Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jeśli chcesz ze mną porozmawiać, trzymaj się tematu i odpowiedz na pytania - mną nie pokręcisz, powinnaś już to wiedzieć.:D
- weź w cudzysłów - nie okradaj mnie z myśli :D
jak na razie wiem tylko tyle, że Twoje deklaracje przeczą Twojej postawie
wiem też, że nie potrafisz nawet uargumentować, ba... zinterpretować własnych słów - czy to się nie nazywa... brakiem wiarygodności?
brakiem logiki?
brakiem, jako takim? ;)
czyli - samozaprzeczeniem?
o, czuję się zdyskryminowana
boże, boże, jestem niewinną ptaszyną którą dyskryminuje kaśka;(( sama jedna przeciwko wszystkim, och, ach, teraz już wiem, jak czuje się kamilka, jak niesprawiedliwie ją potraktowałam

ok, koniec występów, mam gorączkę i nie chce mi się z tobą dyskutować, bo ty i tak odwrócisz to w taki sposób, żeby było na twoje
  • Odpowiedzi 246
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


o wybiórcze traktowanie owych praw i obowiązków
czy człowieczeństwo, to deklaracje?
a może to, jak traktujeszb drugiego człowieka?
czy masz prawo do obiektywnej samooceny?
na jakiej podstawie?
tej samooceny właśnie?

No to właściwie o co? Niech Pani sprecyzuje, bom ciemny i z tegoż powodu dyskryminowany :)
za korki się płaci - nie jestem instytucją charytatywną
jeśli nie podążasz za tokiem mojego rozumowania - zrozumiem, jeśli zakończysz "dyskusję"
z braku argumentów
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


- weź w cudzysłów - nie okradaj mnie z myśli :D
jak na razie wiem tylko tyle, że Twoje deklaracje przeczą Twojej postawie
wiem też, że nie potrafisz nawet uargumentować, ba... zinterpretować własnych słów - czy to się nie nazywa... brakiem wiarygodności?
brakiem logiki?
brakiem, jako takim? ;)
czyli - samozaprzeczeniem?
o, czuję się zdyskryminowana
boże, boże, jestem niewinną ptaszyną którą dyskryminuje kaśka;(( sama jedna przeciwko wszystkim, och, ach, teraz już wiem, jak czuje się kamilka, jak niesprawiedliwie ją potraktowałam

ok, koniec występów, mam gorączkę i nie chce mi się z tobą dyskutować, bo ty i tak odwrócisz to w taki sposób, żeby było na twoje

nie, nie
w ten spsób tylko się pogrążysz
nie tyle "nie chce Ci się", co nie podołałaś, wywijając orła na własnych (nie moich słowach) i teraz chcesz zwinąć żagiel.
pomyślnych - ale już bez wiatru :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ludobójca z wielkiej, a koleżanka z małej - tak napisałaś, więc tylko odpowiedzialam, to nie jest moja koleżanka
reszty twojego postu nie rozumiem, nie jestem przekonana, czy ty sama go rozumiesz, a na ostatnie pytanie to już nie mam podstaw, żeby odpowiedzieć


więc jak nie masz podstaw, nie masz kompetencji - to dlaczego wyrokujesz o innych?
i dlaczego nawet tutaj, Twóje pierwsze posty - widzisz?
ja czekam na rozwinięcie - albo będę zmuszona nazwać Twoje słowa pustosłowiem - laniem wody - wybieraj.
i dlaczego migasz się od odpowiedzi na pytania, które zadałam wcześniej?
nie potrafisz?
migam się? mnie się po prostu nie chce powtarzać tego, co już inni na twój temat pisali

a jeśli nie rozumiesz któregoś słowa, zajrzyj do słownika

i nazywaj sobie jak chcesz, co chcesz, bo ty mi wisisz kasiu kasieńko, i czegokolwiek byś nie napisała, to ja mam to tam, gdzie mnie możesz w dupę pocałować
ja nie z tych, co to mają tylko na forum życie osobiste, to dla mnie nie dramat, że mnie kasia jakoś określi tak czy siak

a że masz problem z logiką, że obrażasz innych za to, co sama robisz, że masz podwójną moralność, widzisz rzeczy, których nie ma, to już naprawdę na ten temat było. odejdź w pokoju. jak obiecywałaś, nie chcesz się przecież bliżej z nami poznawać. albo załóż jakiś wątek, w którym obrażasz jakąś osobę z forum i od razu humor ci wróci
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No to właściwie o co? Niech Pani sprecyzuje, bom ciemny i z tegoż powodu dyskryminowany :)
za korki się płaci - nie jestem instytucją charytatywną
jeśli nie podążasz za tokiem mojego rozumowania - zrozumiem, jeśli zakończysz "dyskusję"
z braku argumentów

A jak kogoś nie stać i nie może zapłacić to co? Przypominam, że Konstytucja RP stanowi, że obywatel nie może być dyskryminowany z żadnych powodów :) A ja do treści pisanych w innym niż polski języku nie mam zamiaru się odnosić, gdyż jest to forum polskie.
I jaki jest Pani stosunek do drugiego człowieka! :p
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


- weź w cudzysłów - nie okradaj mnie z myśli :D
jak na razie wiem tylko tyle, że Twoje deklaracje przeczą Twojej postawie
wiem też, że nie potrafisz nawet uargumentować, ba... zinterpretować własnych słów - czy to się nie nazywa... brakiem wiarygodności?
brakiem logiki?
brakiem, jako takim? ;)
czyli - samozaprzeczeniem?
Logika? dobrze... "Murzyn" też się pisze wielką literą...

Hitler też, Stalin, Dzierżyński, nie dlatego, droga KASIU, że oddaje im się szacunek, ale dlatego, że takie są zasady pisowni.

Ta twoja "logika" ujawnia się po raz n-ty i po raz kolejny produkuje sofizmaty. Nie ma sensu dyskusja z człowiekiem, który dowolnie dobiera przesłanki i mylnie operuje aparatem pojęciowym. Sorry.

Empatia to nie wszystko.
nie znam się na aparatach - ale pojęcia mylisz - fakt.
czekam też na te przykłady dot. Konstytucji - migasz się?
to nie tylko kwestia szacunku i powinieneś to wiedzieć - w przypadku tych panów, to kwestia poprawnej pisowni - nic więcej :)
- czy mogłabym pogadać z Twoją żoną, Olesią bez wsparcia z Twojej strony?
tak ząb w ząb, łeb w łeb - jeden na jeden?
tak, wiesz... honorowo?
a może się boi?
ja nie gryzę :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


o, czuję się zdyskryminowana
boże, boże, jestem niewinną ptaszyną którą dyskryminuje kaśka;(( sama jedna przeciwko wszystkim, och, ach, teraz już wiem, jak czuje się kamilka, jak niesprawiedliwie ją potraktowałam

ok, koniec występów, mam gorączkę i nie chce mi się z tobą dyskutować, bo ty i tak odwrócisz to w taki sposób, żeby było na twoje

nie, nie
w ten spsób tylko się pogrążysz
nie tyle "nie chce Ci się", co nie podołałaś, wywijając orła na własnych (nie moich słowach) i teraz chcesz zwinąć żagiel.
pomyślnych - ale już bez wiatru :)

uważasz że niechęć kontynuowania rozmowy świadczy o braku argumentów? uważasz, że aby mieć rację należy podczas dyskusji zatknąć na kartce ostatnie słowo? a ja się założę, że gdybyś musiała rozmawiać sama ze sobą, wasza rozmowa trwała by w nieskończoność; nie ze względu na mnogość argumentów, ale ze względu na ogrom czegoś innego ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


za korki się płaci - nie jestem instytucją charytatywną
jeśli nie podążasz za tokiem mojego rozumowania - zrozumiem, jeśli zakończysz "dyskusję"
z braku argumentów

A jak kogoś nie stać i nie może zapłacić to co? Przypominam, że Konstytucja RP stanowi, że obywatel nie może być dyskryminowany z żadnych powodów :) A ja do treści pisanych w innym niż polski języku nie mam zamiaru się odnosić, gdyż jest to forum polskie.
I jaki jest Pani stosunek do drugiego człowieka! :p
dlatego nie dyskryminuję Cię za brak wiedzy :)
i dlatego nie daję się wykorzystywać - to się chyba nazywa frajerowanie?
i to jest jedna z tzw. moich mrrrrocznych strrron ;)
jestem członkinią struktur wolnorynkowych
wiesz, czym jest wolny rynek?
a jakimi prawami się rządzi?
płacisz podatki?
czego za nie oczekujesz?
co już otrzymałeś, dzięki prowadzonej przeze mnie działalności gospodarczej?
na ile rozmowa ze mną Cię ubogaca?
i co na niej straciłeś?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Logika? dobrze... "Murzyn" też się pisze wielką literą...

Hitler też, Stalin, Dzierżyński, nie dlatego, droga KASIU, że oddaje im się szacunek, ale dlatego, że takie są zasady pisowni.

Ta twoja "logika" ujawnia się po raz n-ty i po raz kolejny produkuje sofizmaty. Nie ma sensu dyskusja z człowiekiem, który dowolnie dobiera przesłanki i mylnie operuje aparatem pojęciowym. Sorry.

Empatia to nie wszystko.
nie znam się na aparatach - ale pojęcia mylisz - fakt.
czekam też na te przykłady dot. Konstytucji - migasz się?
to nie tylko kwestia szacunku i powinieneś to wiedzieć - w przypadku tych panów, to kwestia poprawnej pisowni - nic więcej :)
- czy mogłabym pogadać z Twoją żoną, Olesią bez wsparcia z Twojej strony?
tak ząb w ząb, łeb w łeb - jeden na jeden?
tak, wiesz... honorowo?
a może się boi?
ja nie gryzę :)
Smutne.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


poproszę o przytoczenie przykładów
Przykładów czego? Słowa "murzyn", czy Konstytucji?
wróć do swoich postów - tam wyżej - gubisz się, a ja nie jestem suflerem
chcesz porozmawiać?
bądź konsekwentny i rzeczowy - mnie młynki słowne nie interesują
mogę raz jeszcze prosić o przytoczenie przykładów, celem poparcia postawionej prze Ciebie tezy?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A jak kogoś nie stać i nie może zapłacić to co? Przypominam, że Konstytucja RP stanowi, że obywatel nie może być dyskryminowany z żadnych powodów :) A ja do treści pisanych w innym niż polski języku nie mam zamiaru się odnosić, gdyż jest to forum polskie.
I jaki jest Pani stosunek do drugiego człowieka! :p
dlatego nie dyskryminuję Cię za brak wiedzy :)
i dlatego nie daję się wykorzystywać - to się chyba nazywa frajerowanie?
i to jest jedna z tzw. moich mrrrrocznych strrron ;)
jestem członkinią struktur wolnorynkowych
wiesz, czym jest wolny rynek?
a jakimi prawami się rządzi?
płacisz podatki?
czego za nie oczekujesz?
co już otrzymałeś, dzięki prowadzonej przeze mnie działalności gospodarczej?
na ile rozmowa ze mną Cię ubogaca?
i co na niej straciłeś?

I znów zasypujesz mnie niepotrzebnymi pytaniami z kosmosu, a ja mógłbym napisać, że dyskryminujesz mnie z powodów finansowych, bo nie radzę sobie ze zdobywaniem funduszy na korki. A tylko, w sposób prowokacyjny, staram się uwidocznić absurd dzisiejszego rozumowania, absurd poprawności politycznej. Przyznać muszę, że doskonalę się przy tym bawię, jako że to jest powodem tej rozmowy i to mnie rzeczywiście ubogaca (zwłaszcza emocjonalnie) :p A na jedno pytanie jestem wstanie (hahaha) odpowiedzieć poważnie: wiem co to wolny rynek (A TY wiesz?), jestem zwolennikiem krwiożerczego kapitalizmu :] Także, cytrynowy luzik i gitara gra! XD
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie, nie
w ten spsób tylko się pogrążysz
nie tyle "nie chce Ci się", co nie podołałaś, wywijając orła na własnych (nie moich słowach) i teraz chcesz zwinąć żagiel.
pomyślnych - ale już bez wiatru :)

uważasz że niechęć kontynuowania rozmowy świadczy o braku argumentów? uważasz, że aby mieć rację należy podczas dyskusji zatknąć na kartce ostatnie słowo? a ja się założę, że gdybyś musiała rozmawiać sama ze sobą, wasza rozmowa trwała by w nieskończoność; nie ze względu na mnogość argumentów, ale ze względu na ogrom czegoś innego ;)

tak - tak uważam
i w przypadku Olesi - ona sama dowiodła, że nie ma argumentów
czy jest sens dalszej rozmowy, jak się ktoś wyeksploatował przed czasem?
a może dajmy jej chwilę na zebranie myśli?
bo urażona być nie może - obrażona być nie powinna - znudzona?
aaaa - to tak jak ja :))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dlatego nie dyskryminuję Cię za brak wiedzy :)
i dlatego nie daję się wykorzystywać - to się chyba nazywa frajerowanie?
i to jest jedna z tzw. moich mrrrrocznych strrron ;)
jestem członkinią struktur wolnorynkowych
wiesz, czym jest wolny rynek?
a jakimi prawami się rządzi?
płacisz podatki?
czego za nie oczekujesz?
co już otrzymałeś, dzięki prowadzonej przeze mnie działalności gospodarczej?
na ile rozmowa ze mną Cię ubogaca?
i co na niej straciłeś?

I znów zasypujesz mnie niepotrzebnymi pytaniami z kosmosu, a ja mógłbym napisać, że dyskryminujesz mnie z powodów finansowych, bo nie radzę sobie ze zdobywaniem funduszy na korki. A tylko, w sposób prowokacyjny, staram się uwidocznić absurd dzisiejszego rozumowania, absurd poprawności politycznej. Przyznać muszę, że doskonalę się przy tym bawię, jako że to jest powodem tej rozmowy i to mnie rzeczywiście ubogaca (zwłaszcza emocjonalnie) :p A na jedno pytanie jestem wstanie (hahaha) odpowiedzieć poważnie: wiem co to wolny rynek (A TY wiesz?), jestem zwolennikiem krwiożerczego kapitalizmu :] Także, cytrynowy luzik i gitara gra! XD
nie zrozumiałeś mojego postu - napiszę prościej:
moje podatki idą min. na Twoją edukację
nie biorę odpowiedzialności za potrzebę korków
nie wszyscy muszą kończyć uczelnie - niektórzy sobie po prostu nie radzą
chcesz tym obciążać mnie?
swoich rodziców i ich portfele?
kogo za to winisz - ustrój?
polityków?
zły los?
a może Afroamerykanów?
:))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




więc jak nie masz podstaw, nie masz kompetencji - to dlaczego wyrokujesz o innych?
i dlaczego nawet tutaj, Twóje pierwsze posty - widzisz?
ja czekam na rozwinięcie - albo będę zmuszona nazwać Twoje słowa pustosłowiem - laniem wody - wybieraj.
i dlaczego migasz się od odpowiedzi na pytania, które zadałam wcześniej?
nie potrafisz?
migam się? mnie się po prostu nie chce powtarzać tego, co już inni na twój temat pisali

a jeśli nie rozumiesz któregoś słowa, zajrzyj do słownika

i nazywaj sobie jak chcesz, co chcesz, bo ty mi wisisz kasiu kasieńko, i czegokolwiek byś nie napisała, to ja mam to tam, gdzie mnie możesz w dupę pocałować
ja nie z tych, co to mają tylko na forum życie osobiste, to dla mnie nie dramat, że mnie kasia jakoś określi tak czy siak

a że masz problem z logiką, że obrażasz innych za to, co sama robisz, że masz podwójną moralność, widzisz rzeczy, których nie ma, to już naprawdę na ten temat było. odejdź w pokoju. jak obiecywałaś, nie chcesz się przecież bliżej z nami poznawać. albo załóż jakiś wątek, w którym obrażasz jakąś osobę z forum i od razu humor ci wróci

tak - tak zawsze robię, jak czegoś nie rozumiem:
pytam
czytam
Ciebie też zapytałam, ale nic mi nie wyjaśniłaś
nie wyjaśniłas mi, skąd w Tobie tyle sprzeczności
skąd agresja
chęć dokuczenia
chęć poniżania
chęć dominowania
???

czy to - że "inni piszą" - różnie zresztą piszą - wystarczy, żeby ocenić drugą osobę?
nie stać Cię na własne zdanie?
nie stać Cię na jego uargumentowanie?

skąd wiesz o mojej "podwójnej moralności"?
- przytocz przykład
czy wątek, o który zahaczasz ukazał moje, czy innych oblicze?
jeśli moje - to dlaczego tak uważasz?
jeśli innych - j,w.?

tracisz animusz - nie masz argumentów - rzucasz "dupami"
- czy nie o tym min. był ten wątek?
kto łamie zasady?
kto prowokuje?
kto się wyraża?

ja reaguję, kiedy jestem atakowna - reaguję też, kiedy w/g mojego kodeksu ktoś krzywdzi słabszego - tak mam - daje po pysku ignorantom, tchórzom i hipokrytom.
na podstawie swojego i tylko swojego zdania

przemyśl to
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


w jakim celu, Twoim zdaniem chce tą uwagę zwrócić?
co na tym zyska?
co straci?
czy nie odrzuciła już propozycji patronatu tutejszych "tuzów"?
czy nie odrzuciła propozycji "zaistnienia" przez reklamę owych "tuzów"?
czy przetrzymuje na tym forum swoje wiersze, czekając na "odkrycie"?
no, słucham...
Opublikowano

a teraz deserek - skoro tak się dopominasz i plączesz przy nogach...
chciałeś usunięcia tamtego wątku, Krzywak - usunęłam pierwsza
żałowałeś, że taki list napisałeś - starałam się wybaczyć i jakoś Cię zrozumieć
poprosiłam, abyś mi zwrócił honor, bo rzeczonym wątkiem nie udowodniłeś mi ani jednego - powtarzam - ani jednego zarzutu - pomówienia i tylko pomówienia - nie doczekałam się.
nie udowodniłeś mi knowań
nie udowodniłeś twa
nie udowodniłeś mi niczego

udowodniłeś natomiast - i to całkiem niechcąco, że robal tego forum istnieje i drąży - że twa istnieje - wasze twa - ja mam czyste ręcę i czyste sumienie.
udowodnij mi, że Jacek "6 kilo" to mój kumpel
udowodnij, że działamy w zmowie
i jak się ma wypowiedź jednego użytkownika do tej tu grandy twoich klakierów?
bądź łaskaw mi to wyłożyć - poczekam.

udowodniłeś też - że wcześniej, ale i w tej chwili - że nie masz honoru - wracasz do starych spraw i drążysz - drążysz, więc proszę bardzo - dostosuję się do Ciebie.
podrążymy - zacznijmy od tego postu z Twojego wątku, od postu, na który mi nie odpowiedziałeś - o.ki?


poszłam do Kumpli, a nawet poczytali sobie ciebie Krzywak - a później (kiedy się już przestali śmiać) powiedzieli, że takie rozsierdzenie, to się z niczego nie bierze - a już z pewnością nie z "walki" o kulturę - bowiem żaba nie może wytykać ufoludkowi, że ten jest zielony ;)
postanowiłam (pomimo mdłości) raz jeszcze wrócić do tej kloaki, żeby raz na zawsze rozwiać wątpliwości, co do twoich intencji.
i teraz tak - źródłem konfliktu nie jest wpis u doHtora, ale ten mój post u Balzaka, gdzie stanęłam w obronie zadziobywanego i gdzie poddałam pod wątpliwość inteligencję, wiarygodność i męskość - można sprawdzić - komentarz u doHtora, to ściema, Krzywak - rozeszli my się spod doHtorowego wiersza we zgodzie i z przymrużeniem oka - to też można sprawdzić - dopiero póżniej, dnia następnego dopisałeś: "spadówa" - kiedy zajrzałeś do Balzaka - taka jest prawda i weź zejdź ze mnie człowieku - ogarnij się, bo żałość bierze.
ja nie wierzę, że ty się ująłeś za doHtorem, a przy okazji i za innymi - nie wierzę - bo ciebie szarpnął post u Balzaka - i to jest główny powód ataku na mnie - duma - urażona duma, a nie walka o estetykę.

kiedy analizuję całą tą kloakę, to szambo, które wypłynęło - nasuwa mi się taka refleksja, że może ty miałeś po prostu do mnie jakieś anse, a raczej niuanse? - bowiem między wersami twoich postów mieści się tak naprawdę ogromny żal - żal do mnie, że ci"nóż w plecy" wsadziłam i dalej:
- w odpowiedzi na post "6 kilo" sugerujesz nasze rzekome kumpelskie kontakty - i idziesz jeszcze dalej - wskazujesz "6 kilo", że ja pierwsza napisałam do ciebie per_pan - a jak miałam napisać, skoro zawsze tej grzecznościowej formy względem ciebie używałam? ty mówiłeś mi po imieniu, bo o to prosiłam oficjalnie na orgu - zresztą wszystkich Forumów - nie mam megalomańskich odruchów - a teraz z przekory mówię sobie do ciebie per_ty i tak już będzie - ale co ty tu imputujesz, Krzywak? coś ty sobie ubzdurał? zaczynam też rozumieć użyte w wypowiedziach określenie "stręczycielstwo" i rzekome "migdalenie się" - ja tego wcześniej nie załapałam - pomyślałam o nastręczaniu tematów/pienieniu/teczkach itp - ale teraz zaczynam się zastanawiać, czy ty mi pod pióro nie robisz z tej najpaskudniejszej strony? - ty się wytłumacz, Krzywak.
i dalej - piszesz o mojej rzekomej miałkości i (......) analizuję też twoje wcześniejsze zachowanie - jakże często (czy nie za często?) wdawałeś się ze mną w zwady słowne, przekomarzania - później pisałeś, że to lubisz, że bez kasi byłoby nudno, że podziwiasz mnie za heroiczną walkę do końca, nawet przy braku (twoim zdaniem) argumentów - tak pisałeś w ogólnodostępnych postach na forum? było, Krzywak???
ty nie jesteś oburzony - to jest prywatna vendetta
- ty jesteś ZRANIONY, Krzywak - ja czekam na odpowiedź, bo nie dałam ci - powtarzam - nie dałam ci żadnego powodu! - nigdy - ja odrzuciłam ofertę patronatu - nie chcę, żebyś mnie reklamował Krzywak - a teraz zwróć mi honor!
napisałam o sobie, iż mam wrażenie, że jestem socjopatką - bo mam takie wrażenie po doświadczeniach na tym forum - ale, ale... - jak ty się w obecnym stanie rzeczy powinieneś nazwać, Krzywak?
ja wiem, ze ty się będziesz wypierał, drwił, ironizował albo zignorujesz w stylu angielskim - ale ja niczego nie sugeruję, to sugerują twoje własne słowa - a jak wiesz - nie mam problemów z czytaniem ze zrozumieniem - ja tylko dziwię się i pytam - bo zestawione przeze mnie konkrety, w których mijasz się z prawdą i logiką, są niepokojąco jednoznaczne.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wiechu J. K. taka na odległość rzęs

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Wiechu J. K. Każdy z nas ma jakieś "gdzieś gdzie jeszcze nie był a bardzo chce" Pozdrawiam serdecznie 
    • @Wiechu J. K. zielsko anielsko

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @aff dziękuję Agatko  Twoje słowa są niezwykle budujące

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię. Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem. Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...