Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 55
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli nie ma działu Zet, to nie wina systemu, ale poziomu generalnego, a więc wszelkie zmiany są bezsensu, a więc jest optymalnie, bo decyduje ogół, a nie jednostki, a więc jest umiarkowanie dobrze ;)

ps: bo jeśli np. nie podoba Ci się mój wiersz, dawaj mi minusa i na pewno nad nim się zastanowię ;)

pps: nic w Zetce nie ma interesującego? Absolutne dno?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli nie ma działu Zet, to nie wina systemu, ale poziomu generalnego, a więc wszelkie zmiany są bezsensu, a więc jest optymalnie, bo decyduje ogół, a nie jednostki, a więc jest umiarkowanie dobrze ;)

ps: bo jeśli np. nie podoba Ci się mój wiersz, dawaj mi minusa i na pewno nad nim się zastanowię ;)

pps: nic w Zetce nie ma interesującego? Absolutne dno?

-nie, no... Ty jesteś i (...) też jest... ;)
- i witryna jest; " dla wprawnych - w tym wirtualnym też..." - mea culpa - ach, ta wyobraźnia, myczki, smyczki, bany, króliczki... ;)

- to ciut rekompensuje, ale tylko ciuuut - czas na odwyk, czas na zmiany, Pancolku; czas naM nie odpuści kanibalizmu literackiego - nie ma opcji ;p


- nie ma półśrodka; niMa Zet...
Opublikowano

A ja mam najlepiej, bo już mi się wymiotować chce od tych beznadziejnych wierszy, pod którymi trzeba uzasadniać "dlaczego nie" i po prostu nie komentuje.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że czas płynie i po prostu się już odechciewa tych samych śpiewek. Grafomania jest wszechpotężną Panią, jest nie do pokonania.
Oczywiście to nie dotyczy wierszy, gdzie wpisuje swoje skromne "tak" ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli nie ma działu Zet, to nie wina systemu, ale poziomu generalnego, a więc wszelkie zmiany są bezsensu, a więc jest optymalnie, bo decyduje ogół, a nie jednostki, a więc jest umiarkowanie dobrze ;)

ps: bo jeśli np. nie podoba Ci się mój wiersz, dawaj mi minusa i na pewno nad nim się zastanowię ;)

pps: nic w Zetce nie ma interesującego? Absolutne dno?

-nie, no... Ty jesteś i (...) też jest... ;)
- i witryna jest; " dla wprawnych - w tym wirtualnym też..." - mea culpa - ach, ta wyobraźnia, myczki, smyczki, bany, króliczki... ;)

- to ciut rekompensuje, ale tylko ciuuut - czas na odwyk, czas na zmiany, Pancolku; czas naM nie odpuści kanibalizmu literackiego - nie ma opcji ;p


- nie ma półśrodka; niMa Zet...

Okej, a jakie konkretnie proponujesz zmiany, bo masz szczególne zamiłowanie w błądzeniu wokół sedna? ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



;)

rozumiem, że robi Pani sobie ze mnie jaja, ale dość nieumiejętnie, zważywszy na to, że istnieje dział 'wiersze gotowe' i to nie mój, autorski termin ;)

zatem proszę sobie dodatkowo poczytać, że dział P, to wiersze początkujących

Nie chodzi o poziom, a o liczbę komentujących
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



-nie, no... Ty jesteś i (...) też jest... ;)
- i witryna jest; " dla wprawnych - w tym wirtualnym też..." - mea culpa - ach, ta wyobraźnia, myczki, smyczki, bany, króliczki... ;)

- to ciut rekompensuje, ale tylko ciuuut - czas na odwyk, czas na zmiany, Pancolku; czas naM nie odpuści kanibalizmu literackiego - nie ma opcji ;p


- nie ma półśrodka; niMa Zet...

Okej, a jakie konkretnie proponujesz zmiany, bo masz szczególne zamiłowanie w błądzeniu wokół sedna? ;)

1. Znieść system kulek, zaś gnioty eliminować np. brakiem komentarzy, żeby uniknąć kłótni z niezadowolonymi i czczych dyskusji z pogranicza kloaki.
Kulki, mówiąc delikatnie... zobowiązują, dlatego są narzędziem propagandowej manipulacji, zakłamują i odkształcają opiniotwórczo, sprzyjają stronniczości i utwierdzają TWA w posadach, lansują siłą grupy/kupy silikonowe trendy.

2.. Utwory słabe (bez komentarzy) powinny być przerzucane do Warsztatu, a nie do P.
3. Użytkownicy forum (tu ukłon w stronę wytrawnych Poetów) powinni częściej odwiedzać warsztat; ich wskazówki i pomoc z pewnością pomogą w eliminacji grafomanii i pisania na ilość; w tej chwili warsztat to klub samozadowolonych gniotokletów i nawet nie ma komu w rzeczowy i kompetentny sposób im o tym powiedzieć - chwalą się, pocieszają i wzajemnie utwierdzają w tym błędnym kole bez perspektyw na rozwój.
Dużo zależy od uczciwości; Ludzie! Jeżeli kogoś lubię, nie wciskam mu kitu "jest cacy, dobry wiersz" itp, tylko dlatego, że obawiam się utraty jego przychylności i sympatii - toż to dziecinada i tchórzostwo!
Do P wklejana jest surówa, bo nie ma odzewu, pomocy i merytorycznych uwag od sprawniej piszących.

Kiedy byłeś na Warsztacie, Pancolku? Kiedy pochyliłeś się nad początkującym w P ???

4. Wprowadzić limit w Warsztacie - koniec z pisaniem byle czego i na ilość - od tego jest dział "Bez Limitu" - megalomani mają gdzie się dowartościowywać.

Zdaję sobie sprawę, że wszystko zależy od dobrej woli, czasu i dyspozycyjności Forumowiczów; nie można nic nikomu narzucać, jednak wierzę, że są osoby, którym na tym portalu zależy - mimo wszystko - i w nich pokładam nadzieję.
Poza tym to także kwestia priorytetów i motywacji; zamieszczanie na wirtualu nie jest chyba celem i szczytem ambicji (?)

Oczywiście, szanuję hobbystów i pasjonatów, którzy nie zakładają zaistnieć za wszelką cenę i to drukiem, którym pisanie i czytanie w necie daje dużo radości i satysfakcji i z którymi się utożsamiam, ale, ale... - Portal, to przecież okazja do poczytania poezji współczesnej, takiej na gorąco, to możliwość wymiany poglądów, to możliwość spróbowania własnych sił, ale przede wszystkim niepowtarzalna okazja do doskonalenia warsztatu, do szlifowania pióra i konfrontowania się z Czytelnikami.
Zadbajmy o jakiś poziom, przestrzegajmy zasad, nie oszukujmy się i nie twórzmy klubików grafomanów, bawidamków i panien tęsknosłówek!
Tyle; całkiem subiektywnie, ale mimo wszystko w nadziei, że ktoś_tam czuje podobnie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



1. Słabe wiersze będą komentowane przez słabych użytkowników, jak w Warsztacie - to kiepski pomysł.

4. Ładne podejście do działu Bez Limitu !! - wydawało mi się, że to miejsce, do wymiany doświadczeń, próby utoekspresji na bieżąco, by nie trzeba było ograniczać się do aktywności raz w tygodniu. a okazuje się, że to miejsce okupowane przez bandę niedowartościowanych megalomanów...
- może podziel się się tym spostrzeżaniem w dziale...
- no i nie wiedziałam, że na orgu jest miejsce dla niezrealizownych emocjonalnie..

cóż
/b
Opublikowano

Pytanie przy okazji...

Gdzie mam wklejać wiersze, by móc liczyć na ocenę, kostruktywne uwagi ?
Czy to, co piszę jest tak złe, że nikomu już nie chce się komentować ?
Czy mam się czuć bojkotowana? - bo tak wynika z tych wszystkich uwag krążących w postach.

???

Opublikowano
Bea.2u

Widzisz, Bea; na niski poziom Zetki nie wpływają sporadyczne wlepki gniotków, z którymi można sobie poradzić np. "bojkotem" - jak byłaś łaskawa się wyrazić.
Słaby podlansuje komentem słabego, ale nic to nie da, umrze śmiercią naturalną z braku echa.

System punktacji wprowadzono celem ochrony Zetki przed grafomanią, a powstał jeszcze gorszy mutant -zjawisko psychodelicznego wizjonerstwa „poezji zaangażowanej”, a tak naprawdę lansowanie przeciętniastwa, dziwactw, hybrydy językowej, hermetycznych tekstów – balonów, które wciska się jako nowy nurt grupy w grupie. To takie "gwiazdy" zaniżają poziom w całym dziale, a nie niedzielny troll, czy sporadyczny przeceniać swoich umiejętności.

Brak samokrytycyzmu, bucowatość, samouwielbienie, źle pojęta lojalność i stronniczość - to jest realne zagrożenie. Grafoman tak nie zaszkodzi, jak silikonowy autorytet i geniusz regiolany, starający się wpływać na gusta, oceny, trendy - eliminujący wszelką formę pisarstwa, różną od jego własnej.
Wytwarza się taka atmosfera, że jak myślisz, odbierasz, czujesz, piszesz, czy typujesz inaczej, jesteś niekompetentna, inna i się nie znasz, albo dymisz dla dymu, bo większość, bo "kupa" postrzega inaczej, a to oni kreują kierunki, żonglując kulkami i to jest chore.


Do reszty Twoich uwag i pytań się nie odniosę, bo albo nie zrozumiałaś, co miałam na myśli pisząc o” P”, „W” i ” Bez Limitu”, albo sobie dworkujesz......

Poezja? Targowica, a nie forum poetyckie – mam dosyć, jestem rozżalona i rozczarowana, czas dać sobie spokój i w końcu wytrwać w tym postanowieniu - namnożyłam sobie tylko wrogów.
Skoro wszystkim jest dobrze, a tylko kaśkę coś uwiera, to bez sensu – może rzeczywiście ze mną jest coś bardzo, ale to bardzo nie tak - przyjęłam do wiadomości – odpuszczam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



wypowiadał się tak samo M.Krzywak, wątek jest Pancolka, Jacek Sojan też kręcił nosem, Rachel Grass założyła podobny wątek - nie jesteś wcale sama !!!
i przykro mi, że i moja tu obecnośc wpływa zniechęcająco.
i trollem nie jestem, choć to całkiem zabawne tak komuś przypiąć łatkę, wiem.
bez sensu. atmosfera skisła
przykro mi

i nie pomoże Zetce fakt, że ktoś poczuje się urażony, niestety.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie chodzi o poziom, a o liczbę komentujących

na pewno?

"Ale komentarzy więcej!

Pewnie chodzi Ci o mnie, tak? Że niby ja reprezentuję społeczność wierszy gotowych? ;)
"

a widzisz Pan, Panie Pancol, ja spokojnie poczuwam się do poziomu wierszy gotowych
takoż nie przeszkadza mi ilość komentarzy, ani też umiejscawianie wierszy, ani tez ich jakość, kiedy mam ochotę czytać i komentować, uzasadniam, i to co mi się podoba, i to co nie, lubię też staczać potyczki słowne, kiedy mam na to ochotę.
kiedy zaś nie mam, to, ani dobrych (w moim odczuciu), ani tych złych (w moim odczuciu) nie komentuję.
rzadko natomiast komentuję nudne, nawet jeśli są oblepione markami (mogą być nocne). nawet jeśli sprawiają wrażenie 'sprawności'

Ano, widzi Pani, i dlatego ten portal zamiast tętnić życiem, to świeci pustkami. Zero przy zerze, czasem jedynka albo inny rodzynek. Garstka komentujących i wieczne na nich narzekania - ślepa uliczka
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dobrze wiesz, że ten status quo już się nie sprawdził, więc powrót do tego byłby krokiem w tył.



Ta tendencja jest możliwa tylko i wyłącznie dlatego, że Ci sami ludzie ciągle oceniają i tak będzie zawsze. Myślisz, że to moja wina, Lectera albo Basi Janas, że nam się chce, a innym nie? Nie mam absolutnie nic przeciwko różnym punktom widzenia, ale na takowe szans nie ma, gdy większość ma w dupie komentowanie, a jedynie stawia wymagania wobec komentującego.



I co to zmieni? Ludzie zaczną sobie nagle komentować wiersze? ;)



Ależ to nie moja wina, że tak jest. Nawet jeśli we dwójkę codziennie ocenimy po 3 wiersze, to na ile nam starczy zapału? Miesiąc? Potem pójdziemy po rozum do głowy i staniemy naprzeciw pytaniu: po cholerę się męczyć, skoro lepiej poświęcić ten czas na samodoskonalenie.



Pochylałem się ponad dwa lata i już mnie plecy od tego bolą ;)



To środek, który da skutek na tydzień, dwa, a później pojawi się kolejny, ten sam problem: brak komentarzy w W. Dlaczego? Bo 90% ludzi tutaj oczekuje i nic z siebie nie daje (nie mówię o Tobie)



No właśnie. Jest tu mnóstwo osób, którym się nie chce. Przez ile można komentować merytorycznie grafomańskie utwory? Do końca świata?



To wszystko teoria i idylla. Na pewo się nie zgodzę, żeby frontalnie zrzucać winę tylko i wyłącznie na ludzi, którzy jeszcze mają w sobie odrobinę woli, że komuś coś skomentować, bo to prowadzi donikąd. Czemu nie opieprzysz większości, która jedynie wkleja wiersze?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Krakoski givre m'enchante ─── „Ah ! Comme la neige m'a délaissé, Lavé mon cœur de sa pluie... Parmi les jours engivrés, Je m'enivre de mon ennui... Je m'engivre de mon destin..." [Hors d'] Nad moim półmiastem niebo mrozem zamarło, Jak ta na szybie łza, Nad moim niekrajem śnieg śnieży tak, Że świata okno mgłą szron skrył, jak moje ciało, Jak szybę życia, w mrozu ogród spopielił w białość... [Res medium] Nad moim niemiastem niebo tętni niczym czerwca odpust. Niebo delikatne jak najnowszy nów, A o zachodzie rzeka szara hymn śpiewa w słońca blues – Tam śpiewa „Alleluja” even bruk. A ja chwytam je szczytem serca… Szukaj spokoju tam, gdzie są ci ofiarowani: Ten czerwiec, Miłosz, Mrożek, Lem, i… To niebo ołowiane… Ono ci Ojcem, a synem samotrzecim – ty… O, niemiasto me! Sponiewierałem cię w rozterce... Jest tam na zachodzie – żelaznych ptaków port, Na północy – łuna Kombinatu Toksycznych Zórz. Na południu – aluminium płonący kort, Na wschodzie – matecznik, puszcza puszcz, A pod stopami, zwiędłycu map gorszy sort... A tu – północnych zorzy łuna łun, Tu – zachodniego wiatru arktyczny szkwał, O wschodzie, rzeki rzek szał – Na południu – jezior, jezior, jezior szum, A ponad mną ptaków powrotny klucz… Szukam podniety tu, gdzie śnią niemożliwy sen: Wciąż luty, Atwood, Cohen i Arcand… Śnieg, śnieg, w śniegu świat, po świata kres… Ona dobrą macochą mi, ma compagnonne, ma femme, Ta ćwierćojczyzna ma.   Ô mal adresse! Grzeszysz absencją co dzień, (Ja, je manque à l'appel)…, Tu, w inazylu mym, w abstraktu zastygły chłód: Fale, co w stalaktyty roztrzaskują się o Saint Laurent, Niebo ponuro zwisłe (comme chez Arcand), Tu, w nienowym Brest, słońca blask krwawy jak Cronenberg, Jak fleuve, co rozbija się o brzegu głód, Jak nadzieje na Saint-Jean, co rozbijają się o świtu brzeg… „Znajdziesz w końcu ujście”, szeleści mego serca prąd… "Gdziekolwiek jestem, na jakimkolwiek miejscu na ziemi, ukrywam przed ludźmi przekonanie, że n i e j e s t e m s t ą d.” Tam, w Laskach mych, lawą tryska żar: Wisły fal, co w czerwca skwar lgną do Ojcowskich skał, Nieba płonącego jak tańczący w Czar Par, Słońca, co zacina się jak album Lady Pank, Jak anioł stróż o Pod Aniołem budy bar, Jak Smok, co od wieków nie przestaje ziać, Jak ci, co pod Adasiem zimnym wzrokiem będą wciąż z bukiecikiem stać… [Ars carnae] "Nigdy nie znajdziesz spokoju”, mówi Pismo. A Słowo odpowie: „Nic się już nie zmieni”, Więc wybacz swym demonom, że im coś nie wyszło, Że twoje przywary są z tej tu ziemi, Że Omnia Tua – to duszy letniość, Bo dzwon Zygmunta zagrzmi w te tony: „Chwileczkę, proszę, będzie pochwalony… Nie wiś u diabła rękawa wciąż, dbaj o duszy higienę, Ta historia z szewczykiem poszła… w zapomnienie"... Masz tu port-aero na Zachodzie (na życia uciechy), Na Wschodzie – kołyskę (choć wątpliwego…), Na Północy – mumię tego (wiecznie żywego), Na Południu – góry z góry (to za grzechy…)! I choć niebo skwarne to jak u Chełmońskiego, W Mieście Krakuff wszystko jest tak niezmienne, Jak fale opływające Most Piłsudskiego… „Wszędzie znajdziesz jakąś miłość, niby ukojenie” – Tak szepce wzruszeniem nad sztuk sztuką Ułamek-Ławica, „Wracaj do źródeł”, krzyczy rozumu Labrador… "Jesteś, skąd jesteś, nie ma dla ciebie miejsca na tej zmieni;” I arktycznym prądem przeszywa cię jak matador Świadomość ta, dotąd skryta w dni cieniu: "N i e j e s t e m s t ą d.” - Kerouac z Księżyca. Tu, w szpitalnego korytarza półmrok wpadł lodowaty Iqualuut wwiew: Fali Saint Laurent, co w grudniową noc lasi się do bazaltów Ex Machina, Nieba zamarłego jak więźniarki w Unité 9, Słońca, co jest puste jak poczta głosowa Dédé Fortin'a, Jak bar przy boulevard Hamel, gdzie diabeł się sam upija, Jak wieloryby w Tadoussac, którym w płetwach zaparło śpiew, Jak Sacrilège'u ostatni zew… [Ars carnae] "Wciąż tylko wiatru niepełny niepokój”, mówi człowiek. A świat odpowiada: „Za późno”, Więc nie daj diabłu zapomnieć, że zrobił za dobrą robotę, Że twoje przedmioty stoją po złej oceanu stronie, Że your słowiańska krew – tutaj żebrze na próżno, A Notre Dame des Âmes Perdus ten tekst wydzwoni: „Proszę nie czekać, ten kraj jest zastrzeżony… Uprasza się nie wydzwaniać po Anioła Stróża, Ten numer z Winnetou się zajął, jak w lesie róża." Mam tu autoport na Zachodzie (po przebiegu), Na Wschodzie – Atlantyk (ten od Atlantydy…), Na Północy – las les Laurentides (wiecznie w śniegu), Na Południu – Stany (zastane w dyby)… I choć niebo tu twarde tel un Riopelle, W Citadelle wszystko wciąż płynie w kierunku, Jak fale, co Pierre Laporte wzięły na cel, Jak niestała stal Pont de Québec (ciągle w obstalunku)... „Niby znajdziesz miłostkę, pół-upojenie tu” – Tak dyszy pełną piersią chóru z Baru Fou ostatnie westchnienie… „Wracaj do źródeł”, wonieje morału swąd… "Gdziekolwiek byle nie tu, w każdym innym kącie ziemi, nie kryję, że nie mam do ciebie przekonania, nie rozumiesz, w y m i s t ą d!" [Pièce de résistance] „Religia to pokój Boży” – głosi Księga… chyba na Początek, Lecz czasopismo prawdę powie ci: „Nic się nie zmieni, Bo twoje pragnienia i cały tlen na ziemi, Wszystko, co nosisz – nie jest warte twej kieszeni”… A co ze spokojem? Pytia spokojnie odpowie… I ma rację ona, nie Kasandra: Czy tu czy tam, będziesz tracił zdrowie, To po co ci za każdym razem stłuczona filiżanka? Szukaj więc miejsca, gdzie uwierzysz chyba, Że ten luty to nie twoja Kasandra, Lecz wiecznie ci obiecywana Aleksandria, A tamten czerwiec – nie liczy się w rejestr, jak Atlantyda... Choć niebo i tu, i tam, i u Ubu, Jest jak diament ogniste, twarde niczym płomień, A o zachodzie, Popiół-Dni cię wita: „Zapraszamy do klubu!”, A zaschły atrament parkietu telegrafuje: „Wolny pokój tobie...”, I nawet twój pokój ci powie: „Daj pokój”, A coraz pustsze mieszkanie odrzeknie: „Tak z boku!” [Dés serres] Ach! Jak pada śnieg! Me okno w szronu sad rozkwitło... Ach! Wątek dni się rozsnuwa! Nad niemoim miastem niebo martwe jest, Jak ta łza, co uniknęła mego pokoju świetlikiem. Ach! Osnowa nocy światłu sztabę zasuwa... Ach! Ciemność widzę! Skąd przyjechałem? Dokąd jadę? Mróz ściął me nadzieje wszystkie: Jestem Południowym Krzyżem – Porzucony przez Polarną Gwiazdę... Ach! Gdzież smak poutine? Tak tęskno, tęskno mi... Ach! Jak śnieży śnieg! Wśród mrozem skutych dni, Ach! Ściął się życia ścieg... Nie tak.. A mad moim Uhr sierpień w śpiew jak w śnieg brnie, W śmiech, co strzaskał Hadesu drzwi! Ach! Wątek snów światło otworzyło mi! Ach! Widzę jasno: Skąd przybywam, gdzie gnam! Żar rozjaśnił duszę mą: Jestem jak lipca skwar – A tyś – moją ciemną Gwiazdą... Ach! Ten Cracovii smak! Ach! To mój gwiezdny czas... Wśród nocy, szalony bieg Ach! Spiął się życia ścieg... Ach! Jaki słońca blask! Tak.. [Ars carnae] I choć w Neverland „Wszystko, co masz, wciąż przekwita” (Tak mówi ci do ucha fala, która rozbija się po porcie Οὐτοπία)... To: „W Śródmorzu nie Mieć, lecz Być Różą zakwita”; Tak śpiewa ci rozbitek tysiąca nocy Acquae Vitae: "سقطت في هاوية التعاسة" ───  
    • Starzec i dziecko siedzieli na brzegu strumienia, gdzie woda cicho płynęła między kamieniami. Wokół nich rosły bujne trawy, a w powietrzu unosił się zapach ziemi i wilgoci. Dziecko patrzyło w wodę, a jego oczy błyszczały od ciekawości. Zauważyło coś na dnie strumienia – coś, co wyglądało jak mały, złoty przedmiot. Zapytało, wskazując palcem na wodę: – Co to jest? Starzec uśmiechnął się łagodnie, spoglądając na błyszczący punkt w wodzie. – To, co widzisz, jest tylko odbiciem. Ale to, co widać w odbiciu, może być czymś więcej, jeśli pozwolisz swojej wyobraźni popłynąć z nurtem. Wyobraźnia jest jak woda, która płynie w strumieniu – nie zatrzymuje się na jednej rzeczy, nie twardnieje w jednym obrazie. To nie jest świat, który musimy dosłownie zobaczyć, ale przestrzeń, w której wszystko może stać się możliwe. Wyobraźnia nie zna granic, bo to ona wyznacza, co jest realne. Tak jak woda w strumieniu nigdy nie jest tym samym nurtem, tak i my, gdy pozwalamy swojej wyobraźni płynąć, możemy przejść przez miejsca, które w rzeczywistości nigdy by się nie zdarzyły. Możemy być wszędzie, gdzie tylko zechcemy – w świecie, który kształtuje się w naszych myślach, w przestrzeni, którą sami tworzymy. W wyobraźni kryje się nasza wolność, nasza zdolność do bycia kimś innym, do spojrzenia na świat w inny sposób, do twórczego kształtowania rzeczywistości. To ona daje nam odwagę, by marzyć, by wierzyć, że to, co niemożliwe, może stać się możliwe. Bo w wyobraźni nie ma ograniczeń. Ona jest jak strumień – płynie, zmienia koryto, rozlewa się w nowych miejscach. A my, jak dziecko, możemy ją obserwować, pozwalając jej prowadzić nas do odkrywania nowych światów, nowych prawd.  
    • Meł to Kaziu: ta tu, i za kotłem.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...