Barcajuolo

Autorem wiersza jest Maria Konopnicka

Kolczyk w uchu, tęga mina,
Łódka "Maria" lub "Cecchina",
Jaskółeczka tyła, tycia...
Aby sposób mieć do życia!

- Jak ją dawno ma, to ptaszę?
- A ot, tam bambino nasze,
Z śniadym ciałkiem, z złotym okiem,
Będzie od niej młodsze rokiem.

Rok bo cały musiał zbierać,
Tak i owak głód przymierać,
Żeby gość ten mały przecie
Mógł pojawić się na świecie...

Dał Bóg syna, da na syna!
Łódka drobna jak łupina,
Jaskółeczka tyła, tycia...
Aby sposób mieć do życia!

Jak się żenił? - Ot, z kochania!
Z plusku wiosła, z fali grania,
Z żarów słońca, z szumów morza...
Co i mówić?... Wola Boża!

Dziś ma kogo straszyć w burzę,
Ma z kim siąść na starym murze,
Chybać w łodzi, wśród pian śniegu,
Coś własnego ma na brzegu.

- Czy wybierał? - Ot, dziewczyna,
Każda Maria lub Cecchina,
Jak ta łódka, tyła, tycia...
Aby sposób mieć do życia!

Czarnych oczu dość na molo,
Chusty piorą, ryby solą,
Każda słońcem podsmalona...
Co wybierać?... Aby żona!

- Czy zarabia? - Jak Bóg zdarzy!
Żona to tym gospodarzy,
Skąpa... grosza nie uroni...
Lecz jest dość na maccaroni.

W poklasztornym izba gmachu,
Winogrady zamiast dachu,
Zamiast okna - jasność słońca,
A próg - biały od miesiąca.

Jedna, druga szklanka wina,
Łódka drobna jak łupina,
Jaskółeczka tyła, tycia...
Aby sposób mieć do życia!

- Gdzie już pływał?... San Gennaro!...
W jedną stronę do Vivaro,
W drugą stronę do Vervece,
Het, precz, jak ten lazur ciecze...

Morze zna jak duszę własną!
Ale że mu trochę ciasno,
Bo gdzie tylko wzrok zamierzy,
Tam o niebo się uderzy.

Dookoła przestrzeń sina,
Łódka "Maria" lub "Cecchina",
Jaskółeczka tyła, tycia...
Aby sposób mieć do życia!

- Co też widział? - Długo by to
Czerpać morze w srebrne sito...
Długo byłoby powiadać...
Gdzie? Już trudno i poskładać!

A wszak z ojcem stali wartą
U Grań Scoglio i u Quarto
W nawałnicę tę wiośnianą,
Gdy odpływał "l`Capitano"

Dzieckiem był, lecz dobrze pomni!
Ludzie byli to ogromni,
Widni oczom przez lat tyle,
W piorunowym złotym pyle.

A tę rękę jak pamięta!
Ku Sycylii wyciągnięta,
Pod tą zmokłą burką starą
Tak świeciła jakby faro,

Więc puścili ludzie wiosła,
Bo łódź sama się z nim niosła,
Sama ziemia wtedy grzmiała,
Morze samo biło w działa!

Taka była już godzina!
Dziś co? - Łódka jak łupina,
Jaskółeczka tyla, tycia...
Aby sposób mieć do życia!

- Co już widział?... Świecie! Świecie!
Widział nocą srebrne siecie,
Co miesięczną się pogodą
Same ciągną popod wodą...

Widział, jak się tam u Foce
Wichrem w żaglach bies szamocze,
Jak rogami wiry kręci,
Gdy Jan święty morze święci...

Utopione widział głowy,
Jak je zjada żwir surowy,
Jak nad nimi huczy morze...
- Tfu! Źle gadać o tej porze!

Brzeg daleko, wiosło - trzcina,
Łódka mała jak łupina,
Jaskółeczka tyła, tycia...
Aby sposób mieć do życia!

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM