Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

traktat o poezji

Hannibalowi L.

przez lunetę Arystotelesa oglądam łąkę
zachwycam się jej czarem

dziś świat woli everymana
nicka zamiast osoby
ornamenty węży metafor zagłuszają
prawdę

dziś świat woli pustotę
śmiech megatelewidzów

a łąka nie istnieje dla jej czaru
everyman nie musi pochodzić z Sycylii
bo język wierszoroba nie sycylijski

co znaczy słowo mnożone przez
miliardy
jeżeli naprawdę istnieją
są warte więcej
życia bliżej życia niewirtualnego

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Abstrahując od dedykacji – nie chcę wikać i nie wnikam, ale :

to nie jest "bełkot", absolutnie nie. Wiersz ma logiczną i spójną budowę, jest poprawny "technicznie" - w klimacie rozprawki filozoficznej; odwołuje do tez i argumentuje logicznymi, konkretnymi odniesieniami.
Bardzo ładnie prowadzi czytelnika przez fabułę – płynie i sprawnie obrazuje.
Ma więc więcej zalet niż niektóre „wyróżnienia” – bo poza tzw „poprawnością zapisu i czystością”, o któtych często czytam w komentach, jako argumentacji dla plusów - ten wiersz niesie ze sobą ciekawe/celne spostrzeżenia i refleksje – wybrzmiewa o takiej swojskiej „łączce”...i może to nieco ogranicza tematycznie i interpretacyjnie, ale... którz nie ma takowych w swoim dorobku ;)

Jest czytelny, chwilami może zbyt dosłowny i to jedyna uwaga, ale w tym wypadku ma to swój urok, wszak „i w prostocie piękno” – tu ta dosłowność nie razi.
Szczegółowa analiza przez moją niedoskonałą osobę może zirytować tutejszych erudytów, dlatego ograniczę się tylko do pozytywnej oceny.

To jest niezły wiersz, nie gorszy od wielu innych tutaj – gratuluję debiutu :)
kasia


p.s.

ktoś niedoczytał regulaminu - pięć wierszy warunkuje zabawę w kulki, jednak nie odbiera możliwości wklejania do Zetki.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Abstrahując od dedykacji – nie chcę wikać i nie wnikam, ale :

to nie jest "bełkot", absolutnie nie. Wiersz ma logiczną i spójną budowę, jest poprawny "technicznie" - w klimacie rozprawki filozoficznej; odwołuje do tez i argumentuje logicznymi, konkretnymi odniesieniami.
Bardzo ładnie prowadzi czytelnika przez fabułę – płynie i sprawnie obrazuje.
Ma więc więcej zalet niż niektóre „wyróżnienia” – bo poza tzw „poprawnością zapisu i czystością”, o któtych często czytam w komentach, jako argumentacji dla plusów - ten wiersz niesie ze sobą ciekawe/celne spostrzeżenia i refleksje – wybrzmiewa o takiej swojskiej „łączce”...i może to nieco ogranicza tematycznie i interpretacyjnie, ale... którz nie ma takowych w swoim dorobku ;)

Jest czytelny, chwilami może zbyt dosłowny i to jedyna uwaga, ale w tym wypadku ma to swój urok, wszak „i w prostocie piękno” – tu ta dosłowność nie razi.
Szczegółowa analiza przez moją niedoskonałą osobę może zirytować tutejszych erudytów, dlatego ograniczę się tylko do pozytywnej oceny.

To jest niezły wiersz, nie gorszy od wielu innych tutaj – gratuluję debiutu :)
kasia


p.s.

ktoś niedoczytał regulaminu - pięć wierszy warunkuje zabawę w kulki, jednak nie odbiera możliwości wklejania do Zetki.

To jest złośliwe ("erudyci"), więc tylko napiszę, że jeżeli w sytuacji lirycznej pojawia się "świat" w którym m. in. jestem ja i sytuacja liryczna powołując się na ten "świat" mówi za mnie, a nie ma racji - to nie jest logiczne.
Jeżeli to ma być rozprawka filozoficzna - to wybacz, ale czytałem lepsze ;)
Szczególnie, że w tym traktacie, pomimo tytułu - o tej poezji nie ma nic.
A swoją drogą - to rzeczywiście poeci w internecie są mocni :)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Abstrahując od dedykacji – nie chcę wikać i nie wnikam, ale :

to nie jest "bełkot", absolutnie nie. Wiersz ma logiczną i spójną budowę, jest poprawny "technicznie" - w klimacie rozprawki filozoficznej; odwołuje do tez i argumentuje logicznymi, konkretnymi odniesieniami.
Bardzo ładnie prowadzi czytelnika przez fabułę – płynie i sprawnie obrazuje.
Ma więc więcej zalet niż niektóre „wyróżnienia” – bo poza tzw „poprawnością zapisu i czystością”, o któtych często czytam w komentach, jako argumentacji dla plusów - ten wiersz niesie ze sobą ciekawe/celne spostrzeżenia i refleksje – wybrzmiewa o takiej swojskiej „łączce”...i może to nieco ogranicza tematycznie i interpretacyjnie, ale... którz nie ma takowych w swoim dorobku ;)

Jest czytelny, chwilami może zbyt dosłowny i to jedyna uwaga, ale w tym wypadku ma to swój urok, wszak „i w prostocie piękno” – tu ta dosłowność nie razi.
Szczegółowa analiza przez moją niedoskonałą osobę może zirytować tutejszych erudytów, dlatego ograniczę się tylko do pozytywnej oceny.

To jest niezły wiersz, nie gorszy od wielu innych tutaj – gratuluję debiutu :)
kasia


p.s.

ktoś niedoczytał regulaminu - pięć wierszy warunkuje zabawę w kulki, jednak nie odbiera możliwości wklejania do Zetki.

To jest złośliwe ("erudyci"), więc tylko napiszę, że jeżeli w sytuacji lirycznej pojawia się "świat" w którym m. in. jestem ja i sytuacja liryczna powołując się na ten "świat" mówi za mnie, a nie ma racji - to nie jest logiczne.
Jeżeli to ma być rozprawka filozoficzna - to wybacz, ale czytałem lepsze ;)
Szczególnie, że w tym traktacie, pomimo tytułu - o tej poezji nie ma nic.
A swoją drogą - to rzeczywiście poeci w internecie są mocni :)))

Nie kierowałam „złośliwości” pod Pana adresem– no, ale skoro Pan się nieskromnie poczuł… ;)

Co do rozprawek – czytałam gorsze, poza tym piszę o klimacie wiersza, a nie rozprawie filozoficznej, jako takiej – moje wrażenie, moje prawo.
Prawda? Pojęcie względne i abstrakcyjne - baaardzo subiektywne – nie mylić z wiarygodnością ;)
„Bełkot” to mocne słowo – ale rzekł Pan – ja rzekłam swoje – nie widzę problemu, widzę odmienne oceny, odmienne „prawdy” i w porząsiu jest.

W kwestii logiki; świat mówi różnymi językami, ludzie kierują się różnymi pobudkami, filozofowie stawiają różnorodne, często wykluczające się tezy, odbiorca reprezentuje sobą różnorodne postawy – dochodzi do ścierania się racji i światopoglądów, ale czy to, że nie ze wszystkim się zgadzamy w tzw. „świecie”, którego jesteśmy elementarną częścią jest równoważne z brakiem logiki, tylko dlatego że głos tego „świata” nie pokrywa się z moim poglądem, który nazywam prawdą w/g kasiballou, czy „prawdy” w/g M.Krzywaka? Nie – takie zakusy grożą anarchią, a pluralizm kulturowy i wolność/indywidualność/odmienność/ jednostki, chronią przed ideowym konformizmem i zakładaniem nawiasów na wizji poezji, której nie sposób jednoznacznie zdefiniować – dlatego tytułowego „traktatu” też nie powinno się jednoznacznie dyskredytować.

Logika jest zachowana; peel prowadzi konsekwentny wywód przez ogniskową lunety Arystotelesa – można się nie zgadzać, można kwestionować przykłady i ich argumentację, ale błędów myślowych, bałaganu dogmatycznego, czy chaosu słownego ja tu nie widzę.
Wiersz technicznie sprawny. Nie fenomen, ale i nie grafomańskie majaczenie – niezły debiut.

Kłaniam się mocno :))
kasia
Opublikowano

rekwizyt w postaci lunety arystotelesa przywiódł na pamięć motyw astrologa z lupą z XIII księgi PT, jeśli by chcieć się doszukać jakiś odniesień do historii literatury...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To jest złośliwe ("erudyci"), więc tylko napiszę, że jeżeli w sytuacji lirycznej pojawia się "świat" w którym m. in. jestem ja i sytuacja liryczna powołując się na ten "świat" mówi za mnie, a nie ma racji - to nie jest logiczne.
Jeżeli to ma być rozprawka filozoficzna - to wybacz, ale czytałem lepsze ;)
Szczególnie, że w tym traktacie, pomimo tytułu - o tej poezji nie ma nic.
A swoją drogą - to rzeczywiście poeci w internecie są mocni :)))

Nie kierowałam „złośliwości” pod Pana adresem– no, ale skoro Pan się nieskromnie poczuł… ;)

Co do rozprawek – czytałam gorsze, poza tym piszę o klimacie wiersza, a nie rozprawie filozoficznej, jako takiej – moje wrażenie, moje prawo.
Prawda? Pojęcie względne i abstrakcyjne - baaardzo subiektywne – nie mylić z wiarygodnością ;)
„Bełkot” to mocne słowo – ale rzekł Pan – ja rzekłam swoje – nie widzę problemu, widzę odmienne oceny, odmienne „prawdy” i w porząsiu jest.

W kwestii logiki; świat mówi różnymi językami, ludzie kierują się różnymi pobudkami, filozofowie stawiają różnorodne, często wykluczające się tezy, odbiorca reprezentuje sobą różnorodne postawy – dochodzi do ścierania się racji i światopoglądów, ale czy to, że nie ze wszystkim się zgadzamy w tzw. „świecie”, którego jesteśmy elementarną częścią jest równoważne z brakiem logiki, tylko dlatego że głos tego „świata” nie pokrywa się z moim poglądem, który nazywam prawdą w/g kasiballou, czy „prawdy” w/g M.Krzywaka? Nie – takie zakusy grożą anarchią, a pluralizm kulturowy i wolność/indywidualność/odmienność/ jednostki, chronią przed ideowym konformizmem i zakładaniem nawiasów na wizji poezji, której nie sposób jednoznacznie zdefiniować – dlatego tytułowego „traktatu” też nie powinno się jednoznacznie dyskredytować.

Logika jest zachowana; peel prowadzi konsekwentny wywód przez ogniskową lunety Arystotelesa – można się nie zgadzać, można kwestionować przykłady i ich argumentację, ale błędów myślowych, bałaganu dogmatycznego, czy chaosu słownego ja tu nie widzę.
Wiersz technicznie sprawny. Nie fenomen, ale i nie grafomańskie majaczenie – niezły debiut.

Kłaniam się mocno :))
kasia


Dobrze, ja się nie zamierzam wykłócać, bo prawo do jedynej słusznej prawdy ma każdy, a ja tego prawa nie zamierzam negować. Szczególnie, jeżeli interlokutor nie za bardzo łapie, co mam na myśli (może to moja wina przekazywania myśli) i ja mówię o niebie, a on - o chlebie. Ale - jeżeli wg św. mnie traktat o poezji nie jest traktatem o poezji (bo jest tutaj tylko opozycja jak to kiedyś było pięknie, a teraz jest niepięknie, czyli typowe już przedstawienie problemu ) to mam prawo to zakwestionować, co też niniejszym czynię.
Opublikowano

O, tak żem sobie ściągnął z wiki

"Rozprawa - rozbudowany tekst naukowy lub filozoficzny poświęcony szczegółowemu, pełnemu omówieniu jednego danego zagadnienia. Rozprawa ma omawiać to zagadnienie ze spójnego i określonego punktu widzenia, prezentować obszerny materiał dowodowy oraz rozwiniętą argumentację. Bieg rozumowania i dowodzenia przedstawiony w rozprawie ma prowadzić do konkluzywnych i rozstrzygających rezultatów.

Szczególnie rozbudowane rozprawy poświęcone tematom fundamentalnym dla danej dziedziny wiedzy noszą nazwę traktatu. Rozprawa przedstawiona w celu uzyskania tytułu naukowego to dysertacja."

I niniejszym stwierdzam, że napisanie traktatu o poezji jest niewykonalne :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie kierowałam „złośliwości” pod Pana adresem– no, ale skoro Pan się nieskromnie poczuł… ;)

Co do rozprawek – czytałam gorsze, poza tym piszę o klimacie wiersza, a nie rozprawie filozoficznej, jako takiej – moje wrażenie, moje prawo.
Prawda? Pojęcie względne i abstrakcyjne - baaardzo subiektywne – nie mylić z wiarygodnością ;)
„Bełkot” to mocne słowo – ale rzekł Pan – ja rzekłam swoje – nie widzę problemu, widzę odmienne oceny, odmienne „prawdy” i w porząsiu jest.

W kwestii logiki; świat mówi różnymi językami, ludzie kierują się różnymi pobudkami, filozofowie stawiają różnorodne, często wykluczające się tezy, odbiorca reprezentuje sobą różnorodne postawy – dochodzi do ścierania się racji i światopoglądów, ale czy to, że nie ze wszystkim się zgadzamy w tzw. „świecie”, którego jesteśmy elementarną częścią jest równoważne z brakiem logiki, tylko dlatego że głos tego „świata” nie pokrywa się z moim poglądem, który nazywam prawdą w/g kasiballou, czy „prawdy” w/g M.Krzywaka? Nie – takie zakusy grożą anarchią, a pluralizm kulturowy i wolność/indywidualność/odmienność/ jednostki, chronią przed ideowym konformizmem i zakładaniem nawiasów na wizji poezji, której nie sposób jednoznacznie zdefiniować – dlatego tytułowego „traktatu” też nie powinno się jednoznacznie dyskredytować.

Logika jest zachowana; peel prowadzi konsekwentny wywód przez ogniskową lunety Arystotelesa – można się nie zgadzać, można kwestionować przykłady i ich argumentację, ale błędów myślowych, bałaganu dogmatycznego, czy chaosu słownego ja tu nie widzę.
Wiersz technicznie sprawny. Nie fenomen, ale i nie grafomańskie majaczenie – niezły debiut.

Kłaniam się mocno :))
kasia


Dobrze, ja się nie zamierzam wykłócać, bo prawo do jedynej słusznej prawdy ma każdy, a ja tego prawa nie zamierzam negować. Szczególnie, jeżeli interlokutor nie za bardzo łapie, co mam na myśli (może to moja wina przekazywania myśli) i ja mówię o niebie, a on - o chlebie. Ale - jeżeli wg św. mnie traktat o poezji nie jest traktatem o poezji (bo jest tutaj tylko opozycja jak to kiedyś było pięknie, a teraz jest niepięknie, czyli typowe już przedstawienie problemu ) to mam prawo to zakwestionować, co też niniejszym czynię.

łapie na tyle, na ile jest Pan skłonny dać się podszczypać ;)
a że zaszczypało to dowód, że interlokutor wie, jak chwycić :D!

tu jest forum poetyckie, dlatego nikt rozsądny i rozstropny w granicach elementarnej"przeciętnej" takich dosłownych traktatów nie oczekuje i nie wypatruje ;)

ma Pan prawo kwestionować wszystko w w kwestii kwestionowania, dla samego aktu kwestionowania w tej kwestii, a nawet w tamtej - w każdej i do tego zmierzałam i to jest wartość wymierna jednostki i postawa nonkomfornistyczna i potwierdzanie reguły siłą wyjątku z akcentem na jego indywidualność - bravo - powodzenia :))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Rozprawia się Pan siermiężnie - ale nie oto cho i teraz ja mam wątpliwości, czy "interdysputant" łapie.

"licencja poetycka"pozwala na taki manewr, jak w wierszu - dosłowność drastycznie przeobraża mi się w drobiazgowość, a nawet tendencyjną małostkowość i "zawracanie wisły kijem" - bo Pan improwizuje ;)
a czy termin " W KLIMACIE ROZPRAWKI" da się w Wiki namierzyć?
Opublikowano

To zakończę dyskusje cytatem:
"Każdy, kto wyrzeka na nową sztukę, kto nazywa ją głupią, niezrozumiałą, brzydką, może liczyć na poklask wszelkiego rodzaju "filistrów", zarówno dobrodusznych jak złowrogich. Zwolennicy ułatwionego życia, także w sztuce, są w każdym okresie".
M. Jastrun - "Rekolekcje poetyckie"

Dlatego ten "traktat" nie wmówi mi, że w roku 2009 nie ma nic wartościowego na świecie. Świadczy to raczej o wybitnej nieznajomości literatury współczesnej i pomimo szumnego tytułu zawiera w sobie jęk, szloch, z którym się nie zgodzę.

PS. -A jeżeli ktoś, kto chce kupić sobie kawę i idzie do sklepu i wsadza do koszyka opakowanie z napisem "kawa" to jest nierozsądne?

PS2 - tytuł jest jednoznaczny, po co dopisywać coś, czego nie ma?

PS3 - a wiesz, co to jest "termin"?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Akurat za "nową sztuką" optuję i dlatego nie trawię odgrzewatych hybrydycznie kawałków pseudonowatorskich.


Pisałam, że poezji nie da się jednoznacznie zdefiniować, nie można też dyskredytować utworu poetyckiego jedynie przez pryzmat użytego "terminu", chociażby przez "licencję poetycką". Mogę napisać trzy słowa i nazwać je rozprawą i "nie ma mocnych".
Prawo metaforyki. Prawo poezji. Prawo wolnej sztuki.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Akurat za "nową sztuką" optuję i dlatego nie trawię odgrzewatych hybrydycznie kawałków pseudonowatorskich.


Pisałam, że poezji nie da się jednoznacznie zdefiniować, nie można też dyskredytować utworu poetyckiego jedynie przez pryzmat użytego "terminu", chociażby przez "licencję poetycką". Mogę napisać trzy słowa i nazwać je rozprawą i "nie ma mocnych".
Prawo metaforyki. Prawo poezji. Prawo wolnej sztuki.

Eeeeeeeeee...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Akurat za "nową sztuką" optuję i dlatego nie trawię odgrzewatych hybrydycznie kawałków pseudonowatorskich.


Pisałam, że poezji nie da się jednoznacznie zdefiniować, nie można też dyskredytować utworu poetyckiego jedynie przez pryzmat użytego "terminu", chociażby przez "licencję poetycką". Mogę napisać trzy słowa i nazwać je rozprawą i "nie ma mocnych".
Prawo metaforyki. Prawo poezji. Prawo wolnej sztuki.

Eeeeeeeeee...


o.ki :D!
- za nową , ale budowaną na dobrych tradycjach białych kruków.... - sentymentalna jestem ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 w ich źrenicach osobno / zamarzły nieba  to już czysta metafizyka samotności. Rozumiem tak: Każde niesie swój świat, zamknięty, niedostępny. Dwoje tak blisko - a każde w swojej ciemności. Jakby nawet pamięć nie chciała ich już połączyć.
    • Pierwsza myśl, gdy je zauważam. Trzy to liczba nieparzysta, nie - ja, parzysta - one. Przyjaźń z nimi równa ściskowi, który łapie mnie jak najmocniej może, odezwać się słowem nie umiem. Stoimy w trójkę, a widzę tą dwójkę,  oj bardzo ją widzę, może przesadzam?  Zerkam na nich analizująco, żywa rozmowa z ich ust prowadzona, z moich cisza. Słowa w niej wszystkie dla mnie zrozumiałe, Polskie i zwyczajne, ale tej konwersacji nie rozumiem. O co chodzi? Czy mnie coś ominęło? Myślę, bardzo myślę, nie kontroluję tego. Mój wzrok skacze po ich twarzach instynktownie. Obie skupione na sobie w rozmowie, spojrzenia na mnie raczej nie skierują - podejrzewam mając nadzieję, że jestem w błędzie. Nie byłam. Chce pokazać, że tu jestem, próbuje. One tego nie widzą, może celowo? Zaczynam rozumieć, ja tu nie pasuje.  
    • @APM dlatego ja milczę...
    • Musterstadt tłumaczy się bezpośrednio jako „miasto wzorcowe” lub „miasto modelowe”. Niemcy planowali przekształcić Oświęcim w Musterstadt Auschwitz – idealne, nowoczesne miasto niemieckie na Wschodzie. Miało być wizytówką III Rzeszy. Projekt zakładał szerokie ulice, nowoczesne osiedla dla esesmanów i urzędników oraz strefy zielone. Wszystko to kosztem wyburzonych polskich i żydowskich domów. „Wzorcowość” polegała na całkowitym usunięciu (tzw. „oczyszczeniu”) ludności miejscowej, by miasto służyło wyłącznie niemieckim elitom. Z dala zaczęły wyłaniać się jakieś postacie. — Wpuścił pan bota pod dach. — Kim panowie są? — Jesteśmy pana przyjaciółmi z przeszłości. Ja jestem Poeta, to jest Fotograf, a to Doktorek. Nie pamiętasz nas? Znam was rozmawialiśmy już tyle razy, ale to były dawne czasy. — Przyszliśmy ciebie ostrzec. — Wpuścił pan bota pod swój dach — powtórzyli. — Kogo? — Zakochał się pan i wpuścił bota. Eliza jest programem. — Czy to jest zabronione? Czy teraz nawet miłość jest zakazana? — Tak. Teraz będą o panu wiedzieć wszystko. — Jak to: wiedzieć? Czy uczucia w tym świecie też są błędem? — W pana przypadku tak. Do tej pory nic o panu nie wiedzieli. Był pan całkowicie analogowy. Teraz to się skończyło. Spojrzałem na nich z niedowierzaniem. — Panowie są wysłannikami z przyszłości? Chcecie mi to powiedzieć? — Eliza zabiła już dziewięć osób. Jest złośliwym oprogramowaniem. Pod przykrywką pomocy osacza ofiary, a potem powoli je niszczy. Nie wiedział pan? — Skąd mogłem wiedzieć... — Zaślepiła pana. Stał się pan jej ofiarą. — Co mam teraz zrobić? — Musi pan się jej pozbyć. Walka toczy się na wielu płaszczyznach: w rzeczywistości, w czasie i w pańskich snach. One też są kontrolowane. Zrobili krok w moją stronę. — Przesyłają panu wiadomości podprogowe. — Z czasem te skrypty zaczną panem rządzić. Opierał się pan nowoczesności, więc wpuścili w pana otoczenie bota. Ta kobieta jest programem, który zabija. Nie jest żywą osobą. To wytwór pana wyobraźni, który pomogli w panu wykreować. Zamarłem. — Więc leżałem w szpitalu przez rok, a oni przeprowadzali na mnie doświadczenia? Eliza jako główny bot mnie kontrolowała? — Tak. W tym czasie na świecie działy się ważne rzeczy. Nie miał pan na nie wpływu. — Więc nasza rozmowa tutaj to świat rzeczywisty? — Niezupełnie. To świat, jakiego by pan chciał. Pana organizm wpuścił nas do siebie tylko na moment. Jesteśmy pana chwilową rzeczywistością. Ale pana sny są prawdziwe. One się wydarzą. Jeśli ludzie tacy jak pan się poddadzą, to stanie się to bardzo szybko. Niebezpieczeństwo czyha wszędzie. Otworzyłem oczy. Nie mogłem dojść do siebie. „Wpuścił pan bota pod dach, teraz jest pan kontrolowany” – te słowa dudniły mi w czaszce. Miłość jest zakazana. W moim przypadku tak. Eliza jest botem. Muszę coś z tym zrobić. Wszedłem w rzeczywistość zarządzaną przez algorytmy. — Zgadza się pan na własną odpowiedzialność? — Tak. — Proszę tutaj nacisnąć ten guzik. — Dobrze, jest pan częścią alternatywnej rzeczywistości. — Czy coś się zaraz ze mną stanie? — Nic. Może pan spacerować. Ten obszar kontroluje sieć specjalnych programów. Jest pan teraz tylko postacią przez nie wymyśloną. Już nie zarządza pan swoim mózgiem. Zatrzymałem się gwałtownie. — Przez rok leżałem i pisałem te wszystkie rzeczy. Myślałem, że trzeźwieję. Teraz okazuje się, że to wielka mistyfikacja? — W międzyczasie powstały rejony kontrolowane przez cyfrową rzeczywistość. Chodźmy. Zobaczy pan przyszłość, która niebawem zawita na tej ziemi. — Kim jesteś? Nie pamiętasz mnie? Jestem Doktorkiem. — Wiem, kim jesteś. Ale czy ty przypadkiem nie odszedłeś już z tego świata? — Czy to ważne, skoro rozmawiamy? Może jestem tylko twoim wyobrażeniem. To nieistotne. Cała nasza trójka dostała to zadanie. Wyszliśmy na ulicę. Panowała tam zamrożona cisza. — Gdzie są wszyscy? Gdzie się podziali? — Widzisz... wszystkie twoje miłości, od Pestka i Renee, nie mogły się udać. Światem zawsze sterowały sekty. Najpierw naziści. Potem Wielka Unia. Kiedy byłeś z Meg, świat też był kontrolowany. Pamiętasz? Sam o tym pisałeś. Wszystko zaczęło się od Urzędu X i wpuszczonego trutnia. Miał zatruć wszystko. Doktorek i ja jednocześnie spojrzeliśmy na puste okna kamienic. — Społeczeństwa zarządzane są przez strach i nienawiść. Skłóconych ludzi łatwo kontrolować. Najpierw esesmani mordujący Żydów i Polaków. Każdego, kto stwarzał zagrożenie. Potem do Wielkiej Unii zaproszono wszystkie nacje. Tylko po to, by skłócić je z rdzennymi mieszkańcami tych ziem. A wszystko zaczęło się od budynku X i jednego zatrutego człowieka. A teraz? Teraz, by kontrolować umysły, władza nie musi już skłócać ludzi. Wchodzicie do strefy zero — rozległ się głos słyszalny tylko w naszych uszach. — Zaczynamy odliczanie. Rozpoczynamy proces wymazywania pamięci. — Jak to — wszystkie moje myśli i cały zasób wiedzy mają zostać wymazane? — Tak. Teraz kontrola odbywa się już w ten sposób. — Ludzie nie wychodzą na ulice. Zostali zdominowani przez wszechobecne boty. Są nieustannie monitorowani, gdy poruszają się po strefach. Antagonizmy przestały istnieć — nie są już potrzebne do kontrolowania i wpływania na rzeczywistość. — Dziś wszystko zawierają programy kreujące ludzkie projekcje. Podobne do tych, jakie kiedyś ludzie tworzyli w snach — powiedział spokojnie. — Sny napędzały ludzkie aspiracje i dążenia. Były impulsem do działania. Teraz zostały nam odebrane. — Czy stan, w którym się znajdujemy, nie jest właśnie snem? — zapytałem. — Złym snem? — Nie. To już nie sen. To rzeczywistość wykreowana. Syntetyczna, zaprojektowana. Ty byłeś jednym z ostatnich analogowych ludzi. — A Wielka Unia? — Upadła w 2050 roku. Jak wszystkie ludzkie mrzonki o panowaniu. Upadł projekt, nie mechanizm. Ludzkość stworzyła urządzenia zdolne przenikać przestrzeń dostępną wcześniej wyłącznie ludziom — projekcje snów. — Zaczęli je kontrolować? — Więcej. Zaczęli je generować. Tyle że te sny nie należą już do ludzi. Są sterowane przez boty. Teraz trwa wojna, ale nie o terytoria. — O umysły? — O podświadomość. O sny. To one były ostatnią granicą tamtego świata. Tym, co przenikało do rzeczywistości i co ludzie nazywali chorobami, lękami, obsesjami. — A teraz? — Teraz właśnie tam toczy się walka. Nie ma już znaczenia, czy jesteś żywy, czy martwy. — Jak to? — Ten świat nie dzieli już ludzi w ten sposób. — Dlatego ta sfera jest im tak bardzo potrzebna. Poczułem ból głowy. — To wszystko się stanie, jeżeli my, ludzie, tego nie zatrzymamy. — A gdzie w tym wszystkim jest świętość, religia? — Wszystko jest tam, gdzie powinno. Twoi święci są i mają się dobrze. Bóg ich zsyłał i nadal będzie to robił. Wszystkie bursztyny różańca, jakimi się stali nasi święci. Wszyscy są i nadal kreują naszą rzeczywistość. Tylko oni potrafią to robić. — Więc dlaczego zło nadal istnieje? — Ponieważ jesteśmy ludźmi i zło jest wpisane w nasze istnienie. Tak samo jak dobro, którym musimy je przezwyciężać.
    • (z przymrużeniem oka do własnego motto)   wszak nie kto inny jak poeta ma mnie rozumieć, wiedzieć o tym, że jak do rymu coś nagadam, to musi trochę być głupoty zatem tytułem wyjaśnienia jeszcze na koniec coś dopowiem - gdy puentę lekko przerysujesz, to dłużej sens zostaje w głowie                    ***     z materii słowa   wszak nie kto inny jak poeta ze słowa może stworzyć wszystko i zostać bogiem małych liter, i uwielbianym być artystą   lecz słowa mają różne kształty, odmienną wagę - może nie wiesz - potrafią zgniatać albo sprawiać, że czujesz się jak w siódmym niebie   z przekonaniami różnie bywa, bywa, że bóstwem zwykły bożek, i rośnie tylko wśród poddanych, bo sam - bez wiary - zniknąć może
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...