Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Czarek Płatak

Przeszli

Rekomendowane odpowiedzi

  • Autor
  • Godzinę temu, Marek.zak1 napisał:

    Czarku,

     

    Wierz mi, moi bezdomni, czy podobni  w Międzylesiu, jak dostaną kasę, kupują wódkę, czasami piwo, a jak jedzenie, to są mniej zadowoleni, ale zjedzą. Są mocno zarośnięci. 

    Niestety pewnie dotyczy to większości. Nie stawiam sobie jednak pytań na co przeznaczy podarowane pieniądze ten, czy inny potrzebujący.

    @Sylwester_Lasota, @Gaźnik, @Wątpiciel, @Liryk

    Dziękuję panowie za wizytę. Pozdrawiam! 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Mam, niestety, podobne doświadczenia jak Marek. Za dużo byłoby pisać, wspomnę tylko, że zdarzył mi się taki "bezdomny" (podobno dopiero co wyszedłszy z więzienia), który zaproponował, że wbije mi kosę pod żebro, gdy chciałem poczęstować go kanapką, którą miałem przygotowaną dla siebie. Oczywiście prosił o pieniądze... bo cały dzień nic nie jadł (rano wyszedł). Oczywiście, że każdy przypadek jest inny i nie można uogólniać, ale bywa i tak. Najgorsze jest to, że ci najbardziej potrzebujący bardzo często nigdy nie wyciągają ręki po jałmużnę.

    Ale nie o tym chciałem pisać zanim przeczytałem komentarze. Chciałem przywołać scenę, której zdarzyło mi się być świadkiem w Łodzi (a była to nie ta sama Łódź), na ulicy Piotrkowskiej (i to też nie była taka Piotrkowska, jak teraz), jakieś ćwierć wieku temu (nie do wiary, jak ten czas leci). Wydaje mi się, że już o tym pisałem na forum, ale Twój wiersz przywołał wspomnienie.

     

    Na chodniku siedziała, a właściwie klęczała młoda dziewczyna. Przed sobą miała ustawione kartonowe pudełko i kawałek kartonu z napisem informującym dlaczego żebrze i na co zbiera pieniądze. Obok płynął i wirował ludzki potok. Wszyscy dokądś spieszyli. Jedni omijali dziewczynę z daleka, inni spostrzegając ją w ostatniej chwili, omal na nią nie wpadali, jednak nikt się przy niej nawet nie zatrzymał... z wyjątkiem jakiejś starej, lekko przygarbionej kobiety w szarej chustce na głowie, w wypłowiałym płaszczu przepasanym fartuchem, który również dawno już stracił swój koloryt. Babcia przez dłuższą chwilę ze skupieniem studiowała napis na kartonie, po czym z mozołem zaczęła wydobywać spod fartucha jakieś zawiniątko. Gdy je już wydobyła, wysupłała z niego coś co mogło być sakiewką lub mocno przyniszczonym portfelem. Wyjęła z niego kilka banknotów i włożyła do pudełka... a tłum obok wciąż płynął i płynął skądś dokądś i dokądś skądś omijając je z daleka, lub omal na nie nie wpadając. Babcia spakowała swoje zawiniątko, znów mozolnie upychając je w jakieś kieszeni płaszcza pod fartuchem, po czym powoli ruszyła w dalszą drogę, powoli niknąc w kolorowym tłumie nieprzerwanie płynącym skądś dokądś i dokądś skądś.

    Pozdrawiam

    Edytowane przez Sylwester_Lasota

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 42 minuty temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Mam, niestety, podobne doświadczenia jak Marek. Za dużo byłoby pisać, wspomnę tylko, że zdarzył mi się taki "bezdomny" (podobno dopiero co wyszedłszy z więzienia), który zaproponował, że wbije mi kosę pod żebro, gdy chciałem poczęstować go kanapką, którą miałem przygotowaną dla siebie. Oczywiście prosił o pieniądze... bo cały dzień nic nie jadł (rano wyszedł). Oczywiście, że każdy przypadek jest inny i nie można uogólniać, ale bywa i tak. Najgorsze jest to, że ci najbardziej potrzebujący bardzo często nigdy nie wyciągają ręki po jałmużnę.

    Ale nie o tym chciałem pisać zanim przeczytałem komentarze. Chciałem przywołać scenę, której zdarzyło mi się być świadkiem w Łodzi (a była to nie ta sama Łódź), na ulicy Piotrkowskiej (i to też nie była taka Piotrkowska, jak teraz), jakieś ćwierć wieku temu (nie do wiary, jak ten czas leci). Wydaje mi się, że już o tym pisałem na forum, ale Twój wiersz przywołał wspomnienie.

     

    Na chodniku siedziała, a właściwie klęczała młoda dziewczyna. Przed sobą miała ustawione kartonowe pudełko i kawałek kartonu z napisem informującym dlaczego żebrze i na co zbiera pieniądze. Obok płynął i wirował ludzki potok. Wszyscy dokądś spieszyli. Jedni omijali dziewczynę z daleka, inni spostrzagając ją w oststaniej chwili, omal na nią nia wpadali, jednak nikt się przy niej nawet nie zatrzymał... z wyjątkiem jakiejś starej, lekko przygarbionej kobiety w szarej chustce na głowie, w wypłowiałym płaszczu, przepasanym fartuchem, który również dawno już stracił swój koloryt. Babcia przez dłuższą chwilę, ze skupieniem studiowała napis na kartonie, po czym z mozołem zaczęła wydobywać spod fartucha jakieś zawiniątko. Gdy je już wydobyła, wysupłała z niego coś co mogło być sakiewką lub mocno przyniszczonym portfelem. Wyjęła z niego kilka banknotów i włożyła do pudełka... a tłum obok wciąż płynął i płynął skądś dokądś i dokądś skądś omijając je z daleka, lub omal na nie wpadając. Babcia spakowła swoje zawiniątko, znów mozolnie upychając je w jakieś kieszeni płaszcza pod fartuchem, po czym powoli ruszła w dalszą drogę, powoli niknąc w kolorym tłumie nieprzewanie płynącym skądś dokądś i dokąś skądś.

    Pozdrawiam

    Piękna scena, piękna nasza brzydka Łódź, a i za dawną, pełną ludzi Pietryną tęsknię. Pozdrowienia od Zgierzęcia ;) 

    Edytowane przez Czarek Płatak

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 godziny temu, Czarek Płatak napisał:

    Piękna scena, piękna nasza brzydka Łódź, a i za dawną, pełną ludzi Pietryną tęsknię. Pozdrowienia od Zgierzęcia ;) 

    Taaak, przeżyłem w tamtym roku spory szok będąc pierwszy raz po wielu latach na Piotrkowskiej. Wszystko ładnie i pięknie, ale pustka przerażająca.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 godziny temu, Czarek Płatak napisał:

    Piękna scena, piękna nasza brzydka Łódź, a i za dawną, pełną ludzi Pietryną tęsknię. Pozdrowienia od Zgierzęcia ;) 

    No proszę, a ja tyle razy byłem w Borucie. teraz jest tam park przemysłowy, ale już z 5 lat nie byłem. Nawet raz tramwajem przyjechałem z Łodzi. Teraz już tej linii chyba też nie ma, podobnie jak do Pabianic. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 18 godzin temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Taaak, przeżyłem w tamtym roku spory szok będąc pierwszy raz po wielu latach na Piotrkowskiej. Wszystko ładnie i pięknie, ale pustka przerażająca.

    Dokładnie. Niby ta sama ulica, a inna zupełnie. Kamienice odrestaurowane, ale ludzi brak... 

    17 godzin temu, Marek.zak1 napisał:

    No proszę, a ja tyle razy byłem w Borucie. teraz jest tam park przemysłowy, ale już z 5 lat nie byłem. Nawet raz tramwajem przyjechałem z Łodzi. Teraz już tej linii chyba też nie ma, podobnie jak do Pabianic. 

    Nie ma, nie ma. Zlikwidowano najdłuższą trasę tramwajową w linii prostej w Europie. Z tego co wiem trwają jakieś rozmowy o jej przywróceniu, ale najpierw niezbędny jest remont torowiska. 

    A w Borucie kiedyś 3/4 Zgierza pracowało, w tym i mój rodzic :)

     

    @Klara G

    Dziękuję :)

    I pozdrawiam! 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    14 minut temu, Czarek Płatak napisał:

     

    Nie ma, nie ma. Zlikwidowano najdłuższą trasę tramwajową w linii prostej w Europie. Z tego co wiem trwają jakieś rozmowy o jej przywróceniu, ale najpierw niezbędny jest remont torowiska. 

    A w Borucie kiedyś 3/4 Zgierza pracowało, w tym i mój rodzic :)

     

    --------------

    Pracowało tam kiedyś ponad 5 tysięcy ludzi. Teraz na wysypiskach jest ok. 100 tysięcy beczek z chemicznymi odpadami. Dawniej je po prostu do beczek i na wysypisko. Teraz nie wiadomo co z tym robić, bo one mają po kilkadziesiąt  lat a  w każdej beczce może być coś innego. Dramat. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Mam takie osobiste odczucie.

    Myśl wiersza bardzo fajna.

    W moim odbiorze użyte słowo "przeszła" jest mało poetyckie.

    Bardziej by mi pasowało "idzie" i użyty czas teraźniejszy.

    To miałoby w moim odczuciu głębszy przekaz.

     

    Idzie kobieta elegancka

    o bruk  stukając  obcasami

    próżnia, pomadka, próżnia, snapchat, 
    e-dymu chmura ją unosi, dym i zapach, 
    jej zapach miękki jak aksamit. 

    Edytowane przez Polman

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 35 minut temu, Polman napisał:

    Mam takie osobiste odczucie.

    Myśl wiersza bardzo fajna.

    W moim odbiorze użyte słowo "przeszła" jest mało poetyckie.

    Bardziej by mi pasowało "idzie" i użyty czas teraźniejszy.

    To miałoby w moim odczuciu głębszy przekaz.

     

    Idzie kobieta elegancka

    o bruk  stukając  obcasami

    próżnia, pomadka, próżnia, snapchat, 
    e-dymu chmura ją unosi, dym i zapach, 
    jej zapach miękki jak aksamit. 

    Ale w słowie "idzie" nie ukrywa się sens tego, że omija. Dziękuję jednak za wizytę i uwagi. Z poważaniem 

    Godzinę temu, Marek.zak1 napisał:

    --------------

    Pracowało tam kiedyś ponad 5 tysięcy ludzi. Teraz na wysypiskach jest ok. 100 tysięcy beczek z chemicznymi odpadami. Dawniej je po prostu do beczek i na wysypisko. Teraz nie wiadomo co z tym robić, bo one mają po kilkadziesiąt  lat a  w każdej beczce może być coś innego. Dramat. 

    Dokładnie. Podobno pod ziemią znajdują się nawet toksyczne odpady z okresu poprzedzającego II wojnę. Ekolodzy twierdzą, że gdyby za przyczynkiem zagrzebanych tam odpadów doszło do skażenia środowiska jego ogrom mógłby przypominać ten z Czarnobyla. Cieszę się, że już tam nie mieszkam, choć martwię się o bliskich i znajomych, którzy wciąż oddychają tamtejszym powietrzem i piją (podobno bezpieczną) wodę... 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Wiersz jest dobry wedle mojego gustu, wyznacza odautorski kierunek antycelebrycki, to dysertacja w sensie jakby mini_referat, słowo wybiega z recenzji, z opisu konkretnej sytuacji, ale dotyczy głębszej i już ogólnej postawy wobec życia, dlatego tekst ma dobre uzasadnienie. Jedyna moja uwaga (maleńka) jest co do zapisu graficznego, to twój wiersz, tak go skonstruowałeś (i jest ok), ale ja wolałbym aby nie było tu przestawień niektórych słów do kolejnych wersów.   jest:   Na dobrą sprawę wszyscy jesteśmy zbędni, ale czasem z niedowierzaniem odkrywam, że są ludzie, których uwaga się kręci wokół szkła, które opróżnia celebryta. Z jakiego lasu jego pokład wycięty na miarę, i kogo na niego zaprasza, żeby odbyć na nim stosunek niebosiężny, niedosiężny dla przejętego zjadacza pikseli, od których ubytki ma w szkliwie, które dociekliwym spojrzeniem obnaża sąsiad, patrząc na grubymi nićmi szyte dowody urlopu na wyspach Bahama.   wolałbym:   Na dobrą sprawę wszyscy jesteśmy zbędni, ale czasem z niedowierzaniem odkrywam, że są ludzie, których uwaga kręci się wokół szkła, które opróżnia celebryta. Z jakiego lasu jego pokład wycięty na miarę, i kogo na niego zaprasza, żeby odbyć na nim stosunek niebosiężny, niedosiężny dla przejętego zjadacza pikseli,   od których ubytki ma w szkliwie, które dociekliwym spojrzeniem obnaża sąsiad, patrząc na grubymi nićmi szyte dowody urlopu na wyspach Bahama.   Rozumiem (podskórnie) twoją potrzebę wyrównania długości tekstu, czyli chęć jego linotypowych wyrównań, dążyłeś żeby nie było drastycznej różnicy w długości poszczególnych wersów, według mnie niepotrzebnie, długości wersów mają prawo się różnić. Lecz to tylko moja delikatna i mało istotna sugestia, może na przyszłość.   Co do tematu, i któż by przypuszczał, że to wszystko tak tam się rozjedzie?, hehs ;)) w maju 2018 r publikowałem tu tekst, trochę sarkastyczny - link masz niżej, - jeszcze wtedy wszystko ubrane było w sztywne konwenanse ;D   link:   pozdrawiam ;)    
      • @Paweł Artomiuk Dzięki za krytykę.   
      • Rozumiem. Mamy w zasadzie zbieżne stanowisko. Tak, kanciate słowa, futurystyczny rys może tego nawet i wymaga. Prostota przekazu jest cechą in plus w poezji, czasem też piszę podtkankowe wiersze, lecz coraz rzadziej, na pewno zauważyłeś i u siebie, że po jakimś czasie hołdowania pewnym predylekcjom, upodobaniom zmienia się smak, i poszukujesz innych fasonów słowa, jeżeli to odczuwasz to znaczy że wskoczyłeś w kolejny level, natomiast upodobania są równorzędne, to znaczy jedni wskakują w uproszczenie, inni w teksty intelektualne, ważne jest poszukiwanie. Zajrzę wkrótce do twoich utworów, nie wszystkich można ogarnąć. Dzięki, to coś tam sobie już popisaliśmy, więc ok.
      • @Sylwester_Lasota   Ala, bo to Bala! 
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności