Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



w sumie to tez nie wiem czemu się mówi świeżo skoszona trawa przecież ta trawa rosal tu już parę dobrych miesięcy ? :P

Adolfie, świeżo skoszona trawa, to nie to samo co, świeżo wyrosła a nawet - wręcz przeciwnie... : )

no racja.. ale i tak wiadomo o co chodzi :P
  • Odpowiedzi 48
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dla mnie "dachy pachnące świeżo skoszonym deszczem" odnoszą się do skośności dachu: /\
ale chodzi mi o towarzyszący temu zapach - bardziej intensywny we wrześniu niż w listopadzie.
Dlaczego? Słońce, zwłaszcza latem nagrzewa dachy i ulice sublimując charakterystyczne opary smoły i impregnatów. Kiedy spada deszcz - zmywa to wszystko wraz z zapachem. Nawet w kursie na prawko jest (a przynajmniej kiedyś było) pytanie: Kiedy opony mają największą przyczepność: A -w czasie deszczu, B - po deszczu, C - przed deszczem?
Chodzi o to, że w listopadzie zapach dachów nie jest tak intensywny jak we wrześniu bo niejeden deszcz umył je już w październiku i właśnie - pod koniec września.
Metafora "dachy pachnące świeżo skoszonym deszczem" bardziej przystaje do jakiejś upalnej pory roku niż do jesieni.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dla mnie "dachy pachnące świeżo skoszonym deszczem" odnoszą się do skośności dachu: /\
ale chodzi mi o towarzyszący temu zapach - bardziej intensywny we wrześniu niż w listopadzie.
Dlaczego? Słońce, zwłaszcza latem nagrzewa dachy i ulice sublimując charakterystyczne opary smoły i impregnatów. Kiedy spada deszcz - zmywa to wszystko wraz z zapachem. Nawet w kursie na prawko jest (a przynajmniej kiedyś było) pytanie: Kiedy opony mają największą przyczepność: A -w czasie deszczu, B - po deszczu, C - przed deszczem?
Chodzi o to, że w listopadzie zapach dachów nie jest tak intensywny jak we wrześniu bo niejeden deszcz umył je już w październiku i właśnie - pod koniec września.
Metafora "dachy pachnące świeżo skoszonym deszczem" bardziej przystaje do jakiejś upalnej pory roku niż do jesieni.

To nie tyle upalna pora roku, co " upalna " pora peela, który w " świętym zapatrzeniu " różne rzeczy widzi, różne rzeczy mu pachną...do czasu...
: )
Opublikowano

urocze metaforyzowanie - banalne obrazy ponownie nabierają blasku poezji:

"dachy pachnące świeżo skoszonym deszczem
wschody i zachody spięte ciszy agrafką
stąpanie bosych drzew"

metafora "rozminięcia się": "dwie proste linie" wskazują na kontynuację wiersza miłosnego w coraz to nowym kształcie, ale zawsze naznaczone zatrzymanym czasem pomiędzy teraźniejszością a pamięcią, która idzie przez tę teraźniejszość jak nagły podmuch wiatru...
czysty liryk;
piękny...
J.S

Opublikowano

to miało być zdarzenie z udziałem listopada
ten wiersz
dachy pachnące świeżo skoszonym deszczem
wschody i zachody spięte ciszą
stąpanie bosych drzew
i zdarzyła się
dziewczyna na początku zdania
jak przedwczesny finał

święte niewidzące zapatrzenie
w ruchomą przestrzeń za oknem
czas darowany
w koszach pajęczyn uśpione godziny

budzę się z wiersza
dwie proste linie
we wrześniu
są nie do wytrzymania


Zaokrągliłam ostre brzegi wiersza i tak mi to wyszło ;)
Są takie chwile, że trzeba wysiąść z autobusu, tramwaju, pociągu, samochodu właśnie w tym miejscu gdzie zatrzymało się nasze spojrzenie i wtedy nie ma takiej siły, która nas powstrzyma. Tyle wiosny w tej Twojej jesieni. Pięknie :))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Tak, czasami trzeba wysiąść z autobusu, zdania, sytuacji...i nie ma takiej siły... ; )
Z części " krągłości " skorzystam, inwersyjnej agrafki będę bronił jak niepodległości : )
Dzięki, Agatku.
: )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Tak, czasami trzeba wysiąść z autobusu, zdania, sytuacji...i nie ma takiej siły... ; )
Z części " krągłości " skorzystam, inwersyjnej agrafki będę bronił jak niepodległości : )
Dzięki, Agatku.
: )
a szkoda :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Tak, czasami trzeba wysiąść z autobusu, zdania, sytuacji...i nie ma takiej siły... ; )
Z części " krągłości " skorzystam, inwersyjnej agrafki będę bronił jak niepodległości : )
Dzięki, Agatku.
: )
a szkoda :)

Ale się uparł, a niech ma jak mu tak zależy ;) Ja swoją wersję będę drukować :D:P
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a szkoda :)

Ale się uparł, a niech ma jak mu tak zależy ;) Ja swoją wersję będę drukować :D:P
e tam, pasuje - dobrze wie, że odstaje (jak to na agrafce ;))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma   Bardzo dziękuję!    Dziękuję za ten komentarz – i za przypomnienie, że zanikanie to nie koniec. Czasem piszę, żeby to sobie właśnie uświadomić. Te wiersze o depresji - to przypomnienie o tej chorobie, wcale nie takiej rzadkiej, jakby się wydawało. A dziś jest szczególna okazja.  Pozdrawiam. 
    • @iwonaroma   To bardzo miłe słowa, dziękuję! Choć z "krytyczką to naprawdę przesada"  – nie czuję się krytyczką, raczej uważną czytelniczką, która czasem powie głośno to, co myśli. Może właśnie dlatego, że sama piszę, wiem, jak bardzo słowa mogą dotknąć, więc staram się być pozytywnie nastawiona do każdej osoby piszącej.  A sodówka? Zdecydowanie nie w moim przypadku - zbyt dobrze wiem, ile mi jeszcze brakuje, żeby cokolwiek uderzało mi do głowy. :)  Pozdrawiam ciepło! :))) 
    • I wyżyłował, a woły żywi.   Zarzyna barany na rabany zraz.   A tyranizowała: mała wozi naryta.   Ikar wyłudza: gaz duły wraki.   Ibo rad uciska, maksi cuda robi.   A da popalić, i lap opada.            
    • Rzeczywiście, wszyscy borykamy się ze zdejmowaniem z siebie cienia i oswajaniem własnego zanikania.  Dobrą nowiną jest to, że to nie koniec, bo światło jest nieskończone a my jego iskierkami :) Oczywiście, trzeba dotrzeć, a po drodze krzaki :(
    • @Gosława   Budujesz niezwykle sugestywną przestrzeń wewnętrzną - miejsce, w którym łzy rzeczywiście mają swoje „koryto sięgające serca”. Obrazy są tu gęste, momentami surowe, a jednocześnie bardzo plastyczne.  Szczególnie poruszające są wersy o zaplataniu rąk „by było bezpieczniej” oraz o zapamiętywaniu kamieni raniących stopy. To piękna metafora czujności, która rodzi się z doświadczenia. Podmiot liryczny nie ucieka od bólu - przeciwnie, oswaja go, zapisuje w pamięci, jakby każde zranienie było elementem budowania tożsamości. Ciekawy jest również kontrast między kruchością ciała („szmaty”, „stare ciało”) a obrazem odrodzenia „niczym pestki wyplute z ziemi”. Koniec niesie w sobie cichą obietnicę transformacji. Wiersz nie podaje emocji wprost, ale pozwala je odczuć poprzez metaforę.  Pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...