Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Bunt zgreda, czyli prowokacyjne refleksje


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Kasia, nie trzeba pisać dużo, aby napisać "dużo".
Byłam uprzejma zauważyć, że Pan Owsinko pluje nam w oczy. Tobie również.
Natomiast rozważanie tego tematu w sposób dojrzały nie ma sensu.

Wypowiadam się zazwyczaj krótko i tylko wtedy, gdy uważam, że ktoś kogoś krzywdzi.
Nie pouczaj mnie więc. To nie szkoła, a ja nie uczennica.
  • Odpowiedzi 61
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Kasica...pozostawiłam wnioski czytelnikowi... ja nie podjęłam próby dyskredytacji...tyś to uczyniła bestio...;)swoją analizą - wklejonych przeze mnie cytatów...:D

Słońca...:)

Ps "czasem lubię być paskudna...ach...:)"
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Żeby wytaczać kontrargumenty nieodzowne są argumenty, do których stawia się kontrę. Tutaj tych argumentów brak. To jest jakaś diagnoza, ale pozbawiona przesłanek i napisana w bardzo kategorycznym tonie; pisana na takim poziomie ogólności, że trudno się jakkolwiek zaczepić w kwestii, skąd autorowi taka myśl do głowy przyszła. W takich warunkach dyskusja jest niemożliwa.

Wydajesz się być przedstawicielką licznej grupy tutejszych użytkowników, którym się wydaje, że dyskusja to jest wymienianie się zdaniami bez porządku logicznego. Jeżeli już piszesz, że coś jest wątpliwe i subiektywne, to dajesz podstawę swojej opinii. Inaczej to jest kiepska erystyka. Zamiast napisać po prostu: "pierdoły", napisałem "analizę". To bardzo poważne słowo, ale skoro ty tak nazywasz pokazywanie, dlaczego ktoś jest nastawiony wobec tekstu tak, a nie inaczej, to to mi wyjaśnia w całości twój sposób myślenia.

A na koniec napiszę, że jako autorka iluś tam pokazówek na tym forum, chyba mogłabyś sobie darować niektóre uwagi...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dzięki kochani za wizytę ale widzę że muszę Wam odpowiedzieć.                            Zaczynam mieć wątpliwości; czy źle napisałem, że nie jestem zrozumiany, a może jestem zrozumiany i każde z Was "interpretuje tak jak wiersz (prawo) rozumie". Wybaczcie nie wiem.                               Od pewnego czasu postanowiłem stać się człowiekiem niewierzącym. No bo jak mam wierzyć w Boga, skoro na każdym kroku spotykam skutki Jego działania. Nawet samo to, że piszę ten tekst, a Wy przeczytacie i zrozumiecie już świadczy o Jego istnieniu. Skoro tak, to On Jest. Spróbujcie przyjąć, że On jest z Wami i zacznijcie żyć tak, jakby był obok Was i Wam towarzyszył. Jeśli tak wypadałoby swoje życie przewartościować i zmienić. O to że jest przyjąć jako aksjomat. I tu zaczynam się burzyć, skoro On jest, to ja już nie wierzę. Mówiąc, że wierzę umniejszam Jego rolę w moim życiu. No bo to tylko wiara a nie pewnik.                                   Tlen posłużył jako przykład (jeden z tysiąca tego co jest a nie widać) tego że przyjmujemy, że wiemy i przyjmujemy jak pewnik, że tlen jest (a jest to martwe dzieło boże).                                      Powtarzamy: "Panie Boże wierzę w Ciebie" zamiast podnieść ręce do góry i krzyknąć "Dziękuję Ci Panie, że jesteś zawsze przy mnie, i prowadzisz mnie do Siebie"   @Stukacz Tu nie ma żadnej odwagi - fakt    Pozdrawiam a właściwie "Niech Bóg prowadzi"    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Powiew wiatru i wolności, jako symbol bycia sobą. Ale wolalabym nie mysleć, że to jest w zakresie marzeń.  I literówka.    Z przyjemnością przeczytałam i trzymam kciuki, ściskam. Bb
    • @hollow man doskonale:)
    • Zamykam oczy.   Twoja twarz pogodna.   Oczy – gasnący blask.   Wypieram tę myśl.   Nie chcę by stała się prawdą.   Mówisz "udało mi się".   I odchodzisz tydzień później.   Twój fotel, dla mnie,   Wciąż w nim siedzisz.   Usta wykrzywione w uśmiechu.   I tlen, który nie zdołał Cię ocalić.   Ja też nie zdążyłam.   Potrafię płakać.     W mej pamięci Twój obraz   żywy, sprzed chwili.   Nie zdjęcie.   Nie klatka z filmu.   Odcisk.   Wypalony na siatkówce.     180 dni.   To nie liczba.   To są dni tęsknoty.   Wypełnia płuca   zamiast powietrza.   Duszę się przy każdym oddechu.     Mówią: "czas goi rany".   U mnie nie ma rany.   Jest amputacja.   Czegoś nie ma.   A boli miejsce,   które kiedyś   było Tobą.   Ból fantomowy.     Zostałam   dowodem,   Chodzącym epitafium.   Kocham Cię i tęsknię, Tatku.   Wyryte we mnie.     1.05.2026 Gdzieś na zakrętach życia .
    • @violetta Fantastycznie. Taki tapas style.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...