz” (cyt. za: ibidem, s. 308–309).

Wspomnieliśmy już, że Władysław Umiński, choć nie cieszył się przywilejami, nie był jednak prześladowany przez władze czasów Bieruta. Niekiedy był nawet przypominany jako jeden z nestorów polskiej literatury. W 1952 r., z okazji jubileuszu siedemdziesięciolecia twórczości, pisarza odznaczono Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, a zatem odznaczeniem wysokim i prestiżowym. W tym samym czasie „Przekrój” wydrukował fragment powieści „Balonem do bieguna”, opatrując go komentarzem, który można było odczytać – zwłaszcza w kontekście innych tekstów czy karykatur drukowanych wówczas w „Przekroju” – jako pochwałę ZSRR i Stalina: „Wiele z nich [tj. powieści science-fiction Umińskiego – RM] przestało być fantastycznymi, gdyż nowoczesna technika i nauka ziściły, a nawet przewyższyły przewidywania autora” („Przekrój”, nr 28/1952, s. 5). Młodzi sięgali już jednak po fantastykę nowego typu, np. „Astronautów” i „Obłok Magellana” Lema (K. Budrowska, op. cit., s. 309).

Trzeba w tym miejscu wskazać, że w 1952 r. na łamach tygodnika „Przekrój” ukazała się jedna z ostatnich wypowiedzi pisarza („Przekrój”, nr 42/1952 (393), s. 8; https://przekroj.pl/archiwum/numery/393/5 (dostęp: 11.07.2026 r.)). Opublikowano ją w związku z agitacją towarzyszącą wyborom do Sejmu PRL, zwłaszcza zachętami do głosowania na kandydatów Frontu Narodowego. Znakiem czasów było to, że wypowiedzi Umińskiego, nauczycielki szkolnej i profesora sąsiadowały z obszernym tekstem o najnowszej książce Stalina (nie zapomniano o dużej, starannie wyretuszowanej fotografii przedstawiającej go przy pracy za biurkiem).

W krótkim wywiadzie pisarz wypowiadał się dosyć oględnie, choć bez „języka ezopowego”. Swoistym unikiem, zwłaszcza gdy chodzi o pytania polityczne, było stwierdzenie, że ze względu na wiek prowadzi „odosobnione życie”. Deklarował także, iż starał się „nie zasklepiać w zagadnieniach i sprawach dnia dzisiejszego (…)”. Pamiętajmy, że jako świadek okupacji niemieckiej i niemieckich metod walki z polską kulturą mógł z pełnym przekonaniem uważać nowe porządki za mniejsze, i to znacznie mniejsze, zło. Narodowi nie groziło biologiczne wyniszczenie, otwarto uczelnie, licea i technika, można było się – mimo dość ciężkich warunków życiowych i uciążliwej, momentami ogłupiającej ideologizacji – kształcić. Można było także pisać, choć pod bacznym okiem cenzury. Istniało zatem jakieś pole manewru.

Umiński zaznaczał także – nie bez sporej dozy racji – że istniało wsparcie państwa dla ludzi kultury i młodzieży, przynajmniej tej lojalnej. Pozytywnie odnosił się do likwidacji bezrobocia – największej spośród klęsk społecznych II RP –, zniesienia „przepaści między pracownikami umysłowymi i fizycznymi”, a także ułatwienia awansu społecznego ludziom co prawda pozbawionym formalnego wykształcenia, ale pracowitym, zdolnym i mającym ambicję dokształcania się (i tu – tego Umiński nie mógł powiedzieć – najwięcej do powiedzenia miała partia i UB). Odnosząc się do przyszłości dzieci urodzonych i wychowanych w Polsce powojennej, deklarował, że powinny one wyrosnąć na ludzi dzielnych i twórczych, pełnowartościowych moralnie, a przy tym pozbawionych strachu przed zmiennością i kaprysami jutra, ludzi wolnych „od kompleksu niższości wobec «możnych»” (można się tu dopatrzyć zamaskowanej aluzji do oportunizmu i serwilizmu np. części ludzi kultury z Tuwimem na czele). W wywiadzie nie znajdziemy ani rytualnych potępień „reakcji”, ani wezwań do budowania socjalizmu, tym bardziej do czerpania z dorobku pisarzy radzieckich, de facto socrealistów podporządkowanych ideologii. Świadczy to dobrze o postawie i roztropności ówczesnego nestora polskiej fantastyki.

Władysław Umiński zmarł 31 grudnia 1954 r. w Warszawie. Spoczywa na Powązkach.

Kilka słów o dorobku pisarskim Władysława Umińskiego

Autor „Zwycięzców oceanu” jest pisarzem dobrze znanym badaczom i odnotowywanym w encyklopediach oraz syntezach dziejów literatury polskiej XIX i XX wieku. Władysława Umińskiego często wymienia się „jednym tchem” obok Jerzego Żuławskiego i Antoniego Langego, uznając ich za trójcę odpowiedzialną za przeszczepienie na polski grunt fantastyki naukowej (A. Kania, „W domenie publicznej życie zaczyna się po 70. Edycja 2025. Władysław Umiński”, „BuwLOG”, 24.04.2025, https://buwlog.uw.edu.pl/w-domenie-publicznej-zycie-zaczyna-sie-po-70-edycja-2025-wladyslaw-uminski/, ab initio). Ze względu na chętnie czytane robinsonady, np. „Na falach Atlantyku” z 1893 r. czy „W głębinach oceanu” z 1920 r., Umińskiego śmiało można było nazwać „polskim Danielem Defoe’em”, pamiętając jednak, że perypetie bohaterów były dla pisarza głównie pretekstem do pokazania rozmaitych „survivalowych” pomysłów konstruktorskich, np. czółna z wielorybiej skóry albo urządzenia do destylacji wody morskiej, aby nadawała się do picia (ibidem). Dzięki temu, że żył długo i niemal do końca był aktywny twórczo, Umiński pozostawił po sobie ponad 30 powieści oraz zbiorów opowiadań. Przygotowywał także tłumaczenia, spolszczenia, przeróbki, parafrazy i swobodne przekłady utworów zagranicznych (A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 320).

Warto przypomnieć, że w okresie, gdy zaczęły ukazywać się powieści Umińskiego, polski rynek beletrystyki był od około 20 lat nasycany tłumaczeniami Verne’a. Tym samym „Zwycięzcy oceanu” z 1891 r. czy np. „Przygody łodzi podwodnej” z 1925 r. okazały się rodzimą, oryginalną alternatywą dla przygód kapitana Nemo i dzieci kapitana Granta. Do egzotycznych powieści Juliusza Verne’a, odwołujących się do wydarzeń z niedawnej przeszłości, podobne były np. „Flibustierowie” czy „Krwawy chleb”. Na dorobku Verne’a bazowały także robinsonady, np. „Wędrowna wyspa” z 1895 r. albo „Czarodziejski okręt” z 1916 r. (K. Kuliczkowska, „Literatura…”, op. cit., s. 64, z zaznaczeniem, że powieści science-fiction i powieści egzotyczno-przygodowe Umińskiego w istocie zaliczają się do tzw. „szkoły vernowskiej”, chociaż można dopatrzyć się w nich także reminiscencji twórczości Mayne’a Reida i Roberta Louisa Stevensona).

Stanisław Lem wymieniał Umińskiego wśród ulubionych twórców z czasów swojej młodości. Mimo to twórczość Umińskiego należy obecnie do lamusa literatury. Trzeba jednak pamiętać, że autor „Balonem do bieguna” stworzył obszerną, zróżnicowaną i wartą uwagi nie tylko ze względów czysto historycznych spuściznę literacką. Można zaliczyć ją do kilku nurtów: fantastyki naukowej, literatury przygodowej, krajoznawczej i podróżniczej (A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 317). Uwagę zwraca pełne pasji umiłowanie detalu, czy wręcz pietyzm, z jakim Umiński opisuje technologię, np. hydroplan albo metatelefon. Pisarz nie miał na tym polu równych sobie, przynajmniej nie w Polsce, choć zawsze posługiwał się liczbami oraz zalgebraizowanym obrazowaniem, pełnym konkretnych danych odwołujących się do zasad techniki, praw fizyki itp. (A. Kania, op. cit., in medio; Umińskiemu nieraz zarzucano, że maszyny z jego książek nie są aż tak innowacyjne ani tak oderwane od aktualnej wiedzy i technologii, by można było mówić o science-fiction).

Nauka połączona z rozrywką

Przeważająca część dorobku literackiego Władysława Umińskiego miała na celu atrakcyjne dla młodego czytelnika przekazywanie wiedzy historycznej, technicznej i geograficznej. Wcześnie dostrzegł to Teodor Jeske-Choiński, pisząc, że Umiński jest „przyrodnikiem gruntownie wykształconym, obdarzonym lotną fantazją i barwnym piórem (…). Popularyzuje (…) nauki przyrodnicze, geografię, etnografię, a czyni to zawsze z niepospolitą maestryą. (…) [O]bmyśla zajmującą bajkę [czyli atrakcyjną dla młodzieży i dzieci fabułę – RM] i nie przeładowuje jej nigdy (…) zdawkową erudycyą” (T. Jeske-Choiński, „Listy literackie z Warszawy”, „Gazeta Lwowska”, nr 3, 5 stycznia 1904, s. 1; https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/31984 (dostęp: 11.07.2026 r.)).

Solidny podkład naukowy, entuzjastyczna postawa wobec postępów wiedzy ludzkiej i techniki oraz specyficzny kult nauk przyrodniczych wskazują na mocne związki Umińskiego z pozytywizmem, choć w jego prozie nie brakuje elementów nowych, wychodzących poza problematykę interesującą autorów pozytywistycznych piszących dla młodzieży (K. Kuliczkowska, „Literatura…”, op. cit., s. 62). Za najbliższe „zamówieniu pedagogicznemu” w duchu pozytywizmu uznać można nie tyle fantastykę naukową, ile powieści krajoznawcze: „Od Warszawy do Ojcowa”, „Przygody w podróży po kraju” (wyd. II, 1897), a także „Podróż naokoło Warszawy” (1901), „Synów puszczy” z 1912 r. i „Po kraju” z 1913 r. Celem było tu utrzymywanie i kształtowanie postaw patriotycznych przez krzewienie umiłowania ojczyzny, bogactwa jej zabytków i piękna natury, a zatem w sposób tolerowany przez ówczesną cenzurę rosyjską (K. Kuliczkowska, „Literatura…”, op. cit., s. 62; autorka dodaje, iż zalety powieści krajoznawczych zgodnie podkreślali współcześni Umińskiemu krytycy; np. Wiktor Gomulicki – choć dopatrywał się w książkach Umińskiego o tematyce egzotycznej niewolniczego naśladowania zagranicznych wzorów – uznał „Od Warszawy do Ojcowa” za dowód możliwości pisarza, który „gdy chce, potrafi obejść się bez podpórek i chodzić o własnej sile” („Kraj”, nr 50/1896)).

W powieściach takich jak „Podróż naokoło Warszawy” Umiński potrafił z pewnością wyjść poza dydaktyczny i moralizatorski wzorzec „wycieczki kierowanej”, ukazując wędrówkę po kraju jako przygodę. Łączy się z tym brak protekcjonalnego czy paternalistycznego podejścia do młodych czytelników (K. Kuliczkowska, „Literatura…”, op. cit., s. 63). Dzieci i młodzież pisarz traktował jak kolegów, podkreślając także pomysłowość, inicjatywę i rozmaitość zainteresowań swoich bohaterów, np. fotografią. Książki powstawały jeszcze przed pojawieniem się skautingu, jednak propagowały – jak już sygnalizowaliśmy w części biograficznej – bliskie twórcy, a przy tym innowacyjne metody wychowawcze. Stąd nacisk na wyrabianie sprawności fizycznej, samodzielności, spostrzegawczości, umiejętności obserwowania i podpatrywania życia zwierząt. Wszystko to miało się stać istotne w tzw. zaprawie skautowej (K. Kuliczkowska, loc. cit.).

Zaznaczmy w tym miejscu, że do schematu konstrukcyjnego powieści „Od Warszawy do Ojcowa” nawiązał Jarosław Iwaszkiewicz w dedykowanej Umińskiemu „Wycieczce do Sandomierza” z 1954 r.

Twórcze przepracowanie obcych wzorów

Charakterystyczne dla Umińskiego jest budowanie fabuły przygodowej na fundamencie wiadomości naukowych z zakresu geografii, etnografii, biologii, fizyki, techniki itd. Wiadomości te nie są jednak gromadzone na podstawie autopsji, lecz pochodzą z lektury książek i pism. W takim typie „powieści naukowej” fabuła jest czynnikiem ułatwiającym edukację i przyswajanie nowych wiadomości zawartych w utworze (K. Kuliczkowska, „Literatura…”, op. cit., s. 66). Umiński jako pierwszy zaszczepił „powieść naukową” (fr. roman scientifique, za której pioniera uznaje się Verne’a) na polskim gruncie. Tak samo jak Verne łączył kult wiedzy naukowej oraz wiarę w postęp techniki z krytycznym stosunkiem do tej części społeczeństwa, która nie docenia osiągnięć technicznych i naukowych (ibidem).

Nie powinno zatem zaskakiwać, że Umińskiego zaczęto nazywać „polskim Juliuszem Verne’em” szybko, jeszcze w początkowym okresie jego aktywności literackiej. Porównanie do francuskiego pisarza, twórcy fantastyki naukowej, utrwaliło się, jednak sugerowało – przynajmniej w jakiejś mierze – brak oryginalności, powielanie i „transplantowanie” sprawdzonych wzorców obcych. Damian W. Makuch uznaje nawet, iż bez wspomnianego przydomka, nadanego po raz pierwszy przez nieznanego recenzenta w „Niwie”, nr 2/1895, Umiński w zasadzie nie pojawia się w pracach naukowych (D.W. Makuch, „Spotkanie z obcym. Zmyślenie ograniczone w powieści «W nieznane światy» Władysława Umińskiego”, „Wiek XIX. Rocznik Towarzystwa Literackiego im. Adama Mickiewicza”, 2013, s. 205). A.J. Cieślikowa (op. cit., s. 317) dodaje, że ze względu na liczne wątki przygodowe pisarza zwano także – choć rzadziej – „Sienkiewiczem dla młodzieży”. Przykładowo w tygodniku „Świat” pisano o beletrystyce przygodowej Umińskiego: „zdobywają mu [powieści – RM] wśród szerokich kół czytelników nazwę «Sienkiewicza młodzieży»” (powstały z okazji 25-lecia pracy pisarskiej tekst „Jubileusz Władysława Umińskiego”, „Świat”, nr 51/1921, 17 grudnia 1921, s. 11; https://dlibra.kul.pl/dlibra/publication/65585/edition/56925/content (dostęp: 11.07.2026 r.); w tymże artykule podano również informację, że w związku z wyczerpaniem nakładów i utrudnionym dostępem do książek Umińskiego, na co wpłynęła choćby wojna, przygotowano edycję jubileuszową: „świeżo opuściły prasę drukarską pierwsze cztery tomy tego wydawnictwa (…) Dalsze tomy również ukażą się niebawem na rynku księgarskim”).

Zaakcentowaniu rodzimych, polskich cech w powieściach pozostających pod wpływem Juliusza Verne’a służyło wprowadzenie dzielnego Polaka na obczyźnie jako bohatera pozytywnego, np. inżyniera Elskiego ze „Zwycięzców oceanu” albo wynalazcy lotniczego Gromskiego z „Balonem do bieguna”. W kolejnych powieściach motyw Polaka na obczyźnie nabrał pogłębionej wymowy, stając się nawet czynnikiem determinującym całościową koncepcję poszczególnych utworów, np. chłopi-emigranci szukający łatwiejszego zarobku w „Wędrownej wyspie” oraz opowiadaniu „W kraju ludożerców” (K. Kuliczkowska, „Literatura…”, op. cit., s. 67–68; autorka dodaje, że morał zbliża oba utwory do powieści Adolfa Dygasińskiego „Na złamanie karku”, pokazując, iż dostatek można zapewnić sobie tylko ciężką pracą; por. także motywy emigracji za Atlantyk w „Moim pierwszym jaguarze” oraz w mającym charakter patetycznej epopei tułaczej utworze „W puszczach Kanady”). Idee walki o niepodległość uosabiają bohaterowie „Flibustierów”, nie bez przyczyny zaciągający się do powstańczej partyzantki walczącej z Hiszpanami – wrogami niepodległości Kuby. Udział w wojnie przeciw hiszpańskiemu imperium kolonialnemu to kontynuacja polskich tradycji wolnościowych, walki „za wolność naszą i waszą” (K. Kuliczkowska, „Literatura…”, op. cit., s. 68–69). Akcenty społeczne, w tym życiowa degradacja bohatera – tułającego się młodego robotnika – są łatwo dostrzegalne w „Krwawym chlebie”.

Odnosząc się do powieści przygodowych i fantastyki Umińskiego, trzeba wskazać, że poszczególne postaci – zgodnie z konwencją powieści awanturniczej – nie były zbytnio zindywidualizowane. Opierały się na podobnych schematach. Bardzo wyraziście ukazano jednak walory charakteru, np. odwagę, bezkompromisowość, ofiarność oraz solidaryzowanie się ze słabszymi i pokrzywdzonymi (K. Kuliczkowska, „Literatura…”, op. cit., s. 69; autorka zaznacza, że zawikłana, czasem pełna nieprawdopodobieństw fabuła wraz z prostymi sylwetkami postaci, jaskrawy kontrast między dobrym a złym postępowaniem oraz częste łączenie szczęścia z zasługą moralną zbliżają powieści awanturnicze Umińskiego do konstrukcji baśniowej).

Science-fiction w cuglach

W kolejnych wydaniach swojej prozy Władysław Umiński dokonywał sui generis „aktualizacji” czy też – jak sam to określał – „kuracji odmładzających”. Polegały one na modernizowaniu i tak umiarkowanych fantazji technicznych, utrzymanych w granicach prawdopodobieństwa ich realizacji w bliskiej przyszłości (D.W. Makuch, „Spotkanie z Obcym…”, op. cit., s. 208). Mimo „odmładzania” powieści nie udało się jednak uniknąć pewnych anachronizmów, np. w powieści „Od Warszawy do Ojcowa”, wznowionej po 30 latach z jedynie niewielkimi zmianami (K. Kuliczkowska, „W szklanej kuli”, op. cit., s. 48). O ile wydawnictwo Gebethnera i Wolffa tolerowało „aktualizacje”, sprzeciwiła się im Nasza Księgarnia, wydając „Samolotem naokoło świata” w wersji z 1911 r. i z posłowiem pozwalającym traktować ją jako dokument swoich czasów (ibidem).

Na science-fiction pisarza można spoglądać jak na przedłużenie albo „inne wcielenie” działalności popularyzatorskiej, kreślącej wizje przyszłości, a nie jedynie jak na fantazje mające zaciekawić czytelnika i zrobić na nim wrażenie, a w konsekwencji skłonić go do nabywania kolejnych książek (A.J. Cieślikowa, op. cit., s. 325). W cytowanym już przez nas wywiadzie dla tygodnika „Odra” z 1949 r. Władysław Umiński deklarował, że „zawsze sięga[ł] do źródeł z pierwszej ręki, dzięki czemu (…) pierwiastek fantastyczny nie wykracza poza dozwoloną granicę fikcji (…) [Starał] się trzymać na wodzy fantazję, ażeby uniknąć opisów (…) [na wzór] autorów, którzy nie zawsze liczyli się z faktami naukowymi. (…)”. Przykładem może być wybór potężnego teleskopu jako środka komunikacji z Marsem, a zatem urządzenia możliwego do skonstruowania nawet na przełomie XIX i XX w., tym bardziej w kolejnych dekadach, oraz technologii przesyłania w kosmos sygnałów świetlnych z Ziemi za pomocą „drugiego słońca” („W nieznane światy” z 1894 r., inny tytuł: „Na drugą planetę”). W kosmos polecą dopiero bohaterowie „Zaziemskich światów” z 1948 r., ostatniej ukończonej powieści Umińskiego, napisanej już w czasach pierwszych rakiet sięgających orbity, lecz wydanej dopiero w okresie „odwilży”, w 1956 r. (A. Kania, op. cit., in medio).

Fantastyka Umińskiego jest zatem „ostrożna”, w znacznej mierze realistyczna i dobrze osadzona w teraźniejszości. Odwołuje się do dorobku nauki, do tego, co już można sprawdzić, zbadać i wydedukować. Pisarz stara się nie wprowadzać czytelnika w błąd ani nie uczyć go jałowego fantazjowania. W związku z tym o podróży samolotem dookoła świata pisze dopiero, gdy Louis Blériot zdołał 25 lipca 1909 r. przelecieć nad kanałem La Manche (K. Kuliczkowska, „Literatura…”, op. cit., s. 66–67). Celem nadrzędnym pozostawała konsekwentnie popularyzacja osiągnięć nauki. Z biegiem czasu, zwłaszcza po 1918 r., Umiński stał się jednak poniekąd „śmielszy”, sięgając np. w kolejnych wydaniach powieści „W nieznane światy” z 1895 r. po oderwany od realiów techniki i nauk ścisłych „koncert anielski” z Marsa, pozwalający na zadzierzgnięcie „pierwszych nici porozumienia między planetami” (K. Kuliczkowska, „Literatura…”, op. cit., s. 67). Dostrzec tu można wpływ Orsona Wellsa. O świadomym nawiązaniu do tego pisarza świadczy tytuł projektowanej przez Umińskiego u kresu życia powieści „Świat za lat tysiąc” (K. Kuliczkowska, „W szklanej kuli”, op. cit., s. 55).

Część krytyków zaznacza, że w późnych powieściach autora „Flibustierów” daje się dostrzec silne rozczarowanie technologią, np. w związku z jej negatywnym wpływem na naturę i życie ludzkie. Znaczenie mogły mieć także doświadczenia wojenne, zwłaszcza wykorzystanie technologii, w tym lotnictwa, które fascynowało pisarza, do zabijania na wielką skalę. Nie bez przyczyny wiązka światła skierowana na Marsa niszczy okoliczną przyrodę, natomiast na Wenus żyje rasa starożytnych mieszkańców ziemskiej Atlantydy, którzy zdecydowali się na migrację czy ewakuację z Ziemi. Dzięki temu mogą żyć zgodnie z naturą, pielęgnując przy tym rozwój duchowy (m.in. z tego względu powieść została odrzucona przez komunistyczną cenzurę). Zwróćmy uwagę, że już w powieści „Na szczytach” z 1900 r., powstałej z myślą o dorosłych czytelnikach, pisarz opowiada o wynalazcy, który, popadłszy w manię, umiera samotnie. Zdaje się to zapowiadać kryzys wiary w rozwój techniki i jej wyłącznie dobroczynny potencjał (A. Kania, op. cit., in fine).

Poza fantazją i powieścią

Wspomniane w części biograficznej broszury zawierające prelekcje i wykłady przez dość długi czas zachowywały aktualność, zwłaszcza dzięki żywej narracji i nowoczesnemu ujęciu poszczególnych tematów. Szczególnie pomocne było tu wykształcenie autora, pozwalające mu na krytyczne podejście np. do wiadomości przesyłanych przez zagraniczne agencje prasowe. Teksty popularnonaukowe były przydatne i służyły młodzieży jeszcze po 1918 r. Przykładowo „Co człowiek zawdzięcza zwierzętom?” z 1907 r. zalecano jeszcze w 1929 r. jako literaturę uzupełniającą dla gimnazjalistów, a zatem uczniów odbierających dość wszechstronne i gruntowne wykształcenie (zob. I. Borecka, „Z dziejów popularyzacji wiedzy przyrodniczej w Polsce: pierwsze książki popularnonaukowe dla dzieci i młodzieży”, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki”, nr 3–4, s. 741).

Co prawda Władysław Umiński starał się pisać komunikatywnie i żywo, jednak współcześni uważali, że nie był najlepszym publicystą ani nawet popularyzatorem, przynajmniej pod względem stylu i warsztatu pisarskiego. Recenzenci zarzucali mu, że choć dbał o ścisłość terminologiczną, co, jak można sądzić, przychodziło mu dość łatwo ze względu na wykształcenie, to jednak „przy okazji” popełniał błędy geograficzne i historyczne. W poszczególnych pracach dopatrywano się także niedbalstwa, chaotycznej kompozycji, a nawet braku przystępności (K. Kuliczkowska, „W szklanej kuli”, op. cit., s. 49; autorka dodaje, że na działalności pisarskiej i publicystycznej Umińskiego kładła się cieniem „seryjna produkcja” tekstów).

Spojrzenie na cudze dzieło oraz utwory dla dorosłych

Chociaż nie był krytykiem literackim, Umiński napisał jeden artykuł dotyczący W pustyni i w puszczy. Ocenił tę powieść wysoko. Z pewną rezerwą autor „Zwycięzców oceanu” odniósł się jednak do sylwetki psychologicznej Stasia. Zdaje się, że nie dostrzegł tu szczególnego waloru powieści Sienkiewicza, czyli kreacji bohatera, który oddziałuje na wyobraźnię czytelników przez połączenie cech przeciętnego, „normalnego” chłopca z niemal nadludzkim wymiarem jego czynów. Żaden z bohaterów autora „Flibustierów” nie stał się tak mocno obecny w świadomości młodzieży. Zapomniano nawet o ich imionach (K. Kuliczkowska, „W szklanej kuli”, op. cit., s. 57). Dodajmy, iż „W pustyni i w puszczy” ukazało się w 1911 r., a zatem w czasie, gdy inwencja twórcza Umińskiego była – jak można sądzić – osłabiona. Pojawienie się powieści o wiele pełniej realizującej gatunek, którego głównym przedstawicielem był autor, mogło wpłynąć – i to mocno – na utrwalenie się opinii o nim jako twórcy drugorzędnym (ibidem).

Na zakończenie przypomnijmy, iż Władysław Umiński był także twórcą kilku powieści dotyczących I wojny światowej oraz powieści współczesnych, np. „Wygnańców” z 1906 r. Książki te można uznać za nieudane i wtórne. Dają się w nich także dostrzec tendencje moralizatorskie, których pisarz potrafił umiejętnie unikać w utworach dla młodych czytelników (K. Kuliczkowska, „W szklanej kuli”, op. cit., s. 57–58).

dr Rafał Marek, 17.07.2026

Literatura:

Hasło „Władysław Umiński” [w:] Ewa Korzeniewska (red.), Słownik współczesnych pisarzy polskich, t. III, PWN, Warszawa 1964, s. 396-403.
Irena Borecka, Z dziejów popularyzacji wiedzy przyrodniczej w Polsce: pierwsze książki popularno-naukowe dla dzieci i młodzieży, Kwartalnik Historii Nauki i Techniki, nr 32/3-4, 1987, s. 735-744, https://bazhum.muzhp.pl/media/texts/kwartalnik-historii-nauki-i-techniki/1987-tom-32-numer-3-4/kwartalnik_historii_nauki_i_techniki-r1987-t32-n3_4-s735-744.pdf (dostęp: 11.07.2026 r.).
Kamila Budrowska, Autsajderzy literatury: Kornel Makuszyński i Władysław Umiński, Wschodni Rocznik Humanistyczny vol. XII 2015, s. 301-312; http://wrh.edu.pl/wp-content/uploads/2017/07/299_PDFsam_WRH-t.-XII-2015.pdf (dostęp: 11.07.2026 r.).
Agnieszka J. Cieślikowa, Władysław Umiński (1865-1954). Popularyzator przyrody i techniki, Zeszyty Prasoznawcze, 2018, tom 61, nr 2 (234), s. 316-326.
Agnieszka Kania, W domenie publicznej życie zaczyna się po 70. Edycja 2025. Władysław Umiński, BuwLOG, 24.04.2025, https://buwlog.uw.edu.pl/w-domenie-publicznej-zycie-zaczyna-sie-po-70-edycja-2025-wladyslaw-uminski/ (dostęp: 11.07.2026 r.).
Maria Kotowska-Kachel, s.v. Władysław Umiński [w:] Polscy pisarze i badacze literatury XX i XXI wieku, (publ.: 2003, aktualizacja: 2007, 2021), https://pisarzeibadacze.ibl.edu.pl/haslo/4283/uminski-wladyslaw (dostęp: 25.06.2026 r.).
Krystyna Kuliczkowska, W szklanej kuli. Szkice o literaturze dla dzieci i młodzieży, Nasza Księgarnia, Warszawa 1970.
Taż, Literatura dla dzieci i młodzieży w latach 1864-1918, Wyd. Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1975.
Damian Włodzimierz Makuch, Spotkanie z Obcym. Zmyślenie ograniczone w powieści „W nieznane światy” Władysława Umińskiego, Wiek XIX. Rocznik Towarzystwa Literackiego im. Adama Mickiewicza, rok VI (XLVIII) 2013, s. 205-226; https://rcin.org.pl/ibl/dlibra/publication/81371/edition/69598/content (dostęp: 11.07.2026).
Zbigniew Wójcik, Władysław Umiński – zapomniany popularyzator przyrody obszarów polarnych, Biuletyn Polarny nr 17-18, 2014, s. 76-79; https://biuletynpolarny.pan.pl/BiPo_0017/0017_22.pdf (dostęp: 11.07.2026 r.).

Epoka literacka: Modernizm (Młoda Polska)