Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli chodzi o wyczucie - to jest to najmocniejsza strona wiersza. Tzn. czuję go bardzo mocno choćby dlatego, że wydaje się być wyrwany z pewnej (a może z wielu) pozawierszowych całości. Dzięki temu zyskuje na mocy, intensywności i zjawiskowości.

Na [u]czystą[/u] retorykę nikt wiersza przekładać nie zamierzał. Mówi Pan o wyczuciu - ale ono przecież nie jest puste, "czyste" - czuje się zawsze coś, przez coś, ku czemuś - to jest istota poezji, zbudowanej przecież ze słów i ich także "namacalnych" czy raczej dostrzegalnych znaczeń. Proszę mi nie wmawiać wobec tego, że nie da się dyskutować o poezji, szkiełko i oko może być i jest przesiąknięte czuciem i wiarą, że tak to zobrazuję.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli chodzi o wyczucie - to jest to najmocniejsza strona wiersza. Tzn. czuję go bardzo mocno choćby dlatego, że wydaje się być wyrwany z pewnej (a może z wielu) pozawierszowych całości. Dzięki temu zyskuje na mocy, intensywności i zjawiskowości.

Na [u]czystą[/u] retorykę nikt wiersza przekładać nie zamierzał. Mówi Pan o wyczuciu - ale ono przecież nie jest puste, "czyste" - czuje się zawsze coś, przez coś, ku czemuś - to jest istota poezji, zbudowanej przecież ze słów i ich także "namacalnych" czy raczej dostrzegalnych znaczeń. Proszę mi nie wmawiać wobec tego, że nie da się dyskutować o poezji, szkiełko i oko może być i jest przesiąknięte czuciem i wiarą, że tak to zobrazuję.
W istocie. zdania o możliwym lepszym wniosku końcowym jednak nie zmienię. Nawet jeśli miałby on być "przebraniem" tegoż. o tym ostatecznie mówię od początku. pozdrawiam,
Jimmy
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mówił Pan, zgoda. Ale i ja mówiłem - jeśli miała to być odpowiedź na moje, nazwijmy to, "wyzwanie", to argument "bo tak - to przecież widoczne" (słaba końcówka) jest, zasadniczo, żaden. Ale powiedziałem też więcej - jeśli nie chce się Panu tłumaczyć mi, dlaczego jest słaba (pisałem - "(...)niech wyciągnie argumenty"), wcale nie musimy o tym dyskutować. A zdania Pan nie zmieni, jeśli nie podejmie Pan takiej próby, nie podejmuje Pan, więc zostaje mi przytaknąć.

Pozdrawiam i kończmy już, bo robi się niepoważnie, a na to ostatnio staram się być wyczulony.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ładnie i mocno zabrzmiało by coś w stylu "boga nie ma" ;) poważnie, tylko w odniesieniu do wieczności, "wieczności nie ma"? "wieczność na wietrze"? "wszechświat znika"? kosmos nakryty mgławicami nie powiedział nic"?

zdrówko
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ładnie i mocno zabrzmiało by coś w stylu "boga nie ma" ;) poważnie, tylko w odniesieniu do wieczności, "wieczności nie ma"? "wieczność na wietrze"? "wszechświat znika"? kosmos nakryty mgławicami nie powiedział nic"?

zdrówko

Przewrotnie napisałeś ? Już nie wiem kiedy mówisz poważnie, a kiedy żartujesz :>
Opublikowano

Distant Earth powinna chyba pojawić się w miejscu " atomowej ponad miary " - atomowa, jest jednak jakoś " zmierzalna ", do objęcia rozumieniem.
Bezbronność naszego " zaopatrzenia " wobec pojęć " ponadmiarowych ", w ładnym, czystym skrócie ale i wyjątkowość tej bezbronności. Zostawić swoje linie papilarne na kosmicznym bałaganie - to jest coś... : )
Dobre.

  • 3 lata później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • -Opowiadanie-   Promienie słońca poczęły zalewać świat wokół swoim bursztynowym blaskiem. Godzinowa wskazówka zegara chyżo zbliżała się do ósemki, a niebo pokryte już było licznymi, szarawymi obłokami.    Do parku wybierała się pewna dziewczynka. Mocno trzymając w dłoni małą, miedzianą monetę, radośnie wędrowała brzegiem ulicy. Jej ubrania były niechlujne i ubłocone a włosy splecione w zaskakująco staranne warkocze, przewiązane czerwoną wstążeczką. Jej twarz promieniała szczęściem.    Idąc krętymi uliczkami, jej uwagę przykuł chłopiec siedzący na dębowej ławce pod drzewem, którego cień był ratunkiem przed letnimi upałami. Mimo szelestu liści, śpiewu ptaków i szmeru pobliskiego strumyka, można było usłyszeć ciche szlochanie.    Zaniepokojona dziewczynka podeszła bliżej. - Odejdź - rzekł, pociągając nosem, gdy usłyszał zbliżające się kroki. - Nie odejdę, póki nie upewnię się, czy wszystko dobrze - odpowiedziała z troską w głosie. - A więc co cię trapi? - wbiła w niego przenikliwy wzrok.    Chłopiec delikatnie otworzył usta, jakby miał coś powiedzieć, lecz szybko je zamknął i obrócił głowę ku górze. - Jesteś nieszczęśliwy? - spytała ostrożnie wcale nie oczekując odpowiedzi, bo było to oczywiste. - A ty nie? - Dlaczego tak sądzisz? - skrzywiła się. - Przecież jesteś biedna, pewnie ledwo stać cię na kromkę chleba. Nie masz pieniędzy, za które mogłabyś kupić sobie chociaż zabawkę. Jak tu być szczęśliwym?    Spojrzeli na siebie bez zrozumienia. - A ty jesteś bogaty, wszystko masz na wyciągnięcie ręki. Mógłbyś za kawałek majątku wykupić najdroższą chatkę w mieście oraz kupić całe stosy zabawek. Dlaczego więc jesteś nieszczęśliwy? Czyż pieniądze nie dały ci szczęścia? Czego ci brakuje, chłopcze? - Ja… - umilkł. Myśli w jego głowie krzyczały i plątały się - jednak nawet w nich nie znalazł odpowiedzi.    Pokazując monetę, znów zabrała głos: - Może i to jest jedyna rzecz, którą mam, ale i ona nie daje mi szczęścia. Pieniądze są jak woda - nie utrzymasz ich w miejscu. Za to będąc dobrym człowiekiem, utrzymasz przy sobie rodzinę, przyjaciół i rzeczy niematerialne, które dadzą ci szczęście, o którym nawet nie śniłeś - powiedziała, po czym poklepała go po ramieniu.    Chłopiec objął ją mocno, szlochając jeszcze głośniej.    Toteż i oni, po całym dniu rozmów, wrócili do swoich domów, ciesząc się i radując każdą chwilą. Jak się okazuje, szczęścia nie należy szukać w pieniądzach; nawet mając ich w nadmiarze, możemy go nie znaleźć.
    • Uśmiechasz się.   Ile razy oberwiesz tyle razy wstaniesz.   Czemu się uśmiechasz? Przecież przegrałeś.   Padłeś na deski.   Nie odklepałeś.   Znowu wstajesz.   Znowu chcesz oberwać?   Czemu się uśmiechasz…   Przecież przegrałeś.   Uśmiechasz się...
    • Byłem    Zobaczyłem    Straciłem    Szansę Na twój uśmiech    Byłaś    Zobaczyłaś    Straciłaś    Szansę  Na mój powrót    I znów wszystko  Kończy się tak samo!     
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Berenika *** Racine'a Poego czy też Aragona Liryka, epika bierze ją w ramiona Poświatowska pisze ach ta Berenika Ten jej długi warkocz poezję przenika. *** Queer *** Aragon zabierze w ramiona Poego Uparty Racine pobabrze w epice Liryka rozplecie włosy Poświatowskiej  A Berenika szukać będzie warkocza. ***
    • @Poet Ka Sentymentalnie, aż chciałoby się tam przenieść w czasie. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...