Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
w kwiatach szukam dawnego istnienia


Pamiętam, jak lała śmietanę do smalcu, majeranek myliła z herbatą ,
a pastą do zębów smarowała twarz.
- Śmiejcie się, śmiejcie, mówiła, was też to czeka.

Odległa perspektywa. Ja nigdy nie będę patrzeć pochyło.
Bratać się z pajęczynami, pajączkami, przenigdy.

Mocuje się z szybą. Bezradnie .
Dla niej przezroczystość nie może być nieprzenikalna.
Tylko dlaczego ze smugami ; do latania?
Zna tylko Londyn.

Niezrozumienie. Teraz jest inna
perspektywa z wejściem w próg zdeptany.

Ogarnianie czasu boli .
Zakrzepł tamtem śmiech .
Opublikowano

Muszę się do czegoś przynać :-). Jakoś tak się stało, że przecztałem tylko pierwszą część, zrobiła na mnie wrażenie, chyba swoją szczerą autentycznością, i do niej się odniosłem.
Widzę teraz, że ta druga wnosi nowe elementy. A może by tak z dwóch zrobić jedność, łącząc je nie powtarzając już powtarzających się fragmentów?

Do poczytania i dużo zdrowia życzę.

Opublikowano

mi pierwsza wersja bardziej pasuje chociaż w drugiej też jest fajny kąsek o patrzeniu pochyło
tym razem wyszło Ci tak bardziej opisowo.
Na Twoim miejscu powróciłbym za tydzień i potraktował sentencyjnie - słowa tylko konieczne
ale to moja uwaga:))

pozdrawiam serdecznie Jacek

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...