Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kiedy idę pijany
a ruchoma kępka trawy okazuje się być jeżem
w trójkąt światła latarni
wrzucam buty płaszcz daję nocy na całopalenie

Chód do którego wdarły
się wspomnienia wygląda i upada wedle strategii
strategia upadając
północne domy w bezwładne gałęzie i pnie zamienia

Kiedy leżę pijany
wiersze podchodzą do gardła jak jeże mierzwią tam ledwie
źdźbła oddechu zastane
jabłka z latarni rumianych zrywają się im na ziemię

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




jejku - nie wiem, na jaką dietę przeszedłeś, Jimmy - ale jedz i pij to dalej.
koniecznie!
pod wrażeniem - bez uwag :)
kasia

żywią mnie tylko twoje słowa ;)
dzięki Kasiu,
zdrówko,
Jimmy
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Witaj Jimmi - dawno u ciebie nie gościłem -
sztuką napisać taki wiersz w takim stanie ... żartuje rzecz jasna.
Bardzo mi przypadł ten pijany wiersz .
pozd

Szczerze powiedziawszy dbałem w nim tylko o pijane metrum 7/8/8
dzięki, że w końcu Cię do mnie przywiało, zdrówko,
Jimmy
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no czuję to ciepło od Ciebie za każdym razem, to znak, że powinnaś zacząć mnie krytykować ;)
zdrówko,
Jimmy
hehe... jak coś znajdę, to Ci delikatnie "wytknę" skoro mam przyzwolenie :):)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Mamo, Tato — piszę nocą, gdy ziemia przestaje oddychać, gdy między wystrzałami można jeszcze usłyszeć własne serce. Kartka drży jak moje dłonie, a atrament miesza się z kurzem, którego nie zmywa deszcz.   Pamiętam zapach kuchni o świcie i skrzypienie drzwi, które zawsze otwieraliście pierwsi. Tutaj poranki są ciężkie jak kamień, a słońce wstaje tylko po to, by policzyć poległych.   Mamo, mówiłaś kiedyś, że wojna jest słowem z książek — dziś wiem, że to twarze bez imion i oczy, które gasną zbyt szybko. Noszę w kieszeni zdjęcie z wakacji nad rzeką, już prawie nie pamiętam dźwięku waszego śmiechu.   Tato, chciałem być silny jak Ty, ale siła nie polega na tym, by nie płakać. Najtrudniej jest patrzeć na chłopców młodszych ode mnie, którzy zasypiają w ciszy, z której już się nie budzą.   Jeśli wrócę — usiądę przy stole i będę milczał długo, bo nie ma słów na rzeczy, których oczy nie powinny widzieć. Jeśli nie wrócę — nie szukajcie winy w sobie, wojna wybiera szybciej niż człowiek potrafi zrozumieć.   A kiedy nadejdzie wieczór i wiatr dotknie okien naszego domu, pomyślcie, że to tylko mój szept wracający przez pola. Nie płaczcie nad losem, którego nie mogliście zmienić — kochajcie mocniej świat, aby nikt już nie musiał pisać takich listów.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - cieszy mnie że ładnie i obrazowo - dzięki -                                                                                         Pzdr.
    • wystarczy podzielić salę by strony zaczęły pluć   wystarczy rozdać role by pojawiły się ofiary i kaci   wystarczy biały kitel by ktoś naciskał przycisk do końca   wystarczy jeden który odmówi
    • @Alicja_Wysocka moja Pani małżonka musi się mierzyć z taką hańbą co wieczór. Chciałabym jej pomóc w niedoli ale nawet do jednej nie mogę się zmusić 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...